panetranzer
14.07.11, 22:19
Mam to "coś", ale w negatywnym słowa znaczeniu. Po prostu nie podobam się kobietom. Bycie samemu stało się dla mnie stanem codziennym. Nie wierzę, że mógłbym spotkać kiedyś osobę, z którą stworzyłbym własna rodzinę. A skoro nie wierzę, to nie będę tracił sił na poszukiwania. Niemniej staram cieszyć się życiem. Zamiast się załamywać, staram cieszyć się najdrobniejszymi nawet sukcesami, dostrzegać szczęście tam, gdzie inni widzą tylko powód do narzekania. Nie jestem egoistą. Nie jest wcale tak, że singiel równa się egoista. Nie w moim przypadku. Udzielam się społecznie, jestem oddany mojej pracy nauczyciela. Praca z dziećmi jest wymagająca i bywa męcząca, ale daje ogromną satysfakcje i siłę do dalszych działań. Tymi moimi słowami chcę po prostu powiedzieć, że bycie samemu nie musi oznaczać depresji, rozpaczy, złości, egoizmu itp. Mimo, że gdzieś w głębi serca chciałbym spełniać się we własnej rodzinie, to jednak realnie wiem, że tak nie będzie. Dlatego też spełniam się czy to w pracy, czy to poprzez zaangażowanie się w działalność społeczną. Nie wolno narzekać i siedzieć w domu, trzeba wyjść do ludzi i być dla ludzi. Pozdrawiam serdecznie! :)