Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobiecie?

05.07.12, 10:58
kobieta.interia.pl/uczucia/zwiazki/news-ile-wolnosci-kobieta-potrzebuje-w-zwiazku,nId,620560
A czy nie jest tak, że nadal w społeczeństwie pokutuje, że facet może mieć skok w bok - ba, to nawet potwierdza jego męskość i jurność. Facet ma duże potrzeby, a kobieta która tak postąpi to dziwka i zdzira. Mam kumpla, który mówiąc potocznie jest dziwkarzem, lubi przygody, jakieś flirciki, bzykanka etc. Jakie było jego oburzenie i zdeptanie ego gdy dowiedział się, że zona miała przez jakiś czas kochanka - dowiedział się gdy ona tamten układ dawno zamknęła, a on bzykał na boku kolejną pannę poznaną w delegacji.
Poczuł się głęboko urażony, no bo on przecież jest facetem, a ona się puszczała....

Co ciekawe, większość przyklaskujących mu to były kobiety.
    • mater.matua Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 11:20
      Odpowiedź można dostrzec w konstrukcji pytania: "Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobiecie?".
      Moja kobieta, czyli moja własność. Nawet gdyby mężczyzna miał być przysłowiowym psem ogrodnika. Nie wiem jaki jest sposób myślenia mężczyzn. To takie moje luźne skojarzenia.
      • urko70 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 14:22
        mater.matua napisał(a):

        > Odpowiedź można dostrzec w konstrukcji pytania:

        Nie można
        • mater.matua Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 08.07.12, 11:04
          urko70 napisał:

          > mater.matua napisał(a):
          >
          > > Odpowiedź można dostrzec w konstrukcji pytania:
          >
          > Nie można

          Lotność umysłu bywa czasem na wagę złota.
          • urko70 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 08.07.12, 17:57
            mater.matua napisał(a):

            > > > Odpowiedź można dostrzec w konstrukcji pytania:
            > > Nie można
            > Lotność umysłu bywa czasem na wagę złota.

            Ważne by nie przypisywać swoich fantazji innym.
    • rekreativa Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 12:51
      Brzydko postawione pytanie. Mniej więcej z tej samej półki, jakbyś pytał :"Na ile pozwolić swojemu psu?"
      Kobieta nie jest Twoją własnością, a zatem nie możesz jej czegoś zakazywać, czy nakazywać, podobnie, jak ona Tobie nie może.
      Możesz co najwyżej akceptować pewne zachowania, albo nie akceptować, a wtedy się po prostu rozstajecie.
      Co do wolności seksualnej, to chyba takie rzeczy należy ustalić, jakie zachowania wobec płci przeciwnej jesteśmy w stanie tolerować, a jakie już nas będą ranić. I po prostu tych ustalonych zasad przestrzegać.
      NO i podstawa, to zasada równości. Jeżeli umawiamy się na coś, to to działa w obie strony.
      A nie tak jak ten Twój kumpel, że póki on bzyka na boku, to gra gitara, ale jak żonka zrobiła to samo, to nagle wielka tragedia.
      • urko70 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 14:23
        rekreativa napisała:

        > Brzydko postawione pytanie. Mniej więcej z tej samej półki, jakbyś pytał :"Na i
        > le pozwolić swojemu psu?"

        Bzdura, czepiacie się słówek. Tak samo się ich czepiasz jak kobieta mówi : ja swojemu facetowi nie pozwalam...." ?
        • rekreativa Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 19:22
          Tak, czepiam się tak samo. Ilekroć jakaś kobieta w mojej obecności opowiada, jak to "pozwala" swemu facetowi na to czy owo, albo jak faceta "ustawia", to odpowiadam, że facet nie jest pięciolatkiem, żeby mu pozwalać, ani psem, żeby go ustawiać.
          Po prostu nie znoszę traktowania ludzi jak przedmioty, albo idiotów.
          • urko70 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 08.07.12, 18:03
            rekreativa napisała:

            > Tak, czepiam się tak samo. Ilekroć jakaś kobieta w mojej obecności opowiada, ja
            > k to "pozwala" swemu facetowi na to czy owo, albo jak faceta "ustawia", to odpo
            > wiadam, że facet nie jest pięciolatkiem, żeby mu pozwalać, ani psem, żeby go us
            > tawiać.
            > Po prostu nie znoszę traktowania ludzi jak przedmioty, albo idiotów.

            To czepianie się słówek, ja tu w tym pozwalaniu widzę znaczenie akceptuję/nieakceptuję.
            Ale czasem to jest to pozwalanie w pełni tego słowa znaczeniu bo akceptować/nieakceptować to sobie mozna jak ma się wybór przykladowo wolny związek i w kazdej chwili mozna się rozstać ale jeśli to mąż i ojciec czworga dzieci to ta kobieta nie ma specjalnego wyboru.
            • rekreativa Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 08.07.12, 21:51
              Nie, to nie jest czepianie się słówek.
              Jeżeli istnieje w języku polskim słowo "akceptować", to go używajmy. "Pozwalać" ma zupełnie inny wydźwięk.
              Jeśli czegoś nie akceptuję, to daję po prostu do zrozumienia, że mnie to coś rani, oburza czy zniesmacza. Ale nie mam wpływu na działanie drugiego człowieka. Czyli bez względu na to, czy akceptuję, czy nie, osoba zrobi, co uzna za stosowne.
              W przypadku "pozwalania" jest ten podtekst, że jeśli nie pozwolę, to druga osoba czegoś nie zrobi. Czyli w założeniu posiadam jakieś środki represji wobec tej osoby, których groźba użycia powstrzyma osobę od działania.
              To naprawdę jest zasadnicza różnica.
              Ostatniego fragmentu Twojej wypowiedzi nie rozumiem. Piszesz:
              jeśli to mąż i ojciec czworga dzieci to ta kobiet
              > a nie ma specjalnego wyboru
              W jakim sensie nie ma wyboru? Że musi łykać cokolwiek mąż wyprawia, bo to mąż i ojciec dzieciom? A o rozwodach słyszałeś? No to może czas najwyższy przestać wmawiać kobietom, że nie mają wyboru.

              • urko70 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 08.07.12, 22:49
                To go używajmy... :) bardzo słusznie ale od Twojego apelu rzeczywistość nie zmieni się. Powszechnie te słowa używa się zamiennie, BA, to działa tylko w jedną stronę, jak często słyszysz "nie akceptuję" (?) ja bardzo rzadko, natomiast pozwalam/niepozwalalm i owszem b.często.
                Teoretycznie w pełni się z Tobą zgadzam ale tu nie chodzi o nazywanie a o istotę problemu.
                W takim sensie, że ona może sobie akceptować czy nie, on będzie miał to w 4ce, a w jeśli powie drastycznie nie pozwalam, nie daję na to zgody to jest to coś innego.

                O rozwodach.... :) rozbawilas mnie tym pytaniem.
                Powiedz to matce trójki dzieci, której mąż od czasu do czasu popija - nie, nie jest to rodzina patologiczna ale łątwo nie jest. Tak niech ona się rozwiedzie, nie pogodni chłopa, niech sama się zajmuje i łoży na dzieci - tak sa bo jak on pojdzie z domu to musi cos wynajac, musi to oplacać a kasy ma max srednią krajową.

                Nie, nigdzie nie napisałem, że on bije, i non stop chleje. Świat nie jest czarno bialy.
                • rekreativa Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 09.07.12, 14:48
                  Powiedzieć, że nie daję na coś zgody można tylko wtedy, kiedy w przypadku nieposłuszeństwa ja dysponuję realną karą. Bo jeżeli nie dysponuję, to sobie mogę wrzeszczeć, tupać, robić Rejtana w drzwiach i szlochać, że "ja nie pozwalam", a facet mi się w nos zaśmieje i do swojej lafiryndy pójdzie.
                  Z drugiej strony jaka to kara może spotkać męża lub żonę? Brak seksu? Obcięcie dopływu gotówki? Danie w pysk?
                  No to przepraszam, ale jeżeli w małżeństwie trzeba kupczyć seksem, żebrać o pieniądze, albo uciekać się do rękoczynów, to jest to gó..., nie małżeństwo i jedyne normalne wyjście z sytuacji, to rozstanie.
                  A jeżeli ktoś w sytuacji dalej tkwi, to znaczy, że wcale mu to tak bardzo nie przeszkadza.
    • six_a Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 13:25
      faceci to też zdziry - mamy równouprawnienie remember?
    • maly.jasio Tyle - ile bylaby w stanie udzwignac :) 05.07.12, 14:18
      Bez psychicznych i innych szkod :)
      Wolnosc nie jest celem samym w sobie. Ma sens tylko wtedy, gdy daje wiecej Dobra,
      niz przysparza klopotow.

      __________________________________________________________________
      Prezydent Rosji Jelcyn na naradach z gubernatorami okregow w latach 90.tych:
      - Bierzcie tyle wladzy - ile jestescie wstanie udzwignac.

    • urko70 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 14:26
      sibeliuss napisał:

      > A czy nie jest tak, że nadal w społeczeństwie pokutuje

      Było i jest i powstaje pytanie: czy są przesłanki aby twierdzić, że nie będzie?
      • magdaxxx86 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 16:31
        tak, jak najbardziej sa przeslanki zeby myslec ze tak nie bedzie, bo kobiety sa coraz bardziej swiadome, i coraz czesciej przestaja sie zgadzac na to ze facetowi sie "wszystko wybacza" a od kobiety wymaga wielokrotnie wiecej. takie roznicowanie mralnosci bedzie mozliwe tylko do momentu gdy same kobiety beda na to pozwalac (a niestety wciaz wiele kobiet na to pozwala).
        • urko70 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 18:41
          magdaxxx86 napisała:

          "coraz bardziej swiadome"
          wobec
          "wciaz wiele kobiet na to pozwala"
          :)

          Ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że aby utrzymać partnera/ke przy sobie trzeba w to włożyć sporo energii, a do tego mieć troszkę wiedzy. Nie nie jest to wiedza tajemna ot zwykła umiejętność dbania o zaspokajanie potrzeb partnera/ki. Jak się tego nie umie to wczesniej czy później przy pierwszym drugim kryzysie bardzo latwo wplątać się w związek na boku.
          A dorzucić do tego przykładowo rózne potrzeby seksualne i masz gotowca.
          • magdaxxx86 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 18:52
            > "coraz bardziej swiadome"
            > wobec
            > "wciaz wiele kobiet na to pozwala"
            > :)


            nie bardzo rozumiem gdzie tu widzisz sprzecznosc:):):) napisalam ze kobiety sa CORAZ BARDZIEJ swiadome a nie ze sa ZUPELNIE I WSZYSTKIE:),
            dalej wyrazilam ubolewanie ze wciaz znaczna czesc kobiet (mimo tego ze pozostala czesc kobiet jest swiadoma ) pozostaje nieswiadoma:D i szczerze mowiac kompletnie nie moge zrozumiec tych kobiet:) dla mnie kobieta myslaca w ten sposob jest kompletnie pozbawiona godnosci osobistej no ale coz.
            teraz rozumiesz??
            jeslib tak to sie ciesze , bo ja niestety zwiazku dalszej twojej wypowiedzi z tematem nie rozumiem:)
            to chyba oczywiste ze o zwiazek trzeba dbac.to chyba oczywiste ze jak sie nie dba to moze dojsc do zdrady. po trzecie nawet jak sie dba to moze dojsc do zdrady, poniewaz ludzka natura nie jest monogamiczna.
            ale temat nie dotyczy zdrad i ich przyczyn ogolem, ale chodzi o to ze koles ktory notorycznie zdradza zone, czuje sie oburzony i ma opretensje gdy sie okazuje ze on rowniez ma spore rogi. a dodatkowo nie tylko on jest oburzony ze zostal zdradzony, ale rowniez inne kobiety mu przyklaskuja. tego generalnie dotyczy temat. ty napisales ze zawsze kobiety ocenialo sie w tym temacie surowiej, (tak bylo, jest ) i twierdzisz ze raczej tak bedzie zawsze, wiec od;powiedzialam ci ze nie , tak nie bedzie zawsze, bo kobiety przestaja sie na to godzic i tyle:) choc wciaz mnostwo kobiet sie na to godzi i wybiela faceta a obrzuca blotem kobiete, to pomysl jak szybko te zmiany nastepuja. pomysl ze w czasach naszych babc, absolutna oczywista oczywistoscia bylo to ze szanowac ma sie tylko kobieta a nie facet. w czasach naszych mam zreszta tez, a teraz widzisz, kobiety skutecznie zaczynaja sie bunotowac, i pewnie za kilkanascie /kilkadziesiat lat problem zupelnie zaniknie.

    • six_a Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 14:45
      baaaardzo dużo, tak żeby mogła naciągnąć majty i pójść dalej.
      dziękuję:)
    • zderzacz.hadronow Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 19:39
      nie za wiele
    • lonely.stoner Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 05.07.12, 22:02
      no to sie idealnie dobrali :) a poza tym to powiedzmy sobie szczerze: kobiety (jak zreszta dowodza rozne jakies badania naukowe) po prostu lepiej sie potrafia kryc ze zdrada i zdecydowanie mniej ich grzeszkow wychodzi na jaw niz tych meskich. Mozliwe ze wynika to wlasnie z tego ze sa surowiej oceniane za te same wybryki, a moze dlatego ze generalnie maja lepiej rozwiniete zdolnosci socjalne?
      • konwalia55 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 06.07.12, 10:27
        sa bardziej inteligentne i sprytne, po prostu ;-)

        tak poza tym: jak to dobrze, ze jestem niczyja :-)
        • maly.jasio eeeh nie... 06.07.12, 13:04
          konwalia55 napisała:
          > sa bardziej inteligentne i sprytne, po prostu ;-)

          - szczerze ?. tu bym dyskutowal (to uwaga niezlosliwa). mezczyzni z racji kultury i tradycji
          ("bo im wiecej wolno") sa bardziej zadufani w sobie. jednak gdy sie przyloza do pracy (mam na mysli kwestie osobiste, a nie zawodowe) potrafia tak samo sprytnie zalatwiac swoje sprawy jak i kobiety, jezeli tylko postanowia, ze sprawa nie moze sie "wydac".

          > tak poza tym: jak to dobrze, ze jestem niczyja :-)

          - nie powiedzialbym, ze samo w sobie bycie "czyjąs" jest jakąs swartoscia,
          jednak cos sie traci i cos zyskuje. kwestia priorytetow.
          Twoj przekaz jest zbyt ogolny.
          dla sprecyzowania dodam, ze osobiscie tez wolbym byc niczyj,
          jednak czasami nie tyle "byc", co "bywac" z kims :)
          • konwalia55 Re: eeeh nie... 06.07.12, 16:18
            Jasio kochany, nie jestem niczyja wlasnoscia i to mialam na mysli piszac, zem niczyja.

            bo tak naprawde jest wiele osob, dla ktorych jestem bardzo wazna, potrzebna, ktore mnie kochaja, na mnie czekaja, wiec w pewnym sensie jestem "ich" - czujemy wzajemna bliskosc i potrzebe siebie.

            zadufanie mezczyzn i ich "pewnosc siebie" moze byc dobra i zla. w sferze watkow dot. zdrad np. (zajrzyj tam) jest niedobra, no niedobra i juz. ale panowie potrafia sie bardzo gubic w szczegolach, bylo o tym tez w Plci Mozgu ;)
            dobra - lubie pewnych siebie i swojej wartosci mezczyzn, wydaja mi sie bardziej mescy po prostu - tylko, ze panowie czesto przeginaja i jeszcze czesciej buduje sie z tej pewnosci siebie groteska.

            o mnie - jestem inteligentna i sprytna, znam swoja wartosc, no i nie musze zdradzac :)
            • firenziano eeeh tak... 08.07.12, 16:06
              (znowu mi kolejnego nicka zabanowali, bo pisalem za duzo prawdy na FS i niewygodniej linii politycznej GW.)

              konwalia55 napisała:

              > Jasio kochany, nie jestem niczyja wlasnoscia i to mialam na mysli piszac, zem niczyja.

              - thanks za wyjasnienia. nie bylo to boviem jednoznaczne
              >
              > bo tak naprawde jest wiele osob, dla ktorych jestem bardzo wazna, potrzebna, kt
              > ore mnie kochaja, na mnie czekaja, wiec w pewnym sensie jestem "ich" - czujemy
              > wzajemna bliskosc i potrzebe siebie.

              - rozumiem. viem teraz, ze niepotrzebnie i zbyt dlugo sie staralem, by ten krag nieco poszerzyc.
              >
              > zadufanie mezczyzn i ich "pewnosc siebie" moze byc dobra i zla.

              pewnosc siebie - to trzezwa ocena wlasnych sil.
              a zadufanie, to zadufanie - to brak realizmu.
              o ile pewnosc siebie uznaje - o tyle zadufanie zawsze smieszy
              (chociaz jak i tupet - czasami cos daje)

              w sferze watkow dot. zdrad np. (zajrzyj tam) jest niedobra, no niedobra i juz.

              - nie waze sie tu jej oceniac.

              ale panowie potrafia sie bardzo gubic w szczegolach, bylo o tym tez w Plci Mozgu ;)

              - to nie cecha mozgu, nie wierze w to. gubia sie, bo niekiedy nie doceniaja ich znaczenia.
              gdy doceniaja - to sie nie gubia. (like me :)
              (od dziecka bylem w otoczeniu kobiet, kuzynek, ciotek itd... i wczesnie zrozumialem zasade, ze "diabel tkwi w szczegolach", stod to lekcewazenie tychze przez mezczyzn zawsze mnie dziwilo)

              > o mnie - jestem inteligentna i sprytna, znam swoja wartosc, no i nie musze zdra
              > dzac :)

              - wytlumacz mi co to Twoim zdaniem spryt ?
              (to nie pytanie podchwytliwe. oczywiscie intuicyjnie czuje, co to jest, ale mam trudnosci
              w odroznianiu go od inteligencji.

              - a co do zdrady. ja tez nie musze. ale... :)

              m.j
              • konwalia55 Re: eeeh tak... 08.07.12, 22:44
                firenziano napisała:

                > (znowu mi kolejnego nicka zabanowali, bo pisalem za duzo prawdy na FS i niewygo
                > dniej linii politycznej GW.)


                ja tez zalozylam dwa watki, kore zniknely od razu, znaczy = tutaj tematy tylko damsko-meskie, a ja chcialabym czasami o czyms innym napisac (i tez poczytac!).

                > - thanks za wyjasnienia. nie bylo to boviem jednoznaczne
                bardzo prosze :)

                > - rozumiem. viem teraz, ze niepotrzebnie i zbyt dlugo sie staralem, by ten krag
                > nieco poszerzyc.

                oj tam, nie poddawaj sie tak szybko :P polubilam Cie i bez tych "staran" :)

                > pewnosc siebie - to trzezwa ocena wlasnych sil.
                > a zadufanie, to zadufanie - to brak realizmu.
                > o ile pewnosc siebie uznaje - o tyle zadufanie zawsze smieszy
                > (chociaz jak i tupet - czasami cos daje)
                >

                no cos w tym jest... troche bym to rozwinela, ale chwilowo nie mam nastroju :(

                > w sferze watkow dot. zdrad np. (zajrzyj tam) jest niedobra, no niedobra i juz.
                >
                > - nie waze sie tu jej oceniac.

                oki, zostawmy to juz... zbyt wiele cierpienia widzialam przez zdrady i sama staram sie kierowac wlasnym zyciem tak, aby unikac sytuacji krzywdzacych i niszczacych. mimo, ze jestem swiadoma, iz uczucia nie wybieraja... (i to bardzo!).

                > ale panowie potrafia sie bardzo gubic w szczegolach, bylo o tym tez w Plci Mozg
                > u ;)
                >
                > - to nie cecha mozgu, nie wierze w to. gubia sie, bo niekiedy nie doceniaja ich
                > znaczenia.
                > gdy doceniaja - to sie nie gubia. (like me :)

                Plec Mozgu to madra ksiazka, ale trzeba ja umiec czytac :) niekoniecznie mialam na mysli to, ze gubienie sie w szczegolach jest cecha mozgu ;)

                > (od dziecka bylem w otoczeniu kobiet, kuzynek, ciotek itd... i wczesnie zrozumi
                > alem zasade, ze "diabel tkwi w szczegolach", stod to lekcewazenie tychze przez
                > mezczyzn zawsze mnie dziwilo)

                o jak fajnie :) jakis dobry efekt obecnosci kobiet w Twoim dziecinstwie, znaczy sie: warto bylo? :P

                > > o mnie - jestem inteligentna i sprytna, znam swoja wartosc, no i nie musz
                > e zdra
                > > dzac :)
                > - wytlumacz mi co to Twoim zdaniem spryt ?

                chetnie, ale nie dzisiaj, dzisiaj 8 godzin jechalam autem i moj spryt jak i kazda inna cecha zostaly przycmione ogromnym zmeczeniem...

                > - a co do zdrady. ja tez nie musze. ale... :)
                >
                > m.j

                jestes fajnym facetem, naprawde musisz zdradzac? :(
                • firenziano przepraszam, pertraktacje skonczylem w 2009 09.07.12, 00:48
                  2010 - to bylo tylko przesuniecie w czasie - realia

                  pozdraviam.
                  i trzymam kciuki.

                  m.j
                  • konwalia55 Re: przepraszam, pertraktacje skonczylem w 2009 09.07.12, 13:39
                    firenziano napisała:

                    > 2010 - to bylo tylko przesuniecie w czasie - realia
                    >
                    > pozdraviam.
                    > i trzymam kciuki.
                    >
                    > m.j


                    pertraktacje? 2010? ale o co chodzi? :)
    • xemikk Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 06.07.12, 13:36
      Jak się z kimś jest to trzeba być wiernym. Jak chce się tylko seksu to się stosuje wolny układ i tyle..
    • mileno Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 09.07.12, 11:06
      wiesz biorąc pod uwage ile moja kobieta daje mi wolnosci to chyba 0 ;)
    • mat.i.12 Re: Ile wolności seksualnej dałbyś swojej kobieci 09.07.12, 20:22
      brawa dla pań
Inne wątki na temat:
Pełna wersja