vicki.barceloona
22.04.12, 13:47
Poznaliśmy się 2 miesiące temu. Od początku podobał mi się i ja jemu chyba też. Codziennie słodkie jak lubię od niego smsy, spotykaliśmy się co kilka dni. Od początku iskrzyło między nami. Po paru spotkaniach bzykneliśmy się. Widziałam jak działam na niego, aż się trząsł na mój widok i powtarzał boshe jaka figura boska, jesteś wspaniała i dobrze mi z Tobą. Mówił też ze przeze mnie nie może spać bo ciagle o mnie myśli. Jeśli ktoś kłamie to od razu chyba byłoby to widać, bynajmniej czyłoby się nieprawdę w takich wypowiedziach i stwierdzeniach. Tak więc, myślę sobie - facet przepadł, mam go w garści jak nic. Jestem b.kreatywna w związku, zawsze super bielizna, ładnie wyglądam, upieczone ciasteczka, coś dobrego do jedzenia jeśli już u mnie był. Zawsze się staram jak mogę. Na dodatek jestem osobą ciepłą i miłą. Dziewczyna bez wyrachowanych kalkulacji. Być może gorzej z nim - po rozwodzie , lat 33. Po miesiącu czuję jednak ze coś nie tak, zaczyna lawirować mną, stosuje tzw. marchewkę ze bardzo tęskni i ze po jutrze się spotkamy po czym jak dochodzi bliżej tego dnia to ze nie moze bo coś waznego mu wypadło np. z dzieckiem z poprzedniego związku. I tak ciagle i ciągle, że tęskni i mysli ale ze a to szkolenie a to co innego. Czuję ze jestem jakaś rezerwowa? Nie kumam czemu faceci tacy są i co jest grane. Jak się zachować, czy olać go już zupełnie.