login.login.login
26.09.04, 01:22
Zapraszacie dziewczyne na pierwsza randke. Jakiej reakcji oczekujecie, kiedy
przychodzi do placenia rachunku? Czy lepsze wrazenie robi na Was kobieta
upierajaca sie, ze zaplaci za siebie, taka, ktora bez problemu pozwala Wam
zaplacic, czy moze taka, ktora wyjmuje portfel i proponuje, ze sie dorzuci,
ale gdy protestujecie, nie upiera sie i odpuszcza.
Ja generalnie mam alergie na materialistki/materialistow, nie toleruje prob
naciagania drugiej strony, w swoich dotychczasowych zwiazkach staralam sie
partycypowac we wszelkich kosztach i zle bym sie czula, gdyby to facet
zawsze placil. Ale wydaje mi sie, ze pierwsza randka rzadzi sie nieco innymi
prawami i nie chcialabym zepsuc nastroju wyklocaniem sie z facetem o to, ze
koniecznie chce za siebie zaplacic. Do tej pory zwykle tak robilam, bo jakos
mi bylo niezrecznie w sytuacji, kiedy obcy jeszcze mezczyzna mial za mnie
placic, ale panowie nie sprawiali wrazenia zadowolonych a wrecz
zaklopotanych.
Jak sie zachowac, zeby nie stracic w waszych oczach? Czy jesli bez protestow
pozwole facetowi zaplacic, to pomysli, ze jestem naciagaczka i
materialistka? ;)