Gość: melodyy
IP: *.chello.pl
05.07.04, 22:05
powiedzcie,pytam szczególnie facetów, czy to możliwe?
ja 27,on 43
zaczęło się od sexu, kompletnie przypadkowego,niezapowiedzianego po którym
miał być koniec...końca nie było, były za to fantazje jak będzie dalej, które
zainicjowały dalsze spotkania...plan był prosty: będziemy kradli wolne chwile
dla siebie,ale bez zaanagażowania uczuciowego, tęsknoty...trwa to kilka m-cy,
podczas których spędziliśmy wiele cudnych chwil,wciąż nam mało, każdy kolejny
raz wzmaga tęsknotę za następnym...obydwoje mamy rodziny i one są na
pierwszym miejscu, jednak on twierdzi,że mnie kocha, że to nie tylko sex, że
nie widząc mnie cierpi...a ja? cofam się wstecz myślami i zastanawiam się jak
do tego doszło, przecież nie poznaliśmy się wystarczająco, to tylko parę m-
cy, dlaczego ja tak mocno tego nie czuję?
pozdr