problemy z zapoznawaniem...

14.11.04, 23:50
Spotkałam się dziś na pogaduszki z koleżanką - mężatką - i tak sobie
rozmawiałyśmy na temat przemiany obyczjowej jaka nastąpiła w Polsce. Zawężę
problem do spotykania potencjalnego partnera życiowego.
Wyobraźcie sobie taką sytuację:
- pracuję 8 godzin dziennie [czasem dłużej]
- prosto po pracy biegnę do domu, bo wychowuję kocią dzidzię
- na imprezy chodzę mniej więcej raz na kwartał [paczka imprezowa
porozjeżdżała się po świecie, pożeniła się i co tam jeszcze chcecie - paczki
imprezowej nie ma]
- studiuję zaocznie [z powodów rozmaitych - mimo trybu zaocznego mam do
czynienia raczej z młodszymi lub co najwyżej rówieśnikami]
- nie uprawiam sportów zespołowych, tudzież pozwalających integrować się z
nieznajomymi
- wyznaję zasadę że z klientami z pracy się nie umawiam [jeszcze się nie
znalazł taki, dla którego chciałbym złamać tą zasadę..]
- w pracy nikogo ciekawego nie mam [jeśli chodzi o factów :) ]
- ze znajomościami netowymi mam już traumatyczne doświadczenia i nie
zamierza,m drugi raz wchodzić do tej rzeki
- nie zamierzam wstępować do harcerstwa.

I powiedzcie mi kochani - GDZIE JA MAM POZNAĆ MOJEGO POTENCJALNEGO MĘŻA DO
HELENKI TROJAŃSKIEJ???!!!

Chyba trzeba zmienić bieg tej rzeki i nie wiem - na dzienne się wybrać, do
większej firmy [coby większy wybór był] się przenieść...będę wdzięczna za
wszystkie mniej czy bardziej racjonalne pomysły [może chociaż trochę się
pośmieję - mi się tez coś od życia należy w końcu!]
    • george.sand Re: problemy z zapoznawaniem... 14.11.04, 23:55
      oj cholercia, ja mam tylko dokladnie takie same doswiadczenia i spostrzezenia,
      a rada niestety sluzyc nie moge, bo sama tez wiecej sposobow nie znam
      no chyba ze - biuro matrymonialne?
      :(
      pozdrawiam
      • jumar1 Re: problemy z zapoznawaniem... 15.11.04, 00:07
        U mnie jest tak samo!Praca...obiad siłownia...sporty z facetami...szkoła w
        weekend...gdzie tu upchnąć kogokolwiek?
        Ale wiesz co?
        W moim przypadku chodzi tu o maxymalizacje zadan....sam sobie narzucilem taki
        tryb zycia i teraz wg niego funkcjonuje.
        Miałem dziewczyne...posypało sie wszystko i aby nie ranic siebie i innych
        postanowiłem "uleczyc sie" własnie zapełnianiem czasu.Teraz nie widze zajecia
        które dałoby sie wyrzucic z mojego dnia...dziwne ale wszystko wydaje sie
        konieczne!
        U mnie jest ten plus ze ludzie o mnie pamietają...bez przerwy
        telefony,spotkania....a zreszta znajomych mam tam gdzie sie znajduje.A to ze za
        każdym razem jest to ktoś inny to trudno.
        • hispi_halford Re: problemy z zapoznawaniem... 15.11.04, 09:39
          mi w szczytowym momencie samotnosci, tj. w momencie, kiedy mialam doskonale
          ulozone zycie w pojedynke, trafil sie halford. Zycie po pracy wygladalo tak:
          poniedzialek - stretching, yoga, wtorek - step, basen, sroda - yoga, salsa,
          aqua-aerobic, czwartek - zakupy, znajomi i picie, piatek - aqua aerobic, body-
          art, circuit - nastepnie znajomi i picie - powrot - sobota nad ranem -
          prysznic - szkola - sen - niedziela - szkola - sen (czasem picie) i od nowa....
          tez mi sie zdawalo, ze nie bede umiala z niczego zrezygnowac - udalo mi sie to
          szybciej niz myslalam :) Halford trafil mi sie przypadkiem, poznalam go na
          forum. Jestesmy zareczeni.
          • tamara_t wyjątki 15.11.04, 09:42
            To rzeczywiście trafiło Ci się. Mi się też tak wydawało, ale byłam w błędzie i
            potem okazało się coś zupełnie innego. I nie jestem pewna, czy chcę ryzykować
            taką samą porażkę ponownie.
            [musze przyznać, że moje dni wyglądają bardzo podobnie, tylko na salsę i aqua
            aerobik nie chodzę ;P]
            • hispi_halford Re: wyjątki 15.11.04, 09:50
              sport daje takiego powera ze az sie nie chce myslec o samotnosci ;)
              teraz to tylko na fat-burning i joge
    • Gość: Marek Oni sami znajduja ciekawe kobiety. nt IP: 5.5.* / 80.58.9.* 15.11.04, 00:02
      • tamara_t jak w filmie, tak? 15.11.04, 00:05
        A ja Ci mówię, że życie to nie film i Wy faceci baaardzoo często nie zdajecie
        sobie sprawy, jak my kobiety czasem pomagamy w tym "znajdują sami". A nawet
        jeśli przyznałabym Ci rację, to gdzie mnie ma znaleźć? W tramwaju???
        • Gość: lady Re: jak w filmie, tak? IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 15.11.04, 00:35
          pod warunkiem że nim jeździsz... ja swoim autkiem to już chyba tylko na
          stłuczkę jakiegoś złapię;)
          • tamara_t Re: jak w filmie, tak? 15.11.04, 00:41
            lady - nam naprawdę niedługo partenogeneza zostanie... [pewnie coś źle napisałam
            - nie zjadajcie mnieeeeeeee!]
    • gomory Re: problemy z zapoznawaniem... 15.11.04, 02:03
      Nie czytasz wnikliwie forum. Musisz wyniesc sie do Londynu, tam ponoc
      odpowiednio wysoko cenia Polki i sami zaczepiaja na ulicy. Zarabiaja w walucie,
      sa przystojniejsi, czesciej sie myja, a tutaj co? Nie dosc ze same brzydkie
      buraki, to do tego maja juz jakas babe.
      • leff Re: problemy z zapoznawaniem... 15.11.04, 08:58
        gomory :-)

        a jak wysoko cenią Polki w krajach arabskich ...
    • wadera3 Re: problemy z zapoznawaniem... 15.11.04, 10:26
      ....zdecydowanie nie siedzieć w domu,czy z koleżankami/tylko/ na
      pogaduchach...odradzam też biura matrymonialne i temu podobne...słyszaam,że
      trafiają się tam rodzynki w postaci normalnych facetów,ale to wyjątki
      potwierdzające regułę...ja swojego poznałam w sieci,ale szczerze mówiąc w
      momencie,kiedy już machnęłam ręką i traktowałam tych panów jak zabawne
      przerywniki w zapracowanym życiu/przepraszam wszystkich normalnych/....
      tak jak oni kobiety zresztą....
      wiele czsu mi to zajęło i dodam tylko /uprzedzając złośliwości sfrustrowanych
      panów/ ,że nie było to "polowanie" na faceta...mimo dość zaawansowanej
      pełnoletności ;))) stwierdziłam,że należy mi minimum komfortu-a to: facet
      odpowiadający mi mentalnie,błyskotliwy,dowcipny,z poczuciem humoru
      odpowiadającym mojemu/to trudne;)/ w miarę przystojny,nie posiadający żadnego
      ogona w postaci wiecznie "odseparowanej"żony i gromady problematycznych/czytaj
      absorbujących jego=mój czas/dziatek,tzw.ustawienie w zyciu to dla mnie rzecz
      marginalna.....poza tym wszystkim miałam/mam/ oparcie w swoich dorosłych
      synach,którzy zawsze mi przypominają,że mając swoje lata wyglądam na
      wiele,wiele mniej,potrafią zaopnować gdy ubiorę się zbyt "dojrzale" itditp...
      trzeba chyba po prostu poczekać i dawać losowi szansę-choć moje wyjścia z
      kumpelami/znacznie młodsze/ na tzw,tańce-to była straszna żenada-
      stada "sweterkowych" amantów uważających kobiety bez partnerów za kobiety
      szukające szybkiego seksu lub nawet prostytutki....fuj.fuj,fuj....
      nie żebym miała coś naprzeciw/sex/ ale bez przesady....dziewczyny-nie siedzcie
      w domu-to jest pewne i rozglądajcie się dyskretnie ;)))
    • dragomir Re: problemy z zapoznawaniem... 16.11.04, 00:16
      tamara_t napisała:

      I powiedzcie mi kochani - GDZIE JA MAM POZNAĆ MOJEGO POTENCJALNEGO MĘŻA DO
      HELENKI TROJAŃSKIEJ???!!!

      hmm ale czy naprawde jest on potrzebny Tobie do szczescia? Zycie jest tak (nie)
      szczesliwe skomplikowane ze mozna realizowac sie na rozne sposoby:)
      • tamara_t Re: problemy z zapoznawaniem... 16.11.04, 22:34
        Bez faceta nie moge realizować się samotnie w niżej wymienionych dziedzinach:
        [między innymi oczywiście]:
        - w przytulaniu zmysłowym, ciepłym
        - w radzeniu się, kiedy mam kłopoty i nie chcę ich dzielić nawet z przyjaciółką
        - w wypadach za miasto zorganizowanych na "chybcika" - nie znam ludzi, którzy
        byliby skłonni ot tak natychmiast zebrać tyłek w troki i po prostu pojechać
        gdzieś na łączkę
        - w sprawach informatycznych, kiedy mi komp szwankuje - nie interesuje mnie co w
        nim siedzi - ma działać i już [tu dopisuję auto, które potencjalnie mogę mieć]
        - w ogrzewaniu ciała podczas snu - jestem totalnym zmarzlakiem i bez faceta
        nawet najcieplejsza pidżama z długimi nogawkami i rękawami nie pomaga [kiedy o
        dziwo przy facecie i nago nie jest mi zimno - dziwny ten świat co? :)]
        - w seksie - no tutaj wybitnie ten brak odczuwam
        - w rozwijaniu moich umiejętności kulinarnych [po 1 - trudno jest gotować 2
        ziemniaki, 1 kotleta i 2 łyżki surówki; po 2 jak mam sobie gotować, to jakoś
        nigdy mi się nie chce..]
        - i w pewnie jeszcze wielu innych dziedzinach, które teraz nie przychodzą mi na
        myśl. Generalnie rzecz ujmując - mężczyzna jest mi - jak by nie patrzeć -
        niezbędny do życia. Nie 24/dobę, ale jest :)))
        • pacio Re: problemy z zapoznawaniem... 17.11.04, 21:45
          byłyby skłonne w przeciągu 5 minut zabrać siuę gdziekolwiek, niekoniecznie na
          zielona łączke. nie wierze własnym oczom
          • tamara_t Re: problemy z zapoznawaniem... 17.11.04, 22:19
            Ano widzisz. Ja takich nie znam. Jedyną taką osobą spośród tych jakie znam jest
            mój ex. Ale powody naszego rozstania przemawiały na jego niekorzyść bardziej niż
            ta zaleta na korzyść + wszystkie pozostałe razem wzięte...
            A szkoda.
            • dragomir Re: problemy z zapoznawaniem... 17.11.04, 22:53
              nie no mobilnosc w dziesiejszych czasach jest bardzo wazna ( w nawiazaniu do
              tych wyjazdow za miasto:)
    • Gość: Parszywy Re: problemy z zapoznawaniem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 22:43
      TAki jest nasz smutny swiat
    • Gość: hm Re: to w polszy mozna pracowac?????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.04, 23:04
      .
    • Gość: endi Re: problemy z zapoznawaniem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 22:28
      a więc to On jest potrzebny, hmmm, a może on też Ciebie potrzebuje...
      wtedy też i własnym prywatnym czasem trzeba się podzielić..
      ja myślę że facet się znajdzie, na pewno, a wasze drogi się skrzyżują bez
      względu na to jak bardzo się będziesz starać aby go spotkać, gdzieś jest,
      cierpliwości:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja