Dodaj do ulubionych

Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę??

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.04, 09:33
Jak to się wszystko poplątało. Przed ślubem była demonem sexu. Czasami
myślałem, że nie nadążę. A teraz rok poślubie ma ochotę co dwa tyfodnie, a i
tak robi to zz musu. Ze swej strony staram się o nią dbać- częste wypady do
kina, teatru, knajp, za miasto.. Dość często dostaje kwiaty i różne inne
drobne prezenty. Ogólnie wydaje się jakoś zamykać przede mną. Coraz mniej
jest rozmowna. Jak kilka razy pytałem dlaczego powstaje mur między nami,
odpowiadała coś opryskliwego. Nie jest przemęczona. Ja pracuję i nieźle
zarabiam, a ona ma taką pracę dla przyjemności - niewiele zarabia, ale robi
to co lubi. W domu wyręczam ją w wielu czynnościach.Grosza jej nie żałuję.
Często zapraszam jej znajomych( jeśli zapraszam do domu to ja wtedy dyżuruje
w kuchni, zeby miała czas dla swoich gości)
Jeśli tak mam wyglądać moje małżeństwo, to chyba warto się wycofać. Kiedyś
śmiałem się z kolegó, którzy mówili, że kobiety po ślubie parszywieją. A
jednak tak jest. Może jak zacznę pojawiac się w otoczeniu młodych
atrakcyjnych kobiet, to znowu zacznie o mnie walczyć. Ja nie czuję w sobie
powołania do celibatu> Z drugiej straony, jeśli nie chce ze mną współpracować
przy rozwiązywaniu wielu problemów i to nie tylko łóżkowych, czy jest sens
trzymać taki układ za wszelką cenę??
Co wy Panowie o tym myslicie, bo i tak wszystkie kobiety wyślą mnie do
diabła??
Obserwuj wątek
    • micheleone Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? 12.12.04, 11:39
      Sorry, ale jeżeli tak bardzo Ci zależy, żeby uowodnić, iż jesteś dobrym mężem,
      to może coś jednak jest na rzeczy?
      A poza tym, seks, także w małżenśtwie, to nie coś co się otrzymuje w nagrodę,
      albo nie dostaje za karę. To nie jest waluta obiegowa, którą
      partnerzy "opłacają" sobie domowe prace, ani marchewka na kiju służąca jednemu
      do zachęcania, by ten drugi coś zrobił. Seks po prostu jest, albo go nie ma.
      Kobieta może mieć w domu raj, a pomimo to nie mieć ochoty seksu. Może mieć
      piekło i jenocześnie diabelnie go pragnąć. Kobieta może nawet "chcieć chcieć",
      a jednak nie chcieć. To leży gdzieś tam głęboko w psychice, to nawet nie Ty
      możesz być przyczyną (ani żaden inny mężczyzna). Sami sobie raczej nie
      pomożecie. Ani nie pomoże wam "zastępcza" partnerka dla Ciebie. Może seksuolog?
      Oni takich jak Wy mają na pęczki, to może już coś rozgryźli.
    • Gość: zara Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? IP: *.tele2.pl 12.12.04, 13:57
      Skoro jesteś taki jak piszesz (co by oznaczało, że baaardzo wyjątkowy), to może
      być tak, że jest zmęczona Waszym związkiem i być może jest ktoś o kim myśli,
      kto ja intryguje, kogo jest ciekawa ale kto nie jest taki ułozony, wyrozumiały
      i dobry jak ty- mam nadzieję jednak, że nie mam racji.
      niestety, kobiety to takie stworzenia że jak dostają coś dobrego na dzień dobry
      to szukają czegoś (kogos) innego, może gorszego ale tajemniczego,
      fascynującego, kogoś kto nie jest taki przewydywalny i dobrze znany.
      Ja uważam, że najważniejsza w związku jest szczerość i umiejętność rozmawiania
      o wzajemnych oczekiwaniach.Po prostu zapytaj ją czy cos jest nie tak, i
      dlaczego Wasze łóżkowe sprawy nie układają sie tak jak kiedyś.
      Jedno jest pewne-powód musi byc, i sprawa być może jest do rozwiązania.
      Najważniejsze to rozmawiac, rozmawiac i jeszcze raz rozmawiać ze sobą.
      powodzenia
      • Gość: Strapiony Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.04, 14:50
        Wcdale nie jestem taki wyjatkowy, ani ideał,
        Ale staram się dbać o żonę. Pytałem ją dwa razy w dwutygodniowym odstępie(
        żeby nie byc namolnym) co się dzieje i to spododowało tylko złosliwy atak, a
        czy ja jestem nienormalna, jak ja mogę ją tak traktować ?? Pytam się jej czego
        brakuje - odpowiedź: pomyśl.Może chce sobie gdzieś na jakies wczasy pojechaći
        odpocząć -odpowiedź: chcesz mnie z domu wyrzucić? Po takim ataku nie chce mi
        się odzywać.
        Nawet wieczorem włóżku nie jest taka rozmowna jak kiedyś, w dzień zresztą też.
        Gdzieś powoli znika ta spontaniczność. Nie sądzę, żeby udało nam się pójśc do
        lekarza, ale za jakiś czas spróbuje.
        Jak nic nie wskóram to po prostu zacznę sam nocować w innym pokoju
        Sytuacja niestety wydaje się być patowa. A jeszcze rok temu było tak pięknie.
    • totempotem Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? 13.12.04, 17:02
      To bardzo dziwne co piszesz...jak to możliwe, żeby kobieta przy takim facecie
      jak Ty czuła się taka nieszczęśliwa...a może ona ma muchy w nosie i we łbie jej
      się przewróciło ?

      Ja bym na Twoim miejscu zapytała wprost o co chodzi i żadne tam "pomyśl" tylko
      kawę na ławę...faceci się nie muszą domyślać, nikt się nie musi domyślać i
      spełniać zachcianek na zasadzie "ja kobieta się teraz poobrażam a Ty facet
      sobie pomyśl o co mi chodzi"...

      Możesz jej zasygnalizować, że masz dość tej atmosfery i chcesz to wyjaśnić,bo
      kompletnie nie masz pojęcia o co chodzi a zaczyna mieć to wpływ na jakośc
      Waszego związku...

      nic na siłę nie przetrwa długo, jak czujesz że się męczysz to odpuść...nie
      można się w życiu za bardzo poświęcać, bo tego i tak nikt nie doceni...
      • tweety6 Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? 13.12.04, 20:04
        Zgadzam sie z totempotem:)Jesli to co piszesz jak mniemam to prawda,to
        przedobrzyles:(
        Niestety niektore kobiety lubia zdobywac swoich mezczyzn non stop-Ty dajesz
        swojej kobiecie sygnaly ,ze juz nie musi sie starac o Twoje wzgledy-Blad!
        Kobiety jak i mezczyzni szybko sie nudza gdy zdobywaja przekonanie,ze juz
        niczym ich zaskoczyc nie mozesz...Proponuje zmiany;)
        wiecej stanowczosci nie chowac glowy w piasek jak zona burknie tylko walczyc i
        nie chodzic z mina meczennika,nie przepraszac za to ze "oddychasz tym samym
        powietrzem" niech poczuje ze jednak do konca Cie nie zna Ze jeszcze ma co
        zdobywac:)
        Zycze powodzenia:)
    • Gość: roxy Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 20:13
      Myslę, że chooligan ma rację - za dobrze ją traktujesz...W związku musi byc
      równowaga - daję i biorę , a tym przypadku za bardzo starasz się być miły /
      choć to nie wada, na przykład dla mnie :)/ i Twoja żona wygląda na znudzoną
      związkiem, o nic nie musi "walczyć"...
      A to bilet w jedną stronę.../ niestety sama kiedyś popełniłam w "dobrej wierze"
      taki błąd, który kosztował mnie utratą rodziny / :(
      Czasem bardziej zdrowa dla związku jest zasada: "raz - kij, raz - marchewka",
      inaczej "zagłaszczesz" ją i odejdzie...
      Pozdrawiam
      • yvona73pol Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? 14.12.04, 04:52
        wszystko swieta prawda...
        i to, ze nie wolno zaglaskac i inne takie...
        a jeszcze jest jedna mozliwosc, ktorej nie wziales pod uwage, troche przykra,
        ale coz, stalo sie - no wiec moze jej potrzeby sa niewielkie, a ten "demon
        seksu" poczatkowy byl obliczony na, brzydko mowiac, "ochajtanie sie" czyli
        zlapanie fanjego meza - i nie mowie, ze nie ma love, bo tez moze byc, kazdy
        kocha nieco inaczej, zdziwilbys sie, co w oczach partnerow jest postrzegane
        jako milosc i jej przejawy....
        moze wszelkie gazety wmowily jej ze "demonem" trzeba byc, bo inaczej facet, na
        ktorym jej zalezy nie spojrzy na nia, no wiec byla nim, ale ze nie lezy to w
        jej naturze, to i przestala...
        wielu tez jest facetow, co tez tak maja ;))))
        pozdrawiam,
        Iwona
    • julka1800 Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? 14.12.04, 09:23
      nie czytałam postów moich poprzedników i poprzedniczek. Odpisuje to co mi
      przyszło do głowy, to że szukasz przyczyny takiego zachowania żony zbyt płytko,
      przyczyna może leżeć dużo głębiej i bardzo prawdopodobne jest że ona sama jej
      nie zna, co ją jeszcze bardziej frustruje. Byłam w podobnej sytuacji, mój mąż
      nie dociekał wcale przyczyn dlaczego tak się działo, widział i chciał leczyc
      tylko skutki.
    • Gość: riczi współczuję ci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.12.04, 10:30
      bo wiem jakie to uczucie.
      Jak rozumiem problem nie dotyczy tylko braku seksu w związku, tylko ogólnie
      faktu że żona cię delikatnie mówiąc nie rozpieszcza. Zdrada na pewno ci nie
      pomoże, wzbudzi wyrzuty sumienia, może jedynie przyśpieszyć rozpad związku. Z
      twojego postu wynika, że jesteś uczciwy i zależy ci na żonie, dlatego musisz
      spróbowac z nią porozmawiać. Wykorzystaj jakiś moment gdy będzie miała dobry
      humor.Nie pytaj jej np. "już ci przeszedł zły humor", bo kłótnię masz murowaną.
      Pochwal ją za coś co ostatnio zrobiła, powiedz że jesteś z niej dumny, że bardzo
      ją kochasz, że ci zależy, a nie od razu od pytania dlaczego się dąsa. Dopiero po
      chwili zapytaj ją o to czy jest szczęśliwa z związku, czy chciałaby coś zmienić
      itd. Nie prowadź rozmowy w sposób który by sugerował, że ty jesteś ok, a ona
      jest be i niewiadomo o co jej chodzi. Powiedz że faceci są tacy gruboskórni,
      niedomyślni i prości, że zachowują się jak słonie w składzie porcelany, trudno
      im zrozumieć co czują kobiet więc czasem nieświadomie i bez złych intencji mogą
      je urazić czy skrzywdzić itd. Bądź delikatny, nie staraj się uzyskać jednej
      prostej odpowiedzi. Jak zacznie mówić to daj jej się wygadać, nie próbuj jej
      przerywać, bronić się czy usprawiedliwiać.
      Taka rozmowa nie jest prosta, ani łatwa, ale jeżeli ci zależy to musisz
      spróbować. Gdyby jednak żona pomimo twoich kilku prób (delikatnych) dalej
      traktowała cię ozięble i opryskliwie to pamiętaj że masz swoją godność i nie daj
      się poniżać. Bycie podnóżkiem nie pomaga, często wzmaga agresję i pretensje, bo
      będzie się jej wydawać, że "ona to ta zła".
      Jeżeli nic nie daje rezultatu to daj ujście swoim emocjom i wykrzycz (ale bez
      wulgaryzmów i agresji) co cię boli. Może ona czeka aż znów będziesz przypominał
      mężczyznę który ją zdobywał, zdecydowanego, silnego i pewnego siebie. Czasami
      taka burza daje nieoczekiwane rezultaty, ale to powinien być środek ostateczny.

      PS. Mi niestety nie udało się odbudować związku, zmiany i wzajemne pretensje
      zaszły za daleko. Teraz pomny nauczki jestem bardzo szczęsliwy w innym związku.
      Tak jak pisali inni forumowicze, w związku musi być równowaga, nie może tylko
      jedno dawać a drugie tylko brać. Na dłuższą metę taki związek nie ma szans.
      • stamp Re: dla takich jak ty..... 17.12.04, 17:41
        Gość portalu: gk napisał(a):

        > Czy związek to tylko seks???????? Jesli on Was łączył to nie jest to
        > małżństwo.... Egoista z Ciebie idz pieprz sie i przynies do domu palancie
        > HIV....

        Trudno sie dziwić, że facet ma Ciebie dość... Zapewne sama sobie tę dziurę w
        brzuchu wydłubałaś podobnymi odzywkami... i pewną dozą niekonwencjonalnego
        chamstwa.
    • Gość: Strapiony Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 22:34
      Dziękuję za Wasze wypowiedzi, za wyrozumiałość ze strony Internautek. Akurat
      poszła sobie do łazienki, więc mam troszkęczasu na napisanie. Przesladuje
      mnie mysl,że wyszła za moje konto, a nie za mnie, A ja głupi nawet o intercyzie
      nie pomyslałem. I jak tu być romantykiem? Rzeczywiście chyba lepiej traktowac
      kobiety przedmmiotowo. Co doo krzyczenia i kłótni z kobietami. Moi Rodzice
      zawsze byli wyjatkowo zdodni i pokojowo nastawieni wzgledem siebie. I wydaje mi
      się dlatego, że krótkie trzymanie kobiety jest nie fair. Ja preferuje
      negocjacje i metody pokojowe, niestety mam łagodny charakter, do kobiecego
      ideału czyli do macho brakuje mi sporo.
      Dalej jest tak cicho milcząco, ale ja postanawiam powoli działać. Zacznę od
      tego, ze pozbawię ja troszkę poczucia bezpieczeństwa. Pgranicze jej limity
      wyplat z konta(jej pieniędzy nie ruszam, ale wypłaty z mego konta nieco
      ukrócę), nie będę tak punktualnie przychodzic do domu, skończą się upominki. I
      nic nie będę mówić niech docieka, Do kjina i teatru niech sobie chodzi do
      woli, w tej dziedzinie się nie żałuje. Stanę się też mniej rozmowny. Ciekawe,
      czy zacznie o mnie walczyć, czy tez całkowicie się odsunie??
      • aspirina Czy nieumiejetne komunikowanie sie... 15.12.04, 11:42
        Spodobalo mi sie czyjes stwierdzenie, ze moze ona chce dziecka.. Ale niczego nie
        dowiesz sie jesli nie "wymusisz" na niej rozmowy (oczywiscie nie chodzi mi o
        przymus, ale o Twoje zdolnosci negocjacyjne). Ale przede wszystkim musisz sobie
        zadac pytanie: Co chcesz osiagnac? Bo troche sie tu kloci: 'krótkie trzymanie
        kobiety jest nie fair. Ja preferuje negocjacje i metody pokojowe" i po chwili:
        "pozbawię ja troszkę poczucia bezpieczeństwa. Pgranicze jej limity wyplat z
        konta (...) nie będę tak punktualnie przychodzic do domu, skończą się upominki.
        I nic nie będę mówić niech docieka..". Bo jesli Twoim celem jest zrozumienie jej
        i proba rozwiazania problemu.. to pomysl jest fatalny.. jedyne co nim osiagniesz
        to wrogosc ze strony zony, rewanz i jeszcze bardziej sie oddalicie od siebie,
        albo zaczniecie walczyc, raz Ty cios, raz ona.. i rozejdziecie sie.. Pomysl: cos
        w tym jest, ze jeszcze rok temu bylo tak pieknie.. Musisz ustalic, co sie
        zmienilo.. Niestety tak to jest, ze kobiety nie lubia mowic i spodziewaja sie,
        ze mezczyzna sam sie domysli, chociaz to błędne myslenie. I tutaj rola
        mezczyzny.. Trzeba w umiejetny i zdecydowany sposob wypracowac lepszą
        komunikację.. I wierz mi, uda sie to zrobic bez klotni.. ale niewiele tez
        zdzialasz samym "pokojowym nastawieniem", ktora rozumiem jako rezygnacje z
        dzialania juz po pierwszym pytaniu, o co chodzi? I innej niz spodziewana reakcji.
        Nie chce sie wiecej rozpisywac, ale jesli bedziesz zainteresowany rozwiazaniem
        tego problemu, a nie zaognieniem go.. to rozwine mysl.. na razie widze, ze chec
        do walki masz... tylko w zwiazku walczy sie o jego przetrwanie, a nie
        zniszczenie.. chcesz podjac walke.. ale czy wlasnie o to drugie bardzie warto?
        • stamp Re: Czy nieumiejetne komunikowanie sie... 17.12.04, 17:46
          aspirina napisała:

          > do walki masz... tylko w zwiazku walczy sie o jego przetrwanie, a nie
          > zniszczenie.. chcesz podjac walke.. ale czy wlasnie o to drugie bardzie warto?

          Związek nie jest wartością samą w sobie, tylko człowiek. Lepiej nie walczyć
          tylko szybko powiedzieć do widzenia, bo szkoda życia. Nie męczyć jej ani
          siebie. Po 30 latach facet sobie powie "ok, związek uratowałem, ale życie w nim
          to naprawdę miałem do dupy"
          • aspirina Re: Czy nieumiejetne komunikowanie sie... 18.12.04, 14:58
            Tylko rownie dobrze moze okazac sie, ze powie "ok. zwiazek uratowalem i zycie w
            nim bylo warte tej walki.. co by bylo gdybym wtedy zrezygnowal?"
            Do widzenia jest latwo powiedziec i nie jestem temu przeciwna jesli sytuacja
            jest beznadziejna.. a taka jest gdy nikt nie ma ochoty o niego walczyc.. ale
            sprowac warto zeby zdecydowac, czy lepiej jest powiedziec "do widzenia", czy
            jednak nie.. bo mowiac "do widzenia" bez zastanowienia tez moze sie okazac,ze
            za 30 lat powie "ok, zwiazku nie uratowalem, nie walczylem i mialem zycie do
            dupy, a moglem sprobowac". Nigdy nie wiadomo czy w tej drugiej opcji bedzie
            lepiej.. :(
      • emilka222 Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? 16.12.04, 22:47
        Powiem Ci w tajemnicy, że jeżeli facet przestaje nalegać na seks, to kobiecie
        zapala się taka mała lampeczka. Zastanawia się dlaczego? Wszystkie pytania
        sprowadzają się do jednej odpowiedzi: ma kogoś! Jeżeli dasz sobie na jakiś czas
        spokój zobaczysz, że dawny demon seksu wróci. Potem nie wyprowadzaj ją z
        błędu....ja do dziś nie wiem, co to było...i pewnie się nie dowiem. Ja jednak
        aż tak oziębła nie byłam, bo lubię seks, ale to już imma inszość...oszczędzę
        wam szczegółów. Strapiony...trzymaj się! jeżeli się kochacie, to wszystko
        będzie ok! Pozdrawiam
      • szwagierkolaska nic nie osiagniesz 17.12.04, 00:05
        ty myslisz ze twoja zona to kot, jak sie otrzesz o innego to pomysli ze moze
        byc zastapiona... nie, bo jest umowa z panstwem ze ma ci dac po garach jak nie
        bedziesz sie zachowywal wg jej widzimisie. Ma polowe twojego konta i jak jej
        ograniczysz to pojdzie do sadu i wezmie polowe albo wszystko, zalezy jak
        planowala. Masz do czynienia z diablica a nie z kobieta, kazda taka jest, ja
        tez. Ja taki przewal planowalam dlugo i dostalam dwie trzecie.
        Ale powiem ci jak sie takei cos zalatwia z nia: powoli wycofujesz gotowke,
        sprzedajesz dom i gubisz caly szmal, albo chowasz po katach u rodzicow. Caly
        czas tlumaczysz to swoja nieudolnoscia biznesowa. Na koniec prosisz ja o
        pozyczke na chleb czy na czynsz, nie da ci grosza i zaraz odejdzie chyba ze
        masz kaszalota to z taka to trudniej ale tez nie bedzie przy tobie za darmo
      • yvona73pol Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? 15.12.04, 02:59
        wiesz co, taka taktyka, jaka podjales nawet mi sie podoba - he, he, zaraz mnie
        zakrzycza ;)))
        to sie fachowo nazywa czasami "wychowywanie", generalnie dobrze wplywa na
        drugiego czlowieka...
        nie preferuje slowa ustawianie, bo nie o to tutaj chodzi, raczje o jasne
        okreslenie co i jak, na czym sie stoi i o co tu do cholery chodzi...
        wiesz, niekoniecznie wyszla za konto jedynie, bo do tego konta przyczepiony
        jestes wlasnie ty, wiele jest kont, nawet zasobniejszych, gdzie cie nie ma - a
        to juz cos znaczy, no nie? ;))))
        pozdrowionka i daj znac jak postepy
      • Gość: niepewna na dobre i na zle IP: 5.5.* / 80.58.40.* 16.12.04, 20:57
        mnie w pierwszym momencie tez przyszlo do glowy, kiedy przeczytalam o twoim
        problemie, ze moze chciec dziecka. u mnie jest na odwrot, ja jeszce nie chce a
        on juz chce(dziecka) i zauwazylam ze od spolaryzowania naszych pragnien bardzo
        rzadko dochodzi do... jak na moj gust. mnie sie wydaje ze w duzej mierze moze
        byc to podswiadome. a moze po prostu robicie to inaczej, moze ja zaspokaja inny
        rodzaj seksu, jaki rzadko np. uprawiacie? poniewaz i tak poczuje sie
        nienasycona, woli nie zaczynac(apetyt rosnie w miare jedzenia, ktos
        paradoksalnie, ale slusznie stwierdzil)
        wydajesz sie byc facetem w porzadku, ale nie radze ci komplikowac sytuacji
        odgrywaniem sie i intrygami, zabawa w chowanego jest dla dzieci. dobrze ktos
        wczensiej napisal, zebys na spokojnie porozmawial, jesli ci zalezy, byc moze
        twoja zona zawsze byla nadasana paniusia (wybacz za te slowa), ty byles
        zakochany i tego nigdy nie widziales, byc moze ma jakies zmiany hormonalne,
        moze byc duzo przyczyn. poobserwuj ja obiektywnie. co najwazniejsze, badz
        przede wszystkim w porzadku ze soba, dlatego odradzam zdrade. w koncu
        przysiegales. na dobre i na zle. kiedy zle sie pojawilo trzeba
        dzialac,negocjowac, spekulowac, ale konstruktywnie, mozliwie bez ranienia.
        jesli cos ma wyjsc to wyjdzie, jesli nie to nie, dzialaj rozwaznie, slowa zanim
        wypowiesz przmysl, nie mowiac juz o czynach i napisz do seksuologa chociazby
        tutaj do gazety, niekoniecznie pakujac od razu w to zone. przypomnij sobie tez
        jakie byly wasze pierwsze razy, gdzie spedzaliscie, moze warto byloby to tych
        miejsc wrocic, pojechac na weekend, gdzies gdzie macie wposlne mile
        wspomnienia?
    • Gość: Protestantka Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? IP: *.gdynia.mm.pl 16.12.04, 21:04
      Nie, Nie i jeszcze raz Nie .
      Trzy razy Nie
      :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
      DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
      Fonka ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Co jest zacieło sie
      Kurka ?????? ;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • Gość: szo Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? IP: *.net.pl / 80.51.253.* 17.12.04, 11:21
        Zona ma depresje, jesli wiecej zarabiasz, masz dobra prace, a ona "zabawowa"-
        moze zwyczajnie czuc sie gorzej jako czlowiek.
        Zacznij ja czesto pytac o zdanie, mow, ze co mysli jest dla Ciebie wazne,
        szaniuj ja jako wartosciowego czlowieka.
        I czekaj. Moze bedziesz musial dlugo czekac.
        Spoznianie sie czy nagle zaprzestanie przynoszenia kwiatkow(jesli jest
        przyzwyczajona) nie przyniesie nic dobrego.
        Mow do niej i o niej duzo.
        Moze pomoze.
        • Gość: niepewna okres i migrena IP: 5.5.* / 80.58.41.* 17.12.04, 12:57
          zamiast zastanawiac sie czy zdradzic czy nie, jesli zalezy ci na tej osobie
          wlasnie zaczelabym analizowac dlaczego nie chce ona kontaktu fizycznego.
          Kiedy pytales dlaczego nie chce i opdowiedziala ci "pomysl" moze akurat w danym
          momencie miala okres. banalne ale prawdopodobne. dalo jej to mozliwosc takiej
          riposty. jesli obliczymy ze regularnie pytasz co dwa tygodnie (jak piSALES),
          wychodzi na to ze co drugi raz trafiasz na okres (jesli ma regularny) zmien moze
          cykl pytania, albo w ogle nie pytaj, a jak to jest z przytulaneim, w ogle sie
          nie chce juz przytulac, moze tego jej potrzeba?
          powodow moze byc wiele: moze smierc bliskiej osoby, jakas choroba kogos, moze
          tez byc naburmuszona, bo taki niestety ma charakter, a wychodzi na jaw dopiero
          kiedy faza ostrego zakochania zniza sie do fazy wpsolzycia w codziennosci.
          powoli zaczelam akceptowac, ze nawet najbardziej ogniste zakochanie, namietsnoc
          miedzy dwoma osobami wypala sie, nie wiem jak bys sie staral, chodzil w
          seksownej bieliznie :), dalej byl atrakcyjny fizycznie, spontaniczny,
          sympatyczny, wyjatkowy, czuly itp. itd. natury nie oszukasz. W twojej gestii
          pozostaje jednak, jak dalej zwiazek moze wygladac, prawdziwa milosc wychodzi na
          jaw wlasnie kiedy faza ostrej namietnosci przechodzi w faze normalnosci. gdy
          kochasz kogos naprawde akceptujesz go takim jaki jest, jest to bardzo trudne,a
          le kiedy sie zawiera malzenstwo to wlasnie chyba o to chodzi ze jeden stara sie
          wesprzec drugiego, a kiedy sie nie rozumieja, szukac drogi do kompromisu. Chyba
          trzeba zawalczyc. dlatego jasno powiedz zonie, ze chcesz sie z nia kochac,
          pozadasz jej, szalejesz za nia, zeby cie nie odpychala, ze masz swoje potrzeby,
          a jesli ona nie chce prosisz o wyjasnienia i zapytaj jaka ma propozycje
          rozwiazania tego problemu, bo dla ciebie jest to ewidentny problem. istotne
          jest takze, jakie masz nastawienie ty do seksu, czy chcesz sie z nia kochac bo
          masz potrzebe fizyczna po prostu, czy pozadasz wlasnie jej, tej jednej jedynej
          osoby, twojej zony. zonie moze sie wydawac, ze seks juz nie jest tym czym byl
          kiedys. a moze po prostu za duzo chciala wczesniej. moze tez byc tak ze mysli o
          kims innym, nawet z przeszlosci, siedzi w domu i jak madame bovary, nie wie
          czego chce. moze powinna czesciej z domu wychodzic?
          zona moze miec destruktywnie skonstruowana psychike, rpzez zly przyklad we
          wlasnej rodzinie i absurdalnie wierzyc ze kazdy zwiazek musi sie rozpasc, jesli
          facet nie doprowadza do rozpadu bo jest w porzadku, ona stara sie ochlodzic
          wzajemne relacje. a zreszta nie wiem,
    • Gość: Strapiony Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.12.04, 22:34
      Dziekuję Wam bardzo za rady,wskazówki. A umniejest coraz gorzej. Różyczkę,
      którą wczoraj przyniosłem,zobaczyłem dzisiaj połamaną w koszu.A kupuję
      naprawse ładne, świeże kwiaty. czyli wszystko co ode mnie dostaje nadaje sie do
      wyrzucenia.
      Na żarty nie reafuje, na twarzy ciągle widać jakiś smutek. A ja nie znam jego
      przyczyny. Ja o swoich zmartwieniach mówiłem raczej otwarcie, a ona milczy....
      Co do seksu odpuszczam sobie -ja mam godnośc i nie będę błagać, prosić, na
      jakiś czas wystarczy mi ręka. Podczas trudnych dni nigdy nie namawiałem do
      seksu !!! Gorący sex przed ślubem to był jej pomysł, ja nie nalegałem. A z
      reszta czy warto z taką kobieta planować dzieci...Ale najgorsze jest, że coraz
      bardziej się zamyka i odzywa coraz mniej do mnie. Ja lubiałem wieczorem, kiedy
      nie wychodziliśmy, zaparzyc aromatycznej herbaty i porozmawiać. A teraz siedzi
      przed telewizorem i sie nie odzywa. i skacze z programu na program.

      Pomyślałem sobie, ze do Wigilii bedę się jeszcze starać, Jak nie przestanie
      traktować mnie jak powietrze podczas wieczerzy wigilijnej, to sie wycofam i
      przeprowadzę do innego pokoju. Staram sie byc jeszcze miły i słodziutki,
      niepodnoszę głosu, nie krzyczę ( jeszcze nigdy na Nią nie nakrzyczałem)
      Odnośnie zaproszenia na Sylwestra stwierdziła, że nie idzie. A ja mam dylemat.
      Idąc sa,m wywołałbym raczej niemiłe reperkusje, więc też nigdzie nie pójdę.
      Będę jeszcze namawiać na wyjazd w góry, może ma jakąś depresję i brakuje jej
      słońca??
      Na dłuższą metę jednak obecna sytuacja jest coraz trudniejsza. Na świetach
      Jej Rodziców nie będę informować o tym co się dzieje, może tylko nadmienię, że
      wydaje mi się, że coś Ją smuci. Cos mi nieznanego
      Na tle moich kolegów wydaje mi się, że Ona nie ma źle. Jeden z kolegów
      ciągle pijący i poniiżający swą żonę, jest zawsze tak czule przez nią obejmowany
      A mi się pewnie trafiła pomyłka małżeńska
      • yvona73pol Re: Czy oziębłość żony usprawiedliwia zdradę?? 18.12.04, 01:51
        sluchaj, z tego co piszesz wynika, ze dzieje sie cos powaznego, niemozliwe, aby
        osoba tak dalece sie zmienila w tak krotkim okresie czasu.... cos powaznego sie
        musialo stac, albo o czyms sie dowiedziala - nie mnie tu spekulowac....
        problem w tym, ze jak ona sama ci nie powie, to raczej szans nie ma na poprawe,
        ba, w ogole na rozpoczecie tematu... najwyrazniej stara sie ciebie od siebie
        odsunac maxymalnie - dlaczego - to juz musisz wybadac ty sam; nie mam pojecia
        jak sie za to zabierzesz, czy tzw. postawienie pod sciane, czy co....
        inaczej widze jedynie to niewesole rozwiazanie jakim jest poczatek konca....
        czego z calego serca nie zycze....
        pozdrowka,
        Iwona
        • Gość: niepewna drogi strapiony IP: 5.5.* / 80.58.40.* 19.12.04, 22:32
          z tego co piszesz sytuacja wyglada trudniej, musisz koniecznie pogadac. wyglada
          na to ze ma jakies zale , moze sie od kogos czego dowiedziala ? moze ktos jej
          cos nagadal co nie jest prawda, jakies swinstwa o tobie? moze odkryla cos czego
          nie wiedziala wczesniej?
          moze byc tak, ze neka ja jakas sprawa osobista, musiala sie o czyms dowiedziec
          skoro mowila "pomysl". musisz ja zapytac, wycisnac z niej prawde, to swinstwo
          wyrzucac kwiaty do kosza, pogadaj, o co chodzi, bo moze twoja zona cierpi na
          jakas chorobe.
          niekoniecznie wyszla za ciebie dla pieniedzy, ale...
          jak ja bym chciala, zeby moj facet z namietnoscisa jszcze na mnie patrzyl...
          niestety ani mini, ani slodkosc ani spontanicznosc ani geniusz nie pomaga...(ja
          tez musze sobie reka pomagac i to jako kobieta :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka