Internetowe fascynacje :( smutno mi

30.12.04, 00:05
Chyba się zakochałam (zauroczyłam) kimś przez internet. Wiem, że tak naprawdę
nie chodzi o niego tylko raczej o moje wyobrażenia na jego temat, ale i tak
mi źle. "Znamy się" ponad pól roku, jeszcze się nie widzieliśmy w realu.
Mieszkamy w innych miastach. Spotkanie teoretycznie planujemy, ale do tej
pory nie udało nam się zobaczyć, bo albo mi albo jemu wypadały różne rzeczy.
Mam wrażenie, że to ja jestem stroną, która się bardziej zaangażowała. Nie
mogę się skupić, zbyt często o nim myślę, zamartwiam się i łapię doły, gdy
dłużej się nie odzywa, nie robi na mnie wrażenia żaden inny facet. Jestem
cała w skowronkach, kiedy akurat jest ok i mamy ze sobą często kontakt.
Głupie to - wiem. Nawet go nie widziałam, a zachowuję się jak egzaltowana
pensjonarka...
Czasami myślę, że może lepiej to przerwać i w ogóle się nie spotykać. Z
drugiej strony jest taka opcja, że jeśli się w końcu zobaczymy na żywo, to on
mi się przestanie podobać i będzie po sprawie. Ale może być jeszcze gorzej.
Mogę jeszcze bardziej wpaść i dalej się szarpać, czekając na maile i
wiadomości. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że to się może skończyć happy
endem :(. A z drugiej strony wpadłam po uszy: jest mądry, inteligentny,
przystojny, sympatyczny, ma ładny głos... Dostrzegam pewne wady, ale one mnie
niestety nie powstrzymują :(.
Spotkać się czy nie? Trzymajcie kciuki albo poradzcie, jak wybic sobie to z
glowy...
Ostatnio myślę, że skonczy sie tak, że pokloce sie z nim z jakiegos blahego
powodu, sprowokuje jakas awanture, bo troche mnie juz meczy ta sytuacja, a
troche mam do niego pretensje (mimo wszystko), ze nie postaral sie i przez
kilka miesiecy nie doprowadzil do spotkania. A ja ostatnio tylko na cos
czekam caly czas :(...
    • poprioniony Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:11
      > A z drugiej strony wpadłam po uszy: jest mądry, inteligentny, przystojny

      Skad wiesz ze jest przystojny? Bo ci wyslal zdjecie kolegi?
      Pewnie wyglada jak mistrz Joda po 3-dniowej balandze.
      • a.n.i.a1 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:14
        Tak, ze zdjecia, ktore mi wyslal. Oczywiscie to moga byc zdjecia kogos innego,
        ale nie zakladam takich najgorszych scenariuszy i na poczatek daje ludziom
        jakis tam kredyt zaufania.
    • wadera3 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:14
      a czemu nie widzieliście swoich fotek? prawie zawsze, jeśli kogoś poznawałam w
      sieci i utrzymywałam bliższy kontakt-wymieniałam się z respondentem/tką
      fotkami...
      lubię wiedzieć jak wygląda rozmówca....szczególnie jeśli miałabym dla niego
      cieplejsze uczucia ;)
      może z jego strony kontakt miał byc własnie jedynie wirtualny....może tylko
      chciał sobie odreagować od swojej codzienności....
      dość często zdarza się,że internetowi znajomi/szczególnie mężczyźni/ dość
      niezobowiązująco traktują plany spotkania się w realu-wiem to z
      doświadczenia...ja z pewnością nie zdecydowałabym się na spotkanie nie widząc
      zdjęcia...
      • a.n.i.a1 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:16
        Wadero, widzielismy swoje fotki. Bez fotki bym sie tak nie dala wkrecic :) -
        wiem, ze wyglad wbrew pozorom jest istotny.
        • wadera3 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:16
          widziałaś w koncu czy nie?
          • a.n.i.a1 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:17
            Nie widzialam go "na zywo", fotki widzialam. On moje tez.
            • wadera3 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:23
              zakładając,że to jego ;))) nie polecałabym dążenia do spotkania,szczególnie
              jeśli "słyszysz" wahanie....i nie zalecałabym również zbyt długiego czekania na
              jego pierwszy krok....długo by o tym pisać-ale mam sporo doświadczenia w tej
              kwestii ;)))
              • a.n.i.a1 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:25
                > zakładając,że to jego ;))) nie polecałabym dążenia do spotkania,szczególnie
                > jeśli "słyszysz" wahanie

                dlaczego? nie wiem, czy slysze wahanie...on w sumie stale do tego nawiazuje,
                ale jakos nie wyszlo..fakt, ze ostatnio to ja odwolalam, bo cos mi
                wypadlo..szkoda..moze juz byloby po sprawie.
                • wadera3 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:31
                  jeśli nawiązuje-to owszem podtrzymuj,ale tak jak wspomniałam,ja po czasie kiedy
                  już obejrzałam człowieka ;))) starałam się żeby spotkanie wypadło w sposób dość
                  naturalny i dość prędko-jeśli zaczęły się piętrzyć "trudności" wycofywałam się
                  zaznaczając,że właśnie z tego powodu....
                  nie mam zwyczaju wierzyć w jakieś nagłe przypadki itp...na szczęście rzadko się
                  mylę /w tej kwestii/
                  • a.n.i.a1 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:34
                    No nic, pojde sie z tym przespac, jakos to bedzie, dzieki wadero :) dobranoc
                    • wadera3 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:38
                      powodzenia-może ułoży się po Twojej myśli;)
    • wadera3 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:16
      no właśnie-"przystojny" i "nawet go nie widziałam..."
      • poprioniony Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:24
        Ehhhh, kazdy ma jakies foty na ktorych dobrze sie prezentuje.
        Ja np mam fotki jak bylem uroczym bobasem i dopiero pozniej skapcanialem
        i porobily mi sie zmarszczki na dupie. Dlatego laskom wysylam tylko
        ujecia z kolyski.

        Do autorki: Obejrzyj te jego foty uwaznie. Jesli sa czarno biale,
        ma na nich wielka glowe i lapki jak tyranozaur, to pewnie wyslal
        ci swoje usg z okresu prenatalnego. Od tego czasu mogl sie troche
        zmienic (zazwyczaj na gorsze).
        • wadera3 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 00:26
          ;))))))))
    • Gość: Izabella Re: Aniu odpowiem bo jesteś moją imienniczką:)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.04, 01:19
      Mam na trzecie Anna:)
      Anna oznacza łaska:)

      Ja też miałam okazje i łaske:)) poznania Kogoś przez net:)
      Ale to tak nie dokońca tylko przez net.

      Ja tego pana najpierw poznałam tak bardzo odlegle tzn poznałam jego poglądy, to
      jakie ma zdanie, wartości i jak swoje słowa wdraża w czyny.
      Bo słowa słowem a czyn czasem pozostaje bez pokrycia.

      I wiele wyczytałam i ze słow i z zachowania.a bysta jestem:) Posłodze sobie:) I
      stwierdziłam, że fajny facet. Mądry, inteligentny. I z humorem. Uparty, ale
      broni zdania swego. A że zazwyczaj mądrze mówi to i zdanie mądre i warto go
      bronić.

      Poza tym człowiek wrażliwy, uczuciowy, i bardzo ludzki. Gdy inni krzyczeli on
      bronił. I bardzo sobie cenie jak ktoś umie uargumentować swoje zdanie. On umie.
      inni widzieli tylko strone A, czasem B, a on widział coś więcej czyli strone C.
      Lubie takich ludzi co widzą więcej niż inni.

      Poznałąm jego głos czyli barwe i tonacje i poczucie humoru a a także ,, sposób
      myślenia'' I własnie to zadecydowało, że będąc przypadkiem na necie poznaąłm
      Kogoś i wiedziałam że to On.
      Potem tak rozmawialismy pod wieloma nikami. Każdy nik to był inny bohater.
      Byłam pełni uznania jego talentowi.bo umie być róznych charakrtem człowieka.
      Może i ma zadatki aktorskie, ale napewno ma talent pisarski. I wiem, że sam
      pisze.I szkoda, że tak sam dla siebie.

      W moim przypadku to nie wyobrażenia. Ja go znam. Z tym że mój przypadek to
      faktycznie wyjatek. zatem na nim się nie opieraj.Bowiem ten pan to bardzo
      uczciwy pan, szczery czyli mówi to co myśli. Taktowny, z wyczuciem do ludzi,
      umie słuchać. Rozumie co się do niego pisze i mówi. Ma empatie w sobie.
      Ale czasem lubi byc dosadny, i bardzo realistyczny tzn ma w sobie coś z cyników.
      To wyraża się w jego stronie pisanej. Mówiona tez, ale to zalezxy od rozmówcy
      no i TEMATU. Jak jemu temat siądzie to bardzo się emocjuje, umie argumentować.
      Czy jest złośliwy i uszczypliwy ? Myślę że tak. Ale to zalezy od tematu i
      dialogu i tej drugiej osoby - rozmówcy.
      jest człowiekiem cierpliwym, ale w pewnych przypadkach brakuje mu cierpliwości.
      To człowiek który ma własne poglady nie idzie za tłumem, chadza własnymi
      drogami.
      Ma swój swiat ale i tez swiat swoich znajomych.
      Lubi rozmyslac, lubi dyskutowac, wyrazac, swoje zdanie.

      Nie lubi monotonni, rutyny, jest ciekawy świata. I ma słomiany zapał...
      dzis cos pisze jutro swteirdza ze to lipa i zostawia to. czasem robi wiele
      rzeczy naraz bo ma mnostwo pomysłow na minute.

      Ale sa dni, ze siedzi i rozmysla, tak jakby był obok, nieobency.
      nie mowi o sobie tzn o tym co go boli. O swoich problemach, kłopotach. ma je a
      w towarzystwie uchodiz za wesołka bez kłopotow. Ludzie ufaja mu, mowia o sobie
      o swoich problemach. a to dlatego, ze on umie słuchac, doradzic i wzbudza
      zaufanie.

      Bardzo lubie znim pisac, bardzo. Zawsze mam usmiech na twarzy. Nasza romowa
      jest lekka, ale tematy różne. I lekkie i ciężkie. i co najwazniejsze dobrze sie
      rozumimy. Ma fajne poczucie humoru i ta jego inteligecja i styl pisania. Pozanm
      go wszędzie:)) Byłby bardzo fajnym pisarzem:))

      >Znamy się" ponad pól roku, jeszcze się nie widzieliśmy w realu.
      > Mieszkamy w innych miastach

      Tak to prawda.

      Spotkanie teoretycznie planujemy, ale do tej
      > pory nie udało nam się zobaczyć, bo albo mi albo jemu wypadały różne rzeczy.
      To prawda

      jest mądry, inteligentny,
      > przystojny, sympatyczny, ma ładny głos... Dostrzegam pewne wady, ale one mnie
      > niestety nie powstrzymują :(.
      To prawda:)) szept też ma ładny, taki miły aksamitny:))
      A jego wady? Cóż każdy ma wady, ale z wadami to jest tak,że dla jednych wadą
      jest to, że ktos ciagle filozofuje a dla drugiego bedzie to zalte, bo lubi
      takie rozmowy. Może inaczej ma charakterystyczne cechy: np cięte
      riposty,cynizm, ale na co dzień to optymista inni od niego sie tym zarażają.
      Taki wesołek z fajnym poczuciem humoru.

      ROMANTYK i to jest w nim fajne.Kocha piękno pod każdą postacią. Kontempluje nie
      tylko krajobrazy, ale i sztuke:)Ceni sobie drugiego człowieka, uczucia,
      oddanie, wierność,uczciwość czyli bez grania na 2 fronty. A co najważniejsze i
      co w nim lubie to to, że wymaga, ale to czego wymaga sam przestrzega. To rzadka
      cecha u ludzi. Potrafi wzruszyć się na sztuce-widziałm łzy w jego oczach. Tp
      tez rzadkie.
      A jaka jest jego wada według mnie? Chyba ta małą wiara w siebie. Np to że
      powinien pisać. Zbyt duża doza samokrytycyzmu. I może taka niesmiałość ale nie
      taka jak to u nastolatków. Tylko takie oniesmielenie do nowej osoby:))))))))
      Ale to pomysłowy pan i nie sytuacji, w której by sobie nie poradził:))))
      I ta pomysłowość to tez jego atut:)))

      > Spotkać się czy nie? Trzymajcie kciuki albo poradzcie, jak wybic sobie to z
      > glowy...
      oczywiście, że tak:)))))Każde spotkanie ma sens, tak samo z rozmową:))))
      oczywiscie jak dopasujecie terminy:)))

      > Ostatnio myślę, że skonczy sie tak, że pokloce sie z nim z jakiegos blahego
      > powodu, sprowokuje jakas awanture,
      napewno nie! To dobre dla nastolatków. Skor tak dobrze się ludzie rozumieją to
      nie kócą się z błahyh powodów:))))))))


      > troche mam do niego pretensje (mimo wszystko), ze nie postaral sie i przez
      > kilka miesiecy nie doprowadzil do spotkania. A ja ostatnio tylko na cos
      > czekam caly czas :(...
      Nie mam pretensji ja:))))Widocznie nie mógł:))) Spotkanie musi pasować dwóm
      osobom:))Poza tym trzeba upewnić się zkimś sie pisze i poznac sie.
      Bedzie miło:)))))

      Moze troche nieskladnie, ale juz jestem zmeczona i przemeczona no ale sens
      chyba wiadomy:)))
      Powodzenia:))))
      • Gość: xy2 Re: Aniu odpowiem bo jesteś moją imienniczką:)))) IP: .48.242.* / 80.51.176.* 30.12.04, 01:26
        ty sie kobieto zakochalas, uciekaj stad:)
      • Gość: prion Re: Aniu odpowiem bo jesteś moją imienniczką:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 09:17
        Dopisze dalszy ciag tej jakze wzruszajacej hisotrii:

        Az pewnego dnia Izabela MariAnna (na trzecie Anna)
        spotkala sie ze swoim Lancelotem. Niestety, okazalo
        sie, ze jej rycerz ma zakuty leb, kucyka zamiast
        pelnowymiarowego konia i kiepsko posluguje sie dzida.
        Tej proby, milosc MariAnny nie potrafila wytrzymac,
        zapomniala o swoim rycerzu i zajela sie osiedlowym hydraulikiem.
        Pomimo, ze to lysy, i szczerbaty sadysta z krzywym zebem
        i prostym umyslem, umie dobrze przepchac rure.
        • Gość: Izabella Re: Aniu odpowiem bo jesteś moją imienniczką:)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.04, 20:10
          Oj prionie! Nie nazwe Cię ani pesymistą:)) ani cynikiem:)) Nazwe Cię realistą.
          Tylko czemu taki czarny scenariusz?:))))))))A tak poza wszystkim, zabawna ta
          historia:))
          > Az pewnego dnia Izabela MariAnna (na trzecie Anna)
          > spotkala sie ze swoim Lancelotem. Niestety, okazalo
          > sie, ze jej rycerz ma zakuty leb,
          Już napisałam i przekonałm się o tym, że to bardzo mądra osoba i inteligentna.
          zatem nie powiem, że ma zakuty łeb. Niestety:)))

          >Niestety okazało się, ze jej rycerz ma kucyka zamiast
          > pelnowymiarowego konia i kiepsko posluguje sie dzida.
          > Tej proby, milosc MariAnny nie potrafila wytrzymac,
          > zapomniala o swoim rycerzu i zajela sie osiedlowym hydraulikiem.

          Hmmm... Zgadza się, kuzyk to on ma:))) Taki górny kucyk, trochę pofilcowany:)))
          Ładny:)I jak każdy facet ma dolny kucyk:)) A mnie najbardziej w ludziach i
          panach interesuje to, co ma w głowie i sercu:))Zatem nie mnie oceniać czy to
          koń, konik czy kucyk. Co by nie miał to jest jego:)) a najważniejsze, co ma w
          środku. Bo tylko to jest trwałe. A zabierze mu to tylko smierć.

          Ja jestem monogamistką, zatem jak jestem z jednym panem, to drugi nie
          istnieje.Zatem ta ostatnia część, cyli taka wulgarna alegoria - chodzi o
          zdradę, nie ma nigdy miejsca u niektórych ludzi. A ja do nich też należe.
          Hm a krany, kurki, baterie, wymiana rur sama robie i robiłam, także hydraulik
          mi niepotrzebny:))))))))))))))))))

          A żeby weselej było to napisze, że znałam panią, która ozeniła się z panem co
          miał zdechłego kucyka:)))) Był chyba chory, a że leczenie trwa długo nie chciał
          czekac i wyszła za niego za mąż. Acha i nie było wiadomo czy leczenie
          przyniesie dobry, oczekiwany skutek. Kochała go i tyle.I oni są nadal ze sobą,
          na spacerze, wtuleni, pod rękę. A było to 9 lat prawie temu. Nie wiem moze
          wyzdrowiłą. Ale wiem,że pani była wierna( załozyła takie wieczorki o dobrym
          małżeństwie) i ona jednka korzystałąa z hydraulika jak krany ciekły:))))

          Miłość to miłość i nie opiera się na jednym elemencie - jakiś graficiarz
          napisał na ścianie z graffiti:)))))))))))))))

          A scenariusz może być taki, że ten lancelot pozna piękną i mądrą Dulcyneę i
          powie MariAnne adios!!!!!
          i co? Każde działanie to jakieś ryzyko, ale najwięcej tracą Ci co nie próbują.
          A ten rycerz ma na imie Robert Wierne Serce a nie jakiś Lancelot:))))))I miło
          by mi było, gdyby chociaz posłuchał mnie i przyniósł na spotkanie swoje
          skrobanki-pisanki czli książke. I jeszcze milej by mi było gdyby posłuchał
          moich sugestii, a potem wydał dzieło drukiem:))))))))))))))
          Pozdrawiam i buziak dla pisarza, co by mu się fajnie pisało:)))))
          No i życzę mu szalonego, szampańskiego Sylwestra , podeptania butów. I
          wszystkiego z przedrostkiem ,, naj'' w nowym małym roczku 2005. Sukcesów w
          literaturze, udanego debiutu:)))))))))))))))))))
          A Tobie prionie:)))))))realizmu, ale z nutką bieli:))))))))))czerń to tylko na
          pogrzeb:)))))))))))))



    • Gość: pstryk Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi IP: *.union01.nj.comcast.net 30.12.04, 01:52
      Nie ma co dumac, nie ma co sie bac, czy zastanawiac! Jezeli to trwa jakis
      czas, "przetestowalas chlopaka" na wszelkie mozliwe i dla Ciebie sprawdzone
      sposoby to zainicjuj spotkanie i sie przekonasz na czym stoisz.

      Moj przypadek akuratnie mial to samo podloze, z tym ze moj "pluszak sieciowy
      mieszkal w usa, a ja w krakowie. Znajomosc wirtulana trwala 2 lata. Jednak po
      3 poczatkowych miechach ustalilismy, ze podejme starania o wize. PO TRZECH
      MIESIACACH ( tak przypadlismy sobie do gustu). Poszlam, znajomi i rodzina sie
      po glowach pukali. Dostalam odmowe, mysle: nie pisany mi on:)!
      Nie tracilam jednak nadzieji. Nastepna wizyta, zakonczona pieczatka w
      paszporcie. Jestesmy fizycznie razem od roku. Za niedlugo slub, a pod sercem
      juz nosze juz jego dzidzie.

      Szlam za glosem serca i doszlam. Polecialam do faceta taki szmat drogi, nigdy
      go wczesniej poza zdjeciami nie widzialam, nigdy go nie dotykalam, a teraz no
      coz... Jestem szczesliwa!
      Tobie tez zycze. Powodzenia i niech ci uszy nie opadaja. Wiesz o ile bedziesz
      bogatsza jak dojdzie do tego spotkania?


      ps.oczywiscie nalezy wziac poprawke na niepowodzenie, ale nigdy sie nie
      przekonasz jak nie sprobujesz.
      • Gość: prion Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 09:19
        > Szlam za glosem serca i doszlam.

        Chyba: szlam za glosem serca i zaszlam.
      • a.n.i.a1 Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi 30.12.04, 16:07
        coz... Jestem szczesliwa!
        > Tobie tez zycze. Powodzenia i niech ci uszy nie opadaja. Wiesz o ile bedziesz
        > bogatsza jak dojdzie do tego spotkania?
        >

        Nie wiem..Z jednej strony boje sie, ze sie rozczaruje, a z drugiej boje sie, ze
        wpadne jeszcze bardziej i bede z tego miala same klopoty :(. Spotkania raczej
        nie bede inicjowac - poczekam jeszcze troche, zobacze, czy on sie w koncu
        zbierze i zdecyduje, a jesli nie to pewnie w koncu sie zdenerwuje i dam sobie
        spokoj z taka idiotyczna internetowa znajomoscia, ktora zabiera tylko czas i
        energie i za bardzo angazuje moje mysli :(.
        • Gość: Izabella Re: Internetowe fascynacje :( smutno mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.04, 20:34
          Droga Aniu! Moje serce krwawi, pan młody Cie zostawił:)) Nie wiem czemu, ale
          kojarzysz mi się z Anią z łez. Lubie ich piosenki:agnieszka, narcyz, oczy
          szeroko zamknięte. To chyba najładniejsze. Byłam na ich koncercie, gdy nie byli
          znani i promowali piosenke, Agnieszke. A było to w roku 1999 jak dobrze
          pamietam. Byłam na 4 roku studiów:)))


          Co do spotkań, to każde ma sens. Nawet jeśli będziecie tylko na cześć, i co
          słychać. Bo do walca trzeba dwojga:))
          Jak pan powie, ze cie lubi i fajnie się mu z Toba rozmawia, to zastanów sie w
          jakim charakterze będzie ta znajomość. Może warto przystac na propozycje pana i
          być w kolezeństwie. No chyba, ze potem sobie powiecie, że teraz ,, bardziej się
          lubicie'' czyli relacje miedzy wami ociepliły sie.

          Powiem tak: teraz jest net i takie spotkania w necie. Z tym, ze ja nie jestem
          stałym bywalcem. A kiedyś jak było? Tak samo.
          Pamiętam jak pojechałam na koncert do Spodka. I tam wśród tylu ludzi, los
          chciał, że za mną stanęła miła i kochana Dorotka. Mogłyśmy się nie poznać, nie
          rozmawiać, gdyby stanęła gdzie indziej. I tak wymieniłysmy sie adresami i
          pisałyśmy do siebie listy. Dzwoniłyśmy. Odwiedzałyśmy. I przyjaźń trwa do dziś.
          Mieszkamy w innych miastach. Znamy sie od 6 lat, piszemy maile dopiero od tego
          roku. Jednak tradycjonalistki z nas, kochamy pisać do siebie listy. I co
          najważniejsze, to nie koleżanka tylko jak siostra. A poznawałysmy się w formie
          pisanej czyli na papierze. Teraz mozna juz nowoczesnie, przez net, komórke itp

          I wiem, że każdy z taka nutka zazdrości mówi: fajnie macie, takie nietypowe
          poznanie, spotkanie. I tyle trwa:)))) Każdy dopatruje się w tym zrządzenia
          losu, przeznaczenia. Co innego jakbysmy w tym samym miescie mieszkały. To żadne
          zrządzenie losu, bo wiadomo ze w mysl prawdopodobienstwa, permutacji itp
          spotkamy sie. To było ( o prawdopodobienstwie i o zdarzeniach losoych ) na
          matematyce w 4 kl lo. I były zadania: co sie wylosuje za drugim razem, orła czy
          reszke itp.
          Powodzenia Aniu pan moze wysłac sms, nie wiem na pewno cos wymysli.:)))
          A wszystkim polecam walca:)) To taki piekny, a zapomniany taniec:)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja