Dodaj do ulubionych

zostać z zona czy nie

22.07.11, 23:32
po 20 latach małżeństwa pojawiła się cudowna kobieta. W zasadzie nie mam zonie wiele do zarzucenia, ale nigdy od niej nie usłyszałem kilku prostych słów typu kocham Cię, przepraszam, proszę... Nigdy też nie odnależliśmy wspólnych zainteresowań - ja jestem dość aktywny a ona domatorka. Nie mamy wspólnych znajomych, z którymi spędzalibyśmy wolny czas - ona w zasadzie nie akceptuje zadnej pary z kręgu moich znajmoych. I nagle pojawia się kobieta, z którą można konie kraść, która kocha. Wreszcie czuję że ktoś mnie potrzebuje i interesuje się mną. W zasadzie przed nią nie mam żadnych tajemnic, a zony się chyba boję. Dziecko ma 18 lat. Zona jest kobietą atrakcyjną ale martwie się że gdybym ją opuścił zostanie sama z uwagi na swoj wiek po 40 i charakter (wiem ile trzeba było się starać o jej względy 20 lat temu). Mam dla niej wielki szacunek. No i jakoś trudno tak przekreślić te 20 lat w zasadzie udanego małżenstwa. Ale czuję że z tą drugą byłbym w pełni szczęsliwy - ona walczy o mnie jak może i wykazuje wiele cierpliwości w oczekiwaniu na mnie. Jak sądzicie , co powinienem zrobić?
Obserwuj wątek
      • babarbasia Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 01:17
        Kobiety beda Cie tu potepiac a mezczyzni zachecac.Z tego co ty piszesz (czesciowo juz sam dajesz sobie odpowiedz i ...usprawiedliwienie)wynika,ze raczej o poparcie ci chodzi.Popros wiec o porady tylko panow.
          • kalabaga Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 14:41
            jake210 napisał:

            > Gdyby zona chciala zostawic meza byloby odwrotnie: kobiety by namawialy, a face
            > ci wyzywali od najgorszych ;)

            Nie ja, dla mnie dorosłość dzieci rozwiązuje obowiązki wobec małżonka/ki.
            Gdyby był jakiś inny poważny powód, typu nagła ciężka choroba, to bym namawiał na pozostanie.
            Teraz oboje są dorośli i bez zobowiązań, więc niech robią co uważają za słuszne i dobre dla siebie. Lepiej teraz spróbować, niż żałować w wieku 80 lat. Pół życia jeszcze przed nimi, szkoda je marnować dla zasad.
            Zresztą i tak muszą sami podjąć decyzję. Autor wątku właściwie się pyta, jak będzie oceniany przez społeczeństwo i na to już dostał pełną odpowiedź.
              • megg76 Re: życie bywa przewrotne... 24.07.11, 23:26
                a dlaczego zakładasz, że nie? tylko "wysłużona" żona się zaopiekuje? Przecież kochanka też czuje. Czy uważasz, że osoba wchodząca pomiędzy jest pozbawiona wszelkich uczuć? A może to naprawdę miłość. Nie jesteśmy monogamistami. Niestety. Zawsze wychodzę z założenia nie rób drugiemu co Tobie nie miłe. Nie przekreślam przy okazji, sytuacji w której się kocha a kogoś można skrzywdzić.
                • inka117 Re: do megg76... 24.07.11, 23:51
                  Gwoli wyjaśnienia...obydwoje mają po 34 lata i 12-letni staż małżeński. Kochanka czuje tylko sex i kasę...i dobre jedzonko w restauracji.
                • fajny_nietoperz Re: życie bywa przewrotne... 26.07.11, 10:12
                  A to też dobre: "ta druga też ma uczucia..." Oj bo się wzruszę. Nie rozumiem, dlaczego osoby lezące za żonatym facetem oczekują współczucia i żeby się nad nimi roztkliwiać. Widziały gały co brały drogie "drugie", więc nie ma co jęczeć. Trzeba było łapać normalnego faceta a nie na odzysk liczyć;)
              • odbieracz Re: życie bywa przewrotne... 25.07.11, 20:09
                A skąd założenie że żona się zaopiekuje a nie ucieknie przy pierwszych objawach choroby? Moja żona znalazła sobie fajną wymówkę, kiedy mnie rozłożyła bolesna i potencjalnie śmiertelna choroba - ona musi się zajmować dzieckiem i... swoją mamusią. Zostałem ze swoją chorobą sam, zaś moje zobowiązania wobec niej i domu...jakoś nie wygasły - czyli ja mogę cierpieć, ale "jej się należy"... Tak więc jeśli autor wątku ma ochotę zwiewać, to niech nie czeka nawet miesiąca. To czy zostanie z nastepną kobietą na dłużej czy nie (ja na pewno nie wiązałbym się od razu z następną kobietą) to już inna sprawa, ale uciekać od żony czym prędziej!
        • barbs-ra10 Re: dobre pytanie! 24.07.11, 19:08
          Człowieku ty nie dorosłeś do roli ojca i męza. Pobędziesz parę dni z kochanicą i będziesz błagał żonę o możliwośc powrotu do niej .Zycie codzienne .24g na dobę z kochanką zmieni twoj stosunek do niej i jej do ciebie. Będzie dużo gorzej nisz masz obecnie.
          • altz Re: dobre pytanie! 24.07.11, 21:45
            barbs-ra10 napisała:

            > Człowieku ty nie dorosłeś do roli ojca i męza. Pobędziesz parę dni z kochanicą
            > i będziesz błagał żonę o możliwośc powrotu do niej.
            Następny jasnowidz! :-D
            Mnie żona pogoniła, bo nie pasowałem do wzorca. Mam nową kobitę, starszą, niż była małżonka i jestem szczęśliwy! Chyba będę byłej żonie kwiaty przesyłał w rocznicę rozwodu. ;-)
            Szkoda, że się pobrali i tak to ciągnęli bez sensu. Ja wierzę w przemyślane związki w późniejszym wieku. Wiem, wiem, jeszcze będę prosił Byłą... :-D
    • elizja Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 01:22
      A ile lat ma ta druga kobieta? Jeśli jest młoda to zaraz jak cię usidli zapomni o tym, że miała konie kraść, natomiast weźmie się za rodzenie dzieci i stanie się domatorką. A każde twoje wyjście do znajomych okrasi fochem pt: "Co z ciebie za ojciec", "Rozczarowałam się" itd.

      Nadzieja matką głupich.
    • nextvivi Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 07:03
      Jesteś świetnym przykładem na to że dla Was dla facetów nie warto się starać. Jak kobieta jest super, małżeństwo szczęśliwe (co nie jest łatwe mieć małżeństwo szczęśliwe, wiele par by chciało mieć takie małżeństwo), to facet chce żone zostawić bo go aktualnie zaswędział f...t na widok nowej kobiety.
      A gdyby Ciebie tak żona zostawiła dla lepszego, bardziej namiętnego i przystojego faceta? Lepszego od Ciebie w wielu kwestiach?

      • a_co_mi_tam1 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 08:10
        nextvivi - święta prawda!

        Jeszcze można by zrozumieć, gdybyś miał wredną żonę, która przez lata stała się zaniedbana i nieatrakcyjna, ale piszesz, że wszystko okejj, a małżeństwo udane. Znudziłeś się po prostu, szukasz nowych podniet (najwet piękno może sie opatrzyć) i szukasz wymówk, a podejrzewam, że na siłę szukasz wad w żonie.
        Piszesz, że dziecko mma 18 lat - wiedz, że mimo tego możesz sobie zepsuć z nim stosunki, żwłaszczajesli małżeństwo było udane. Wyjdziesz na pustego, niewdziecznego dupka, ktory zostaił matkę. Znam jedną taką rodzine - dziś trzydziestolenie dziecko nie chce ojca nadal znać.
          • wartosc.energetyczna Re: co to za stwierdzenie "zostawil matke" 25.07.11, 16:29
            wesoly_emigrant napisał:

            > matka to ta kobieta jest dla swojego dziecka, dla meza to zona popularnie nazyw
            > ana BABA, kazda taka sama, zawistna, samolubna, egoistka, egocentryczka, takie
            > zycie eehhhh

            żółć ci oczy zalała i nie zauważyłeś że to stwierdzenie którego się uczepiłeś: "zostawił matkę" było z perspektywy dziecka właśnie.
              • wartosc.energetyczna Re: co to za stwierdzenie "zostawil matke" 25.07.11, 20:31
                wesoly_emigrant napisał:

                > masz racje, przeczytalem poprzedni post i widze ze zle odczytalem, ale to z prz
                > yzwyczajenia do tego ze wedlug kobiet kobieta=matka, okreslenie bardzo czesto u
                > zywane
                >
                > ale masz racje, POMYSLILEM SIE, ale gdzie tu zolc?

                "BABA, kazda taka sama, zawistna, samolubna, egoistka, egocentryczka, takie zycie eehhhh " - ja tu widzę żółć, choć pewnie dla ciebie to normalne, spokojne i rzeczowe stwierdzenie oczywistej oczywistości :)
                • laptopp Re: co to za stwierdzenie "zostawil matke" 25.07.11, 20:39
                  facet oczekuje od kobiety prania, gotowania,sprzatania, sexu, urody , zarobkow , rodzenia i wychowywania dzieci a od siebie NIC .
                  Nie warto sie zenic drogie panie, na szczescie juz to rozumiecie, bo coraz wiecej z was składa papiery rozwodowe. A pana mozecie miec weekendowo i to w każdym wieku :)
                  • lavinia5 Re: co to za stwierdzenie "zostawil matke" 25.07.11, 20:49
                    w zasadzie to masz rację, ale jak niczego nie można od tego pana oczekiwać, to może niech się chociaż dziad odezwie i powie, że właśnie mu lepiej gdzieindziej, niż udaje, że wraca późno do domu, bo mu nadgodziny wyskoczyły.
                    My tu cały czas o tym samym - uczciwości potrzeba, rozmowy, albo chociaż listu i skończmy to wreszcie, bo wałkujemy wkoło to samo
                    • lollaaa niesamowite 25.07.11, 21:10
                      To jest bardzo niezwykłe - gdy światłe jednostki potrafiące obsługiwać komputer są łaskawe dawać bardzo mądre rady i jakże interesująco formułować oceny.

                      A co mówi Twój horoskop? Bo nie ma lepszego źródła...albo co mówi Pani z kulą...u nogi....???

                      Namów żonę, by po przeczytaniu tych wypowiedzi tez coś w tej sprawie napisała - może mieć nick żona20letniaatrakcyjnota...

                      To by było coś - odsłona kobiety niemej i rozważanej...atrakcyjniejszej...długoletniej...

                      Jeśli było się z kobietą (jeszcze jest się), która nie kocha/ła...

                      Czy kobiety, które nie kochają cierpią z powodu rozstania?

                  • wesoly_emigrant czego facet potrzebuje a co daje 25.07.11, 21:03
                    facet oczekuje od kobiety:
                    prania - TAK, bo jak facet cos upierze to wszystko moze byc tego samego koloru
                    gotowania - niekoniecznie, faceci lepiej gotuja, tylko jak pracuja a baba siedzi w domu to ten obowiazek nalezy do niej, facet moze w weekend do kolacji
                    sprzatania - TAK, bo jak facet posprzata to baba i tak po nim poprawi i jeszcze bedzie sie darlo ze to na zlym miejscu
                    sexu - TAK, bez tlumaczenia
                    urody - TAK, w takim samym stopniu jak dbaja o siebie
                    zarobkow - zalezy od wydatkow, jezeli ma duuuuze oczekiwania niech idzie do pracy, jak w normie to zalezy niej
                    rodzenia - to chyba przeznaczenie bab zeby rodzic dzieci, raczej nie damy rady
                    wychowywania dzieci - bzdura, zajmowania sie dzieckiem, czyli ubrania, jedzenie bo jak facet cos kupi od siebie to zle, a jak ugotuje to z czym baba sie nie zgadza to nici z podania

                    a od siebie NIC:
                    - dbanie o siebie - silownia, fryzjer, dobre ubrania, dobre perfumy
                    - zakupy
                    - utrzymanie
                    - remonty
                    - rachunki
                    - samochod lub samochody na utrzymaniu
                    - sex, ale nie z kloda tylko z kochanka, raz tak a raz inaczej
                    - autorytet ojca i bycie straszakiem na dzieci (sprytny mechanizm kobiet - bo zaraz przyjdzie tata)
                    - dzwiganie, przesuwanie, podnoszenie
                    - naprawianie wszystkiego co spieprzy baba


                    i jak drogie panie? nie uwazacie ze rachunki wyrownane a niektore rzeczy wyjasnione? swiat moze byc prosty, ale wy zamiast logiki kierujecie sie intuicja, a pozniej tlumaczenie: bo sie zepsulo, bo mi upadlo, bo ja myslalam inaczej, bo ja nie chcialam, bo samo tak sie zrobilo itd. powiedzcie szczerze ile razy tak odpowiadalyscie mezowi...
          • mala2424 Re: co to za stwierdzenie "zostawil matke" 26.07.11, 09:32
            wesoly_emigrant napisał:

            > matka to ta kobieta jest dla swojego dziecka, dla meza to zona popularnie nazyw
            > ana BABA, kazda taka sama, zawistna, samolubna, egoistka, egocentryczka, takie
            > zycie eehhhh

            Skoro "każda taka sama" to po co zmieniać? Zawsze lepsze oswojone zło!
      • deptik Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 23:41
        A Wy to jesteście k...wa święte, może nie lecicie jak Was dupsko zaswędzi co? Powodzenia życzę z takim podejściem, facet to zdradza a kobieta szuka szczęścia w innym związku, tak?!? Wyraźnie gość napisał, że nie jest szczęśliwy, jak żona nie potrafi wykrztusić że go kocha, przepraszam albo dziękuję to chyba nie jest szczęśliwe małżeństwo, czytaj ze zrozumieniem.
    • rybka.11 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 08:33
      Nie "jeździjcie" tak po nim..;) Tak czytam i wydaje mi się, że większość z was widzi tylko albo czarne albo białe - życie nie jest takie proste jak te dwie barwy. Skoro on nie jest szczęśliwy ze swoją żoną to małżeństwo chyba udane nie jest - ma poczucie, ze brakuje mu czegoś... Radykalnych rozwiązań na razie nie polecam, ale jak ktoś juz tu wczesniej napisał - czy DWIE to duży problem?;)
      • stara-a-naiwna Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 08:57
        Dwie, to duzy problem - nie jest w porzadku wobec pierwszej i z drugą jest ciągle na pół gwizdka.

        Ja jestem ogólnie za rozstaniami: jeśli się nie układa to trzeba sobie szukać miejsca gdzie będziesz szczęśliwy. Mieliście prawie 20 lat na zbudowanie swojego szczęścia - to że byliście wobec siebie w miarę w porządku i jakoś tam się toczyło bez awantur najwidoczniej okazało się, że jest za mało.
        I gdybyś był szczęśliwy z żoną nie szukał byś niczego na boku.


      • w_oddali Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 09:00
        Dwie to duży problem i na dłuższą metę, ta, co niby teraz tak walczy o niego, da mu w kość, jak na to zasłużył, a jeśli młodsza od niego (a to pewne, jak w banku), to go usidli, potem zdradzi i dobrze mu tak. Macie rację, to idiota i Piotruś Pan na dokładkę.
    • altz Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 09:04
      O ile przy małych dzieciach jestem przeciwnikiem rozwodów, to przy pełnoletnich nie miałbym skrupułów. Trochę życia przeszedłeś, lepiej się czujesz z nową panią, trzeba w końcu rozwiązać głupią sytuację i się zdecydować.
      20 lat wspólnego życia było, będzie miłym wspomnieniem, a nowy związek wcale tych lat nie przekreśla. A więc, naprzód! ;-)
      • branimir Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 09:45
        Spodziewałem się krytyki. W uzupełnieniu do wszystkich wcześniej wypowiedzi wyjaśniam, że owszem, ta druga jest młodsza. Z tym że z żoną się wszystko popsuło wcześniej. Mileiśmy już kilka takich krzyzysów i to ja zawsze byłem stroną która dążyła do naprawienia związku. A teraz się okazało, że są kobiety, które potrafią człowieka traktować inaczej. I nie jest tak, że mnie coś swędzi, bo jak wspomniałem, moja żona jest atrakcyjną kobietą, a poza tym w koło jest pełno kobiet chętnych na seks - przecież mężczyżni nie zdradzają swoich żon z kosmitami - przestańcie uprawiać hipokryzję. Dodam, że ta druga też jest w związku, ma małe dziecko a połączyłą nas chyba rozmowa na temat wad naszych obecnych związków. Ona już złożyła pozew rozwodowy, niezależnie od tego czy ja odejdę od żony, czy nie.
        • wartosc.energetyczna Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 22:42
          branimir napisał:

          > Spodziewałem się krytyki. W uzupełnieniu do wszystkich wcześniej wypowiedzi wyj
          > aśniam, że owszem, ta druga jest młodsza. Z tym że z żoną się wszystko popsuło
          > wcześniej.

          ale przezornie chcesz puścić tę gałąź dopiero jak trafiła się następna?


          > a poza tym w koło jest pełno kobi
          > et chętnych na seks - przecież mężczyżni nie zdradzają swoich żon z kosmitami -
          > przestańcie uprawiać hipokryzję.

          hipokryzja to by była gdybyś potrafił wykazać że te które tu piszą o swędzeniu same puszczają się z żonatymi (osobiście, a nie poprzez fakt że są kobietami). potrafisz?


          > Dodam, że ta druga też jest w związku, ma ma
          > łe dziecko a połączyłą nas chyba rozmowa na temat wad naszych obecnych związków

          urocze. czy obgadywanie żony z jej następczynią to wyraz rzeczonego szacunku


          PS: żeby nie było, nie namawiam do pozostania przy żonie, zwracam tylko uwagę że problem jest szablonowy i tak zwyczajnie chodzi o nową dupę. nie wiem po co to uszlachetniać
        • ute_ute Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 12:47
          jeśli szukasz porady na forum, czy masz zostawić żonę po 20 latach to chyba coś z Tobą jest nie tak. planujesz budować nowy związek na tym jak Tobie i tej drugiej jest ciężko w obecnych związkach? to są Wasze wspólne zainteresowania?
          dla mnie jesteś żenujący, i tak jak ktoś wcześniej napisał szukasz usprawiedliwienia, żeby ktoś Ci powiedział: "biedaku, ile Ty się namęczyłeś, pewnie, myśl teraz tylko o sobie" i może od kogoś na forum to usłyszysz, ale prawda jest tak, że nie będzie łatwo, będziesz miał ogromne poczucie winy, rodzina i znajomi, którzy dobrze znają Twoją żoną będą wiedzieli co o tym myśleć, tak samo Twój syn.
          nie wydaje Ci się, że wina nie leży w tym jaka jest Twoja żona, ale w tym jaki Ty jesteś? szczęścia należy szukać w sobie, a nie na zewnątrz. jeśli nie umiesz być szczęśliwy nic tego nie zmieni, nawet nowa żona. znasz pojęcie "kryzys wieku średniego", właśnie go doświadczasz. nudzą się życiem ludzie nudni. i tyle Ci powiem.
        • armanda81 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 14:20
          branimir napisał:

          > Spodziewałem się krytyki. W uzupełnieniu do wszystkich wcześniej wypowiedzi wyj
          > aśniam, że owszem, ta druga jest młodsza. Z tym że z żoną się wszystko popsuło
          > wcześniej.

          Jeśli popsuło się wcześniej, to trzeba było się rozwieść, zamieszkać samemu i dopiero wtedy szukać nowej partnerki. W takim wypadku miałbyś jakieś usprawiedliwienie. To, co robisz, jest typowe dla samców przechodzących kryzys wieku średniego, których zaswędział f**t na widok młodej laski. Przykro mi.
          • wesoly_emigrant kobieta jest zawsze tylko ofiara 24.07.11, 14:54
            co za bzdury wypisujesz, jezeli sie wczesniej nie ukladalo to dlaczego z gory zakladasz ze to wina faceta? zamiast pisac zamieszkac samemu napisz wyprowadzic sie i zostawic zonie mieszkanie czy dom, a ja sie pytam DLACZEGO? kobieta zawsze usprawiedliwia zdrade samotnoscia, odrzuceniem, niedowartosciowaniem i wtedy wszystkie inne staja murem za nia, bo przeciez to JEGO wina bo nie zadbal, probujecie zorganizowac swiat po swojemu a mezczyzn potrzebujecie do zabiezbieczenia finsnsowego co sprytnie nazwyacie "wpsarciem" lub "oparciem", w oparciu nie tylko o swoje doswiadczenia ale tez kolegow z pracy moge tylko powtorzyc powszechna opinie ze po urodzeniu dziecka facet staje sie dawca, ma pracowac zeby dzieciom nic nie zabraklo, na codzien jest mniej wazny od swiezej ryby dla dziecka na obiad no i oczywiscie ma jeszcze z usmiechem biegac w okolo wszytkiego, a ze jest juz prawnie mezem to pewnie nie odejdzie i MUSI zaakceptowac nowe realia, bo jak nie to zostanie krzykniety ostatnia SWINIA bo zdradzil, zapamietajcie sobie jedno: my tez mamy potrzeby, my tez mamy uczucie i oczekiwania, zaden normalny facet nie da sie wykorzystywac latami, mozna rok, dwa bo rzeczywiscie po dzieciach duzo sie zmienia, ale bez przesady!
            jezeli poznales kobiete przy ktorej czujesz sie szczesliwy to idz za szczesciem, na 100% ona by tak zrobila i oczywiscie znalazlaby na to super uspawiedliwienie, powodzenia!
            • wartosc.energetyczna Re: kobieta jest zawsze tylko ofiara 24.07.11, 15:51
              wesoly_emigrant napisał:

              > co za bzdury wypisujesz, jezeli sie wczesniej nie ukladalo to dlaczego z gory z
              > akladasz ze to wina faceta? zamiast pisac zamieszkac samemu napisz wyprowadzic
              > sie i zostawic zonie mieszkanie czy dom, a ja sie pytam DLACZEGO?

              każesz jej coś napisać i w tym samym zdaniu pytasz dlaczego. dobrze się czujesz?

              poza tym ona nie zakłada winy faceta, to tylko twoja projekcja...
            • agiatami zona to nie jasnowidz 24.07.11, 19:20
              facet ma potrzeby a baba to juz nie?
              niedolegi i mazgaje czy zarabianie na rodzine to taki wysilek ,ze tylko biadolicie nad soba przy piwku? plakac nad czyms takim co tylko w nazwie jest mezczyzna ? nigdy!
              slub jak nazwa wskazuje to slubowanie i kazdy zdrajca to lajdak.
              dlaczego nikt nie mowi ,ze ukladanie sobie nowego zycia to okradanie dzieci i wspolmazonka?
              parszywce zamiast wydawac pieniadze na rodzine , na nauke dzieci, na wesele wnukow trwonia majatek rodziny na sex-zabawki.
              a niech was pieklo pochlonie grzesznicy-katolicy ! (wyznawcy innych religii niech nie czuja sie pominieci , w katolickiej podobno polsce najwiecej grzesza katolicy, inaczej byc nie moze)
              • wesoly_emigrant zona to wygonde stworzenie 25.07.11, 11:53
                twoj post doskonale oddaje myslenie kobiet, slubowal to teraz jest niewolnikiem, teraz ma obowiazek zarabiac na cala rodzine i basta, jezeli mu sie to nie podoba to lajdak, jezeli facet ciezko pracuje to wy chociaz pokazcie ze to docenianie a nie traktujecie jak obowiazek, dobra kobieta powinna zadbac o to zeby maz nawet nie myslal o szukaniu czegos na boku, ale wy z roku na rok robicie sie coraz wygodniejsze i leniwsze, a on i tak nie odejdzie bo slubowal

                OBUDZ SIE! jezeli rozpaslas sie jak ostatnia krowa, albo zaszylas sie w domu ze boisz sie wyjsc z mezem na spotkanie ze znajomymi, stawiasz siebie i dzieci na piedestale a maz niech tyra to bardzo cie przepraszam ale nie zaslugujesz na to zeby ktos poswiecal dla ciebie zycie, a dzieci? zastanow sie kto je krzywdzi, kto doprowadza do rozkladu i rozpadu zwiazku, otworz oczy facet to niewolnik
                • agiatami slub to jest legalne bzykanko 25.07.11, 12:55
                  slub to cos wiecej niz umowa, to zawierzenie drugiej osobie, to budowanie spokojnej starosci o ktorej jak sie jest mlodym i zdrowym absolutnie nie pamieta.
                  moze sie to komus podobac lub nie ale malzenstwo to niewolnictwo. obie strony musza pracowac nad soba ale jak maja to robic jak dzis dzieci sa zostawione same sobie. szkola uczy jak zdawc egzaminy a rodzice mysla o sobie i rosnie pokolenie za pokoleniem egoistow, ktorzy nie wiedza ,ze zycie to nie tylko zaspakajanie wlasnych zachcianek.
                  przez cale zycie zmieniamy sie i to "skokowo" a malzonkowie to odrebne umysly ,ktore zmieniaja sie w roznym tempie i ktos jest jeszcze dziecinny a partner juz wydoroslal. czy to znaczy ,ze sa niedobrani? to tylko brak wiedzy o "starzeniu sie umyslu" sprawia ,ze ludzie tak mysla i walcza ze soba a wystarczy zaplanowac wspolnie przyszlosc na okres wyrownania wieku umyslowego.
                  ze slow wesolego emigranta ,ze w malzenstwie bedzie dobrze jak : chuda zona bedzie chwalic meza w domu i na imprezach a lekcje dzieci odrabiac beda same i niech dzieci zaczna same dbac o siebie.
                  facet nie powinien miec zainteresowan ,pasji, czegos tworzyc? to za co go chwalic? za to ,ze do roboty chodzi? mezczyzni podniescie poprzeczke z ziemi bo zarabianie na rodzine to podstawa prawosci, porzadnosci ale od faceta kobieta chce wiecej bo cudowne miec wspanialego meza, ktory sie rozwija a nie tylko do znajomych na dymione miecho z piwem chce isc.
                • mariac4 Re: zona to wygonde stworzenie 25.07.11, 13:04
                  Oj ale sfrustrowany emigrant sie tragil na forum. drogi emigrancie, dlaczego z góry zakladasz, że ktoś sie spasl, jest leniwy itp. wokolo widzisz wiele rodzin w tórych to kobiety dbaja o wszystko, cięzko pracują. opiszę ci moje przeżycia. wyglądam normalnie, bez nadwgi. dają mi mniej lat niz mam. Mam 44lata , malzonek 47. Caly czas pracuję, wychowalam 2 dorosłych dzis synow studentów (żeby nie bylo że źle- świetni z nich faceci). małzonek mial jak w raju, sam tak mówił zresztą. był czas, ze cięzko chorował, był czas ,że nie mial pracy. wszystko jakos pokonalismy. pokonała nas 30-latka, wcale nie aż tak cudowna i piekna. ale umiała się zakręcić kolo pana w kryzysie wieku średniego. rozstalismy sie 2 lata temu. dziś pasnu skonczyły sie oszczędności, skonczyły wyjazdy i szleństwa no i.... skonczyla sie wielka miłość. przychodzi blaga o jeszcze jdna szansę...iemal na kolanach. przywoluje nasze wspolne lata dzieci, ewentualne wnuki... szkoda że nie pamiętal o tym kiedys... rodzina męża odwoluje sie juz do mojej litości... bo chory znowu...itp. to dopiero problem Zaufać ponownie?
                  a co będzie kiedy znowu odżyje i ruszy do młodszej?sama daję sobie świetnie radę. niczego męzowi nie zabrałam po rozwodzie. wróciłam z dziecmi do rodzinnego domu. Miał wszystko... pozdrawiam emigranta i czekam na zlosliwy komentarz. beaata
                  • wartosc.energetyczna Re: zona to wygonde stworzenie 25.07.11, 13:10
                    mariac4 napisała:

                    > Oj ale sfrustrowany emigrant sie tragil na forum. drogi emigrancie, dlaczego z
                    > góry zakladasz, że ktoś sie spasl, jest leniwy itp. wokolo widzisz wiele rodzin
                    > w tórych to kobiety dbaja o wszystko, cięzko pracują. opiszę ci moje przeżycia
                    > . wyglądam normalnie, bez nadwgi. dają mi mniej lat niz mam. Mam 44lata , malzo
                    > nek 47. Caly czas pracuję, wychowalam 2 dorosłych dzis synow studentów (żeby ni
                    > e bylo że źle- świetni z nich faceci). małzonek mial jak w raju, sam tak mówił
                    > zresztą. był czas, ze cięzko chorował, był czas ,że nie mial pracy. wszystko ja
                    > kos pokonalismy. pokonała nas 30-latka, wcale nie aż tak cudowna i piekna. ale
                    > umiała się zakręcić kolo pana w kryzysie wieku średniego. rozstalismy sie 2 lat
                    > a temu. dziś pasnu skonczyły sie oszczędności, skonczyły wyjazdy i szleństwa no
                    > i.... skonczyla sie wielka miłość. przychodzi blaga o jeszcze jdna szansę...ie
                    > mal na kolanach. przywoluje nasze wspolne lata dzieci, ewentualne wnuki... szko
                    > da że nie pamiętal o tym kiedys... rodzina męża odwoluje sie juz do mojej litoś
                    > ci... bo chory znowu...itp. to dopiero problem Zaufać ponownie?

                    to już szczyt bezczelności, wbijać cię w poczucie winy i wrabiać w opiekę nad chorym mężem marnotrawnym.
                  • wesoly_emigrant Re: zona to wygonde stworzenie 25.07.11, 17:17
                    nie oceniam ludzi tylko postawy, masz racje ze nie wszystkie zony sa spasione, nie wszystkie sa leniwe, rozmawiamy o sytuacjach kiedy facet ma dosc kobiety i to byly przyklady powodow, przykro powiedziec, ale Twoj maz to nie jest prawdziwym facetem, dal ciala, dal sie podejsc i oszukac, a moze troche chcial poszalec, ale to tylko potwierdza moje zdanie o kobietach, niekoniecznie zonach, jestescie wygodne, ta mlodsza zakrecila sie przy mezu z wygody, wykorzystala go, ona bez zwiazku malzenskiego co nie zmienia faktu ze go wykorzystala, w podobny sposob jak wiekszosc zon wykorzystuje mezow
                    to ze wrocilas do rodzinnego domu potwierdza dobre relacje rodzinne a z dobrych rodzin wychodza dobrzy ludzie, gratulacje ze dalas rade, co nie zmiania faktu ze nie poradzilas sobie ze zbudowanie wlasciwych relacji z mezczyzna na cale zycie...
                    • agiatami baba zawsze winna 26.07.11, 10:38
                      wesoly_emigrant napisał:
                      > to ze wrocilas do rodzinnego domu potwierdza dobre relacje rodzinne a z dobrych
                      > rodzin wychodza dobrzy ludzie, gratulacje ze dalas rade, co nie zmiania faktu
                      > ze nie poradzilas sobie ze zbudowanie wlasciwych relacji z mezczyzna na cale zy
                      > cie...

                      zona ma budowac relacje a maz to ciele mele ,ktorego trzeba..... a nawet nie chce mi sie pisac bo wszystko jasne.
                      zbrodniarz z norwegii ma 32 lata ,z ojcem nie utrzymuje kontaktu od 15 lat i ojciec nie ma sobie nic do zarzucenia tak wynika z wywiadu z nim. zostawil chlopaka jak ten byl dorosly wedlug niektorych tu na forum, co mowia , facetowi tez na "b" ,ze syn ma 18 lat wiec jest odchowany i dorosly. okazuje sie ,ze gowno prawda.
                • ronald.tusk Re: zona to wygonde stworzenie 21.08.11, 16:54
                  wesoly_emigrant napisał:

                  > maz niech tyra

                  Pół "bidy" jak musi tyrać na żonę i dzieci, gorzej jak musi tak jak ja utrzymywać jeszcze teściową i wspomagać rodzeństwo. Jak się świnia zbuntowała, to postraszymy rozwodem. Na szczęście nie dałem się zastraszyć i już jestem po. Teraz dopiero widzę w jakim szantażu emocjonalnym trwałem latami.
        • to.niemozliwe Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 16:39
          Tyle, ze na razie z kochanka zyjesz w swiecie jakiejs bajki. Nie ma prozy zycia, problemow. Jak bedziecie razem, to moga wyjsc na wierzch i okaze sie, ze nie ma zmiany.
          Jezeli zawsze w kryzysach Ty dazyles do zalagodzenia, to mozesz byc troche nadmiernie ugodowy i spolegliwy, a co za tym idzie - sterowalny w zwiazku. Kochanka nie ma zadnych oczekiwan, tylko daje Dobrotki.
          Obawiam sie, ze to wszystko wynika z Twoich cech osobowosci. Po prostu, gdyby zona byla taka fatalna, to odszedlbys wczesniej bez kochanki pod pacha.
          Daj sobie wiecej czasu i lepiej poznaj kochanke, czy faktycznie jest warta rozwodu, alimentow, klotni o majatek, byc moze utraty pozycji towarzyskiej.
          Czy to zauroczenie, czy milosc - sam musisz miec w sobie te pewnosc.
        • ewa-nova Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 17:13
          Rozstań się i kochaj. Miłość jest najważniejsza. Kto jej nie przeżył , nie powinien się wypowiadać. A małżeństwo nie jest na wieczność, nikomu nie można obiecać, że się go będzie zawsze kochać.

          Romans to nie jest umowa między ludźmi, którą można tyleż sankcjonować co zerwać. To raczej wybuch pragnień i marzeń, który kumulujemy na jednej osobie. To marzenia, które nie znajdują ujścia w codzienności. Mężczyzna i kobieta. Tak ustawiony jest nasz świat.

          Odwagi, rozwód to trudna sytuacja, ale miłość jest tego warta. Skoro spotkałeś miłość, to jesteś szczęściarzem, nie zgub tego.
          • agiatami kto cie wychowywal? 24.07.11, 19:26
            porabana jestes jezeli masz takie wartosci. jezeli milosc seksualno-emocjonalna jest najwazniesza i nic sie nie liczy to wracaj na drzewo. i pamietaj aby miec pogrzeb swiecki bo od Boga sie odwrocilas. wiesz co czeka obludnikow? pamietaj , pogrzeb swiecki i zycie na kocia lape bez slubowania nawet w urzedzie.
      • branimir Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 09:50
        Zona była moją pierwszą i ostatnią dziewczyną. Wiedziałem że nie mamy wspólnych zainteresowań, ale wtedy uznałem że to pzowoli nam na jakąś niezależność. Przez 18 lat w 100% organizowałem czas synowi (za co byłem krytykowany że wiecznie z nim gdzieś jeżdżę) a teraz gdy on zaczyna chodzić swoimi ścieżkami okazuje się że nie potrafimy ze soba spędzać czasu. Przestańcie z tm bzykaniem, bo to wygląda jak "głodnemu chleb na myśli"
        • agnieszka_monika_bernadetta Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 09:54
          Czy Ty myślisz, że jak spikniesz się z tą drugą, to zawsze będzie cudownie?
          Skąd wiesz, jaka ta kobieta jest na dłuższą metę?
          Najpierw fascynacja, potem przychodzi szara codzienność i może być tak samo, jak obecnie z Twoją żoną.
          Zastano się, co robisz, żebyś kiedyś tego nie żałował i chyba liczyłeś na to, że wszyscy przyklaśniemy i będziemy zachęcać cię do zdrady żony.
          Teraz odwróć role i postaw się na miejscy swojej żony.
        • a_co_mi_tam1 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 10:09
          A no to chyba znaczy, że wreszcie trochę dojrzałeś i widzisz, że sobie wziąłeś na życie pustą lalę. Nie żal mi takich mężczyzn. Sam musisz podjąć decyzję, czy chcesz wreszcie mieć dojrzały związek z osobą, z którą się jeszcze dobrze czujesz, czy tkwić w martwym punkcie. Tylko czemu mi się wydaje, że jak to u Piotrusiów Panów bywa, znowu atrakcyjność (młodość, świeżość) gra rolę pierwszoplanową....
    • agnieszka_monika_bernadetta Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 09:58
      Zona jest kobietą atrakcyjną ale martwie się że gdybym ją opuścił zostani
      > e sama z uwagi na swoj wiek po 40 i charakter (wiem ile trzeba było się starać
      > o jej względy 20 lat temu)


      I czy jak żona ma 40 lat, to już życie się dla niej skończyło???
      Dajesz do zrozumienia, że ja sobie pójdziesz do tamtej, to ona sobie nikogo nie znajdzie, nawet jeśli to atrakcyjna kobieta?
      Pociesza Cię ten fakt, że byłeś jej pierwszym i będziesz tym ostatnim?:P
      I jakoś nie przeszkadzał Ci kiedyś ten trudny charakter, że tak bardzo zabiegałeś o jej względy.
      Czuję niesmak, po przeczytaniu Twojego postu.
        • adela38 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 11:21
          Pociesze cie, ze po 40-tce nie ma problemu by miec faceta jesli tylko kobieta go chce. Nawet latwiej niz po 30-tce, bo zwykle kobieta wtedy nie chce wiecej dzieci. To czy zeczce kogos miec czy nie zalezy najwiecej od niej. Jak zostanie sama moze wrecz sie zmobilizowac i zmotywowac do szukania swojego szczescia.Czesc pan cieszy sie gdy zostaje sama po rozwodzie , bo odkywa uroki wolnosci od obowiazkow wobec meza. Wyrywaja od czasu do czasu jakiegos pana do lozka i wiecej nie chca. Z chwila gdy dziecko doroslo mozesz z czystym sumieniem poszukac swojego szczescia. By nie draznic zony warto sie dac z nia poklocic i w odpowiedzi na klotnie odejsc. O nowej pani lepiej jak sie dowie pozniej. To po to by nie bylo dumy urazonej i dodatkowej wojny. Warto przejsc sie do adwokata i zaplanowac wszystko by mialo rece i nogi, takze finansowo. Zycze szczescia. Juz masz szczescie ze spotkales na swojej drodze bratnia dusze z ktora chcesz sie zestarzec.Od ciebie tylko zalezy czy to szczescie zatrzymasz.
          • agiatami okrasc zone radzi adela38 24.07.11, 19:50
            adela38 napisała:
            Warto przejsc sie do adwokata i zaplanow
            > ac wszystko by mialo rece i nogi, takze finansowo. Zycze szczescia. Juz masz sz
            > czescie ze spotkales na swojej drodze bratnia dusze z ktora chcesz sie zestarze
            > c.Od ciebie tylko zalezy czy to szczescie zatrzymasz.

            kazdemu nalezy sie co sie nalezy i wszyscy szczesliwi.... dranstwo kwitnie w narodzie.
            wypisuje sie ktos z malzenstwa to niech wraca do ojca i matki i zaczyna wszystko od nowa a nie okrada dzieci i malzonka.
            zdrajcy i zlodzieje i na was przyjdzie kryska.


          • janznepomuka Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 14:02
            > Wyrywaja od czasu do czasu jakiegos pana do lozka i wiecej
            > nie chca.

            I to "od czasu do czasu" zazwyczaj jest odpowiedzią, dlaczego mąż odszedł.

            Tyle tu oburzonych postów: mąż ma zarabiać, to jego obowiązek, nie ma za co chwalić.
            A baba ma w myśl tej samej symetrii chętnie dupy dawać i nie marudzić, że pan wkłada, kończy i zasypia. Puknijcie się w czoło. Jak związek zgnuśniał (a tu raczej widać, że zawsze było gnuśnie z JEJ powodu), to nie ma co się męczyć. I tak należy podziwiać, że dotrwał do dorosłości dziecka. Zresztą nie ma co podziwiać, tkwienie w związku tylko dla dziecka było, jest i zawsze będzie patologią.

            Oj coś mi się widzi, że to było małżeństwo z wpadówy, nie mylę się?
            • wartosc.energetyczna Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 16:32
              janznepomuka napisał:
              >
              > Oj coś mi się widzi, że to było małżeństwo z wpadówy, nie mylę się?
              >

              20-letnie małżeństwo i 18-letni syn - odejmij sobie. albo się mylisz, albo chłopak się na świat nie spieszył i posiedział rok dłużej w macicy
        • noemi123 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 11:49
          Prześlij mi adres meilowy twojej żony to ona sama pozbawi cię problemu odejścia do młodszej dupy:-) przejrzy na oczy, że kretynowi poświęciła swoje życie.
          Mòj też dorwał młodszà, ciekawszà, i co? I bardzo go bolała dupa po tej młodszej, kieszeń też:-)
          Idź baranie do tej drugiej tylko nie wracaj pòźniej do tej pierwszej. Nie zabijaj jej, daj jej żyć, ona sobie poradzi, tak jak ja.
          Myślisz, że ta druga zawsze jest piękna, ciekawa, nie marudzi o rachunkach, zakupach? Tiaa... Pewnie zawsze gatka będzie o fizyce kwantowej, szmpan i ròże w łòżku, prać twoje śmierdzàce gacie i skarpetki będà się same:
          Kretyn, nie ma co, tylko żony żal że tego nie widzi.
          ------------------------------------------------------------------
          Mechanik powiedział mi: Nie mogłem naprawić hamulców, więc podkręciłem klakson.
          ------------------------------------------------------------------
            • noemi123 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 16:16
              Nie muszę tu dowodzić czy poradzilam sobie czy nie.
              Doszłam do takiego etapu, że jestem szczęśliwa sama ze sobà, nie biorę pod uwagę obecności, przeszłości i przyszłości mojego m. Jestem wolna.
              Ale, ale... Śmieszà a nawet wkur...jà mnie takie dylematy pana w średnim wieku przeżywajàcego drugà młodość rujnujácego komuś życie w imię wyimaginowanej nagle pustki w życiu czy naglego olśnienia w postaci doopy młodszej od żony.
              Ten gość nie ma nic do zarzucenia swojej żonie, na siłę szuka w niej wad aby swoje lajdactwo usprawiedliwić.
              Czasem potrzeba ostrych słôw bo inne do takich nie docierajà.
          • stara-a-naiwna Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 23:06
            Jak to czytam wyobrażam sobie zgorzkniałą kobietę ktora to pisze :(
            Współczuję

            Dlaczego tak łatwo przychodzi Ci obrażanie i krytykowanie innych?
            Nawet nie znasz tego faceta ani jego żony a potraktowałaś go "miarą" swojego byłego
            (który tylko dlatego Cię zdradził; zostawił bo ktoś innydał mu czego ty nie dawałaś)
            Ludzie szczęśliwi w związku nie szukają niczego poza nim.
            • noemi123 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 07:43
              Zgorzkniała ja?
              Mylisz się, określiłabym jako ostro patrzàca na świàt:-)
              Poczytaj statystyki ile takich misiòw wraca do żon po oszołomieniu zwanym szumnie "zakochaniem" lub jak kto woli wprost ogłupieniem zwanym kryzysem wieku średniego.
              No, swojemu dawałam miłość i zainteresowanie za darmo, tamtej musiał płacić słono za sex, ciuchy, fałszywe zainteresowanie, biżuterię, a ona cały ten dobytek zwoziła swojemu mężowi.
              Ja patrzyłam z boku i śmiałam się, po prostu:-)
              Po bilansie był baaardzo na minusie:-) nauka kosztuje:-)
              Kto nie spròbuje sam i się nie sparzy to nie uwierzyć więc do dzieła!!!
              • stara-a-naiwna Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 17:19
                (mniej więcej) Wiem, jakie są statystyki - co nie zmienia faktu, ze można być nieszczęśliwym we własnym małżeństwie i trwanie w takim stanie rzeczy - poświęcanie się w imię cholera wie czego mnie nie przekonuje.

                A statystyki- panowie czesto wracają do zdradzanych żon bo one im na to pozwalają. W imię wielkiej mołości i szczęścia rodzinnego (też mi miłość jak się szuka odskoczni na boku, i wielce szczęście być z kimś kto mne oszukał i zawiódł zaufanie)
                Dla mnie facet nie ma za wiele do stracenia - jest z kobietą z którą mu nie jest dobrze.
                Być może życie otrzeźwi go ze stracił "takie dobro" (w postaci żony) - ale zakłóżmy (bo nie ma powodow sadzić inaczej) ze nie jest kretynem i dobrze oceni sytuację
            • agiatami czy maja prawo szukac? 24.07.11, 20:00
              a jak kiedys robiono operacje ginekologiczne tak ,ze wspolzycie bylo niemozliwe to facet mogl zone zdradzac,zostawic? a jak facet ma problem to tez mozna go kopnac?
              " ktos czegos nie dal " tak powiesz Bogu i On ci wybaczy bo dziecko zabawki nie dostalo.
              czy tu sa ludzie dorosli, wierzacy, majacy jakies zasady?
              ktos cos chce, ktos czegos nie daje i to sa powody i usprawiedliwienia lajdactw?
              czy zycie i cieszenie sie z zycia zalezy tylko od sexu?
              zezwierzecenie
              • czarnymaczupikczu Re: czy maja prawo szukac? 25.07.11, 14:08
                ale czy na prawdę nie może zaistnieć taka sytuacja że no naprawdę ludzie nie pasują do siebie i no nie ma sensu tego ciągnąć że się tak wyrażę dalej naprawdę czy nie można się w życiu rozstać i iść swoimi drogami i nie ma znaczenia dlaczego jeżeli człowiek nie czuje się szczęśliwy wiadomo że krzywdzi się kogoś ale czy naprawdę nie można ? czy to ze jest się z kimś na siłę to też nie jest krzywdzenie tej osoby czy to nie jest fałszywe itd już pominę to że można ładnie zwariować w takim układzie ale no cóż :]
                  • agiatami Re: czy maja prawo szukac? 26.07.11, 10:45
                    twoja matka ,ojciec, babki, dziadki, wojki, ciotki i cala reszta to ateisci?
                    jestem przekonana ,ze cala twoja rodzina do " religijnych popie...ńców " nalezy tylko tych jeszcze innych bo do " obludnych religijnych popie...ńców "
                    albo wyznaje sie jakies zasady albo nie.
                    czy jedyna wartoscia jest orgazm?
                    to nie lecz dziecka tylko idz na dziwki lub ruchawce (meski odpowiednik dziwki).
      • kalabaga Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 07:57
        > I jakoś nie przeszkadzał Ci kiedyś ten trudny charakter, że tak bardzo zabiegał
        > eś o jej względy.
        > Czuję niesmak, po przeczytaniu Twojego postu.

        A czuj sobie niesmak, skoro masz taką malutką wyobraźnię. ;-)
        Ja rozumiem faceta, też tak miałem. Trudno było żyć z kobietą, ale się mieszka, gdy jest dziecko, bo dziecko jakoś rekompensuje niedogodności. Przecież mnóstwo kobiet tak ma, więc skąd takie zdziwienie? Mieszka się z facetem, bo ten zarabia, czasami coś pomoże, chociaż niewiele jest mężowi do powiedzenia.
        Tutaj syn dorósł, poszedł już w swoje życie i faceta z żoną niewiele łączy.
        Ja mam teraz starszą kobietę od byłej małżonki, jaka ulga, że nie wszystkie kobiety są kosmitami.
        Cały czas były pretensje, myślałem, że tak wszystkie panie mają, a okazuje się, że nie, szok! :o
        Można porozmawiać, różnić się w poglądach i to nie jest zagrożeniem całego tygodnia. Pośmiejemy się z siebie, napijemy wina, pójdziemy gdzieś razem. Kobieta nie boi się roboty, jak coś planujemy, to robimy razem, oszczędzam ją, sam robię ciężkie rzeczy, ale to nie jest jakaś mimoza i osoba wyłącznie wpatrzona w siebie.
        Facet znalazł sobie nową panią i nie dlatego chce zostawić poprzednią, że ma już drugą, tylko dlatego, że przejrzał w końcu na oczy, że nie musi żyć, jak żył. Moja pani mówi, że dla niej to są nowe rzeczy, że można być równorzędnym partnerem w związku, że ja o Niej myślę i potrafię coś przygotować specjalnie dla Niej bez pokazywania palcem, czyli też jest zadowolona. A szczęśliwy związek jest wtedy, gdy oboje są zadowoleni.

        Facet, nie zastanawiaj się! W końcu będziesz miał w życiu dobrze!
    • ciekawy69 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 16:16
      Jeśli zostawiasz żonę to czeka cię:
      - rozwód
      - podział majątku
      - alimenty (do 25 roku jeśli dziecko się uczy)
      - tracisz wszystkich znajomych
      - masz kłopot z własnymi dziećmi
      - potrzebujesz duże pieniądze

      Jaka żona jest wiesz. Nie jest źle, bo nie zdecydowałeś się być sam.
      Z nową nie wiadomo jak będzie, teraz jest miła, ale co będzie za rok?

      Jeśli po roku Cię wyrzuci albo będziesz miał jej dość, to co zrobisz?
      Wrócisz do byłej? Oj, wtedy nie będziesz miał tak dobrze jak teraz.

      Nowa teraz się zgadza na wszystko, ale jak będziesz jej to wtedy będzie inna śpiewka.
      Przecież nie pozwoli na to abyś miał kochankę, albo się spotykał z kimś innym.
      Do nie dawna przecież nowej nie przeszkadzało, że masz żonę. A teraz zmusza Cię abyś się zdecydował na nią. A jak to osiągnie, to pojawią się kolejne rzeczy, które będą jej przeszkadzać.
      Skoro nowa jest taka wyrozumiała, to dlaczego nie pasuje jej rola kochanki czy przyjaciółki?

      Właśnie rozpoczęło się przeciąganie liny a właściwie Ciebie. Jak nowa Cię przeciągnie to poczujesz reakcję z drugiej strony. Nie ważne co zrobisz, zawsze będziesz w środku. I ciągle będą trudne pytania do odpowiedzi i trudne wybory. I nie ma takiej możliwości, aby wszyscy byli szczęśliwi.

      Zostaniesz z żoną będziesz żałował okazji. Przejdziesz przez piekło aby być z nowa, ale nie wiadomo czy będziesz szczęśliwy. Wybieraj co chcesz, ale pamiętaj że za wszystko zapłacisz i to słono.

      --
      Pozdrawiam

      Każdy mężczyzna jest inny!
      • lavinia5 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 17:54
        Masz rację Ciekawy69, dokładnie tak - co by nie zrobił, facet zapłaci za wszystko i to słono, ale jakoś mi go nie żal. Sam się pakuje w kłopoty. Wygląda na to, że już zdecydował. Piotruś Pan
      • kalabaga Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 08:12
        ciekawy69 napisał:

        > Jeśli zostawiasz żonę to czeka cię:
        > - rozwód
        > - podział majątku
        A jak inaczej? ;-)

        > - alimenty (do 25 roku jeśli dziecko się uczy)
        Do 28 roku, ale i tak przecież płaci.

        > - tracisz wszystkich znajomych
        Niekoniecznie

        > - masz kłopot z własnymi dziećmi
        Nie sądzę.

        > - potrzebujesz duże pieniądze
        Niby dlaczego? Nowa pani przecież też zarabia.
        Może jeszcze będzie miał jakiegoś potomka! :-D

        Wiesz co, Ciekawy69? Ty chyba też nie jesteś specjalnie szczęśliwy w swoim związku, a boisz się odejść tylko ze względów organizacyjnych. Przemyśl to i zdobądź się na odwagę.

        Z żoną to już zamknięty rozdział, syn duży, swoją rolę małżeństwo spełniło i można je spokojnie rozwiązać. Jeśli żona jest konkretna, to zrozumie całą sytuację, a może za jakiś czas podziękuje, że mogła robić coś innego i spełniać się w tym. Nieudany związek nikomu nie służy.
        • agiatami zapominasz o starosci 24.07.11, 20:14
          kalabaga napisał:

          >
          > Z żoną to już zamknięty rozdział, syn duży, swoją rolę małżeństwo spełniło i mo
          > żna je spokojnie rozwiązać. Jeśli żona jest konkretna, to zrozumie całą sytuacj
          > ę, a może za jakiś czas podziękuje, że mogła robić coś innego i spełniać się w
          > tym. Nieudany związek nikomu nie służy.

          czas sie obudzic! starzy ludzie zyja obok i ty ich nie widzisz? mam zla wiadomosc dla ciebie tez bedziesz stara i ciekawe jaka bedzies miec rente jak zachorujesz a zachorujesz bo nie ma ludzi zdrowych lub emeryture?
          malzenstwo to tez umowa ,ze bedziemy o siebie dbac i dziad co nie wywiazuje sie z umowy powinien na grobie miec napis ,ze jest oszustem, zlodziejem i zdrajca bo z wleczenia za konmi jego truchla ze wzgledu na nozdrza koni trzeba zrezygnowac a i prawo tego zabrania.
    • duchess85 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 17:32
      Mój przyjaciel miał podobną sytuację - nie namawialiśmy go do niczego ani nie komentowaliśmy zbytnio. Obecnie czeka na ostatnią rozprawę rozwodową i jest szczęśliwie zakochany w mojej koleżance (z wzajemnością). Czasami warto odważyć się być szczęśliwym. Ale zastanów się, czy ta nowa kobieta nie chce być z Tobą tylko dla zabawy. Aha, żeby nie było - jestem kobietą :)
      • corgan1 3/4 pozwów rozwodowych wnoszą kobiety 23.07.11, 17:49
        I proporcje te rosną od wielu już lat. Dojdzie do tego że wyłącznie kobiety będą wnosiły pozwy rozwodowe :))

        Musisz się liczyć z tym, że samice Cię zeżrą i nie tylko na tym forum. Żyjemy w matriarchacie w którym mężczyznom nie wolno się rozwodzić i przez całe życie muszą znosić konsekwencje nieudanych wyborów czy wypalenia się związku. Ew. jak facet ju koniecznie chce odejść to musi zostać jakoś "ukarany". Kobiety to co innego - im wolno się rozwodzić bez problemów.

        Nie wiem czy zauważyłeś ale jak przychodzi do rozwodu to media wspierają baby - pokazują je jako wolne, szczęśliwe, u których "właśnie otwiera się nowe życie i nowy rozdział". Nikt nie potępia baby która odchodzi od faceta który jest nudny, słabo zarabia albo z którym jakiekolwiek relacje są dawno wygaszone.

        Dlatego - mimo przeciwności na które na pewno napotkasz - nie krępuj się z rozwodem. Skoro kobietom wolno to facetom też. Mamy równouprawnienie płci.
    • mirtillo25 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 18:02
      Tak jak napisałeś: z żoną jesteście 20 lat; przez tyle lat zdążyliście poznać się na wylot, a i tak nadal tworzycie w miarę dobre małżeństwo. Pewnie popadliście w rutynę. Zmień to. Piszesz, że macie dorosłe dziecko. Nic prostszego! Zabierz zatem żonę na romantyczne wakacje tylko we dwoje. Powiedz jej na spokojnie, że za rzadko mówi Ci o swojej miłości. Nawet jak zrobi awanturę, to na pewno zapamięta Twoje słowa ;-)
      Tamta druga kobieta to chwilowa fascynacja nowością, która może okazać się niebezpieczną bombą zegarową. Każdy na początku znajomości pokazuje tylko swoje walory, żeby się dobrze zareklamować, dopiero po latach wychodzą z nich prawdziwe potworki ;) Twoja żona jest atrakcyjna, być może ma trudny charakter, ale pewnie szybko znajdzie Twojego następcę, a wtedy nawet prośby na kolanach nie pomogą ;)
      Lepiej wsadź głowę (i główkę też ;P) pod kran z zimną wodą i przestań stwarzać problemy :)
      • almanachy Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 21:12
        Wypowiedzi kobiet na tym forum są niedojrzałe. Małżeństwo już dawno schyliło się ku upadkowi, a gość otrzymuje rady: idź na randkę, kup jej kwiatka. Przecież już dawno nie jest żoną zainteresowany, nie mają ze sobą wspólnych tematów, wszystko się już wypaliło.
        Ciekawe, która by też miała ochotę tkwić w związku z kimś za kim nie specjalnie przepada, lubi, nie ma o czym rozmawiać?
      • ango5 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 21:30
        Moje zdanie jest takie:
        Czasami dopiero nowe sytuacje, nowi ludzie pozwalają nam spojrzeć na swoje życie z dystansem, trochę z boku. Poznanie kobiety nadającej na podobnych falach pokazało ci, że związek może wyglądać nieco inaczej niż twoje małżeństwo. Jednak czy na długo? Czy warto zaryzykować? NIe mam pojęcia ale najgorsze jest oszukiwanie żony. Moim zdaniem musisz jak najszybciej podjąć ostateczną decyzję. Jeśli chcesz odejść do innej kobiety po prostu powiedz żonie prawdę (zakochałeś się ponownie, to się przecież zdarza, wcale nie rzadko). Prawda jej się należy. Jeśli postanowisz od żony nie odchodzić zakończ kontakty z tą drugą. Nie oszukuj. Sumienie cię zje.
        A tak poza wszystkim, to sobie myślę, że jednak zaryzykujesz. Nie obraź się ale dla mnie to typowy kryzys wieku średniego...
        • ronald.tusk Re: zostać z zona czy nie 21.08.11, 17:12
          ango5 napisała:

          > chcesz odejść do innej kobiety po prostu powiedz żonie prawdę (zakochałeś się
          > ponownie, to się przecież zdarza, wcale nie rzadko). Prawda jej się należy.

          Najgorsze co możesz zrobić. Skończy się to rozwodem z Twojej winy (będziesz zobowiązany łożyć na byłą do śmierci), niezrozumieniem przez dziecko, potępieniem wśród znajomych i rodziny. Pewnie, że to idealne rozwiązanie w idealnym świecie i tak powinno być, ale niech ktoś mi wskaże na litość Boską kobietę, która w takiej sytuacji zachowa rozsądek i nie będzie próbowała za wszelką cenę zniszczyć podłego samca.
    • branimir Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 22:24
      Dzięki wszystkim za komentarze. Chylę czoł a przed krytyką bo wiem że mi się należy. Czuję strasznego kaca oszukując żonę i chcę to skończyć. Wiem jakie są konsekwencje rozwodu. Nie dbam o pieniądze i podział majątku - jeśli się zdecyduję to po prostu spakuję walizeczkę i tyle. Pewnie w tym coś jest i z Piotrusia Pana i z kryzysu wieku średniego. Przeżyłem te 20 lat, bo najpierw byłęm na dorobku więć praca i praca, potem zajmowałem się dzieckiem, z którego wyrósł mi kumpel. Jestem dumny że chłopak robi milion rzeczy, zamiast siedzieć z łebkami pod klatką, pić piwo, zubac słonecznik i pić piwo. Uważam, że to moja zasługa, bo to ja wymyślałem mu coraz to nowe zajęcia. Niech mi nikt teraz nie odpisuje, że wybrałem przyjemności - wszystkie obowiązki domowe, typu zakupy sprzątanie dzieliliśmy z żoną solidarnie na pół. Tylko ona gdzieś została z tyłu...
      Co do romantycznych wieczorów, to nie ta bajka - żona nigdy nie chciała np. chodzić ze mną za rękę, albo pocałować się po przyjściu z pracy bo uważała to za dziecinadę. A przede wszystkim nigdy nie poczułem się doceniony. Mam wiele osiągnięć zawodowych, sportowych, kulturalnych a nigdy mnie nie pochwaliłą, nie zauważyłem żeby w gronie znajomych była ze mnie dumna - wszystkie moje osiągnięia kwitowała, że mi odbija, że wymyślam sobie coraz to nowe zabawki. A teraz spotkałem kogoś, kto mnie zachęca do tego żebym rozwijał swoje pasje i dzieli je ze mną. Może po prostu nam się drogi dawno temu rozeszły a dopiero jak zobaczyłem że można inaczej to się zorientowałem ? Jak wyglądałoby moje życie nadal w tym związku - już nawet bez kumpla, bo przecież sym zaraz zacznie żyć swoim życiem? Zamknięmy się w swoich pokojach i będziemy sobie mówić dzień dobry przy śniadaniu ? A może rzeczywiście szarośc dnia codziennego w nowym związku, z nowymi obowiązkami spowoduje że będę żałował? Nie wiem dlaczego ale nie sądzę, że którakolwiek z moich kobiet się trwale zmieni...
      • almanachy Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 22:38
        Nie powiem, że masz wszystko rzucać dla nowej znajomości. Nie wiadomo jak dalej będzie. Licz się z rozwodem, z tym że gdzieś mieszkać trzeba, jest cała masa komplikacji. Ale osoba, która ci się tak bardzo spodobała, pokazała ci, że zmarnowałeś na nieudany związek 20 lat życia. Zacząłeś pytać siebie, zastanawiać się co jest dla ciebie ważne w związku. Jakiej osoby tak naprawdę chcesz, czego potrzebujesz.
      • konwalia55 Re: zostać z zona czy nie 23.07.11, 22:47
        to niesamowite, ze tyle nam tutaj opisales, nam - obcym ludziom - a nie potrafisz uczciwie porozmawiac z zona. i oszukujesz ja... nigdy tego nie zrozumiem... ze tak mozna zyc, w klamstwie, obludzie, snujac plany z inna osoba, raniac - wydawaloby sie - najblizsza i najwazniejsza osobe.

        tak poza tym - wiara w anonimowosc w sieci tez jest niesamowita. dla mnie nie jestes anonimowy, niestety, wystarczy szerzej otworzyc oczy...

        • babarbasia Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 00:31
          Czytales o "kryzysie wieku sredniego"?Poczytaj!Masz typowe objawy.Mysle,ze wcale nie bylo takie zle twoje dotychczasowe zycie.Dopiero po spotkaniu tej nowe,mlodszej-zaczles wymyslac,czego ci brakuje,czuc sie pokrzywdzonym i niedocenianym.Zycze ci zebys jak najszybcej zrozumial jakimi zaletami byly wady twojej zony t.j.zeby mloda dala ci dobrze w dupe!
          • riki_i Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 01:02
            Chłopie, czy Ty masz jakiegoś kumpla dziwkarza? Takiego, co to przeleciał ze setkę kobiet? Jeśli tak, to nawet jeśli nie jest to jakaś szczególnie bliska znajomość, idź się napij z nim piwa i wyłuszcz swoje dylematy. To może być bezcenna rozmowa.

            Sorry, ale dla mnie jesteś zaczadzonym człowiekiem, który wpierw złapał pierwsze damskie majtki jakie się nawinęły, hajtnął o wiele za wcześnie, następnie równie niemądrze wpakował w dziecko za młodu... a teraz w wieku 40 lat dostaje znienacka szajby, bo jakaś młoda samica kusi i roztacza wdzięki. Chłopie! - tego kwiatu jest pół światu! Dużo młodsze baby to b. często wyrachowane modliszki, frymarczące swoją młodą dupą po to, aby iść w życiu na skróty. Sam piszesz, że jesteś zawodowo i finansowo ustawiony... w takim przypadku powinna ci się od razu zapalać czerwona lampka! Nie wszystko złoto co się świeci, a w tym romansie nie jesteście na równych pozycjach. Ty jesteś dysponentem różnych cennych dóbr, a ta Pani na razie robi jedynie dobre wrażenie i eksponuje wdzięki. Potrzymaj ją trochę w zamrażarce zanim roz.piep.rzysz dla niej całe swoje dotychczasowe życie. Zobaczymy jak się zachowa, jak jej trochę puszczą nerwy.
            • nextvivi Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 05:09
              Ale temu panu się wydaje ze z nowa pania bedzie mu lepiej. On nie przejmuje się tym ze jego dziecko 18 letnie jest w okresie buntu, ze wkracza w dorosle zycie. Ten pan przez 20 lat mial szczesliwe malzenstwo, a chcialby byc jeszcze szczesliwszy, bo liczy sie tylko jego szczescie. Niewazne jak poradzi sobie z tym jego żona, jego syn, małe dziecko nowej pani (w raz nowa pania pojawia sie nowe problemy). Ale różowe okulary tego pana noe pozwalają mu tego dostrzec.
              Ja zazdroszczę temu panu, bo chciałabym mieć chociaż 10 lat szczęśliwego małżeństwa.
              Jemu było z żoną za dobrze. Jaki przykład da synowi, którego tak wiele rzeczy skrupulatnie uczył. Nauczy go, że jak się dobra żona znudzi, to czas się wziąć za kolejną lalę. Proste prawda?
              Znam takie jedno małżeństwo, jedenu panu się żona znudziła wziął sobie koszmarnie brzydką ale niezwykle do niego klejącą się oddaną panią (on dobrze ustawiony finansowo) i jego syn nie chce się żenić.

              Myślę, że jeszcze nie raz będzie żałował, że odszedł od żony. Alu musi się sparzyć, żeby docenił co stracił.
              • noemi123 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 07:58
                Autor postu chyba już zdecydował, tu szukał tylko potwierdzenia swoich racji.
                Rozpieprzać wszystko bo żona pod ràczkę nie chodziła? To ja karmię dziecko a màż z nim chodzi na sport, i co? Odejść ma bo ja nie lubię brydża lub posiedzeń przy herbatce? Jaki to wzòr będzie dla syna? Przecież to on ukształtował jego osobowość więc naturalnym dla syna będzie przejęcie od ojca wzoru wyrzucenia do śmieci swojej żony po odchodowaniu potomstwa.
                Nazywajmy rzeczy po imieniu.
                Za dobrze miał i tyle.
                To sku...syństwo co on zamierza zrobić swojej rodzinie.
                • kalabaga Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 08:35
                  Nie ma się obowiązku być nieszczęśliwym przez całe życie. Nawet wyroki za zabójstwo nie trwają do śmierci.
                  Było możliwie przez lata i tylko tyle, facet w końcu przejrzał na oczy, że tak nie musi być, a może być naprawdę dobrze, sympatycznie i ze wsparciem żony, tego nie było w związku.

                  18 lat to już nie faza buntu, ale szukanie swojego miejsca. Myślę, że syn będzie podziwiał ojca za odważną decyzję. Będzie miał wzór, że dziecku trzeba pomóc i po tym można szukać swojej drogi. To jest dobry i odpowiedzialny sposób spędzania życia.

                  Myślę, że będzie szczęśliwy z nową żoną. A gdyby im jednak nie wyszło, bo źle ocenił nową panią, to już by i tak nie wrócił do byłej żony, zawsze przecież można mieszkać samemu i rozwijać swoje zainteresowania. Życzę szczęścia i to wszystkim.
                  • nextvivi Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:07
                    ,,Nie ma się obowiązku być nieszczęśliwym przez całe życie. ''

                    ,,Było możliwie przez lata i tylko tyle, facet w końcu przejrzał na oczy, że tak nie musi być'',


                    - to tylko 20 lat szczesliwego malzenstwa...

                    ,, Myślę, że syn będzie podziwiał ojca za odważną decyzję. Będzie miał wzór, że dziecku trzeba pomóc''..., To jest dobry i odpowiedzialny sposób spędzania życia. ''

                    -on tylko ojca znienawidzi i nie bedzie chcial go znac.


                    ,,Myślę, że będzie szczęśliwy z nową żoną.''

                    -poborzene marzenia, to jak wróżenie z fusów

                    Jak nie wyjdzie to może mieszkać samemu- (pewnie 20 lat szczesliwego malzenstwa - przeciez bylo mu tak źle), napewno samemu bedzie jeszcze bardziej szczesliwy, najbardziej jak sie da.
                  • agiatami starosc juz patrzy z lusterka 24.07.11, 20:46
                    kalabaga napisał:

                    > Myślę, że syn będzi
                    > e podziwiał ojca za odważną decyzję. Będzie miał wzór, że dziecku trzeba pomóc
                    > i po tym można szukać swojej drogi. To jest dobry i odpowiedzialny sposób spędz
                    > ania życia.
                    >
                    > Myślę, że będzie szczęśliwy z nową żoną. A gdyby im jednak nie wyszło, bo źle o
                    > cenił nową panią, to już by i tak nie wrócił do byłej żony, zawsze przecież moż
                    > na mieszkać samemu i rozwijać swoje zainteresowania. Życzę szczęścia i to wszys
                    > tkim.

                    piekny wzor do nasladowania a nawet do ustanowienia nowego wzorca nie 20 a 10, nie 5 lat maznenstwa i basta i nowy model.
                    zalatwilas juz miejsce w domu starcow swoim rodzicom? przeciez musisz dbac o siebie i swoja milosc wiec choc tyle dla nich zrob i juz zalatw miejsce w dobrym domu starcow.
                    wszyscy bedziemy starzy. lata szybko plyna i moze czas zobaczyc "40-latka 20-cia lat pozniej" wlasnie w te wakacje leci w tv. czy mloda lala chce stary model?
            • computerro najdurniejsza rada na tym forum 24.07.11, 16:23
              riki_i napisał:
              > Potrzymaj ją trochę w zamrażarce zanim roz.piep.rzysz dla niej całe swoje dotychczas
              > owe życie. Zobaczymy jak się zachowa, jak jej trochę puszczą nerwy.

              I co ma wyniknąć z takiej "rady"? Po co drażnić nerwy kobiecie, którą się szanuje i kocha, i rozważa z nią wspólną przyszłość?

              Można dać sobie czas na przemyślenie. Ale to nie to samo, co "trzymać kobietę w zamrażarce"
              • riki_i Re: najdurniejsza rada na tym forum 24.07.11, 19:25
                Mało znasz życie. Jak będzie zwlekał, to ta Pani pokaże wreszcie trochę autentyzmu, a nie pozy. Może się okazać, że owszem, będzie wiernie czekać, ale może też wyjść coś zgoła innego (intrygi, widowiskowe zdrady, jadowite telefony do żony, mszczenie się itp.).

                Mi 22-letnia dziunia pokazała pełen wachlarz możliwości, od szczegółowych opisów zdrad wraz z liczbą orgazmów, poprzez donosy do skarbówki, a kończąc na napuszczaniu wściekłego sterydowca-mięśniaka, któremu dała dupy i wmówiła, że jestem jego konkurencją. A na początku to był istny blond aniołek... Aha, przy okazji okazało się, że ten ideał jest od lat pacjentką kilku poradni zdrowia psychicznego.
                • computerro Re: najdurniejsza rada na tym forum 24.07.11, 19:50
                  W ten sposób myśląc to sympatyczna i normalna dziewczyna ma płacić za to, że jakaś dziunia przed nią okazała się niebezpieczną terrorystką

                  Po takim potraktowaniu nie zdziwię się, że sympatyczna laska zniszczy następnego faceta, żeby sobie powetować...

                  Miałeś pecha ale przeżyłeś. Czas wyciągnąć wnioski i próbować z następnymi. Może ostrożniej. Ale karać fajną laskę za rozróby innej jest nie OK
                • altz Re: najdurniejsza rada na tym forum 24.07.11, 21:06
                  Nie wiem, czemu ale jakaś głupkowata wesołość mnie ogarnęła.
                  Masz teraz o czym opowiadać rodzinie i znajomym :-D
                  Sam bym nie chciał tego przeżyć.

                  Swoją drogą, czasami osoby z problemami psychicznymi nieźle się maskują.
                  Słyszałem o dwóch małżeństwach, gdzie choroba psychiczna córki była ukrywana przez całą rodzinę, panowie się nie połapali. Rodzina pozbyła się kłopotu i co takimi zrobić?
      • lavinia5 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 10:39
        Nie wiem po co założyłeś ten wątek. Decyzję już podjąłeś, tak, jak napisałam wcześniej. Chcesz uspokoić swoje sumienie, jak rozumiem, ale pozwól, że zwrócę uwagę na fakt, którego tu nikt jeszcze nie zauważył. Pierwszą osobą, która się od Ciebie odwróci będzie Twój syn, on stanie za matką, to pewne, poza tym jego też oszukiwałeś.
        Napisałeś, że żona nie akceptuje Twoich znajomych, dlaczego? A czy Ty akceptujesz jej przyjaciół, czy pozwoliłeś jej ich mieć, czy też przez pół życia wpatrzona w Ciebie, prała, prasowała, gotowała itd. Dla mnie jesteś Pan to za mało.
        A ta atrakcyjna, młoda kobieta, co to za matka, która mając małe dziecko, rozbija dwie rodziny..., super przyszłość przed Wami, gratuluję
        • kalabaga Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 11:00
          > Pierwszą osobą, która się od Ciebie odwróci będzie Twój syn, on stanie za matką, to pewne,
          > poza tym jego też oszukiwałeś.
          Pewno będzie miał żal o to, że matkę oszukiwał, ale czy się odwróci? Nie sądzę.
          Znam takie sytuacje i dorosłe dzieci zazwyczaj same zauważają problemy w rodzinie i nie mają pretensji do rodziców o rozstanie.

          > A ta atrakcyjna, młoda kobieta, co to za matka, która mając małe dziecko, rozbi
          > ja dwie rodziny..., super przyszłość przed Wami, gratuluję
          Czasami trzeba, gdy się nie daje inaczej żyć, tamta rodzina pewno już dawno jest rozbita, a rozwód to będzie formalność. Małego dziecka szkoda, fakt, to nie z powodu pana te problemy, tylko z powodu tamtego związku.
        • babarbasia Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 11:16
          Chyba kazdy, kto jest w dluzszym zwiazku,gdyby tylko chcial,znajdzie pare wad w partnerze .Niema idealnych ludzi.Po niedlugim czasie,okaze sie ze "mloda" tez je ma.I co wtedy?Ach-po co pytam?Znajdziesz inna ,taka z ktora porozmawiasz o wadach "mlodej"i to Was pewnie polaczy.
          • jael53 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 12:05
            Wietrzę sporo obłudy w tych "względach dla żony" - niby że zostanie sama itd. Otóż atrakcyjna dojrzała kobieta, z pełnoletnim dzieckiem, nie jest skazana na samotność. Czyli miłosierdzie mężowskie nie jest jest specjalnie do niczego potrzebne.

            Ciekawa, swoją drogą, byłaby jej relacja na temat tego małżeństwa
          • qbel2 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 12:14
            Stary, a po co Ci rozwód? Nie lepiej na dwa fronty pobzykać - od przybytku głowa nie boli. Rób tak, żeby żona się nie dowiedziała, młodej wytłumacz, że stara ma np. raka nerki i w tej sytuacji na razie nie możesz się z z nią rozejść. Będziesz miał życie jak w Madrycie.