julietta5
25.07.11, 19:49
Moja sytuacja pewnie jest standardowa, ale generalnie nie mogę dopatrzyć się najlepszego rozwiązania.
Wynajmuję mieszkanie wraz z innymi studentami - więc mieszkam w tym miejscu "przelotnie" od 3 lat. Mam 25 lat, kończę drugi kierunek w czerwcu i pracuję. Rodzice "dokładają" trochę, ponieważ w trakcie roku nie byłam w stanie pracować tyle ile teraz. Pracuję w zawodzie, rozwijam się w swoim kierunku i jestem z tego zadowolona. Dodatkowo mam mozliwość wyjazdu od marca do Hiszpanii na Erasmusa. Późno jak na mój wiek, ale myślę o samorozwoju i być może przyszłości za granicą.
Mój mężczyzna, z którym jestem prawie 1,5 roku mieszka z mamą. Ma 27 lat. Były nikłe rozmowy na temat zamieszkania razem. Teraz remontuje pokój i przenosi się z mikroskopijnej wielkości pokoju do większego, 12 m kwadratowych. Już wcześniej zastanawialiśmy się nad mieszkaniem razem, jednak sprowadzałoby się to do mieszkania w tym właśnie pokoju i w mieszkaniu wraz z mamą.
Mam ku temu obiekcje - nie czułabym się tam swojo, pokój urządził na swój własny indywidualny styl malując ściany na żółto, czerwono i zielono, z buddą na jednej i listkiem zioła na drugiej. Generalnie nie specjalnie czułabym się mieszkając w czymś, co nie było wspólnie urządzane. Poza tym chcę sie coraz bardziej usamodzielniać, a nie wracać do którychkolwiek z rodziców.
Póki co on nie widzi opcji zamieszkania razem gdzie indziej z racji tego, że spłaca kredyt i dorzuca się do opłat za mieszkanie mamie i nie stać go na wynajmowanie. Choć pracuje od 5 lat w firmie wujka, wyrabia 1,5 etatu - nie ma raczej tam szansy na awans.
To jest zarys sytuacji - czy może ktoś miał podobnie?