rumcajs10
24.01.05, 17:55
z kobieta bylem bardzo blisko.od jakiegos czasu bylo coraz gorzej miedzy nami
az w koncu dowiedzialem sie ze nie kocha mnie po tym byla taka przepychanka
ja chcialem odejsc ona mowila ze tego nie chce.tyle ze przechodzila ze
skranosci w skrajonosc.powodem rozstania jest bardzo bolesna rzecz osobista
ktora dotyczy nas obojga przeszlosci.odzylo to w niej.sama sie w sobie
miesza.zerwalismy ,ona dzwoni pisze smsy,sygnaly jest kompletnie rozbita tym
co zrobila ale mowi ze nie umie mi powiedziec ze kocha ,ze nie chce teraz
zadnego zwiazku chce byc sama.ja poczulem troche ulgi bo wiem na czym
stoje.ale...nie ukrywam ze jest ona dla mnie bardzo bliska osoba .chodz teraz
strona "z iniciatywa jest ona".gdy sie nie odzywam slysze ze ja olewam i mam
ja daleko.ja sie boje wplatac w cos ze bede przy niej i pozna obna kogs i
kopnie mnie w dupe.nie chce cierpiec.ja sie do niej sam z siebei nie odzywam
bo nawet nie wiem co mam powiedziec.widze ze naprawde jest kompletnie rozbita
tym wszystkim.jest dla mnie bardzo wazna i wiem ze jest mase przypadkow ze
ludzie byli ze soba potem byli jako wlasnie niewiadomo kto schdozili sie i
bylo oki.ale tez jest ta druga opcja ze uslszye ze jestes tylko moim kumplem
nic ci nie obiecywalalam...naprawde nie wiem co mam zrobic....