Co byście zrobili gdyby...?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.04, 20:28
Mam Was panowie pewne pytanie. otóż ostatnio poznałam w internecie pewną
dziewczynę, która pracuje jako prostytutka. Ma wynajęte mieszkanie i tam
przychodzą do niej klienci, umówieni przez telefon lub net. Zarabia dość
dużo. Niby używa prezerwatyw, ale cóż z tego skoro często oferuje swoim
klientom seks francuski bez zabezpieczenia, nawet z finałem w ustach. Co
ciekawe, ona ma chłopaka, który oczywiście nic o jej profesji nie wie. Nie
muszę chyba dodawać, że takie same atrakcje serwuje swojemu facetowi, ale
oczywiście za darmo. gość jest nieświadomy, że może coś złapać.
Co byście zrobili, gdyby się okazało , że wasza dziewczyna zarabia w ten
sposób?? Czy dalibyście jej drugą szansę czy rozstali się bez żadnego
wahania?
    • ariwederczi Re: Co byście zrobili gdyby...? 10.07.04, 20:49
      Dać dziwce drugą szansę? Nie żartuj!
      • konopielka80 Re: Co byście zrobili gdyby...? 10.07.04, 21:50
        Trudno mi zrozumieć taką postawę. Jeszcze to narażanie faceta, który biedny
        niczego sie nie domyśla...Kasa jest ważna w życiu , ale gdzie uczciwość?
    • chyba_normalny Re: Co byście zrobili gdyby...? 10.07.04, 21:53
      Jeżeli bym zaakceptował tę pracę ( a jest to chyba możliwe - patrz aktorki i
      aktorzy filmów porno )to dlaczego miałaby mieć szansę - można pracować i mieć
      normalne - powtarzam normalne życie ( podejrzewam , że w pewnym momencie sama
      by zrezygnowała ).
      A swoją drogą to nie rozumiem niektórych mężczyzn - na ulicy to by uprawiali
      seks z każdą apotkaną kobietą ale tym kobietom odmawiają tego samego prawa.
    • Gość: mariusz Re: Co byście zrobili gdyby...? IP: *.ipt.aol.com 10.07.04, 21:53
      To jakas paranoja. Żadnej szansy, jeszcze by sie przebadał czy nic nie złapłem.
      I jak tu ufać ludziom. Dojdzie do tego ze na 1 randce po prosze o karte badań,
      czy inny spis przebytych chorób :/




      Ps. Zobacznie ile Panien w serwisach internetowych oczekuje sponsoringu.
      • konopielka80 Re: Co byście zrobili gdyby...? 11.07.04, 09:03
        Wydaje mi się, że to dość skrajny przypadek zdrady..
    • Gość: verte Re: Co byście zrobili gdyby...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 18:06
      Gość portalu: Joasia napisał(a):

      > Mam Was panowie pewne pytanie. otóż ostatnio poznałam w internecie pewną
      > dziewczynę, która pracuje jako prostytutka. Ma wynajęte mieszkanie i tam
      > przychodzą do niej klienci, umówieni przez telefon lub net. Zarabia dość
      > dużo. Niby używa prezerwatyw, ale cóż z tego skoro często oferuje swoim
      > klientom seks francuski bez zabezpieczenia, nawet z finałem w ustach. Co
      > ciekawe, ona ma chłopaka, który oczywiście nic o jej profesji nie wie. Nie
      > muszę chyba dodawać, że takie same atrakcje serwuje swojemu facetowi, ale
      > oczywiście za darmo. gość jest nieświadomy, że może coś złapać.
      > Co byście zrobili, gdyby się okazało , że wasza dziewczyna zarabia w ten
      > sposób?? Czy dalibyście jej drugą szansę czy rozstali się bez żadnego
      > wahania?


      A ja bym podliczył ile razy ze mną uprawiała seks.To bym przemnożył przez tyle
      ile bierze w pracy i byłbym te kilka kilkanaście tysięcy do przodu a może nawet
      kilkadziesiąt.Czułbym się jakbym wygrał w totka prawie.Oczywiście skończyłbym
      znajomość.
    • gomory Re: Co byście zrobili gdyby...? 11.07.04, 22:26
      O zdorwie bylbym raczej spokojny jesli uzywa gumy. W czasie orala wcale nie tak
      latwo sie zarazic. Jesli polknie nasienie, to kwasy zoladkowe zabijaja wirusa
      natychamist. jedyna mozliwosc w zasadzie to dziasla (jesli panienka miala
      akurat ekstrakcje juz mialbym cieplo), bo nawet otarcia naskorka przy myciu
      zebow to raczej zbyt malo. Ale nie zebym zaraz promowal orala jako bezpieczny
      seks, ot po prostu trzeba byc realista!
      Taka znajomosc najprawdopodobniej zakonczylbym od razu. Wcale nie ze wzgledu
      nawykonywana profesje, tylko dlatego ze mnie oszukuje. Uwazam sie za osobe
      otwarta na kazdy dialog, wykazujaca zrozumienie dla wszelkich nietypowosci.
      Dlatego gdybym to ja sie o tym dowiedzial nie od niej, poczulbym sie bardzo
      oszukany.
      • Gość: mania Re: Co byście zrobili gdyby...? IP: 81.210.83.* 12.07.04, 15:31
        taki facet to bezmózgowiec, skoro się niczego nie domyśla...
    • Gość: janek Re: Co byście zrobili gdyby...? IP: *.noname.net.icm.edu.pl 16.07.04, 11:07
      nawet wole nie myslec co bym zrobil..
    • Gość: Duncan [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 11:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zdzichu-nr1 Pewna historia i diagnoza 16.07.04, 12:17
        Znałem osobiście faceta, którego spotkała dokładnie taka sama sytuacja, jak
        opisana przez autorkę wątku. Wszystko wyszło na jaw, gdy przyszedł do niego
        kumpel, który był klientem agencji i spotkał w jego mieszkaniu Panią, którą
        wcześniej poznał hmmmm, w wiadomych okolicznościach. Ta dziewczyna została
        wywalona z walizką natychmiast, jednak jeszcze przez jakiś czas usiłowała
        wrócić, mętnie tłumacząc że nic takiego wielkiego się nie stało.

        Stan umysłów wśród części młodego pokolenia jest żałosny. To są klimaty Pani
        Dody z Bar-u. Adeptki sponsoringu zdają sie nie zauważać, że to nie jest
        zajęcie do emerytury, a bardzo trudno przejść z nieopodatkowanych dochodów
        rzędu 10 tys zł/m-c na posadkę za 1200 zł, gdzie trzeba realnie harować.
        Panienki tracą życie dając pokątnie dupy, a później będą zdziwione, że i o tę
        pracę za 1200 zł może być trudno. Wyjście z sytuacji pt. "znalezienie bogatego
        męża" wsadziłbym za to między bajki, bo sponsor raczej nie po to sponsoruje
        żeby brać sobie taką panienkę za żonę. Inny facet, jak tylko się dowie o
        profesji (a to zawsze wyjdzie kiedys na jaw) natychmiast zażąda rozwodu.
        Zresztą, te Panie nie mają zazwyczaj czasu na poznawanie normalnych facetów, bo
        są zajęte swoimi klientami.
        • gomory Re: Pewna historia i diagnoza 16.07.04, 13:40
          Nie ma co kryc, ze przyjacielowi nie zyczylbym by wybranka jego serducha parala
          sie takowa profesja. Sobie takze zyczylbym by np. byla wlascicielka sieci
          ekskluzywnych i zajebiscie dochodowych hoteli :).
          Ale:
          > Adeptki sponsoringu zdają sie nie zauważać, że to nie jest zajęcie do
          emerytury,

          Czytalem wywiad z gosciem ktory wynajmuje luks-lale. Problem ma tego typu ze po
          gora 2-3 latach one zenia sie z ktoryms z zarobionych klientow. Dotyczy to
          prawie kazdej (ewentualnie otwieraja jakis wlasny interes). Podkreslam ze byly
          to panienki wyksztalcone, a nie typowe TIRowki czy ulicznice. Kiepsko koncza
          najczesciej te klasyczne "tluki" ktore nie rozumieja ze kase trzeba odkladac, a
          uroda przemija. Panienki czestokroc zajmujac sie swoja profesja zmieniaja
          miejsce zamieszkania, wiec zawsze moga zrobic to raz jeszcze i zaczac prawie
          jak dziewica ;-). O ile umieja przeskoczyc swoje manieryzmy i fakt ze zmieniaja
          sie zarobki. A jak nie potrafia to coz... na emeryture nie moga liczyc ;).
          • zdzichu-nr1 Re: Pewna historia i diagnoza 16.07.04, 16:19
            gomory napisał:

            > Czytalem wywiad z gosciem ktory wynajmuje luks-lale. Problem ma tego typu ze
            > po gora 2-3 latach one zenia sie z ktoryms z zarobionych klientow. Dotyczy to
            > prawie kazdej (ewentualnie otwieraja jakis wlasny interes). Podkreslam ze
            > byly to panienki wyksztalcone, a nie typowe TIRowki czy ulicznice. Kiepsko
            > koncza najczesciej te klasyczne "tluki" ktore nie rozumieja ze kase trzeba
            > odkladac, a uroda przemija. Panienki czestokroc zajmujac sie swoja profesja
            > zmieniaja miejsce zamieszkania, wiec zawsze moga zrobic to raz jeszcze i
            > zaczac prawie jak dziewica ;-). O ile umieja przeskoczyc swoje manieryzmy i
            > fakt ze zmieniaja sie zarobki. A jak nie potrafia to coz... na emeryture nie
            > moga liczyc ;).

            Kurwy i ulicznice zawsze były mistrzyniami zmyślonych historii, w których
            figurowali zajebiście bogaci narzeczeni. Tak naprawdę, jakiego by IQ taka Pani
            nie miała, w końcu przesiąknie pewnymi nawykami środowiska, stylem patrzenia na
            życia, slangiem itp. Podobnie jak po krótkiej rozmowie rozpoznam zawodową
            modelkę, tak samo łatwo dostrzec luksusową kurwę.

            W sensacyjne wywiady umieszczane w pismach kobiecych czy periodykach typu
            CKM/Hustler/Playboy nie wierzę. Może się zdarzyć, że sponsor zakocha się i
            ożeni, ale nie można z tego robić reguły. Takie akcje dotyczą zazwyczaj na wpół
            zidiociałych starców z dużą kasą (jak np. były premier Grecji Andreas
            Papandreu). Nie słyszałem, aby młody mężczyzna z kasą i klasą wylądował w
            związku małżeńskim ze sponsorowaną dziewczyną.

            A "klasyczne tłuki" rzeczywiście źle kończą. Nie tylko w tej profesji ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja