nieudany seks

17.03.05, 20:00
między nami było bardzo duzo napięcia.oboje, to czuliśmy, ale jak przyszło,
co do czego, on nie mógł. co mogło byc powodem? nadmienie, że przed bardzo
długo bawiliśmy się w uwodzenie:)
    • b12 Re: nieudany seks 17.03.05, 20:06
      Żeby to sprawdzić, musicie to powtórzyć!! Przyjemnego śledztwa ;)
    • nom73 Re: nieudany seks 17.03.05, 21:32
      megieraa napisała:

      > między nami było bardzo duzo napięcia.oboje, to czuliśmy, ale jak przyszło,
      > co do czego, on nie mógł. co mogło byc powodem? nadmienie, że przed bardzo
      > długo bawiliśmy się w uwodzenie:)

      "Zmeczenie materialu", moze za dlugo trwala gra wstepna?;-)
    • gomory Re: nieudany seks 18.03.05, 09:12
      Normalka, za bardzo sie przejal rola i tyle. Zycie to nie filmy porno ;).
    • szybki_wytrysk Re: nieudany seks 18.03.05, 10:02
      A ile masz lat magieraa, bo jeśli jestes po 40 tce to zaczyna się u ciebie
      proces który nazywa sie impotencją. Nie martw sie , kup sobie prenumerate
      gazety Men's Health - tam piszą jak zrobić ,żeby był twardy ptaszek. Gimnastyka
      i dieta pożądana.
      Jeśli dalej będziesz przyblokowany, Weź Viagrę , będziesz mógł bzykać przez 4
      godziny. Dupeczka będzie wniebowzięta.
    • testosteron Re: nieudany seks 18.03.05, 10:03
      stres, impotencja, zapalenie nerek, moze bardziej podniecalas go ubrana :))))

      powodow moze byc tysiac.

      zrobcie replay w sprzyjajacej atmosferze (kolacyjka przy swiecach, koniecznie
      butelka czerwonego wina i wszystko bedzie jasne)
    • drak62 Re: nieudany seks 18.03.05, 10:26
      Prawdopodobnie bardzo mu zależało aby wszystko było jak najlepiej i spalił się
      psychicznie. Paradoksalnie to działa na jego i twoja korzyść- bardzo mu zależy
      na tobie. Myślę że jeszcze niejednokrotnie będzie wam ze sobą dobrze - czego
      serdecznie życzę.
    • najswietsza.panienka impotencja 20.03.05, 20:31

    • braunfinger stawiam na "poszlo w nogawke" :] 21.03.05, 00:25
      • megieraa powtórka z rozrywki 21.03.05, 22:31
        zatem spróbowalismy jeszcze raz, skróciliśmy gre wstepna i nic.on nie jest
        impotentem to na pewno. dowiedzialam sie ze bardziej podniecam go w ubraniu. no
        wiec ja doszłam do wniosku ze fizycznie mu nie odpowiadam. tak tez moze sie
        zdazyc. ale on mowi, ze to nie to.wiec dalej w martwym punkcie, ale chyba juz
        nie sprobujemy bo to nawet przerazajace....oboje wpadniemy w
        kompleksy...najsmiejsze jest to ze dobrze nam ze soba tak ogolnie...i nawet
        pozniej moglismy z tego zartowac ale seks ?coz siła biologii a moze cos innego.
        faceci co o tym myslicie? ja jedank uwazam ze to przez to ze mu fizycznie nie
        odpowiadam ze nie ma innych powodów i tyle....a moze są?
        • gomory Re: powtórka z rozrywki 22.03.05, 07:54
          No kurde, znowu pisac to samo??? Facet sie przejmuje, bo mu zalezy. Powstaje
          samonakrecajaca sie spirala: im badziej sie stara, tym bardziej zwieksza sie
          psychiczne obciazenie, ze sie nie uda. Im wiekszy lek - tym wieksza klapa. Ot,
          paradoks. Podobny mechanizm dzialalby gdyby lezal w lozku z Miss World, wiec
          wcale nie musi klamac ze mu sie nie podobasz. W ubraniu go bardziej podniecasz,
          bo nie musi sie mierzyc ze swoimi lekami o impotencji, i jest b. wyluzowany.
          Myslalem ze o tym w jakims Twoim Stylu czy Cosmo pisza, zeby baby nie wpadaly w
          kompleksy po lozkowych trudnosciach partenera. Ja osobiscie uznaje ze wlasnie w
          tym momencie latwo poznac dojrzala kochanke. Jedna moze rozlozyc rece i uznac,
          no tak... zreszta teraz w TV leci "M jak Milosc", w sumie nie bylo trzesienia
          Ziemi, w Cosmopolitan pisali o prawie do orgazmu, poszukam sprawniejszego
          Ziutka :).
          Inna moze wziasc sprawy w "swoje rece". Po prostu chlop musi sie wyluzowac. Jak
          dotad Ty i on sprawiacie napieta atmosfere. Skoro dobrze Wam sie gada to sie
          polozcie i rozmawiajcie, duzo pocalunkow, lekkich pieszczot, zabawy palcami,
          jezykiem. Moze troszeczke wina dla rozluznienia, nie macie dokad sie spieszyc,
          nei musi wszystko konczyc sie penetracja. Facio powinien po prostu sie
          zapomniec i nie myslec o czekajacym go trudzie :).
          Mozesz mu pomoc, albo go zostawic. Twoj wybor, i kwestia Twoich checi. Ale
          najczesciej takie lozkowe "niedomagania" ludzie sa w stanie sami uzdrowic, bez
          pomocy medycznych srodkow czy seksuologa.
          P.S. No chyba ze sie myle, a powod jest inny ;).
          • poprioniony Re: powtórka z rozrywki 22.03.05, 08:07
            Moze po prostu jeszcze nie jest gotowy... Poczekaj, daj mu ze trzy lata.
            • gomory dobre :-) 22.03.05, 10:30
        • testosteron Re: powtórka z rozrywki 22.03.05, 08:50
          wprowadz troche pikanterii (sexowna bielizna, bita smietana, truskawaki, itp)
          wtedy chocby nie wiem jak zablokowany powinien sie odblokowac :))
        • boski_arturo Re: powtórka z rozrywki 29.03.05, 14:24
          weź sprawe we własne ręce( w przenośni i dosłownie)
    • drak62 Re: nieudany seks 22.03.05, 09:03
      Gmory ma rację. Twój mężczyzna bardzo przejął się rolą tak bardzo chce wypaść
      dobrze że sie spala psychicznie.
      Myślę że bardzo mu na tobie zależy i z całą pewnością jesteś dla niego bardzo
      atrakcyjna - fizycznie również.
      Wbrew pozorom męzczyźni nie zawsze mogą być zwarci i gotowi " na zawołanie" -
      w przeciwieństwie do wibratorów.:)
      • megieraa jakis krok 22.03.05, 09:44
        dzieki za ten meski punkt widzenia:)naprawde:)takie forum to fajna sprawa.teraz
        nawet poczułam, ze w jakims sensie jesteście mi bliscy.podziliłam się przecież
        z wami takimi intymnymi sprawami ze swojego zycia:) dziękuję:)
        • megieraa cd. nieudanego:) 25.03.05, 15:14
          samonakręcająca się spirala wygląda tak:
          wszystko, co miedzy nami było dotychczas było dziwne i podszyte ironią
          dużo zabawy i gry z foramami, które przyjmujemy
          co sie stało? ja podwarzyłam jego męskośc, zaczynając od roli uwodziciela na
          roznych zachowaniach koncząc zasiałam w nim niepewność śmiejąc się z jego
          roznych zachowan stwierdzałam, ze zachowuje sie jak kobieta...
          i teraz im bardziej on chce mi udowodnić ze jest facetem tym bardziej sie spala
          psychicznie

          problem wydaje mi sie szerszy
          feminizujacy sie facet czy przestaje byc facetem?
          i czy w ogole jest wyjscie z tego impasu?
          bo dla mnie zrobiło sie to problemem
          okazuje sie, ze mi na nim zalezy na własnie tego jego innym podejsciu do
          kobiet, bardziej wrazliwszym spojrzeniu na sprawy dotyczace relacji mesko-
          damskich
          wlasnie dlatego tak sie oburzam na patrz: problem Wahacza:)
          bo czesto z takimi facetami miałam doczynienia
          poruszam kwestie w szerszym kontekscie, bo to mnie interesuje(mgr:))
          faceci? czy fakt, że faminizm dązy do równouprawnienia w sferze relacji(zwiazek
          partnerski, ale zeby on zaistaniał mezczyzna musi sie wczuc w kobiete i
          odwrotnie) jest dla was problemem? jak wy to widzicie? jaki wpływ ma na wasza
          tożsamośc feminizacja kultury?
          • rfx Re: cd. nieudanego:) 26.03.05, 01:02
            >
            > partnerski, ale zeby on zaistaniał mezczyzna musi sie wczuc w kobiete i
            > odwrotnie) jest dla was problemem? jak wy to widzicie? jaki wpływ ma na wasza
            > tożsamośc feminizacja kultury?

            Myśle że normalnemu facetowi zwisa feminizacja kultury. Wyżej napisano
            praktycznie wszystko - jeśli to nie jest jakaś dolegliwość fizyczna to po
            prostu emocje, uczucia, i może nie do końca sprzyjająca atmosfera - pospiech,
            brak bezpieczeństwa itp.

            I lepiej nie zadawaj swojemu lubemu takich pytań jak wyżej, bo to faktycznie
            może go obezwładnic skutaczniej niz lodowata kąpiel :P
          • gomory Re: cd. nieudanego:) 26.03.05, 08:33
            Sadze ze Twoj facio ma z Toba kawal piekla, ale moze kiedys sie polapie ;).
            Moim skromny zdaniem kobieta ktora nasmiewa sie z meskosci faceta, jest okrutna
            i niegrzeczna. Odwracajac relacje, moge przyrownac to do sytuacji, w ktorej
            facet mowi: nie no w spodniach nie wygladalo ze masz tak koszmarnie grube uda,
            niedobrze mi na ten widok, spadaj z lozka.
            Wiesz ja chyba nie rozumiem do konca feminizmu. Nie martwi mnei to o tyle ze
            mnostwo kobiet z tego nurtu takze go nie rozumie ;). Zgadzam sie z wieloma
            postulatami i je rozumiem. Rowne zarobki, prawo do aborcji, ponizanie kobiecych
            osiagniec, deprecjonowanie inteligencji kobiet itd. Wcale nie musze sie wczuwac
            w kobiete by to zrozumiec. Nie rozumiem tylko kobiet ktore sa polslepe. U mnie
            w biurze byl jeden facet z marketingu, poza nim same kobiety. Przy
            przeprowadzce nosil meble, latal po drabinie, wbijal gwozdzie w siane by
            powiesic obraz. A dziewczyny scieraly kurze, i narzekaly sie ze facet zarabia
            wiecej niz one. Poobrazaly sie jak im powiedzialem zeby sobie same nosily
            biurka skoro tak nie moga przebolec ze on ma wieksza wyplate. Wiele jest
            intelektualistek, ktore zwracaja uwage na patriarchalne nalecialosci. Ale
            rownie wiele jest poidiotek, ktore chca cos robic feministycznego, tylko nie
            bardzo wiedza co. Wiec w mlodzenczym buncie, podbudowane artykulami "Zadry"
            usiluja zmieniac zastany swiat. A pozniej bucza, ze sa wyksztalcone, ale
            nieszczesliwe, bo faceci nie dosc ze dranie, to jeszcze prawdziwych juz nie ma.
            Typowy mezczyzna to nie jest analityczny, narcystyczny osobnik co starasz sie
            sugerowac.
            IMHO wybralas sobie partera ktory bylby na tyle slaby i "plastyczny", by nie
            zwial do innej cieplej i zwyklej kobiety, gdy Ty uprawiasz swoje gierki.
            • yvona73pol Re: cd. nieudanego:) 26.03.05, 09:12
              gomory, panowie tez sa zgryzliwo-zlosliwi.... a czasami obie strony sie niejako
              godza na te gierki slowne (zazwyczaj jedna ze stron z powodu presji drugiej, i
              dlatego, bo nie stracic wiezi i nie wyjsc na... tu sobie wstaw - malostkowa,
              bez poczucia humoru, polinteligentna, bez dystansu do siebie - wiadomo), ale
              wiem, ze taka sytuacje nie jest zdrowa i prowadzi to tak zwanego "toksycznego"
              zwiazku - sorry, nie lubie tej nazwy, ale inaczej nie umiem tego nazwac...
              • gomory Re: cd. nieudanego:) 26.03.05, 09:24
                Wcale nie twierdze, ze mezczyzni sa krystaliczni, a kobiety to tylko siedlisko
                zla. Wiem ze np. moga wycedzic z drwiacym usmiechem "ale pasztet", albo zwodzic
                mglistym slubem kolejne naiwne. Sam nie jestem doskonaly i bywam nieprzyjemny,
                czy to dla kobiet czy mezczyzn. W tym watku padlo pytanie - to dokonalem oceny
                jak to widze ;).
                • megieraa Re: cd. nieudanego:) 26.03.05, 10:05
                  ja juz sama dokonałam samobiczowania
                  i wiem, ze moje postępowanie nie było własciwe
                  wykorzystałam jego słabosc dla własnych gierek
                  żeby poczuć się lepiej pewniej
                  a tak naprawde ze strachu, ze moze mnie zranic
                  (jego zyciorys:kobieciarz, czego nawet nie ukrywał)
                  i sama wpadłam w swoje sidłą
                  zrozumiałam ze jest ciekawym(bo idealnym z pewnoscia nie) facetem
                  a on teraz widzi we mnie karcaca matke
                  ktorej sie boi
                  nie jestem z tego dumna
                  chciałam mu za wszelka cene udowodnic ze nie bede kolejna taka w jego zyciu
                  no i udowodnilam
                  a teraz stoimy w martym punkcie
                  bo przeciez sie lubimy ale co dalej.........
                  sama jestem sobie winna
                  rada powinna byc taka: odpuscie sobie!
                  ale jak ? jesli to w myslach wraca jak bumerang
                  teraz zastanawiam sie co powinnam zrobic jak sie zachowac, zeby sie nie pograzyc
                  a znalezc wlasciwe rozwiazanie.
                  a mzoe juz wszystko przekreslone?
                  popaprane co?:)
                  • gomory Re: cd. nieudanego:) 26.03.05, 13:21
                    Posluchaj - z matka sie nie sypia! No chyba ze ktos ma jakis powalony kompleks
                    Edypalny ;). Moze i gosciu potrzebowal kogos do matkowania, a Ty sie mu
                    nawinelas, a moze tak go sobie ulozylas. Tak czy siak dopoki bedziesz robila za
                    domowego hitlerka, to w perspektywie czasu, nie bardzo masz co liczyc na super
                    pozycie.
                    Moze sie spytaj na forum feminizm co powinnas teraz zrobic, by nie tracic
                    statusu plciowego rownouprawnienia ;->? Ciekaw jestem bardzo, co Ci
                    podpowiedza :).
                    • megieraa Re: cd. nieudanego:) 26.03.05, 13:33
                      to z hitlerkiem mnie naprawde rozsmieszyło:)
                      nie musze pytac. nawet nie chce. jedno wiem teraz na pewno najwazniejsze jest
                      to, co czujemy do siebie, a przeciez czujemy,
                      a mi tak trudno sie do tego przyznac.
                      • khadroma Re: cd. nieudanego:) 27.03.05, 23:19
                        pozostańcie przyjaciółmi, a kochanka znajdź sobie innego...tylu fajnych facetów
                        na tym świecie..:-))
                        analityczne podejście do seksu nie jest zbyt zdrowe...podobnie jak feminizm..
                        • gomory Re: cd. nieudanego:) 28.03.05, 09:38
                          Podoba mi sie Twoje podejscie :). Bylebys go nie zmienila. gdy np. Twoj chlopak
                          Ci w przyszlosci powie ze najwyzszy czas sobie znalezc mlodsza ;).
          • poprioniony Re: cd. nieudanego:) 26.03.05, 10:19
            > jaki wpływ ma na wasza tożsamośc feminizacja kultury?

            W dupie mam feminizm. To tak w telegraficznym skrocie.
    • klara-klara Re: nieudany seks 26.03.05, 14:58
      Po ile macie lat?
      Ja bylam w takiej samej sytuacji, ale nie robilam z tego afery. Zmien nastawieni ("nieudany seks"), bo facet to wyczuwa. Powiedz mu, ze to nic, wszytko wporzadku, ze predzej czy pozniej sie uda i ze to _normalne_. Zabawiajcie sie innymi sposbami, przeciez seks to nie tylko penetracja. Im wiecej bedziecie razem w intymnuch sytaucjach, tym lepiej bedzie mu szlo. A ty musisz byc niezwykle delikatna, ani nie lekcewaz, ani sie nie przejmuj. Pokaz mu, ze i tak jest cudowny. Chwal za to jak cie piesci td. Twoja cierpliwosc bedzie nagrodzona;))
      Powodzenia.
      • megieraa Re: nieudany seks 26.03.05, 15:04
        :-) własnie tak zrobie
        uczę się cierpliwości
        narazie pozdrawiam:-)



        "nie wiemy, jakie sa piekła i nieba ludzi mijanych na ulicy"
      • ryszcario Re: nieudany seks 28.03.05, 16:52
        MASZ ŚWIETNE WYCZUCIE AŻ ZAZDROSZCZĘ TWEMU FACETOWI PRZECHODZIŁEM TO SAMO-R
        • klara-klara Re: nieudany seks 28.03.05, 17:19
          Dzieki, staram sie:)

          I co? Udalo ci sie?
    • jaro7771 Re: nieudany seks 27.03.05, 22:48
      A czy mozna wiedziec jak dlugo bawiliscie sie w to uwodzenie??
      • megieraa Re: nieudany seks 28.03.05, 00:11

        pół roku:-)


        "nie wiemy, jakie sa piekła i nieba ludzi mijanych na ulicy"
    • ryszcario Re: nieudany seks 28.03.05, 16:49
      po prostu facet był mocno zestresowany , byćmoże jest mocno wrażliwy ja
      przeszedłem coś takiego , ale póżniej , aż mi cię szkoda -r
      • megieraa Re: nieudany seks 28.03.05, 17:35

        • piesikot [...] 28.03.05, 21:17
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • megieraa Re: nieudany seks 28.03.05, 21:58

            myslisz, ze nie myslałam?:-)
            ale on nie chce!
            zmuszac go nie bede....;-)


            "nie wiemy, jakie sa piekła i nieba ludzi mijanych na ulicy"
            • gomory Re: nieudany seks 28.03.05, 23:10
              Od razu widac ze facet na poziomie. Po takie rzeczy bedzie chodzil do burdelu,
              a Ciebie szanuje ;).
              • megieraa Re: nieudany seks 29.03.05, 10:20
                "Od razu widac ze facet na poziomie. Po takie rzeczy bedzie chodzil do burdelu,
                a Ciebie szanuje ;)."
                wiem:-)i bardzo go za to cenię.
                narazie sie nie widzielismy: swiata, wyjazdy....ale on nie jest juz pewien, czy
                chce ze mna sie widywac, wcale sie nie dziwie, ale z drugiej strony
                mysle sobie, to bedzie sie ciagnąc za nami
                nic nie zmieni, że beda w naszym zyciu inni kochankowie
                ja bede pamietac, że z nim nie, az
                w koncu wrzuce go do jakiejs stosownej szuflatki(feministki mi pomoga znaleźć
                odpowiednia!) on mnie tez w koncu zaklasyfikuje, jako zimny niewrazliwy
                babsztyl, który nie potrafi wykrzesać z siebie uczuć
                a ja naprawde tego nie chce
                nie chce byc tak pamietana, bo wiem że to nie jest do końca prawda
                i nie chce jego tak pamietac, bo wiem ze również minę się z prawda
                i dalej w kropce.....
                :-(

                "nie wiemy, jakie sa piekła i nieba ludzi mijanych na ulicy"
                • gomory Re: nieudany seks 29.03.05, 10:26
                  Czy Ty aby nie jestes jakas perfekcjonistka, zawsze dbajaca o swoj "wlasciwy"
                  wizerunek?
                  • megieraa Re: nieudany seks 29.03.05, 10:38
                    "Czy Ty aby nie jestes jakas perfekcjonistka, zawsze dbajaca o swoj "wlasciwy"
                    wizerunek?"

                    pierwsza mysl: nie, oczywiście, że nie
                    druga: hymmm
                    trzecia: nie jestem pewna
                    czwarta: moze troche
                    piata: nie, nie wydaje mi sie

                    NIE JESTEM:-)



                    "nie wiemy, jakie sa piekła i nieba ludzi mijanych na ulicy"
                    • gomory Re: nieudany seks 29.03.05, 10:45
                      To dlaczego sie przejmujesz co o Tobie bedzie myslal po rozstaniu?
                      • megieraa Re: nieudany seks 29.03.05, 11:12
                        ja bym to nie nazwała perfekcjonizmem
                        raczej to jest tak, najbardziej pozostaje w myslach to, co niespełnione
                        niedokonczone
                        tak jest
                        wspomninamy najbardziej
                        to, co sie tak naprawde nie skoczyło
                        czyli:on mnie zdradził, ona była głupia...etc.
                        a tu, co mam sobie powiedziec?
                        pozostaje szyflada!

                        Czy ja az tak sie myle, w swoich obserwacjach i analizach na temat facetów?
                        troche mnie to stąciło z pantałyku, przyznaje,
                        nigdy nie myslałam, że to moze byc problem
                        a teraz w ogóle nie wiem, co mam mysleć
                        moze myslałam, och ale ja jestem swietna!
                        a teraz nie potrafie tego pozbierac
                        moze wcale nie jestem taka dojarzała jak myslałam
                        i moze duzo myslałam, a rzeczywistośc to i tak
                        zderzenie nas samych z innymi
                        i okazuje sie ze dla mnie
                        no coz mam wrazenie, ze nieźle się juz poobijałam i moze wrócę do siebie
                        (do własnego świata)...?
                        ale przeciez tego nie chce!
                        no i moge ciągle tak....:-)
                        • gomory Re: nieudany seks 29.03.05, 11:28
                          Rodzice to Cie wychowali, chyba na dobrze ulozona panienke :).
                          • megieraa Re: nieudany seks 29.03.05, 11:45
                            ale, czy to źle?:-)
                            tylko jest w tym wszystkim pewna sprzecznośc
                            ja nie zyje jak dobrze ułozona panienka
                            tzn nie mowie ze mam ogromne doswiadczenie z facetami
                            a przygoda to dla mnie zywioł
                            nie
                            po prostu do tej pory trafiałam na takich facetów
                            którzy mnie nie szanowali
                            a ja sama w tym pomagałam zreszta
                            w duszy to moze ja poukładana w zyciu ani troche
                            doszłam nawet do wniosku, ze moze inaczej sie nie da
                            ponowoczesnosc, luźne relacje między ludzmi, mysle sobie oki, to ja sie
                            dostosuje
                            a w srodku czuje ze to wbrew mnie, czuje sie najzwyczajniej swiecie gwałcona
                            i spotykam...inny, wrazliwszy, mysli o mnie
                            a ja co? mały hitlerek:-)
                            czuje sie winna, ale nie wiem, czy to sie jeszcze da naprawic...
                            wcale nie chce miec takiego wyzwolonego zycia
                            tylko tej codziennosci, nudy...
                            ale bardziej swiadomej
                            wpisywanie sie w role, ale z dystansem do nich, troche ironicznie
                            tak jak, o tym pisał Gombrowicz
                            :-)






                            "stojąc w miejscu tez mozna zabłądzić":-)
                            • gomory Re: nieudany seks 29.03.05, 12:19
                              A kto Ci lansowal takie prawidla jak byc dobra kobieta, tata czy mama ;)?
                              To nie jest tak ze "trafialas" na facetow ktorzy Cie nie szanowali. Chyba
                              chcialas napisac ze "wiazalam" sie z takimi ktorzy mnie nie szanowali. Wszak to
                              Twoj wybor. Moze to ma byc Twoje potwierdzenie, ze nie zyjesz jak dobrze
                              ulozona panienka, albo karzesz sie za grzeszny zywot ;). Moze powinnas sobie
                              duzo pogadac z jaks swoja dobra przyjaciolka, ktora Ciebie swietnie zna.
                              • megieraa Re: nieudany seks 29.03.05, 12:30
                                jak tak czytam sobie twoje odpowiedzi, to mysle:

                                "no tak, jak kobiety nie maja problemów, to same je wymyslą";-)

                                wracam do pisania mgr:-) pozdrawiam





                                "nie wiemy, jakie sa piekła i nieba ludzi mijanych na ulicy"
                                • megieraa Re: nieudany seks 29.03.05, 13:35

                                  co nie znaczy, że nadal mnie to wszystko nie zastanawia
                                  :-)
                                  a z kolezanka rozmawiałam juz,
                                  ale ma mnie juz dosc, wiec przeniosłam sie ze swoimi problemami na forum...:-)



                                  "nie wiemy, jakie sa piekła i nieba ludzi mijanych na ulicy"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja