Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. Długie

30.01.05, 10:40
Odeszłam od męża niespodziewanie, a może spodziewanie... Zdecydowałam się na
ten krok po tym, jak mnie uderzył. Już kiedyś mnie popchnął, krzyczał i
powyzywał. Powiedziałam mu wtedy, że jeśli zdarzy mu się drugi raz coś
podobnego, koniec z naszym małżeństwem. Jeszcze przed Bozym Narodzeniem
pokłócliśmy się, tzn. on był wściekły (faktycznie z mojej winy), a ja nie
chciałam z nim rozmawiać, bo krzyczał i zamiast dyskusji, czy rozmowy były z
jego strony zwykłe krzyki. Kiedy na jego mniej, czy bardziej racjonalne
zarzuty odpowiadałam milczeniem, zwyczajnie mnie uderzył - na tyle mocno, że
sobie "siadłam" na podłodze, bo nie moglam ustać. Wzięłam dziecko na ręce,
wyszłam z domu. Zostawiłam swoją pięciomiesięczną córeczkę u przyjaciółki i
pojechałam na obdukcję. Maż mnie szukał, ale przyjaciółka powiedziała, że nie
wie, gdzie jestem i nie wpuściła go do mieszkania. Następnego dnia, gdy
upewniłam się, ze mąż wyszedł do pracy (nie było samochodu przed domem),
wróciłam, zabrałam swoje rzeczy, rzeczy dziecka, wpakowałam wszystko do
samochdu przyjaciółki i na tym skończyło się moje małżeństwo. Kocham męża
nadal i to wszystko wcale nie jest takie proste, bardzo za nim tęsknię i
czasami chciałabym wrócić, ale wiem, że skoro mógł mnie uderzyć raz, zrobi to
znowu. Nie chcę być ofiarą przemocy, nie chcę żyć w strachu, że ukochana
osoba może podnieść na mnie rękę, gdy się zdenerwuje. Miotają mną sprzeczne
uczucia. Od świąt do Nowego Roku mąż nie dawał mi spokoju, dzwonił,
przychodził, prosił, przepraszał, ale im bardziej prosił, tym bardziej byłam
twarda i odporna na jego prośby na zewnątrz (we wnątrz się we mnie gotowało,
bardzo chciałam wrócić). Teraz mąż zmienił taktyke. Prawie od miesiąca nie
widział się z dzieckiem. Kiedy zadzwoniłam do niego i powiedziałam, żeby
przyszedł się z nią zobaczyć, powiedział, że jeśli nie wróce do niego DZIECKO
NIE BĘDZIE ZNAŁO SWEGO OJCA. Skoro nie chcę z nim być, to widocznie nie jest
dobrym ojcem i nie będzie się widywał z małą. Ja wiem, że z jego strony to
gra, że kocha swoje dziecko bardzo. Coraz poważniej się zastanawiam, czy nie
wrócić do domu. Kocham go nadal, tęsknię, a dziecko powinno mieć pełną
rodzinę. Nie chce, by było półsierotą. Waham się coraz bardziej.

Przepraszam za długi post. Pytanie do panów i nie tylko - czy to prawda, że
jeśli facet uderzy raz, to zrobi to znowu? Może jednak jest możliwość (np.
terapia) by tego rodzaju zapędy u niego zahamować?
    • wadera3 Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 11:13
      Chyba sama nie wiesz o co Ci chodzi-odeszłaś,nie chcesz go znać,ale kochasz i
      wiesz,że on kocha dziecko.....on mści się na 5-cio miesięcznym dziecku?????
      Pewne jest jedno-uderzył raz uderzy drugi....i dziecko nie ma tu nic do rzeczy....
      Osobiście nie miałabym potrzeby aby mąż,który mnie uderzył,widywał się z
      kilkumiesięcznym niemowlakiem....chyba chodzi o to,że Ty chcesz go nadal
      widywać-a dziecko jest doskonałym [w/g Ciebie] pretekstem.....
      Poukładaj sprawy wegług jakiejś hierarchii ważności-inaczej nie wybrniesz z tego
      • Gość: zzzzzzz Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 21:31
        Wiesz co wadera, chyba nigdy nie byłąś w zwiazku małżeńskim, chyba nigdy się
        nie dowiedziałaś, co to znaczy być odpowiedzialnym za swoje dziecko przed samą
        sobą i pzred mężczyzną, z którym sie jest.
        I nikt Cię nigdy nie uderzył.
        I nie musiałaś odejśc od kogoś, kogo kochasz.
        Nie popisywałabyś się więc swoją mądrością, plizzzz.
        • wadera3 Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 01.02.05, 21:45
          Nie popisuję się ;) poczytaj moje wątki poniżej-to moje życie-
          -drastyczne szczegóły powycinałam.....może Ci podam maila do moich synów?
          chętnie Ci wyjaśnią czy nie wiem co to odpowiezialność.......jeśli nie potrafisz
          przeczytać i zrozumieć,daruj sobie smętne komentarze....
    • sasanka79 Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 11:15
      Kitajanko, myslę że dobrze zrobiłas, pracuje akurat w zawodzie ktory ma co nie
      co doczynienia z ofiarami przemocy domowej.. Trudno radykalnie powiedziec
      odejdz bedzie Ci lepiej, pomysl to jest Twoje zycie, masz je jedno, pewnie ze
      bedzie trudno samej z malym dzieckiem, ale teraz jego zachowanie swiadczy
      najgorzej o nim, jak mozna uzywac dziecka jako argumentu a bardziej dosadnie
      jak szantażu! to świadczy tylko o jego psychice i to nie najlepiej, Pewnie nie
      powinnam sie tak radykalnie wypowiadac bo w koncu nie znam ani jego ani Ciebie
      ale ile razy ... kobiety wracaja i konczy sie tragedia... Nie mowie ze tak by
      bylo w Twoim przypadku..
      Twoje dziecko nie bedzie polsierota, ma biologicznego ojca, ktory jesli nie
      jest gotowy na ojcostwo to jego problem. Lepiej zeby sie dziecko wychowywalo w
      otoczeniu kochajacej mamy niz z skloconymi rodzicami i do tego w
      atmosferze 'przemocy domowej'
      zycze Ci dobrych wyborow, szczerze sama nie wiem co bym zrobila bedac na Twoim
      miejscu.. wprawdzie zalozenie ewentualne mam iz w momencie jakby mnie uderzyl
      mezczyzna bylby to ostatni raz jak sie widzimy, ale zycie zazwyczaj weryfikuje
      poglady.
      pozdrawiam cieplo.
      • konrado80 Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 11:26
        witam
        w pelni zgadzam sie z sasanka
        i tez uwarzam ze dobrze zrobilas odchodzac
        jezeli uderzyl raz to uderzy i drugi
        czy chciala bys zeby dziecko widzialo jak maz Cie bije?
        napewno nie, a nie wiadomo jak bedzie sie zachowywal
        jak wrocisz do niego to moze miec pretensje ze odeszlas od niego
        Pozdrawiam i zycze jak najlepiej
    • Gość: ONa Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: 80.240.166.* 30.01.05, 11:22
      Uważam że powinnać wrócić.Ja co prawda jestem kobietą ale gdybym była mężczyzna
      na pewno zdarzyłoby mi sie uderzyć moją żone pomimo wielkiej miłości.Może On
      tez kiedy jest bardzo zły i nie potrafi nad soba panować.Mnie tez takie
      milczenie doprowadziłoby do szału i moj facet o tym wie dlatego stara sie ze
      mna rozmawiac i kiedy widzi ze zaczynam szalec On mnie przytula i całuje i jest
      tak słodki że mieknie mi serduszko.Może właśnie taką terapią powinna byc Twoja
      miłość.Pomyśl że niedługo może byc za pożno, czas moze was od siebie
      oddalic.Nie możesz myśleć tylko o sobie, pomyśl jak Jemu jest trudno.Wiem że to
      Ty zostałaś zraniona ale On tego na pewno nie chciał i bardzo tego żałuje ale
      nie ma takiej mocy żeby cofnąć czas.Pomóż mu.Miłościa wylecz Jego złość i naucz
      sie rozmawiac.Musicie sie uzupełniać i pomagać sobie w trudnych chwilach.
      Małżeństo jest na dobre i na złe a nie tylko na dobre.I pamiętaj o waszym
      dziecku, pomyśl jak ważną role w jego życiu pełni kochający ojciec.I nigdy nie
      uciakaj z domu bo to Twoj dom o ktory powinnaś dbać.
      Wiem że łatwo jest pisac...:(
      • wadera3 Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 11:27
        ....ONa!!! co Ty bełkoczesz??????? dopisz jeszcze,że zupa była za
        słona!!!!!!!!!!!!!! tfu!
      • sasanka79 Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 11:37
        jeszcze nigdy nie krytykowalam nikogo wypowiedzi ale twoja to jedna wielka
        bzdura!!! dla ciebie bicie zony to cos naturalnego? ona ma miloscia leczyc??
        moze sobie jeszcze koszulke kupi z napisem 'worek treningowy / bo maz byl
        zdenerwowany' i sie bedzie usmiechac.
        sama napisalas 'kochajacy ojciec' a wyzej wymieniony pan jakos sie nie
        kwalifikuje do tej kategorii skoro nawet nie raczy sie z dzieckiem zobaczyc.
        proponuje ci spotkanie z ofiarami przemocy domowej, zonami alkoholikow i wtedy
        zobaczymy czy twoje poglady beda tak samo zatwardziale i radykalne i cos czuje
        tu duzy wplyw ... juz nie napisze czego.
        malzenstwo jest na dobre i na zle wszystko sie zgadza ale nie jest to zwiazek
        nierozrywalny jezeli druga strona czyni tylko zlo, nie ma obowiazku trwania i
        cierpienia cale zycie!!
        brak mi slow na Twoaj wypowiedz.
    • opelvectra Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 11:35
      Przepraszam, ale co to za palant, ktory wykorzystuje do swoich celow dziecko w
      taki sposob?? Wystawia sobie sam doskonale swiadectwo. Uwazam, ze dobrze
      zrobilas odchodzac i podziwiam Cie za silna wole. Facet krzywdzi dziecko, ktore
      jest niczemu winne, krzywdzi Ciebie. I jeszcze smie do Ciebie mowic, ze dziecko
      nie bedzie znalo ojca. Nawet jesli nie bedzie znalo to dlaczego? Bo widocznie
      dla ojca dziecko jednak nie bylo tak wazne? 3maj sie i nie rzucaj mu sie od
      razu w ramiona. Przed podjeciem decyzji przemysl wszystko dokladnie.
    • Gość: Ona Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: 80.240.166.* 30.01.05, 13:05
      sorki ale może Wy nie zauważanie jak Ona pisze o męzu.Ja wywnioskowałam że Ona
      bardzo Go kocha , On Ja również, był cudownym ojcem do czasu kiedy nie popełnił
      błędu i jej nie uderzył.Przepraszał aż w końcu stracił głowe i nie wie jak Ją
      odzyskac.Wie że dla Niej dziecko jest najwaznijsze i dlatego postawił warunek
      bo to Jego jedyna nadzieja że Ona wróci ( dziecko jest malutkie więc teraz nie
      odczuwa braku ojca)Zreszta chyba wyraznie napisała że wie że On bardzo kocha
      dziecko wiec Jemu tez jest trudno.Ok może nie powinnam sie wypowiadac bo nigdy
      nie miałam do czynienia z przemocą.Ale Wy piszecie o Jej męzy jak o kacie nie
      dajecie juz szans.Tego nie moge zrozumiec.Uwazacie ze nie powinna juz probowac?
      Nie widzicie ze Ona chce Mu pomoc a nie odejsc od niego na zawsze.Ja uwazam ze
      złośc można wyleczyć miłością bo w moim wypadku tak jest i chyba mam prawo
      wyrazic tu swoje zdanie.Jestem bardzo nerwową osobą i gdybym nie miała wokół
      siebie tylu kochającyh ludzi to nie potrafiłabym nad soba panować.Widze ze
      według was taka osoba jest juz skazana na strate.JA nie jestem za przemocą
      tylko wierze w człowieka i uważam że jest jeszcze w satnie duzo zmienic.Ja może
      nie mam do czynienia z przemocą ale Wy chyba za czesto sie z nią spotykacie(
      nie chce tu nikogo obrażać)Może nie wszystkie przypadki sa takie same.Może
      niektóre zwiazki da sie jeszcze uratowac.
      • wadera3 Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 13:12
        Gość portalu: Ona napisał(a):

        ......Jestem bardzo nerwową osobą i gdybym nie miała wokół
        > siebie tylu kochającyh ludzi to nie potrafiłabym nad soba panować....

        Uważasz,że to znakomita metoda schodzić z drogi komuś bo może się zdenerwować???
        To może ja ,jako bardzo porywcza i impulsywna osoba będę lała na prawo i lewo
        tych co mi na czas nie ustąpili.....
        Przypomina mi to próby wychowywania dzieci przez moją byłą teściową...."nie rób
        tego ,bo się dziecko zdenerwuje" lub "pozwoliłam mu na to,bo by płakał"
        dla mnie to nadal tylko bełkot nia mający żadnego pozytywnego odbicia w
        rzeczywistości.....

        No i do tego opinie specjalistów-jak uderzył raz-spróbuje drugi....
        • Gość: ona Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: 80.240.166.* 30.01.05, 13:36
          to nie tak że każdy schodzi mi z drogi.Ja sie bardzo czesto denerwuje o bzdury
          tylko moj facet nie ucieka z domu, nie wyprowadza sie , nie idzie do innej
          tylko ze mna probuje rozmawiac, przytulic, uspokoic a jak sie nie uda to czeka
          az mi przejdzie i pyta czy juz sie uspokoiłam i czy możemy normalnie
          porozmawiac.Wiesz na mnie to działa.Staram się uspokoic chociażby dla Niego bo
          widze że sie stara.A co do wychowywania dzieci to z tego co widze na dzieci
          działąją tylko nagrody a nie kary.Czyli lepiej jest powiedziec "nie rób tego a
          dostaniesz nagrode" niz "nie rób tego bo dostaniesz w pupe".Teraz wiekszośc
          ludzi tak wychowuje i to działa.Takie dzieci nie mają w sobie agresji
          • wadera3 Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 13:47
            działa wszystko /na dzieci/ umiejętnie przedstawione i wytłumaczone....
            sprawiedliwa kara to nie to,co lanie na wszelki wypadek....
            ciekawa jestem ,w posiadaniu jakiej ilości dorosłych, nieagresywnych dzieci jesteś?
            ja mogę pochwalić się dwoma....i jakoś nie mają do mnie żalu o to,że nieraz było
            małe lanko...;)))
            ba,starszy zawsze podkreśla,że zasłużył....
            wszystko musi być wyważone...
            ale męża raczej nie da się wychować....Tobie mogę chyba pogratulować faceta,ale
            to co Ciebie spotyka to nie norma....z pewnością
      • Gość: zzzzz Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 21:41
        Ona, czy wiesz jaka jest różnica między złoszczeniem się a uderzeniem kogoś?
        Złoszczeniem się a sprzeklinaniem kogoś? OLBRZYMIA!!!
        Każdy z nas przeżywa takie i inne emocje. A dojrzałosc emocjonalna polega na
        umiejętności ich wyrażania.
        I proponuję Ci, byś sobie odwiedziła kiedyś ośrodek interwencji kryzysowej.
        Najlepiej na jakimś nocnym dyżurze.
        I moze jeszcze znajdź coś na necie i poczytaj sobie o miłosci kata do ofiary
        (to się chyba nazywa syndrom sztokholmski czy coś takiego) - tj. o porwanych
        kobietach, które w związku ze strachem, jaki odczuwały przed terrorystami w
        wyniku działania pewnych mechanizmów psychologicznych zakochiwały się w nich. I
        nie chciały być uwolnione.
        I wogóle dowiedz się też, czym jest miłość.
        I wówczas dopiero zabierz się za dawanie rad dotyczących tego, w jaki sposób
        powinno się kochać.
    • kitajanka Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 13:41
      Prawda jest taka, że tęsknię i chciałabym wrócić, wiem, ze on też cierpi i
      tęskni i nadal się kochamy. Do tego dochodzi jeszcze dziecko. Bardzo bym
      chciała, by miało normalną rodzinę, matkę o ojca razem. Ciągle kołacze mi się
      jednakw głowie to zdanie słyszane wielokrotnie i powtarzane przy każdej
      dyskusji na temat przemocy w rodzinie: "uderzył raz - uderzy znowu". Może
      jednak nie jest to tak do końca niepodwazalną prawdą? Może pomogłaby terapia
      psychologiczna? Moze powinnam mu postawić warunek: "Bedziemy razem, jeśli
      zgłosisz się do specjalisty"? Specjalnie napisałam na tym forum, by
      wypowiedzieli się panowie, jak to z tymi facetami i ich agresją wobec kobiet
      jest??
      • wadera3 Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 30.01.05, 13:48
        Kitajanko-raczej facet Ci nie pochwali się publicznie,że uderzył kobietę....nie
        licz na to.....
        • Gość: Anna Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: *.elisa-laajakaista.fi 30.01.05, 14:17
          Moze ja sie tez dorzuce, bo w ww sprawie mam doswiadczenie wlasne..
          Dobrze zrobilas reagujc natychmiast. Masz racje co do tego, ze jak raz uderzyl,
          to zrobi to tez po raz drugi. Bo to prawda. To jak reaguje, ze posuwa sie do
          szantazu mowi o nim jeszcze gorzej. Gdyby naprawde rozumial co zrobil i co to
          znaczy, to sam by poszedl do psychologa i dopiero poprzez terapie staralby sie
          odzyskac twoje zaufanie. Tak juz jest, ze agresje i sklonnosc do niej po czesci
          mamy w genach,a po czesci jest ona efektem wychowania (wzorcow z domu rodzinnego).
          W twoim wypadku chcialabym zwrocic ci uwage na jeszcze jedna rzecz. Zycie jest
          krotkie. Jesli teraz sie ugniesz bedzie tobie coraz trudniej. im bedziesz
          starsza tym trudniej ci bedzie "dojsc do siebie" i tym trudniej bedzie ci ulozyc
          zycie na nowo. Dlatego badz teraz twarda. Moze napisz dla niego list w ktorym
          dasz jasno do zrozumienia o co ci chodzi i czego oczekujesz. A potem niech on
          decyduje. Zmiana powinna wyjsc od niego. Ty zas badz ostrozna i podejrzliwa-juz
          raz zawiodl twoje zaufanie. I badz gotowa do samodzielnego zycia. Nie jest to
          tak trudne. A moze on nie jest ta twoja polowka? Moze ta twoja polowka wciaz
          jeszcze ciebie szuka?
    • Gość: Ojciec Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: *.acn.waw.pl 31.01.05, 02:07
      Podziwiam Was Wspaniałe, Zbuntowane, Silne Kobiety, które porzucacie swoich
      mężów poszukując Waszych połówek. Zabieracie za sobą WASZE dzieci przez
      przypadek spłodzone przez Waszych mężów. Izolujecie je od tych oprawców i
      żonobójców dla ich dobra. Przycież wszyscy mężowie są beznadziejni i tylko
      potrafią bić. A Wy jesteście takie niewinne, dobre i kochane. Nigdy na męża nie
      podnosicie ręki, nie poniżacie go, nie dokuczacie mu w żaden sposób, nie
      uwłaczacie jego godności i dumie. Nigdy w rozpadzie małżeństwa nie ma Waszej
      winy. To nie Wy jesteście winne temu, że dzieci pozostają pozbawione ciepła i
      miłości ojca ("co tam, zastąpię to dziecku i wyrównam z nawiązką, a dopomoże mi
      moja mama, babcia dzieci"-ta zawsze czuwa w gotowości) osierocone przez dumę
      matki i godność kobiety. A gdyby to tak ojciec zabrał dziecko i Tobie pozwolił
      na jedną, krótką wizytę raz na miesiąc, może dwa?... Okrutne, prawda? Ale tylko
      gdyby dotknęło Was - DUMNE, SILNE, NIEZALEŻNE (nie licząc alimentów i
      zagarniętych pieniędzy - zawsze uciekając w pośpiechu zdążycie zabrać
      oszczędności, biżuterię, obrazy, akcje i obligacje, sprzęt domowy, a często i
      samochód, w czasie rozprawy mieszkanie bo przecież Wam się należy) KOBIETY!!!
      Bo gdy dotyka to tego wrednego faceta to dobrze mu tak... A może tak warto
      czasami zastanowić się dlaczego tak się dzieje? Może warto wykazać się choć
      minimalnym stopniem empatii i wspólnie przeanalizować całą sytuację i podzielić
      się winą? Może warto? Może nie tylko Wy Kobiety zasługujecie na drugą szansę?
      Mężczyźni niekoniecznie żal i smutek wyrażają zalewając się łzami, ale gdy
      czynicie to Wy, Kobiety to OBOWIĄZKIEM mężczyzny jest wybaczyć i zapomnieć,
      nieprawdaż?! Może nieco więcaj spolegliwości, a bez wątpienia więcej będzie
      szczęśliwych dzieci wychowywanych w pełnych rodzinach, żyjących W ZGODZIE,
      SZACUNKU i ZROZUMIENIU!!! Zacietrzewienie i niezgoda nigdy nic nie zbudowały,
      zgoda - TAK!!! O D W A G I !!! Jeśli nie spróbujesz ratować tego co miało dla
      ciebie jakąś wartość, a dla Tojego dziecka MA MIEĆ w przyszłości może kiedyś
      pożałujesz, gdy będzie za późno...RATUJ WASZĄ RODZINĘ!!! Nie rób ze swojego
      męża bandyty, bo nim nie jest...I Ty wiesz to najlepiej.
      • wadera3 do Ojca... 31.01.05, 07:30
        Masz wiele racji w tym co piszesz,ale....tak, jak nie można generalizować w
        jedną tak, i w drugą stronę....
        nie wszyscy faceci są bydlętami,nie wszystkie kobiety są świętymi......
        Moje doświadczenie jest właśnie takie,jakie jest:
        zostałam bez pieniędzy,bez mieszkania,bez pracy bez niczego....po wielu latach
        małżeństwa przeplatanego lepszymi i gorszymi dniami-lepsze to te kiedy mąż bał
        się mnie uderzyć,bo ktoś był w pobliżu,ograniczał się więc do przemocy
        psychicznej....o gorszych nie wspomnę....
        była i terapia rodzinna/próby/ były próby rozmów....
        A Ty ojciec chyba takie życie znasz tylko z filmów....
        Też wydawało mi się ,że pełna rodzina to coś o co warto zawalczyć...
        dziś widzę,że nie-synowie lekceważą swojego ojca-bo poprostu na to zasłużył i
        nie ma w tym żadnego mojego udziału-to są myślący młodzi ludzie,potrafiający
        połączyć ze sobą fakty i wyciągnąć wnioski.....
        Młoda moja następczyni,ma taki sam problem,na własne życzenie :)
        Gwoli ścisłości-były mąż jest nadal czynnym znanym prawnikiem :)
        I gdybym mogła odwrócić czas-odeszłabym ,tak jak autorka wątku po
        pierwszym""razie" kilka miesięcy po ślubie.....
        Teoria miły Ojcze, jest piękna-a życie weryfikuje nasze poglądy....
        • yvona73pol Re: do Ojca... 31.01.05, 07:43
          dokladnie, ojcze, Wadera ma racje, ciesze sie, ze ma teraz tak fajnie (choc
          faktycznie lepiej wczesniej), Wadera :)))))))
          to ze pana ojca spotkala historia, ktora opisuje, to nie znaczy, ze tak jest
          zawsze... i ja moglabym wam tu opowiedziec mrozaca krew w zylach historie z
          kobieta w roli glownej, ale nie o to tu chodzi...
          ja niestety potwierdzam, ze jak uderzyl, to zrobi to i drugi raz - w wiekszosci
          przypadkow..... moja mama nie skonczyla studiow, bo jej pan maz "wybil" z
          glowy, za rada swojej kochanej mamusi a mojej sp. babci.... ech, zycie.....
      • Gość: MaBiWy Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: *.crowley.pl 31.01.05, 08:24
        nie ma winy jednostronnej tak jak i prawdy obiektywnej, nie mniej istnieją
        nieprzekraczalne granice. W związku jest to między innymi powstrzymywanie się,
        bez względu na okoliczności od używania przemocy. Dla jednych to coś tak
        oczywistego, iż nawet nie formułją takich myśli, inni muszą przyjąć to jako
        motto życiowe.Agresję trzeba dusić w zarodku.I -" Ojcze "- dotyczy to obu
        stron. Bo nie ma usprawiedliwienia dla stosowania przemocy zarówno fizyczne jak
        i psychicznej. A te " Wspaniałe, Zbuntowane, Silne Kobiety" czasami nie mają
        zwyczajnie sił żyć w tksycznych związkach i w ostatnim odruchu desperacji
        uciekają od oprawców i żonobijców, albo latami tkwią w tym bagnie
        przystosowyjąc się jak rośliny. I nie ma tu co mówić o szczęściu dzieci w
        pełnej , patologicznej rodzinie. Masz racje, bywają i sytuacje takie jak
        opisane przez Ciebie, co wcale nie znaczy, że należy dawać zgodę i przyzwolenie
        na jakąkolwiek przemoc !
        "Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku" w Waszych reakcjach i relacjach
        coś jest nie halo. Robisz coś , co doprowadza do furii twojego faceta. Nie
        rozmawiasz z nim na ten temat, on nie potrafi zachować się jak człowiek
        cywilizowany- bije. Odchodzisz. Przeprasza, obiecuje poprawę -klasyka. Nie
        wierzysz. Do gry wchodzi pięciomiesięczne dziecko , jako karta przetargowa. Mąż
        gra znaczonymi kartami dorzuca obojętność i szantaż. Ale ty ,jak mówisz, i tak
        go kochasz. Więc właściwię już wiadomo jaki będzie dalszy ciąg tej histori.
        Powiem Ci tylko, że itnieje tzw zielona linia telefoniczana dla osób s t o s u-
        j ą c y c h przemoc, gdzie można uzyskać bierzącą pomoc i adresy instytucji
        parających się fachową pomocą w tym względzie (cały kraj). Świadomie nie podaję
        nr telefonu i niech to będzie sprawdzian Twojej a przede wszystkim jego woli
        zrobienia czegoś w tej materii.
    • Gość: taki jeden Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 31.01.05, 08:12
      jeżeli uważasz,że Twoj mąż zdenerwował się na Ciebie słusznie, fdlaczego nie
      przyznałaś Mu racji, tylko drażniłaś się. Może ma kłopoty w pracy, może się źle
      tego dnia czuł? Święta to strszny okres dla mężczyzn ( w zasadzie to ten "cyrk"
      przedświąteczny- sprzątanie, gotowanie, zmiany w domu"), którzy są (opieram to
      na własnym przykładzie niekoniecznie jest to obiektywne) leniwi i tradycyjni.
      Motorem rozwoju były zawsze Kobiety( od jaskini:popatrz a jej chłop upolował
      lepsze futro, aż po dziś popatrz ale on jej kupił fajny samochód)które gonią
      nas do roboty i naciskają na robienie karier itp itd.
      Wydaje mi się,że warto spróbować mediacji, ale może zacznij od siebie, zrób
      rachunek sumienia, rozważ czy Ty jesteś w porządku wobec Niego, a potem spróbuj
      wybaczyć.Może za dużo oczekujesz, a może z Nim za mało rozmawiasz i brak
      kontaktu powoduje nieporozumienia.Zastanów się jak doszło do takiej sytuacji, a
      później podejmij kroki w celu pogodzenia się. Duma jest rzeczą piękną, ale
      kosztowną,policz czy Cię na nią stać.zwróć uwagę również na to ,że twoje
      dziecko zapłaci najwięcej za Wasze urażone ambicje i brak rozsądku.
      Jeżeli mogę to zastanów się nad sobą, szukanie terapii dla męża? dlaczego
      chcesz Nim manipulowć,spróbuj ujrzeć w Nim partnera do życia a nie zabawki.
      Zyczę powodzenia i pozdrawiam
      • kitajanka Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 31.01.05, 10:16
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

        Tamta kłótnia faktycznie wynikła z mojej winy. Hmm, może wyjaśnię od poczatku.
        Zazwyczaj było tak, że gdy miałam coś do niego, mówiłam mu od razu, że nie
        podoba mi się to tamto i siamto i wtedy albo to zmieniał, albo nie - róznie
        bywało. Z tym że nigdy nie wywoływałam kłótni. Po ślubie zmieniła się taktyka
        męża. Kiedy mówiłam, że coś zrobil źle, że zachował się nie w porządku w danej
        sytuacji, albo coś mi się nie spodobało, on od razu zaczynał wywlekać moje
        błędy z przeszłości. Odwracał kota ogonem. Na to ja, ze teraz to ja czuję się
        zraniona, a Ty obarczasz mnie winą w tym momencie za sprawy z przeszłości.
        Wtedy on jeszcze bardziej się unosi, napuszał i zaczynał krzyczec. Wychodziło
        na to, ze to nie on jest winny, tylko ja. Reagowałam więc milczeniem - nie
        odzywałam się. On twierdził, że takim zachowaniem go olewam i darł się jeszcze
        bardziej. Ja na to, że nie będę z nim rozmawiac, bo jest wsciekły, krzyczy i
        nie da się z nim normalnie porozmowiać. Po czym milczałam dalej i wracaliśmy do
        rozmowy dopiero gdy się uspokajał. Wtdy problem rozwiązywalismy szybko,
        spokojnie i na trzeźwo. W kłótni mozna powiedzieć o jedno słowo za dużo i potem
        żałować. Dlatego wolę poczekać, przemyśleć, uspokoić się i dopiero porozmawiać.

        Ostatnia kłótnia była inna, bo wywołana była z mojej winy. Nie dał mi jednak
        się wytłumaczyć, niczego wyjaśnić, tylko od razu krzyczał słusznie i
        niesłusznie. Z przyzwyczajenia zareagowałam standardowo - milczałam. Wykrzykiał
        rózne rzeczy i te prawdziwe i te nieprawdziwe, a ja nie broniłam się, tylko
        znów powiedziałam, ze w tej chwili rozmawiać z nim nie będę. Odwróciłam się by
        wyjśc z pokoju, kiedy szrpnął mnie za rekę, a potem już siedziałam na podłodze
        i nie czułam lewej częsci twarzy.
        • Gość: kra Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.01.05, 12:10
          moge ci tylko wspolczuc.
          jestem w tej samej sytuacji.
          pobil mnie i to bardzo, po alkoholu.
          teraz jak widze go pijanego - uciekam.
          nie mamy na szczescie dziecka.
          na trzezwo jest kochany, bardzo.
          po pijanemu cos w niego wstepuje i jestem przyczyna calego zla, ktore go
          spotkalo. kiedys jak byl nawalony- byl czuly, bylam najlepsza. teraz roznie
          bywa. narobil sobie i mnie mnostwa klopotow, niektorych nie da sie juz odkrecic.
          jak wytrzezwieje- placze i przysiega.
          do nastepnego razu.
          boje sie go.
          a pije czesto, do utraty swiadomosci.
          to chory zwiazek i musze miec sile go skonczyc.
          kocham, ale to prawda, ze jesli uderzyl raz- zrobi to ponownie.
          a wiesz, skad to wiem?
          z poprzedniego zwiazku.
          nie chce cie gnebic, ale napisze ci prawde.
          jestem cholernie atrakcyjna i kazdy kto na mnie popatrzy-
          powie, ze moge przebierac w facetach jak w ulegalkach.
          nikt, kto nas nie zna nawet nie pomyslalby, za mam takie problemy.
          ja wiem co powinnam zrobic.
          uciekac.
          pocierpie troszke i pozbieram sie. tego kwiatu pol swiatu- to prawda.
          ale ja jestem chora na glowe. czepiam sie uczucia za wszelka cene.
          nie potrafie zyc sama, niekochana.
          cierpie tak ze bola mnie wlosy i paznokcie, nie chce sie zyc.
          moja mame tez bil maz i odeszla ze mna.
          nienawidzila go tak, ze pozbawila mnie tatusia na cale zycie.
          i dla dobra dziecka tak sie poswiecila, ze drugiego tatusia juz
          mi nie znalazla.
          teraz, jak juz jestem calkiem dorosla, po 30, sama zobaczyla swoja porazke
          wychowawcza, ale nie widzi przyczyny. ja nie mowie.
          badz madra.
          • Gość: kra Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.02.05, 00:31
            jesli to kogos obchodzi:
            dzis sie zdecydowalam- odchodze.
            placze i blaga na kolanach, mowi, ze sie zmieni, zaszyje.
            juz nie chce tego sluchac. ide sobie.
            zasluguje na lepsze zycie
            • kitajanka Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D 01.02.05, 22:29
              Moment gdy płacze i prosi jest łatwiejszy do przełknięcia, wtedy odzywa się we
              mnie coś z ukrytego sadysty, jakoś łatwiej jest odrzucić jego skruchę i być
              twardą, choć i wtedy nadchodzi moment, gdy serce się rozpływa i mam wrażenie,
              że jeszcze chwila i pójdę za nim. Pragnę się wtedy do niego przytulić, tak
              bardzo bym chciała, by znów było dobrze, byśmy znów byli razem. Jeśli przetrwam
              ten moment, on przestaje prosić, zaczyna oskarżać, robi wszystko, bym poczuła
              się winna - on tak bardzo przeprasza, a ja - nieczuła, zimna, nie chcę naprawy,
              nie kocham go, nie potrafię przebaczyć, nawet nie pomyslę, że jego wściekłość
              jest spowodowana moją ignorancją jego osoby, że nie myslę o dziecku pozbawionym
              obojga rodziców...

              Tyle, ze mój mąż nie pije, nigdy nie pił. Nie wiem, czyja sytuacja jest gorsza -
              moja, czy Twoja. Ja nie mogę zrzucić winy na alkohol i tym samym dać mocny
              powód do rozstania, Ty zostajesz obarczona winą, że nie wspierasz go w wyjściu
              z alkoholizmu, tylko zostawiasz go w chorobie.

              Trzymaj się.

              P.S. Wczoraj mój mąż się upił po raz pierwszy od kilku lat i zdemolował pub i
              kogos pobił. Teraz już wiem, że do niego nigdy nie wrócę. Zdjęłam obraczkę.
              Tylko, że to tak bardzo boli... Boze, jak boli...
        • Gość: taki jeden Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 31.01.05, 15:53
          mężczyzna ( kobieta zresztą też) gdy brakuje argumentów zaczyna krzyczeć, w tym
          układzie naprawdę trudno powiedzieć, proponuję abyś zanim podejmiesz
          jakiekolwiek kroki zasięgnęła porady u psychologa. Z Twoich słów wynika ,że
          jesteś osobą zrównoważoną i taka propozycja Cię nie dotknie, problem przed
          którym stoicie jest duży, ale tylko trochę chęci i powinno się wszystko ułożyć.
          Może to potrwać ale warto spróbować przy wsparciu kompetentnej osoby,proponuję
          również tzw. "dobre rady" przyjaciółek poważnie przemyśleć i raczej nie
          stosować, mogą się okazać "niedźwiedzią przysługą".Dobrego psychologa można
          znaleźć w wielu miejscach i jest on przygotowany do pomocy takim osobom jak Ty.
          Życzę powodzenia i pozdrawiam,jeżeli mógłbym być w jakiś sposób pomocny daj znać
          • wadera3 Jeszcze słówko ;) do takiego jednego 31.01.05, 16:59
            ...przyznaję Ci częściowo rację,jeśli zainteresowana widzi jakąkolwiek szansę
            porozumienia-owszem,ale co do "przygotowanych do pomocy psychologów" mam też
            swoje zdanie-i oczywiście z autopsji....
            pomińmy fakt,że i prywatnie i zawodowo znam wielu "przygotowanych do niesienia
            pomocy..."
            swego czasu,wymusiłam na byłym mężu wizytę w takim miejscu-pan psycholog
            "przygotowany do niesienia pomocy" tak pokierował całą rozmową,że mąż,i tak
            bardzo sceptycznie odnoszący się do pomysłu, po wyjściu z przybytku-wyśmiał mnie
            /i tu mu przyznałam rację/ to był stracony czas.....
            kwestia przemocy fizycznej i psychicznej,nadużywania alkoholu,poniżania itepe...
            itede...została, cudownie jakoś, pominięta.....
            wyszło na to,że jestem czepialska,nie rozumiem męża,i brak mi cierpliwości.....
            Dziś to ja na to leję z góry,ale wtedy......prawie uwierzyłam.....na szczęście
            prawie.....
            w takich ośrodkach "przygotowani do niesienia pomocy" specjaliści, są
            przygotowani-owszem znakomicie i kompletnie-teoretycznie......
            chylę jednocześnie czoła przed tym niewielkim ułamkiem specjalistów,którzy są w
            stanie pomóc, zamiast wygłaszać przemówienia i dopasowywać swoje hipotezy i tezy
            do reliów życia.....

            a popierającym mnie dziewczynom -wielkie dzięki :)))
            • Gość: taki jeden Re: Jeszcze słówko ;) od takiego jednego do wadery IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 01.02.05, 07:50
              Przemoc bez względu na formę jest karygodna i nie chcę tutaj w jakikolwiek
              sposób jej usprawiedliwiać, ale niestety jest faktem z którym należy walczyć,
              podałem jeden ze sposobów, może w świetle Twoich doświadczeń jest on
              niedoskonały ale powiedz co można dla dziewczyny innego zrobić?
              Nie wiem czy oglądałaś "Dzień Świra" , scena w której M.Kondrat ( fantastyczna
              kreacja) odmawia kobiecie w pociągu zdjęcia bagażu i jego argumentacja, co o
              tym sądzisz? Przemoc ma niejedną formę, istnieje również forma psychiczna i tu
              Panie jesteście mistrzyniami, potraficie "zajechać" chłopa na śmierć i on gamoń
              jeden (niestety) zamiast się bronić atakuje, a ,że ma najczęściej przewagę
              fizyczną to z niej korzysta.Dramaty w życiu codziennym są wynikiem długoletnich
              starań obu stron, za mało jest tolerancji i choćby próby zrozumienia racji
              drugiej strony.Szara proza życia też swoje dokłada, człowiek jako "zwierzę"
              stadne potrzebuje kontaktu i akceptacji w stadzie, a dzisiaj co? Każdy ucieka
              do domu i się w nim chowa,efekt braku kontaktów interpersonalnych można
              zobaczyć na amerykańskich filmach, kozetki u psychoanalityków i wszechobecna
              agresja .I tak wygląda w moich oczach nowy wspaniały porządek tego
              świata.Ciekaw jestem czy się ze mną choć po części zgodzisz. pozdrowienia
              • wadera3 Re: Jeszcze słówko ;) od takiego jednego do wader 01.02.05, 16:08
                ...po części się zgadzam....jednak nie uwazam ,ze za wszelka cene trzeba ratowac
                małżeństwo-to zbyt często mści się, jednak na kobietach....
                prawdopodobnie nie miałeś przyjemności być w takiej sytuacji jak
                bita/uderzona/kobieta,i pewnie nie będziesz miał,więc nie bedziesz miał pojęcia
                co wtedy się czuje i co czuje się jeszcze póżniej, kiedy to się powtarza.......
                dla mnie nie będzie wytłumaczeniem,że mężczyzna bije kobietę,bo nie potrafi się
                inaczej obronić.........
                pomińmy te kobiety , które za ich zachowanie chciałoby się zabić na miejscu i
                bez sądu.......
                A Kondrat i "dzien świra"....cacko ;)
                • Gość: taki jeden Re: Jeszcze słówko ;) od takiego jednego do wader IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 02.02.05, 07:58
                  masz rację, nigdnie będzie mi dane doświadczyć bicia i poczucia
                  bezsilności,poniżenia,i całości odczuć z tym związanych. Nie twierdzę,że trzeba
                  ratować za wszelką cenę związek ,który jest toksyczny, ale próbę takową w/g
                  mnie należy podjąć. Jeżeli nie ma możliwości porozumienia i brak perspektyw, to
                  należy go zakończyć możliwi szybko i po najniższych kosztach, które są i tak
                  ogromne.Rozstanie po iluś latach wspólnego życia jest strasznym przeżyciem,
                  doświadczyłem tego pośrednio, gdy szwagier zostawił szwagierkę, niby obok, a
                  jednak bolało, choć byłem tylko "kibicem".Może to doświadczenie tak wypacza mój
                  ogląd sytuacji i proponuję próbę porozumienia, jest to tylko moje zdanie jedno
                  z wielu i nie uzurpuję sobie prawa do nieomylności, chciałbym jak najlepiej dla
                  dziewczyny. pozdrawiam
    • Gość: Greg Re: Odeszłam od męża, a on mści się na dziecku. D IP: 5.5R6D* / *.pg.com 31.01.05, 14:46
      Nie licz na to że się poprawi. Nie wyobrażam sobie abym mógł uderzyć kobietę ,
      żonę nawet moje dzieci nigdy nie otrzymały klapsa ode mnie.
      Bądź konsekwentna w tym co robisz, zabezpiecz swoje interesy finasowe
      (alimenty). To psychopata od którego należy się trzymać jak najdalej. Sądzę że
      żaden zdrowy psychicznie mężczyzna nie jest w stanie bić swojej żony.
Pełna wersja