Myśli o kobiecie...

20.08.11, 00:10
Tak sobie myślę o mojej kobiecie: "Chcę, abyś była moja. Jesteś najlepsza na świecie. Jak patrzę na swoje tępe koleżanki, to wiem, że nie znajdę już nikogo takiego jak Ty. Tylko proszę - nie bądź już taka głupia!"

Ktoś też tak ma? :)

Piękna kobieta, wzbudzająca zainteresowanie i podziw, gdzie tylko się pojawi, także tym jak się zachowuje ("z klasą"). Nie jest wieśniarą. Umie się ubrać. Umie się zachować. Tylko czasem ma dziwne i totalnie głupie jazdy...

i co z taką zrobić? Być? Zostawić? Być dlatego, że jest moją wizytówką? ech... niedosyt ideału swędzi i drapie, ale i ja wyżej nie podskoczę.
    • poly_gamer Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 00:21
      >ale i ja wyżej nie podskoczę

      I tej wersji się trzymaj chłopie.
      Zdecydowanie!
      • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 00:28
        Czyli lepiej być z męczącą, ale atrakcyjną suką niż z normalną, ciepłą, choć pewnie trochę brzydszą, dziewczyną? Gdzieś kiedyś czytałem, że była taka komedia romantyczna, że koleś załatwił sucz i się związał z normalną, ku jej zdziwieniu i zaskoczeniu dla własnego ego i tyłka. Eee... ale w sumie... póki mam energię i siłę. Zobaczy się. Najwyżej będzie się czym wnukom pochwalić.
        • j-k co nie zrobisz 20.08.11, 00:47
          i tak wyladujesz z jedna reka w nocniku.
    • katikatja Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 02:03
      beruhigungsmittel napisał:

      > Tylko czasem ma dziwne i totalnie głupie jazdy...

      > Ktoś też tak ma? :)

      A teraz panie idealny wykonaj bolesne acz poznawcze przemyślenie w temacie : to działa w obie strony. I tu zagadka - na co pannie taki kundel, co ją traktuje jak dekorację, żeby sobie wartości przydać? Ano może też chce mieć co wnukom opowiadać, dziwne tylko, że godzi się na takie przedmiotowe jej traktowanie (to stąd jest "najlepsza na świecie"?:). Ale czego się nie robi dla tak zwanego życiowego doświadczenia. Co cię boli? Mniemanie masz wielce o sobie zarozumiałe, co jest w prostej linii od niskiej samooceny, w dodatku rzeczywistość hołdów jakoś ci nie zamierza oddawać, stąd taki sfrustrowany jesteś, aż żal.
      • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 03:38
        Haha. Dlaczego faceci zawsze odpowiadają konkretnie, a kobiety drążą jakieś lewe psychoanalizy?

        > A teraz panie idealny wykonaj bolesne acz poznawcze przemyślenie w temacie : to
        > działa w obie strony.

        Co działa w obie strony? Głupie jazdy?

        >I tu zagadka - na co pannie taki kundel, co ją traktuje
        > jak dekorację, żeby sobie wartości przydać?

        >Mniemanie masz wielce o sobie zarozumiałe, co
        > jest w prostej linii od niskiej samooceny, w dodatku rzeczywistość hołdów jako
        > ś ci nie zamierza oddawać, stąd taki sfrustrowany jesteś, aż żal.

        Po pierwsze - nie jestem "kundlem"

        Po drugie - niską samoocenę to Ty chyba masz, bo się wyżywasz na facecie, który ma po prostu piękną kobietę z trudnym charakterkiem i nie do końca poukładanym wszystkim w głowie.

        >na co pannie taki kundel, co ją traktuje
        > jak dekorację, żeby sobie wartości przydać? dziwne tylko, że godzi się na takie >przedmiotowe jej traktowanie (to stąd jest "najlepsza na świecie"?:).

        Dla 99% mężczyzn kobieta jest wyznacznikiem statusu i każdy chce mieć jak najfajniejszą/najładniejszą/najmądrzejszą kobietę. Tak samo każda kobieta chce mieć najlepszego samca/ najbardziej zaradnego/ najprzystojniejszego.

        I nie wyjeżdżaj tu zaraz z tekstami o kompleksach, bo kompleksy są motorem napędowym tego świata. Gdybyśmy się wszyscy akceptowali, to by się nam nie chciało. Kocham ją, tylko, że mnie wkurza jej charakter. Ale Ty tego nie zrozumiesz, jako typowa forumka, dla której każdy facet to idiota.
        • katikatja Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 12:08
          > Haha. Dlaczego faceci zawsze odpowiadają konkretnie, a kobiety drążą jakieś lew
          > e psychoanalizy?

          Z powodu odmiennego funkcjonowania organu odpowiedzialnego za myślenie. Jak zrozumiesz, że istnieją różnice między płciami, to jesteś na dobrej drodze.

          > Co działa w obie strony? Głupie jazdy?

          Zgaduję, że nie umiesz inaczej nazwać zachowań, których nie rozumiesz. Tu wracamy linijkę wyżej i czytamy jeszcze raz ze zrozumieniem:)

          > Po pierwsze - nie jestem "kundlem".

          I tak dalej, i tak dalej.Przemyśl jednak swoją postawę. Jedno, co się zgadza, to to, że widzisz się w roli samca. Ale to nie ma dużo wspólnego z byciem mężczyzną, pomerdały ci się pojęcia.

          Ale Ty tego nie zrozumiesz, ja
          > ko typowa forumka, dla której każdy facet to idiota

          E tam. Nie ma czegoś takiego jak "typowe" i "każdy". Schematy, panie. Dla twojej wiedzy raz jeszcze: jest różnica między byciem mężczyzną a byciem osobnikiem z pretensjami. Na razie zrozumiałeś, że wyżej doopy nie podskoczysz, to i czas się pogodzić z rzeczywistością. Aha - i przyjąć, że ideały są li jedynie kreacją wyobraźni. Jak skończysz 15 lat to zrozumiesz, że w życiu masz do czynienia z ludźmi, a nie postaciami wyciętymi z bajek, które w głowie roisz sobie. Tak, że ludzie są ludźmi, nie fantomami, i nie są po to, żeby dopieszczać twoje wyobrażeniowe założenia. Czas dorosnąć.



          • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 14:38
            > Z powodu odmiennego funkcjonowania organu odpowiedzialnego za myślenie. Jak zrozumiesz, że istnieją różnice między płciami, to jesteś na dobrej drodze.

            Haha. Bardzo śmieszne.


            > Zgaduję, że nie umiesz inaczej nazwać zachowań, których nie rozumiesz. Tu wraca
            > my linijkę wyżej i czytamy jeszcze raz ze zrozumieniem:)

            Nie rozumiem, bo facet nigdy nie zrozumie kobiety i jej zachowań. Lepiej nawet, żeby nie próbował.

            >Na razie zrozumiałeś, że wyżej doopy nie podskoczysz, to i czas
            > się pogodzić z rzeczywistością.

            Wyżej miałem na myśli w sensie atrakcyjności seksualnej. Wydaje mi się, że nie jestem w stanie wyjść na ulicę i wyrwać kobiety na tym poziomie atrakcyjności, ot tak. Ale atrakcyjność to nie wszystko. Od związku chce się także innych spraw, jak bliskość, zrozumienie itp. a nie robienie z siebie zołzy i królowej balu. To tak a propos' dojrzałości.
            • gulcia77 Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 17:43
              Sam sobie odpowiedziałeś jak się ma atrakcyjność seksualna do związku. Słonko, jeśli wyjeżdżasz z tekstem, ze ją kochasz, ale wkurza Cię jej charakter, to Ci wychodzi oksymoron stulecia, bo zasadniczo słowa kocham używa się w odniesieniu do charakteru. Zgrabne nogi mogą ci się, co najwyżej, podobać :)
            • cafem Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 18:10
              > Wyżej miałem na myśli w sensie atrakcyjności seksualnej. Wydaje mi się, że nie
              > jestem w stanie wyjść na ulicę i wyrwać kobiety na tym poziomie atrakcyjności,
              > ot tak. Ale atrakcyjność to nie wszystko. Od związku chce się także innych spra
              > w, jak bliskość, zrozumienie itp. a nie robienie z siebie zołzy i królowej balu
              > . To tak a propos' dojrzałości.

              Takiś mądry i dojrzały, a jeszcze nie pojąłeś, że dobry związek to nie piękna kobieta do pochwalenia się kolegom i rodzinie na naszej klasie, tylko prawdziwy podziw i szacunek?
              Dobry związek, to gdy potrafisz być z kobiety dumny nawet wtedy, gdy smarka w rękaw i zachowuje się o najmniej nieodpowiednio i jeszcze potrafisz się z tego śmiać.

              Jeśli na każdym kroku udowadniasz jej niedojrzałość i bycie zbyt mało inteligentną - po co Ci ona? Takiś mądry, że z głupią się związałeś? To jest dopiero Twoja wizytówka...
              • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 19:00
                > Takiś mądry i dojrzały, a jeszcze nie pojąłeś, że dobry związek to nie piękna k
                > obieta do pochwalenia się kolegom i rodzinie na naszej klasie, tylko prawdziwy
                > podziw i szacunek?

                No właśnie pojąłem i dlatego tu piszę, że nie wiem co mam robić. Gdybym tego nie pojmował, to bym żył w słodkiej nieświadomości :) Właśnie tego mi brakuje.

                > Dobry związek, to gdy potrafisz być z kobiety dumny nawet wtedy, gdy smarka w r
                > ękaw i zachowuje się o najmniej nieodpowiednio i jeszcze potrafisz się z tego ś
                > miać.

                Wiem o tym. U mnie tego nie ma i to mnie boli :(

                > Jeśli na każdym kroku udowadniasz jej niedojrzałość i bycie zbyt mało inteligen
                > tną - po co Ci ona?

                Bo jestem małym, zakompleksionym dupkiem, który boi się, że już nikogo normalnego nie znajdzie i zawsze będzie trafiał na głupie gęsi, a ta chociaż jest ładna?

                A jak jestem tym dupkiem i to uświadomionym dupkiem i jeśli zrobimy takie założenie wstępne, to co dalej? Jak ją zostawię to będę dupkiem, bo zostawiłem i będę sobie pluł w twarz, że zostawiłem taką fajną kobietę. A jak nie zostawię, to będę się męczył i będę męczącym dupkiem w dupowatym związku. Jak tu ktoś napisał - co nie zrobię, mam jedną rękę w nocniku. I to jest kłopot.

                Zresztą, ona nie jest głupią gęsią. Została w dzieciństwie mocno skrzywdzona przez swoją popierdzieloną rodzinkę i stąd się bierze jej 90% głupich jazd i problemów.

                • cafem Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 19:05
                  > A jak nie zostawię, to
                  > będę się męczył i będę męczącym dupkiem w dupowatym związku.

                  Skoro związek jest naprawdę dupowaty i brakuje Ci dla niej szacunku - zostaw ją, szkoda i jej, i Ciebie. Związki mają to do siebie, że z czasem nie nabiera się podziwu i szacunku, tylko raczej się je traci lub zachowuje na tym samym poziomie.

                  > Bo jestem małym, zakompleksionym dupkiem, który boi się, że już nikogo normalne
                  > go nie znajdzie i zawsze będzie trafiał na głupie gęsi, a ta chociaż jest ładna

                  A dlaczego masz nie znaleźć? I czy laska naprawdę musi być super ładna? Nie może być po prostu normalna, za to roześmiana, ciepła i fajna?
                  Może następnym razem szukaj nie buzi, a charakteru; wtedy trudniej o głupie gęsi:)
    • grzeszna_marta Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 08:38
      głupie jazdy ?
      co przez to rozumiesz ? może określ to troszkę bliżej bo nie każdy zdaje sobie sprawę jaka jest ta Twoja żona
      • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 14:34
        > głupie jazdy ?
        > co przez to rozumiesz ? może określ to troszkę bliżej bo nie każdy zdaje sobie
        > sprawę jaka jest ta Twoja żona

        No na przykład: "Cześć. Wiesz, że pojutrze lecę do Paryża na tydzień? Nie wiesz? Jak to?".
        To standard.

        Inne to konieczność udowodnienia sobie czegoś na siłę. Ot, zaimponuje jej coś/ktoś, to zaraz będzie naśladować.

        I ma straszne kompleksy na punkcie wykształcenia. Jak zobaczy kogoś inteligentnego, a już nie daj Boże kobietę, to zaraz stawia ją na piedestał i uważa, że ona też by chciała taka być.
        • cafem Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 14:45
          > No na przykład: "Cześć. Wiesz, że pojutrze lecę do Paryża na tydzień? Nie wiesz
          > ? Jak to?".
          > To standard.

          Może jej nie słuchasz i dlatego jesteś niezorientowany?

          > Inne to konieczność udowodnienia sobie czegoś na siłę. Ot, zaimponuje jej coś/k
          > toś, to zaraz będzie naśladować.
          >
          > I ma straszne kompleksy na punkcie wykształcenia. Jak zobaczy kogoś inteligentn
          > ego, a już nie daj Boże kobietę, to zaraz stawia ją na piedestał i uważa, że on
          > a też by chciała taka być.

          A teraz wymień te prawdziwe wady, z którymi masz problem. Bo te wymienione powyżej to zalety - dziewczyna szanuje przeciwnika i stara się równać w górę, a nie w dół. Chwała jej za to. Tylko z czym Ty masz problem?
          • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 15:37
            Nie chodzi o chęć samodoskonalenia się, ale obsesję. Wiesz, widzisz, że ktoś umie fizykę kwantową i Cię to kuje, że Ty nie umiesz. I depresja, chęć poznania tej osoby, fascynacja, zapisanie się na studia fizyczne i wszystko naraz, taka chaotliwa reakcja. No ludzie.
            • cafem Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 15:49
              > Nie chodzi o chęć samodoskonalenia się, ale obsesję. Wiesz, widzisz, że ktoś um
              > ie fizykę kwantową i Cię to kuje, że Ty nie umiesz.

              No mię nie kłuje, bo akurat tę umiem:) Ale kłują inne rzeczy i obecnie namiętnie pochłaniam historię, faunę i florę, jak i staram się zaległości w sztuce nadrobić. Obsesyjnie, bo chcę wiedzieć tyle albo i więcej, co inni. To chyba dobrze, że człowiek się rozwija, nawet obsesyjnie, niż gnuśnieć.
              A może Ciebie kłuje, że ona pochłania więcej wiedzy niż Ty?

              Naprawdę nie rozumiem, jak można komuś zarzucać, że się rozwija w jakimś kierunku. Jeśli dla niej bodźcem jej fascynacja wiedzą innych - niech i bedzie taki bodziec. Lepsze to, niż bodźca brak.

              • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 16:04
                Owszem, doskonalenie się jest fajne, ale jak się to robi z głową. A nie jak przez jakieś swoje wymysły robi się sobie np tyły na studiach, które już się powinno ukończyć. Ona ma jakieś swoje zainteresowania, zawala przez to studia, potem jest do mnie pretensja (i do całego świata).

                Nie, nie boję się, że pochłania więcej wiedzy ode mnie. Jednak to ja mam w tym związku przewagę intelektualną. Ale ona ma łatwość nawiązywania kontaktów i w ogóle wszystkim się wydaje geniuszem, chociaż ja wiem, że tak nie jest, bo znam ją znacznie bliżej niż inni :)

                Ona potrafi robić pozory bardzo oczytanej i elokwentnej, a potem jak ma egzamin z przedmiotu, na którym się znam, to mało umie. Ale wstydzi się przyjść i zapytać, bo ją to wpędza w kompleksy, że jest głupsza ode mnie i ciągle chce ze mną rywalizować. Z drugiej strony nie wyobraża sobie bycia z głupszym partnerem.

                No więc jak inni ją chwalą, a jak ja ją przeegzaminuję, bo chcę, żeby umiała coś dobrze i pokazuję jakieś niuansy, to oczywiście całe otoczenie jest "dobre", bo ją chwali i zna od dobrej strony, a ja jestem "zły", bo jej pokazuję, że wcale nie jest taka hop do przodu jak sobie myśli i że wcale wszystkiego jeszcze nie ogarnęła.

                Oczywiście wiem, że mężczyzna ma prawić komplementy, wspierać i tak dalej, ale to nie wszystko. To jest dobre na randki, a w poważnym związku chodzi o to, żeby się od siebie uczyć i też trochę wymagać, a nie takie: "Jesteś mądra, bo masz piękne oczy" ;)
                • cafem Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 16:17
                  Co ja będę z Tobą dyskutować, jak ja swoje studia zawalam doskonaląc inną wiedzę:D

                  > Ona potrafi robić pozory bardzo oczytanej i elokwentnej, a potem jak ma egzamin
                  > z przedmiotu, na którym się znam, to mało umie.

                  Po co z nią dyskutujesz? "Masz, na ile zapracowałaś i pretensje możesz mieć jedynie do siebie. Od trójki nikt nie umarł, a przynajmniej znasz się teraz dobrze na kwantach".

                  > a ja jestem "zły", bo jej pokazuję, że wca
                  > le nie jest taka hop do przodu jak sobie myśli i że wcale wszystkiego jeszcze n
                  > ie ogarnęła.

                  Po co pokazujesz? Odpuść, jej egzamin, niech sama się uczy. Chyba, że sama poprosi o pomoc. Krytykować nie musisz. Nikt nie musi być tak światły jak Ty.

                  Mam wrażenie, że najbardziej ona chce dorównać Tobie. A osobą, która ciągle jej udowadnia, że nigdy nie dorówna, jesteś Ty i możliwe, że Twoje podejście wpędza ją w obsesję.
                  • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 18:54
                    > Po co pokazujesz? Odpuść, jej egzamin, niech sama się uczy. Chyba, że sama popr
                    > osi o pomoc. Krytykować nie musisz. Nikt nie musi być tak światły jak Ty.

                    Moi rodzice są nauczycielami, belframi. Zawsze byłem tresowany i tresowanie innych mam wpojone jako wzorzec miłości i troski :(
                    Wiem, że nie mam racji, ale to tkwi w mojej naturze głęboko.


                    > Mam wrażenie, że najbardziej ona chce dorównać Tobie. A osobą, która ciągle jej
                    > udowadnia, że nigdy nie dorówna, jesteś Ty i możliwe, że Twoje podejście wpędz
                    > a ją w obsesję.

                    Też mam takie wrażenie :(
                    • cafem Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 19:00
                      > Wiem, że nie mam racji, ale to tkwi w mojej naturze głęboko.

                      Nad tym można pracować. Za każdym razem, jak Ci się wymsknie, ugryź się w język i nie ciągnij tematu.

                      > Też mam takie wrażenie :(

                      Więc zamiast robić ze sprawy problem, może zacznij być z niej dumny? Skoro tyle się stara, to chyba bardzo jej zależy?
                      • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 21:05
                        > Nad tym można pracować. Za każdym razem, jak Ci się wymsknie, ugryź się w język
                        > i nie ciągnij tematu.

                        Staram się tak robić, wytrzymuję 2-3 dni, nawet mi miłe słowa przechodzą przez gardło, a potem znowu wybucham jakimś debilnym, niepotrzebnym tekstem :/


                        > Więc zamiast robić ze sprawy problem, może zacznij być z niej dumny? Skoro tyle
                        > się stara, to chyba bardzo jej zależy?

                        Nie mogę z niej być dumny, bo się zeszmaciła na moich oczach.
                        Pierwszym zeszmaceniem było to, że mnie poderwała i wlazła mi sama do życia, do związku, do łóżka, a ja się łaskawie zgodziłem, bo jej imponowało, że ma mnie. W sumie to nie zeszmacenie się, ale czy pułapka lata za myszą? Nie powinna, bo nie ceniłem jej za to, a w sumie gdyby nie jej inicjatywa, to nie bylibyśmy nigdy razem i kij wie w jakiej sytuacji byłbym dzisiaj.

                        Drugim to, że jej nie doceniłem i osiadłem na laurach, aż się zabujała w koledze, chciała odejść ode mnie, bo jak miała mnie kochać, skoro nigdy o nią nie walczyłem ani nic, tylko łaskawie pozwoliłem, żeby ze mną szła do łóżka i tak ją beznadziejnie traktowałem?
                        To było dawno temu, byliśmy wtedy innymi ludźmi, ale ciągle to we mnie tkwi. Czuję się zdradzony, chociaż postąpiła "honorowo" tzn. powiedziała wprost i nie szła z nim do łóżka ani nic fizycznie nie było między nimi, tak jak to niektóre robią, że się pieprzą po samochodach i innych miejscach a potem wracają do mężusiów-rogaczy.

                        No, ale ciągle to we mnie siedzi, nie mogę schować dumy do kieszeni. No bo jak to tak? Ja, który zawsze jej imponowałem swoją wiedzą, itd., który byłem jej marzeniem, nagle na 2. miejscu? Czuję się jak wyleniały stary samiec wyprzedzony przez młodszego gó...arza :)
                        Ale co najgorsze, od wtedy straciłem dla niej nie tylko szacunek, który nadszarpnęła podrywając faceta, ale i zaufanie. Patrzę na nią jak na idiotkę, która jest niestała w uczuciach i zmienna, a na dodatek sama podrywa facetów. A przecież zmieniła się od tamtego czasu bardzo, trzepnęło ją nieźle jak zrozumiała, że mogła mnie stracić i to wszystko co nasze, ba - że sama z tego zrezygnowała w chwili kryzysu, mojego olewactwa i jej niedojrzałości. Ona nie ma dobrych wzorów w rodzinie, więc starałem się wybaczyć.

                        No i wydaje mi się czasem, że ja jej chcę pokazać, że jestem mądry, żeby znowu jej zaimponować i żeby znowu zobaczyła we mnie ten intelekt, który kiedyś tak błyszczał i który jej imponował. Więc dla kontrastu, żeby poczuła ten dystans robię źle i powoduję, że to ona się widzi bardzo nisko, a nie mnie bardzo wysoko. Chcę jej pokazać, że jestem mądrzejszy, że jestem wartościowy, że mam dobre geny itp., a ona z tego wynosi tylko tyle, że jest głupsza :(

                        Więc chyba pora zmienić strategię.

                        Bo ona przecież już się we mnie nigdy nie zakocha, to nie ten etap. I może nie potrzebuje jej, żebym jej imponował? Może ma inne potrzeby, po prostu chce kogoś normalnego, kto ją docenia i motywuje? Wtedy by się skończyły kompleksy i gonienie w pętkę za samą doskonałością.

                        Wiesz, jak ją ktoś pochwali znajomy lub obcy, to ona zaraz do mnie dzwoni

                        Dzięki Cafem za porady :) Spróbuję się zmienić na bardziej pozytywnego człowieka, może będzie lepiej. Może się pojawią jakieś iskry. A jak nie to będzie trzeba pomyśleć o rozstaniu, chociaż fajnie nam jest i zawsze za sobą tęsknimy, nawet po najgorszych kłótniach.

                        Pozdr.
                        • cafem Re: Myśli o kobiecie... 21.08.11, 12:34
                          Wiesz co? Strasznie mnie uderza w Twoich postach Twój brak szacunku do niej. Nie chce mi się jednak w to zagłębiać, bo nie widzę sensu w tłumaczeniu tego, co sam chyba wiesz.

                          Jeśli miałabym Ci coś doradzić, to widzę dwa wyjścia:

                          a. zakończenie związku, bo jeśli będziesz nadal tkwił w takim do niej nastawieniu, oboje zniszczycie sobie życie. Jeśli nie teraz, to za lat 10, gdy pretensje jeszcze bardziej narosną.

                          b. Twoja praca nad sobą i szczera rozmowa z nią. Że oboje sporo nawaliliście, ale że chciałbyś wszystko odbudować i naprawić, i że postarasz się jej odpuścić z ciągłą krytyką. I żeby ona też może coś naprawiła. Generalnie - postanowienie, że się oboje staracie, bo szkoda stracić to, co między wami jeszcze jest.

                          Trzeciego wyjścia nie widzę.
                          • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 21.08.11, 12:59
                            To nie brak szacunku, tylko taki prostacki styl wyrażania się :) Jesteś na forum "mężczyzna", powinnaś przywyknąć ;)

                            Myślę, że masz rację. Z tym, że ona nie lubi "szczerych rozmów", bo jak mówię, że chcę "rozmawiać" to ucieka jak oparzona. Dla niej rozmowa o uczuciach to dowód słabości i nie cierpi tego.

                            Okej, to wszystko. Popisałem sobie, "popłakałem" w sensie wylania żalu. Dziękuję za Twoje posty. Dla mnie jest już EOT.
        • 8n Re: Myśli o kobiecie... 20.08.11, 15:22
          a co ma wykształcenie do inteligencji?
          • j-k ma :) 20.08.11, 15:40
            8n napisała:

            > a co ma wykształcenie do inteligencji?


            jest korelacja
            conajmniej 50 % :)
            • 8n Re: ma :) 20.08.11, 18:12
              rety, ja jej jeszcze nie zauważyłam :(
              postaram się przejrzeć na oczy!
    • nfrv Re: Myśli o kobiecie... 21.08.11, 13:31
      przeczytalam z ogromna trudnoscia, bo musialam lykac rzygi,
      wywolane relacja twoich tekstow o sobie z tym,
      co z nich de facto widac.DDDDDDDDD

      ale smiechu, wymiesznego z tymi rzygami, bylo po pachy!!!!!
      • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 21.08.11, 22:02
        Jestem otwartą osobą, która umie się również śmiać ze swoich porażek, a także powiedzieć sobie prawdę w oczy. Traktuję swoje życie trochę z przymrużeniem oka. Być może nigdy nie traktowałem siebie na poważnie. Więc jak mam traktować poważnie drugą osobę?

        Niektórzy niestety tego nie potrafią zrozumieć i zajmują się głównie dokopywaniem ludziom jak pani Katikatja ;)
    • katikatja Re: Myśli o kobiecie... 21.08.11, 19:11
      Tak bardzo się wyżej broniłeś, teraz rozumiem - trudno się pogodzić z niechcianą prawdą, tymczasem proszę, jednak cię odczytano i diagnozę zostawiono. Inna rzecz, że nie taka, jakiej życzyłbyś sobie z pozycji "ja i mój pępek". To jednak zastanów się nad sobą, choć to bolesne będzie, jako że postawę masz tego rodzaju: pozostaję w samozachwyceniu albowiem wszystkie rozumy zjadłem i ptasim mleczkiem popiłem. Wyżywasz się na kobiecie, bo masz ją pod ręką, bo ustawiłeś ją sobie na słabiutkiej pozycji. To manipulacja jest, żebyś mógł się dowartościowywać. Paskudne to robić z dziewczyny tło dla swojego samoświecenia, ale rozumiem, że tylko dzięki niej możesz cieszyć się takim dobrym samopoczuciem. Silniejszych kobiet to chyba się boisz, bo to jest ryzyko, że podważą twą - pożal się boże - inteligencję. A właśnie, jak ty na to wpadłeś, że inteligentny jesteś?
      Bo ja tu widzę tylko nabzdyczoną zarozumiałość w wykonaniu osobnika, który jest jedyną osobą, którą kocha bezwarunkowo. Rodzice cię tak skrzywdzili, czy co? To przekonanie o swej "inteligencji" koniecznie zweryfikuj, bo ośmieszasz się tylko i nawet tego nie widzisz, powodzenia:)
      • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 21.08.11, 21:58
        >> Tak bardzo się wyżej broniłeś, teraz rozumiem - trudno się pogodzić z niechcian
        > ą prawdą, tymczasem proszę, jednak cię odczytano i diagnozę zostawiono.

        To znaczy jaką?

        >Paskudne to robić z dziewczyny tło dla swojego samoświecenia, ale rozumiem,
        > że tylko dzięki niej możesz cieszyć się takim dobrym samopoczuciem.

        A kuku, pani psycholog.

        Zapewniam Cię, że o wiele lepsze samopoczucie miałem przed całym tym związkiem, no i może przez pierwszy rok związku, kiedy nie odkryłem z kim mam do czynienia. Generalnie cały związek oceniam nie jako czas miłości i zadowolenia, tylko jako czas użerania się z kobietą, jej fochami, nagłymi problemami i dzikimi jazdami.

        Drugie kuku to jest to, że w swojej "proroczej" diagnozie nie uwzględniłaś, że ona też może być winna chociaż w części.

        Poza tym dziwne, że przebywasz na forum mężczyzna i że jedyna Twoja obecność w tym wątku sprowadza się do dokopywania mi. Może też masz jakieś problemy, hę?

        >A właśnie, jak ty na to wpadłeś, że inteligentny jesteś?

        Jest coś takiego jak wynik testu iq, jest też coś takiego jak cv. Nie będę Ci tu przedstawiał, bo to nie miejsce i nie czas, ale albo się wie, że się wyrasta ponad przeciętność albo się nie wyrasta.


        • katikatja Re: Myśli o kobiecie... 22.08.11, 01:43
          Naprawdę zależy ci, żebym miała ubaw twoim kosztem, bo prostych tekstów nie rozumiesz? Też do przemyślenia.

          > To znaczy jaką?

          Taką, że to ty masz problem.

          > A kuku, pani psycholog.

          Ależ sam napisałeś, że identyfikujesz się poprzez nią. O, tu: "jest moją wizytówką"
          Odczytaj to jako: a kuku zwrotne, skoro chcesz na tym poziomie konwersować:)

          > Poza tym dziwne, że przebywasz na forum mężczyzna i że jedyna Twoja obecność w
          > tym wątku sprowadza się do dokopywania mi.

          A co Cię tak zdziwia. Mam się miotać w poglądach jak chorągiewka? Dopieścić Cię, bo tego oczekujesz? Dla mnie jednoznaczny jesteś. Trza osobę uświadomić, to jestem jako ta siostra czuwającego miłosierdzia, nocne dyżury nudne bywają, to i mam czas pomóc w myśleniu.

          >Może też masz jakieś problemy, hę?

          Człowiek przez ciebie przemówił. I wzruszenie we mnie przenikliwością tą wzbudziłeś. Chcesz wiedzieć, zapraszam na mój profil. Bądź śmiało pytaj na priv majlu.

          > Jest coś takiego jak wynik testu iq,

          No i? Jest też coś takiego jak inteligencja emocjonalna.

          >jest też coś takiego jak cv.

          Nie kompromituj się bardziej niż musisz.

          >Nie będę Ci t
          > u przedstawiał, bo to nie miejsce i nie czas, ale albo się wie, że się wyrasta
          > ponad przeciętność albo się nie wyrasta.

          Czas pętelkę zatoczył do punktu wyjścia. Który był taki: jestem ja, potem ja, potem ja, potem długo nic. Potem wszyscy, którzy Ci do pięt nie dorastają. Pod wrażeniem pozostaję perspektywy z jakiej świat postrzegasz.I że przy takim poziomie nad-inteligencji nie zauważyłeś, że nie nagniesz rzeczywistości do swoich wyobrażeń?






          • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 22.08.11, 02:33
            > Taką, że to ty masz problem.

            No, tu Ameryki nie odkryłaś, bo gdybym nie miał problemu, to bym nie pisał ;)

            > Ależ sam napisałeś, że identyfikujesz się poprzez nią. O, tu: "jest moją wizytó
            > wką"
            > Odczytaj to jako: a kuku zwrotne, skoro chcesz na tym poziomie konwersować:)

            Chodzi o to na przykład, że jak mam już jej serdecznie dość, a pójdziemy gdzieś na imprezę i widzę jak się inni na nią ślinią, to dostaję +50 do satysfakcji. I kompleksy tu nie grają roli, bo każdy facet, z kompleksami czy nie, dostaje w takim momencie +50 do satysfakcji.
            (btw. znasz faceta, który nie ma ani jednego kompleksu na żadnym punkcie?)

            > Człowiek przez ciebie przemówił. I wzruszenie we mnie przenikliwością tą wzbudz
            > iłeś. Chcesz wiedzieć, zapraszam na mój profil. Bądź śmiało pytaj na priv majlu.

            Nie, nie interesuję się Twoim życiem prywatnym aż tak bardzo.
            Chyba, że miałbym Ci jakoś pomóc :P

            > No i? Jest też coś takiego jak inteligencja emocjonalna.

            Nawet rozbijając skalę inteligencji emocjonalnej nikt się nigdy nie dowiedział o co chodzi kobiecie :)

            > Czas pętelkę zatoczył do punktu wyjścia. Który był taki: jestem ja, potem ja, p
            > otem ja, potem długo nic. Potem wszyscy, którzy Ci do pięt nie dorastają. Pod w
            > rażeniem pozostaję perspektywy z jakiej świat postrzegasz.I że przy takim pozio
            > mie nad-inteligencji nie zauważyłeś, że nie nagniesz rzeczywistości do swoich w
            > yobrażeń?

            I naprawdę, jest to powód do oskarżania o egoizm i przemądrzałość, jeśli ktoś od dziecka widzi, że ma lepsze oceny w szkole niż inni, itp. itd.? Takie rzeczy się czuje i wie.

            A teraz wynik Siostro Miłosierdzia = nie udzieliłaś mi jeszcze żadnej sensownej porady.
    • cocojuice Re: Myśli o kobiecie... 21.08.11, 21:38
      a moze znalezc taka ktora naprawde kochasz? obojetnie czy jest madra, czy glupia, czy ladna, czy brzydka?
    • trynidat55 Re: Myśli o kobiecie... 21.08.11, 22:06
      hej:) z mojego kobiecego punktu widzenia to:
      primo - jesli jesteś sobie w stanie wyobrazić siebie z nią w otoczeniu tych wnuczat to jest TA kobieta
      secundo - WSZYSTKIE baby mają krzywe jazdy;-P poczekaj na ewentualną ciąże hehe...
      mówie z doświadczenia;-)
      pewnie mnie wszystkie panie tu bywające zlinczują ale.... w "Testosteronie" jest sama święta prawda na temat kobiet;-)
      powodzenia
    • katikatja Re: Myśli o kobiecie... 22.08.11, 03:29
      Jak zdasz sobie sprawę, że:
      1. rodzice Cię skrzywdzili
      1A. stąd masz zakrzywioną perspektywę
      To widzisz: świat nie ma problemu, jest, jaki jest. W Tobie jest problem. Kompleksy i frustracje. Pytanie, o co chodziło Twoim rodzicom. Że chcieli mieć doskonałego potomka to jest zrozumiałe. Jak się w tej narzucone roli znajdujesz? Nijak. Czy Ty w ogóle umiesz myśleć samodzielnie? Wiesz, czego chcesz, bez podpowiedzi ze strony mamy?
      • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 22.08.11, 05:03
        >Czy Ty w ogóle umiesz myśleć samodzielnie? Wiesz, czego chcesz, bez podpowi
        > edzi ze strony mamy?

        Wybacz, ale mama za mnie studiów nie kończyła.
        Wydaje Ci się, że jesteś mądra, a wprowadzasz do złożonej sytuacji prosty schemat: maminsynek - laluś - mądrala.
        Albo schemat:
        mądrala - kompleksy - maminsynek
        I tak w kółko.
        Właściwie takie odpowiedzi słyszy na forach każdy mężczyzna zakładający wątek nt swoich problemów, niepewności wyborów, zastanawiania się nad sobą i swoimi relacjami z innymi ludźmi.
        Właściwie, w żadnej gazecie psychologicznej ani nigdzie nikt nie znalazłem wyjścia poza schemat: albo dojrzały mężczyzna albo maminsynek. Innych typów na świecie niet.

        A nie pomyślałaś czasem, że rodzice moi są zgodnym małżeństwem, dali mi dobry wzór i że trafiłem na kobietę, która takiego dobrego domu pełnego miłości nie miała? I że przez to nie ma dobrych wzorców, nie umie budować relacji, ucieka od poważnych rozmów, zamyka się w swoim egoizmie? Nie dotrzymuje umów, patrzy na boki, sama nie wie czego chce i męczy mnie swoimi problemami?

        Owszem, mogę pomyśleć samodzielnie i powiedzieć, że liczy się mój zdrowy egoizm, że wali mnie taki związek, że rzucam ją w cholerę. Jednakowoż z nikim mi się tak dobrze nigdy nie gadało jak kiedyś z nią. I teraz też. O ile się nie kłócimy.




        • e-no-kolego Re: Myśli o kobiecie... 22.08.11, 08:23
          beruhigungsmittel napisał:
          >.... Albo schemat:
          > mądrala - kompleksy - maminsynek
          > I tak w kółko.....

          Dopowiem ci jako facet. Zacząłeś dyskusję zdziewczynami i nie przyjmujesz ich rad. Po co w ogóle w takim razie stawiasz posty?
          One mają rację!
          Idź do psychologa i ponaprawiaj kretyństwa, które wpoili twoi rodzice nauczyciele( z Bożej łaski). Kiedyś funkcjonowały po prostu przekonania, że nic dzieciak nie powinen robić tylko przyjmować wiedzę. Niestety nikt ni wpadł na to,że należy się uczyć jak jej używać w korelacji ze połeczeństwem. To dlatego polascy magistrowie lat 70-80-90 jadą na zmywakach w innych krajach.
          Po prostu masz straszne kompleksy i nie możesz szanować siebie. skoro tak-również nie możesz szanować swojej partnerki. To proste.
          Lecz się chłopie! To typowa sytacja (pewnie zjednostką chorobową). Nie ma się czego obrażać.
          Jak tego nie zrobisz rozpadniecie się albo życie będzuie męczarnią w związku TOKSYCZNYM.
          Kobiet to też ludzie- rozum mają i nerzadko należy posłuchać.
          :)
          • beruhigungsmittel Re: Myśli o kobiecie... 22.08.11, 10:18
            Niby racja. Ale pójście świadomie do specjalisty, albo myślenie o tym, żeby spróbować samemu jest jednoznaczne z przyznaniem się do porażki. A jak to tak? Ja, idealny, wspaniały, mający sięgać szczytów mam być takim sobie zwykłym człowiekiem z problemami, z kompleksami? To przecież głupie. To na mnie się mieli w przyszłości wzorować inni, a nie, żebym się kogoś słuchał. Przecież ja wiem najlepiej, bo jestem zupełnie inny niż wszyscy. Zawsze miałem takie przekonanie i nie wiem czy to wina rodziców i wychowania tylko. Nawet w podstawówce jak mnie wieźli do lekarza, to wyobrażałem sobie, że lekarz jak mnie zbada, to się zdziwi, że jestem jakimś innym biologicznie gatunkiem człowieka, albo kosmitą albo że mam błękitną krew. Serio. Od dziecka miałem takie przekonanie, że inni to plebs. A najbardziej chciałbym być księciem.

            Ku.wa, jak się na to popatrzy z boku, to rzeczywiście wygląda jak bredzenie idioty :/

            >Po co w ogóle w takim razie stawiasz posty?

            Bo może potrzebny taki katalizator, gdzie można z siebie wszystko wywalić?



            • cocojuice Re: Myśli o kobiecie... 22.08.11, 13:33
              WOW... mialam kiedys takiego jak Ty... :-)

            • nfrv Re: Myśli o kobiecie... 22.08.11, 16:16
              niemozliwe.



              napisales to, zeby zagrac im na nerwach.
              lub na stopach.



              nie moge wziac tego na powaznie.
              wiec tym razem dziekuje, za kawal uczciwego smiechu bez zaklocen.))))))





              poprzedni post wycofuje. bierzesz ananas za slonce. dil. ty wybierasz co czym nazywasz.
              moj komentarz, to byla czysta chamowa.
              przepraszam.
              • nfrv Re: Myśli o kobiecie... 22.08.11, 16:21
                katikatja. masz golebie serce.

                i zaciecie do filantropii. niemozebnie wielkie.




                wiec, behrung, jesli nie rozumiesz co ona pisze, nie pieprz glupot.
                w zadnym miejscu nie zauwazylam, zeby ci dokopywala.
                tylko wprost, nie rozumiem, czemu w ogole tracila czas na ciebie.

                katikatja, proponuje ci tysiace fajniejszych zajec .)
                i pozdr!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja