Mąż nie ma podejścia do dzieci

31.01.05, 17:48
Drodzy panowie i panie napiszcie jak to jest u was. Mój 30-letni mąż zupełnie
nie potrafi postępować z naszymi dziećmi, a właściwie z 4-letnia córką, bo
syn ma dopiero roczek i jak na razie nie ma z nim problemów wychowawczych.
Mąż nie pomagał mi też w zabiegach pielęgnacyjnych. Nigdy nie kąpał dzieci,
karmienie go męczy, kupa w pieluszce brzydzi, a zabawa z córką nudzi. Wymaga
od niej zachowania jak u dorosłego człowieka, nie toleruje żadnych błędów i w
ogóle nie potrafi z nią rozmawiać. Nigdy dzieci nie przytula i nie mówi, że
je kocha. Już parę razy moja córka powiedziała, żebyśmy zmieniły tatusia. Czy
to normalne? Jest mi naprawdę przykro, bo widzę u ojców moich kolezanek
większe zaangażowanie ich mężów. Ja wiem, że są wyjątkowi faceci, którzy
uwielbiają dzieci i mogą zajmowac się nimi cały czas. Ja nie wymagam tego od
męża, ale przykro mi się robi, gdy córka nie chce już spędzać czasu ze swoim
tatą, chociaż jest w wieku, w którym tata dla dziecka staje sie autorytetem.
Co robić, jak zmienić stosunek męża do dzieci? Nie ukrywam, że jestem już
zmęczona tym, że praktycznie sama zajmuję się dziećmi, chociaż nie jestem
samotną matką, a decyzja o posiadaniu dzieci była wspólna.
    • Gość: c.kapturek Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 20:43
      to smutne co piszesz. najlepiej by było porozmawiac o tym z mezem, choć może to
      nic nie zmieni. wiadome jest, że z dziecmi powinien miec kontakt, rola obojga
      rodziców w rozwoju dzieci jest bardzo ważna, zwłaszcza do ok 4 roku życia, w
      tym czasie wzorzec ojca dla córki i matki dla syna ---> dla późniejszych
      prawidłowych relacji damsko-męskich.
      jeśli wspólnie decydowaliscie o ich posiadaniu, to nie rozumiem dlaczego maz
      nie wykazuje chęci bycia z dziecmi (czy to przebieranie, posiłki, zabawy itd.)
      moze to kwestia pracy, znaczy zmeczenia po pracy, lub inne.
      mozna by zapytac na forum o dziecku, czy ktos ma podobna sytuacje i jak sie w
      niej odnalazł, choc moze tutaj udzieli ktos jeszcze odpowiedzi.
      3maj się :)))))
    • hapiness Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 31.01.05, 21:37
      Wiesz co naczytałaś się za dużo poradników. To coś tak jak kobieta szuka ideału
      na męża. Ty masz już męża. I zauważ, że chcesz, aby robił tak jak inni, tak jak
      to inni opisali. Ale tylko dlatego, że to wydaje ci się prawidłowe i idealne.
      Każdy facet jest inny jeśli chodzi o podejście do dzieci. Widocznie twój woli
      starsze dzieci. Lubi rozmowy z nimi itp. I dlatego nie dziw się, że takie małe
      go nudzą. Mój dziadek miał to samo. Ojciec mojej kumpeli też tak miał. I wiesz
      chyba lepiej dla tych dzieci. Matki zazwyczaj rozwydrzają do 4 roku życia, a
      potem takiego rozwydrzonego bachora wtsyd gdzieś zabrać. Faceci z kolei
      nawiązują kontakty jak dziecko ma 4, 5 lat. Jak jest z nim kontakt tzn ono
      mówi, opowiada, ma swoje zdanie. Wówczas uczą go jazdy na rowerze itp,
      zabierają do zabaw itd. I dlatego nie mów, że wzorzec się tworzy do 4 roku.
      Wzorzec tworzy się cały czas i najczęściej od dzieci z podwórka a nie rodziców.
      A ważne jest, aby taki 8 latek czy 15 latek miał kontakt z ojcem, dziadkiem
      itp. Tylko prawda jest taka, że nie ma, bo jest już tak rozwydrzony, że jak
      skończy 6 lat to wszyscy patrzą tylko kiedy do kolegów pójdzie, aby był spokój
      z nim. Kiedyś był taki podział: matka do 7 roku się zajmowała a ojcowie potem.
      I przynajmniej te dzieci były wychowane na ludzi, a nie rozwydrzone stwory.
      Zawsze liczy się jakość kontaktu, a nie ilość. Niektóre kobiety też nie lubią
      małych dzieci, niemowląt unikają jak ognia, zato świetnie radzą sobie z 4
      latkiem. Przemyśl to i nie naciskaj na swojego męża. On może też nie lubić
      takich dzieci, tylko woleć starsze. I wiedz, że to będzie z korzyścią dla
      dziecka. Ja widze to po rodzinach znajomych.
      • Gość: baha Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: 213.17.241.* 31.01.05, 21:56
        A ja się tu chyba z Tobą nie zgodzę Droga Hapiness :/ Mąż ma obowiązek taki sam
        jak żona zająć się dzieckiem niezależnie od jego wieku - obydwoje decydują się
        na dziecko i to chyba nie jest na miejscu, że cały obowiązek opieki spada
        potem na matkę:/ ona też potrzebuje chwili wytchnienia i pewnie z chęcią
        zrobiłaby coś dla siebie, gdyby mąż zajął się dzieckiem:/ To nie jest wcale
        wyznacznik ideału, ale poprostu poczucie obowiązku.
        Wydaje mi się, że autorka tego postu powinna przede wszystkim porozmawiać o tym
        problemie (który tu przedstawiła) z mężem ,na spokojnie, nie robiąc wyrzutów.
        Bo chyba trochę nie fair jest takie zachowanie faceta:/
        • gucio36 Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 31.01.05, 22:06
          A ja rozumiem hapiness i to, co powiedziała. Mianowicie, nie można zmuszać
          faceta do pewnych zachowań typu: baw się z 4 latkiem, jak on woli uczyć
          starszaka np gry w piłkę. Facet - do pomocy żonie tak, tego nikt nie neguje. W
          obecnych czasach takie rzeczy jak kąpiel, zabawa do południa, nieraz robi
          niania. Opieka a wychowanie to dwie różne rzeczy. Opieka może spaść na nianie
          a wychowanie na rodziców, dziadków, szkołe, tv, rówieśników itd. Dziecko
          wychowuje się nie do 4 roku tylko od 4 roku. I na jego wychowanie mają wpływ
          nie tylko rodzice. Taka jest rzeczywistość.
          • Gość: lady Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 31.01.05, 22:10
            dziecko wychowuje się od urodzenia a nie od 4 roku życia...
            • nikosik Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 31.01.05, 22:18
              Dziecko rozwija się do czwartego roku czyli już umie chodzić, mówić, zaczyna
              wykazywać swoje talenty. I dopiero jak jest rozwinięte czyli tak do 3, 4 lat
              zaczyna się jego długi okres zwany wychowaniem. Dziecko ma swoje zdanie,
              zaczyna je wyrażać. A my korygujemy to, i jest to zrozumiałe dla niego, bo
              tylko takie dziecko rozumie co do niego mówimy ( chodzi o tłumaczenia co i jak )
              Czterolatek rozumie jak mama tłumaczy, że nie wolno oglądać długo tv, bo
              szkodzi na oczy. Natomiast dwulatek będzie tupał nogami, że chce dalej oglądać
              bajke. Wychowanie to długi okres i zaczyna sie po trzecim, czwartym roku, bo
              dzieci różnie sie rozwijają.
      • Gość: lady Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 31.01.05, 22:08
        zdaje się że psychologia rozwojowa to dziedzina zupełnie Ci obca hapiness :(
        bardzo ważne jest nawiązanie kontaktu ojca z dzieckiem od najmłodszych lat,
        później będzie coraz trudniej...
        8 czy 15 latek nie będzie miał nagle kontaktu z ojcem, jeśli wcześniej będzie
        to dla dziecka obca osoba:(
        jedyne co mogę poradzić to rozmowa, która pewnie niewiele pomoże, więc może
        wizyta u psychologa? a może spróbuj zaangażować męża przynajmniej w sprawy typu
        nauka jazdy na rowerze?, odprowadzanie do przedszkola? itd.
        Powodzenia:)
        • nikosik Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 31.01.05, 22:19
          Mylisz się. Hapiness ma rację.
          • Gość: lady Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 31.01.05, 22:22
            nie sądzę...
            więź między rodzicem a dzieckiem nawiązuje się dużo wcześniej!!!
            • nikosik Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 31.01.05, 22:24
              Więź tak. Ale dziecko to nie tylko więź a wychowanie. I o tym pisała hapiness.
              • Gość: lady Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 31.01.05, 22:29
                a jak może wychowywać ktoś z kim dziecko nie czuje więzi???
                myślę że dziecko czuje i rozumie dużo więcej niż nam się wydaje...
                W wychowaniu nie osiągnie się sukcesu jeśli dziecko nie będzie miało zaufania
                do rodzica, a na czym to zaufanie zbudować???
                • nikosik Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 31.01.05, 22:40
                  Dziecko czuje więź z rodzicem samoistnie. A zaufanie trzeba budować. Bo
                  zaufanie nie istnieje samoistnie. Co dziwne dzieci często mają dobry kontakt z
                  dziećmi, a one i tak ze swych problemów zwierzają się im ostatni albo wcale. A
                  wynika to z ich przekonania o tym, że chcą rozwiązywać je same, i mają potrzebę
                  prywatności. Ich świat, ich problemy i radzenie z nimi.
    • gucio36 Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 31.01.05, 21:47
      Ja mam dziecko, synka. Nie ma mnie dosyć często w domu. Ale te moje rozjazdy
      wcale nie przeszkadzają w jego rozwoju. Nie jestem za wychowaniem bezstresowym
      czyli full luz. I nie podzielam zdania wielu autorów, którzy piszą jakieś
      brednie, że wzorzec kreuje się do czwartego roku życia. Ja nic nie pamietam z
      tego okresu, podobnie jak wielu moich znajomych. Pamietam za to dokładnie jak
      miałem siedem lat i poszedłem z ojcem na ryby. Myśle, że wszystko w swoim
      czasie. Facet nie jest kobietą i jak nie trzeba to nie będzie bawił się w
      jakieś pielegnacje itp. Ważne, aby twój facet był jak twoje dzieci podrosną, a
      zwykle jest tak, że nie ma kto z takimi dziećmi wówczas rozmwiać. Nie mówiąc
      już o nastolatkach. Pozdrawiam.
      • Gość: baha Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: 213.17.241.* 31.01.05, 21:59
        hmmm w sumie masz rację :) ale w każdym wieku potrzebna jest bliskość
        rodziców :) żeby czasem przytulili, pobawili się w coś z dzieckiem, żeby czuły
        się bezpieczne, kochane i takie tam:)
        • gucio36 Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 31.01.05, 22:08
          Oczywiście. Tylko dziecko czuje się kochane cały czas, nawet wtedy, gdy rodzica
          nie ma obok niego. Ta więź istnieje nawet jak jest się daleko. Wiem, bo pytałem
          swojego:)a sam często wyjeżdżam. Rzadko się widujemy, ale za to bardzo
          jakościowo:)
          • Gość: baha Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: 213.17.241.* 31.01.05, 22:25
            gucio36 napisał:

            > Oczywiście. Tylko dziecko czuje się kochane cały czas, nawet wtedy, gdy
            rodzica
            >
            > nie ma obok niego.

            No właśnie, musiałeś dać coś od siebie, by dziecko czuło się przez Ciebie
            kochane. Ale jak mówi , żeby cyt."zmienić tatusia" to chyba nie jest wszytsko
            oki:/
    • Gość: JohnMalkovitch Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: *.toya.net.pl 01.02.05, 01:01
      Wiem, że to nie jest zabawne, ale mój umysł, skrzywiony przez to
      forum stawia jedną diagnozę:
      Twój mąż zdradza twoje dzieci z innymi dziećmi.
      ;-DDDDDDDDDDD
      • Gość: yvona73pol Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 01.02.05, 03:43
        gucio, masz racje, z tym, ze popieram - skoro mala mowi zeby "zmienic tatusia"
        to cos jest nie tak i wiezi nie ma....
        a poza tym nie rozumiem, jak mozna sie tak odciac od wszelkich zabiegow
        pielegnacyjnych dzieci???
        moj ojciec - daleki od idealu, bardzo daleki, a pieluszki zmienial - wygladalo
        to tak: otwarte drzwi do lazienki i tato biegajacy co chwila wyrzucic tresc
        zoladkowa do sedesu ;))))) brzydliwy jest nieslychanie ;))))
      • Gość: c.kapturek Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 10:56
        diagnoza hahaha dobre ;-))))))))))))))
    • Gość: Kamila Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: 213.17.170.* 01.02.05, 09:25
      Dzięki wam za wasze posty. Troche mnie pocieszyliście, bo może rzeczywiście z
      czasem ten kontakt będzie lepszy. To prawada, że nie każdy facet musi odnaleźć
      się w roli niemowlęcej niani. Zaczęłam od wczoraj przyglądać się bliżej mojemu
      mężowi i zauważyłam pozytywne zmiany, bo od jakiegoś czasu często robiłam uwagi
      na temat jego stosunku do dzieci. Wczoraj czytał córce książkę, a dzisiaj
      zaproponował, żeby córka nie szła jutro do przedszkola, tylko została z nim i
      młodszym synem w domu (mąż jest na urlopie), bo bez niej jest pusto w domu. To
      niesamowite.
    • Gość: Greg Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: 5.5R6D* / *.pg.com 01.02.05, 10:13
      Mężczyźni bardzo często mają problem z wychowywaniem i opieką na małymi dziećmi.
      Nawet mając 30 lat ciągle nie odczuwają "ojcostwa" na takim poziomie jak
      matki odczuwają swoje macierzyństwo. Z czasem powinien dojrzec do pewnych
      zachowań, natomiast nie ma sensu zmuszać go do pewnych rzeczy - kapiel,
      przebieranie itp.
      Etapem przejściowym mogłoby być wykonywanie pewnych czynności razem z mężem-
      zabawa z dzieckiem, pielęgnacja itp.
      To że w tej chwili nie uczestniczy w opiece i wychowaniu córki w takim stopniu
      jakim byś sobie życzyła , wcale nie znaczy że będzie złym i nie kochającym
      ojcem.Powodzenia.
    • mimo_toto Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 01.02.05, 10:47
      A może błąd twki w zdaniu: nigdy tego od niego nie wymagałam?
      Mąż powinien zajmowac sie dziećmi tak jak matka, czasami trochę mniej lub
      wiecej, (wiadomo, zależne od pracy), ale powinien. To właśnie stwarza bliskośc
      z dzieckiem, więź.
      • Gość: taki jeden Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 01.02.05, 12:05
        pod warunkiem, że jest dorosły i dojrzały emocjonalnie, sam fakt posiadania
        dziecka jeszcze nie dowodzi ,że można być Ojcem
        • mimo_toto Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 01.02.05, 14:57
          Fakt, ale to szeroki temat, trudno uogólniac i szybko wyciągac wnioski.
      • agnieszka.rup DO KAMILI 02.02.05, 12:43
        mamy 5,5 miesieczna córeczkę-Julię. Piszę mamy, bo opiekę i odpowiedzialność
        za nią ponoszęi czuję nie tylko ja. Wcześniej kiedy karmiłąm piersią, mąż mi
        podawał małą w nocy,a po karmieniu odkładał do łóżeczka. teraz jest już tylko
        na mieszance i mamy podziały, jedna noc moja, kolejna jego. podobnie jest z
        kąpielą. Mąż chętnie zostaje z małą na weekend sam. Oczywiscie są rzeczy,
        których robićnie chce absolutnie (wywoływanie kupki termometrem), to go nie
        zmuszam, ale od początku walczyłam o to, by był z małą jak najczęściej, by miał
        te wspomnienia. jak wszędzie trzeba jednak pewnie znaleźć swój rytm i złoty
        śrdek. No i nic na siłe. pozdrawiam, a.
    • ell.a Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 01.02.05, 14:49
      To proste
      Jak mąż traktuje dzieci tak Ty potraktuj męża. I zero odpuszczania. Jak się
      chce robić dzieci to się też ma obowiązki.
      Pozdrawiam
    • koalla55 Re: Mąż nie ma podejścia do dzieci 02.02.05, 13:10
      uważam, że od najmłodszych lat oboje rodzice powinni poświęcać swój czas
      dziecku - nie tylko matka

      byłam świadkiem takiej przykrej sceny w przychodni; dziewczynka (tak na oko 7
      lat) siedziała z ojcem i czekała na operację; bardzo się bała - widać było po
      niej że jest przestraszona; ojciec zamiast żeby ja podnieść na duchu, cały czas
      czytał gazetę ani słowem nie odzywając sie do córki; myślę, że nie wiedział o
      czym z nią rozmawiać
      dopiero jak przyszła matka to zaczęła rozmawiać z dzieckiem i je uspokajać

      ja też nie miałam dobrego kontaktu z własnym ojcem - ciągle na mnie krzyczał, a
      i zdarzało się że mnie zlał (nie był jakimś sadystą ale wychowywał mnie i moje
      siostry surowo; niestety przy okazji miał problemy z okazywaniem uczucia)

      w chwili obecnej stosunki z ojcem są poprawne ale mając 30 lat z dzieciństwa
      pamiętam tylko jego krzyki i lanie; mamę za to wspominam jako ciepłą i kochaną
      osobę

      ja i mąż obiecaliśmy sobie solennie, że nigdy nie podniosiemy ręki na naszą
      córkę

      naprawdę dziecko wiele rzeczy pamięta z dzieciństwa; niestety najbardziej w
      pamięć zapadają te złe wspomnienia
    • dino22 Wytłumaczenie zjawiska 11.02.05, 11:20
      Prosta odpowiedź, poprostu nie chce żeby ktoś powiedział że jest pedofilem bo
      dzisiaj nawet podejście do dziecka jest uważane za pedofilie. Osobiście nie
      chce mieć dziecka i nawet bym sie do niego nie zbliżał. Dzisiaj jest modne
      oskarżanie pod tym pretekstem, więc ja osobiście uważam że dobrze postepuje!
      • Gość: łukasz24 Re: Wytłumaczenie zjawiska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 22:12
        Podobnie jak dino22 nie chciałbym mieć dzieci. Strasznie nie lubię małych
        bachorów. Jak do moich rodziców przychodzą jacyś znajomi z dziećmi to zamykam
        się w swoim i dla żadnych dzieciaków nie ma wstępu. Dla mnie wychowywanie dzieci
        to jest debilna sprawa. No bo co ja jako student 4 roku matematyki miałbym
        zniżać się do poziomu takiego małego dzieciaka???? W życiu. Poza tym o czym z
        kimś takim rozmawiać. Dlatego nie dziwię się facetom, którzy nie mają podejścia
        do dzieci. Poza tym jeśli chodzi o sprawę kamili.tr to napisała ona w pierwszym
        poście, że razem z mężem zgodzili się na dziecko. Coś mi się wydaje, że nie do
        końca jest to prawda. Facet pewnie zgodził się tylko dlatego, że ona bardzo
        chciała mieć dzieciaka a on nie chciał jej stracić. Takie jest moje zdanie.
Pełna wersja