Gość: koleżanka
IP: 80.51.229.*
30.08.04, 10:39
moj byly nalegal na spotaknie - chcial porozmawiać.
Pojechałam do niego, bo mimo wszystko jeszce go kocham. Umowilismy się w
knajpie niedaleko jego domu. Wypilismy kawe, a potem wylądowaliśmy u niego w
domu. Konkretnie w łóżku. Zachowywał się tak, jakby nigdy między nami się nic
nie zepsuło, już w knajpie to zauważyłam. Czekałam tylko, aż z jego ust
padnie słowo 'kocham'. Sam od dłuższego czasu dzwonil do mnie i pytal, czy
jeszcze cos do niego czuję i czy biorę pod uwagę taką ewentualność, że
moglibyśmy znów być razem.
Kiedy kochaliśmy się, robiłam sobie wielkie nadzieje. Nawet wyznałam mu, że
nadal go kocham. On nic nie odpowiedział.
A kiedy skończyliśmy, on tak poprostu stwierdził, że chodziło mu tylko o
seks, i żebym się nie przejmowała. Pożegnal się ze mną bardzo chłodno.
Przyszłam do domu, popatrzyłam w lustro i zwymiotowałam.
A zawsze uważałam, że się cenię... nigdy nie przyszło mi do głowy, że tak
szybko zostanę czyjąć prywatną prostytutką... :(((((