Szanowne Panie

03.08.04, 12:46
Kolega ładnie prosi panie o niewypowiadanie się w jego wątku, dlaczego tak
trudno to respektować? Jeśli Kolega chce żyć w nieświadomości - co nam to
przeszkadza? Przecież nie obraża, nie wyzywa, tylko błaga o niewtrącanie się
(swoją drogą - o niewtrącanie się do dyskusji - a bez kobiecych wypowiedzi,
zdaje się, nie byłoby tam ŻADNEJ dyskusji, ale niech będzie).
Chce sobie facet ponarzekać kulturalnie z innymi facetami - a niech narzeka.
Co to komu szkodzi.
    • maretina Re: Szanowne Panie 03.08.04, 13:04
      a w jakim watku tak sie fajnie kloca?:)
    • optymistka25 Re: Szanowne Panie 03.08.04, 13:11
      "Dlaczego kobiety chcą abysmy rzygali emocjami"...przeczytaj sobie ten watek ja
      tego nie komentuje brak mi slow...
      • gomory Re: Szanowne Panie 03.08.04, 13:42
        Jakbys przeczytala tamten watek, tobys wiedziala ze nie moze Ci zabraknac
        slow ;).
        • Gość: totempotem Re: Szanowne Panie IP: *.zywiec.plusnet.pl 03.08.04, 16:01
          :))))
    • Gość: Masz Re: Szanowne Panie IP: 5.5.* / 80.58.33.* 03.08.04, 13:48
      Kobieta nie wie jak sie zatkac. Jezor jej leci jakie pol kilometra przed
      myslami!
      • maretina Re: Szanowne Panie 03.08.04, 13:58
        Gość portalu: Masz napisał(a):

        > Kobieta nie wie jak sie zatkac. Jezor jej leci jakie pol kilometra przed
        > myslami!

        jesli ta wypowiedz byla przemyslana, to mi oczy wyszy na wierzch i boje sie,
        zeby ten wytrzecz nie zostal na stale;))))
        • allabamma Re: Szanowne Panie 03.08.04, 14:05
          Ha ha, też jestem w szoku :)
    • monika_04 Re: Szanowne Panie 03.08.04, 16:11
      no prosi-ale jak mamy się nie wypowiadać w wątku o na samych? mowa przecież nie
      o marsjanach tylko o nas, kobietach tam jest
      • allabamma Re: Szanowne Panie 03.08.04, 16:24
        No o nas.
        Ale - jak widzisz - Kolega wie lepiej, Koledze takie myślenie pewnie ułatwia
        życie, Kolega błaga nas o niepsucie jego toku myślenia.
        Usłyszałam kiedyś takie zdanie (podobno z podręcznika psychiatrii), które z
        sadystyczną lubościa powtarzam w takich wypadkach - nie dyskutuje się z
        pacjentem o jego urojeniach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja