artemizyna
04.10.11, 19:25
Mam pytanie do mężczyzn. Co takiego uwłaczającego jest w fizycznej pracy na budowie, noszenie materiałów itp.? Mój facet dorabia sobie od miesiąca na budowie, ale obraża się za każdym razem, jak zapytam go o jego pracę. Doszło już do takiego absurdu, że o tym, że zamienia się jednorazowo z kolegą na jutrzejszej grupie ćwiczeniowej, by móc pójść do pracy, dowiedziałam się od jego kolegi... Pytam go dzisiaj na spokojnie, czy zamierza też zmienić grupę na czwartkowych zajęciach i dlaczego ukrywa przede mną, że chce iść jutro do pracy. Znowu obraza majestatu. Z tą pracą jest tak od początku, od pierwszego dnia. Gdy wracał do domu, pytałam go, jak mu minął dzień w pracy i po ile godzin będzie pracował. Dowiedziałam się tylko od której do której ma pracować. Kiedy indziej pytam się go, jak tam postępy w pracy. Znowu nie chciał o tym rozmawiać. Raz pojechałam z mamą do centrum handlowego i akurat wychodziłyśmy z zakupów, gdy on wyszedł z pracy, mówię mu, że fajnie się złożyło, że może z nami wrócić. Wsiadł i gdy tylko mama zapytała, czy jest głodny po pracy, bo możemy pojechać do niej na gotowy obiad, znowu się obraził. Gdy nic się nie wspomina o jego pracy jest naprawdę dobrze, zachowuje się tak jak dawniej. Ale gdy ja albo moja mama coś wspomnimy o jego robocie, to od razu się obraża i milczy. Pytałam się go o co chodzi, on twierdzi, że o nic.