inna1985
05.06.14, 10:04
Jakiś czas temu poznałam faceta (przez internet). Super nam się pisało, później doszły tel., itp. i w końcu postanowiliśmy się spotkać. Spotkanie jak najbardziej oki, nie mogliśmy się nagadać, napatrzeć na siebie, śmieliśmy się i żartowaliśmy... były drobne przytulańce i na tym koniec.
On jest po rozwodzie, ja w trakcie - mamy za sobą bagaż doświadczeń... wydawało mi się że patrzymy w tym samym kierunku.
Drugie spotkanie również jak najbardziej oki, lecieliśmy do siebie jak na skrzydłach. Nasz związek został w 100% "skonsumowany", oboje tego chcieliśmy. Również przez te kilka dni "po" też było super. Dużo rozmawialiśmy, żartowaliśmy... tak jak to było na początku. Aż w końcu nadszedł taki dzień kiedy pan nagle stracił zapał. Praktycznie z dnia na dzień. Niby tel, czy smsy były podobnej treści ale kobieca intuicja podpowiadała mi że coś jest nie tak. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym go nie zapytała o to, zaprzeczył. Powiedział że się czepiam, że wszystko jest jak najbardziej oki. I tak kiedy miało dojść do kolejnego spotkania to albo termin mu nie pasował, albo godzina albo nagle coś wypadało. Mieszkamy ok 100km od siebie, teraz za kilka dni pan udaje się na urlop na 3 tyg., i przez ten czas na 100% nie będziemy sie widzieć. Chciałam się zobaczyć przed jego wyjazdem ale nie udało się.
I teraz tak... po pierwszym spotkaniu pan sam, pierwszy oświadczył że się zakochał. Że czuje coś więcej i chce więcej, w smsach czy rozmowach był szczery to było czuć. Po naszym 2 spotkaniu też był mocno przejęty tym jak mi było, że jemu było super. Przez kilka dni nawijał o tym non stop, momentami czułam się wyjątkowo że jestem taka dobra w te klocki ;) Ale po kilku dniach coś się zmieniło :(
Pytając wprost odpowiada że jestem przewrażliwiona i że z jego strony jest wszystko oki. A ja czuję i wiem że nie jest. Nie jest to ten sam facet co na początku.
Panowie pytanie do Was: czy w taki sposób oszukuje się kobiety? Aby ją tylko zaliczyć? Zależy mi na waszej szczerej opinii. Szczerze mówiąc dziwnie się czuję bo tak naprawdę to nie wiem na czym stoję, pan zapewnia że jest wszystko oki a ja wiem na 100% że nie jest, więc jako taka rozmowa z nim nie ma sensu bo już próbowałam.
Doradźcie jak to rozwiązać?
Myślałam aby zwolnić tempo, poudawać że i mi przestało zależeć, poczekać na jego ruch? Czy uważacie z góry że jak pan już teraz tak się zachowuje to oznacza że wycofuje się powoli?
Poradźcie co robić?