Dodaj do ulubionych

Czy jest jeszcze szansa powrót?

12.08.18, 11:14
Witam wszystkich Panów
Potrzebuję męskiego spojrzenia na moją sytuację, czy ktoś tu ma chwilę czasu?:)
Obserwuj wątek
        • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 13.08.18, 05:44

          No więc sytuacja wygląda tak.... znamy się z "M" już od bardzo dawna,ale do pewnego momentu nie przyszło mi nawet do głowy spojrzeć na niego inaczej niż na kolegę. od zawsze on się koło mnie kręcił,ale nie brałam go na poważnie. miałam swoje życie i swoje problemy. od 10-ciu lat byłam mężatką, pomimo, że z mężem nic mnie nie łączyło- MĄŻ miał swoje życie,swoje kobiety, nie czułam do niego nic więc mi to nie przeszkadzało(chore małżeństwo)
          w tym czasie mój "M"dzięki mnie poznał dziewczynę, w której się na prawdę zakochał. Nie trwało to długo ponieważ wyjechał za granicę i ich związek nie wytrzymał rozłąki. Na pierwszy rzut oka widać było jaki był zdruzgotany- aż przykro było na niego patrzeć!!
          Po roku od ich zerwania on zaczął do mnie pisać i tak to się zaczęło....wytrwałością i cierpliwością zdobył moje serce nawet się nie zorientowałam kiedy:) w niedługim czasie spędzaliśmy ze sobą wszystkie wieczory na kompie,i ale widywaliśmy się tylko co kilka m-cy kiedy on przyjeżdżał do kraju.
          kiedy wrócił na stałę oczywiście automatycznie byliśmy razem. niestety ja nadal pozostawałam mężatką na papierze więc mimo że wszyscy o nas wiedzą nigdy otwarcie nie przyznaliśmy się że coś pomiedzy nami jest. Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę, chodziliśmy razem wszędzie
          Po pół roku dowiedział się o nas mój mąż-raptem sobie przypomniał o mnie!-i zrobiła się granda!! powiedział oczywiście że go zatłucze i wiem że byłby do tego zdolny!! na dodatek mieszkamy na tym samym osiedlu!
          Wtedy mój "M"powiedział, że powinniśmy się przestać spotykać, że na razie tak będzie lepiej! odsunął się ode mnie i wycofał,a ja dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jak bardzo mi na nim zależy. Nie pozwoliłam mu odejść i i tak widywaliśmy się w każdy weekend u wspólnych znajomych. I tak trwało to do niedawna jeszcze. on na początku oponował, nie chciał się spotykać ale ja byłam wytrwała i w końcu mi się udało. Jednak nigdy nie rozmawialiśmy o tym co jest między nami, ja nie potrafiłam się do końca otworzyć, a on też jest osobą BARDZO zamkniętą w sobie i skrytą!!
          I tak w sumie trwało to do zeszłego tygodnia. widywaliśmy się w każdy weekend, ale już nie wychodziliśmy do ludzi, żeby nikt "nie gadał". Pomimo, że i tak wiedzą wszyscy! Mało tego- wszyscy włącznie z jego rodziną zgodnie twierdzą, że my jesteśmy dla siebie stworzeni, traktują nas jak parę i tylko dziwią się,że tak się "ukrywamy". On w tygodniu pracuje poza miastem, więc skończyło się tak, że codziennie pisaliśmy do siebie, a jak przyjeżdżał to widzieliśmy się codziennie tylko u niego. I chyba przez to pomału zaczęły się problemy. Tak bardzo i za wszelką cenę chciałam, żebyśmy byli razem, że całkowicie skupiłam się tylko na nim! jak głupia tylko patrzyłam w telefon o której napisze, czy napisze, czy jak wróci to po mnie zdzwoni!! trzeba czy nie trzeba leciałam tak jak tylko był w domu! No i najgorsze,że zrobiłam się klasyczną niezadowoloną babą!!!! jak wróciłam do naszych sms-ów z ostatniego czasu to wiecznie miałam focha!!!!wiecznie coś mi nie pasowało! jak pisał wieczorem to zła, że nie rano. Jak pisał rano to zła że na pewno ma jakieś plany bo czemu tak wcześnie. Do tego zaczęłam go męczyć co będzie z nami, czy to ma sens, co on do mnie czuje, czy mu zależy- aż wstyd się przyznać!!!
          wiem,że nie wszystko jest moją winą bo on też pomocny nie był- ale przyznaję się do swoich win!! I tak im bardziej go naciskałam tym bardziej on się ode mnie odsuwał- aż po kolejnej awanturze z mojej strony. przez tydzień prawie się nie odzywał nie napisał sam nic. Owszem jak dzwoniłam to odbierał i jak napisałam to też odpisał ale nic od siebie. Ani razu nie zapytał co u mnie tylko suche odpowiedzi na moje pytania I tu kolejny mój błąd- zamiast dać mu odetchnąć bo wiedziałam że coś się dzieje- ja tym bardziej dzwoniłam cały tydzień pytając czy wszystko w porządku, czy za mną tęskni (czy tęskni- rozumiecie!!!! baby są nienormalne!!!! raptem do pracy pojechał na kilka dni a ja czy tęskni!!)
          no więc on wrócił i powiedział, że wszystko przemyślał, że jest zmęczony, że już nie ma siły i że ten związek chyba nie ma sensu :( :( :(że może to co było między nami się wypaliło.
          Próbowałam go jakoś przekonać, ale tym razem mi się nie udało. Powiedział, że zostaniemy przyjaciółmi i nic więcej.
          Przez te ostatnie dwa tygodnie prawie nie rozmawialiśmy, ja przepłakałam 10000000 łez, przeczytałam wszystko co się dało na internecie i 1000 razy obiecywałam sobie, że będę twarda, że tam nie pójdę, ale oczywiście jak tylko wrócił to mi nie dało i już tam poleciałam.
          Serce mi się kraje jak widzę jak mnie trzyma na dystans. oczywiście już go poleciałam całować i wylądowaliśmy w łóżku- i to tylko z mojej inicjatywy!!!i przez chwilę byłam zadowolona z siebie, bo zawsze to coś znaczy- że nie jest w stanie mi się tak opierać. ale wróciłam do domu i dalej to samo! czuję się jeszcze gorzej! nie mogę tak latać do niego bo teraz znowu będę zaczynać moje obietnice od początku będę twarda)
          Pomóżcie proszę, może męskie spojrzenie mi jakoś pomoże- co robić!!! wiem wszystko o wchodzeniu do tej samej rzeki, o tym, że trzeba żyć dalej, że jak nie on to inny i że jak nie kocha to nic na siłę:(
          Wiem, że w końcu mi przejdzie i że mogę żyć bez niego- ale co to za życie:) Bardzo chcę spróbować, żeby dał na jeszcze szansę, bo jeżeli mogło by być nam razem dobrze to nie warto walczyć??? ale wiem, że proszenie go o to kompletnie nic nie da!
          Jest jednym z najbardziej wartościowych ludzi jakich znam! ambitny, wytrwały cierpliwy i kochany. Byłam okropną zołzą i zrozumiałam to ale przecież jak mu powiem,że się zmieniłam to to nic nie da
          POMÓŻCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • tapatik Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 13.08.18, 13:05
            Nie warto.
            Ten mężczyzna od ciebie odszedł i już nie wróci.
            Jak będziesz się nim zajmować, to nie zauważysz innego, który jest obok ciebie.

            Swoją drogą to mogła byś rozwód wziąć, bo trafi ci się kolejny amant, a ty nadal będziesz mężatką.
            • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 13.08.18, 19:10
              Widzę, że pisząc tą epopeję, zapomniałam dodać najważniejszej informacji.
              Oczywiscie jestem po rozwodzie juz od półtora roku!!!
              Sama przyznaje sie ze zrobiłam sie ostatnio okropna malkontentką!!!
              Tak bardzo nie chciałam go stracić ze zrobiłam jeszcze gorzej!!!
              Ale czasu nie wrócę! Powiedzcie mi co mam zrobic teraz?
              Nie chce pisać do niego codziennie bo za chwile ba prawdę befzie miał minie dosc!
              • amb25 Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 15.08.18, 09:02
                Dac mu spokoj. Twoj M cos sybko rezygnuje (jakos nie wierze zeby sie wystraszyl pogozek twojego meza), moze to byl tylko dobry pretekst z ktorego chcial skorzystac? Nie wyglada jakby mu jakos specjalnie zalezalo...
                Skoro miedzy wami sie nie ukladalo (klotnie, wczesniejsze proby zakonczenia zwiazku) to po co to ciagnac dalej? Ludzie sie nie zmieniaja, a jesli nawet, to tylko na chwile - powroca stare problemy - powrocaja stare zachowania.
                • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 14.08.18, 20:57
                  Tapatik dziękuje Ci za odpowiedź, ale rzecz w tym ze ja nie chce sie odkochać:(
                  To jest bardzo wartościowy człowiek i wiele razem przeszliśmy. Wiem, ze moze być nam razem dobrze!
                  Dlatego chce zrobic wszystko co jeszxze moge żeby spróbować to naprawic!
                  • tapatik Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 14.08.18, 21:34
                    W takim razie wymagasz walnięcia łopatą.

                    Wcale nie chcesz od nas rad.
                    Chcesz abyśmy popłakali razem z tobą nad niegodziwością tego świata i powiedzieli "Tak, masz jeszcze szansę, on na pewno cię kocha, a foch mu przejdzie".

                    > Wiem, ze moze być nam razem dobrze!

                    G...o.
                    On nie chce się z tobą spotykać i nie jesteś tego w stanie naprawić.
                    • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 15.08.18, 10:36
                      tapatik napisał:

                      > W takim razie wymagasz walnięcia łopatą.
                      >
                      > Wcale nie chcesz od nas rad.
                      > Chcesz abyśmy popłakali razem z tobą nad niegodziwością tego świata i powiedzie
                      > li "Tak, masz jeszcze szansę, on na pewno cię kocha, a foch mu przejdzie".

                      >
                      Masz rację..chyba tego bym chciała najbardziej, żeby ktoś powiedział że mamy szansę:(

                      .ja wiem, że jeżeli mi powiedział, żę jest zmęczony to na pewno tak jest, wiem też, że pewnie nie jestem w jego oczach dziś tak "atrakcyjna" jak kiedyś - nie mówię tu o wyglądzie fizycznym- ale doprowadziło do tego wiele rzeczy. ostatnie dwa lata były dla mnie bardzo ciężkie- rozwód, zmiana pracy, zmiana mieszkania, historia z nim, której się nie spodziewałam- i to chyba dlatego tak zaczęłam panikować i przytłaczać go- mimo,że na prawdę taka nie jestem!!! nie spodziewałam się że mogę się tak mocno w kimś zakochać i tak bardzo bałam się go stracić, że zrobiłam wszystko na opak!!!
                      Ale teraz chcę mieć szansę to naprawić- wiem, że do niczego go nie zmuszę, ale chcę spróbować!
                      Nie chcę się odkochać, ani siedzieć i cierpieć i myśleć co by było gdyby. Chcę zrobić coś, co zmieni jego stosunek do mnie na taki jaki był przedtem, a wtedy pomału, wszystko w swoim czasie się okaże czy możemy być razem szczęśliwi czy nie.
                      Dlatego się do Was zwracam -m jak Wy byście to odebrali?
                      Czy brak kontaktu teraz z mojej strony to dobry pomysł?
                      czy jednak spróbować porozmawiać z nim? - ale czy to nie będą z mojej strony tylko puste słowa jak powiem że zrozumiałam i opamiętałam się.
                      Też uważam, że ludzie się nie zmieniają- i właśnie w tym rzecz-nigdy dotąd nie byłam płaczliwa i zrzędliwa. zawsze uśmiechnięta i " samowystarczalna"- nie wiem co mi się stało, chyba właśnie natłok tego wszystkiego i do tego jeszcze właśnie głowa do góry, żeby nikomu nie pokazać jak mi ciężko. i tak o mnie myślą wszyscy... wszyscy oprócz niego bo przy nim to zdurniałam i to czego nie pokazywałam innym ze zdwojoną siłą odbiło się na nim.
                      Samej jest mi wstyd przed samą sobą jak czytam te wiadomości do niego- tylko głupie pytania "tęsknisz za mną", a "myślisz o mnie" jak -latka!!!! No przecież jak pisał i dzwonił codziennie to chyba myślał na co go się tak głupio pytać ???!!!
                      • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 15.08.18, 20:09
                        Na moje, jeśli chłopa nie zdradziłaś, a on jeszcze nie przygruchał sobie następczyni, masz szansę.

                        Tylko nie narzucaj mu się przychodzeniem, czy telefonami. Pisz mu mejle i raz na jakiś czas puść esa, że Ci smutno. Nic więcej, tyle na początek wystarczy. Na litość go trzeba brać. Wrażliwy i dobry chłopina, więc tak bym knuł.

                        Tylko w tych mejlach zero gorzkich żali, fochów czy pretensji. Pisz co czujesz. Że Ci smutno, że co chwila coś Ci się z Waszej przeszłości przypomina, że właśnie dziś Cię gołąb ubogacił, tak samo jak wtedy, gdy byliscie Łazienkach co tak się dzieciaki darły i wrzosem upojnie pachniało. I takie tam podobne bzdety.

                        Po jakimś czasie, dorzuć jakieś Wasze zdjęcie, po kolejnym, włóż mu odbitkę za wycieraczkę.
                        Trochę po bandzie może być, więc z tym nie przegnij, ale wykombinuj, że coś ze zdrowiem Ci się posypało, a pani dr powiedziała, że to ze stresu i nieprzespanych nocy. Tylko subtelnie rozkładaj akcenty i między wierszami przemycaj to co najważniejsze, bo inaczej ślepy sie połapie, że knujesz jakieś farmazony i dupa zbita.

                        Jak dalej będzie cisza, to skrobnij, że pewnie nie odpisuje, bo już kogoś ma, ale że Tobie bardzo pomaga to pisanie, więc niech się nie gniewa, a najwyżej niech Cię do killfajla przekieruje (w sensie do śmieci).

                        Aa no i jakieś tam Wasze rocznice mogą się nadać, np rocznica pierwszej wspólnej stłuczki jego motorem, jego awansu czy zmiany pracy, pierwszego jabola w parku itd

                        Tylko uwaga na koniec: nie napalaj sie za mocno, bo szanse nie są niebotyczne, więc żebyś się w jakąś psychozę nie wpędziła. Ale jak będziesz jak ta kropla co drąży kamień, to jest szansa że się uda.

                        Uszka do góry i do boju ! :)
                        • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 15.08.18, 21:22
                          gyubal_wahazar napisał:

                          > Na moje, jeśli chłopa nie zdradziłaś, a on jeszcze nie przygruchał sobie następ
                          > czyni, masz szansę.
                          >
                          > Tylko nie narzucaj mu się przychodzeniem, czy telefonami. Pisz mu mejle i raz n
                          > a jakiś czas puść esa, że Ci smutno. Nic więcej, tyle na początek wystarczy. Na
                          > litość go trzeba brać. Wrażliwy i dobry chłopina, więc tak bym knuł.
                          >
                          > Tylko w tych mejlach zero gorzkich żali, fochów czy pretensji. Pisz co czujesz.

                          Ale jak będziesz jak ta kropla co
                          > drąży kamień, to jest szansa że się uda.
                          >
                          > Uszka do góry i do boju ! :)

                          Umiem być taką kroplą bo mam motywację! Tylko potrzebuję wsparcia😥
                          Nawet nie wiesz jak bardzo mnie podniosła na duchu Twoja wypowiedź!!!!!!!!
                          Dziękuję Ci strasznie !!!!!!!!🙂
                          • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 15.08.18, 21:38
                            Ojtam, luz :) Po prawdzie, to niewiele z tego rozumiem, bo z tego co piszesz, żadnej kosy mu nie ożeniłaś,
                            a tylko takim tam zwykłym babskim przynudzaniem, trochę chłopakowi krwi napsułaś.

                            To raz, a dwa, on też w związek z Tobą dużo zainwestował, więc na pewno codziennie w nim też się to kotłuje. Tylko skryty jest, wiec Ci tego nie wygarnie. Pisz ze 3-4 dni, po czym zrób dzień przerwy.

                            Poczuje że mu czegoś brakuje i zacznie kombinować dlaczego się nie odezwałaś. Tylko w kolejnym mejlu się z tego nie tłumacz, bo zrujnujesz całe napięcie. Niech kombinuje

                            Tylko musisz uzbroić się w cierpliwość (a z tego jak piszesz wynika, ździebko narwana jesteś), bo rozbrojenie takiego milczka to robota pewnie najbiedniej na parę tygodni, może miesięcy, więc się nie niecierpliw

                            Będzie Twój, nie pękaj ;)
                                • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 18.08.18, 21:40
                                  zadnych zali nie było. zakończyłam szybko rozmowę, bo wiem, że w przeciwnym razie zaraz bym napisała jakieś " możemy pogadać?"
                                  I dalej siedzę i czekam, choć staram się nie... rolety zasłonięte żebym nie widziała czy jest
                                  i co dalej?:(
                                  • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 18.08.18, 22:11
                                    Jest Twój, ale musisz musisz zachować spokój i nie robić żadnych nerwowych ruchów.
                                    Coś jak wędkarz z rybką. Widziałaś kiedy, by po zarzuceniu przynęty, wędkarz nerwowo batożył kijem wodę, czy rzucał w okolice spławika kamieniami ?

                                    No właśnie. Spokojnie czeka, aż zaintrygowana smakowitym robaczkiem rybka, sama podpłynie i go chapnie. Twoja rybka już kręci się wokół spławika, więc 90% sukcesu masz w garści, tylko żadnych histerycznych ruchów.

                                    Niech Romeo ma pełną inicjatywę i zdziwiony przekona się jak bardzo na korzyść ten ostatni sajgon Cię zmienił. Nie panikuj, wszystko idzie jak po maśle :)

                                      • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 18:50
                                        Hehe, miło widzieć tak płonącą afektem, nadobną niewiastę ;)

                                        Na początek, zaimpregnuj się może czymś z lekka, bo nim Romeo wykona kolejny dzwonek,
                                        zdążysz wykończyć się nerwowo. Jak znam damski gust, to baileys, kahlua albo amaretto
                                        da radę. Już ? To teraz spokojnie kombinuj razem ze mną.

                                        Czy chłopak zadzwoniłby parę dni temu, gdyby było pozamiatane ?
                                        No chyba, nie zostawił u Ciebie młotka ani wiertarki ?

                                        Czyli dzwonił bo się stęsknił i pali się do Ciebie, ale po pierwsze, chce Cię troche przeczołgać,
                                        byś przestała mu wchodzić na głowę, a po drugie, męska duma nie pozwala mu za łatwo
                                        Ci odpuścić, bo we własnych oczach wyszedłby na uszatą cipe.

                                        Ale jak na takiego milczka, na moje zadzwonił i tak bardzo szybko.
                                        Obliczałem go na jakiś miesiąc, a ile to trwało ? Tydzień ?

                                        Prócz tego że się stęsknił, dzwoni bo się trochę boi, czy jakiegoś pocieszyciela
                                        sobie już nie załatwiasz, więc między wierszami daje Ci do zrozumienia,
                                        że może wpaść z brzytwą i pokroić go w plastry, jakby co

                                        I bardzo dobrze, niech się boi. Ciebie to dużo kosztuje, niech jego trochę też.
                                        Nie schrzań tego tylko, ćwierkając mu jakieś egzaltowane kawałki, bo jak poczuje,
                                        że kontroluje sytuację, będzie Cię trzymał na krótkim holu miesiącami.

                                        Masz tam jakiś rower czy veturilka ? Jak nie masz, to patefon na uszy
                                        i ganiaj po osiedlu, póki nie padniesz, tylko poza zasięgiem jego lornetki

                                        Te 2-3h ciemności wieczorem w Twoich oknach, podniesie mu ciśnienie na tyle,
                                        że zobaczysz jak mu rurka zmięknie, jak zadzwoni następnym razem.

                                        A jeśli Ci te podchody bardzo się dłużą, myśl o huraganie zmysłów jaki Cię czeka,
                                        jak się będziecie w końcu przepraszać ;)
                                        • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 19:07
                                          gyubal_wahazar
                                          :D:D:D
                                          jeżdżę na rowerze i piję piwo:D
                                          Niestety muszę przyznać, że zmuszamsię tylko po to żeby jemu pokazać bo widzi mnie zawsze na endo:(
                                          Wytrzymał dwa dni ostatnio, a teraz 3- ci dzień cisza i ciągnie się strasznie, a ja tylko siedzę i dumam!!
                                          I jedyną pozytywną rzeczą w całym tym czekaniu są Twoje komentarze:D:D:D
                                          Pierwsze miejsce dla Ciebie w dodawaniu ludziom otuchy!!!!!:)


                                          > A jeśli Ci te podchody bardzo się dłużą, myśl o huraganie zmysłów jaki Cię czek
                                          > a,
                                          > jak się będziecie w końcu przepraszać ;)

                                          Ojjjj, żebyś miał racje!!!!!!!!
                                          • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 19:33
                                            > jeżdżę na rowerze i piję piwobig_grin

                                            Ale choć drugą ręką trzymasz kierownicę ? Bo zaczynam się lękać o babcie i dziadków na Twoim osiedlu

                                            > Wytrzymał dwa dni ostatnio, a teraz 3- ci dzień cisza i ciągnie się strasznie, a ja tylko siedzę i dumam!!

                                            To spójrz na to w ten sposób. Przez te - strzelam - 2/3 tygodnie postu, Romeo się połapie, że bez Ciebie pozostaje mu tylko zimna stal albo lot z wysokości, a Ty się wyrzeźbisz jak osa i jeszcze od estrogenów w piwie urośnie Ci ucho. Słowem, jak mówią korpokangurki: win-win scenario ;)

                                            A co drugi wieczór, wychodząc na rower wyłącz gps'a w smarku. Wtedy żadne endo mu nie pomoże i nakryjesz go, jak sie z lornetką czai na Ciebie przy śmietniku ;)
                                                • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 19:57
                                                  Jak chcesz się odegrać, to pogadaj z koleżankami, która ma chłopa z motórem i odpal jej jakieś pachnidło, za to by po Ciebie nim pod blok przyjechał i zatrąbił. Tylko to już cięższa artyleria, bo jak Romeo zobaczy że siadasz na jakimś przecinaku, pochylając się i obejmując jakiegoś typa udami, może być niezbyt jaskrawo. Ale na czarną godzinę i takie zagranie warto mieć w arsenale ;)
                                              • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 19:49
                                                Uffff, to kamień z serca ;)

                                                Bardzo dobrze i zmuszaj się tak co wieczór. A jak gdzieś na trasie trzepak Ci sie trafi, to poprzeciagaj się trochę na nim, by na dróżce obok się korek zrobił, a Romeowi lornetki zaparowały

                                                Dajesz radę, Marlena, tylko się tyle nie frasuj. A na zagłuszenie gupich myśli, puść sobie takie cacko na słuchawkach na full, jeśli nie znasz: www.youtube.com/watch?v=gh1jAgbLP70
                                                • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 20:31
                                                  gyubal_wahazar napisał:

                                                  > Uffff, to kamień z serca ;)
                                                  >
                                                  > Bardzo dobrze i zmuszaj się tak co wieczór. A jak gdzieś na trasie trzepak Ci s
                                                  > ie trafi, to poprzeciagaj się trochę na nim, by na dróżce obok się korek zrobił
                                                  > , a Romeowi lornetki zaparowały
                                                  >
                                                  > Dajesz radę, Marlena, tylko się tyle nie frasuj. A na zagłuszenie gupich myśli, puść sobie takie cacko na słuchawkach na full, jeśli nie znasz: www.youtube.com/watch?v=gh1jAgbLP70

                                                  Przesłuchałam fajne, ale na razie jestem na etapie

                                                  www.youtube.com/watch?v=KUmZp8pR1uc&feature=share
                                                  • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 20:53
                                                    Jeszcze jedna nieśmiała sugestia. Z tego co piszesz, naprawdę zależy Ci na chłopie. Jeśli tak, to nie kombinuj z żadnymi randkowniami, dobiegaczami, czy innymi chwilowymi terapeutami, bo Romeo wygląda na gościa z kręgosłupem, a takich akcji się nie wybacza.

                                                    No chyba że położysz na nim krzyżyk, ale wtedy powiedz mu o tym wyraźnie. Wcześniej nie majstruj nic za jego plecami, póki jest jeszcze co zbierać. Ale to tylko taka nieśmiała uwaga, bo duża jesteś i wiesz co robisz.

                                                    PS Niezłe, dzięki. Z tej półki, to mam takiego covera:
                                                    www.youtube.com/watch?v=KTXTR7FeI6U
                                                  • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 21:07
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > Jeszcze jedna nieśmiała sugestia. Z tego co piszesz, naprawdę zależy Ci na chło
                                                    > pie. Jeśli tak, to nie kombinuj z żadnymi randkowniami, dobiegaczami, czy innym
                                                    > i chwilowymi terapeutami, bo Romeo wygląda na gościa z kręgosłupem, a takich ak
                                                    > cji się nie wybacza.
                                                    >
                                                    > No chyba że położysz na nim krzyżyk, ale wtedy powiedz mu o tym wyraźnie. Wcześ
                                                    > niej nie majstruj nic za jego plecami, póki jest jeszcze co zbierać. Ale to tyl
                                                    > ko taka nieśmiała uwaga, bo duża jesteś i wiesz co robisz.
                                                    >
                                                    > PS Niezłe, dzięki. Z tej półki, to mam takiego covera:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=KTXTR7FeI6U

                                                    Na przekór mu chciałam zrobic przed sama sobą bo on oczywiscie nic o tym nie wie!!
                                                    Ale to nie dla mnie. Ja sie nie nadaje!!!!
                                                    Jak juz napisałam skasowałam konto po dwóch dniach:)))) choćbym na sile chciała to nie dałam rady:)) ja wiem ze to juz jest tylko on i Jam nic nie bedzie to wiem ze ja sie juz nie podniosę z tego:)
                                                  • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 21:29
                                                    > ja wiem ze to juz jest tylko on

                                                    Zuch! Na 100% się Wam poukłada. On jeszcze o tym nie wie, ale wystarczy, że Ty wiesz, bo trochę szybciej od chłopa myślisz ;)

                                                    > i Jam nic nie bedzie to wiem ze ja sie juz nie podniosę z tegosmile

                                                    Ojtam, nie takie rzeczy ze szwagrem w wojsku. Zrób sobie jakąś kąpiel z wonnościami, zaimpregnuj sie z lekka tym piwczakiem i zrób jakąś zdrowaśkę, a na mikołaja, wielebny odtrąbi zapowiedzi, zobaczysz! ;)


                                                  • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 21:16
                                                    gyubal_wahazar
                                                    >
                                                    > PS Niezłe, dzięki. Z tej półki, to mam takiego covera:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=KTXTR7FeI6U
                                                    Ta 100% w moim guscie!! Super!!!
                                                    A z innej półki i po babsku
                                                    youtu.be/_Q-TkT3RwJw
                                                    Mówi o tym ze trzeba isc zawsze i pomimo wszystko do przodu:)
                                                  • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 20.08.18, 19:22
                                                    At your service, Ma'am ;)

                                                    I tak trzymaj! A teraz patrz, co tych dwu tu wyprawia:

                                                    www.youtube.com/watch?v=chkm1g-XGro&feature=youtu.be&list=RD8TdekiMACLo&t=25

                                                    Dla mnie to jest po prostu muzyczne porno. Za ten kawałek od 1:35 do 2:05, buddyści na Okinawie
                                                    powinni Kazuje jutro beatyfikować, chłopaki z filharmonii w Tokio, zacząć szukać roboty w Żabce,
                                                    a Larry powinien się rozpić, za parę jaboli opchnąć gitarę w nocnym i na stacji metra Wawrzyszew,
                                                    wieczorami rzępolić na grzebieniu 'Ona tańczy dla mnie'

                                                    No. Tom sie poegzaltował trochę, ale było warto

                                                    PS Jak tam dziś ? Trzymasz fason, czy niekoniecznie ? ;)
                                                  • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 21.08.18, 21:24
                                                    rewelacyjni! :)

                                                    "Dla mnie to jest po prostu muzyczne porno. Za ten kawałek od 1:35 do 2:05, buddyści na Okinawie
                                                    powinni Kazuje jutro beatyfikować, chłopaki z filharmonii w Tokio, zacząć szukać roboty w Żabce,
                                                    a Larry powinien się rozpić, za parę jaboli opchnąć gitarę w nocnym i na stacji metra Wawrzyszew,
                                                    wieczorami rzępolić na grzebieniu 'Ona tańczy dla mnie'" - a ta egzaltacja mnie ubawiła do łez:D:D:D
                                                    A z fasonem to u mnie średnio- humor na ...www.youtube.com/watch?v=h-ysDLEREcM czyli banalnie, prozaicznie i ....po babsku:)
                                                  • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 21.08.18, 21:42
                                                    a co do "Dla mnie to jest po prostu muzyczne porno"- to dla mnie to onwww.youtube.com/watch?v=Jbi80T1E0gY i nie chodzi o muzykę tylko o głos wokalsty- rozkłada mnie na łopatki:) Gdyby mój "M" miał jeszcze taki głos to już w ogóle byłby doskonały:D:D:D
                                                    I tu jeszcze jeden kawałek ich, gdzie refren włączony na słuchawkach na cały regulator pomaga na chwile przestać myśleć:(www.youtube.com/watch?v=uVTQ1qFm_mw
                                                  • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 22.08.18, 22:16
                                                    Niewątpliwie dają radę chłopaki, ale nie wiem, czy zdają sobie sprawę z jednego, za to dość fundamentalnego swego niedostatku. Uświęconą od pokoleń tradycją przedstawicieli śmierć-metalu, jest ganianie z rzeźnickim nożem,
                                                    licealistek w podkolanówkach, po lochu.

                                                    Przy czym, niekoniecznie muszą je dogonić (chociaż elementarna przyzwoitość, nakazywałaby),
                                                    ale bez tego obowiązkowego elementu anturażu, cała dramaturgia, groza i wiarygodność, idą psu w tą no.

                                                    Tak że, jeśli to Twoje ziomki, to podziel się może z nimi tą sugestią, a wtedy Slayer może pakować się w reklamówki
                                                    Zuchy poniżej, są trochę mniej śmierć-metalowi, za to ponieważ Lufthansa zgubiła ich instrumenty,
                                                    by mimo to nie zawieść publiczności, w drodze na koncert zmuszeni byli obrobić skansen łowicki pod Karlsruhe

                                                    Harfiarz miał tylko pecha, bo tak długo ociągał się z decyzją, którą harfę zajumać, że miejscowi zdążyli go dorwać i wytarzać w smole:

                                                    www.youtube.com/watch?v=J5wbPiqSH6E
                                • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 19.08.18, 19:16
                                  staurois napisała:

                                  > Moim zdaniem poszukaj nowego misia pysia.
                                  > Wejdź na portal singli ...albo coś w tym rodzaju .
                                  > Teraz nie możesz być sama ze swoimi myślami .

                                  Masz rację... to jest właśnie najgorsze, że siedzę tylko i myślę i nie mam siły nawet do ludzi iść!
                                  Nikt nie wie z mojego otoczenia co się dzieje i nikomu nie potrafiłabym się tak " zwierzyć" nawet. Tylko Wam tutaj- dziwne to zresztą:)
                                  I cały dzień tak właśnie mija, że siedzę i myślę, i tyle, nawet tv nie włączam, o czytaniu książki to nawet nie ma mowy bo patrzę na kartki i nie mogę się skupić - straszne to!!!!!!
                                  I wiem, że choć duma i honor mówią, żeby dać sobie spokój to ja nie potrafię, bo On jest mój "Misio":(

                                  A co do portali to wiesz, że nawet spróbowałam!!
                                  Zaraz w pierwszy dzień jak mnie zostawił.... przyszłam do domu i pomyślałam, że na złość jemu będę z kimś "gadać" i będę miała też o czymś innym myśleć...........
                                  trwało to całe dwa dn:D:D
                                  Tylko mnie drażniły te głupie rozmowy :(

                        • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 15.08.18, 21:28
                          nnn.1 napisał(a):

                          > Należy "wypuścić z rąk". I zająć się czymś. I czekać, nie czekając. Jeżeli wróc
                          > i samo, nieprzymuszone, to znaczy, że miało być. I wtedy będzie.

                          Gdyby to było takie proste:)
                          Ale czekam nie piszę na razie nic i czekam i udaje, że nie:(
                          Może wytrzymam z tydzień jak mi pomożecie😥
                          I wtedy będę myślec co i jak napisać.
                          Najgorzej jest tak jak teraz, bo on mieszka w bloku na przeciwko o widzę, że w domu jest:( i wtedy jest mi najbardziej cieżko!!!
                          Ale kolega „wyżej” mnie podbudował dzisiaj strasznie!!!! I mam nadzieję, że z Waszą pomocą uda mi się choćby najmjiejszą szansę mieć na to żeby spojrzał na mnie tak jak kiedyś :(
                          • nnn.1 Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 15.08.18, 21:47
                            marlenaartur napisał(a):

                            > nnn.1 napisał(a):
                            >
                            > > Należy "wypuścić z rąk". I zająć się czymś. I czekać, nie czekając. Jeżel
                            > i wróc
                            > > i samo, nieprzymuszone, to znaczy, że miało być. I wtedy będzie.
                            >
                            > Gdyby to było takie proste:)
                            > Ale czekam nie piszę na razie nic i czekam i udaje, że nie:(
                            > Może wytrzymam z tydzień jak mi pomożecie😥
                            > I wtedy będę myślec co i jak napisać.
                            > Najgorzej jest tak jak teraz, bo on mieszka w bloku na przeciwko o widzę, że w
                            > domu jest:( i wtedy jest mi najbardziej cieżko!!!
                            Może:
                            Zamontuj rolety lub żaluzje i na stałe opuść.
                            Kup zasłony.
                            Zrób witraż.
                            Zrób i powieś mandale [to może ci wypełnić czas czekania].
                            Posadź drzewa [to na wypadek konieczności dłuższej izolacji].
                            Wyjedź na tydzień lub na jakiś czas.
                            Przeprowadź się [to w ostateczności].

                            > Ale kolega „wyżej” mnie podbudował dzisiaj strasznie!!!! I mam nadzieję, że z W
                            > aszą pomocą uda mi się choćby najmjiejszą szansę mieć na to żeby spojrzał na mn
                            > ie tak jak kiedyś :(
        • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 22.08.18, 10:43
          staurois napisała:

          > A co to za minka?
          > A co twe serduszko mówi?

          Mówi, że te dni stają się coraz cięższe i nic nie jest lepiej.
          że wymyślam 1000 powodów, o które powinnam być na niego zła, a i tak nie potrafię.
          że w sumie już prawie miesiąc minął odkąd nie jesteśmy razem, a ja dalej nie potrafię przestać o nim myśleć nawet na sekundę.
          że nawet jak próbuję sobie wytłumaczyć, że to trudno jakoś to będzie, nie mam już sił "walczyć" o niego- poddaję się..... to zaraz potem myślę, a co jeżeli to na prawdę jet "ten jedyny"....co jeżeli na prawdę możemy być razem szczęśliwi tylko to był po prostu zły czas na początek?
          • staurois Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 22.08.18, 14:45
            Hmm....a on ..jakeś ruchy z jego strony?
            Ja na Twoim miejscu szukałabym tzw.zamiennika ..byle by nie być z myślami .
            Pisać można wirtualnie to miłe ....ale kijek ma dwa końce.
            Może poczytaj książki ...faceci lubią zołzy:)....lecą do nich jak ćmy:)
            • marlenaartur Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 22.08.18, 17:30
              staurois napisała:

              > Hmm....a on ..jakeś ruchy z jego strony?
              > Ja na Twoim miejscu szukałabym tzw.zamiennika ..byle by nie być z myślami .
              > Pisać można wirtualnie to miłe ....ale kijek ma dwa końce.
              > Może poczytaj książki ...faceci lubią zołzy:)....lecą do nich jak ćmy:)

              Nie jestem w stanie skupić się na czytaniu, ale akurat " dlaczego mężczyźni kochają zołzy" mam ebooka i wysłuchałam całego:
              Chwilami to tak jakby była pisana w 100% o mnie:D:D
              Identyfikuję się zawsze ( no może nie zawsze tylko przez ostatni czas) z tą " miłą dziewczyną":) To ja..nadskakująca aż się sr... chce, a z drugiej strony płaczliwa i z pretensją:D:D:D
              Książka z humorem ale mówi całą prawdę:)
              Trzeba się zająć swoim życiem kochać mądrze, a nie jak bluszcz
              Tylko, żeby być tą zołłzą to trzeba mieć najpierw do kogo- i znów wracamy do punktu wyjścia:(

              • staurois Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 22.08.18, 20:31
                Oj ta,oj tam ....
                Tych misków jest od pyty.
                Znajdź innego albo dwóch.
                Nie bądź sama .
                Po trochu odkochasz się .
                Czas leczy rany .
                Na początku jest bardzo trudno ,ciężko ...allllllllle myśl pozytywnie ....do Ciebie też uśmiechnie się szczęście :)
                Hmm przeczytałaś to super :)
              • gyubal_wahazar Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 22.08.18, 22:25
                Twoja babcia w powstaniu ze szwabami wojowała, albo na chłopa pół wojny czekała, a Ty miesiąca poczekać nie dajesz rady ?

                Nic się nie troskaj, będzie dobrze Marlenka, chłop niedługo z wojny wróci i na rencach Cię będzie nosił, że miał tak wierną dziewczynę ;)

                Ale jak już naprawdę Cię przyciśnie, to nie myśl o żadnych prochach, ani za żadne skarby o dobiegaczach, póki na 100% nie będziesz wiedziała, że ma inną. Zacne piwko albo lepiej dwa i zaśniesz jak niemowle. Polecam Paulanera a z naszych Perłę, Ciechana albo jakieś regionalne, bo na te popularne szczyny, szkoda zdrowia i pieniędzy

                Zuch jesteś, dasz radę, zobaczysz, a na mikołaja wielebny odtrąbi zapowiedzi ! ;)

                A tu masz taką o podobnej do Ciebie nimfie-terrorystce ;)
                www.youtube.com/watch?v=5RxzloVLiPw
                • staurois Re: Czy jest jeszcze szansa powrót? 23.08.18, 19:25
                  Zaraz znam ...hehe .
                  Inne pokolenie ..inna mentalność.
                  Korzystaj zżycia.
                  Zrobisz jak będziesz chciała,prawda?
                  I niekoniecznie nam o tym napiszesz :)
                  Nie załamuj się .
                  Żyj życiem :)
                  Albo inaczej ...korzystaj z życia ...masz je tylko jedno.
                  A tam po drugiej stronie ...nie wiadomo co nas czeka ..albo na co będziemy skazani ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka