Wstrzymywanie/odmawianie seksu

15.02.05, 20:19
Tak wiec drodzy Panstwo slyszalem, ze podobno czesto sie zdaza, ze kobiety
wstrzymuja/odmawiaja seksu w zwiazku. Mnie sie to nigdy jeszcze nie zdazylo
(jestem po 30) i zastanawiam sie, czy w takim zwiazku moglbym w ogle byc.
Tzn. moze raz albo dwa razy powiedziala, ze jest bardzo zmeczona albo boli ja
brzuch, ale ogolnie to bardzo rzadko.

Nie chodzi mi o to, ze jest moja wiec mam do niej prawo kiedy i gdzie chce,
itp. itd., ale poprostu mam silny poped i oczekuje, ze moja partnerka tez ma
silna chec sie w to ze mna bawic. Nie jestem tez jakims nieczulym
gwalcicielem
    • nibyktos Re: Wstrzymywanie/odmawianie seksu 15.02.05, 21:50
      mialo byc "wydaje przydzial".

      Opinie?
      • tamara_t Re: Wstrzymywanie/odmawianie seksu 15.02.05, 22:21
        A co powiesz na faceta wydajacego przydział? Miałam watpliwą przyjemność takiego
        poznać. To dopiero dramat!
        • nibyktos tez przekrecone 15.02.05, 22:37
          Facet wydajacy przydzial... brzmi jak stare malzenstwo. Tak bylo od poczatku,
          Tamara, czy tez doszlo do tego po jakims czasie?

          Ja poprostu nie rozumiem dlatczego ktos by w takim zwiazku pozostal... cbyba ze
          juz brak poped z obu stron (dla kogokolwiek).
          • tamara_t Re: tez przekrecone 15.02.05, 22:52
            Chyba od oczatku, trudno mi to ocenić z perspektywy czasu.. no i masz rację -
            nie ma powodu dlaczego miałoby się zostac w takim zwiazku. :)
    • nibyktos czy tutaj sa w ogole jacys faceci? 15.02.05, 23:59
    • mixin Re: Wstrzymywanie/odmawianie seksu 16.02.05, 03:37
      tez odpowiedzialam, ale w trakcie pisania posta "system mnie wylogowal" i
      wszystko szlag trafil, nie chce mi sie pisac 2raz; panie Pascal, moze troche
      techniki? bo to potrafi wqrwic ;))) zeby zostac wylogowanym po minucie?.....
      • nibyktos Re: Wstrzymywanie/odmawianie seksu 16.02.05, 06:07
        o - jaka szkoda. Mozesz strescic?
        • mixin Re: Wstrzymywanie/odmawianie seksu 16.02.05, 07:28
          no, juz mi przeszlo i sprobuje odtworzyc...
          no wiec moja teoria brzmi - w nawiazaniu watku o "big love" ;) ze takie
          sytuacje zdarzaja sie w takich wlasnie zwiazkach, gdzie nawet nie o big love
          ile o zwyczajnej love ciezko mowic, i wtedy, sam przyznasz, ze partner moze
          denerwowac (roznymi zachowaniami, przekonaniami, wstaw tu sobie co chcesz),
          mniejsza tez chec puszczania w niepamiec, czy tez przymykania oczu na niektore
          sprawy (nikt nie jest idealem ;))) i wtedy mozna juz wpasc w gre "dam-nie dam",
          w dodatku moze to byc powiazane autentycznie z jakas niechecia osoby grajacej w
          zwiazku z "wyczynem" ktory uaktywnil gre....(a wtedy sie po prostu "nie chce")
          co do pan, ktore mimo jakiegostam poziomu love, czy jakichs szczerych checi na
          bycie razem, nadal te gre stosuja, no to juz upatrywalabym pewnej ciaglosci
          powielania wzorcow wyniesionych z domu, czesto nieswiadomie, a czasami wbrew
          sobie (tzn. wbrew temu, co sie myslalo wczesniej, typu: ja nie bede tak
          robila/robil); bo wzorce domowe i wplyw tego co widzimy dookola sa dosc mocno
          wryte w podswiadomosc, to jest jakis gwarant trwania spoleczenstwa i status quo
          jakby nie bylo....
          to z grubsza w takim tonie bylo.....
    • Gość: Romek To jst chore IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 09:46
      Związek w którym sex ma funkcje nagrody lub ...heheh kary jest związkiem chorym
      w którym dwoje ludzi się tylko męczy. Świadczy też o problemach psychicznych
      jednego z partnerów który stosuje taką taktyke. Najczęściej jak słyszymy są to
      kobiety ale to tylko dlatego że społeczeństwo od małego wrzuca im do głowy że
      faceci to tylko o jednym.
      • yvona73pol Re: To jst chore 16.02.05, 11:33
        a czy ktos twierdzi ze nie chore? of korrs, ze tak... jak wiele innych
        fenomenow....
        • nibyktos wszyscy sie zgadzaja 16.02.05, 20:50
          ze chore, i nikt sie nie przyznaje do doswiadzcenia... czyli zdaza sie rzadko?
          • agniea niekoniecznie wszyscy sie zgadzaja 18.02.05, 14:54
            ja odnosze wrazenie ze to nie chodzi o system kar i nagrod ale o fakt ze nie
            mozna oczekiwac od partnera/partnerki gotowosci do seksu kazdej nocy nawet po
            kiepskim dniu. w kazdym zwiazku zdarzaja sie konflikty nawet takie
            niewypowiedziane, napiecia i osoba ktora odmawia wtedy seksu ma do tego pelne
            prawo aby uciec przed hipokryzja i prostytuowaniem samego siebie . nie rozumiem
            dlaczego okreslacie to jako chore, odmowa seksu kiedy sie ma nienajlepszy
            nastroj nie jest kara ale uzewnetrznieniem faktu ze jest jakis problem,o ktorym
            byc moze ktos nie ma odwagi powiedziec glosno.

            pozdrawiam wszystkich wrazliwych :))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja