Gość: fikumiku
IP: *.crowley.pl
24.08.04, 11:38
Witajcie, jestem ciekawa Waszych, Panowie, opinii. Sytuacja była nastepująca:
jestem zapaloną kibicką siatkówki i siatkarzy ;-) Wczoraj z przejęciem
oglądałam mecz z Argentyną. Mąż, którego generalnie sport mało obchodzi,
nigdy nie oglada tych meczy w siatkę, ani ligi światowej, ani olimpiady
zawsze się ze mnie trochę nabija. No i wczoraj, kiedy już wreszcie mecz się
skończył cieszyłam się oczywiście jak durna a on na to, że i tak ledwo ledwo
wygrali, a z Brazylią to i tak im się nie uda, i w ogóle to zawsze krytykuje
ich grę - jak już coś tam mu w oko wpadnie przypadkiem - a to, że fuksem
wygrali a to, że ciency są itp. itd. Ostatecznie stanęło na tym, że mu
powiedziałam, że właśnie jest zawsze krytycznie nastawiony, czy on robi mi na
złość?? Atmosfera się popsuła, do wieczora juz ze sobą nie rozmawialiśmy...
Czy moja reakcja była przesadzona? Czy on celowo robi mi na złość i w pewnym
sensie mi na przekór, i rani jakieś tam moje ciepłe uczucia do drużyny? Co Wy
na to?