Em, sport?

10.12.11, 23:25
Na potrzeby dyskusji, pominmy tu wyrozumialym milczeniem fanow futbolu interesujacych sie sportem na zasadzie 'kibicuje widzewowi a legia to ciule'. Ich tak zwane zaangazowanie w sport jest tak glebokie jak seksualne doswiadczenie 13-latka onanizujacego sie przy playboju.

Jeszcze raz wiec, sport.
A raczej, skrzywienia nazywane fitness vel kulturystyka czy inne, im podobne.
Dlaczego ktos, kto marnuje czas na jakies barachlo gdzie macha sie konczynami przed lustrem smie twierdzic, ze trenuje sport?
Dlaczego, kogo nie spytac, bez wyjatku odpowiada, ze uprawia sport, a jak zapytac 'to w ile przebiegasz 1km' albo 'w ile przeplyniesz 100m dowolnym' to rozdziawiaja tepo ryja?
Po pytaniu 'no to co robisz?' pada niesmiertelne 'chodze na fitness/silownie'.
Od kiedy do jebanej nedzy tzw fitness czy kulturystyka to sport, pytam sie?!?
Ktos widzial na igrzyskach zawody narcystycznych, nasmarowanych pajacow napinajacych sie na wybiegu, pytam sie?!?
Idea sportu to podobno citius, altius, fortius, a nie "czy moje dupsko dobrze sie prezentuje".

Dlaczego zastepy niedouczonych instruktorow produkuja zastepy funkcjonalnych inwalidow ktorzy potrafia cwiczyc przerosniete bice przed lustrem a nie potrafia przestawic szafy bo ich kregoslup nigdy nie doswiadczyl obciazenia i nie mial szansy przystosowac sie do realnego obciazenia?
Dlaczego fora rzekomo poswiecone sportowi sa zawalone postami o struganiu tluszczu z dupy i pompowaniu klaty?
Dlaczego nikt nie pyta jak przebiec kilometr ponizej 2:40? (no i dlaczego moje ulubione forum o lekkiej jest doslownie martwe od trzech lat!)
No i na koniec tego calego, zdziadzialego pierdzielenia, dlaczego bieganie, rzucanie oszczepem, triathlon, zapasy, podnoszenie ciezarow, wioslarstwo i wiele innych, pieknych klasykow przegrywa z "chodze na szmaciany, bezuzyteczny kalanetiks"?

PS. Nie nadazam za trendami, pierwsze symptomy starzenia.
    • zeberdee24 Re: Em, sport? 10.12.11, 23:53
      Muszę się z Tobą zgodzić, ludzie chcą się szybko i niskim kosztem wyprofilować a 'trenerzy' im konstruują programy łatwe, lekkie i przyjemne które dają jakiś efekt wizualny i złudzenie że uprawia się sport. Natomiast nieprzyjemne, nudne, mocno obciążające i dające efekty po wielu miesiącach sporty takie jak bieganie(które uprawiam bo lubię pobyć sam, a to najlepszy sposób) są w niełasce, bo każdy woli złudzenia niż pracę nad sobą.
      • wersja_robocza Re: Em, sport? 11.12.11, 00:04
        Ale jeśli te byle jakie fitnessy/siłownie przynoszą efekty, poprawiają komuś kondycję to czemu ktoś ma ich nie uprawiać? Bo może skupiać się nad czymś pochłaniającym dużo więcej nakładów? Nie bardzo rozumiem Wasze zarzuty.
        • zeberdee24 Re: Em, sport? 11.12.11, 00:24
          Ćwiczenia na siłowni o których mówi poprio nie poprawiają kondycji ani sprawności, tylko służą wyrzeźbieniu jakiś partii mięśni dla korzyści wizualnych. A jak masz za dobrze wyrobiony jeden mięsień, to możesz nim uszkodzić drugi, albo w trakcie niezrównoważonego wyrabiania przemęczyć kręgosłup. Ogólny rozwój sprawności pochłania dużo większe nakłady czasu i pracy, a efekt wizualny takich ćwiczeń jest umiarkowany, zauważ że zawodowi sportowcy raczej nie wyglądają jak wyrzeźbieni modele.
          • wersja_robocza Re: Em, sport? 11.12.11, 00:35
            Wyżej napisałeś tak, jakby jedno i drugie różniło się tylko nakładem czasu. Fitness od ręki, a sport przez wielkie es w dłuższej perspektywie.
          • niezmiennick Re: Em, sport? 11.12.11, 00:41
            Szukasz zrozumienia u aesa?!
          • poprioniony Re: Em, sport? 11.12.11, 00:42
            Spot on zeberdee24.

            Patrzac na elite dowolnego SPORTU (czyt. nie fitness / kulturystyke) to mozna zauwazyc, ze wyglad ma sie nijak do rzeczywistych osiagow.
            Klasycznym przykladem jest koles ktory bil rekord w brzuszkach (poszukam linka).
            Robil codziennie robil kilka TYSIECY brzuszkow a nawet nie mial szesciopaka.
        • poprioniony Re: Em, sport? 11.12.11, 00:27
          > Ale jeśli te byle jakie fitnessy/siłownie przynoszą efekty, poprawiają komuś kodycję to czemu ktoś ma ich nie uprawiać?

          A jesli ktos, w tym samym czasie, moze wyrobic lepsza kondycje nie cwiczac fitness tylko klasyczne sporty?

          Jak pocwiczysz fitness i sie ponapinasz przed lustrem to bedziesz o rzad wielkosci lepszy od kanapowego misia (slabiutki punkt porownania, tak swoja droga), ale i o rzad wielkosci slabszy od kogos trenujacego SPORT.
          • wersja_robocza Re: Em, sport? 11.12.11, 00:38
            Nie wszystkim widocznie zależy na tych najwyższych sportowych lotach.
            Albo wielu po prostu nie ma pojęcia, jakie korzyści daje uprawianie sportu przez wielkie s w porównaniu z siłowniami.
            • poprioniony Re: Em, sport? 11.12.11, 00:47
              Oh, oh, nie napinaj sie tak moj skarbie.
              Wystarczy odroznic obwod bica od 'czy moge przesunac szafe'.
              Naprawde takie trudne?
              • wersja_robocza Re: Em, sport? 11.12.11, 00:50
                Mam wnękową. Skarbie.:cool:
                • niezmiennick Re: Em, sport? 11.12.11, 01:08
                  Dobre dobre dobre!!!! jak na aesa.
          • mort_subite Re: Em, sport? 15.12.11, 10:42
            poprioniony napisała:

            > A jesli ktos, w tym samym czasie, moze wyrobic lepsza kondycje nie cwiczac fitn
            > ess tylko klasyczne sporty?
            >
            > Jak pocwiczysz fitness i sie ponapinasz przed lustrem to bedziesz o rzad wielko
            > sci lepszy od kanapowego misia (slabiutki punkt porownania, tak swoja droga), a
            > le i o rzad wielkosci slabszy od kogos trenujacego SPORT.

            OK. Fitnessowiec/kulturysta będzie wolniejszy od biegacza, ale jednocześnie będzie od niego bardziej zwinny i/lub silniejszy. W czymś będzie lepszy, w czymś będzie gorszy. Kwestia osobistych priorytetów - jeden woli to, drugi woli tamto.
            Zapytaj wioślarza czy sztangistę (czyli osoby uprawiające "szlachetne" dyscypliny sportu wg Twojej klasyfikacji) czy przebiegną 1 km w owe 2,40 min. Nie przebiegną, ich trening jest odmienny, ma odmienne cele, odmienne priorytety. Czy przez to są gorsi od biegacza? O rząd wielkości słabsi?
            Jak dla mnie rację ma Derff, twierdząc, że każdy pot jest szlachetny i owocuje. Każdy sport - byle nie praktykowany wyczynowo i "ze wspomaganiem" - jest zdrowy i przynosi masę korzyści człowiekowi, który go uprawia. Niezaleznie, czy jest to bieganie, czy "szmaciany kalanetiks" - wszak ten ostatni, nawet jeśli nie przynosi wiedzy o tym, w ile dana osoba "zrobi" kilometr biegiem czy wpław, pomaga walczyć z coraz bardziej powszechną nadwagą, zwiększa siłę i elastyczność mięśni, poprawia wydolność organizmu. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest - przez równomierne obciążanie i aktywowanie wszystkich partii ciała - korzystniejszy dla zdrowia, niż "szlachetne" bieganie. To ostatnie częściej prowadzi do przeciążeń i kontuzji a do tego - samo w sobie - jest dość jednostronne, bo jakkolwiek poprawia wydolność organizmu (rozumianą zarówno jako zdolność do znoszenia wysiłku fizycznego, jak i krążeniową i oddechową) to wpływa na specyficzny, nierównomierny rozwój mięśni (przede wszystkim nogi). W efekcie chcąc dobrze biegać trzeba wykonywac również ćwiczenia ogólnorozwojowe, wzmacniać pozostałe partie mięśni. Przykład z życia - mam kumpla, maratończyka, o fantastycznej dla długodystansowca genetyce: szczupły, lekkokościsty, o długich kończynach. Do tego z zacięciem. Tyle tylko, że od pewnego momentu stał się podatny na kontuzje, w zasadzie non-stop coś go pobolewało, a to pachwina, a to kolano, a to coś jeszcze. Jak zaczął (za moją sugestią) chodzić na siłownię - problemy zniknęły (zauważalną poprawę odczuł w ciągu kilku tygodni). Wykonując typowo siłowe ćwiczenia zarówno na nogi, jak i na ręce, barki, brzuch i plecy, wzmocnił ogólnie swój gorset mięśniowy, zmusił do pracy włókna, które nie były bezpośrednio angażowane podczas treningu biegowego, a które jednak mają duże znaczenie dla sprawności organizmu i jego odporności na przeciążenia.
            Sam rekreacyjnie i dla utrzymania w ryzach wagi biegam (2,40 min/km jest poza moim zasięgiem, ale tempówki na poziomie 3,15-3,20 min/km robię regularnie), chodzę też na siłownię. Jedno uzupełnia drugie. Nie widze między tymi formami aktywności żadnego konfliktu, żadna nie jest bardziej, lub mniej "szlachetna" od drugiej.
        • koham.mihnika.copyright inna wersja przypadkow? n/t 11.12.11, 00:44

      • princessjobaggy Re: Em, sport? 11.12.11, 01:07
        I to jest odpowiedz. Ludzie chca przede wszystkim dobrze wygladac.

        W dzisiejszych czasach glownym powodem uprawiania sportu jest wlasnie chec uzyskania konkretnego wygladu. Na dalszym miejscu zdrowie, a gdzies na szarym koncu przyjemnosc i inne.

        • niezmiennick Re: Em, sport? 11.12.11, 01:09
          A na szarym końcu - myślenie .)
    • koham.mihnika.copyright masz u mnie plusa - byly la n/t 11.12.11, 00:43

    • fuks0 Re: Em, sport? 11.12.11, 00:50
      Dlatego, że na siłowni ćwiczysz, ćwiczysz mięśnie, na siłowni możesz także rywalizować. Chodzi na nią wielu sportowców (od piłkarzy, siatkarzy, szczypiornistów po sprinterów i miotaczy). Są dyscypliny związane bezpośrednio z ćwiczeniem na siłowni tj. podnoszenie ciężarów chociażby, są też mistrzostwa siłaczy.
    • e-no-kolego rozróżnienie 11.12.11, 16:50

      Ja mam inne rozróżnienie: uprawianiem sportu możeż nazwać swoje zajęcia wtedy gdy bierzesz udział w rywalizacji(sportowej), czyli zawodach. Reszta to hobby :)
      • hulaszczy_tryb_szycia Re: rozróżnienie 13.12.11, 12:26
        ditto, tu jest różnica. obecnie znam jedną jedyną osobę uprawiającą sport - w wieku 42 lat wystartował po raz pierwszy w życiu w kwalifikowanym ironman triathlon i finiszował w niewiele ponad 11 godzin. reszta ma hobby, mnie wliczając.
    • kumple.best Re: Em, sport? 13.12.11, 14:16
      Hehe autorowi wątku chyba jakiś koks przeleciał żonę:)

      Każdy uprawia taki sport jak lubi. Jako zagorzały zwolennik siłowni też mogę się zapytać po cholerę robić 1000 brzuszków albo biegać 20 km?!
      Celów treningu fitness/siłowego jest tylu ilu ćwiczących.
      Jedni chcą schudnąć dla zdrowia, inni dobrze wyglądać a jeszcze inni trenują by być siłaczami.

      Piszesz bzdury o przestawianiu szafy. Ludzie na siłowni trenują wszystkie mięśnie i partie ciała, zwiększając swoją siłę. Jeżeli nie wierzysz pooglądaj z jakimi ciężarami robią co poniektórzy martwy ciąg czy przysiady.

      A dobry wygląd zapewnia powodzenie w zyciu i u płci przeciwnej co jest niepodważalnym faktem. Nie mówię tu o mutantach- zresztą takich prawdziwych kulturystów jest niewielu.

      Ja lubię tą rywalizację- ze sobą, ze swoimi słabościami. Jestem ja i ciężar i satysfakcja kiedy dam mu radę. Satysfacja ze zmieniajągo się wyglądu.
    • martta_84 Re: Em, sport? 13.12.11, 20:59
      Nie rozumiem argumentów autora. Nie spotkałam nigdy umięśnionego mężczyzny, który nie potrafiłby przesunąć szafy. Sama jestem bardzo wysportowana i trenowałam 2 dyscypliny na poziomie kadry narodowej, a siłownia zawsze była dla mnie dużą przyjemnością. Tam można się wyciszyć, przemyśleć parę rzeczy i ZNACZNIE poprawić swój wygląd i osiągi w innych dyscyplinach (trening ukierunkowany). Dodam, że chodzę na małą siłownię, na której często jestem sama. Trochę mniej skupienia można pewnie złapać na komercyjnych siłkach, ale chodzenie tam też ma swój klimat. Co to fitnessów i innych takich to nigdy mnie to nie kręciło, ale rozumiem kobiety, które na to chodzą - nie lubią sportu, a tam poruszają się trochę przy muzyce, poznają parę koleżanek no i ktoś za nie wymyśla trening, one muszą tylko naśladować. A robią to dla wyglądu, jeśli autor nie rozumie. Bardzo się cieszę, że panuje moda na dbanie o siebie i mam nadzieję, że szybko nie przeminie.
    • martta_84 Re: Em, sport? 13.12.11, 21:17
      A i jeszcze coś. Na siłowni nie pracuje się tylko nad bicepsem. Jedną z głównych partii mięśni są plecy, więc nie martw się o kręgosłupy tych chłopaków. Ja tu widzę kompleks wychudzonego biegacza :)
    • derff Re: Em, sport? 14.12.11, 09:37
      A ja bym powiedział, że kazdy pot jest szlachetny i owocuje.
      W tegorocznym Biegu Niepodlagłości pobiegło ponad 7 tys. zawodników i zapisy zostały ograniczone. Pobiegłem z córką i spotkaliśmy znajomych których trudno było podejrzewać że biegają.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Em, sport? 14.12.11, 12:46
      Chodzi o kasę. lekka atletyka nie sprzedaje tyle sprzętu i abonamentów co fitness.
      Nie wspominając o ćwiczeniach siłowych które można wykonywać z użyciem wyłącznie własnego ciężaru.

      Natomiast drugim powodem zaniku dyscyplin które nazywasz klasykami jest brak sportu w szkołach i na uczelniach. Brak bazy na której mogłby się tworzyc pasje na całe życie.
      Bo do uprawiania lekkiej atletyki potrzeba jakiejś organizacji, prawda. Sam sobie oszczepem nie porzucasz, potrzebny byłby klub, choćby oldtimerów, ale żeby on powstał to potrzebni są młodzi którzy to trenują i trenerów.
      A fitness czy siłownia jest dostępna i jest prosta - wchodzisz, ćwiczysz, gra muzyczka.
    • potworski hahaha 14.12.11, 16:38
      Widzę poprioniony, że chciałeś spłodzić kontrowersyjny wątek a wyszły ci mdłe ziemniaki pure.
      Sam piszesz, że sport to citius, altius, fortius. Jeśli dobrze przyjrzysz się tłumaczeniu tej sentencji to ostatni jej fragment oznacza właśnie siłę. A siłę bardzo dobrze rozwija się (i tu cię zaskoczę) właśnie na siłowni.
      Poza tym widać, że o siłowni i ćwiczeniach siłowych masz małe pojęcie skoro wszystkich uczestniczących kwalifikujesz do jednego wiaderka pod tytułem "chcę pięknie wyglądać".
    • senseiek lepiej, ze trenują taki "sport" anizeli nic.. 14.12.11, 17:31
      > Dlaczego ktos, kto marnuje czas na jakies barachlo gdzie macha sie konczynami przed lustrem
      > smie twierdzic, ze trenuje sport?

      Moim zdaniem lepiej, ze trenują taki "sport" (nawet jesli nim gardzisz), anizeli jakby mial/a tego nie robic.
      Jesli nie grubna to nie marnuja czasu.
    • asmok6 Re: Em, sport? 15.12.11, 10:58
      poprioniony napisała:

      [ ... ]
      > Dlaczego, kogo nie spytac, bez wyjatku odpowiada, ze uprawia sport, a jak zapyt
      > ac 'to w ile przebiegasz 1km' albo 'w ile przeplyniesz 100m dowolnym' to rozdzi
      > awiaja tepo ryja?
      [ ... ]

      A to prawda :) I całkiem zabawne to jest. Zazwyczaj zdeklarowanie sportowcy wykazują się mniejszą sprawnością fizyczną niż typowa babcia moherowa.

      A kiedyś na jakiejś imprezie jeden facet przez pół godziny zanudzał jaki to on nie jest silny, ile to czasu na ławeczce spędził i jakich to rekordów ciężaró nie bił i tak dalej. Taki kark typowy.
      No i padł tekst: Silny jesteś? A ile razy się na tamtym drążku podciągniesz? Tylko z wyprostowanych rąk.
      Już się więcej tego dnia nie odezwał.

      • potworski Re: Em, sport? 15.12.11, 11:15
        asmok6 napisał:

        > A kiedyś na jakiejś imprezie jeden facet przez pół godziny zanudzał jaki to on
        > nie jest silny, ile to czasu na ławeczce spędził i jakich to rekordów ciężaró n
        > ie bił i tak dalej. Taki kark typowy.
        > No i padł tekst: Silny jesteś? A ile razy się na tamtym drążku podciągniesz? Ty
        > lko z wyprostowanych rąk.
        > Już się więcej tego dnia nie odezwał.



        No toś odpierdzielił anegdotę, że boki zrywać. Pomijając fakt, że zapewne wyssana z palca to o czym ona niby ma świadczyć?
        Lekki gimnastyk zapewne podciągnie się na drążku dużo łatwiej niż facet dźwigający ciężary ale wystarczy, że spróbuje się z nim zmierzyć w armwrestlingu i będzie leżał i kwiczał.
        • asmok6 Re: Em, sport? 15.12.11, 11:30
          potworski napisał:


          > Lekki gimnastyk zapewne podciągnie się na drążku dużo łatwiej niż facet dźwigaj
          > ący ciężary ale wystarczy, że spróbuje się z nim zmierzyć w armwrestlingu i będ
          > zie leżał i kwiczał.

          Co nie zmienia faktu że trudno mówić o sprawności fizycznej w przypadku typowego pakera. Tacy ludzie mają problem żeby po zwykłych schodach wejść a miają się z kimś mierzyć?
          Pewnie, że zawsze znajdziesz dyscyplinę w której są lepsi, bo zasady tej dyscypliny wykluczą jakąkolwiek aktywność ruchową :)

          • potworski Re: Em, sport? 15.12.11, 11:43
            asmok6 napisał:

            > Co nie zmienia faktu że trudno mówić o sprawności fizycznej w przypadku typoweg
            > o pakera. Tacy ludzie mają problem żeby po zwykłych schodach wejść a miają się
            > z kimś mierzyć?


            Mierzą się z innymi podobnymi sobie, z którymi konkurują w dyscyplinach siłowych.
            Każda dyscyplina sportowa profiluje u sportowca określone cechy i wymaga innego treningu. Umięśniony sprinter będzie najszybszy na 100 metrów, ale w maratonie rozłoży go na łopatki anorektyczny etiopczyk. Dlatego też nie rozumiem co udowodnić chcesz ty bądź poprioniony - że dana dyscyplina sportu bardziej wam się podoba niż inna to już kwestia gustu, ale porównywanie i wartościowanie metod treningowych w dyscyplinach siłowych, wytrzymałościowych i szybkościowych to już kompletna głupota.
          • mort_subite Re: Em, sport? 15.12.11, 11:45
            Co to znaczy "typowy paker"? Na "mojej" siłowni ćwiczy masa facetów, z których oznaki chorobliwego przerostu masy mięśniowej wykazuje jakiś pomijalny ułamek. Gros bywalców to normalnie, proporcjonalnie wyglądający kolesie. Niscy, wysocy, smukli, krępi, zapewne silniejsi i lepiej umięśnieni, niż średnia w populacji, ale nie karykatury. Do tego spora ich część sprawia wrażenie dość świadomych tego, co robią - siłówce towarzyszą aeroby i kardio na bieżniach czy innych wynalazkach tego typu, rozciąganie. Krótko mówiąc - dbają o względnie zrównowazony trening, nie zamykają się w ciasnych ramach machania ciężarami.
            Jak dla mnie pozbawione karku typy, nasterydowane i napompowane do punktu, w którym nie są w stanie podrapać się samodzielnie po tyłku, to jakiś margines jest. Widoczny, bo z racji dziwacznego emploi rzucają się w oczy, ale margines.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja