Gość: dziewczyna
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
26.10.04, 23:38
Od pewnego czasu spotykam się z facetem, który bardzo mi się podoba. Ja chyba
też nie jestem mu obojętna i generalnie wszystko byłoby ok, gdyby nie jedna
sprawa. Otóż ja od kilku lat zmagam się z trądzikiem (nie takim strasznym,
ale do idealnej cery bardzo dużo mi brakuje). W zasadzie jestem w stanie
zamaskować ten problem za pomocą odpowiedniego makijażu, ale powoli
przechodzimy do etapu, w którym nie będzie możliwe pokazywać mu się tylko z
tapetą na twarzy i... no właśnie... mam w związku z tym spore obawy. Boję
się, że jak mnie zobaczy bez podkładu, to...przestanę mu się podobać. W sumie
uważam, że jestem dosc ładna, mam raczej regularne rysy i jedyny powód do
kompleksów to te cholerne pryszcze. I zastanawiam się, czy wspomnieć mu o tym
wcześniej, czy może nie podejmować tematu? Gdyby jakaś kobieta Wam się
podobała i gdybyście się świetnie rozumieli i bardzo lubili, to czy
taki "defekt" mógłby coś zmienić w Waszym stosunku do niej?
Przeczytałam wątek "Czy tylko wyglad sie liczy" i wiem, że faceci są
wzrokowcami i się martwię i jestem zła, że ciągle coś mi wyskakuje i ... w
sumie sama nie wiem..