Urżnąć nogę czy mężczyznę?

25.07.11, 17:15
Witam
Będzie dość długo. Problem pewnie zostanie uznany za głupi, ale pewności nie mam, bo nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam. Otóż to bardzo powierzchowna sprawa, mogłoby się wydawać. Z tym, że nie dla mnie. Prawie całe dorosłe życie byłam w jednym związku, jedynym zresztą, trwał 9 lat, jakieś pół roku temu rozpadł się z pozytywnym skutkiem dla obu stron. Teraz przychodzi mi zmierzyć się z wszystkim od nowa, tzn. randki itd. Nie jest źle, choć obawiałam się, że los samotnej panny otoczonej chmarą kotów i innej zwierzyny mnie czeka, to okazuje się, że chętnych do nawiązania kontaktów jest wielu. I chodzę sobie na randki. I jest fajnie, choć doświadczenia w randkowaniu prawie nie mam. Mam 31 lat i odkąd przestałam się ślinić i robić w pieluchy męczy mnie jeden kompleks, związany z moją fizycznością. Otóż, Drodzy Czytelnicy, zostałam w wieku niemal niemowlęcym obdarzona obrzydliwą wręcz blizną na nodze. Jest odpychająco paskudna, zapewniam. Zajmuje 3/4 powierzchni nogi i wygląda chyba gorzej niż po najgorszym poparzeniu. Najgorszy w tym wszystkim był okres szkoły podstawowej, ale to temat na inny wątek. Była robiona plastyka, która wybitnemu chirurgowi się nie udała, taki pech, głównie mój, bo on nadal jest wybitnym chirurgiem, ot taki wypadek przy pracy. Przechodzę już do sedna, przepraszam za rozwlekłość. Mojemu eks losu towarzyszowi powiedziałam o tym zalawszy się w trupa i wpierw upiwszy jego. Zniósł to dobrze, zobaczywszy opisywaną bliznę nie zwymiotował (przy mnie nie, ale być może w toalecie). Poza tym był sporo starszy ode mnie i bardzo się cieszył, jak mógł kolegom chwalić się, że ma taką młodą dziewczynę, więc trzymał się mnie dość kurczowo, mimo wszystko. Poza tym dzielny był, rozumiał moje kompleksy, to, że nigdy nie rozbierałam się przy ludziach na plaży, nie chodziłam w krótkich spodenkach czy spódnicach, omijałam baseny. Nie przeszkadzało mu to, a przynajmniej nigdy nie dał mi tego odczuć. Natomiast ja, gdy ubrałam się w seksowną bieliznę i patrzyłam w lustro parskałam śmiechem opluwając wszystko wokół. To jest naprawdę kuriozalny widok, to tak jakby np. Angelinie Jolie wyrosły sumiaste wąsy.
O seks chodzi w tym wszystkim, co tu próbuję przedstawić. Kiedyś sobie tłumaczyłam, że ta blizna będzie dla mnie miernikiem wartości mężczyzny, którego ewentualnie poznam. Jeśli się nie porzyga i nie zostawi to jest ok, jeśli będzie się krzywił i grymasił to lepiej dać sobie spokój. Może i coś w tym jest, ale wcale to mi niczego nie ułatwia. Jako, że nie jestem ani nastolatką ani dziewicą, to podejrzewam, że jeśli będę kontynuowała randki z jednym mężczyzną i będzie on mi się podobał, to będę chciała go zaciągnąć do łóżka, udając, że nie chcę i że to on mnie zaciąga. Mniejsza z tym. Jako, że jestem porządną niewiastą, załóżmy, że jest tysiąc dwieście pięćdziesiąta randka i jest nawet po pierwszym pocałunku w usta, jeszcze bez języczka, ale z zamkniętymi oczami. I co? Ostrzec go o bliźnie wcześniej, wyolbrzymiając wszystko tak, aby jego szok, gdy zobaczy mnie nago był mniejszy, czy poddać się namiętności, a potem krzyknąć tarram!! i chłopa przez resztę nocy reanimować? Pytanie chyba do mężczyzn skierowane, bo i forum chyba dla mężczyzn. To na prawdę jest dla mnie spory problem, ta reakcja zwrotna (oby nie dosłownie). Panowie, jak byście na coś takiego zareagowali? Czy to stanowi duży problem dla mężczyzn (wiem, że to zależy od konkretnej osoby, ale i pytanie kieruję do mężczyzn konkretnych)? Załóżmy, że jestem niesłychanie piękna i inteligenta, a tu taki zonk. I co wtedy byście zrobili? I nie mówcie, że wygląd kobiety nie ma znaczenia, tylko charakter, osobowość itp, bo uśmieję się po pachy. Czy jednak przesadzam? Co robić, olaboga? Tylko nie piszcie, proszę, żebym się obandażowała, bo na ten pomysł już kiedyś wpadłam, głupi on jest. Nogi też nie będę w stanie sobie urżnąć.
Pewnie nikt mi odpowiedzi nie udzieli, bo kto by doczytał do tego momentu. Uff, ale wyrzuciłam to z siebie. Dziękuję za uwagę, gratuluję wytrwałości i będę niezmiernie wdzięczna, jeśli ktoś podzieli się ze mną swoimi przemyśleniami.
Pozdrawiam.
    • black.nowa Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 17:35
      przesadzasz...ot co...
      Jeśli facet naprawdę Cię pokocha,to na pewno zaakceptuje Cię taką jaką jesteś...
      ...nawet z ohydną blizną choćby i na czole:))
      • leziox Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 17:46
        No wlasnie.Samo w sobie w tym wszystkim dobrego jest,ze jest ta blizna wlasnie na nodze a nie na czole a to juz chyba spore pocieszenie.
        Poza tym faceci jak juz dojda do siebie po poczatkowym szoku a narzad im nadal stoi,to spoko mozesz sie w takim zakochac do konca zycia.Zreszta panowie to nie gapia sie bez przerwy na blizne tylko na innego rodzaju kobiece walory.
        Uchole do góry,uznanie za komediowo-horrorowy opis twej przypadlosci.
      • black-sandra Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 17:47
        Pewnie nie jeden by napisał , że nogi idą na bok , więc żaden to problem by był :) a tak na poważnie to rozumię Cię , że może byc to dla Ciebie kompleks ale jak Ci sie trafi facet mądry co zobaczy w Tobie na pierwszym miejscu kobiete to na pewno nie będzie mu to aż tak przeszkadzało ( mam nadzieję )
      • e-no-kolego Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 17:48
        no masz gadane... gratulacje;)
    • altz Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 17:47
      Jakoś sobie nie wyobrażam, jakby to wyglądało, żeby nie dało się zoperować.
      Myślę, że większy problem masz w głowie.
      Najważniejsze, żeby inne rzeczy były na miejscu i nie były w poprzek. :-D

      Jak trafisz na poważnego faceta, to poznasz go po tym, że będzie próbował jakoś Ci pomóc.
      • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 18:11
        Oj, nie doceniłam Was, Drodzy Forumowicze, przepraszam i dziękuję za odpowiedzi. Czuję się trochę podbudowana tym, co piszecie. Może i przesadzam, ale ja z natury jestem cholernie wrażliwa, a już na tym punkcie mocno przewrażliwiona. Boję się nawet tego, że osoba, która w końcu mnie rozbierze, będzie łypała tak okiem z ukradka. No wiecie, tak, że niby nie patrzy, a jednak. Mojego byłego raz na tym złapałam i aż się obraziłam.
        Wygląda to zatem tak:
        -musi się zakochać zanim odbędziemy pierwszy stosunek płciowy, no chyba, że w ubraniu będzie ten pierwszy
        -jeśli odbędzie się nago i przy świetle może się nagle odkochać, co będzie świadczyło, że jest dupkiem, albo się pomylił
        -jeśli zobaczy bliznę, a nadal będzie w gotowości to uśmiech na buzi, jak opadnie to uciekać, czy rozmawiać i przekonywać, że poza tym to jestem super babka po studiach wszak?
        -dobrze, że blizna jest na nodze a nie w bardziej widocznym miejscu, np. na tyłku, bo wtedy pewne pozycje byłyby niewskazane, super (tu żartuję, cieszę się jednak, że to nie twarz)
        Powiem Wam po cichu, że ta blizna jedną ma zaletę. Uchroniła mnie przed pokusą puszczenia się, bo mimo, że jestem niezwykle porządna okazje się zdarzały, ale hamulec w postaci blizny ( i rozumu) zawsze mnie powstrzymywał, shit..
        • altz Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 18:38
          Udo? Podudzie? Które mięśnie? Kości? Tak sobie myślę, że to jakiś blef. Przecież sama blizna nie jest jakimś problemem do zoperowania, robi się przeszczepy, jest sztuczna skóra itd. Operacja na nodze nie jest takim problemem, jak twarz, zawsze można chociaż zmniejszyć bliznę.
          Gdyby tam nie było jakiś mięśni, to byś nie chodziła, albo miała z tym duże problemy. Trochę się w tym orientuję i myślę, że podpuszczasz wszystkich. :-D
        • poprioniony Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 21:11
          > Oj, nie doceniłam Was, Drodzy Forumowicze

          Nie jaraj sie tak, na forum wszyscy to krysztaly pieknego kroju i oazy
          wszelkiej doskonalosci, zawsze prawi i chetni teoretycznie bredzic.
          • mallwia Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 00:52
            >Nie jaraj sie tak>
            Już dawno jest zjarany he he muńkowy krzyku rozbawiłeś mnie


            www.youtube.com/watch?v=LfCwskd8ero
      • n.wataha Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 18:16
        Wiesz, tak naprawdę to sądzę, że nie Twojemu wybrankowi, lecz Tobie do końca życia będzie przeszkadzać ta blizna. Sama piszesz, że sukienki, kostiumy kąpielowe odpadają. Więc jednak chcialabyś z nich korzystać i nie facet (i jego postawa wobec Ciebie) sie tutaj liczy, ale Twoje kompleksy, które zalęgły Ci się w głowie.
        Znajdziesz ekstra faceta, on zaakceptuje ta bliznę, przestanie się dla neigo liczyć, ale Ty i tak będziesz ciągle się zastanawiała czy "się dla Ciebie nie poświęca", jakiekolwiek jego spojrzenie na inną kobietę będzie w Tobie budzić kompleksy.

        Do czego zmierzam?
        Widzisz, piszesz, że operacja się chirurgowi nie udała. Ale postęp medycyny cały czas pędzi do przodu (tak się skłąda, że coś nie coś z medycyną mam wspólnego, choć nie z tą dziedziną, która dotyczy Twojego problemu, więc nie piszę tego tekstu by cokolwiek reklamować). Myślę, ze Tobie raczej nie potrzeba uspokajania i pocieszania, lecz zmierzenia się raz na zawsze z problemem, by opuścił Cię i być nigdy już o nim nie myślała.
        Na Twoim miejscu po prostu dążyłbym do wyeliminowania problemu, czyli doprowadzenia do kolejnej (tym razem udanej) operacji blizny.
        Z Twojego postu (choć to ukrywasz głęboko) jednak wyzierają Twoje problemy emocjonalne, związane z tą blizną. Masz gdzieś w podświadomości, że wiele rzeczy, które innym kobietom są dane, Ty nie jesteś w stanie doświadczyć (choćby te sukienki, plaże, czy strach przed odrzuceniem ze strony facetów. Więc to bardziej coś co Ciebie gryzie (i będzie gryzło zawsze) niż postawy faceta, który z Tobą zwiąże się na resztę życia. Bo taki na pewno się znajdzie, tylko czy Twoja podświadomość pełna problemów wewnętrznych nie będzie miała cały czas destrukcyjnego wpływu na jakikolwiek związek?

        To tak jak z facetem, który będzie uważał, że ma zbyt krótkiego penisa. Czy ciągle zapewnienia żony, że jej taki wystarcza, że technika, jaką prezentuje jest wyśmienita, wystarczy, żeby facet przestał myśleć, ze jego penis jest zbyt mały? Nie. Będzie myśleć nadal i zatruwał się tymi myślami, będzie analizował a czemu ta moja żona chce być mimo wszystko ze mną mim, ze mam ten defekt? Tak samo Twoja podświadomość będzie Cię zamęczała pytaniami, które będą bezsensowne, ale tak podświadomość ma, że logiką się nie kieruje.
        • n.wataha Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 18:22
          > Może i przesadzam, ale ja z natury jestem cholernie wrażliwa, a już na tym punkcie mocno
          > przewrażliwiona. Boję się nawet tego, że osoba, która w końcu mnie rozbierze, będzie łypała
          > tak okiem z ukradka. No wiecie, tak, że niby nie patrzy, a jednak. Mojego byłego raz na tym
          > złapałam i aż się obraziłam.

          No i potwierdziłaś moje przypuszczenia.
          Jesteś przewrażliwiona na tym punkcie. Sama napisałaś, że w pierwszym związku cały czas kontrolowałaś nie reakcje partnera na Ciebie całą, czy jest z Tobą szczęśliwy, czy jest mu z Tobą dobrze, lecz jak reaguje na bliznę. Czyli cały związek kręcił się w Twojej głowie wokół blizny.
          Niestety każdy kolejny również będzie posiadał to samo epicentrum. Dla faceta może wcale nie. Ale to Twója głowa umieści go jako najistotniejszy element związku. Więc dla wlasnego dobra powinnaś pomyśleć czy jednak nie pomęczyć się, pocierpieć by wymazać ten problem raz na zawsze z własnej głowy, bo on Ci nie daje żyć (myśleć realnie).
    • htoft Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 18:37
      Jeśli jesteś fajna (czyli w miarę ładna i mądra i masz to ,,coś"), to nikt rozsądny nie będzie sobie zawracał głowy jakąś tam blizną. Mnie by tam nie przeszkadzało... Gdybyś była np. głupia (co na szczęście jak widać nie ma miejsca, przynajmniej sądząc po formie wypowiedzi), to dopiero byłby problem.
      • n.wataha Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 18:42
        htoft napisał:

        > Jeśli jesteś fajna (czyli w miarę ładna i mądra i masz to ,,coś"), to nikt rozs
        > ądny nie będzie sobie zawracał głowy jakąś tam blizną. Mnie by tam nie przeszka
        > dzało... Gdybyś była np. głupia (co na szczęście jak widać nie ma miejsca, przy
        > najmniej sądząc po formie wypowiedzi), to dopiero byłby problem.

        Problem w tym, że faceci zdecydowanie bardziej niż ułomności fizycznych u kobiet, boją się jak ognia ułomności psychicznych (czyt. kompleksów).
        Boją się, że mogą przez całe życie musieć odgrywać rolę psychologa i psychiatry. WIęc jeśli wyczują, że Twoim życiem rządzą kompleksy, to będą uciekać. Od kompleksów, nie od blizny.
    • zeberdee24 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 21:22
      Zależy pewnie od człowieka - mnie by to zniechęciło i nie uważam się z tego powodu za kogoś mniej wartościowego. Każdy patrzy na wygląd i to jest fakt, wybieramy zwykle najładniejszą osobę która jest w naszym zasięgu:)
    • tanebo Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 21:39
      Tylko facet zupełnie Ciebie nie wart z takiego drobnego powodu odrzuciłby Cię. Dla mnie taka "ułomność" nie stanowiłaby problemu. To nawet może być zaleta. O ile jej nie wyolbrzymisz.
    • porando Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 22:01
      Opisze zdarzenie ze swojego zycia.....
      Poznalem kiedys dano dawno temu w klubie sliczna panienke.... Taki doslownie aniolek z diableskim usmieszkiem i czarujacym charakterem... Po paru randkach w kawiarniach i spacerach - chyba szybciej niz sie spodziewalem wyladowalismy w moim mieszkaniu.. Po paru kieliszkach szmpana zaczelo sie rozpinanie jej zwiewnej bluzeczki z dlugimi rekawami....
      I wtedy On popatrzywszymi w oczy powiedzila ze najpierw musi mi opowiedziec historie... no wiec opowiadala o dziecinstwie i jak to kiedys niechcaco wylala sobie cala patelnie goracego tluszczy na reke - przedramie.... ktore w zwiazku z tym wyglada okropnie.....i dlatego min nosi i azwsze bedzie nosila dlugie rekawy.
      Oczywiscie poprosilem o pokazanie....wygladalo rzeczywiscie okropnie....glebokie bruzdy - zniekszatcona dosc pokaznie i co tu mowic.....banka euforii jesli nie porysla to na pewno zrobila sie polowe mniejsza..... Poprosila abyt tego dotykal i upewnil sie ze to w dotyke nie jest wsteretne i jej to nie boli i abym sie nie obawial iz poza wygladem ma to jakis negatywny wplyw na to co ona czuje... Trudno bylo na poczatku ale szybko minelo...i wrocilismy do punktu wyjscia....
      On jednak powiedzila mi iz chcialaby aby ta bluzeczka - taka pol przezroczysta z bufiastymi rekawkami pozostala na jej rekach caly czas.... po to aby ani jej ani moja uwaga nie zwracala sie na te czesc ciala... i tak bylo. Jakos tak sprytnie ja sobie zwiazala ze praktycznie jedynie rece byly zakryte....wygladala jak nie do konca rozebrana arabska tancerka...
      A jak wiemy to kobeity nie calkiem rozebrane sa czesto bardziej podnicajace i seksowne niz te zupelnie nagie..

      Co bylo i jak bylo mozna skwitowac jednym slowem - odlotowo....
      Spotykalismy sie dlugo i bylo super ale potem jakos sie rozlecialo....Z moje strony na 100% moge powiedziec ze ta blizna nie miala nic wspolnego z rozstaniem - prawie zawsze byla zakryta (czasami kiedy mielismy spontaniczne zachcianki to byla odslownieta ale wogole nie zwraclem na to uwagi.jak nigdy nic) A te jej "ubranka" w sumie dodawaly jej uroku..... miala rowniez tylko tiulowe seksi rekawki czy cos temu podobne... i inne "inwencje" w sumie zapominale po co to ma byc i wcale mi to nie przeszkadzalo ani nie odwracalo uwagi... Ono czula sie rowniez lepiej kiedy "to " byla zakryte..
      Teraz wspominam ja czesto i mysle ze byla wspaniala dziewczyna a ten drobny uszczebek ? hm... potrafila go zrekomensowac czym innym w 200%....naprawde drobiazg...
      Po co to pisze -? No wasnie po to ze zgadzam sie iz powazna i nie zbyt seksownie wygladajca blizna moze na poczatku szokowac i byc czym czego lepiej nie miec przed oczyma zanim nie obudza sie uczucia i wiec ktora to zrekompensuje i nie mozna czuc ze to wlasnie to ma zwiazek z takim czy innym zachowaniem a przy odrobinie inwencji mozna problem odwrocic i zrobic z niego cos pozytywnego....
      Niedwano widzilem wystep arabskiej tancerki brzucha ze spodniami z pol przezroczystego materialu..... spodnie mialy pelna forme ale mogly by byc bez niezupenie takie..... fantazji nie ma granic... i czytajc Twoj post przypomniala mi sie moja historia....

      Powodzenia... glowa (i nogi) do gory

      • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 25.07.11, 23:16
        No dobra, wróciłam z roboty, mam dużo czasu, gdyż jestem sama i dziś nie mam randki. Czyli znów będzie długo, ale niezmiernie ciekawie, rzecz jasna. Przeczytałam uważnie wszystkie wypowiedzi, dziękuję. Biorę, oczywiście pod uwagę, że przesadzam i dziękuję tym, którzy mnie próbują w tym utwierdzić. Może tak być. Zacznę od tego, skąd wzięla się ta blizna. Otóż urodziłam się z okropnym znamieniem i lekarze, aby mi zapewnić urodę i zlikwidować te znamie, przeszczepiali mi skórę z drugiej nogi. I właśnie te przeszczepy były nieudane, bo wdało się zakażenie i dodatkowo mam blizny po pobieraniu skóry (one na szczęście są mało widoczne). Kolejne przeszczepy, o ile byłyby możliwe wiązałyby się z pobieraniem skóry z kolejnych miejsc, a ich już niewiele zostało. O jakiś drogich i długotrwałych zabiegach, typu sztuczna skóra nie myślę, bo aż tak zdesperowana i bogata nie jestem, poza tym, z tego, co mówił mi wybitny chirurg niewiele wizualnie zmienią.
        Tak, macie dużą rację, że problem mój mocno jest związany z psychiką. Powiem jednak, że gdybym miała być zawsze sama, ta blizna w niczym by mi nie przeszkadzała. Oswoiłam się i całkiem fajnie mi się żyje bez mini i bikini. Kompleks powstał w podstawówce, gdzie basen był obowiązkowy i rówieśnicy okazali się być bardzo okrutni. Gdyby nie oni, w ogóle nie wiedziałabym, że jest coś nie tak i że mam się czego wstydzić.
        W zwiąku moim też nie było większych z tym problemów, jak już luby mój zaznajomił się z tematem. Tylko na początki było mi ciężko. Potem wyskakiwałam z cuchów raz dwa trzy. Tylko, że on miał znacznie gorszy problem, z którym to ja walczyłam, aby go zaakceptować i nie do końca się to udawało. Dlatego też rozumiem, że nie każdy byłby w stanie nie zareagować obrzydzeniem na moją bliznę.
        Myślę, że mój problem nie jest jakiś kompletnie abstrakcyjny jednak. Kobiety często się skarżą, że wstydzą się rozebrać przed mężczyzną, bo są przeraźliwie opasłe albo mają małe piersi. W pierwszym przypadku radą najczęstszą jest mniej żryj albo przejdź na dietę, w drugim zaakceptuj albo powiększ. Powiem w tajemnicy, że sama mam piersi ino ino, ale to żaden mój kompleks, mogę przynajmniej z lekkością zadzierać nosa, bo mnie w dół nic nie ciągnie. No właśnie, bo tak w ogóle to jestem olśniewającej wręcz i przecudnej urody i ta blizna stanowi taki kontrast, że szok może być podwójny. Nawet się kiedyś zastanawiałam, czy nie wytatuować sobie na brzuchu napisu: nie patrz w lewy dolny róg tej połaci ciała, co stoi przed tobą!, ale to byłoby jak płachta na byka i zrezygnowałam.
        Wątek mój powstał z bardziej prozaicznego problemu, bo z psychiką muszę dać sobie radę sama. Kiedy o tym powiedzieć? Jak się będzie zapowiadać, przed samym aktem, czy w trakcie? Przygotowywać stopniowo czy uderzyć z grubej rury? Nie chciałabym tego robić w stanie skrajnego upodlenia alkoholowego, już głowa nie ta. Czy jak już przedstawi mnie wstępnym i zstępnym oraz powinowatymi? Gdy wyczytam w jego oczach Jestem Wartościowym Fajnym Chłopakiem? No bo tak sobie założyłam, że jak większość współczesnych kobiet, po którejśsetnej randce, nadejdzie moment, gdy będę chciała oddać mu swój największy uświęcony skarb, którym jest moja ledwo uszczknięta niewinność. Wiem, że jesli zareaguje spokojnie i bez paniki, to mogę mu posag oddać , ale co zrobić jeśli zobaczę przed sobą Krzyk Muncha? Od razu dać sobie spokój i wykopać z wyra, czy może spokojnie, jak już odzyska kolory z nim porozmawiać, bo przecież to może być wartościowy mężczyzna, ale o dużej wrażliwości estetycznej na ten przykład. Spróbujcie sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji i postawić na moim miejscu. Czyli poznajecie przecudnej wręcz urody i elokwencji kobietę (to o mnie) o której myślicie nieustannie, nawet w wannie i pracy i nadchodzi dzień, kiedy ona łapczywie wzrokiem zciąga z was przepocone odzienie...to co, to dobry moment, aby poznać jej tajemnicę w postaci nieudanego giczoła?
        Ależ się wygadałam, tego mi było trzeba. Tera możeta się śmiać ze mnie i moich durnych babskich problemów.
        • porando Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 00:21
          no te problemy wg mnie sa jak najbardziej na miejscu i wczuwam sie wTwoj tok myslenia - zupelnie realny... Wczesniej czy pozniej to trzeba pokazac i pytanie czy wczesniej czy pozniej? Czy "przed" czy "po". I jedno i drugie ma swoje (+) i (-) ....

          No wiec tu nie znajdziesz recepty poniewaz kazdy przypadek bedzie inny i za kazdym razem bedzie jakis szok.... ale uslyszysz opinie ludzi ktorzy generalnie rzecz bioroac maj juz problemy zwiazane ze zwiazkami (inaczej by tu nie byli HEHEHEHE )

          Problem tez jest jesli jak twierdzisz jestes osoba b. atrakcyjana fizycznie wiec przyciagasz podobnych sobie....mniej atrakcyjni (jesli Cie takowi interesuja) czuja sie niepewnie w takich relacjacha a Ci aktracyini sa rowniez atrakcyjni dla innych wiec nie musz "robic kompromisow"..



          Logika nakazywalyby odkryc swoje niedomagania wczesnie tzn w momencie kiedy wiesz ze to ma szanse na cos wiecej ale zanim dojdzie do momentu ze facet z powodow takich czy innych ucieknie albo w najlepszym wyapadku juz skonczy to co zaczal ale wiecej juz nie bedzie chcial.. bo to nieprzyjemne dla obu stron

          Chyba najwieksze szanse ma stopniowe "wtajemniczenie" jako ze terapia szokowa nie pracuje dobrze dla zdrowych organizmow....
          Chyba lepiej uzywac procesu podobnego do gotwania zaby tzn podgrzewac wode powoli....


          Osobiscie na ktorejs tam randce kiedy wiemy juz ze sie soba powaznie interesujemy powiedzilabym o wypadku/przypadku i nawet pokazalbym kawalek jesli by na to nalegal....
          Na pewno pokazalbym noge duzo wczesniej niz bardziej intymen czesci ciala - chyba ze wybralbym swiadomie inaczej dla krotkotrwalych przyjemnosciu cielesnych.
          Ci co ich tacy jak Ty i idealny wyglad jest bardzo wazny pewnie tu sie wycofaja.. jesli nie to z czasem obie strony powinny dojc do momentu kiedy sa dokladnie swiadomi tego co jest i ze to nie jest przeszkoda. Kiedy chlopak bedzie widzial Twoje wartosci to w pewnym momencie jak kazdy zrobi (swiadomie czy tez nie) rachunek sumienia gdzie porowna zalety z niedogdnosciami i ograniczeniami z ktorymi bedzie musial zyc i jesli warotsci beda gora.. nie ma problemu...
    • urko70 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 10:04
      Przeczytałem całość i ... już Cię b.lubię. Za styl, za dystans, za humor, za zdrowe podejście do życia.
      Żeby ocenić czy jesteś piekna, ładna zgrabna i powabna to trzeba by zobaczyć ale "srodek" IMHO gwarantuje sukces.

      Co do zachowania: powiedzieć wcześniej czy "TADAM" to pewniekiem co człek to inna opcja.
      JA ZDECYDOWANIE WOLAŁBYM WIEDZIEĆ WCZEŚNIEJ. Nie wiem jak inny osobniki ale ja tak wolę. Pomysł z wyolbrzymieniem (może nie przesadnym) również dobrze oceniam.

      Drapnij pls jak się skończyła ta tysiąc dwieście piędziesiąta pierwsza...
      • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 11:09
        O! Takiej odpowiedzi oczekiwałam. Przygotować osobnika wcześniej jednak, stopniując napięcie, niczym wody gotowanie.
        Przyznam Wam się skrycie, oznajmiając okrzykiem, że igraszek miłosnych spragniona ma dusza i ciało. Tak, to o to chodzi. Umawiam się z młodzieńcami i wszyscy tacy mili i wartościowi się być wydają. Jest jeden, z którym dwie randki już odbyłam. Wiem, że na śmiałe ruchy zbyt wcześnie jest jeszcze, ale on patrzy tak pożądliwie w me wielkie niebieskie oczy, w mój filigranowy nosek, duże kształtne i ładnie zarysowane usta. Ja ukrywam rumieńce pod rudą czupryną mych błyszczących włosów i odważyłam się nawet delikatnie musnąć dłoń jego. Pragnienie me rośnie, a on ładny taki i szkolony, czyli nie głupi (mój ex też mądry był, ale brzydki, że hej). Już sobie wyobrażam, jak inteligencją swą oczaruje mnie, gdy tajemnicę zdradzę swą. W każdym razie wszystko na drodze dobrej jest, aby miłosnym uniesieniom w najbliższym czasie oddać się. I tu Was zaskoczę! Jeszcze w tym roku zamiar niecny mam, z koszuliny wyprasowanej odrzeć go i zbałamucić do cna. Niebawem więc błyskotliwą rozmową przygotowywać zacznę go, do widoku ciała mego, mocno niedoskonałego. Wyolbrzymić mówisz, urko70 (też Cie lubię, tak miło napisałeś, czyś stanu wolnego, czy wybrankę serca już masz?)? Jeśli mu powiem, że nawet psy na wsi, gdzie odwaga negliżu ma większa, na ten widok spuszczają ogony i milkna ich ujadania, wystarczająco go przygotują? Nawet jeden kundel tak się zainteresował, że obwąchawszy mą nogę, myślał, że kawał mięsa dla niego przyniosłam, co on na oczy swe psie w życiu nie widział. Radości i podkokom końca nie było, dałam mu kiełbasy swojskiej, aby nie odszedł zawiedziony. Dobrym człowiekiem raczej jestem i krzywdy nikomu wyrządzić nie dam, dlatego też wątek ten powstał, aby na sumieniu mym nie mieć młodzieńca jakiego, co zdrowia mógłby być słabego.
        • urko70 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 12:52
          Ty się tu urodziwa panno ze skazą tak nie reklamuj bo ludziska pomyślą, że szkarłatność, o której piszesz, to fantazja zwykła ;) i chwytem reklamowym była.

          Śprytna dziewoja w ustach jesteś (czy też jak kto woli dokładniej paluszki które wciskają całkiem niezłe impulsy z głowy dostają).

          (a teraz ściereczka potrzebna bo widok przestraszonych wiejskich psów spowodował zaplucie monitora)
    • tyshia01 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 10:31
      Wiele osób ma blizny, po trądziku na twarzy, blizny po wyrostku, po cesarce, wypadkach, po ospie itd. Po pierwsze powinnaś więcej pojeżdzić zagranicę i tam się śmiało pokazywac na plażach, zagranicą są inne reakcje. Po drugie zacznij pokazywac bliznę. Sukienka do kolana ale pokazująca piersi i bez stanika, wtedy każdy patrzy w dekolt, a nie na bliznę. Spróbuj po prostu.
      • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 11:15
        Tyshia01, dziękuję. Zamieniłabym bliznę swoją na trądzik z miłą chęcią, a wyrostki i wypadki, nie mówiąc o cięciu cesarskim spotkać mnie jeszcze mogą. Mówisz, że zagranicą łatwiej? Spróbować muszę, ale chłopca chce naszego, polskiego, krajowego, co językiem ojczystym poezję recytuje. Kochana, jeśli założę sukienkę bez stanika, to tragedia murowana, bo sama swych cycków dostrzec nie mogę. Sukienki do kostek jeno nosić mogę.
        • miau_weglowy Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 11:55
          i poezja nie uratuje, jesli uczucia nie stanie ;)

          co do chirurgow: pamietaj,ze opinie nawet i tych wybitnych, stoja czasami w skrajnej sprzecznosci. nie polegaj na zdaniu jednego lekarza.
        • tyshia01 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 13:50
          diabelnie_boska napisała:
          > Kochana, jeśli założę sukienkę

          Nie trzeba duzo posiadac, wystarczy pokazywać ;)

          Są większe nieszczęscia na świecie , zabici z Norwegii chętnie by się z Tobą zamienili
          • crazy.berserker Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 14:38
            Im więcej czytam ten wątek, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, ze "boska" to Tomeczek, autor pewnego, zamarłego jakiś czas temu bloga. Tomeczku, tyżeś to, czy nie ty? Daj znak!
            • xmajka2 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 20:07
              crazy.berserker napisała:

              > Im więcej czytam ten wątek, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, ze "bosk
              > a" to Tomeczek, autor pewnego, zamarłego jakiś czas temu bloga.

              Nawet jeśli wątek to podpucha, to komuś może się przydać, jako kabaretowe wyolbrzymienie problemu. Moja znajoma ma łuszczycę na plecach i szyi i też się wstydziła, ale jej przeszło i żyje normalnie.
          • urko70 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 27.07.11, 10:22
            tyshia01 napisał:

            > diabelnie_boska napisała:
            > > Kochana, jeśli założę sukienkę
            >
            > Nie trzeba duzo posiadac, wystarczy pokazywać ;)

            No.... bez przesadyzmu :), żeby pokazywać trzeba mieć co pokazywać.
    • wuja78 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 26.07.11, 17:59
      Niektórzy mężczyźni lubią u kobiet takie drobne niedoskonałości jak piegi, czy lekko odstające uszy... Nie wiem czy odrażająco szpetna kończyna dolna zalicza się do tej kategorii :) ale jak Cie czytam to jestem prawie przekonany, że nie przeszkadzałoby mi to w trakcie !
      • 8n Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 19.08.11, 10:58
        piegi nie są niedoskonałością!

        piegi to czysta doskonałość.
        • user0001 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 19.08.11, 11:05
          8n napisała:

          > piegi to czysta doskonałość.

          Pod warunkiem, że są w oprawie burzy rudych włosów, a wśród nich błyszczą zielone oczy :-)
    • ruda_445 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 27.07.11, 12:09
      Witam
      > Będzie dość długo. Problem pewnie zostanie uznany za głupi, ale pewności nie ma
      > m, bo nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam. Otóż to bardzo powierzchowna sprawa,
      > mogłoby się wydawać.
      diabelnie_boska ...
      Ujmą to tak, pal licho Twe marnej jakosci odnóża. Obcieszyłam się czytając Twą radosną twórczość. Z takim charakterem znajdziesz chopa w sekund trzy.
      Przyjmij opcję trunkową i jak już omdleje niebożyna, zacznij reanimację. Usta - usta ....albo jak sensowny usta-....:) i mam wrażenie, że ta druga wersja ........skutecznie przekieruje jego uwagę:)
      Powodzenia
      • urko70 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 27.07.11, 13:30
        Najpierw omdlić trunkiem a potem stawiać na nogi tą metodą?????
        Dyć to trzeba być conajmniej mistrzynią olimpijską, a skąd biedawczyna ma mieć takie kwalifikacje skoro jak twierdziła raczej sie nie przelewało?
        • black-sandra Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 27.07.11, 15:31
          No tak upojony kochanek na jej widok na bank by nie zemdlał , a juz na pewno nie uciekł , ale i Ona by z niego żadnego pożytku nie miała - no nie wiem czy to jest dobre rozwiązanie .
          • urko70 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 27.07.11, 15:53
            Ciężko zemdleć jak się jest nawalonym :)
            Ano wlasnie.. o tym pisałem, że musiała by być mistrzynią, żeby pobudzić do życia i szczena by opadła do ziemi...:)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 27.07.11, 17:34
      Koniecznie daj facetowi szansę zobaczenia problemu wcześniej.
      Tak aby nie był to dla niego szok, bo jego szok, nawet chwilowy, może źle podziałać na twoją ochotę i samoocenę. Niech wie że nie wszystko jest idealnie. Jak jest bystry to nie da po sobie poznać.
      Bo takiej niespodzianki bez zmrużenia oka to nawet najbardziej zakochany może nie przetrawić. Nie mówię że się porzyga, chodzi o to że na chwilę straci rezon, zwłaszcza że nie bardzo będzie wiedział co robić - można dotykać, nie można, co to jest, czy się można zarazić itp...
      • nerri Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 27.07.11, 21:00
        Dobra rada;)
        Zanim zaczniesz bałamucić, daj się oswoić wczesniej.
        Tak, żeby w strategicznym momencie szoku czy konsternacji nie było;)
        Każdy ma jakies niedoskonałości, więsze czy mniejsze - nikt nie jest idealny.
        Tylko tu ważna jest AKCEPTACJA siebie - to najbardziej pomaga:)
        • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 28.07.11, 00:27
          Moi Drodzy, chwilę mnie nie było, bo na łono przyrody się wybrałam, gdzie bez skrępowania do naga się rozebrałam. Szalony pomysł w mej głowie się narodził, gdy leżąc w trawie wysokiej, cień jej na me ciało wkroczył. A gdyby tak na nodze całej i bliźnie ohydnej tatuażu zrobienie zlecić? Kwiaty pnące od kostki do ud samych i łączka cała, niczym tkanina haftowana? W niejednym recydywiście uznanie bym wzbudziła..., trendy to ponoć w czasach naszych, ciało swe obrazami ozdabiać. Co myślicie, bo ja za modą nie nadążam, niedawno dopiero gorset nosić przestałam i oddech złapałam.
          Odniosę się teraz do odpowiedzi Waszych, za które wdzięczna jestem i uśmiech mój szczery wzbudziły.
          miau_weglowy(cóż za kreatywny pseudonim!)-otóż wybitnych lekarzy pytałam wielu, mówią bezlitośnie, że blizna nigdy dobrze wyglądać nie będzie, ewentualne próby zmiany korzyści znaczących nie przyniosą, a w skutkach mogą być nie miłe.
          urko70 -popdpadasz mi brakiem wiary w mą nieskazitelną urodę, ale niech Ci będzie, twarz moja kilkoma piegami zroszona, co nie każdemu się podoba, a w czasie przedmenstruacyjnym to i bywa, że pryszcz jakiś się pojawi. Na pewno idealna nie jestem, ale tak poważnie zupełnie pisząc, znaczenia najmniejszego nie ma twarz moja, może to fantazja, może marzenie niespełnione, może jestem dropiata i parchata (cokolwiek to znaczy), może wcale nie jestem wesoła, tylko krople łez z lewego alta i środka spacji, końcówką rękawa wycieram, pisząc w tej chwili (choć rozstaw mych oczu na dwa alty od biedy wystarczy).
          tyshia01-miła z Ciebie osoba, masz rację, z ofiarami szalonego norweskiego blondyna zamienić bym się nie chciała. Czasami głodna wracam z pracy, bo dzień cały na posiłek czasu nie miałam i myślę sobie, dzieci w Afryce to i tygodniami nie jedzą i to nie z braku czasu, ale i tak jem, bo slabym człowiekiem jestem.
          crazy.berserker-Tomeczek? Nie znam człowieka. Aczkolwiek mój upatrzony luby godne imię Tomeczek nosi.
          wuja78-kochany jesteś!
          xmajka2-to nie podpucha, zdaję sobie sprawę, że problemów na świecie jest znaczących więcej bardzo dużo. Choćby to forum, patrząc nawet tak pobierznie, prezentuje nam trudności dla przeciętnego czytelnika nie do przejścia. Z wieloma innymi tez sobie rady dać nie mogę.
          ruda_445-sympatycznie napisałaś, miło mi na sercu się zrobiło. Upiłabym kawalera, ale bałamucenie go w takim stanie o gwałt by zakrawało, a ja prawa osoba jestem i nie chcialabym przyszłości spędzić na igraszkach z współwięźniarkami. No i kolejna kwestia taka, ze jeśli miałby być on tym na życia resztę, to do końca już upijać bym go miała? Tego wątroba moja i jego pewnie nie wytrzyma.
          Dziękuję za wszystkie głosy w wątku moim, wnioskuję, że jednak uprzedzić należy, oswoić, przygotować, napięcie stopniować, a potem w zależności od reakcji jego, do ślubu się gotować lub szukać innego.
          Podoba mi się to forum, bratnie dusze tu widzę, być może rozgoszczę się trochę, bezczelnie o zgodę nie pytając.
          • black-sandra Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 28.07.11, 00:48
            A rozgość sie kochana miło nam Ciebie czytać będzie piszesz tak pieknie . Czy Ty aby pisarka jaka nie jesteś ? Jeśli nie to powinnaś - mysle , że powieści Twe rozchodziły by sie jak ciepłe bułki , a czytelnicy oczu by oderwać od nich nie mogli , tak jak ja w tej chwili kiedy czytałam Cie jednym tchem niemalże :)
          • mumia_ramzesa Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 28.07.11, 13:01
            Wg mnie to Twoim problemem nie jest zadna blizna tylko pretensjonalizm i silenie sie na fajnosc, ale moze sa fani takich panien.
            • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 29.07.11, 00:53
              Mumio_ramzesa, przez chwilę przykro i smutno mi się zrobiło, gdy Twe słowa przeczytałam. Przemyślałam to jednak i tak, rację masz. Silę się na fajność, pretensjonalną przy tym będąc, bo na niefajność silić się nie muszę. Niskiej jakości chyba człowiekiem jestem i nie tylko z powodu blizny, która mimo wszystko, problemem jakimś tam dla mnie jest. Niefajna jestem w rzeczywistości, dlatego poklasku tutaj szukam i paru dobrych słów. W izolacji żyłam przez lat 9, z moim partnerem schizofrenikiem, tylko w nim akceptację znajdując. Bowiem dziwactwa moje nie dla każdego są do zniesienia. Znajomych i przyjaciół nie wielu mam w życiu realnym, to żem przylazła na to forum, że może tutaj porozmawiać z kimś warto, kilka myśli i rad w głowie skrywanych zostawić. Mam jednak nadzieję, ze osoba moja nie będzie dla Ciebie problemem, silić się mniej będę, choć lubiana bym być chciała, mimo, że sama też przykrość innym czasami sprawiam. Zresztą sam wiesz, jak jest. Zawsze ktoś się znajdzie, kto dowalić innemu lubi, ot tak, bez powodu, dla faktu samego. Rozumiesz mnie pewnie. Powiem w tajemnicy, że internet do niedawna obcy mi był, ale odkąd odkryłam to miejsce magiczne, cieszę się jak dziecko, mając nadzieję, ze kreację swoją w tym świecie tworząc, otworzę się bardziej i będę sobą, gdyż w świecie realnym życie moje dość podłe mi się wydaje. Pozdrawiam Cię mumio_ramzesa i dziękuję za oczu otwarcie, że i w internecie mój byt niewiele warty, ale próbować będę, juz nie na siłę, bo tak sympatii, już wiem, nie zdobędę.
              • urko70 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 29.07.11, 08:44
                To się nazywa: dyplomacja w podwójnych białych rękawiczkach..... :)
                NO! poza pomyleniem płci (no chyba, ze to literówka ale tych delikatnie mówiąc mało w tym tekście).
              • mumia_ramzesa Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 29.07.11, 14:21
                Nie wiem jaka jestes, ale sztucznosc wali po oczach, a moze nie zdajesz sobie z tego sprawy.
                • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 30.07.11, 00:07
                  Mumio_ramzesa, nie wiem jakiej płci jesteś, ale założę żeś kobieta, bo tak mi się dobrze z Tobą konwersuje. Widzę, że zdolności masz wielkie, bo jak piszesz, nie wiesz jaka jestem, a na podstawie tego teorię o sztuczności przedstawiasz. To sprzecznością mi się wydaje, choć może tyle o sztucznej skórze tu pisane było, że na tej podstawie to wysnułaś. Z tym, że ja jeszcze jej sobie nie przeszczepiłam. Naturę psychoanalityka swym sądem przedstawiasz, na podstawie słów moich, byc może pomyłek słownych, przejrzeć mnie potrafisz. Zacne to talenta, szczerze zazdroszczę. Nie wiem, jaka jesteś, ale sympatyczną i rozumną osobą mi się wydajesz, a może sobie nawet sprawy z tego nie zdajesz. Być może obie się mylimy, a może rację mamy. Któż to wie, skoro żadnych podstaw do snucia takich tez nie mamy. Pozdrawiam Cię serdecznie i przepraszam, jeśli płeć Twoją niechcąco zmieniłam. Świadczyć to tylko o tym będzie, że jednak się nie znamy.
                  PS. W polemikę pewnie niesłusznie wchodzę, szans w starciu niewiele mając, zarzuty czyjeś pewnie wygłaszane obalając, ale nerwicę natręctw straszną mam i spokoju mi nie daje, gdy się wątek pełną liczbą nie kończy. Od biedy może być 45, oby nie 46, 47, 48, 49.
                  • mumia_ramzesa Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 30.07.11, 13:12
                    Nie musze Ciebie znac, zeby widziec dziwna maniere i wyczuc sztucznosc oraz poze. Daruj sobie nast. odpowiedzi, nie przeczytam.
                    • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 30.07.11, 16:45
                      Wyczuć ani zobaczyć nie zdołałaś, że przekorna jestem i odpowiedzi udzielę, skoro i tak nie przeczytasz, to co mi szkodzi. Zwłaszcza, że ważny głos w całej dyskusji zabrałaś, istotny niebywale. Nie podając ani jednego argumentu, oskarżenia w moją stronę kierując. Przeczucie to trochę za mało, by takie zarzuty komuś stawiać. Ja przeczucie mogę mieć, że podłą osobą jesteś, lubiąca przykrość innym sprawiać, ale zanim bym wprost do Ciebie takie słowa skierowała, uzasadniłabym skąd się bierze takie moje Ciebie postrzeganie. Tak, znać mnie nie musisz, ale tym bardziej bolesne jest słów takich rzucanie. Obcym ludziom, na ulicy powiedzmy, też tak mówisz? A gdy pytają dlaczego, mówisz-bo tak mi się wydaje?
                      Zastanawiam się jednak, na podstawie czego tak do mnie piszesz. Czy ta sztuczność, maniera i poza, którą mi zarzucasz z problemem przedstawionym w tym wątku się wiąże? To dlatego, że o litość nie proszę, że problem mój wyolbrzymiłam (bo czasami tak dużym być mi się wydaje), że o losie swoim tonem płaczliwym nie piszę, że sytuacje z tym związane zabawne czasami się wydają? A może chodzi o to, że staram się o interpunkcję i ortografię dbać (za wszystkie byki przepraszam i się wstydzę)? Czy powodem jest to, że mężczyzn facetami (brr..) nie nazywam, a kobiet babami czy laskami. Czy dlatego, że słowa kierując do kogoś z dużej litery do niego piszę? Czy może po prostu pozuję na człowieka z blizną, nic z nim wspólnego nie mając? Czy dlatego, że po prostu mumią jesteś? Żeby jedno zdanie o mnie napisać, przeczytałaś moich wypocin tyle, ze i to przeczytasz, ale nie odpowiesz, by kłamczuchą nie zostać nazwaną. I to jest zapewne ta naturalność, której brak mi zarzucasz.
                      Pozdrawiam.
              • panna-kotta Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 29.07.11, 20:02
                Masz bardzo elegancką szabelkę - aż miło popatrzeć:) Nie wiem jednak jak się sprawdza w starciu z kałachem;)
          • porando Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 29.07.11, 02:15
            tatuaz powiadasz? hm moze pomysl niezly tylko zeby ta trawka do konopi nie byla podobna bo wtedy bedziesz pewnie musiala tlumaczyc czy zrobilas go sobie kiedy bylas napita czy tez nacpana bo jakze by inaczej.? no i tatuaz moze zamiast odwracac uwage to bedzie dzialal wrecz przeciwnie...hm chyba zeby taki byl co uwzgledni i gory i doliny i rozne kolory...
    • branimir Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 31.07.11, 00:14
      A ja spotkałem kobietę, która miała kompleks małego biustu. I do tej pory jej wybijam z głowy ten kompleks, bo ona ma najpiękniejszy biust pod słońcem. Daj spokój....dobrze sobie kiedyś powiedziałaś, że tylko taki, który nie będzie zwracał na to uwagi będzie wart twojego zainteresowania. I tak trzymaj. Też mam swoje komleksy, z którymi najpierw oswoiłem znajomych w drodze nabijania się z samego siebie, a teraz jest mi już całkiem obojętnie co kto myśli o moich wadach fizycznych. I nawet fajnie, bo mam stary oklepany żart na swój temat na każdą okazję. Głowa do góry. Są na prawde poważniejsze rzeczy na świecie...
    • hobbit303 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 31.07.11, 12:47
      Lubię cię

      ale do rzeczy, opis jak masz się zachowywać byłby preferowany w stosunku do mojej osoby, więc być może inni też takie zachowania przyjmą, jednocześnie uważam że jest optymalny z twojego punktu widzenia, w końcu chcesz zaliczyć ewentualnie znaleźć kogoś na dłuższe zaliczanie.

      ja bym nie musiał wiedzieć, ewentualnie wystarczyło by mi "słuchaj mam dużą bliznę na nodze"

      to co winnaś zrobić to zaciągnąć gościa do łózka i mocno go nakręcić gościa, jak się jest napalonym psychika się zmienia, tzn akceptujemy szersze spektrum rzeczy. Właśnie tutaj jest miejsce, tzn w czasie kiedy jest napalenie i gorąco na rzucenie: "słuchaj mam dużą bliznę na nodze", efekt psychologiczny jest taki że ostrzegałaś, a on dobiera się do ciebie dalej, więc sam będzie sobie winny.

      No i dochodzimy do najtrudniejszego, potencjalnego skrzywienia się twarzą, twoja reakcja to brak reakcji, jedziesz dalej dziewczyno i albo gość wychodzi, albo masz pukano.
      Widzisz gość może nie wiedzieć że mu ta twoja blizna nie wcale tak bardzo nie przeszkadza, dowie się o tym dopiero po seksie, po n-tym seksie może się dowiedzieć że ta blizna w ogóle mu nie przeszkadza, po naprawdę dużej ilości seksu może się okazać że on tą bliznę kocha -wiem, wiem chore gó... ;)

      ludzie różnią się tolerancją na obrzydliwe rzeczy, moja była dziewczyna ma bardzo niską tolerancję na obrzydliwe rzeczy, ale np przyzwyczaiła się do moich paru pryszczy na plecach.

      zalety rozwiązania: większa szansa na seks, związek
      wady: potencjalna niezręczna sytuacja, zranione ego (choć to raczej do zalet powinno być bo ego trza trenować i uodparniać)


      ewentualnie możesz napisać do mnie, umówić się na seks i zobaczymy
      • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 31.07.11, 14:54
        Branimir dziekuję za podtrzymanie na duchu. W ogóle wszystkim dziękuję za głosy, cieszę się, bo jednak większość z Was stwierdziła, że jakoś da się przez to przejść, więc zmierzyć się z tym będzie mi łatwiej. Dlatego ten wątek założyłam, bo opinie obcych ludzi poznać chciałam, bo rodzina z widokiem oswojona, przyjaciół nie mam, a znajomi nie są na tyle mi bliscy, abym odwagę miała nogę im pokazywać. Poza tym pisanie łatwiej mi idzie niż mówienie, zwłaszcza, że nie jestem z natury otwarta ani wylewna. O trudnych dla mnie rzeczach ciężko mi mówić, bo nagle taka wielka gula w gardle mi staje. Dziękuję.
        Hobbit303 zaskoczyłeś mnie. Twoja opinia od pozostałych różni się. Masz sporo racji, gdybym do szaleństwa i dzikiej namiętności mężczyznę doprowadziła, to ta blizna może mniejsza by się wydała i tak w oczy nie rzuciła, zwłaszcza gdy w momencie szału wielkiego jeszcze bym go ostrzegła. Nie wiem, czy bym się przełamała i tak odważną być spróbowała. Zobaczę, jak się losy dalej ułożą i którą opcję finalnie zastosuję, do tego momentu chyba jeszcze trochę czasu upłynie. Sądzę jednak, że tak zupełnie bez alkoholu się nie obejdzie...Zbyt nieśmiała jestem. Dobrej myśli jednak jestem i już nawet nie boję się tak bardzo ewentualnego skrzywienia na twarzy przyszłego kochanka. Zniosę to pewnie jakoś, a być może on kamienną twarz zachowa. Hobbit303 w Twoim rozwiązaniu zalety mocno przeważają nad wadami, dlatego bardzo poważnie pod uwagę wezmę taką sytuację.
        W sumie mogłabym się umówić z Tobą na seks i wierz mi, że Twoje pryszcze w ogóle też by mi nie przeszkadzały, o ile w miłosnych uściskach eksplodować by nie zaczęły, bo w połączeniu z moją blizną to o niezłą perwersję by się ocierało. Jednak zbyt wstydliwa i nieśmiała jestem, poza tym taka niby romantyczna, więc spotkania tylko w takim celu jakoś mnie nie przekonują. Dziękuję za wpis w wątku moim, bardzo ważny dla mnie jest. Pozdrawiam.
        • dwie_szopy_jackson Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 01.08.11, 18:47
          Nie chce sie wypowiadac za wszystkich facetow Swiata, ale za siebie, dlaczego nie.
          Gdybym sie w Tobie zakochal, albo przynajmniej (tak na pocztek) zauroczyl to wierz mi, zadna Twoja blizna by nie miala dla mnie znaczenia.
          Mysle, ze martwisz sie na zapas i nieco wyolbrzymiasz.
          Jak juz sie znajdzie jakis konkretny kandydat to wierz mi, ze wlasnie wtedy jak juz bedzie wiedzial o tej bliznie i zobaczysz, ze wogole go ona nie rusza, powiesz sobie, "kurcze, po co ja sie tak tym przejmowalam?"
          I tego tez Ci zycze :)
          • zona-ex Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 01.08.11, 22:18
            Moj brat, straszny flirciarz swego czasu, poznał dziewczynę. Zakochał sie na zabój, pobrali się, nigdy od tamtej pory nie spojrzał na inną kobietę Zakochany już od 30 lat. Moja bratowa ma poparzone nogi i plecy. Tak, ze nigdy sie nie rozbiera na plaży, nie chodzi z krótkim rękawemani w spódnicy. Wiesz? mają 4 dzieci. I jak widzę jak on na nią patrzy, to aż mi sie łza w oku kręci.
        • hobbit303 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 02.08.11, 00:31
          Ok, odmowę seksu przyjąłem ze spokojem i godnością własną, a jeśli ustalone zostało że z seksu nici to proponuje internetową znajomość: hobbit303@gazeta.pl
          • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 02.08.11, 00:49
            Wzruszyłam się, dziękuję, jakoś pewniej się czuję. Obym tylko trafiła na mężczyznę z jajami.
            Hobbit303 kusisz, oj kusisz..jak do końca roku przyjemności łoża nie użyję, a Ty chętny będziesz jeszcze, to z tym seksem sama się do Ciebie zwrócę, nie przejmując się nic a nic własnom godnościom osobistom :) Tajemnicę moją już znasz, to by z górki poszło.
    • nudzimisie_strasznie Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 02.08.11, 09:41
      Hej, diabelnie_boska, za Twoją własną sprawą wątek znów nie ma okragłej liczby. Ale ja rozumiem natrectwa i dobra duszka ze mnie, więc bardzo proszę 55 :)
      A tak przy okazji gratuluję oszalamiającego debiutu na forum. Sex propozycje, komplementy, obietnice przyjaźni... SZACUN.
      • n.wataha Ha - a jest na to takie proste rozwiązanie! 02.08.11, 10:27
        Ha - a jest na to takie proste rozwiązanie!

        Co facetów najbardziej rajcuje u kobiet? POŃCZOCHY!
        99% facetów marzy o tym by kochać się z kobietą ubraną w pończochy. Reszta elementów ubioru to już sprawa indywidualna. Ale na pończochy fioła ma prawie każdy facet.

        Po prostu dobierz sobie takie, które zasłonią Ci bliznę (bo nawet gdy facet już o niej wie, Ty czujesz się przecież,jak sama pisałaś skrępowana samą jej obecnością). Facet będzie w niebo wzięty, a Ty przestaniesz się zastanawiać czy zauważa bliznę, czy rozprasza go. Pończochy raczej będą go jeszcze bardziej nakręcać.

        Pozdrawiam i życzę samych słodkich chwil w łóżku. ;)
        • diabelnie_boska Re: Ha - a jest na to takie proste rozwiązanie! 02.08.11, 18:38
          Nudzimisie_strasznie dziękuję. Teraz to 57 jest, oby jeszcze jakoś dociągnąć do 60, samej do siebie pisać mi głupio.
          n.wataha na pończochy to ja wpadłam dawno, a jakże. Zanim mojemu byłemu chłopcu o bliźnie powiedziałam, kochaliśmy się kilkakrotnie, on pojęcia jeszcze nie miał i fakt, pończochy go rajcowały, zwłaszcza jak szpilki do nich zakładałam. Ino te gumki mnie ciągle uciskały, nogi mnie swędziały, no niewygodnie mi w tych rajciochach było i wciąż myślałam, jakby tu dyskretnie po nogach się podrapać. Skutek taki, że pończochy na jeden raz starczały, bo potem dziurawe całe były i wyglądałam jak ostatnie nieszczęście po nocy lubieżnej wracając do domu. Choć na sam początek jest to jakieś rozwiązanie i też je pod uwagę biorę, ale na dłuższą metę to się zamęczę i hurtownie bym jakąś musiała całą pończoch wykupić.
    • tapatik Mężczyznę 04.08.11, 12:06
      Jeśli mężczyzna będzie miał w łóżku gołą babę i będzie mu przeszkadzała jakaś blizna na nodze, to dla dobra ludzkości możesz delikwenta zatłuc.
      Albo chociaż w jaja kopnąć.
      • urko70 Re: Mężczyznę 04.08.11, 14:04
        tapatik napisał:

        > Jeśli mężczyzna będzie miał w łóżku gołą babę i będzie mu przeszkadzała jakaś b
        > lizna na nodze, to dla dobra ludzkości możesz delikwenta zatłuc.
        > Albo chociaż w jaja kopnąć.

        NIe każdy jest tak wygłodzony, że na nic nie zwraca uwagi.
        Ty dostałeś takiego kopa?
        • kalllka Re: Mężczyznę 04.08.11, 14:14
          urku70,
          druga sygnaturka to skad ja masz? tzn chcialam wiedziec czy to z jakiegos kontekstu wyciete bo rozbawia i pozwala multiplikowac w np:
          "Pan rzekl, jakby pytali o mnie ateisci",, to wzielem i wyszlem.
          • urko70 Re: Mężczyznę 04.08.11, 15:57
            kalllka napisała:

            > urku70,
            > druga sygnaturka to skad ja masz?

            A gdzieś mi się na oczy rzuciła, serdecznie ubawiła i zapamiętała.
      • diabelnie_boska Re: Mężczyznę 04.08.11, 15:26
        Taptik, urżnę nogę i nią go zatłukę:)
    • lepian4 Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 04.08.11, 14:07
      Potrafisz tez zameczyc gadaniem na smierc.
      Sam juz nie wiem, co jest gorsze
      • diabelnie_boska Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 04.08.11, 15:29
        Oj lepian4, żeby to mi mówienie taką lekkość sprawiało, to bym nie pisała. Ja prawie niemowa jestem, ale jak już pisać zaczynam, to skończyć nie mogę. Jak na wiele lat wątpliwości to i tak się streściłam, choć wiem, że może ciut przegięłam.
    • papryczka.chili Re: Urżnąć nogę czy mężczyznę? 19.08.11, 10:02
      Dac facetowi w mordę .Nikt nie jest idealny a jeżeli facetowi przeszkadza Twoja blizna to pomysl że co by było jakbyś miała np Cesarskie cięcie przy porodzie.KAzdy ma coś . Ja mysle ze Twoja blizna Cię zdominowała rządzi Tobą. Olej ją czemu masz się przejmować to Tylko blizna ludzie maja gorsze rzeczy, i jakos żyją byle do przodu.

      Kocha się kogos nie za wygląd ale za to że jest :)


      --
Inne wątki na temat:
Pełna wersja