czy to koniec???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 09:19
taki dziwny był ten układ, związek, czy sama nie wiem co...poznaliśmy się,
zaczęlismy spotykać(dzieli mas 200km) więc były to spotkania weekendowe, raz
na dwa, trzy tygodnie. Jeszcze różnica wieku- 17lat(chociaz tak naprawdę nie
wiem ile). On zawsze był bardzo zamknięty w sobie i niewiele o sobie mówił,
natomiast o mnie chciał wiedziec wszystko, a ponieważ bardzo fajnie nam się
gawędziło, ja nie ukrywałam niczego...były różne teraz myslę, że dziwne
sytuacje, np.: sprawdzanie mojego dowodu, żeby się przekonał czy mam tyle lat
ile mam, czy jestem tym kim jestem...sam nie pokazał swojego i stwierdził, że
mówi prawde i mam mu wierzyć...bardzo często mnie krytykował, nie były to
może ostre słowa, ale nie było to zbyt miłe, on natomiast twierdził, że tak
sie zachowuje jesli mu za czymś kims zależy...i zrobiło sie małe
nieporozumienie, niedopowiedzenie, po którym on twierdzi ze wszystko
zepsułam...czy było co zepsuć?? co ja mam teraz zrobić, czekać aż mu przejdzie
(jest bardzo uparty) poza tym może mieć tak przykre doświadczenia z
przeszłości i może tego nie chcieć, przeprosiłam go juz, chciałabym z nim
pobyć jeszcze trochę i przekonać się czy coś by z nas było...
    • Gość: nie wiem nic Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 09:34
      zwiazki na odległość nie są niemozliwe ale bardzo trudne. Zastanów się więc czy
      taki układ Tobie odpowiada na dłużej. Nie wiesz jaki on jest a tak rzadko się
      spotykając napewno się nie dowiesz co w trawie piszczy.
      Pisze to a sama jestem w związku na odległość i już nie wiem czy to też koniec.
      Nie możemy się porozumieć, bo jedna treść dla mnie znaczy co innego i co innego
      dla niego - jakiś kanał... Mój (???) facet też ma nieraz zagrywki, że jesli ja
      nie chcę to on nic juz na to nie poradzi i to mój wybór - a ja chcę, chcę ,
      chcę!!! Mam wrażenie jakby on na siłę mnie do siebie zniechęcał, żeby to
      wyszło że to ja jednak nie chciałam, choć on mnie bardzo kocha (?).
      A z tym sprawdzaniem dowodu to dziwna sprawa, ale z drugiej strony przeciez
      wszyscy chętnie przeglądają dokumenty innych - taka głupia ciekawość, jakie
      zdjęcie czy znak zodiaku...
      jak zareagował na Twoje przeprosiny???
      • Gość: nez_nicka Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:24
        powiedział, że się awiódł i że wszystko spieprzyłam...a ja zastanawiam się czy
        to czasem on tego nie zrobił przez to że nawet nie spróbował mi zaufać(sprawa z
        jego dowodem), a tego typu sytuacji jest więcej(nie wiem gdzie pracuje, co
        robi)...naprawde nie wiem co mysleć, ja chyba bym chciała żeby to był on...
        • Gość: kasik Re: czy to koniec??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:53
          Dziwne.. Chyba rzeczywiscie bardzo malo wiesz o nim, skoro nawet nie wiesz czym
          on sie zajmuje.. Moim zdaniem to facet sam nie wie czego chce i raczej nie
          bierze Cie na powaznie
    • kristy23 Re: czy to koniec??? 10.01.05, 10:54
      Hej "beznickowa".

      Przeczytalam uwaznie twoj post. Nie wiem tylko jak dlugo jestescie ze soba,jak
      dlugo trwa ten zwiazek..?
      Byc moze jest tak jak piszesz, ze on tobie jeszcze nie zaufal,ze za krotko sie
      znacie, ale...ja mam dziwne wrazenie ,ze to z nim jest cos nie tak. mowisz,ze
      czesto cie krytykuje, sprawdza, chce wiedziec jak najwiecej o tobie, nie mowiac
      wiele o sobie.to conajmniej dziwne.No i ta cala sprawa z zerwaniem.. Mam male
      pytanie; czy TY mu ufasz? ?
      Ale nie chce nic przesadzac, jezeli chcesz czegos sie dowiedziec, rozwiac swoje
      watpliwosci,sprobowac znow z nim byc, porozmawiaj z nim, to wszystko!!! A
      przynajmniej sprobuj. bedziesz wtedy wiedziala, czy mu na tobie zalezy, czy tez
      szukal tylko pretekstu,zeby zerwac....
      pozdrawiam
      • Gość: nie wiem nic Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:02
        a czy ma sens taka "walka" o miłość (?) mimo wszystko? Tylko dlatego że się
        kocha choć nic nie zapowiada że coś dobrego, pewnego i wartościowego z tego
        wyniknie?
        • kristy23 Re: czy to koniec??? 10.01.05, 11:27
          To juz zalezy tyko od ciebie, sama najlepiej wiesz,czy walka ma sens.to samo
          do "beznickowej". mysle, ze gdybym ja kochala,on by nie kochal,nie walczylabym,
          do milosci nikogo zmusic sie nie da.Ale przeciez "beznickowa" nie zna go na
          tyle, nie rozmawia z nim o uczuciach, wiec nie wie.,co on do niej czuje.
          Dlatego niech porozmawia, dowie sie, wyjasni.
          • Gość: bez_nicka Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:41
            tak własnie się zastanawiałam, czy nie szukał po prostu jakiegos wykrętu żeby
            zrzucić winę na mnie...spotykamy się ok. pół roku, ale ponieważ sa to spotkania
            co dwa trzy tygodnie, to za wiele ich nie było...rozmawiamy o wszystkim, o
            oczekiwaniach, jakichs planach(każdy na razie o swoich), o przeszłości, ale o
            nim wiele nie wiem...kiedy próbuję zadawać pytania z serii trudniejszych, to
            mnie zbywa, albo żartuje...ciężki typ na[prawdę...ja z kolei wiem że nie mam co
            naciskać i nalegac, bo jesli on sam nie będzie chciał, to nic z tego nie
            będzie...boze...co musiało mu się przydazyc, że tak teraz reaguje...
    • a-cha Re: czy to koniec??? 10.01.05, 11:53
      Wedlug mnie jest zonaty i/albo psychiczny tyran. Albo siedzi w wiezieniu i raz
      na dwa-trzy tygodnie miewa przepustki. To co czujesz to zauroczenie polaczone
      ze wsciekloscia ze nie mozesz osiagnac tego co chcesz.
      Daj sobie spokoj, facet ktory jedyne co potrafi to wpedzic Cie w poczucie winy
      to zmora.
      Na pewno nie ma szczerych intencji.
      • Gość: bez_nicka Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:01
        nie jest zonaty, jest rozwiedziony..ale bardzo dziwny, może doświadczony...mam
        straszny mętlik w głowie
        • kristy23 Re: czy to koniec??? 10.01.05, 12:27
          No wlasnie....a moze wcale nie jest rozwiedziony..??

    • Gość: oneexit Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:30
      On o Tobie wie bardzo dużo - Ty o nim niewiele. Chyba za dużo mówiłaś a za mało
      słuchałaś. Uważam, że na ten moment powinnaś sobie odpuścić, tzn. nie
      telefonować, nie nalegać na spotkania, na rozmowy, nie tłumaczyć i przede
      wszystkim nie przepraszać jeżeli nie masz za co. Odnoszę też wrażenie, że on
      cię sprawdza. To nie ładnie brzmi ale "doświadczeni" mężczyźni (rozwód, inne
      związki) każdą kolejną partnerkę "testują". Jeżeli planowaliście coś na
      przyszłość myślę, że on chce sprawdzić czy będziesz mu ufała, a jeżeli jest
      typem człowieka obwiniającego innych za coś czemu nie koniecznie są winni -
      będzie chciał cię sprawdzić do jakiego stopnia może "przegiąć" żebyś to TY go
      przeprosiła.
      Myślę że niczego nie popsułaś w tym związku.
      To jedynie jego wymówka.
      Nie zapomnisz o nim tak szybko - w tej chwili jesteś pewnie nim jeszcze
      zauroczona i bardzo ciężko Ci każdego dnia z myślą o tym że coś się zepsuło,
      ale myślę, że powinnaś w tej chwili skupić się na sobie.
      Daj mu do myślenia i niech on do Ciebie przyjdzie.
      Pzdr
      • Gość: bez_nicka Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:43
        fajnie to napisałes(aś), ale nie było tak że nie słuchałam...gdybym nie
        słuchała to nie zauwazyłabym takiego postepowania...może wtedy byłoby mi
        lepiej...a słuchałam i wiem...wiem że mnie sprawdza, robi to od samego
        początku, a ponieważ o tym wiem nie zwracałam na to specjalnej uwagi...w tym
        momencie jednak lekko przesadził.
        I zastanawiam sie jeszcze ile czasu może trwac takie sprawdzanie, bo jak
        naprawdę szuka się dziury w całym to sie ją znajdzie...
        • Gość: przekor Re: czy to koniec??? IP: *.osk.enformatic.pl 10.01.05, 13:15
          to kanar, może kanarek dla Ciebie :)
        • Gość: oneexit Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 13:19
          To bardzo trudne - zaufać komuś kto Cię sprawdza.
          Nigdy nie wiesz pod jakim kątem to zrobi, jakie są kryteria. W ostateczności
          możesz mieć po prostu szczęście, że się wstrzelisz w jego normy.
          Uważam, że nie powinno się robic takich rzeczy, ale zdarzają się.
          Nie powinno się tez ufać bezgranicznie. Trzeba się najpierw poznać - no właśnie
          POZNAĆ a nie SPRAWDZIĆ, PRZETESTOWAĆ.
          Ale może być tak, że nawet osoba ze skłonnościami do SPRAWDZANIA może zapomnieć
          o pytaniach "testowych" jeżeli pokocha Cię, a na to potrzeba czasu.
          Życzę cierpliwości
          Pzdr

          • Gość: bez_nicka Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 14:36
            cierpliwość i czas...to jest mi teraz potrzebne, chociaż wolałabym to
            przegadać, byłoby może troche łatwiej i byc może wiedziałabym na czym
            stoję...ale z drugiej strony będe wiedziała czy było warto brnąć dalej.
            Bez względu na wszystko i tak będe analizować i zgłębiać motywy takiego
            postepowania...i modlic sie żebym kiedykolwiek to zrozumiała...
    • Gość: Max Re: czy to koniec??? IP: *.mad.east.verizon.net 10.01.05, 14:49
      >>chciałabym z nim
      >>pobyć jeszcze trochę i przekonać się czy coś by z nas było...


      Jak sie chcesz naprawde przekonac to poczekaj bezczynnie. Jak mu zalezy to
      bedzie wracac jak nie to bedziesz juz wiedziec.
      pzdr
      • Gość: bez_nicka Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 15:02
        ale czy tak powinno sie postepować...to są gierki i manipulacja...
        • Gość: Max Re: czy to koniec??? IP: *.mad.east.verizon.net 10.01.05, 16:00
          To po co ci facet ktory gra i manipuluje?
    • Gość: Olala Re: czy to koniec??? IP: *.chello.pl 10.01.05, 16:55
      Skoro chce bys wiedziala o nim jaknajmniej to znaczy ze cos ukrywa....
      Prawdopodobnie żonę....
    • fp Re: czy to koniec??? 11.01.05, 10:02
      >On zawsze był bardzo zamknięty w sobie i niewiele o sobie mówił,
      > natomiast o mnie chciał wiedziec wszystko, a ponieważ bardzo fajnie nam się
      > gawędziło, ja nie ukrywałam niczego...były różne teraz myslę, że dziwne
      > sytuacje, np.: sprawdzanie mojego dowodu, żeby się przekonał czy mam tyle lat
      > ile mam, czy jestem tym kim jestem...sam nie pokazał swojego i stwierdził, że
      > mówi prawde i mam mu wierzyć.


      Ma żone na 100% !!! I ukrywa przed toba jakies swoje niezbytczyste
      zobowiazania.
      Rozwiedziomy??? dobre sobie.... Dieci też nie ma??? Może jednak za jakis czas
      się pojawią jak grzyby po deszczu :))) i juz dorosłe prawie :))

      Sprawdził cie w dokumentach - gdyby to był uczciwy człowiek któremu na TOBIe
      zależy i ma wobec Ciebie uczciwe zamiary- to pokazał by ci równocześnie swój
      dowód, a nawet jakis dokument że jest rozwiedziony... Nie zrobił tego -Swoim
      zachowaniem juz pokazał że nie Ty sie tu liczysz -tylko on i jego dobre
      samopoczucie. Mozesz sie baaaardzo zdziwic ile jeszcze przed toba ukrywa...
      Moja znajoma miała IDENTYCZNĄ sytuacje ze sprawdzeniem jej dowodu
      przez "rozwiedzionego" faceta kilkanascie lat starszego, on ciagle "zapominal"
      sie zrewanżować swoim dowodem... skonczyło sie wielkim smrodem, bo jego zona i
      dzieci sie dowiedzialy o wszystkim wczesniej niz ona o ich istnieniu.... Ale
      facet przez pare miesięcy sobie poużywał młodego zaangażowanego i zakochanego
      ciała...
      Gra z tobą, żeruje na litości i niedopowiedzeniach. Jak nie przyznał ci się do
      swojej przeszłości -to nie wzruszaj się nią że była może przykra... Bo to moze
      być wielka blaga z jego strony. Albo rozmawiace wprost - albo odpuść sobie bo
      tylko stracisz kupe xczasu i nerwow na niego.
      • kristy23 Re: czy to koniec??? 11.01.05, 10:30
        Wiesz co, niestety chyba musze sie zgodzic jednak z "fp". I Ty pomysl nad tym
        co fp napisal(a). Tak, te wszystkie fakty ze sprawdzaniem dokumentow,
        ukrywaniem swoich itp, moze swiadczyc ze facet nie mowi prawdy(zona?). Ale nie
        nam tu sadzic,jaka jest prawda,bo nikt tu prorokiem nie jest. Zastanow sie
        jednak nad tym bardzo gleboko i sama podejmij decyzje, zgodna z Twoim sercem (i
        rozumem:-))
        • Gość: bez_nicka Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 11:22
          ...myślę...myślę...i nie wiem co będzie...na razie czekam na rozwój
          wydarzeń...nie da sie ukryć że sytuacja jest co najmniej dwuznaczna i na pewno
          dziwna...zwykle staram sie nie oceniać innych, nie krytykować, raczej tolerowac
          i przyjmować ich takimi jakimi są, ale nie moge pozwolić sie traktować jak
          zabaweczkę, która się ktos pobawi i rzuci w kąt, a potem jak mu się przypomni
          to znowu się pobawi...tylko wciąż mnie męczy dlaczego ludzie się tak zachowują
          traktując innych jak smieci???
          kristy23- czyżbys miała podobne doświadczenia??
          • fp Re: czy to koniec??? 11.01.05, 11:26
            skąd jestes bez-nicka?


            -nie zastanawiaj się "dlaczego inni się tak zachowują....." bo i tak nic nie
            wymyslisz, dbaj po prostu o to żeby ciebie traktowali tak jak tobie odpowiada!
            wymagaj od innych też, nie tylko od siebie.
            może sie okazać, że gdybys znała fakty o tym panu....to nie byłoby mowy o
            związku. więc dbaj o to by nie wykorzystywał twojej niewiedzy bo potem będzie
            przyyyyyyykro
            • Gość: bez_nicka Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 11:42
              jestem z bydgoszczy....
    • sagis Re: czy to koniec??? 11.01.05, 11:27
      Gość: Max 10.01.2005 14:49 + odpowiedz


      >>chciałabym z nim
      >>pobyć jeszcze trochę i przekonać się czy coś by z nas było...


      Jak sie chcesz naprawde przekonac to poczekaj bezczynnie. Jak mu zalezy to
      bedzie wracac jak nie to bedziesz juz wiedziec.
      pzdr

      --------
      Jest to dziwne, bo nawet jeśli on boi się ponownie zaangażować i zaufać, to
      jednak powinien też sam zdawać sobie sprawę, że nie może w ten sposób
      postępować. Myślę, że powinnaś zrobić, jak pisze Max. Jeśli jemu na Tobie
      zależy, to powinien pójść za Tobą. On musi poczuć, że jemu zależy na Tobie i
      przełamać swój strach. Już tyle jemu dałaś.
      Aby, coś wyszło to Wam obojgu musi na tym zależeć. A, teraz widać, jakby tylko
      Tobie.

      Dziwne jest to jego tłumaczenie, że jeśli on krytykuje, to jemu zależy na kimś.
      Tak nie wygląda miłość. Miłość to dawanie dobra, a nie krytykowanie i ranienie
      kogoś.
      Czy Tobie to odpowiada, że on będzie ciągle na Tobie odbudowywał się?
      Jak przyjdzie jakiś trudniejszy moment, to on będzie Ciebie obarczał winą za
      to, nawet jak sam ewidentnie będzie winny temu. Nie będzie brał
      odpowiedzialności za Wasz związek.
      Winę powinno się zawsze dzielić na dwoje. No chyba, że pije i bije itp.

      Drugim wariantem jest to, że on może być związany z kimś i dlatego nic nie mówi
      o sobie. A, duża odległość pozwala jemu to dłużej utrzymać w tajemnicy.
      Ty myślisz, że on boi się zaangażować po jakimś niepowodzeniu i tłumaczysz
      jego, a on dzięki temu może ukryć prawdę.
      Pamiętaj, że jeśli on jest tyle starszy od Ciebie, to ma większe doświadczenie
      z kobietami. I Też jak je oszukiwać, aby osiągnąć swój cel.

      Czasami trzeba dać więcej czasu, a czasami mniej.
      Ty musisz wiedzieć, ile chcesz jemu dać i ile możesz.

      • sagis Myślę,że powinnaś z nim szczerze porozmawiać. 11.01.05, 11:50
        Powiedz, że jego lubisz, ale dla Ciebie to jest dość trudne.
        Jeśli jemu zależy na Tobie, to powinien postarać się wytłumaczyć to. Jeśli
        macie być dłużej ze sobą, to powinniście rozmawiać. On też powinien podejmować
        rozmowę.
        • Gość: bez_nicka Re: Myślę,że powinnaś z nim szczerze porozmawiać. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 12:27
          jeżeli oczywiście będę miała okazję...bo na razie tkwię w zawieszeniu
    • wadera3 Re: czy to koniec??? 11.01.05, 20:38
      nie będę zbyt popularna jak powiem,że "coś z nim nie tak" to mało powiedziane
      chłop/ak coś ukrywa,a możliwości jest całe multum.....
      od dziwaka do......chociażby zapuszkowanego.......
      ja bym dała sobie spokój,bo jeszcze nie wiesz co ze sprawdzania Twojego dowodu
      wyniknie ;)
      • tony82 Re: czy to koniec??? 11.01.05, 20:39
        Psychol.
        • wadera3 Re: czy to koniec??? 11.01.05, 20:40
          też mam takie wrażenie ;)
          • Gość: bez_nicka Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 09:12
            relacja.....minął tydzień i nic, ani telefonu, ani smsa, ani maila...wkurza
            mnie to bo nie lubię nie wyjasnionych sytuacji i nie lubie tez czekac nie
            wiedomo na co...ale przez pryzmat waszych wypowiedzi myslę, że dla niego było
            to g.....warte
            • Gość: c.kapturek Re: czy to koniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 12:39
              mimo wszystko życze Tobie słoneczka, w tej twojej Bydgoszczy :)))))))))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja