mimo_toto
06.04.05, 15:10
Mam pytanie, w skrócie: jestesmy razem 10 lat. Mamy dziecko. Od ok. 2 lat,
tj. od wykrycia jego romasu z koimś (zerwał) jest coraz gorzej. Kłotnie i
godzenie się w takcie najpierw miesieczno, dwutygodniowym, ostatnio co
tydzień. Jak się pokłócimy, on po kilku dniach udaje, że nic się nie stało,
licząc że z automatu wszystko wróci do normy. Sex coraz rzadziej, coraz
gorzej. On bardzo kocha dziecko. Myślę, że ze mną jest z powodu: a) niewiary
w możliwość ułożenia sobie życia z kimś innm (jest trochę cyniczny), b)
dziecka, c) względów finansowych.
Ja czyje się troche pomiatana, bo facet jest typem "macho", tj. nie stosuje
przemocy fizycznej broń boże, ale wyzywa sie psychicznie i mnie okropnie
dołuje, krytykując na każdym kroku.
Chcę postawic ultimatum: psycholog rodzinny albo rozwód. Ale nie wiem jak
zareaguje. Jak faceci reaguja na taką proposycje, dodam, ze w jego opinii,
psychologiem zostaje ten, kto sam sobie nie radzi z własnym życiem.