zostać z zona czy nie

    • pro5tak Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 18:11
      I tak zle i tak niedobrze, wiec po prostu rzuc moneta i zdaj sie na wybor losu =3
    • zawsze-soffie Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 18:25
      może zapytaj żony?

      " kochanie, chcesz, żebym z tobą został czy nie ?"


      swoją droga przykra rzecz - nieuchronna wymiana na lepszy model, bo jak to w życiu zawsze chce się czegoś więcej.
    • chmarax Kryzys Wieku Sredniego? 24.07.11, 18:33
      Niech zgadne: masz +/- 45 lat, a Twoja nowa wybranaka jest nieco mlodsza od Ciebie i Twojej zony. Jestes typowy facet przechodzacy kryzys wieku sredniego. Chcesz na nowo byc atrakcyjny i podziwiany. Dorosnij czlowieku! Znajdz sobie jakies hobby, a nie druga mlodosc przezywasz... zalosne
    • panirogalik Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 18:42
      a ta druga pani pewnie dużo młodsza, panna na wydaniu? Jeśli tak, to zaraz skończy się kradzenie koni a zacznie się rodzinkowanie czyli dzieci. Masz jedno dziecko, tak? A czemu, nie chcieliście więcej? To teraz będziesz miał okazję do zmiany zdania, bo nowa żona na pewno nie zrezygnuje z macierzyństwa. A ty, po czterdziestce, zamiast zając się swoim hobby i aktywnością jak napisałeś, będziesz siedział w piaskownicy. Nie twierdzę że to niefajnie ale z twojego postu wynika, że nie o to ci chodzi. W dodatku żona pewnie puści cię w skarpetkach, dostaniesz rozwód z orzeczeniem o winie, jak nowa żona zapatruje się na takiego gołodupca?
      • branimir Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:47
        drugiego dziecka żona nie chciała. A nowa Pani ma dziecko i chyba chielibyśmy miec jeszcze
    • echoimage Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 18:47
      nie martw się o żonę, a zacznij o siebie...
    • ab067221 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 18:52
      Moja żona miała podobny dylemat 2 miesiące temu. Dokładnie 13 czerwca odeszła. Nie byłem ideałem, bo nikt nim nie jest, ale zarzuty mojej żony wobec mnie są tak absurdalne, że aż śmieszne. Ale co się dziwić. Moja żona oświadczyła, że zdradziła mnie z innym, i wszystko jasne...
      Przykre, że po 10 latach, przykre, że nasza córeczka dopiero co skończyła 2 latka.
      Podnoszę się z kolan, bo to bardzo zabolało, tym bardziej, że bardzo ją kocham.
      Warto walczyć o małżeństwo, bo ta kobieta może być cudowna "teraz", a żona może Ci podać ostatnią szklankę wody. Miłość to nie "achy i echy". Powinieneś o tym dobrze wiedzieć. A tak, możesz złamać wiele serc. Pomyśl o tym...
    • tyshia01 Kasa 24.07.11, 19:19
      Odrzuć sprawy moralne, zajmij się najpierw finansami. Aby rozwieść się z własnej winy, płacic alimenty żonie (rozwód z twojej winy) i utrzymywac min. trójkę bachorów (za chwilę pojawi się nowe), musisz zarabiać z dwa razy więcej niz teraz.
      Poszukaj jakiejś studentki i zostań sponsorem, taniej wyjdzie.

    • cowgirl_ride Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 19:34
      A, tak zupełnie na marginesie...Przysięgałeś? Obojętnie, przed ołtarzem albo w urzędzie? Nie dotrzymałeś przysięgi? To, istotnie, palnij sobie w łeb...
      • computerro Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 19:43
        W urzędzie się nie przysięga. Co najwyżej przyrzeka, oświadcza, zobowiązuje i deklaruje. Ale się nie przysięga
        • cowgirl_ride Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:11
          A czym według Ciebie różni sie przyrzeczenie od przysięgi? I nie mówię o różnicy semantycznej...
          • computerro Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:27
            Ślub w urzędzie: "Dołożę wszelkich starań aby małżeństwo było TRWAŁE"

            Ślub w kościele: "Przysięgam aż dopóki śmierć nas nie rozłączy"

            Trwałe to nie znaczy wieczne. I nie zawsze znaczy dozgonne.

            Ślub w urzędzie: "Dołożę wszelkich starań, aby małżeństwo było szczęśliwe."

            Jak się źle dobrali to czasem szczęśliwiej jest się rozwieść
            • cowgirl_ride Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:32
              Ech...Ty aptekarz jesteś? Tak z ciekawości...Ile masz lat?
      • altz Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:37
        cowgirl_ride napisała:

        > A, tak zupełnie na marginesie...Przysięgałeś? Obojętnie, przed ołtarzem albo w
        > urzędzie? Nie dotrzymałeś przysięgi? To, istotnie, palnij sobie w łeb...
        Nie da się budować związku na poczuciu winy. To jest najgłupszy powód do bycia ze sobą.
        Najgłupszy dla wszystkich, również dla tej osoby, z którą się zostaje "z łaski".
        Więc nie rób scen, to są dorośli ludzie.

        Ja się bardziej obawiam czy facet poradzi sobie z sytuacją z ojcem tamtego dziecka, to dopiero będą jazdy. Dziecko małe i wszystko może się zdarzyć, a przecież dziecko ma prawo do bycia z ojcem.
        • lavinia5 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:43
          właśnie, ale już wcześniej o tym pisałam i szybko okaże się, że nowa żona nie lubi "starego" syna, a zaczęła świetnie na nowo dogadywać się z ex mężem, bo wiek podobny i zainteresowania ...
      • robmar2007 Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 12:38
        Gdy ktoś podnosi argument dot. przysięgi, to mnie rozbraja. Obie strony przysięgają! I co z tego wynika? Jeśli w umowie o dzieło jedna strona nie płaci, bo druga wykonuje dzieło bez starannosci, to ten niepłacący jest "zdrajcą i oszustem".
        Przysięgi są dobre dla idiotów! Zwalniają z myślenia i starania...
    • waldemarek17 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 19:49
      Nie zmieniaj niczego. Bądź z żoną i kochanką! To mimo wszystko najlepsze rozwiązanie dla Was wszystkich. Tylko nie wplątaj się w trzeci romans :-) Nie przejmuj sie tym, co piszą kobiety na blogu, one mają inny punkt widzenia na taką sytuację. Sluchaj serca, a ono wyraźnie Ci podpowiada, by być z jedną i drugą kobietą (w jakimś sensie). Kochanka od samego początku zaakceptowała ten układ. Dla żony staraj się być jak najlepszy. Prawie każdy facet ma takie problemy, nie jesteś sam! Trzymaj się!!!
      • lavinia5 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:01
        dziecko, ile Ty masz lat? wyjdź z tej piaskownicy, bo chyba wiaderko oczy Ci przesłoniło ...
        • cowgirl_ride Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:24
          Zabić, to mało...;)
      • qbel2 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:41
        Waldemarku
        Dokladnie to samo mu radziłem wyżej. Może dmuchać dwie na zmiany, a myśli jak się ograniczyć, jak se pogorszyć. Toż to masochizm. I rzeczywiście, w trzeci związek nie powinien się pakować, bo za duże ryzyko przypału. Jak dwie będzie mało, to do kobiet pracujących.
      • agiatami sluchaj serca? 24.07.11, 21:50
        to kobieta slucha serca bo przeciez w opini powszechnej kobiety tak maja a facetma sluchac serca? to czy ma serce zostawiac zone?
        bez obludy tu nie o serce idzie.
    • mundi8 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:25
      "No i jakoś trudno tak przekreślić te 20 lat w zasadzie udanego małżenstwa." Związać się z nową cudowną kobietą to budować swoje szczęście na fundamencie cudzego nieszczęścia (kosztem cierpienia porzuconej żony). To oznacza, że bardziej niż drugiego człowieka kochasz siebie.To jest czysty egoizm. Jeśli Twoja nowa partnerka porzuci Cię po jakimś czasie dla nowego fascynującego mężczyzny zrozumiesz o czym piszę. Kto mało cierpiał, ma mało empatii. Kto ma mało empatii,nie umie kochać!
      • niceflower454 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:47
        do mundi-uwazam,ze to straszne porzucac kogos z dziecmi po 20 latach...Nie zaufalabym takiej osobie..Mysle,ze jest okrutna.Z drugiej strony kazdy ma prawo do szczescia,samorealizacji w sferze osobistej....

        No,coz ja jednak stawiam na poligamie,ale na zasadzie takiej,ze dzieci z tego nowego zwiazku pozamalzenskiego ma nie byc....
    • delfina77 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:44
      Nie wiem co ci powiedziec. Zona te 20 lat wczesniej tez byla cudowna i wspaniala. Rozumiem jednak, co czujesz. Na twoim miejscu nie rezygnowalabym z malzenstwa, ktore jest, jak mowisz, udane. Jesli ta pani naprawde nie odpuszcza to niech zostanie twoja kochanka, tylko niech zna zasady. Sa kobiety, ktorym taki uklad odpowiada
      • altz Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:55
        > Jesli ta pani naprawde nie odpuszcza to niech
        > zostanie twoja kochanka, tylko niech zna zasady. Sa kobiety, ktorym taki uklad
        > odpowiada
        A cóż t za propozycja? Państwo planują wspólne życie i dziecko, więc jako kochanka na boku to zły pomysł. Dziecko jest ważniejsze, niż dorosła była żona, a znając życie, dziecko i tak z czasem będzie.
    • mundi8 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:46
      Sytuacja jest taka, że musisz kogoś skrzywdzić! A więc lepiej skrzywdzić tą, której nie ślubowałeś, miłości, wierności oraz, że jej nie opuścisz w dobrej i złej doli!
      • niceflower454 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:07
        do mundi-te zaslubiny to w 90% przypadkow pic na wode (pro forma >>bo wszyscy sa po...).Wystarczy ciezka choroba,wypadek i pani na pewno nie będzie.Zostanie mama.
    • yolante Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 20:48
      moje doswiadczenie zyciowe mowi (jestem 26 lat mezatka) i przechodze tez ciezki kryzys...z moim mezem....Zaczekaj z ta mloda pania - porozmawiaj powaznie z swoja zona...dajcie sobie czas na znalezienie siebie w tym malzenstwie....jezeli trzeba wyprowadz sie na jakis czas zebyscie zobaczyli jak jest i zyje sie bez siebie .
      Mowisz ze nie slyszysz slow" Kocham" od niej....ja tez nie mowie za czesto jak moj maz by sobie tego zyczyl- ale moja milosc wyraza sie w czynach...piore, gotuje ,dbam o niego, o dom i mysle o nim.Ja albo powiedzmy moje pokolenie bylo tak wychowane nie slowa a czyny sie licza.
      Moj maz 5 lat juz nazywam to szaleje...internet, randki internetowe telefony, dochodzi jeszcze alkohol.Latwo powiedziec baj...baj..i koniec ale jezeli sie ma choc troche nadzieji ...warto czekac. Wiem co inne kobiety powiedza mnie to nie interseuje- jezeli nie zostana pewne granice przekroczone...odczekac.Jestem tez atrakcyjna kobieta mimo 50 i jezeli maz odejdze
      dam mu wolnosc ale powrotu juz nie bedzie.Ja z czasem tez sobie kogos znajde o to sie nie martwie.....tylko jak i u ciebie moj maz ma i dobre strony gdyby nie te "malolaty" mu w glowie
      • rumpa Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 22:00
        Mowisz ze nie slyszysz slow" Kocham" od niej....ja tez nie mowie za czesto jak moj maz by sobie tego zyczyl- ale moja milosc wyraza sie w czynach...piore, gotuje ,dbam o niego, o dom i mysle o nim.

        taaa, a cudowna kobieto, zastanowiłaś się przez chwilę że twój mąż nie potrzebuje może służącej a ten wypastowany dom ma głęboko w d... i wcale mu na tym nie zależy? a ty wcale nie wyrażasz uczuć do niego tylko jak nakręcona marionetka robisz to czego cie nauczono czy też co TY lubisz i co jest dla CIEBIE ważne i daje TOBIE poczucie że jesteś w porządku? bo zainteresowania mężem i miłości do niego to ja nie widzę

        alkohol, zdrady... pewne granice nie przekroczone - znaczy z liścia nie dostałaś? czego to kobity nie zrobią dla podwójnej emerytury :))) liczysz , że mu przejdzie co? zastanów się dobrze, mój wujek jeszcze w wieku 80 lat miał na raz trzy dupy na boku :)))) a zaraz potem zszedł na zawał - nawrócić się nie zdążył.
      • janznepomuka Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 15:18
        Słowa liczą się DOKŁADNIE tak samo, jak czyny. DOKŁADNIE tak samo. Jedność ciała i duszy (mówi ci to coś?).

        Facet ma w dupie pranie i gotowanie. Facet potrzebuje ŻONY, czyli na pranie i gotowanie tylko 50%. Drugie 50% na słowa i czyny posuwisto-zwrotne. Czyli na miłość. Jeśli Ty tak akcentujesz socjal, to jesteś co najwyżej MATKĄ. Ale już nie ŻONĄ. I macie kryzys.
        • janne.darc Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 16:16
          A co ja dostanę od faceta?
          Prać - ja
          Gotować - ja
          Pracować - ja
          Rodzić dzieci - ja
          Szaleć w łóżku, po praniu, gotowaniu i sprzątaniu - ja
          Doceniać, że jest, zarabia tyle co ja i raz na ruski rok wymieni żarówkę - ja

          I Wy się dziwicie, że większość wniosków o rozwód składają kobiety?
          I po kiego grzyba była nam emancypacja? ;)
    • szachmat007 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:00
      Rozumiem Cię doskonale. Sam jestem w podobnej sytuacji. Jestem 18 lat po ślubie. Jednak od wielu lat nie układało się między nami. Dla żony zawsze byłem najgorszy. Nigdy nie usłyszałem od niej czegoś pozytywnego o sobie. Mimo, że robiłem wszystko. Prałem, sprzątałem, gotowałem, robiłem zakupy, zarabiałem na życie, zajmowałem się dzieckiem. Nigdy nie mogła też posądzić mnie o zdradę bo też nigdy nie szukałem innych kobiet. Z kumplami na jakieś piwo wychodziłem raz, góra dwa razy na miesiąc. Zawsze pamiętałem o różnych rocznicach, imieninach itp. W "tych" sprawach też nie miałem sobie nic do zarzucenia. Zawsze mimo to uważała mnie za chama, dupka, ofermę na którą nie spojrzy żadna inna kobieta. Od kilku lat mieszkamy praktycznie osobno. Każde na swoim piętrze domu. Każde prowadzi swoje "gospodarstwo", swoją kuchnię.
      Prawie już uwierzyłem że jestem najgorszy i że moje życie będzie już tylko wegetacją. Jednak podobnie jak i Ty poznałem inną kobietę. Rozwódkę. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko, znamy swoje najskrytsze tajemnice. Ostatnio spędzamy ze sobą coraz więcej czasu. Wie ona o mnie o wiele więcej niż żona. Dlaczego? Dlatego, że się pyta o to co czuję, co lubię, co myślę, jakie jest moje zdanie. Wiem też że raczej na pewno nie będziemy w przyszłości razem. Dzięki niej jednak uwierzyłem, że nie jestem taki ostatni. Pracuję też razem z wieloma kobietami. Lepiej się z nimi dogaduję niż z własną żoną. One też często mówią mi że chciałyby mieć faceta podobnego do mnie. Nie robią tego z litości czy wyrachowania bo nie mają w tym żadnego interesu. Uwierzyłem, że mimo 44 lat stać mnie na rozpoczęcie nowego etapu. Dlatego też postanowiłem ratować resztę swojego życia i za tydzień mam drugą sprawę rozwodową. Nie wiem co przyniesie mi przyszłość. Nie wiem czy poznam inną kobietę z którą będę szczęśliwy ale wiem, że nie ma sensu tkwić w związku który nas wyniszcza. Postanowiłem rozwieść się mimo, że nie mam pewności czy resztę życia nie spędzę sam.
      Jednak trudno jest tu coś Ci radzić. To jest tak indywidualna sprawa, że chyba każdy musi sam podjąć decyzję. Jednak pomyśl czy będziesz chciał rozwodu także wtedy gdy obecna przyjaciólka zmieni zdanie i zostawi Cię. Czy jesteś gotowy rozwieść się i żyć samotnie. Bo taką okoliczność też należy brać pod uwagę.
      • janne.darc Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 16:28
        Proszę, są i rozsądni, odpowiedzialni faceci.
        Nie trawię facetów z kryzysem wieku średniego. Widocznie w życiu im nie wyszło, a za ich błędy płacą też inni.
        Ale czym innym jest związek bez miłości. Z osobą, która po prostu cię nie lubi, nie chce z tobą być, ale jest jej wygodniej albo jest tchórzem. To jest jeszcze gorsze niż kryzys wieku średniego.

        I choć uważam, że założyciel tego wątku ma ewidentny kryzys, to wyjątkowo jestem za rozwodem. W życiu mu nie wyszło, ale ma jeszcze szansę.
        Tylko proszę posłuchaj przedmówcy, nie pchaj się w nowy związek dopóki nie zrobisz porządku z samym sobą.
        20 lat w związku z zimną suką, która ewidentnie Cie nie kocha? Jest co porządkować...

        Btw. co niektórzy mężczyźni widzą w zimnych sukach? Jesteście masochistami?
    • yaris55 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:01
      Ale czuję że z tą drugą
      > byłbym w pełni szczęsliwy - ona walczy o mnie jak może i wykazuje wiele cierpli
      > wości w oczekiwaniu na mnie. Jak sądzicie , co powinienem zrobić?
      Zostaw ją ona niszczy Twoją rodzinę, Ciebie i swoje dziecko.
      Masz syna,który może gardzić Tobą. Stracisz wszystko i nie będziesz miał nic.
      Nie ma nic gorszego jak kobieta wchodzi żonatemu facetowi do łóżka.
      Zauroczenie mija i później zaczyna się twarde życie pełne niedomówień i oskarżeń.
      Kto tego nie przeżył, nie wie co to znaczy.
      Branimir zastanów się co robisz, bo możesz przeklinać dzień , w którym ją spotkałeś.
      • cowgirl_ride Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:04
        On już przeklina ten dzień tylko, na razie, bardzo nieśmiało...
      • niceflower454 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:20
        do yaris-ale oboje zyskuja to czego tak naprawde potrzebują.
        Ona nabywa doswiadczenie,te seksualne tez,on wreszcie jest z kobieta dla jej atrakcyjnosci czy emocji....

        I wilk jest syty i owca cala.
        Warunek jeden:oboje znaja zasady gry i sa fair play....

        Takze oni oboje spelniaja swoje najwazniejsze potrzeby.Jesli tak to ustawia to generalnie moze byc z korzyscia dla tego nieudanego malzenstwa....Wszystko zalezy od nich..A nie od kogos innego.
    • nowy99 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:06
      Nie wiem czy mam racje, ale z opowiesci branimira widac malzenstwo z kobieta niekochajaca go nigdy. Po prostu kiedys dlugo sie o nia staral, udalo sie, potem, przez 20lat nie uslyszal milego slowa, o slowie kocham cie nie wspominajac. Mam wrazenie, ze zyje w zwiazku bez milosci ze strony zony.
      Teraz branimir spotkal kobiete, ktora go pokochala. Poczul sie cudownie i blogo. Ale, czy z jego strony jest to milosc czy tylko jakas radosc z tego, ze ktos wreszcie go pokochal i walczy o niego.
      Jesli ta nowa rzeczywiscie go kocha, a nie szuka karetki na swoja impasowa sytuavje malzenska, to okej. Ja rozeszlabym sie na jego miejscu z zona, poniewaz tam nie czego zalowac. Chyba, ze zimnej niemilej kobiety. A chyba branimir masochista nie jest...
      • cowgirl_ride Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:08
        Wszystko by było fajnie, tylko tam syn się pląta...Z nim tez rozwód, nasz dziarski bohater, ma wziąć?
        • janznepomuka Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 15:24
          Pochmyrało Cię? Syn jest PEŁNOLETNI. Jakie ma dla niego znaczenie status prawny rodziców? Co, syn nie rozumie, dlaczego tatuś zamiast bzykać z nim wyjeżdżał? No, może źle rozumuje: impotent. Ale zapewniam Cię, że tezę odwrotną przyjmie nie tylko ze zrozumieniem ale i z wielkim szczęściem (a jak dotąd zamartwiał się, że impotencja jest genetyczna)?

          KUŹWA posrało was. Za komuny poszedłby chłopak na dwa lata w kamasze i wrócił dorosły do końca. A teraz co, do 30-tki ma na garnuszku rodziców siedzieć. Naprawdę kogoś tu poje bało.
          • nowy99 Janieznepomuka 25.07.11, 15:39
            ...uwielbiam twoje krotkie i rzeczowe podejscie, po prostu od dluzszego czasu fanka cicha twoja jestem (bo w niedawnym plebiscycie na forum o braku seksu w malzenstwie jakos nie mialam odwagi wskazac na cie:)
            Ale masz moje oklaski.
            Krotko i na temat, jak ten z dowcipu wujek Jozek cięta riposta;)
            Pisz więcej, bo dobrze sie to czyta!
    • loban1980 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:09
      Sam zdecyduj i nie pytaj na forum o tak poważne rzeczy. Pamiętaj, że od tej decyzji odwrotu raczej nie będzie. Jeśli, Ci zależy na żonie to daj sobie spokój z tą drugą. Rodzina jest najważniejsza. Młode teraz są leniwe, nie potrafią i nie chcą gotować, są niegospodarne i rozrzutne. Jak przyzwyczaiłeś się do ciepłego domku z żoną domatorką to możesz mieć ciężko się przestawić. Sielanka mija bardzo szybko i zaczyna się prawdziwe życie już nie takie kolorowe. Nowa laska może być z Tobą z rożnych powodów np z miłości... do Twojej kasy, jak odpukać zachorujesz, zbiedniejesz, albo Ci przestanie stawać lub spotka bogatszego od to kopnie Cię w tyłek szybciej niż myślisz. A z żoną po 20 latach raczej możesz być pewien , że nawet w niedoli Cię nie zostawi. Pamiętaj też o dziecku .To, że ma 18 lat to nie oznacza, że nie potrzebuje ojca. Decyzja należy do Ciebie. PS Natomiast gdy twoja żona to jędza , a ty już masz tego wszystkiego dość to idź do młodej i się nie zastanawiaj
      • niceflower454 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:16
        do loban-ja osobiscie sadze,ze czlowiek powinien miec co najmniej kilku kochankow przed stalym zwiazkiem (nie wazne czy konkubenckim czy sformalizowanym).W szczegolnosci dotyczy to kobiet.W kazdym innym przypadku brak wyszalenia sie,przezycia szalonych milosci zaowocuje zdrada.To tylko kwestia czasu,a zycie mamy tylko jedno.

        Kobiety zajete poszukiwan dobrego sponsora niestety nie kieruja sie emocjami,czy doborem seksualnym,to samo gdy kariera kobiety zalezy od faceta.Te zwiazki sa spisane na straty.I na pewno sa nieudane...Grac beda z czasem...jak stary/a to nikt go/jej nie zechce....

        To nie chodzi o to by sie "puszczac",ale do wszystkiego potrzebne jest doswiadczenie...
      • altz Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 22:06
        loban1980 napisał:
        > Młode teraz są leniwe, nie potrafią i nie chcą gotować, są niegospodarne i rozrzutne... itd.
        Tyle głupot w jednym wpisie. Nie znasz pani, więc po co piszesz głupoty?
        Łatwo rzucisz oszczerstwo na kobietę, której się na oczy nie widziało...
        Syn nadal będzie miał ojca, przecież ojciec nie zapada się pod ziemię, a być może syn już będzie sam mieszkał, niekoniecznie z mamą.
      • yolante Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 12:39
        Dobra i zyciowa rada.....malzenstwo to sztuka przezycia i kompromisy.Tylko ostatecznosc to rozwod i nowe zycie, gozej jak dostaniesz sie "z deszczu pod rynne" i tak bywa.
    • great.growling.gryzak Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:17
      Nie rob tego, nie porzucaj żony. Teraz wydaje Ci się, że druga kobieta będzie na pewno lepsza i bardziej Cię rozumie. To tylko pozory, wstępne zauroczenie. Kiedyś swoją żonę też rozumiałeś lepiej. Okaż więcej miłości żonie, onna odpłaci Ci tym samym. Nie rozbijaj rodziny, nie będziesz z tym szczęśliwy,

      I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską i że Cię nie opuszczę aż do śmierci
    • minijack Przede wszystkim... 24.07.11, 21:19
      ...daruj sobie rady ekspertów od siedmiu boleści :) Wygląda na to, że jesteś rozsądnym facetem i dobrze rozumiesz konsekwencje obu możliwych rozwiązań. Dlatego zamiast dyskutować z ludźmi miotającymi się na forum, znajdź trochę wolnego czasu żeby gdzieś wyjechać, wyciszyć się i przemyśleć sprawę.

      Powodzenia :)
      • lavinia5 Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:22
        zgadzam się poza "rozsądnym", rzeczywiście powinien oddalić się od tego bałaganu, który sam stworzył
        • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:27
          Obawiam się, że to, wbrew pozorom, nie jest proste do realizacji. Z drugiej strony, to jest ucieczka. Kolejna. I odwlekanie w czasie, nieuchronnego podjęcia decyzji.
      • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:24
        ...powiedział ekspert. Jedyny.
        Nie widzisz, że facet nie POTRAFI podjąc decyzji i szuka albo potwierdzenia albo zaprzeczenia?
        Tylko w ten sposób jest szansa, że w końcu podejmie JAKĄŚ decyzję. Jest cień szansy, że coś drgnie w mózgu a nie w rozporku!
        • lavinia5 Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:31
          ale to będzie dobre dla nich wszystkich (oprócz syna, który tego nie zrozumie), wyciszą się emocje i po powrocie okaże się komu i na czym jeszcze zależy i czy rzeczywiście to Słońce świeci ciągle tak jasno. Wierz mi znam się na tym i wiem, o czym piszę
          • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:40
            Hmmmm...Jeśli będzie do czego wracać...Na jak długo byś go wysłała? Na rok? Dwa? Pięć? Nie czepiam się, no, ja tak mam, że nie odwlekam podjęcia decyzji ad calandas graecas bo lepsza zła decyzja juz bo mozna cos skorygowac niz dobra ale za późno...
            • lavinia5 Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:45
              dwa miesiące wystarczą
        • branimir Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:32
          co Ty z tym rozporkiem ? Myślisz że o tym nie myślę? Przecież wiem że rozporkiem się nie myśli... Na prawdę tego nie biorę pod uwagę - i jak już pisałem moja żona jest na prawdę atrakcyjna - chyba bardziej niż ta druga. A że nie potrafię wybrąc to przyznaję - gdybym potrafił nie pisałbym tu...
          • niceflower454 Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:43
            do branimir-dla dobra rodziny warto byc poligamistą.Tylko głupi ludzie bawią się w monogamie cierpia,a na koniec odchodzą.

            Tak naprawde kazda zona i kazdy maz zdradzi,gdy tylko stanie przed nim "odpowiednia osoba".W zdradzie nie chodzi o to by kochac jedna/jednego,ale o to,ze ten nasz oblubieniec jest pożądany przez kogos innego,ktos jest w nim zakochany,a w nas NIE.Lub na odwrot.

            Gdy oboje sa atrakcyjni,to nawet jesli dojdzie do zdrady ten zwiazek jest stabilny.Gdy nie,to zazdrosc i zaborczosc zniszczy te druga osobe.Symulacje i pomoc otoczenie na niewiele sie zdadza w podbudowaniu ego w tej materii.

            Ja mam do tego luźne podejscie,co nie oznacza,ze wykorzustuje kogokowiek emocjonalnie czy seksualnie.Uwazam,ze ludzie monogamia robia krzywde,na przyklad wlasnym dzieciom...Dziwi mnie egoizm takich oszołomów.Bo to jest egoizm i milosc,ale własna....
          • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:54
            Nie ma tak, że związek z drugą osoba ma TYLKO charakter duchowy. Stąd rozporek...Wyjaśnione?
            Z dwoma nie da rady, to nie ZEA a Ty nie muzułmanin...
            Ktoś już Ci zwrócił uwagę na taki drobny szczegół, że co innego spotykać się, czasem, tęsknić, śnić a co innego mieszkać i wynosić smieci. Weź pod uwagę, że właściwie z deszczu pod rynnę. Może tylko woda cieplejsza ale tak naprawdę zamieniasz jak stryjek. Pytanie czy warto? Z tego co napisałeś wynika dość jasno, że w małżeństwie nie ma cudów ale i talerze nie latają...Czujesz się stłamszony, ta nowa Pani daje Ci poczucie wolności. Jak długo?
            Każdy ma inaczej...Wiem...Ale napiszę to.
            Miałam 35 lat, byłam wolna, poznałam męzczyznę. Buch, trafiona - zatopiona! Zabujałam się. Był "mały" problem, on miał żonę. Pracowaliśmy razem, byliśmy blisko, coraz bliżej. Dwa razy, omal, nie powiedziałm mu, że go kocham. Ugryzłam się w język. Jestem pewna, że "złowiła" bym go ale...Wolałam, w końcu odejśc z pracy i zaczęłam go unikać. Bolało ale przeszło. To kwestia trzymania się jakiś zasad. To moje zasady. Ty masz, pewnie swoje. Postąpisz zgodnie z nimi. Nic juz więćej nie napiszę, co miałam powiedziec, powiedziałam. Dodam tylko "mądrość ludową", bom wiejska dziewucha - Lepszy wróbel w garści... i spokojne sumienie. Zapytaj sam siebie czy po rozwodzie i w nowej codzienności, z nową Panią, spokojnie będziesz mógł, co rano spojrzec sobie w twarz przy goleniu i czy nie najdzie Cię ochota, żeby sobie napluć w twarz...
            • lavinia5 Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:57
              świetna jesteś, podziwiam:))
              • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 22:05
                a Ty, pewnie młodsza...:(
                Ale wciąż daję, jakoś, radę;) W zasadzie w facetach wkurza mnie jedno. Że są tacy przewidywalni. Do bólu.;)
                • lavinia5 Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 22:12
                  masz rację, są przewidywalni, dziecinni w swoich poglądach na świat i wyobrażeniach jutra (= zamknę oczy i mnie tu nie ma), nieodpowiedzialni i to jest smutne i groźne, bo wszystko inne jakoś można wytłumaczyć
                  • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 22:25
                    Nie uważam, że to smutne czy groźne. Trzeba, tylko, o tym stale pamiętać, że mężczyźni mają inaczej. Nie gorzej czy lepiej tylko INACZEJ. Ja wiem, że to czasem bywa upierdliwe, gdzie taki stanie to się trociny z niego sypią i sprzątać trzeba;) Dychotomia jest wpisana w nasze życie, my i oni. A czasem tylko on, ten jeden. Żeby tylko nie był wspólny to resztę można jakoś przeżyć:)
                    Tak, zamknę oczy - mnie tu nie ma. Pójdę spać, może rano stanie się cud i samo się rozwiąże...Gorzej jak, taka jedna, przyjdzie do łóżka, położy sie na SWOJEJ ("większej") połowie i rzuci nie podnosząc głosu. Jutro rano się spakujesz i wyniesiesz :D
                    • lavinia5 Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 22:40
                      Dobre, nie ma co.
                      "Żeby tylko nie był wspólny, to resztę można jakoś przeżyć:) Tak, zamknę oczy - mnie tu nie ma. Pójdę spać, może rano stanie się cud i samo się rozwiąże..."
                      Podoba mi się Twój tok myślenia, z nich naprawdę, "gdzie staną, to się sypie":))
                      • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 22:47
                        Ale bez nich to, jednak, nie to ;) Mogliby tylko nie chrapać :D
                        • lavinia5 Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 22:51
                          zgadza się na 100% - bez chrapania jakoś da się ich znieść, w większości nawet są zabawni ...
                          • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 22:57
                            Ba, powiem nawet, że są użyteczni. Czasem:D
                            • branimir Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 23:13
                              obydwie jesteście udane :)
                              • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 23:17
                                Komplemenciarz...A przestrzegali Cie, żebyś sobie trzeciej nie szukał:D
                              • inka117 Re: do branimira... 24.07.11, 23:53
                                Pogadaj z seksuologiem albo z psychologiem o swoim problemie i oczywiście z małżonką.
            • branimir Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 21:59
              dzięki cowgirl
              • cowgirl_ride Re: Przede wszystkim... 24.07.11, 22:07
                Powodzenia...
              • tyshia01 Re: Przede wszystkim... 25.07.11, 10:27
                Czar pryśnie, jak będziesz musiał obcego bachora odprowadzać na 7 rano do przedszkola. Znajdź sobie kobitę w swoim wieku lub starszą.
                • altz Re: Przede wszystkim... 25.07.11, 10:59
                  tyshia01 napisał:

                  > Czar pryśnie, jak będziesz musiał obcego bachora odprowadzać na 7 rano do przed
                  > szkola. Znajdź sobie kobitę w swoim wieku lub starszą.
                  Pierdzielisz głupoty.
                  Faceci się dzielą na tych, co lubią dzieci i tych co nie lubią dzieci.
                  Nie ma kategorii "lubiących tylko swoje", takim po prostu dzieci przeszkadzają czyjeś i swoje też.
                  • tyshia01 Re: Przede wszystkim... 25.07.11, 14:59
                    altz napisał:
                    > Faceci się dzielą na tych, co lubią dzieci i tych co nie lubią dzieci.
                    > Nie ma kategorii "lubiących tylko swoje",

                    Jest różnica. Do własnego dziecka można warknąć "daj mi spokój, mówiłem ci, ze nie mam teraz czasu".
                    A jak warknie do cudzego, to usłyszy "nie wymagam od ciebie, abyś pokochał moje dziecko, ale ze względu na szacunek dla mnie mogłbyś zachowywać się inaczej, ja dla ciebie poswieciłam wszystko i dziecku ojca zabrałam, cała rodzina ma mnie za dziwkę, a ty co? nie mów do mnie kochanie, yeb drzwiami" itd.

                    Gościu znalazł mężatkę i myślał, że bedzie bezpieczny, a ta nagle składa o rozwód i sprawa się komplikuje.
                    • altz Re: Przede wszystkim... 25.07.11, 16:41
                      > Jest różnica. Do własnego dziecka można warknąć "daj mi spokój, mówiłem ci, ze
                      > nie mam teraz czasu".

                      Do własnego też się nie powinno tak mówić. Można powiedzieć to spokojnie, że się teraz nie ma czasu, ale ustalić termin. Albo powiedzieć szczerze wprost, że się nie chce, ale bez agresji.
    • lavague Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:29
      Witam, nie oceniam, nie doradzam – ani do jednego, ani do drugiego nie mam prawa, bo nie znam Ciebie, Twojej żony, ani tej kobiety (celowo nie nazywam jej kochanką, bo nigdzie w swoim poście – zwracam na to uwagę wszystkim, którzy na forum sprowadzili Cię do roli napalonego samca – nie pisałeś o fizyczności; podkreślałeś związek emocjonalny). Sam się naraziłeś na krytykę – to głupie, że szukasz odpowiedzi na swoje wątpliwości na forum; tutaj ich na pewno nie znajdziesz.

      Kim jest dla Ciebie ta kobieta? Czy to tylko zauroczenie, czy głębsze uczucie? Piszesz, że boisz się, że żona nie ułoży sobie już życia; pytanie czy uszczęśliwisz ją zostając z nią z obowiązku? Boisz się reakcji otoczenia? Część ludzi oceni Cię jw., wg schematu (Ty – kryzy wieku średniego; Ona - zdzira); niektórzy znajomi zadrwią i odwrócą się; inni zrozumieją, zaakceptują, pewnie nawet będą wspierać. Tych, dla których jesteś ważny, przekona Twoje szczęście. Czy faktycznie będziesz szczęśliwy – nie masz na to gwarancji i nie znajdziesz na to teraz odpowiedzi. Zostaniesz z żoną, to pewnie będziesz żałował, gdybał, umartwiał się. Jeżeli odejdziesz, to przygotuj się, że nie będzie happy-endu – będzie rozwód, podział majątku, żal. Nie oczekuj, że druga kobieta będzie receptą na szczęście (ktoś słusznie napisał, żebyś nie szukał szczęścia na zewnątrz). Bądź realistą – ta kobieta stanie się częścią codzienności, od której od tej pory byliście odseparowani; nie będzie tajemnicy, magii; będą wspólne problemy, rachunki, zakupy, sprzątanie – zwykłe życie.

      Nie zgadzam się z rozwiązaniami typu „dwie kobiety”. Jeżeli masz w sobie jakąś wrażliwość, to takiej sytuacji nie można długo znieść. Poza tym czas będzie działał na niekorzyść – ta druga kobieta będzie traciła cierpliwość, przede wszystkim zaufanie do Ciebie i wiarę w to, że łączy Was coś wyjątkowego. Będzie między Wami coraz więcej żalu, frustracji, zwątpienia – takie emocje zostają i utrudniają budowanie nowego związku. Odwlekając decyzję nie pozbędziesz się też wątpliwości, które masz teraz. Podejmij męską decyzję (o ile mężczyźni potrafią jeszcze takie podejmować). Największy zarzut do Ciebie to to, że zdradzasz, oszukujesz żonę, ale też drugą kobietę. Ta druga podjęła zdecydowane działanie – mimo małego dziecka odeszła od męża. Nie popieram rozwodów, ale jeszcze bardziej jestem przeciwna hipokryzji. Ona zachował względną uczciwość.
      Pozdrawiam
      • niceflower454 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:35
        A dlaczego nie "dwie kobiety"?? Co w tym złego....Ja na przyklad nie ukrywam,ze zazwyczaj potrzebuje 2 mezczyzn...no moze nie zupelnie jednoczesnie,ale jednak...Obu ich traktuje dobrze.....
        Monogamia meska nie istnieje.Damska tez tak naprawde...(lae my mamy w tym interes by byc wierna,ewentualnie dzieci).
      • alekskisiel Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 01:48
        lavague napisała:
        > Zostaniesz z żoną, to pewnie będziesz żałował, gdybał,
        > umartwiał się.

        Nie zgodzę się. Tu właśnie chodzi o męską decyzje. Wybieram i trzymam się tego kurczowo. Nie rozmyślam jakby to było gdybym wybrał inaczej. I jestem konsekwentny w swoim wyborze aż do przesady.

        To rozumiem pod pojęciem męska decyzja :)

        I tak naprawdę taka męska decyzja powinna być 20 lat temu.. a teraz jedynie trzymanie się jej po „męsku”
        • lavague Re: zostać z zona czy nie 25.07.11, 15:25
          :) Bardzo mi się podoba Twoja definicja męskiej decyzji (w pełni zbieżna z moją). Tak branimir powienien zdecydować i konsekwentnie się tego trzymać - zaangażować się w 100% w ratowanie małżeństwa lub nowy związek, bez rozpamiętywania i analizowania.
          Nie popieram rozmyślania, tęsknoty za wyobrażeniami itp., ale mamy takie cierpiętnicze skłonności.

          PS "męska decyzja" to (chyba) oksymoron (proszę wybaczyć uogólnienia).
    • toczar Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 21:48
      Pogrzeb sobie w tyłku pogrzebaczem!!
    • adoptowany Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 22:34
      branimir napisał:

      > po 20 latach małżeństwa pojawiła się cudowna kobieta. W zasadzie nie mam zonie
      > wiele do zarzucenia, /.../Ale czuję że z tą drugą
      > byłbym w pełni szczęsliwy - ona walczy o mnie jak może i wykazuje wiele cierpli
      > wości w oczekiwaniu na mnie. Jak sądzicie , co powinienem zrobić?

      ..blad w oczekiwaniach, druga zarzuca przynete na samca i tyle,a jak cie zlowi stanie sie jak ta pierwsza i to znacznie szybciej niz myslisz..stary nie spierd..l sobie zycia. Jestes z tych co wiecznie chcieliby szukac? Jesli tak, to cokolwiek zrobisz bedziesz zawsze zalowal.
      • lavinia5 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 22:43
        nie tylko "zarzuca przynętę na samca", ale zdesperowana jest, bo się rozwodzi, więc za nic go nie puści, choćby nie wiem, jak się bronił, "niebo mu otworzy" i zaciągnie do ołtarza, w końcu ktoś musi płacić rachunki
    • pmro Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 22:59
      A tak szczerze, jak jest w łóżku z żoną?
    • inka117 Re: zostać z zona czy nie 24.07.11, 23:25
      Uszanuj swoje 20 lat małżeństwa i nie rób wstydu rodzinie.Piszę właśnie tak,ponieważ nasz jedyny syn wykręcił podobny numer...on używa życia a my cierpimy i wstydzimy się.Odszedł trzy miesiące temu do innej...cierpi synowa i troje uroczych dzieci.Ja nie polecam zmiany na "cudowną kobietę"...wszystko przeminie.Po prostu nie warto .Pozdrawiam.
    • alienka_x DUPEK 24.07.11, 23:31
      Tak, jesteś dupkiem. Pogódź się z tym. Współczuję Twojej żonie męża - idioty, który zamiast z nią rozmawiać woli zdradzić. Ble :/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja