aizawa
31.08.11, 09:50
Stało się. Piszę na forum o życiu seksualnym.
Mam chyba pecha, spotykam się z "zajętymi" mężczyznami, choć wcale ich nie szukam. Od razu mówię, że skoro kogoś mają, nie chcę nic więcej niż porządnego bzykania raz w tygodniu. Pełna dyskrecja, żadnych scen (do czasu, gdy zaczyna mi brakować częstotliwości).
Dodam, że nie wchodzi w grę zmęczenie materiału, bo kombinacje seksualne na jakie jestem otwarta, to długa lista. Faceci, przynajmniej ci z którymi mam "do czynienia" kochają oral, anal, ja też itd., itp. Podobno nie mają tego w domu, nie wiem. Ja chcę seksu.
Obecnie mam i nie mam faceta (bo mało mi), który gdy zapytałam (poznając go) kiedy ostatnio uprawiał seks, powiedział "miesiąc temu". Zdziwiłam się, bo ja będąc sama, bzykam się z większą częstotliwością. Mężczyzna wychodzi ode mnie, a ja już znowu chcę.
Gdy mi się ktoś bardzo podoba, nie mam innych mężczyzn, gram fair.
Problem polega na tym, że mi się prawie zawsze chce, zdążyłam się zorientować że mężczyźni gdy są w jakimś stresie, potrafią mieć zaniżone potrzeby. Ja przeciwnie.
Czy ja naprawdę mam za wysokie libido? Aha, mam 37 lat.
Może odpiszą mi też tacy potencjalni "zajęci" od swojej strony.
Dodam, że jestem samodzielna, niezależna, lubię być sama, nie trzymam się kurczowo mężczyzn, brak mi tylko tej bliskości raz w tygodniu.