Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje;-(

IP: 193.129.161.* 01.03.05, 10:23
spotkaliśmy się parę dni temu u wspólnych znajomych na koncercie
Zaiskrzyło, pomyślałam sobie,że od dawna nikt tak nie spodobał mi się tak
bardzo.
Przegadaliśmy pół nocy, było fajne porozumienie, komplementy, ciepło i jakoś
tak znajomo.
"Jesteś świetnym facetem" " cudownie pachniesz" "cieszę się,że Cię poznałem"
Nastepnego dnia znów spotkanie (w szerszym gronie-sprowokowane przeze mnie)
Dużo wina , romowa o sztuce, uczuciach , zwiazkach - mojej wielkiej miłości,
która się skończyła a potem nie było juz nic ważnego
same romanse, nie pamiętam ich nawet
okazało się, ze on od wielu lat ma żonę i dzieci.
Bywało róznie ale jest szczęśliwy.

Dwa wieczory
Niby nic
WIĘC DLACZEGO DZISIAJ TAK STRASZNIE MI ŻLE?
    • Gość: Grzes Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 10:50
      Może nie trzeba tak od razu rozbudzać w sobie nadziei wobec pierwszego fajnego
      faceta? Może by tak "najpierw buzi"...? A może jego zona i dzieci niczego nie
      zamykają?
    • Gość: MaBiWy Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.crowley.pl 01.03.05, 10:56
      miałaś przez chwilę lizaka (kolorowy, słodki i obiecujący), przyzwyczaiłaś sie
      do myśli,że jest Twój. Nagle znalazł się za szybą. Nadal możesz go ogladać. Ale
      tylko tyle :(
      Nie wiem czy należy Ci zazdrościć czy współczuć
    • Gość: kaska Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 11:17
      Dobrze ze wiesz o tym po dwoch dniach, a nie miesiacach.. A swoja droga ciekawe
      dlaczego faceci dawaja nadzieje na cos wicecej, kiedy niczego nie chca..
      • Gość: MaBiWy Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.crowley.pl 01.03.05, 11:21
        skąd wiesz,ze On dawał, może to Ona chciała tak widzieć
      • gomory Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 01.03.05, 11:47
        A skad maja wiedziec ze Wam tylko to jedno w glowie ;).
    • emu27 Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 01.03.05, 11:53
      Małgosiu, facet ma ochotę na romans, ale tylko romans. Rozbudził twoje
      pragnienia, a kiedy już byłaś na wędce powiedział ci o żonie i dzieciach. Daj
      sobie spokój dla własnego dobra. Taki żonatek jest już wytrawnym manupulantem,
      wie, co powiedzieć kobiecie, jak zwabić.
      Gdyby nie chciał tylko romansu powiedziałby na samym początku prawdę. Uczciwi
      faceci mówią to na wstępie.
      Za miesiąc najpóźniej zapomnisz, zapewniam cię.
      • Gość: MaBiWy Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.crowley.pl 01.03.05, 11:56
        drugie i to prowokowane spotkanie to nie wstęp ?, a co już związek
      • Gość: grzes Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 12:18
        emu27: strasznie dużo wniosków potrafisz wyciagnąć, w sumie, z paru
        lakonicznych zdań. I uogólnień. Czy aby prawdziwych? A nic nie wiesz o jego
        intencjach, więc skąd taka pewność? Myślisz, że facet musi zaczynać kazdą
        rozmowę od deklaracji, co do swego stanu cywilnego? Jestem że tak powiem " z
        doświadczeniem" w takich relacjach i myślę, że facet w sumie postąpił uczciwie.
        Nie jest tak, że faceci to liski, którzy czają się by schrupać kobietkę-kurkę.
        Jest jeszcze i rozum, i wola. I od nas także zależą nasze relacje z innymi
        ludzmi. Pozdr.
        • Gość: Małgorzata Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: 193.129.161.* 01.03.05, 12:54
          Myślę, że On nie chciał romansu mimo,że wiem,że mu się bardzo podobam i chemii
          było sporo w powietrzu. Kiedys już miał romans, który omal się nie skończył
          rozwodem. I teraz chyba nie chciałby ryzykować. Pewnie gdybym się postarała to
          spędzilibyśy ze sobą tę noc nie tylko na rozmowie...ale (z trudem i walcząc ze
          sobą) postanowiłam uszanować jego sytuację.
          I tak pożegnalismy się nad ranem długo się przytulając.
          Wiem,że sie jeszcze spotkamy prędzej czy później bo mamy za dużo wspólnych
          znajomych.

          • Gość: an Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 13:04
            Jedno Ci powiem - uciekaj. Jeszcze masz szansę, choć z tego co widzę to
            zaczynasz się nakręcać.
            uciekaj, uciekaj, uciekaj

            an
          • Gość: Gosia Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 13:22
            uciekaj jeszcze jest łatwo
          • Gość: grzes Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 13:50
            Może nie warto uciekać? Może Małgorzato powinnaś o niego zawalczyć? Jakiś tam
            procent romansów, w koncu, przeradza się w coś trwałego! Pewne jest tylko to,
            że nie wygrasz- nie grając! I cóż warte jest życie bez smaku ognia, szaleństwa!
            Letnia zupa mleczna - obrzydliwość!
            • Gość: Małgorzata Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: 193.129.161.* 01.03.05, 14:37
              Zwalczyc o mezczyzne, który jest z inna kobieta 8 lat? Maja dziecko, wiele
              razem przeszli i to chyba jeszcze umocnilo ich zwiazek.
              To jest tzw.porzadny facet.Pewnie,ze dziala na niego adoracja atrakcyjnej
              kobiety ale sadze,ze nie jest lekkomyslny i ja musze to uszanowac chocbym miala
              wielka ochote..
              Szczerze mowiac probowalam sie wczoraj z nim umowic (na pogadanie lub spacer)
              Zadzwonil od razu,mowiac ze sie zle czuje, bierze go grypa....
              I ze nastepnym razem..
              Wykrecil sie.
              Pewnie wiedzial,ze mam ochote na duzo wiecej niz spacer.
              Ech, zycie.
              • amelia1 Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 01.03.05, 17:20

                > To jest tzw.porzadny facet.

                a troche wczesniej Malgorzata napisala:

                >Myślę, że On nie chciał romansu mimo,że wiem,że mu się bardzo podobam i chemii
                >było sporo w powietrzu. Kiedys już miał romans, który omal się nie skończył
                >rozwodem. I teraz chyba nie chciałby ryzykować. Pewnie gdybym się postarała to
                >spędzilibyśy ze sobą tę noc nie tylko na rozmowie...ale (z trudem i walcząc ze
                >sobą) postanowiłam uszanować jego sytuację.
                >I tak pożegnalismy się nad ranem długo się przytulając.

                Rzeczywiscie to bardzo porzadny facet..
                • Gość: Małgorzata Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: 193.129.161.* 01.03.05, 17:47
                  A co w tym "nieporządnego?"
                  Może powinnam napisać "usciskalismy sie serdecznie jak dwoje ludzi, którzy sie
                  polubili?" Tak to wlasnie było...
                  • amelia1 Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 01.03.05, 21:34
                    > A co w tym "nieporządnego?"

                    Nie wiem jak ty, ale ja wolalabym, zeby moj maz nie przytulal sie do innych
                    kobiet.
            • Gość: marka Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.05, 14:42
              Bzdury opowiadasz człowieku,zawalczyć? O kogo,żonatego faceta? W takich
              związkach obok ognia i szaleństwa o którym mówisz jest dużo goryczy, żalu i
              upokorzenia, poczytaj sobie wątki byłych kochanek. A Ty Małgorzto nie pakuj się
              w to!!!
              • Gość: grzes Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:42
                Marka: Ależ i ja i moja już była, tak, kochanka, doskonale znamy i te wszytkie
                złe uczucia, które muszą sie pojawić w takim związku. Przerabialismy to 3lata!
                Zapłaciliśmy oboje wielką cenę i oboje dziś wiemy i mówimy: Warto było! Nie
                wszystko się przekłada na rozum...
                • emu27 Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 01.03.05, 18:57
                  Ale wiesz Grzesiu, ten facet już miał romans, z którego nic nie wyszło, bo
                  został z żoną. Moim zdaniem ewidentnie manipuluje, bo przytula. Facet, który
                  nie chce mieć romansu:
                  a - nie przytula
                  b - nie prowadzi długich rozmów z laseczką (mając żonę i dziecko w domu - ale
                  facet z klasą faktycznie he he)
                  c - nie mówi na drugim spotkaniu o byłym romansie i o żonie i dziecku...
                  d - nie ma go na takich spotkaniach BEZ żony :)
      • amelia1 Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 01.03.05, 17:21
        > Gdyby nie chciał tylko romansu powiedziałby na samym początku prawdę. Uczciwi
        > faceci mówią to na wstępie.

        A czy dwa spotkania w szerszym gronie to nie jest wstep?
    • Gość: armia5 Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:34
      Myslę , ze miałaś nadzieje na cos wiecej. Jestem zdziwiona , ze nie wiedziałaś
      czy jest zonaty , skoro spotkanie odbyło sie w gronie znanych ci dobrze
      osób.Być moze to przeoczenie. Słuszna kogos uwaga, tez nie rozumiem dlaczego
      facet ma sie przy kazdej nowej znajomosci meldować czy jest zonaty czy
      nie.Najwyraźniej inicjatywa była po twojej stronie ( fakt drugiego
      spotkania).Rozumiem cie , że jest ci źle bo te uczucia fascynacji , pewnej
      magii sa bardzo przyjemne jest jednak druga strona medalu i radze popatrz
      lepiej na nia .Zastanawia mnie tylko dlaczego temu facetowi nie towarzyszyła
      zona na tych towarzyskich spotkaniach .
      • Gość: Małgorzata Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: 193.129.161.* 01.03.05, 15:50
        Spotkanie odbyło sie na wyjeździe, w gronie znajomych ale nie bardzo dobrze
        znanych. On tam byl w pracy..

        Ale masz racje- miałam nadzieje na duzo wiecej.Nawet kiedy juz wiedzialam,ze to
        oznacza klopoty. Niestety.
        • Gość: MaBiWy Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 18:32
          a kiedy miał powiedzić,że jest żonaty? przed "ładnie pachniesz", czy
          przed "cieszę się,że Cię poznałem", przecież tak naprawdę to nic nie było.
          Zdecydowana chemia, poczucie dziwnych wibracji, parę spójnych odczuć, to ciut
          mało żeby coś na tym budować. Chyba,że zamek na lodzie.
          • Gość: chocolate Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 19:07
            naprawdę uważasz ze jak chłopak mówi że ładnie pachnę albo że sie cieszy ze mnie
            poznał to nic nie znaczy? nie wiem nie znam się ale ja też lece na takie teksty
            szczególnie wypowiadane gdy się sobie patrzy w oczy i siedzi blisko. Ale skoro
            to nic nie znaczy to powiedz bo będe musiała się mieć bardziej na baczności
            • Gość: MaBiWy Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 20:18
              może to znaczyć bardzo dużo, ale może znaczyć literalnie tyle ile zostało
              powiedziane, zatem i z interpretacją ostrożnie i może na początek nie skracać
              dystansu, a oczy ukryć za firanką rzęs ;)
              • Gość: Małgorzata Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.aster.pl 01.03.05, 20:39
                Oczy ukryłam więc za firanką rzęs:-)
                On żartobliwie przedstawiał mnie jako swoją żonę nieznajomym ludziom na
                imprezie, co było bardzo przyjemne.
                "Trwaj chwilo, jestes piękna" - szkoda że tak się nie da.
                Najgorsze jest to ,że ja nadal mysląc o nim, mam nadzieję na ponowne spotkanie
                i wiem,że (mimo,że rozsądek zabrania) będę wtedy wyglądac i pachnieć jak
                najpiękniej się da i robiłć wszystko to,czego nie powinnam robić.

                Troche to załamujące...
                • Gość: MaBiWy Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 20:49
                  nie okropne tylko ludzkie, tyle, że podejmujesz ryzyko ,że zrobisz kuku jemu,
                  tej pierwszej i sobie nie zyskując nic.
                • Gość: armia5 Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 20:57
                  Nie rozumiem tego ostatniego zdania które napisałaś , ze to załamujące.
                  Przeciez ty juz rozwinęłaś sieci. Postrzegam zatem ze zdarza ci sie robić
                  rzeczy wbrew sobie , ja tego nie lubie u nikogo. Rozumiałabym cię bardziej
                  gdyby tego zdania ostatniego nie było.
                • amelia1 Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 01.03.05, 21:33
                  > Oczy ukryłam więc za firanką rzęs:-)
                  > On żartobliwie przedstawiał mnie jako swoją żonę nieznajomym ludziom na
                  > imprezie, co było bardzo przyjemne.
                  > "Trwaj chwilo, jestes piękna" - szkoda że tak się nie da.

                  Glupota niektorych kobiet mnie poraza.
                • smok_sielski Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 01.03.05, 21:48
                  > On żartobliwie przedstawiał mnie jako swoją żonę nieznajomym ludziom na
                  > imprezie, co było bardzo przyjemne.

                  Buhahaha lol. Lecz sie kobieto na nogi, bo na łeb juz za pozno :) Druga raz w
                  zyciu go widzi i juz sie stawia w roli jego zony :D :D :D

                  smok
                  • piekna_nieznajoma Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 02.03.05, 10:44
                    smok_sielski napisał:

                    > > On żartobliwie przedstawiał mnie jako swoją żonę nieznajomym ludziom na
                    > > imprezie, co było bardzo przyjemne.
                    >
                    > Buhahaha lol. Lecz sie kobieto na nogi, bo na łeb juz za pozno :) Druga raz w
                    > zyciu go widzi i juz sie stawia w roli jego zony :D :D :D
                    >
                    > smok
                    Smoku, naucz się czytać. To ON ją przedstwial dla żartu jako swoją żonę.
                    Dziewczyna się zadurzyła, to proste.
                    Myslę, że można się"zakochać" na chwilę, na chwilę spotkać i nacieszyć się sobą
                    nawet jak wiadomo,ze nie będzie z tego dzieci.
                    W zyciu ważne są tylko chwile;-)))
                    • beate1 Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 02.03.05, 14:28
                      W zyciu ważne są tylko chwile;-)))

                      W życiu piękne są tylko chwile :-)
                      na szczęście życie to mnóstwo chwil, jedna po drugiej
                    • smok_sielski Re: Ona i On-dwa wieczory i zawiedzione nadzieje; 05.03.05, 07:26
                      Czytac umiem. Facet se robi jaja, a ona juz widzi sie na slubnym kobiercu :)

                      smok
    • Gość: marka do grzesia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.03.05, 14:10
      To czy warto było pakować się w taki związek można tylko ocenić z perspektywy
      czasu, jeśli Małgosi uda się stworzyć trwały związek z tym człowiekiem zapewne
      nie będzie żałowała, jeśli jednak człowiek ten okaże się dla niej wielką
      miłością a nie będzie chciał odejść od żony,pytanie czy ona sobie z tym
      poradzi,czy będzie po jakimś czasie wstanie odejść i ułożyć sobie życie z kimś
      innym, jeśli tak zrobiłaby i szczęśliwym trafem zakochała się ponownie to
      zapewne wspominałaby ten romans pozytywnie i nie żałowała tego, jeśli jednak
      przyjmiemy najgorszą opcję to czeka ją życie pełne smutku i goryczy. Tak sobie
      myślę, że wszelkie romanse pozytywnie oceniają przede wszystkim osoby którym
      udało się szybko pozbierać po rozstaniu i ułożyć sobie życie z kimś innym,albo
      wrócić na łono rodziny którą wcześniej posiadały,tak jak Ty zapewne Grzesiu i
      Twoja była kochanka, chociaż co do kochanki to nie jestem taka pewna, może była
      wolną osóbką która w końcu podjęła decyzję o odejściu i której udało się
      spotkać jakiegoś fajnego faceta.
      • Gość: grzes Re: do grzesia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 15:01
        Jesteś mądrą osoba, ale jeszcze raz podkreślam - nie wszystko przekłada sie na
        rozum. Niektórzy mają jeszcze całą sferę uczuć, którymi nie kieruje
        bezposrednio rozum. Zaleta to czy wada? Ja w kazdym razie wspólczuję tym,
        którzy żyją obok ognia, a nigdy go nie poznają. Fakt, nie ma oparzeń, ale nie
        czuje się też rozkosznego gorąca. A Małgorzata? na rozum powinna przegrać,
        pewnie czeka ją i smutek i gorycz, ale może tez szcześliwe chwile. Czy warto?
        I jeszcze: nie jestem dumny ze swojego romansu, bo i z czego? Jedną ważną dla
        mnie kobietę oszukiwałem, a z drugą, która kochałem nie potrafiłem zostać na
        stałe i w sumie też ją skrzywdziłem, więc z czego miałbym być zadowolony?
        Wyszedłem z tego romansu nieźle poobijany, ale ważne sa tylko te piękne, dobre
        chwile które były, bo nic nie jest wieczne, więc chwilo..... Pozdrawiam
    • Gość: marka do pięknej nieznajomej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.03.05, 14:33
      Cytuję"Myslę, że można się"zakochać" na chwilę, na chwilę spotkać i nacieszyć
      się sobą nawet jak wiadomo,ze nie będzie z tego dzieci.
      W zyciu ważne są tylko chwile;-)))"

      W tym rzecz, że nie zakochujemy się na chwilę, jeśli tak uważasz to chyba nigdy
      nie byłaś zakochana, a jeśli uważasz, że byłaś to pewnie jesteś w błędzie.


      • piekna_nieznajoma Re: do Marki (i Grzesia) 02.03.05, 15:57
        Potraktuj to co napisałam trochę mniej dosłownie:-)
        Byłam zakochana wiele razy
        Kochałam - tylko raz.
        Moim zdaniem to różnica.
        Dla mnie zakochanie to zauroczenie, fascynacja, pożądanie - na chwilę. Na tę
        chwilę, kóra wystarcza na flirt.
        Nawet jak jestesmy w stałym i szczęśliwym związku zdarza sie nam od czasu do
        czasu spotkać kogoś kto nas zafascynuje. Nie zawsze skutkuje to romansem (i
        konsumpcją tej namietności) .
        Czasem to właśnie taki wieczór o jakim napisała Małgorzata. Było im razem
        dobrze przez chwilę.
        Takie momenty są ważne bo przypominają nam ,że tak naprawdę pływamy cały czas
        w "oceanie miłości", przybiera on tak wiele kształtów.
        • Gość: marka do pięknej nieznajomej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.05, 09:15
          Wg mnie zauroczenie, fascynacja czy pożądanie mogą iść w parze z zakochaniem,
          chociaż nie muszą, a więc jak można te uczucia nazywać zakochaniem?
          "Zakochanie TO zauroczenie, fascynacja, pożądanie"? Chyba coś nie tak.
          Zakochanie jest pewnym stanem,któremu uczucia przez Ciebie wspomniane
          najczęściej towarzyszą ale przecież można być tylko np.zafascynowanym kimś, czy
          pożądać kogoś a niekoniecznie być zakochanym.Tak myślę.Pozdrawiam.
          • Gość: Małgorzata Re: do pięknej nieznajomej IP: *.aster.pl 04.03.05, 19:23
            Dziekuję za wszystkie posty. Dały mi bardzo do myślenia.
            Tyle,że ja wciąż tak bardzo za nim tesknię!
            • emu27 Re: do pięknej nieznajomej 05.03.05, 12:16
              Kobieto, przelej tę tesknotę na naukę angielskiego. Może dzięku temu uda ci się
              wyrwać jeszcze lepsze ciacho, no. I wolne.
    • Gość: Kaśka Re: Małgorzato IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 13:04
      A ja Ciebie rozumiem. Wiem co czujesz, bo znam to uczucie. Właśnie go
      doświadczam. I nie myślę, co będzie potem. POTEM nie jest ważne. Ważne jest
      TERAZ. A teraz jestem szczęśliwa :-)))
      • smok_sielski Re: Małgorzato 05.03.05, 13:23
        A o facetach mowicie, ze myślą fiutem

        smok
      • amelia1 Re: Małgorzato 05.03.05, 13:45
        Na takiej krotkowzrocznosci mozna sie niezle przejechac.
        • Gość: Kaśka Re: Amelia1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 15:06
          Gdybym szła takim tokiem rozumowania, to nigdy nie przeżyłabym tej cudownej
          Miłości. Pozwoliłam, żeby zaistniała. Potrzebowałam tego ciepła najpewniej.
          Każdy potrzebuje. Nigdy końca nie da się przewidzieć.Tego nie da się tak
          chłodno kalkulować Amelio ( "gdybym wiedziała wcześniej, że się przewrócę - to
          bym usiadła")! Każdemu życzę podobnego drżenia serca i żeby ten stan trwał jak
          najdłużej...
          • Gość: aola Re: Amelia1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 19:09
            A pozniej bedziesz tu jeczec jak cie wykorzystal i zostawil! Puknij sie w glowe
            dziewczyno!!!
            • Gość: Kaśka Re: Aola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 19:58
              Ależ ja nie wymagam od Niego zapewnień o wspólnej przyszłości. Mam świadomość,
              że nie mam Go "na wyłącznosć". Mam za to Jego miłość i sama kocham - jak nigdy
              dotąd. Nie wiem, co będzie jutro, ale dziś jest cudowne. Wiem też, że nic nie
              trwa wiecznie. Nigdy jednak nie będę żałować, że byłam szczęśliwa w miłości
              trudnej, bo zakazanej.
    • krytyk2 Sprawy zaszły za daleko 05.03.05, 19:55
      Twój nastrój to skutek skali Twoich oczekiwań w stos do tego faceta i
      nawiązującego sie (Twoim zdaniem !)romansu.Moim zdaniem masz niesamowity głód
      uczucia i to on Cię pcha do szybkiej finalizacji kazdego kontaktu z ze
      spotkanymi facetami.Musisz zachować trochę więcej zimnej krwi w takich
      sytuacjach , bo inaczej wypalisz sie szybko i zgorzkniejesz.K
      • smok_sielski Re: Sprawy zaszły za daleko 05.03.05, 21:34
        Poczytaj jej posty - ona jest napalona :)

        smok
        • milcha1 Re: Sprawy zaszły za daleko 06.03.05, 19:46
          A potem będzie na forum samodzielnej mamy zasięgać rad jak uzyskać najwyższe
          alimenty i lamentować, że mężczyźni są nieodpowiedzialni.
Pełna wersja