Gość: załamana
IP: 194.246.124.*
10.09.04, 15:44
zakochałam się w facecie z którym razem pracowałam, ale on stracił pracę i
wtedy zaczeły się schody - wcześniej było wszystko super, spacery, długie
rozmowy itp - ponieważ nagle zaczął się ode mnie odsuwać, tłumaczyłam sobie
że jest to wynikiem utraty pracy. Nigdy nawet nie pomyślałam że może chodzić
o coś zupełnie innego a mianowicie o to że nie przyznał mi się do tego że
mieszka z panną, z którą nie łączy ich (jak twierdzi) nic oprócz wspólnego
mieszkania i tego że jest tam zameldowana. A nie jest jego żoną i że nie
spali zę sobą od dwóch lat. Powiedział jej że między nimi to już koniec ale
nie powiedział że jestem ja i ona nadal tam mieszka a mnie szlag już trafia.
Dałam mu szansę w zamian za obietnicę że ona się wyprowadzi i jest naprawdę
super, rozumiemy się prawie bez słowa. Poradźcie proszę co mam zrobić bo
zaczynam wariować...