diabelnie_boska
25.07.11, 17:15
Witam
Będzie dość długo. Problem pewnie zostanie uznany za głupi, ale pewności nie mam, bo nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam. Otóż to bardzo powierzchowna sprawa, mogłoby się wydawać. Z tym, że nie dla mnie. Prawie całe dorosłe życie byłam w jednym związku, jedynym zresztą, trwał 9 lat, jakieś pół roku temu rozpadł się z pozytywnym skutkiem dla obu stron. Teraz przychodzi mi zmierzyć się z wszystkim od nowa, tzn. randki itd. Nie jest źle, choć obawiałam się, że los samotnej panny otoczonej chmarą kotów i innej zwierzyny mnie czeka, to okazuje się, że chętnych do nawiązania kontaktów jest wielu. I chodzę sobie na randki. I jest fajnie, choć doświadczenia w randkowaniu prawie nie mam. Mam 31 lat i odkąd przestałam się ślinić i robić w pieluchy męczy mnie jeden kompleks, związany z moją fizycznością. Otóż, Drodzy Czytelnicy, zostałam w wieku niemal niemowlęcym obdarzona obrzydliwą wręcz blizną na nodze. Jest odpychająco paskudna, zapewniam. Zajmuje 3/4 powierzchni nogi i wygląda chyba gorzej niż po najgorszym poparzeniu. Najgorszy w tym wszystkim był okres szkoły podstawowej, ale to temat na inny wątek. Była robiona plastyka, która wybitnemu chirurgowi się nie udała, taki pech, głównie mój, bo on nadal jest wybitnym chirurgiem, ot taki wypadek przy pracy. Przechodzę już do sedna, przepraszam za rozwlekłość. Mojemu eks losu towarzyszowi powiedziałam o tym zalawszy się w trupa i wpierw upiwszy jego. Zniósł to dobrze, zobaczywszy opisywaną bliznę nie zwymiotował (przy mnie nie, ale być może w toalecie). Poza tym był sporo starszy ode mnie i bardzo się cieszył, jak mógł kolegom chwalić się, że ma taką młodą dziewczynę, więc trzymał się mnie dość kurczowo, mimo wszystko. Poza tym dzielny był, rozumiał moje kompleksy, to, że nigdy nie rozbierałam się przy ludziach na plaży, nie chodziłam w krótkich spodenkach czy spódnicach, omijałam baseny. Nie przeszkadzało mu to, a przynajmniej nigdy nie dał mi tego odczuć. Natomiast ja, gdy ubrałam się w seksowną bieliznę i patrzyłam w lustro parskałam śmiechem opluwając wszystko wokół. To jest naprawdę kuriozalny widok, to tak jakby np. Angelinie Jolie wyrosły sumiaste wąsy.
O seks chodzi w tym wszystkim, co tu próbuję przedstawić. Kiedyś sobie tłumaczyłam, że ta blizna będzie dla mnie miernikiem wartości mężczyzny, którego ewentualnie poznam. Jeśli się nie porzyga i nie zostawi to jest ok, jeśli będzie się krzywił i grymasił to lepiej dać sobie spokój. Może i coś w tym jest, ale wcale to mi niczego nie ułatwia. Jako, że nie jestem ani nastolatką ani dziewicą, to podejrzewam, że jeśli będę kontynuowała randki z jednym mężczyzną i będzie on mi się podobał, to będę chciała go zaciągnąć do łóżka, udając, że nie chcę i że to on mnie zaciąga. Mniejsza z tym. Jako, że jestem porządną niewiastą, załóżmy, że jest tysiąc dwieście pięćdziesiąta randka i jest nawet po pierwszym pocałunku w usta, jeszcze bez języczka, ale z zamkniętymi oczami. I co? Ostrzec go o bliźnie wcześniej, wyolbrzymiając wszystko tak, aby jego szok, gdy zobaczy mnie nago był mniejszy, czy poddać się namiętności, a potem krzyknąć tarram!! i chłopa przez resztę nocy reanimować? Pytanie chyba do mężczyzn skierowane, bo i forum chyba dla mężczyzn. To na prawdę jest dla mnie spory problem, ta reakcja zwrotna (oby nie dosłownie). Panowie, jak byście na coś takiego zareagowali? Czy to stanowi duży problem dla mężczyzn (wiem, że to zależy od konkretnej osoby, ale i pytanie kieruję do mężczyzn konkretnych)? Załóżmy, że jestem niesłychanie piękna i inteligenta, a tu taki zonk. I co wtedy byście zrobili? I nie mówcie, że wygląd kobiety nie ma znaczenia, tylko charakter, osobowość itp, bo uśmieję się po pachy. Czy jednak przesadzam? Co robić, olaboga? Tylko nie piszcie, proszę, żebym się obandażowała, bo na ten pomysł już kiedyś wpadłam, głupi on jest. Nogi też nie będę w stanie sobie urżnąć.
Pewnie nikt mi odpowiedzi nie udzieli, bo kto by doczytał do tego momentu. Uff, ale wyrzuciłam to z siebie. Dziękuję za uwagę, gratuluję wytrwałości i będę niezmiernie wdzięczna, jeśli ktoś podzieli się ze mną swoimi przemyśleniami.
Pozdrawiam.