Czemu to takie skomplikowane...

IP: *.acn.waw.pl 07.01.05, 00:22
JEstem z dziewczyną od prawie roku. MIelismy pare razy problemy oraza kryzysowe sytuację. Przetrzymalismy to i było super. Mówiła że jest naprawdę ok. Teraz po razem spędzonym Sylwestrze coś sie rozpadło. Bylismy z jej przyjaciółmi. Zachowywała się tak jak był bym powiertrzem albo jak by się mnie wstydziła. Gadała z wszystkimi ale nie mną, kontaktu unikała jak ognia.

Wrócilismy do warszawy i rozmawialiśmy : Ja cię nie kocham ale przemyslę sprawę i może cie pokocham jak jakiś czas się niebedziemy widzieć. Odrzekłem, - Znasz moje uczucia, nic się niezmieniło.

Trzy razy dawała mi kosza, i trzy razy wracała. Miałem 5 okazji do zdrady,ale nawet o tym niechciałem mysleć. Co jest z ta kobietą? Zaprosiła mnie na oficjalny obiad w Wigilię, poznałem jej rodzinę. Ostatnio moja dobra znajoma zrobiła reserch w otoczeniu mojej "hmm właśnie kogo" - i się okazało że narzekała na mnie non stop, wyjazdy, spędzony czas. Ja rozumiem jest ci źle to powiedz o tym,ale nie graj na czas, bo mnie zatrzymujesz i siebie przed poznaniem kogoś jeszcze.
POdobno strasznie mnie nie szanuje. Stwierdziłem tak ( może naiwnie) "kurczę kocham ją i zrobie wszystko byc z nią. Ale okazało się że chyba nie chciałem dostrzec tego że jak ona mnie nie kocha to sensu nie ma.

Takie mam pytanie, do ludzi życzliwych, co zrobić - walczyć o nią czy darować sobie to i szukac kogos innego? W sumie jest jakas granica tolerancji i wyzeczeń. Nie kocha to niepokocha. Sama nie wie co czuje po 10-11 miesiącach?

Dzieki za każdą wypowiedź. Człowiek bez drugiego człowiejka nie jest człowiekiem. Ale człowiek nie bedąc soba w obecnosci drugiej osoby tez nie jest człowiekiem.
    • mickey.mouse Re: Czemu to takie skomplikowane... 07.01.05, 00:28
      Doskonale Cie rozumiem. Nie wiem, czy znajdziesz w sobie tyle sily, aby
      zostawic ja wbrew swej milosci i nadziei. Mimo to, powinienes to zrobic.
      Nie oszukuj samego siebie, choc czasami to jest najtrudniejsze.
      • Gość: Adam P Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.acn.waw.pl 07.01.05, 00:44
        Ale najgorsze jest to że nastała cisza. W tygodniu praca pozwala mi o niej zapomnieć. Jestem informatykiem, grzebie w tych komputerach, robie szkolenia, lubie to. Ale w weekend nie wiem co ze soba zrobić. Wiem że powinnienemją zostawić. Najgorsze jest to, że wszyscy mi to mówią. A ja niechcę nikogo nowego teraz poznać. Najchętniej teraz pojechał bym daleko stąd robić cos altruistycznie, nie wiem Polska akcja humanitaRNa czy cos innego. Uczucia to o tyle szkodliwe rzeczyu, że wracxają. Dzieki za radę.

        Z drugiej strony, to dobrze że to sie rozpadło.Rozwód i nienawiść to było by gorsze.
        • gomory Re: Czemu to takie skomplikowane... 07.01.05, 01:01
          Mi sie wydaje ze juz teraz uwazasz ze jestes z nia wbrew sobie i szukasz tylko
          potwierzdenia. I wyglada jakbys wiedzial sam, ze jesli Ona spotka kogos w kim
          sie zakocha to nie bedzie miala dylematu. Ale to twoj cyrk, Ty jestes
          dyrektorem ;).
          • Gość: Adam P Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.acn.waw.pl 07.01.05, 01:08
            Właśnie nie wbrew sobie, tylko to jest chyba normalne że w związku oczekuje sie informacji zwrotnej, znaku że drugo strona ciebie tez kocha.

            Gdybym robił to wbrew sobie to by nie trwało prawie rok. Problem jest taki, że to jest chyba jednokierunkowe uczucie. Kocham ją i pragne dla niej jaknajlepiej. Kocham ją ale czy ...to co zmienia? nie zmuszę jej by mnie kochała. Narazie się do niej nie odzywam,bo chciała troche czasu.
            Masz rację, że ona może nie mieć takiego dylematu, i to jest w tym przypadku moją słabością. Wiem co muszę, powinnienem zrobić - zamknąć ten cyrk. To jerst jeden poziom, drugi to czy robić to conależy (chociażby by zachować twarz) czy tez to co się czuje ? wbrew ...
            • Gość: Arnie Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.acn.waw.pl 07.01.05, 01:19
              Stary, daj sobie z nia spokój. Skoro cię niedocenia to niewarto. Rok i nic z tego? to głupie. Popatrz na ta sprawe niecobardziej optymistycznie. Zakładam że masz 23-4 do 30 lat, ona pewnie młotsza. Ty mozesz wyrywać panienki do 34 lat będąc młodym single i jest ok. Panna która do 30 tki nikogo nie ma ma bardziej przerąbane.

              Patrze jeszcze na to co nApisałeś? spotykacie sie tyle miesiecy i dopiero teraz ci to powiedziała? to tak jes źle chyba nie było ze niepowiedziała tego po miesiącu chodzenia. A z tym obiadem Wigilijnym to był klarowny znak że cos wiecej sie szykuje, ja bym swoim starym nieprzedstawiał panny której nie jestem pewien i pewnie na odwrót. Gościu idć se na basen i wyrwij jakąś młodą d, i zapomnij. Szkoda nerwów, nam facetom jest łatwiej i już :)
            • vovel123 Re: Czemu to takie skomplikowane... 07.01.05, 01:21
              Szczerze mówiąc, myśle, ze jestes po prostu WYKORZYSTYWANY, ona bawi sie Twoim
              kosztem. Teraz jest Ci ciężko,ale decyzja jeste prosta... i sam wiesz jaka.
              Ile można walczyć? I to wbrew 2-giej osobie?
              • mickey.mouse Re: Czemu to takie skomplikowane... 07.01.05, 01:34
                Na podstawie swojego wlasnego doswiadczenia w takiej sytuacji, wiem ze nie jest
                tak prosto odejsc, gdy samemu mimo wszystko sie kocha. Gdy rozsadek jedno, a
                serce mowi cos zupelnie przeciwnego. Tak naprawde nie pomoga mu zadne rady
                ludzi patrzacych na sprawe z boku, do tego trzeba samemu dojrzec. Na to trzeba
                czasu, ale to przychodzi predzej czy pozniej w takiej sytuacji, bo kazda milosc
                nie przezyje w nieskonczonosc, jesli nie moze zywic sie miloscia wzajemna.
                • Gość: Konrad Bik Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.acn.waw.pl 07.01.05, 02:17
                  O widzę że nie tylko ja nie śpię. Odpowiedź co należy zrobić juz chyba ci wszyscy dali. JAk z tym żyć, zapisz sie na coś, poznaj nowych ludzi, ożyw życie towarzyskie. ie jest to łatwe, ale w tym przypadku czas jest twoim sojusznikiem.

                  Nie musisz sie teraz o nic starać jesteś wolny. Naucz się na przykładzie tego zwiazku, że bycie razem musi działać w dwie strony. Nie pozwól by ci kobieta weszła na głowe,bo szybko znajdzie goscia bardziej agresywnego i przegrasz zabawe. Poprosiła cię o czas, czyli zwleka z rozstaniem się. To tak jak ze śpiączką, człowiek w sumie warzywko ale jeszcze się męczy.

                  Zrób tak, spotkaj się z nia, i spytaj czy przemyslała sprawę. Powie tak chce z tobą być, to narzuć warunki i zasady.

                  Powie nie, to tez powiedz, było cudownie ale czas się pozegnac i zapominasz o niej. Po miesiacu jak poznasz pare innych kobiet, to zaczniesz dostrzegac jej fizyczne i nie tylko niedoskonałości. Kurtyna z oczu schodzi powoli, wiem o tym.

                  I koniec. Masz pracę, jesteś zdrowy to najwazniejsze. Tam się nią nieprzejmuj. Skoro Rok z tobą była, nie miała czasu by kogoś oprócz ciebie przez ostatni rok spotkać i poznać. Teraz się dziewczyna musi nauczyć. Good for you!
                • gomory Re: Czemu to takie skomplikowane... 07.01.05, 07:45
                  > naprawde nie pomoga mu zadne rady ludzi patrzacych na sprawe z boku, do tego
                  trzeba samemu dojrzec

                  Pomoga, gdyby choc jedna osoba podawala argumenty przemawiajace za
                  pozostawaniem w zwiazku to moglby sie ich czepiac. Teraz tylko ugruntowuje sie
                  decyzja, do ktorej chyba juz dojrzal.
      • gucio36 Re: Czemu to takie skomplikowane... 08.01.05, 15:36
        Oszukuje sam siebie. I na upartego wierzy, że ona go pokocha. Jak widać, nie
        kocha. Ma nawet jakieś pretensje. I tu chyba nie ma co radzić. Jedynie to, aby
        o niej zapomniał. Ona i tak odejdzie jak trafi się ktoś bliski jej osobie.
        Tak czy siak Adaś zostaniesz na lodzie!
        • Gość: Joker 78 Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.acn.waw.pl 08.01.05, 16:10
          A ja sie z toba niezupełnie zgadzam, co wiecej nawet wcale.
          Moze dziewczyna jest zagubiona i nie wie co naprawde czuje ale cos czuje? i co on ją teraz oleje, i sie panna zupełnie zamknie w sobie? Ale z drugiej strony racja, on ma przerąbane, bo ona go nie będzie cenić nawet jak bedzie ideałem. Chemia to chemia. Najlepiej by pojechał gdzieś na dłuzej, wyrwał jakąś inną panienkę i zapomniał. Potem bedzie tylko łatwiej, najgorsze są 2 tygodnie po rozstaniu. Gościu ty napisałeś że masz 26 lat. $ lata jeszcze spokojnie możesz szukać i się bawić. Olej ją i bądź sobą. Co winicie go, że się zakochał - biedak ma zdrowe reakcje ale nie do własciwej osoby.
    • Gość: Max Nie warto walczyc! IP: *.dyn.optonline.net 07.01.05, 03:11
      Jeśli ona po tak krótkim czasie ma już tak poważne wątpliwości co do ciebie to
      daj sobie z nią spokój. Wyobraź sobie co będzie na przykład po ślubie kiedy
      nieunikalna monotonność lub obowiązki zwykłego życia powiększą dla niej to cos
      czego ona u ciebie nie lubi. Walczyć można ale po jakimś czasie dojdziesz, lub
      już dochodzisz, do wniosku ze o miłość tak walczyć się nie powinno. Ja zawsze
      uważałem ze o miłość warto się starać ale nigdy nie walczyć.
    • pinia38 Re: Czemu to takie skomplikowane... 07.01.05, 07:59
      Gdy czytam takie posty robi mi się tak przykro...Dlaczego ludzie nie doceniaja
      milości i uczucia..
      ale najważniejsze DLACZEGO mężczyźni walczą i kochają kobiety które na to nie
      zasługują?? Dlaczego lgną do kobiet wrednych i bez serca,które ich tylko
      wykorzystuja?? Tyle jest dobrych,ciepłych kobiet gotowych za odrobine uczucia
      oddać całą siebie..
      • sagis Re: Czemu to takie skomplikowane... 07.01.05, 09:13
        pinia38 napisała:

        > Gdy czytam takie posty robi mi się tak przykro...Dlaczego ludzie nie
        doceniaja
        > milości i uczucia..


        Jeśli ona jego nie kocha i nawet najgorsze, że nie szanuje jego, to jego miłość
        i tak nie zmusi jej do kochania.


        > ale najważniejsze DLACZEGO mężczyźni walczą i kochają kobiety które na to nie
        > zasługują?? Dlaczego lgną do kobiet wrednych i bez serca,które ich tylko
        > wykorzystuja?? Tyle jest dobrych,ciepłych kobiet gotowych za odrobine uczucia
        > oddać całą siebie..


        Takie też pytania zadają mężczyźni. Dlaczego ciepłe i pełne miłości kobiety
        kochają i idą za zimnymi draniami i nieszanującymi ich facetami. A, tych
        ciepłych, dobrych mężczyzn omijają lub zostawiają.
        Wśród ludzi są dawcy i biorcy. Dawca(ten ciepły typ)wyszukuje swojego biorcę.
        Na dłuższą metę nie są to szczęśliwe związki dla dawcy, ale brną w to.
        Trzeba szukać równowagi między dawaniem, a braniem. Dawca(pewnie, jak nasz Adam)
        powinien pamiętać, że ciągłe dawanie miłości, bez wzajemności z jej strony nic
        jemu samemu nie przyniesie. Trzeba być trochę egoistą, bo inaczej źle to dla
        Ciebie skończy się.
        Kobieta przeciwnie do mężczyzn, przedstawi swojej rodzinie swojego faceta, ale
        to nic nie znaczy. Zawsze może coś zmienić się.
    • facett Re: Czemu to takie skomplikowane... 07.01.05, 09:35
      uciekaj od niej jak najdalej.bardzo prawdopodobne jest ze jestes tzw rezerwa i
      wraca kiedy chce i jest dobra kiedy chce a przed znajomymi gada jaki to ty
      beznadziejny jestes wmaiwajac im pewnie ze to ty nalegasz aby z nia byc a ona
      nie moze sie opedzic od ciebie.gdy jest z toba bez znajomych i osob trzecich
      gra zakochana itd.pewnie ludziom nagadal ze nie jestescie razem i cie oczernia
    • Gość: Adam P Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.acn.waw.pl 07.01.05, 19:07
      Dziękuję Serdecznie za opinie i rady. Doszło do mnie to, że kijem wisły nie zawrócę i nie ma sensu ciagnąć tego dalej. Jak tylkoją spotkam to "ja zakończę tą farsę" i zaczynamy życie od nowa. Bez zobowiazań, tylko ja imoje hobby. Miłość przyjdzie po tem, kurde życie to nie ciągły dramat. Jam mi nie wyjdzie w Polsce, znajde kobietę sobie na zachodzie albo wschodzie, (moja rodzina to w sumie 4-5 narodowosci). Suma sumarum, dzięki za trzeźwe spojrzenie na sprawę.

      Kurde to gupie mam 26 lat i sie dolowalem, mam duyo cyasu na bzcie z kims, i tp. Dziki serdecyne
      • Gość: Ojeju Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 19:16
        Adamie, decyzję podjąłes sam rozpoczynając wątek. I to chyba dobra decyzja.
        Wszystko co trzeba napisali już inni.
        Ja Ci tylko życzę powodzenia! Mnóstwo życia przed Tobą - i to jest chyba
        najpiękniejsze:-)
    • Gość: tomek Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.arcor-ip.net 07.01.05, 19:34
      chlopie.10 miesiecy i trzy kosze.raz dal bym wrocic.wiecej nie i jeszcze taki
      numer z tym sylwestrem po 10 miesiacach.poszukaj sobie drugiej takiej fajnej
      przyjaciolki w ten desen.
    • Gość: Karmit Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.acn.waw.pl 08.01.05, 00:52
      I dobrze postanowiłeś chłopie! Kochać to jedno, i niezawsze to samo co być kochanym. Obejrzyj się, statystyka jest dla nas łaskawa, średnio jest więcej kobiet w wieku 26-35 bez pary niż facetów. Co nie zmienia faktu że trzeba nie zawsze sie do konca się otwierać, trzymaj je na krótko i już. Popatrz na to tak: byłeś z panienką te pare miesiecy, czasem było miło, poznałeś jej starych i czas na inną kobietę. Zapeniam cię, że ona teraz taka szczęśliwa naprawde nie jest.
    • Gość: Hip hop rulez Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.acn.waw.pl 08.01.05, 14:53
      Goścu jesteś frajer ot co. Po jaka cholerę inwestujesz rok, jak ci mówi ze nie kocha to niepokocha. Jesteś jak Dinozaury - będzie jedyny pozytek z ciebie za jakiś miliard lat w postaci ropy naftowej i węgla. Nie zmusisz by cię kochała to jedno. Moze tez panienka nie jest do końca normalna, być tak długo i nie wiedzieć co się czuje? to ona się niczego nie domyślała? to co nie myślała co będzie za rok,za dwa. Generalnie Frajer jesteś i już. Cokolwiek niepodejmiesz, i tak rok masz w d.... Takich jak ty powinno się zamykać albo wypędzać na banicję, zdrowe społeczeństwo nie moze tolerować takich jednostek. HWDT ?(tobie),
    • Gość: 22 Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 08.01.05, 16:35
      po pierwsze jak sie kogos kocha, jest sie zakochanym, zauroczonym etc...to NIE
      MA SIE ZADNYCH WATPLIOWSI!!to po pierwsze!! po drugie to jest takie
      pie..nie!!(przepraszam ze mocne slowo)nikt nie chce byc sam...i jesli mowi
      Ci ze nie chce sie angazowac albo ze chce byc sama...prosze...oszczedz sobie
      tego wszystkiegop...jesli mowi Ci ze nie chce sie wiazac lub wciska Ci inne
      bzdury to po prostu nie chce byc z Toba!!wiem ze to boli...ale chyba sam
      czujesz ze nic Ci z siebie nie daje!!po drugie wiesz.....niektopre kobiety sa
      tak wyrachowane, ze moga byc z bykle kim byleby nie byc same ...jestes dla niej
      doskonalym :abezpieczeniem tylko"wiesz moim zdaniem po prostu skacz to...jak
      pozadny i znajacy swoja wartosc facet!!to zaprofituje moze nie dzis, moze nie
      za tydz...ale kiedys napewno!!aha i pamietaj jesli chodzi o milosc to nogdy nie
      warto jest kochac za dwoje!!
    • Gość: ...ewa ja to wiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 21:11
      hello! bardzo jest mi ciebie szkoda... bo to jest najgorsze rozum co innego
      dobre rady innych, wiesz co powinieneś zrobic może co musisz zrobic a tu
      jeszcze sa uczcuia, serce miłosć nadzieja, marzenia, złudzenia... To abrdzo
      zawirowane, układa sie tak w życiu czasem choc nigdy nie wierzymy ze nas to
      spotka a jedak, trzeba z tym jakos sobie poradzic wiel osoób wpisało sie abrdoz
      madrze ejstem z nimi nie można kochac za dwie osoby trzeba myśleć o przysżłości
      czy z ta kobieta byłbys szczęśliwy? czy dała by ci stabilność ciepło czy
      mógłbys jej zaufac czy darzy cie szacunkiem czy interesuej sie twoimi
      uczcuciami czy ej szanuje czy sie z nimi liczy? Masz racje lepiej teraz niż
      później rozmody może dzieci i tragedia:( trzeba zaprzec sie samego siebie
      znaleśc gdzieś ta siłe i nie dac sie nie zmięknac widzac wybrankę i jak on
      powie z moze cie kocha ze sie ułoży ale czy tak jest czy tak będzie? Moze ejst
      ona zagubiona może chce sie wyszaleć moze eni ejst pewna co czuej ale o tym sie
      rozmawai mówi wprost tródne ale wymian myśli jest najwazniejsza byście razem
      wieidzlei an cyzm stoicie... a jeśli jest miłosć to tak jak w piosence nawet
      jeśłi czasem coś sie dizeje żle to nei ma odwrotu bo kochamy się... niemoge
      oceniac jej ciebie bo nie znam sytacji was nei wiem co kto myśłi jakei ma
      pobudki ale wiem ze ciepisz i jest ci żle jak myśłi nei daj spokoju... może ona
      kiedys sie obudzi i bedize ząłowała ale to bedize za póżno pamietaj ze "serce
      bywa zdradliwsze niź wsyztsko inne" trzymaj sie wiel ciepła... ja sama mam
      podbnie i wiem jak to jest życ miedzy rozumem a sercem wiele wiel cipła i siły
      pa
    • Gość: Irla Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 08.01.05, 23:02
      Adam, powodzenia!!!!!!!!!!!!!!!!
    • zonkill12 Re: Czemu to takie skomplikowane... 09.01.05, 00:14
      Postepuj tak, abys pozniej mial szacunek dla samego siebie. Trzymaj sie
    • Gość: Kamil Kabaty Re: Czemu to takie skomplikowane... IP: *.acn.waw.pl 09.01.05, 07:09
      Adam dam ci radę, bo twoja sytuację widzę tak:

      1. zaangażowałes sie i zainwestowałes czas i siebie tej dziewczynie
      2. po 10-11 miesiacach ona twierdzi, ze nic nie czuje do ciebie lub/albo też czuje ale nie wie co = prosi o czas na przemuślenie
      3. wśród znajomych nieprzyznaje sie do ciebie
      4. ty sie angażujesz a ona nie



      a wiesz co bym na twoim miejscu zrobił ? :)
      jedną rzecz, pokierował bym tą sytuacją trochę. Przez 11 miesięcy nie można być z kimś i nic do niego nie czuć, Ty pod żadnym pozorem sie do niej nieodzywaj. Bo: niech sie Baba raz zdeklaruje, - tak chce być z tobą (no problem Baby ale na innych warunkach - i tu dajesz to że w obie strony)


      - nie nie chce być .....- no problem nie masz kłopotu. Nie myśl o niej teraz. Poznałeś ją i byłeś z nią, tego ci nikt nie odbierze. Ale naprawde żadko kiedy facet ma jeszcze możliwość odejść po poznaniu potencjalnych teściów, i jej. Ja bym normalnie ( zrób to -warto) na twoim miejscu nie myślał o niej. Niech poczuje że jest SAMA.
      A na przyszłość, pamiętaj - angażować sie zawsze warto, ale kalkulujac przy tym czy sie opłaca. Jak tylko dajesz to g...dostajesz. Powodzenia - pierwszy poważny krok już podjełeś, że coś jest nie tak. Teraz siedź cicho i szukaj se kobity innej. :)
Pełna wersja