Zmiana mozliwa?

11.04.05, 09:51

Mezczyzni, czy potrafilibyscie sie zmienic pod wplywem odejscia swojej
kobiety? Scislej: kobieta ma dosyc Waszego zachowania,odchodzi,doznajecie
szoku i jestescie w stanie sie zmienic,aby ja odzyskac. Bujda,czy uwazacie,ze
to mozliwe?
    • malgo44 Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 09:57
      pytasz mężczyzn...ale jesli interesuje Cie zdanie kobiety - to uwazam że nie -
      przećwiczyłam - wiem!
      • xx909 Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 22:16
        malgo44 napisała:

        > pytasz mężczyzn...ale jesli interesuje Cie zdanie kobiety - to uwazam że nie -
        > przećwiczyłam - wiem!

        "przećwiczyłaś" co to ma być nauka gotowania. Może trochę soli może trochę cukru zobaczymy co zrobę z tego mięcha. Lepiej Ty się zmień naucz się gotować.
    • marcinosss Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 10:45
      ja mysle, ze to jest mozliwe, inna sprawa, czy odchodzaca chce w to uwierzyc...
      inna sprawa ze nie mozna generalizowac, bo nikt nie jest taki sam i kazdy
      inaczej reaguje na odejscie ukochanej osoby

      niemniej jednak moim zdaniem, jezeli bylas dla niego kims bardzo waznym to
      mozna sie zmienic, kwestia dyskusyjna pozostaje na jakiej plaszczyznie ta
      zmiana moglaby sie dokonac
    • gomory Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 10:59
      Zeby odzyskac jak juz odeszla to chyba nie. Ale ja tak mam ze postawilbym
      krzyzyk, na kobiecie ktora mnei olala. Ale gdy jestesmy razem, to pewnie
      moglbym podejmowac takie proby - czemu nie.
      • marchewka281 Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 11:38
        Proby podejmowal mierne,jak probowalam dyskutowac-a teraz wielki szok,bo od
        tygodnia nie jestesmy razem. Wielki szok-nigdy go takim nie widzialam.
        Tylko,czy mozliwe,ze potrwa ta zmiana dluzej.
        • marcinosss Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 11:57
          jak sie jest razem to sie czlowiekowi (facetowi zazwyczaj ;-) wydaje ze juz tak
          zostanie, ze skoro jestescie razem to jest wam dobrze, dopiero jak zostanie
          sam, to mu sie na myslenie zbierze i jeszcze spojrzy na cala sytuacje Twoimi
          oczami i moze zrozumie...

          ale pewnosci, czy to nie jest na pokaz nie bedziesz miala nigdy, dopoki nie
          sprawdzisz i nie wyjdzie w praniu ;-)
        • gomory Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 12:41
          To wroc do niego i sprawdz, moze sie chlopina ucieszy :). A jakby co to
          najwyzej znowu go olejesz ;).
    • kroopcia Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 11:45
      Ja wiem, że jak i mężczyzna tak i kobieta potrafią się zmienić.
      Ale pod warunkiem, że sami tego chcą!

      :)
      • marchewka281 Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 13:31
        Zaproponowal logiczne rozwiazanie.Powrot na 2 miesiace,zauwazam
        zmiany ,jestesmy razem. Brak zmian-rozstajemy sie definitywnie. Co myslicie?
    • landrynka8 Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 14:27
      Myślę że, ludzie zmieniają sie pod wpływem silnych wydarzeń w życiu. Zaczynają
      zadawać sobie pytania, zaczynają być bardziej receptywni. Na tym polega rozwój
      w życiu.
    • forumowiczka_po_20 Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 14:46
      Witam gorąco!
      Myslę, że taka zmiana jest mozliwa, ale z jej efektów skorzysta jednak ktoś
      inny, nie ty. Już wyjasniam, o co chodzi.
      Gomory wspomniał, że on nie mógłby byc z kobietą, która się na niego
      wypięła...ja myśle, że to trochę szersze zjawisko: jeśli jeteś z kimś i ów ktoś
      decyduje się odejść, to owszem, możesz postanowić, że zmienisz swoje
      postępowanie, ale trwa to bardzo długo. I wyniki tej przemiany trudno do końca
      przewidzieć. Po miesiącach (chyba dwa to zbyt krótko...), czasami latach okazuje
      się, że tamto doświadczenie odejścia ukochanej (?) osoby było ważne, coś nam
      uświadomiło, ale bycie z kimś, kto przecież nie mógł nas kiedyś zaakceptować
      grozi ponownym odrzuceniem (i myslę, że w tym mieści się również uwaga
      Gomory'ego) a tez osoba, ktora się zmieniła, może teraz inaczej patrzeć na sprawy!
      Dlatego, przy całym moim przekonaniu i wierze w to, ze ludzie się zmieniają,
      uważam, że na ewentualnych zmianach skorzysta kolejna partnerka takiego
      mężczyzny. A tobie, tak mysle,zawsze bedzie wdzieczny, za to, że uświadomiłaś mu
      coś istotnego i może bedziecie fantastycznymi przyjaciólmi.
      :)
    • tony82 Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 16:22
      Możliwe. Tylko skąd pewność, że będzie chciał być ze swa byłą?:P
    • drak62 Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 17:31
      Nie wierze w nagłą zmianę. natomiast wierze w chęć zmiany oraz w bardzo długi
      proces budowania kompromisów.
    • tiem Re: Zmiana mozliwa? 11.04.05, 20:06
      Moim zdaniem nie jest to mozliwe. Moja kolezanka, bliska kolezanka,
      przechodzila przez to niecale pol roku temu - zerwala z gosciem, a on nagle
      oszalal...godziny rozmow, kwiaty, deklaracje, nawet byl w stanie o 7 rano po
      nia przyjechac, nie spal, nie jadl...tak sie przejal. Wrocila do niego po
      miesiacu jego staran. I co? Sielanka trwala moze 1,5 miesiaca...pozniej
      wszystko wrocilo do dawnego stanu...juz bez kwiatkow, wyznan. Takie zmiany nie
      sa szczere i bardzo nietrwale.
      • ruiza Re: Zmiana mozliwa? 12.04.05, 10:47
        No ale dlaczego miałby się zmieniać??? Przecież to, że dziewczyna nie akceptuje
        jego zachowania to wcale nie musi znaczyć, że z nim jest coś nie tak, tylko, że
        do siebie nie pasują - jej jest potrzebny inny facet, a jemu inna kobieta,
        taka, której jego sposób bycia i życia odpowiada. Są rzeczy w tym naszym "ja",
        z których rezygnować po prostu nie można, bo wcześniej czy później będzie się
        żałowało, że się zrezygnowało z jakiejś tam cząstki siebie... Mój mąż by nie
        zrezygnował na pewno z tego, co jest dla niego ważne. Ja z kilku rzeczy na
        pewno też nie. Ale to dobrze... Natomiast w pewnych kwestiach na pewno można -
        ale jeśli obu osobom zależy!! - dążyć do kompromisów..
        A co do wypowiedzi tiem - myślę, że takie zmiany są szczere, to znaczy można
        bardzo i szczerze chcieć się zmienić, ale będzie to nietrwałe, jeśli jest
        sprzeczne z jakąś tam naszą naturą...Ona wczesniej czy później wylezie...
        • chardonnay_79 Re: Zmiana mozliwa? 12.04.05, 12:34
          Heh... tez to przerabiałam a teraz strasznie żałuje że chciałam swojego
          mężczyzne przerobić według upodobań swojej rodzinki.... Sama już nie wiem czyja
          akceptacja była potrzebna mi wtedy bardziej. Nie da się zadowolić wszystkich. A
          on był dobry taki jaki był.. a ja chciałam wpasować go w swój świat :( Za późno
          to zrozumiałam... :(
    • secguy Re: Zmiana mozliwa? 12.04.05, 16:13
      No hej,
      jasne ze bym sie potrafil zmienic. Np. teraz spedzam czas z moja luba w celu
      zaspokajania jej kobiecych potrzeb, tzn. pytajac jak jej minal dzien, co ma
      zamiar zmienic w wystroju mieszkania, co powiedziala jej kolezanka z pracy,
      wiercac dziury w scianach zeby mogla zajac sie dekorowaniem mieszkania,
      celebrujac kolacje z 10 minut na 1,5 h.

      Gdybym te pare godzin dziennie wykorzystal wg moich egoistycznych zachcianek to:
      1. chodzilbym na fitness 2x czesciej,
      2. spedzalbym wiekszosc wieczorow z kumplami (teraz z rzadka) i kumpelami
      (teraz jeszcze rzadziej i bardzo dyskretnie),
      3. zajmowal sie moim hobby a nie naszym hobby,
      4. mial ogolnie wiecej czasu dla siebie.

      To chyba duze zmiany no nie?

      PS. Dla wszystkich feminazistek: nie czuje sie wykorzystywany spedzajac czas z
      moja luba, uwazam to za czesc "bycia z kims". Niemniej jednak potrafie sobie
      wyobrazic sensowniejsze zastosowania mojego czasu.
      • marchewka281 Re: Zmiana mozliwa? 12.04.05, 16:48
        Mam naprwde mieszane uczucia,wiec tym bardziej dziekuje za wszystkie
        odpowiedzi. Dwie najblizsze przyjaciolki maja skrajne opinie: jedna mowi,ze
        warto dac szanse,druga mowi,ze to nierealne i nic sie nie zmieni.
        Dzis wieczorem decydujaca rozmowa-trzymajcie kciuki.
        • hugoblad Re: Zmiana mozliwa? 14.04.05, 21:22
          witam, cos takiego przerabialem - tez oczekiwala ode mnie ze sie zmienie itd, ja sie bardzo staralem (tyle ze nie chciala tego zauwazyc albo nie potrafila, a moze granica zmian byla o wiele dalej niz bylem w stanie ja dostrzec?). ostatecznie sie skonczylo. po pewnym czasie widze ze sa pewne granice dostosowania - zawsze trzeba sie troche 'zreorganizowac wewnetrznie' ale pewna czesc twojego 'JA' musi zostac taka jaka byla zawsze, bo inaczej bedzie blisko rozdwojenia jazni... zmiany sa konieczne ale tylko do pewnego stopnia. jesli nadal nie bedzie akceptacji to pozostaje tylko sie rozstac. tak to chyba wychodzi. w sumie oczywiste rozwiazanie ale jakze trudne...:(
      • morlok.rap Re: Zmiana mozliwa? 15.04.05, 09:03
        do wszystkich kobiet: PRZECZYTAJCIE SOBIE TO RAZ DRUGI I DZIESIĄTY!
        Secguy!! prawda - cała święta prawda!!!
    • proza_zycia Re: Zmiana mozliwa? 14.04.05, 22:14
      przede wszystkim trzeba tego chciec , uzmysłowić sobie,że żle sie postępuje,
      rani się swoim zachowaniem partnera. Tylko to wymaga czasu i dużej pracy nad
      sobą. Takie postanowienia mamy zawsze kiedy coś sie wali. Staramy sie ale
      niestety, w momencie kiedy widzimy,ze wszystko wraca do normy. Czyli uzyskujemy
      pewność,ze już jest dobrze . Tracimy zapal i w rezultacie jesteśmy tacy sami
      jak wcześniej.
      Moim zdaniem problem tkwi w niedopasowaniu sie, temperamentach, oczekiwanich.
      Jeśli coś w kimś cchesz zmienic oznacza ,ze nie godzisz się na to co jest.
      Czyli czujesz dyskonfort.Kompromisy nie zaspokajaja twoich potrzeb.
      Zaczynasz walczyc z partnerem, stawiasz warunki.
      Człowieka poprzez to nie da się zmienic , sam musi tego chcieć.

      Faktem jest,ze poprzez odrzucenie można wiele zrozumiec aby nie powielac
      błedów. Jednak myśle,ze na tym skorzysta następny partner.

      osobiście- walczyłam z partnerem, odchodzac 4 razy i wracajac sądząc ,ze sie
      zmieni. Oszukiwałam sama siebie. Nie zmienił sie. Ma takie cechy, których ja
      nigdy nie zaakceptuje. Po prostu żle sie dobraliśmy.
      Zresztą on sie nigdy nie zmieni. Trafi na osobę, która to zakceptuje.
      Wspołxczuje.


      • marchewka281 Re: Zmiana mozliwa? 15.04.05, 09:00
        Tu nie o temperamenty chodzi,ani nie o charakter. Akceptuje jego wady i nawet
        mnie bawia.Kocham go takim jakim jest-chodzi o relacje miedzy nami,sposob w
        jaki rozwiazywane sa konflikty,dyskutowane sprawy,etc.

        Jestesmy w trakcie rozmow-boje sie powrotu,ale nie ukrywam,ze wciaz mi na nim
        zalezy.
    • dyskopol mozliwa 15.04.05, 02:20
      bo i tak ma druga na boku.
      • marchewka281 Re: mozliwa 15.04.05, 09:05
        Nie ma -i tego jestem pewna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja