Gość: roksa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.10.04, 10:51
Mój mąż filtruje sobie z dziewczynami przez internet, a konkretnie przez gadu
gadu. I są to rozmowy o seksie. W większości wypadkówtakie znajomości kończą
się szybko. Ale niektóre trwają dłużej, i jest w nich mowa o spotkaniach. A
to nie jest już zdrada wirtualna. I tego się boję. Najchętniej zakazałabym mu
takich rozmów, ale wydaje mi się, że on i tak nie przestałby mnie zdradzać w
ten sposób. Ale robiłby to w sposób ukryty, że nic bym nie wiedziała o nich.
Tewraz zresztą on nie wie, że ja wiem.
Dlaczego musicie jeszcze się sprawdzać, czy podniecać w ten sposób. Jeżeli
mąż zdradza mnie nawet tylko wirtualnie, czuję, że nie spełniam się jako
żona, że jestem do niczego. Mam ochotę w odwecie zrobić mu to samo, a nawet
więcej. ale to chyba nie tędy droga. Ja zresztą tak nie potrafię. Kocham tego
mojego męża. Nie chcę, żeby małżenstwo sie rozpadło. Szukam rady jak powinnam
się zachować w takim wypadku? Ja robię to w ten sposób, że "trzymam rękę na
pulsie" i jednocześnie staram się uwodzić męża, staram się pomóc jemu z
życiu,zaczęłam się bardziej interesować jego problemami zawodowymi. Panowie,
inny rodzaju człowieka, inaczej myśląca połowo ludzkości, podpowiedzccie mi
czy to jest dobra droga na zatrzymanie przy sobie mojego mężczyzny!
Czy powinnam jednak przyznać się, że wiem o jego rozmowach? Zażądać
zakończenia tych internetowych znajomości? Czy raczej robić jak do tej pory?