Nie rozumiem faceta......

05.11.04, 14:36
Poprosze o powazne odpowiedzi i dzieki z gory. Chce to zrozumiec.

Dojrzaly faceta na stanowisku, majacy stabilizacje, kulturalny, do tego jest
przystojny i wydawaloby sie inteligentny szuka pocieszenia u kobiet na raz
badz dwa. W chwilach smutku ubolewa nad brakiem stalej partnerka ktora dazyl
by uczuciem i wzajemnie. Z czego to wynika??? Wiele kobiet marzy o takim
mezczyznie, ustabilizowanym i niezaleznym. Do tego jest bardzo odzwazny,
przyciagajacym kobiety. Czemu wiec idzie na latwizne sypiajac z kims dla kogo
nic nie znaczy?? bo co moze dac taka kobiete, chwile przyjemnosci i co dalej.
On brnie w tym, wchodzi dalej w takie uklady badac mimo wszystko bardzo
samotnym, niepotrzebnym i czujac sie niedowartosciowym. Ja nie rozumiem
tego?? Co moze swiadczym o takim facecie??. Zapewniam, ze stac go na wiele
ale on tkwi i doluje sie ze jest tak a nie inaczej. Inaczej tz. ze nie kocha
z wzajemnoscia, czuje sie samotnym, zdolowanym..........
I jeszcze jedno.......
Facet sypia z kobieta i jest jednym z wielu jej facetow. On tez ma ich kilka.
Czy to nie jest obrzydliwe??? Powiedzcie..................
    • hispi_halford Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 14:50
      potrzeba fizjologiczna to nie uczucie
      • zwyczajna2 Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:02
        hispi_halford napisała:

        > potrzeba fizjologiczna to nie uczucie

        To logiczne chyba. Jednak czy az tak wazna jest potrzeba fizjologiczna i
        zaslania komus inne wartosci. Przeciez to jakby sex z prostytutka. Sorry ale ja
        to tak widze........
        • jsolt Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:03
          zwyczajna2 napisała:

          > hispi_halford napisała:
          >
          > > potrzeba fizjologiczna to nie uczucie
          >
          > To logiczne chyba. Jednak czy az tak wazna jest potrzeba fizjologiczna i
          > zaslania komus inne wartosci. Przeciez to jakby sex z prostytutka. Sorry ale
          ja
          >
          > to tak widze........

          nieprawda, z prostytutką się płaci...

      • jsolt Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:03
        taa jest, bzykać mu się chce więc się bzyka, a potrzeba posiadania stałej
        partnerki to jest w ogóle inna para kaloszy
        • george.sand Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:08

          > taa jest, bzykać mu się chce więc się bzyka, a potrzeba posiadania stałej
          > partnerki to jest w ogóle inna para kaloszy


          ok, to dlaczego skoro ma taką potrzebę, nie próbuje dać jej możlwiości
          realizacji tylko marzy o stałej partnerce i cieple domowym, czułości itp. a
          mimo to bynajmniej swoim zachowaniem i traktowaniem kobiet nie dąży do tego by
          się to stało faktem
          (bo wydaje mi sie, ze wlasnie taka sytuacje miala na mysli zwyczajna)
          • itsnotme Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:15
            Bo jeszcze pracuje nad stabilizacją i nie bardzo ma czas na cieplo, czułości,
            telefony co godzina, i spacery co drugi wieczór.
            • george.sand Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:19
              > Bo jeszcze pracuje nad stabilizacją i nie bardzo ma czas na cieplo, czułości,
              > telefony co godzina, i spacery co drugi wieczór.

              no to po grzyba gada, ze jest mu to potrzebne?
              a w takie gadki, że pracuje nad czyms tam i na razie nie moze to ja nie wierze
              szczegolnie w sytuacji ktora opisala zwyczajna (facet wyglada na
              ustabilizowanego)
              to jest oszukiwanie samego siebie, a raczej niegotowosc na normalny zwiazek z
              kobieta, niektorzy mezczyzni nigdy do tego nie dorastaja
              • hispi_halford Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:22
                i to jest tzw. roznica miedzy chciec a moc
                chce ale sie boi, za 20 lat dojrzeje do decyzji, don't worry
                • george.sand Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:25


                  > i to jest tzw. roznica miedzy chciec a moc
                  > chce ale sie boi, za 20 lat dojrzeje do decyzji, don't worry
                  >
                  ja bym nie była pewna, nie każdy dojrzewa, niektórym tak zostaje na stałe
                  są 40 i 50-latkowie tak właśnie żyjący
                  • hispi_halford Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:27
                    jak po 50 latach okaze sie, ze to jednak nie ten... to tez zawsze mozna znalezc
                    sobie innego :)
                    albo jemu jak przy 50-ce sie objawi ze to wlasnie ta to moze byc ciekawie :)
              • itsnotme Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:28
                Bo potrzebne. Ale wyrzeka się tego w okresie bieżącym, na rzecz przyszłych
                korzyści.(przy czym to nie jest teoria generalna, są oczywiście różne
                przypadki).
                Niektórzy mają tak, że wiedzą, że kobiety mają wymagania i zasuwają, bo tak
                trzeba. Każdy ma inne pojęcie o stabilizacji, dla Ciebie może to być dom, dla
                niego kilka nieruchomości na wszelki wypadek i zagwarantowana pokaźna emerytura
                dla siebie i przyszłej wybranki.
                To czy to faktyczny powód, czy tylko wymyślane przez niego kłody i brak
                umięjętności wiązania się, to już inna sprawa.

                pzdr
                • itsnotme Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:46
                  No chyba, że jest to dla Ciebie niepojęte, więc wyjaśnieniem będzie, że facet
                  chce sobie tylko podupczyć, a reszta to bajeczki:>
            • jsolt Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:21
              dokładnie, a poza tym kobieta z którą się idzie do łóżka niekoniecznie musi być
              kobietą z którą chciałoby się być na stałe.


              • george.sand Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:24


                > dokładnie, a poza tym kobieta z którą się idzie do łóżka niekoniecznie musi
                być
                >
                > kobietą z którą chciałoby się być na stałe.



                oczywiście tak, tyko cytuję:
                "on tkwi i doluje sie ze jest tak a nie inaczej. Inaczej tz. ze nie kocha
                z wzajemnoscia, czuje sie samotnym, zdolowanym.......... "
                są tacy faceci, chcą ale się boją, albo odkładają związek na bliżej
                nieokreśloną przyszłość i uzależniają od niewiadaomo czego, a tak naprawdę to
                albo nie chcą albo się boją. bo ja nie widzę innego wytłumaczenia. chyba, że
                wyprowadzicie mnie z błedu Panowie!
                • jsolt Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:27
                  george.sand napisała:

                  >
                  >
                  > > dokładnie, a poza tym kobieta z którą się idzie do łóżka niekoniecznie mu
                  > si
                  > być
                  > >
                  > > kobietą z którą chciałoby się być na stałe.
                  >
                  >
                  >
                  > oczywiście tak, tyko cytuję:
                  > "on tkwi i doluje sie ze jest tak a nie inaczej. Inaczej tz. ze nie kocha
                  > z wzajemnoscia, czuje sie samotnym, zdolowanym.......... "
                  > są tacy faceci, chcą ale się boją, albo odkładają związek na bliżej
                  > nieokreśloną przyszłość i uzależniają od niewiadaomo czego, a tak naprawdę to
                  > albo nie chcą albo się boją. bo ja nie widzę innego wytłumaczenia. chyba, że
                  > wyprowadzicie mnie z błedu Panowie!

                  no ja to akurat jestem pani hehe :)) tylko taki nick mam, żeby śmieszniej było.
                  zgadzam się z Tobą, to jest chyba tak że chciałby a boi się, więc na razie leci
                  po najmniejszej linii oporu i bezproblemowo. Mam takich znajomych facetów,
                  część z nich przytomnieje dopiero jak spotkają TĄ kobietę, i wpadają po uszy.
                  • george.sand Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:51
                    > > wyprowadzicie mnie z błedu Panowie!
                    >
                    > no ja to akurat jestem pani hehe :))

                    no to to ja akurat zauważyłam, a zwracałam się do Panów w ogólności :)))




                    > zgadzam się z Tobą, to jest chyba tak że chciałby a boi się, więc na razie
                    leci
                    >
                    > po najmniejszej linii oporu i bezproblemowo. Mam takich znajomych facetów,
                    > część z nich przytomnieje dopiero jak spotkają TĄ kobietę, i wpadają po uszy.

                    A niech to....
                    Ja się tak tu wypowiadam, bo właśnie taki jeden agregat mi się spodobał, nawet
                    powiem, ze bardzo mi sie podoba, ale nie zaczynam z nim nawet (ze strachu) bo z
                    obserwacji widzę, że to taka jest persona jak przez zwyczajna2 opisany osobnik
                    tez gada, że on chcialby taka kobiete spotkac, zeby juz tak mozna bylo sie
                    zwiazac, i w ogole o tym marzy, a w sumie to bardziej tak sobie te kobiety
                    traktowal raczej (choc cos tam mu sie przytrafilo kiedys powazniejszego,
                    zaangazowanego, ale nie wypalilo)
                    niby swoje latka juz ma i rzeczywiscie powinien byl juz rozumu nabrac, ale
                    kurcze ja jestem w strachu, ze moglabym byc kolejna taka "po drodze"
                    no i jak tu zrozumieć mezczyzne? niby tacy prosci a zrozumiec ich trudno
    • tomekchcialbywiedziec Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 15:33
      moze facet sie w jakis specyficzny sposob wychowal i teraz nie umie wiazac sie
      na stale z kobietami tylko szuka przygody na raz albo dwa.moze ma zamrozone
      uczucia z jakiegos powodu do tego jeszcze depresja.to zadnemu zwiazkowi nie
      pomaga.
    • janek.usa Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 16:03
      facetowi szkoda kasy na dzielenie sie z jakas kukulka, ot co. A ze przeleci
      czasem drugiego faceta to jest taki jego figiel genetyczno hobbystyczny ale
      szczegoly to zna Slogi na watku srebrna obraczka.
    • zwyczajna2 dzieki 05.11.04, 17:17
      Bardzo dziekuje za Wasze wypowiedzi.
      Ta osoba jest mi bliska, ale nie rozumiem jego zachowania a tym samym moje sie
      byc jego kolejna "zdobycza". Swoim postepowaniem dla mnie nie zrozumialym,
      stopuje mnie do zblizenia sie do niego. Stoje wiec z boku i przygladam sie
      calej sytuacji. W chwilach trudnych staram sie byc blizej. Tlumacze ale na nic
      to. Zal mi chyba takich facetow. Nigdy nie bedzie szczesliwy ale to chyba jego
      swiadomy wybor. Swiadomy- tak mi sie wydaje bo to dorosly facet.
    • Gość: jak zapomniec1 8 L Re: Nie rozumiem faceta...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 17:23
      Nie wiem czy to co napisze sprawdzi sie w tym przypadku ale wydaje mi sie ze
      ten facet ma podobny "tryb myslenia " i postaram Ci sie go troche przyblizyc .
      Facet chce miec kochajaca dziewczyne u swojego boku ale boii sie tege ze
      kobiety nie patrza na niego jako tylko na jego pieniadze , status spoleczy i
      dlatego boii sie zwiazac z kims z obawy ze sie okaze ze jest z nim wlasnie dla
      tego a ze jest osoba w gruncie zeczy bardzo wrazliwa bo bardzo sie wlasnie boii
      ze jego uczucia zostana zmarnowane a dzieki temu zaspokaja zwoje potrzeby ale
      z gory zaklada ze to nie jest taki zwiazek jaki by chcial i nie ma zadnych obaw
      a z drugiej strony jest to manifestacja i bunt zeby nie wygladalo ze jest
      smutny nieszczesliwy to wyglada no tak dorobil sie a teraz "dupcy " co sie
      rusza i jest zadowolony .
      Ale cos mi sie wydaje ze on wie z kim by chcial byc tylko nie umie tego
      powiedziec przypuszczam ze jest to osoba z ktora zna sie od dawna i wedlug
      niego jezeli ona by chciala byc z nim to nie mialo by to zadnych poddtekstow .
      I tak na zakonczenie to z tego co wywnioskowalem to jestes kobieta i dobrze sie
      znacie i istnieje duze prawdopodobienstwo ze to TY jestes ta z ktora chcial by
      byc oczywiscie moge sie mylic bo moze jestes jego siarta / kuzynka i dlatego ma
      do ciebie duze zaufanie ale w innym przypadku to ta mozliwosc jest bardzo
      prawdopodobna .
      Jezeli nawet nie odnosij sie do niego to moze to byc wyjasnienie zachowania
      niektorych z nas .
      • zwyczajna2 Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 17:55
        Moze masz troche racji. Ja mam pustke w glowie. Nie moge rozgryzc sytuacji. Cos
        mi nie gra w tym i nie wiem co. Facet pragnie ciepla,bliskosci,milosci a spedza
        wieczory z jakimis kobietami ktore nic nie znacza dla niego ani on dla nich. To
        mnie ostrasza w nim. Mysle ze ja nic nie znacze dla niego, oprocz czysto
        kolezenskiej znajomosci. Znamy sie dosyc dlugo, zawsze wspieram go jak moge ale
        i tez stopuje sie gdy widze ze on chcialby czegos wiecej. Dlatego ze nie chce
        byc jedna z wielu. Zbyt duzo wiem o nim i to mnie odstrasza a przyciaga to ze
        jest kims, na pozor twardym mezyczyzna ktorego zawsze mi brakowalo.
      • Gość: ... Re: Nie rozumiem faceta...... IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 05.11.04, 17:59
        jak wie z kim by chciał to nie rozumiem dlaczego jak to ujęłaś "dupcy co się
        da".
        A propos "dupcy"- pewnie jesteś krakuską:))
        • Gość: jak zapomniec1 8 L Re: Nie rozumiem faceta...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 18:12
          Po piersze jak juz cos to nie krakuska a krakusem , a bo to jest zagmatwane .
          A tak najlepiej to pogadaj z nim w 4 oczy i sie dowiedz skoro go znasz to
          bedziesz wiedziec czy kreci czy mowi prawde
          • Gość: ... Re: Nie rozumiem faceta...... IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 05.11.04, 18:48
            ale ja go nie znam. jak zobaczylam słowo "dupcy" to powiedziałam krakuska. Tego
            słowa używa się w krakowskim i w górach:)
          • Gość: ... Re: Nie rozumiem faceta...... IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 05.11.04, 18:51
            A jeszcze jedno. Może gość skoro tak sobie "dupcy" boi się że kobieta b ędzie
            robić to samo. Wiesz, kazdy mierzy swoją miarą. A może ktoś go skrzywdzil. A co
            mnie to obchodzi, pora do domu:)
            • tony82 Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 18:52
              ...albo facet jest cwany i "dupcy" sobie na około, a potem wciska jakieś bajdy:P
              • Gość: ... Re: Nie rozumiem faceta...... IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 05.11.04, 18:53
                to wie tylko ten ktory "dupcy":))))))))))))))))))))))))))
                • tony82 Re: Nie rozumiem faceta...... 05.11.04, 18:54
                  :)))))))))))))))
    • nom73 Re: Nie rozumiem faceta...... 06.11.04, 12:17
      zwyczajna2 napisała:

      > Poprosze o powazne odpowiedzi i dzieki z gory. Chce to zrozumiec.
      >
      > Dojrzaly faceta na stanowisku, majacy stabilizacje, kulturalny, do tego jest
      > przystojny i wydawaloby sie inteligentny szuka pocieszenia u kobiet na raz
      > badz dwa. W chwilach smutku ubolewa nad brakiem stalej partnerka ktora dazyl
      > by uczuciem i wzajemnie. Z czego to wynika???

      Dobry bajer nie jest zły. :-)
      Ważne, że działa skoro ma tyle partnerek (seksualnych).
      Jakby powiedział dziewczynie wprost, że chce się tylko zabawić to chyba
      niewiele dziewczyn by się zgodziło, a tak udaje wrażliwego co to nie może
      znaleźć partnerki swojego życia, biedny żuczek. ;-)
    • Gość: Asik Re: Nie rozumiem faceta...... IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 06.11.04, 20:07
      zwyczajna2 napisała:

      >Bardzo dziekuje za Wasze wypowiedzi.
      Ta osoba jest mi bliska, ale nie rozumiem jego zachowania a tym samym moje sie
      byc jego kolejna "zdobycza". Swoim postepowaniem dla mnie nie zrozumialym,
      stopuje mnie do zblizenia sie do niego. Stoje wiec z boku i przygladam sie
      calej sytuacji. W chwilach trudnych staram sie byc blizej. Tlumacze ale na nic
      to. Zal mi chyba takich facetow. Nigdy nie bedzie szczesliwy ale to chyba jego
      swiadomy wybor. Swiadomy- tak mi sie wydaje bo to dorosly facet.


      Swiadomy? Nie myślę, że świadomy wybór. Czy wszyscy wiemy, co w nas siedzi i
      czego boimy się?
      Są osoby, które boją się bliskości. Bycia z drugą osobą.
      A, takie znajomości na jedną noc, bez dalszych zobowiązań są bezpieczne.
      Każdy ma jakieś słabości. Może ktoś być inteligentny, dobry w tym co robi i
      mieć dobrą pozycję w społeczeństwie, ale strach jest silniejszy od niego.
      Chciałby być z kimś, ale boi się tego. Jest coś w nim czego boi się, że może to
      stać się.
      Chyba, że spotka swoją miłość. Chemia będzie silniejsza od jego strachu:-)

    • Gość: Zosia Re: Nie rozumiem faceta...... IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 07.11.04, 20:05
      Nieraz mozna popasc w uzaleznienie, ale mi to wyglada ze facet sie czegos boi???
    • Gość: GHOST Re: Nie rozumiem faceta...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 19:28
      Tak jest, facet boi się związku, woli przypadkowe zdażenia, ma kase to
      zaspokaja się sam w sobie. Wcale mu sie nie dziwie.
Pełna wersja