Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(podryw)

15.10.04, 10:36
Z długaśnego wątku na temat zapraszania i płacenia za kobietę na randce
wynika, że dla wielu panów oczekiwanie z damskiej strony, że zapraszający
płaci jest dowodem na jej pazerność i wyrachowanie.
Mam pytanie: w takim razie jak konkretnej kobiecie, która się Wam podoba i z
którą chcecie niekoleżeńsko spędzić czas okazujecie zainteresowanie? Wydawało
mi się, że nawet najbanalniejsza próba podrywu w dyskotece czy pubie wiąże
się z propozycją postawienie drinka/piwa/kawy żeby kontynuować rozmowę.
To samo dotyczy pierwszej randki: zapraszający wybiera miejsce na które go
stać - przecież niekoniecznie od razu restaurację - i płaci rachunek za
kobietę. Dowodem zainteresowania są również kwiaty.
Skoro zainwestowanie w okazanie zainteresowania/sympatii odpada to jak?
Bardzo mnie to ciekawi...
    • gomory Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 11:17
      Jakos nie dostrzeglem by przewazajaca ilosc mezczyzn stwierdzila ze nie placi
      rachunkow zapraszajac kobiete. Smiem nawet twierdzic ze skupilas sie na
      mniejszosci.
      A zwolennicy dzielenia sie kosztami oczywiscie po prostu odpowiedza ze dziela
      sie kosztami ;).
      • triss_merigold6 Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 11:22
        Te posty z zarzutami o pazerność i dziwkarstwo były dość widoczne...
        "Dzielenie się kosztami" to w układzie koleżeńskim albo stałym związku.
        Śmiem twierdzić, że mężczyzna, który ZAPRASZA nowo poznaną dziewczynę a potem
        dzieli rachunek na pół albo nie jest kobietą zainteresowany albo jest skrajnie
        skąpy. W obu przypadkach należy go pożegnać.
        • Gość: prion Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 11:48
          > Te posty z zarzutami o pazerność i dziwkarstwo były dość widoczne...

          Ci najbardziej wrzaskliwi, zazwyczaj sa najbardziej widoczni,
          co nie znaczy ze reprezentuja opinie ogolu.
      • bukem Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 11:23
        Nie no - temat jest chybiony. Logiczne, ze jesli zapraszam na pierwszą czy
        drugą randkę to płacę, kupuję kwiaty etc. A potem sprawa sie rozmywa, bo jesli
        kobieta oczekuje ciąglego sponsoringu eskapad do knajp, czy innych to
        wtedy "zła kobieta jest" i raczej nie warto sie z nią wiązać. MOżna bzyknąć
        kilka razy, ale przyszłości z nią nie widzę...

        No chyba, że ma "przeznakomitą" dupę...

        bkm
        • triss_merigold6 Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 11:31
          Potem to albo luźny układ erotyczny albo związek w którym obie strony coś dają
          tj. raz kobieta organizuje czas a raz mężczyzna.
          Po prostu zainteresowała mnie masa wypowiedzi potępiających żal dziewczyny, że
          facet z którym się spotyka nigdy jej nie zaprasza, niczego nie kupuje (nawet
          symbolicznych kwiatów)...
          • bukem Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 11:32
            Nie no sprawa jest prosta: zadna skrajność nie jest dobra i tyle. Kwiaty się
            kupuje, ale nie trzeba tego robić kurna codziennie...
            • itsnotme Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 12:23
              Ale można:>
              • gomory Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 12:36
                Kobiety nie codzien sa tak mile by byly tego warte ;).
                • filut Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 15:01
                  gomory napisał:
                  > Kobiety nie codzien sa tak mile by byly tego warte ;).

                  Dlaczego się z takimi zadajesz? Pozasłużbowo przebywaj tylko z dziewczynami,
                  które są warte kwiatka przy każdym spotkaniu:)
                  • gomory Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 16:41
                    > Pozasłużbowo przebywaj tylko z dziewczynami, które są warte kwiatka przy
                    każdym spotkaniu:)

                    Hmmm... a jest jakas bez PMSow i okresu ;)?
                • itsnotme Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 15.10.04, 15:22
                  > Kobiety nie codzien sa tak mile by byly tego warte ;).

                  za głośno o tym nie krzycz;)
              • password01 Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 16.10.04, 12:38
                kupowanie kwiatów to świetne posónięcie. Szczególnie gdy kupuje się je z bez
                okazji. To świetnie działa :) Niestety jak się kupouja codiennie to ich moc
                szybko zanika, dlatego kupowanie kwiatów codziennie odpada. Trzeba zachować
                umiar w tej spawie i nie przesadzać.
    • stephen_s Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 16.10.04, 12:19
      Triss, przez analogię: wiele kobiet (nawet feministek) nie ma nic przeciwko np.
      upieczeniu raz na jakiś czas ciasta dla faceta. Ale to nie znaczy, że uważają
      to za normę, że będą gotować non stop...

      Tak samo jest moim zdaniem z płaceniem za kobietę w pubie: co innego, jak facet
      sam stawia drinka, by dziewczynie zrobić przyjemność - a co innego, gdy
      dziewczyna oczekuje, że facet z racji bycia facetem będzie robić to stale.

      Zapłacenie za drink to dla mnie prezent... Nie mam nic przeciwko niemu. Ale
      jeśli ktoś domaga się prezentów non stop, to chyba nie musi się to podobać?

      Inna sprawa, że ja np. problemu z tym nie mam - bo jak spotykam sie z kobietą,
      to nie jest tak, ze JA zapraszam JĄ - tylko MY uznajemy, że chcemy się ze sobą
      spotkać. Więc nikt tutaj nie zaprasza, nikt nie pełni roli "gospodarza"... i
      nikt za nikogo nie musi płacić :)
      • Gość: ciekawska Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.04, 13:51
        > Inna sprawa, że ja np. problemu z tym nie mam - bo jak spotykam sie z
        kobietą,
        > to nie jest tak, ze JA zapraszam JĄ - tylko MY uznajemy, że chcemy się ze
        sobą
        > spotkać. Więc nikt tutaj nie zaprasza, nikt nie pełni roli "gospodarza"... i
        > nikt za nikogo nie musi płacić :)

        Wiesz, jasne ze pozniej, jak juz ze soba jestesmy, to MY uznajemy, ze chcemy
        sie spotkac, ale na samym poczatku ktos musi pierwszy wyjsc z inicjatywa i
        zaproponowac spotkanie. Jak wtedy wyglada u Ciebie kwestia placenia? Dzielisz
        rachunek na pol? Placisz?
        • stephen_s Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 16.10.04, 14:56
          > Wiesz, jasne ze pozniej, jak juz ze soba jestesmy, to MY uznajemy, ze chcemy
          > sie spotkac, ale na samym poczatku ktos musi pierwszy wyjsc z inicjatywa i
          > zaproponowac spotkanie. Jak wtedy wyglada u Ciebie kwestia placenia? Dzielisz
          > rachunek na pol? Placisz?

          Dzielę - a raczej: dzielimy. Nie spotkałem się nigdy w takiej sytuacji, by
          kobieta oczekiwała, że za nią zapłacę... Raczej powiedziałbym, że sytuacja od
          początku jest jasna, że każdy płaci za siebie.

          Wiesz, może wynikać to z tego, że ja nie spotykam się z kobietami na
          zasadzie "Ale mi się strasznie podobasz! Zapraszam cię do knajpy /
          restauracji / kina". To nie są randki per se, raczej spotkanie dwojga ludzi,
          którzy są sobą zainteresowani - niekoniecznie w "randkowym" sensie. Owszem,
          ktoś pierwszy z inicjatywą spotkania wychodzi (nie zawsze ja), ale potem to
          jest wspólne ustalanie, gdzie chcemy iść, co chcemy robić... I w ostatecznym
          rezultacie nie wychodzi na to, że to np. ja kobietę gdzieś zapraszam - a
          właśnie, że po prostu wychodzimy razem.

          Zresztą, biorąc pod uwagę typ kobiet, z jakimi się spotykam, mam wrażenie, ze
          gdybym za nie zapłacił, to one by się poczuły tym skrępowane. Byłoby to
          dodawanie niepotrzebnego podtekstu do niezobowiązujego spotkania dwojga
          znajomych. Jestem zdania, że kwestia płacenia właśnie powinna pojawić się
          dopiero później - gdy facet jednoznacznie i na poważnie chce się zaangażować.
          Dopiero wtedy jest dla mnie czas na tego typu prezenty...
    • jesster Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 16.10.04, 23:03
      Myślę że zdecydowanie masz rację. Jeśli zapraszam kobietę, to jest oczywiste że
      to mi zależy, więc mam nawet obowiązek zapłacić, ponieważ to ona daje mi tą
      przyjemność że idzie ze mną na randkę. NIe musi tego robić, nie jej zależy. To
      ja wykazuję zainteresowanie. Myślę że wątpliwości pojawiają się w przypadku
      kiedy powiedzmy spotyka się para znajomych, i po prostu któreś
      proponuje-"chodźmy gdzieś na kawę, pogadamy". W takim przypadku to myślę miło
      jeśli mężczyzna zapłaci, ale jeśli tego nie zrobi to nie znaczy że jest cham i
      prostak.
      Tak czy inaczej, myślę że rzeczywiście takich wniosków jak w twoim pierwszym
      zdaniu też bym nie wyciągał. Po porstu czy nam sie podoba czy nie, żyjemy w
      takiej a nie innej kulturze, i to ma swoje konsekwencję.
      To tak jak z przepuszczaniem w drzwiach itp. Będę przepuszczał kobiety pierwsze
      aż do końca moich dni. Bo tak. Tak juz zostałem wychowany. A przecież nie czuję
      że należę do gorszego gatunku.
    • magrat5 Re: Skoro płacenie za kobietę jest passe to...(po 17.10.04, 12:18
      nie czytalam wczesniejszego watku, ale z mojego punktu widzenia to wyglada tak,
      ze jesli mam ochote dalej sie widywac z tym facetem to pozwalam mu zaplacic, a
      jesli nie lub wole utrzymac relacje kolezenskie to place za siebie
Pełna wersja