tomaszmklsk
07.07.11, 15:59
W skrócie opowiem historie która wydarzyła się w maju tego roku. Bedąc na wsi w miejscowości dość często odwiedzanej przez innych ludzi (z powodu jeziora) Zrobiłem w swoim domu bliźniaku małą impreze. Spokojna, kompletnie nic się nie działo. Następnego dnia wracając ze sklepu zobaczyłem u sąsiada (na naszej wpsólnej działce znajduję sie taki około 3 metrowy krzyż z Jezusem) zerwanego Jezusa który leżał niedaleko krzyża. Bez zastanowienia postanowiłem go naprawić, próbowałem poskłądać do kupy. Jezu nie miał rąk, które leżały obok. Po nieudanym poskłądaniu po prostu odłożyłem go pod krzyż na takie jakby rusztowanie. Tego samego dnia wpadł sąsiad, który zaczął krzyczeć że to napewno moja sprawka i wzywa policje. Powiedziałem, że nie ma problemu, prosze bardzo odpowiem na ich wszystkie pytania. Policja przyjechała pare godzin później i zaczęło być niemiło. Pierwsze pytanie jakie usłyszałem brzmiało :"Przyznaje się pan juz tutaj czy woli pan żeby pana sąd skazał?" Powiedziałem oczywiście że to nie ja, policjanci pojechali. Zapomniałem o sprawie, nie miała zbytnio znaczenia jak dla mnie. Po czym w dniu dzisiejszym otrzymałem wezwanie na komisariat jako świadek zdarzenia. Szczerze to boję się że mogę zostać posądzony o coś czego nie zrobiłem. Jak teraz może wyglądać ta sprawa?