Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeństwo ?

    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 28.05.05, 22:52
      Jerst mi coraz trudnie rozmawiac z forumowiczami ,bo przed chwilą wrociłem ze
      sklepu tym razem ze smirnoffem ,a propos wczoraj wieczorem tez jak udałem sie
      po smirnoffa z odległości 100m zobaczyłem moja córkę,która szła na spotkanie z
      koleżanką gdy się do mnie zbliżyla dalem jej oczywiście kasę,ale gdy wróciłem
      do domu powiedziałem żonie ,że tak łasdną dziewczynę jak ona spotkałem w życiu
      tylko raz i o tym dobrze wiesz , że ta dziewczyną byłas Ty Powiedzialem tez ,że
      bez względu na nasze relacje zarobię wszelkie możliwe pieniądze aby wyciągnąć
      Magdę z choroby,Podobno dobre wyniki przynosi wyjazd nad Morze Martwe, ale sam
      jestem bardzo sceptyczny wobec cudotwórczych sposobów i oddaję się calkowicie w
      ręce lekartzy.
      jak zwykle zbłądziłem z wątku odpowiem tylko częściowo To yi - nie chcę
      rozmywac tematu
      • to.ya Kirk, (dot. Twojej Córy) 28.05.05, 22:54
        Jak możesz, daj chociaż parę info dot. choroby na @. Zobaczę co się da zrobić.
        • kirk12 Re: Kirk, (dot. Twojej Córy) 28.05.05, 23:17
          To Ya choroba wobec ,której jastesmy bezradni nazywa się łuszczycą.
          Dzięki za zainteresowanie,jeżeli należysz do osob ,ktore napisaly do mnie
          wcześniej to przepraszam ,ale staram się traktować każdego rozmówcę
          indywidualnie i naprawde po alkoholu nie próbuję rozwiazywać istotnych spraw
          • to.ya Re: Kirk, (dot. Twojej Córy) 28.05.05, 23:20
            kirk12 napisał:

            > To Ya choroba wobec ,której jastesmy bezradni nazywa się łuszczycą.

            Tak, to wiem, bo doczytałam. Ale szczegóły by się przydały jakieś. Coś, co
            lekarzowi, który nie widzi Pacjenta pomoże coś doradzić.

            > Dzięki za zainteresowanie,jeżeli należysz do osob ,ktore napisaly do mnie
            > wcześniej to przepraszam ,

            Nie. Piszę po raz pierwszy, a @ do Ciebie nie wysyłałam.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 29.05.05, 13:19
      Hell na Twoje pytanie w czym kobieta z błoną jest lepsza od takiej bez wydaje
      mi się,że odpowiedziałem w drugiej części mojego wczorajszego postu z
      godz.15.06.Rozszerzając dodam ,że ja swej żony już nigdy "nie będę nosił na
      rękach"tak jak to robi do dzisiaj wielu moich kolegów,którzy trafili na żony
      takie ,które z nimi traciły dziewictwo.Tym,które zaczną wynajdywać przypadki
      nieudanych takich małżeństw we3jdę w słowo,że jest wiele czynników
      determinujących sukces małżenstwa ,a ten jest jednym z nich ,wcale nie
      jedynym.Watek seksu oralnego,a także nawet analnego jaki /według wrogo do
      dziewic nastawionych kobiet z przeszłościa/jest głownym atrybutem dziewic
      wielokrotnie odpierałem na innych forach tym,że napewno trafiają się takie
      dziewice jak i takie,które chirurgicznie odzyskują błone,ale oszustki co
      najwyżej się trafiają,a nie są w większosci.Pozostając jeszcze przy tym temacie
      dodam jeden przykład kobiety zasługującej na nie mniejszy szacunek niz dziewice-
      to dziewczyna,którą zgwałcono.
      Powracajac do mojego życia , bo długi weekend powoli się kończy i aby się mijać
      z żoną nie będą potrzebował alkoholowego maratonu i odcięcia się od realu w
      inernecie.Moja żona utraciła mój szacunek i spowodowała,że sam siebie
      przestałem szanować.Ponad 20 lat razem prysły jak bańka i kilka dni temu wręcz
      się przeraziłem,gdy nieśmiało powiedziala abyśmy pomyśleli o wyjażdzie nad
      jakieś morze ,rzekomo te klimaty są namiastką Morza Martwego /podobno
      Ci ,którzy tam byli sa jedynymi ,którym choroba jaką ma córka przestała
      nawracać/.Moje obawy wynikają z faktu,że już ubiegłoroczny urlop wykazał,że nie
      potrafimy już być razem,i nawet kilkudniowe wyjazdowe imprezy jakie czasami
      organizuje moja firma są dla nas razem za długie.
      • hell Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 29.05.05, 15:00
        kirk... wbrew temu co moze sie wydawac z wczesniejszych postow szanuje twoje
        poglady na sprawy ,,pierwszego razu"., napewno bledem bylo to iz zona wiedzac
        jakie masz poglady po pierwsze zataila przed toba ten wazny dla ciebie fakt a
        po drugie ze wogole przyznala sie do ,,bledu". wychodzac z zalozenia ze ,,czego
        oczy nie wiedza tego sercu nie zal" - do pewnych spraw sie nie wraca bo tworza
        one tylko niepotrzebny zamet jak widac na twoim przykladzie. A teraz w
        podsumowaniu wychodzac za maz dziewica nie bylam mialam i juz kilku
        partnerow.Kazdy z nich (oprocz pierwszego) wiedzial jak sprawy sie maja,
        naprawde Kirk nie byli to faceci o niskim poczuciu godnosci osobistej albo nie
        miejacy u kobiet powodzenia. Moj maz rowniez ,,sroce z pod ogona nie wypadl On
        rowniez wiedzial jak sprawa sie miala i nie roztaczalam przed nim
        mirazy ,,dziewictwa na sile". Wiem ze trudno ci bedzie w to uwierzyc ale sa
        faceci ktorzy naparwde nie przywiazuja do tego takiej wagi jak Ty. Nie mniej
        pozdrawiam i mam nadzieje ze znajdziesz zona jednak nic porozumienia.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 29.05.05, 16:55
      6 lat temu ,gdy nasz syn po kolejnej kłótni spytal się jej dlaczego z tatą jest
      odpowiedziala mu ,bo tatę kocham.Teraz nie wiem czy by to powtórzyła.
      Dzień przed tym jak rozpocząłem swój pijacki maraton ,chciała mi dać jakis
      prezent na urodziny i złożyć życzenia.Nie przyjąłem życzeń,mówiąc ,że może mi
      składac życzenia ktoś komu jestem obojętny,ale nie ktoś kto mnie nienawidzi ,
      bo takie słowa słyszałem z jej ust kilka razy w ciągu poprzednich dni,próbowala
      rozmywac znaczenie tamtych wcześniejszych słów.
      Dla tych,którym może to się wydac niezrozumiałe w jednym na pewno jesteśmy
      zgodni małżeństwo zawiera się jedno na całe
      życie.
      Dwa lata temu oglądałem film z michaelem Douglasem i Kathleen Turner,
      wcielających się w małżenstwo ,które doszlo do etapu,że razem juz nie mogli
      być,ale nie udawalo się im również żyć oddzielnie.W sumie następowała
      obustronna eskalacja nienawiści , i tragiczna śmierć napewno faceta i
      móżliwe,że kobiety/ale tego nie pamiętam już dokładnie/.Powiedziałem wtedy
      żonie,że ten film powinniśmy potraktować jako przestrogę bo kroczymy ich drogą.
      Dla mnie smutne jest, to że w życiu osiągałem zawsze wszystko to co
      chciałem,dokładnie bez wyjątków .Tzn. z jednym wyjątkiem dotyczącym przeszłości
      żony.Najsmutniejsze jest to,że te możliwości,ktorymi mnie obdarowal los nadal
      chyba pozostały, a mimo tego pchamy się ku zgubie wzorem bohaterów tamtego
      filmu mimo pelnej świadomości ku czemu zdążamy.
      • malgo44 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 29.05.05, 17:21
        idź juz gdzies bo to przechodzi juz wszelkie normy - i ciekawe kogo i jak teraz
        obrazisz? Jakies straszne kompleksy cę trzepią i to tyle - i nie lej juz tu
        tej żółci bo tylko sie nam wszystkim ciebie zal robi....
        • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 29.05.05, 19:36
          Malgo ,to nie ja ciebie,ale ty mnie próbujesz obrazić.Nic o tobie nie wiem ,i
          nie przypominam sobie ,abyśmy się zetknęli na tym ,czy jakimkolwiek forum lub w
          realu.To co o tobie wiem ,to tylko Twoja poprzednia wypowiedz,ćzy raczej
          ujadanie.Jesteś jak zdechla ryba,która płynie z nurtem rzeki .Nie masz swojego
          zdania więc podpierasz się innymi.
          • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 00:29
            kirk12 napisał:

            > Malgo ,to nie ja ciebie,ale ty mnie próbujesz obrazić.
            >.To co o tobie wiem ,to tylko Twoja poprzednia wypowiedz,ćzy raczej
            > ujadanie.Jesteś jak zdechla ryba,która płynie z nurtem rzeki

            bez komentarza:DDDDDD
    • drak62 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 10:25
      Ten post powinien być przestrogą dla wszystkich kobiet/dziewczyn , którym
      przyjdzie do głowy głupi pomysł aby zwierzać sie swojemu obecnemu
      chłopakowi/mężowi ze swoich doświadczeń dotyczących poprzednich związków.
      Przeszłość nie istnieje - to moja szczera rada.
      • hell Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 11:30
        reasumujac: KOEDUKACYJNEJ SPOWIEDZI MOWIMY STANOWCZO NIE!!!!!
      • triss_merigold6 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 12:55
        A jak już się trafi uparty fanatyk - łgać bez mrugnięcia okiem byle spójnie.
        • hell Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 14:01
          Bo klamac to trzeba umiec...;)))). Swoja droga co sie stalo ze nagle
          przejrzales na oczy iz zona cie hym,,oszukala"...
    • aaniaa1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 15:06
      Zespol madonny i ladacznicy?
      • zygmund Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 16:10
        Choroba alkoholowa?
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 18:28
      Hell ja napisałem chyba wyrażnie kiedy i dlaczego pojawiły się u mnie
      wątpliwości.Po drugie gdy dziewczyna,któa kochasz mówi Ci coś ze łzami w
      oczach ,to uwierzysz jej ślepo , a póżniej nawet jak Ci coś nie gra to za żadne
      skarby świata nie chcesz spowodować u niej łez.
      A teraz do innych gdy rozpocząlem to forum bardzo mi się nudziło.Póżniej gdy
      zrozumiałem,że na forum mężczyzny głowni rozmówcy to chórek kobiet po
      przejściach mialem zamiar sie wycofać bo spierać się z grupa kobiet,które dla
      facetów pozostana brutalnie mówiąc przechodzonymi to nudne malo ciekawe zajęcie.
      Tym mistrzyniom kłamstwa jak Triss powiem,że wiem o istnieniu takich nawet w
      swoim otoczenie i nie oskarżam ich ponieważ one mnie prostu nie obchodzą,sam
      sie kłamstwem brzydze.Tym "mądrym",ktore gdy wypowiadaja się chórem twierdza,że
      o przeszłości najlepiej jest nie mówić przyznam rację ,a nawet,że to jest
      bardzo proste,bo faceci,dla których kobieta liczy sie tylko przez pryzmat
      uprawianego z nią seksu nigdy takich pytań nie zadadzą .Troche trudniej gdy
      oboje się równolegle zakochają,tedy kobieta stanie na głowie aby sie upewnić o
      ewentualne uczucia gościa do byłych .Facet natomiast ,o te uczucia nigdy nie
      zapyta bo go ten temat niespecjalnie interesuje natomiast zawsze zapyta o
      przeszłość łóżkową.I wtedy te mądre teraz w chórze zgłupieja patrząc w oczy
      ukochanego jeśli zbędą temat to mogą być pewne,że wróci z większą siła póżniej.
      Nie wyobrażam sobie wspólnego życia dwóch osób,z których jedna lub obie robiły
      cos w przeszłości i nie maja odwagi powiedzieć o tym partnerowi.Taki związek
      zbudowany będzie na bardzo słabym fundamencie.Możliwa jest póżniej sytuacja,że
      taki żonkoś idąc za rączke z wymarzoną dziewczyną usłyszy jak wymijający go
      facet powie do drugiego 'Tę jak pieć lat temu rżnąłem w akademiku to tak
      jęczała ,że wszyscy kolesie mi zazdrościli" Ten szczęściarz pewnie w pierwszej
      chwili najchętniej dal by w twarz mijanemu,ale za co?,że mówi prawdę ,ćzy w
      obronie honoru kobiety ,która już dawno ten honor straciła.
      Na pooczątku roku,na jednym z forów,które otworzyl nieszczęsliwy chłopak nie
      mogący sie pogodzić z faktem iż ktoś inny spal jego dziewczyną ,wsród
      wypowiadajacych się pań była jedna,która mogła by należec do chóru z tego forum.
      Ona też twierdziła,że przeszłość nie jest ważna,mieszka z chłopakiem od
      czterech lat wyjaśnili sobie tyle ile trzeba ,ja jej napisałem,żeby nie
      śpieszyła się z ferowaniem wyroku.Gdzieś w marcu otworzyła wątek ,którego
      początek byl mniej więcej taki..." ten ......,wziął mnie niedawno na
      zwierzenia,a dzisiaj powiedział,że z nami koniec bo za szybko poszłam do łóżka
      z poprzednim chłopakiem.Ponieważ nie lubię kopać leżącego nie wszedłem na ten
      jej wątek,ale gdybym to zrobił to napisałbym,że zostawił ją nie tyle za to,że
      za szybko,ale za to,że wogóle poszła z tamtym do łóżka/ten wariant kończenia
      należy do facetów,którzy dlatego,że sami nie byli święci mają trudności z
      powiedzeniem wprost,że nie są w stanie zaakceptować faktu iż kobietę z którą
      mieliby wiązać przyszłość rżnął ktoś inny/.
      Ta ostatna dygresja to gwoli ostrzeżenia pań ,które zbyt pewnie czują sie w
      aktualnym związku.P_rzeszłość nawet po wielu latach może zrujnować nie tylko
      taki związek w którym było kłamstwo,ale też taki , w którym była otwartość , a
      fora są pelne wypowiedzi ojców dzieciom,którzy po latach nie mogą znieść
      pewnych faktów z przeszłości żon.
      • aaniaa1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 19:15
        > zbudowany będzie na bardzo słabym fundamencie.Możliwa jest póżniej
        sytuacja,że
        > taki żonkoś idąc za rączke z wymarzoną dziewczyną usłyszy jak wymijający go
        > facet powie do drugiego 'Tę jak pieć lat temu rżnąłem w akademiku to tak
        > jęczała ,że wszyscy kolesie mi zazdrościli" Ten szczęściarz pewnie w
        pierwszej
        > chwili najchętniej dal by w twarz mijanemu,ale za co?,że mówi prawdę ,ćzy w
        > obronie honoru kobiety ,która już dawno ten honor straciła.

        Takich sytuacji mozna stosunkowo latwo uniknac nie sypiajac z burakami i
        prostakami, a na partnerow seksualnych wybierajac sobie mezczyzn na poziomie,
        ktorzy potrafia zachowac dyskrecje. Tacy tez chodza po tym swiecie, chociaz
        tobie pewnie ciezko to sobie wyobrazic.

        A tak poza tym po przeczytaniu wszystkich twoich postow w tym watku stwierdzam,
        ze kwalifikujesz sie do leczenia (najlepiej zamknietego).
      • triss_merigold6 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 19:23
        Ależ Cię drażnię.P Ciągle nawiązujesz do moich wypowiedzi.
        Cherie, ja nie musiałam kłamać. Uwłaczałoby mojej godności kłamanie w sprawach,
        które są częścią mojego życia i świadomych wyborów.
        Bez szczegółów, bez podawania dokładnej liczby partnerów seksualnych też można
        w sposób kulturalny odpowiedzieć na pytanie o przeszłość.
        Facet, który chciałby koniecznie dowiedzieć się "ilu" nie byłby moim życiowym
        partnerem.

        Mowiąc o kłamaniu miałam na myśli te biedne młode cipki co bzyknęły się
        namawiane gorąco, żałują a II partner w życiu ma zostać ślubnym i jest
        cokolwiek wrazliwy na punkcie cnoty.
        Ja niczego nie żałuję. Fajnie było.;)
        Jeżeli mój małżonek po 10 latach obudzi się i zacznie mu doskwierać, że w wieku
        27 lat nie byłam dziewicą, to cóż... problemów z rozstaniem robić nie będę.
        Wiedziały gały co brały.P
    • les.vacances Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 19:28
      Czytam, czytam i oczom nie wierzę.
      Kirk, jesteś powierzchownym, słabym człowiekiem i bardzo się ze sobą męczysz.
      Kobietę ogladasz jako niewolnicę mężczyzny ogladana wyłącznie przez pryzmat
      błony dziewiczej, niewolnicę nie mającą prawa do dysponowania swoją osobą. Twój
      brak szacunku do kobiet (słownictwo, jakim sie posługujesz) świadczy bardzo źle
      o Twojej kulturze i Twoim wychowaniu, a także o twojej małej świadomości, ze
      kobieta jest takim samym człowiekiem, jak mężczyzna.
      Wyobrażam sobie Twój dom pełen posłusznych Ci kobiet, których samopoczucie
      zależy wyłącznie od Twojej ich oceny, i im współczuję.
      Tobie nie współczuję.
      Tacy, jak Ty powinni spędzic zycie w samotności, nie mając w sobie szacunku do
      innych ludzi.

    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 19:51
      Triss ja szanuje inteligentne kobiety ,i jak sądzę do takich należysz.Zgadnąć
      jednak , że masz na myśli pweien rodzj cipek,gdy pisałaś o kłamstwie nie mogłem.
      Co do Aanii ,to dziewczę z niej jeszcze bardzo naiwne ,gdy pisze o dyskrecji
      mężczyzn,bo akuratnie w temacie ,na który liczy to faceci są bardzo dyskretni
      pomijając tylko wszystkich dalszych i bliższych znajomów i takich,których
      kiedykolwiek spotkają w życiu.
      co do Les - to bardzo się mylisz.jest wiele kobiet,które uparcie krzyczą i maja
      rację,że są równoprawnymi ludżmi jak mężczyżni,ale te krzykaczki zapominają o
      tym, ,że nie są wcale identyczne i nie wszystkie elementy tej równości im
      pasują np. to,że mężczyżni śa w relacjach z sobą często brutalni ,i wtedy takie
      babo-chłopy , spotykają sie traktowaniem należnym nie wiadomo czemu , a więc
      mogą usłyszeć prawdę w oczy w jężyku trochę tylko łagodniejszym niż by ta
      prawda skierowana była do drugiego mężczyzny.
      • les.vacances Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 20:06
        Chyba się nie rozumiemy. Ja nie mówię o dziwkach, ani o kobietach, które idą do
        łóżka z kimkolwiek. Ty chyba uważasz, że każda kobieta, która w dniu słubu nie
        była dziewicą to albo dziwka, albo właśnie taka, która sypiała z kimkolwiek.
        Ciekawe, skąd takie wyobrażenie?
        Kobieta i mężczyzna to nie to samo, oczywiście. Natomiast pogląd, że współżycie
        przedmałżeńskie kobiety "bruka", mężczyzn zaś nie - nie dość, że zadziwiające,
        to przeniesione żywcem z innej epoki.

        PS. Czy jak dzis mijasz na ulicy kobiety, z którymi sypiałes przed slubem tak
        wykrzykujesz na ich widok, jak piszesz?
        Czy te kobiety to były dziwki?
        Czemu z nimi sypaiałeś narażając je na opinię (...)
        Przeciez je świadomie "psułeś".
      • aaniaa1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 23:42
        > Co do Aanii ,to dziewczę z niej jeszcze bardzo naiwne ,gdy pisze o dyskrecji
        > mężczyzn,bo akuratnie w temacie ,na który liczy to faceci są bardzo dyskretni
        > pomijając tylko wszystkich dalszych i bliższych znajomów i takich,których
        > kiedykolwiek spotkają w życiu.

        Wystarczy nie sypiac z dresiarzami, a raczej nie zdarzy sie sytuacja, w ktorej
        mijany na ulicy byly facet zacznie robic glosne aluzje na temat szczegolow
        wspolnego zycia seksualnego.

        Rozumiem, ze w twoim srodowisku takie zachowania sa na porzadku dziennym, w
        moim nie, zatem moge spac spokojnie :P.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 20:19
      Les - nie zrozumiałaś praktycznie nic z moich wypowiedzi.
      • les.vacances Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 20:33
        Zrozumiałam tyle, że jeśli by Twoja żona przyznała Ci sie przed ślubem, że nie
        jest "niewinna", nie ożeniłbys się z nią, ponieważ następnie mógłbys spotkac na
        ulicy mężczyznę, który by wykrzyknął tak, jak opisałeś, co naraziłoby Cie na
        wstyd. Prawdopodobnie kochała Cię i zaryzykowała przemilczeć prawdę. Nie udało
        się. Automatycznie załozyłeś, że Twoja żona szła do łóżka z byle chamem. Tak ją
        oceniłes niezaleznie od tego, że nigdy Cię nie zawiodła, wręcz przeciwnie. Tak
        osądziłeś matkę swoich dzieci. I tak ją skreśliłeś.
        Nie umiesz kochać, kirk.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 21:24
      Les ja otworzyłem to forum w zeszłym tygodniu ,gdy mi sie nudziło.W tym ,na
      brak zajęcia nie narzekam.
      Twoje rozumowanie bardzo się poprawiło.Co do pierwszych dwoch linijek,które
      napisałaś ,to dzisiaj nie wiem co by się zmieniło ,gdyby wtedy odpowiedziała
      mi szczerze na pytania,które jej zadałem .Na pewno moja decyzja o ślubie jaka
      by ona nie była ,byłaby wtedy w pełni świadoma i żadnych wątow o przeszłośc nie
      miałbym prawa nigdy mieć.Na pewno też słowo gwałt nie byłoby dla mnie tak
      bolesne , bo mimo że jest wiele krzywdy na świecie ,to przechodzę obok
      niej ,pomagam jeżeli mogę ,ale tak jak każdy kto nie jest Matką Teresą , żyje
      dalej swoim życiem. Co do tego że,ktoś mógłby krzyknąć na ulicy to , również
      zawsze miałem /tak jak to się nazywa dzisiaj wysoką samooceną/,że gdyby tak
      się zdarzyło napewno nie wziął bym tego do siebie. Co do chodzenia do łóżka z
      każdym chamem , to takie myśli nigdy nie przyszłyby mi do głowy , z powodów jak
      wcześniej ,że tak bardzo nie mógłbym się pomylić.
      Dzisiaj jednak moje zdanie jest ,takie,żeby faceci ,ci którzy maja większe niż
      inni możliwości jeżeli o chodzi o wybór jednej partnerki na życie , wybierali
      te ,które właśnie z nimi miały swój pierwszy raz ,chociaż sam mogę być tylko na
      90% pewny tego,że powtarzając przeszłość i mając pełna świadomośc pewnych
      zdarzeń wycoałbym się z mojego związku i na zawsze połączyl z kimś ,kto wtedy
      był w moim kręgu uosobieniem urody,inteligencji no i oczywiście nie wpuścił
      innego w siebie.
      Co do żony nie skreśliłem jej,aczkolwiek oboje jesteśmy na etapie w naszych
      relacjach dość krytycznym.
      • les.vacances Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 21:36
        Staram sie rozumieć Twoje mysli.
        Jesli chodzi o "chamów", chamem jest mężczyzna, który zachowuje sie np w sposób
        przez Ciebie opisany (chwaląc sie głośno swoimi niegsysiejszymi podbojami).

        Od siebie powiem tak: nie tylko mężczyźni mogą wybierać, kobiety również. Co
        więcej - to mężczyzna proponuje, kobieta dokonuje wyboru, nie na odwrót.
        Tak, że Twoje na ten temat wyobrażenie jest, moim zdaniem, mylne.

        Pominę w tym momencie fakt zatajenia przez Twoja zonę swej przeszłości, o tym
        juz pisałam.
        Jeśli natomiast ja byłabym w sytuacji, że mężczyzna rezygnuje ze mnie z powodu
        nieposuadania przeze mnie błony dziewiczej, byłaby to moja z nim ostatnia
        rozmowa - i to na moje zyczenie.
        I nie mów mi, proszę, że nie wiem, o czym piszę.
        Zwyczajnie nie interesowałby mnie mężczyzna, dla którego jestem tylko błoną
        dziewiczą, pomyslałabym, ze jest ograniczony.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 21:31
      I jeszcze jedno Les .Mężczyżni kochaja,ale inaczej niz kobiety.Na pewno nie
      umiem kochać ,tak jak one .Bo w mojej miłości jest tyle móżgu mężczyzny ile w
      Twoim kobiety , a to są jednak różne płcie i być może z uwagi na różnice
      potrzebne aby być razem.
      • les.vacances Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 21:41
        Na szczęście, nie jesteśmy tym samym.
        Znam takie opinie, jakie tu prezentujesz.

        "Inaczej" - to znaczy jak?
        Skąd wiesz, jak kochaja kobiety?
        Cóz to za uogólnienia?
        Nigdy nie dowiesz się, ajk działa mózg kobiety, jak ja nie dowiem się, jak
        działa Twój.
        Dlatego nie wolno zamykac sie tylko w swoim mózgu i wszystkiego swoja miara
        mierzyć, bo jest jeszcze ta tajemnica, której nigdy nie zrozumiesz.
    • biseks Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 23:50
      Przeczytałem sobie tak wieczorkiem wszystko co napisałeś tutaj w tym wątku i odnoszę nieodparte wrażenie, że jesteś mało dojrzałym mężczyzną. Nie mnie tutaj oceniać przyczyny takiego stanu rzeczy, ale brak dojrzałości bije na odległość. Jesteś niepewny własnej męskości? Musisz być tym pierwszym? Piszesz jak dzieciak o jakimś spuszczaniu przez poprzedniego partnera. Tak to już jest na tym świecie, że w ten sposób uprawiany jest zazwyczaj seks, że nasienie znajduje się w kobiecej pochwie. Tak też ten świat jest skonstruowany, że zanim wybierzemy tego parntera na całe życie czasami, by nie rzec często, wcześniej trafiamy na innych partnerów, wespół z którymi uczymy się życia, przy których dojrzewamy, wzrastamy, uczymy się w końcu także własnej seksualności.

      Psychoanalizy tutaj robić nie będę (choć chyba mógłbym), ale i tak zapewne stwierdzisz że bajdurzę, choć... z wykształcenia jestem właśnie psychologiem. I poradę u psychologa w końcu polecam Ci by... pomóc Ci zrozumieć pewne prawidła rządzące tym światem i by wyleczyć Cię z tych kompleksów dotyczących Twojego męskiego ego, które niewątpliwie posiadasz, choć pewien jestem że publicznie na forum będziesz zaprzeczał. Dlatego właśnie proponuję zaciszny, intymny gabinet psychologa, któremu będziesz mógł wyjawić prawdziwe powody Twojej niskiej samooceny, której zwierciadłem są dylematy, które w tym wątku były roztrząsane.

      pozdrawiam
      biseks
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 30.05.05, 23:55
      Jednak w dalszym ciągu nie zawiele zrozumiałaś.Na przykład innej miłości
      kobiety i mężczyzny dam Ci taki przykład jaki nagle przyszedł mi do
      głowy .Kiedys jeden z moich kolegów bardziej sie bawił na studiach niz inni do
      tego stopnia ,że rodzice, a w szczególnosci ojciec stracili cierpliwość,gdy
      tomek przez dwa lata nie zaliczył pierwszego roku,a o jego ekscesach po pijaku
      huczało całe miasteczko studenckie..Ojciec,który byl dość
      ustosunkowany "zalatwl" synowi 3-letnią służbę wojskową w marynarce.Wtedy
      wojsko było bardziej uciążliwe niz aktualnie,a dla wielu młodych facetów
      tragedia równoznaczna z przekreśleniem szans życiowych.Z tego co wiem ,matka
      nie mogła sie pogodzić z działaniem ojca,pierwsze pozwolenie na przepustkę syn
      mógł otrzymać dopiero po pół roku, a tak bawiąc sie na studiach czasami
      zaglądal do do mu nawet dwa razy w miesiącu.Syn ,przynajmniej wtedy
      znienawidził ojca,matka rownież nie mogła darować mężowi surowości,bo to
      przecież był jej jedyny Tomuś, winni koledzy i łatwe koleżanki , on by się
      napewno opamiętał.Nasz kontakt się póżniej urwał i nie wiem co teraz robi
      Tomek.Ale , wiem,że każde z rodziców go kochało tylko inaczej.Pozostałe
      rzeczy,które piszesz to oklapane slogany,w których jest zawsze więcej lub mniej
      prawdy,ale powtarzanie i komentowanie prasowych i telewizyjnych pólprawd to
      strata czasu bo tamtym przynajmniej za to płacą.
      • les.vacances Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 00:17
        Przykro mi, kirk, ale nie jestes dla mnie partnerem do rozmowy - jestes zbyt
        ograniczony, zadufany i - po prostu - głupi.

        Przykro mi spotykac ludzi, którym wydaje się, że posiedli całą mądrość świata.
        Sa to głupcy.

        Nie zyczę Ci powodzenia.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 00:27
      Biseks- znam dokonania kilku biseksualnych artystów ,ale jeżeli chodzi o
      orientację seksualną to są mi oni bardzo obcy ,aczkolwiek bardziej życzliwie na
      nich patrzę niz na gejów ,a tym bardziej na pedofilów,do których należy Twoj
      idol dyżurny psycholog w kraju.Co do podpierania się przez Ciebie psychologią
      jako kierunkiem,który jak twierdzisz ukończyłeś,a może na wyrost,żeby dodać
      sobie powagi masz zamiar ukończyć,to p[ewnie uczyłeś się na studiach,że
      jakąkolwiek diagnoże można zacząc dpopiero po uprzednim kontakcie z
      potencjalnym "pacjentem".Ubolewam,że są uczelnie,które kształćą tak miernych
      specjalistów ,ale mimo wszystko was ,też chyba obowiązuje jakaś etyka ,a
      pozyskiwanie potencjalnyck klientów , podchlebiając sie niektórym
      kobietom /chociaż Tobie jaka płec to obojętne/mnie mierzi.Pewnie jako student
      słyszałeś,że wielu psychologów nimi zostaje bo nie może poradzić sobie z swoimi
      kompleksami ,życzę Ci więc abyś przynajmniej z nimi sobie poradził , a co do
      Twojej orientacji seksualnej to jest mi głupio, ale wole jak tacy jak Ty mniej
      publicznie afiszują się z nią.
      • biseks Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 00:55
        >Biseks- znam dokonania kilku biseksualnych artystów ,ale jeżeli chodzi o
        >orientację seksualną to są mi oni bardzo obcy ,aczkolwiek bardziej życzliwie >na nich patrzę niz na gejów ,a tym bardziej na pedofilów,do których należy >Twoj idol dyżurny psycholog w kraju.

        Kris, wątpliwej błyskotliwości wycieczkami ad personam próbujesz sobie dodać męskości? Nie ta droga. Mi z moją naturą jest bardzo dobrze, mojej żonie także, moim przyjaciołom również nie najgorzej i ... to nie ja się tutaj uskarżam w tym wątku a Ty. Wróćmy więc do Twojego przypadku, który wydaje się wdzięczniejszym do nocnego deliberowania.

        >Co do podpierania się przez Ciebie psychologią
        >jako kierunkiem,który jak twierdzisz ukończyłeś,a może na wyrost,żeby dodać
        >sobie powagi masz zamiar ukończyć,to p[ewnie uczyłeś się na studiach,że
        >jakąkolwiek diagnoże można zacząc dpopiero po uprzednim kontakcie z
        >potencjalnym "pacjentem".

        Dlatego też napisałem, że jesteś jedynie niedojrzały, a nie napisałem że zapewne cierpisz na problemy z potencją, masz idiosynkrazje seksualne i kilka innych przypadłości cechujących osoby z niską samooceną.

        >Ubolewam,że są uczelnie,które kształćą tak miernych
        >specjalistów ,ale mimo wszystko was ,też chyba obowiązuje jakaś etyka ,a
        >pozyskiwanie potencjalnyck klientów , podchlebiając sie niektórym
        >kobietom /chociaż Tobie jaka płec to obojętne/mnie mierzi.

        Chyba rzeczywiście masz dość duże problemy z kobietami, skoro na podstawie mojego jednego skromniutkiego wpisu już postawiłeś diagnozę, że komukolwiek się przypochlebiam :) Otóż drogi Krisie, jeśli dwie osoby mają podobne poglądy to można co najwyżej mówić o zbieżności w ich światopoglądzie, a o nie przypochlebianiu się komukolwiek.

        >Pewnie jako student
        >słyszałeś,że wielu psychologów nimi zostaje bo nie może poradzić sobie z >swoimi kompleksami ,życzę Ci więc abyś przynajmniej z nimi sobie poradził

        Twoje wydają mi się ciekawszymi, w dodatku osoby podobne do Ciebie za uświadomienie kilku zjawisk występujących powszechnie na tym ziemskim łez padole jeszcze mi płacą :), taki paradoks.

        Twój kompleks "nie bycia pierwszym" jest raczej typowy dla osób 17-20 letnich. Wnioskuję, że jesteś starszym panem, więc niewątpliwie mamy tutaj do czynienia z jakimiś zaburzeniami. Ja pisałem tylko o Twojej niedojrzałości, Ty sobie parę rzeczy nadinterpretowałeś i w dodatku próbując się nieudolnie bronić zrobiłeś sobie wycieczki osobiste pod kierunkiem mojej preferencji seksualnej. Śmieszne, by nie rzec że żałosne.

        >co do Twojej orientacji seksualnej to jest mi głupio, ale wole jak tacy jak Ty >mniej publicznie afiszują się z nią.

        Oczywiście, lepiej pisać o fobii dotyczącej spermy w pochwie własnej żony przed 20 laty :) :) :). Napisz coś jeszcze, bo już nie radzę Ci jako psycholog, ale jako zwykły współforumowicz i mogę się przy okazji setnie ubawić.

        To jakie idiosynkrazje jeszcze masz? Może takie, że żona spojrzała na innego penisa? Albo że go dotknęła? Aż boję się pomyśleć co zrobiłbyś, gdyby Ci powiedziała że połykała jego nasienie :) :) :) Pewnie popełniłbyś samobójstwo :) :) :)

        pzdr.
        lucek

        PS. Wybacz mi raz jeszcze. Masz rację, że jako psycholog nie powinienem. Ale to za te osobiste wycieczki dotyczące mojej seksualności, z którą w przeciwieństwie do Ciebie ja problemów nie mam :) :) ;)
    • biseks Re: DROGIE PANIE!, CZYTAM TAK TEN WĄTEK... 31.05.05, 01:12
      ...i w zasadzie cieszę się, że są takie osoby jak Kirk czy Gaudio. Dlaczego? Bo jako psycholog wiem, że jeszcze przez długie lata będe miał kupę roboty :)

      Składam Wam jako mężczyzna pełen szacunek. I wiedzcie, że są tacy mężczyźni na tym świecie, nawet w zdecydowanej większości, dla których erotyczna przeszłość ich partnerek jest interesująca tylko wtedy, gdy one same chcą ją ujawnić i szanują je bez względu na to czy uprawiały seks z jednym, pięcioma czy pięćdziesięcioma mężczyznami wcześniej. Są w końcu tacy mężczyźni, którzy już dawno zrozumieli że kobieta ma dokładnie takie samo prawo do swojej seksualności jak mężczyzna i jej erotyczne ekscesy nie są pejoratywnie nazywane "kurestwem", a jedynie samoświadomością seksualną i pragnieniem korzystania z tej przepięknej sfery życia jaką jej ludzka seksualność. A tacy panowie jak Kirk czy Gaudio to tacy chłopcy, którzy mają dość wątłe własne ego i nie znoszą faktu, że ich kobieta może w innym mężczyźnie znajdować punkt odniesienia. Pięknie napisała wiedz-ma o tym, co mógłby Kirk przeżywać, a co przeżywa z powodu swojego wyimaginowanego problemu. Poprzez swoją niedojrzałość zapewne udręczał kobietę pytaniami i dokonywał powolnego aktu psychicznej samodestrukcji budując w wyobraźni jej poprzednie kontakty. Po co? Ano właśnie z powodu niskiej samooceny, która nakazuje mu objawiać nam się tutaj jako prawdziwy samiec, który jest zdobywcą i który nie znosi konkurencji, choćby ta była na długo przed nim samym. Bolesne jest tylko to, że... o męskości to absolutnie nie świadczy, a raczej o niedojrzałości, niskiej własnej ocenie, kompleksach i próbie ich zrekompensowania poprzez tak zdecydowaną postawę, która tak naprawdę jest próbą ucieczki przed własnymi słabościami. I nie jest absolutnie fałszem to co napisała Biedronka o niemożności zniesienia porównań z innym mężczyzną. Tak właśnie jest, bo tego typu zachowania podobne Krisowi są właśnie taką próbą ucieczki przed byciem porównanym z innym samcem, który mógł być lepszym kochankiem, sowiciej obdarzonym przez naturę, z większym polotem i fantazją seksualną.

      Ale Kirkowi też współczuję, bo obserwuję podobnych pacjentów dość często i wiem jakie dylematy nimi targają, jak nadszarpnięte jest ich zdrowie psychiczne i w końcu... jakie piełko potrafią z tego powodu zgotować swoim najbliższym.

      pozdrawiam serdecznie
      biseks
      • biedronka14 Re: DROGIE PANIE!, CZYTAM TAK TEN WĄTEK... 31.05.05, 01:31
        Amen!


        Kirk, Tobie mimo wszystko bardzo zycze spokoju ducha i wyklarowania calej sytuacji.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 01:23
      Biseks ,przykro mi, ale ide juz spać.Bardzo mi pochlebiłeś nazywajac twoją
      zgodność z jakąś forumowiczką /kami/ w poglądach odnośnie mojej skromnej osoby
      światopoglądem ,proszę jednak nie módl się do mnie.Piszesz coś ,że jesteś
      idio.. coś tam dalej wybacz,ale nie znam tego słowa ,jeżeli usłyszałeś je na
      studiach,albo stojąc koło studentów psychologii , to ja nie wielu mam znajomych
      psychologów ,ale latwo rozpoznaje hochsztaplerów w różnych dziedzinach
      wiedzy ,więc przetlumacz na polski co znaczy,że masz w sobie idiosynkrazję ,
      bo według mnie znaczy to,że jestes laską lub faciem zbyt powszechnie posuwaną
      i mającym niechętny stosunek,do tych którzy nie akceptują takich postaw
      • biseks Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 02:46
        A najbardziej przykre w tym wszystkim jest to, że spłodziłeś dzieci i je niestety "wychowujesz". I nawet cieszyć się tym nie potrafię, że one także dadzą mi kiedyś w przyszłości zarobić, bo mając takiego nauczyciela jak Ty nie sposób po prostu od problemów uciec i konieczności ich późniejszego rozwiązania. Amen.

        pozdrawiam
        biseks
      • morlok.rap Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 01.06.05, 15:06
        na pewno nie ma nic wspólnego z idiotą :D
        umarłem - po prostu umarłem ze śmiechu
        Pascalu - na forum humoru wątek :DDDDDDDD
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 01:45
      Ruszyła mnie obawa o forumowiczki,bo one maja lub kiedyś będą miały
      dzieci,biseks to nie jest moży całkowity pedał ,ale taki półpedał.Mimo,że jeden
      pedofil bardzo zepsuł reputacje tego środowiska,wiele z was może kiedyś
      korzystać z ich usług i teraz wyobrażcie sobie,że taki obrzydliwiec jawnie z
      was szydzi , i jeżeli nawet jest psychologiem samozwańcem jak mam nadzieję , to
      gdy się mylę on może naprawdę w kontaktach z maloletnimi waszymi synami być
      niebezpieczny.
      • les.vacances Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 01:54
        Co, kilka słów prawdy usłyszałeś i tracisz panowanie nad sobą?
        Wychodzi z Ciebie prostak tak sprytnie kamuflowany?
        Prawda boli.
        Twoja agresja jest najlepszym dowodem, że biseks ma rację.

        A o kobiety Ty juz lepiej sie nie martw, jak najdalej od kobiet, kirk.
        Martw się o siebie.

        My Ciebie nie potrzebujemy, ani Twoich rad.
      • rrralf kirku12, pomożesz? 31.05.05, 06:08
        Kirku, pisałeś kilkakrotnie o forach, na których pomogłeś innym podobnym do
        Ciebie. Niestety nie umiem trafić na takie forum, więc napiszę tutaj: mam
        podobny do Twojego problem, tylko... a rebour.
        16 lat temu ożeniłem się z kobietą mojego życia. Na dobre i na złe. Przed ślubem
        rozmawialismy trochę o naszych wczesniejszych doświadczeniach seksualnych (oboje
        byliśmy czyści), przyznałem się wówczas do onanizmu, który uprawiałem jako
        nastolatek. Żona nie miała podobnych doświadczeń, ale (m.in. po rozmowie z
        naszym księdzem, który przygotowywał nas do przyjęcia sakramentu małżeństwa)
        uznała, że nie ma żadnych pretensji do mojego wczesniejszego życia. Zaznaczam,
        że nie jesteśmy regularnie praktykującymi katolikami, w nauce Kościoła cenimy
        sobie raczej wezwanie do moralności i uczciwości, niż sztywny dogmat. Co do
        mojego onanizmu, nie wchodziliśmy w szczegóły, zdawało nam sie to wówczas
        krępujące i niepotrzebne; żona ukończyła zresztą studia biologiczne, wiedziała
        oczywiście o całej męskiej fizjologii, zmazach nocnych, porannym wzwodzie itd.,
        i nie uważała tego za coś niewłaściwego.
        Przezyliśmy szczęśliwie blisko piętnaście lat. Mamy trójkę udanych, upragnionych
        dzieci. Jesteśmy rówieśnikami, i nagle, tuz przed czterdziestką, coś zaczęło
        się zmieniac w naszym życiu intymnym. Nie jestem z gruntu przeciwny
        urozmaiceniom, ale te, które zaczęła proponowac żona, wykraczały poza
        dopuszczalne dla mnie granice szacunku wobec osoby ludzkiej w małżeństwie.
        Zaprotestowałem, i początkowo protesty odniosły skutek. Wiem, że to mało dzisiaj
        używane słowo, ale nic innego nie przychodziło mi wówczas na określenie tych
        praktyk: wyuzdanie. Mimo, że żona po kilku poważnych rozmowach skończyła z
        podobnymi propozycjami, zacząłem czuć się niepewnie. Ale najgorsze było jeszcze
        przede mną. Po kilku miesiącach powrotu do satysfakcjonującej nas przez tyle lat
        miłości żona zaczeła zadawać mi zaskakujące pyatania. Początkowo o to, czy
        czuję się w pełni zrealizowany, co czuję itd. a potem o przeszłość. Zawsze
        byliśmy ze sobą blisko, odpowiadałem jej bez wachania. Potem sięgnmęła
        głębiej... Którejś nocy zapytała mnie o szczegóły moich doświadczeń seksualnych
        przed ślubem. Sądziłem, że nie mam nic do ukrycia. Mówiłem szczerze. Boże,
        gdybym mógł to teraz odwrócić... To pewnie zabrzmi głupio, ale dzisiaj nasze
        małżeństwo jest na skraju rozpadu, dalej nawet, poza skrajem - przez głupstwo
        właściwie, przez fakt, któremu nigdy nie przydawałbym specjalnego znaczenia. nie
        wiem, czy będziemy jeszcze potrafili do siebie wrócić, i okropnie się boję:
        utraty rodziny, która przecież poza naszym związkiem małżeńskim jest jeszcze
        ostoją dla naszej trójki dzieci. Dwoje z nich jest już na szczęście pełnoletnia.
        Ale i dla nich chciałbym zachować wspomnienie ciepłego, pewnego domu rodzinnego,
        nie rozbitej rodziny.
        O co poszło: żona zapragnęła poznac szczegóły mojego życia seksualnego przed
        ślubem. Nie wystarczał jej ogólnik "onanizowałem się". Pytała o szczegóły, nie
        wiem jak to ująć, techniczne. Trwało to dość długo i za którymś razem
        postanowiłem raz i konkretnie odpowiedziec na wszystkie Jej pytania. Pomyślałem,
        że chociaż to dl mnie krepujące, Ona ma jednak prawo do prawdy.
        Zapytała (to było jedno z wielu pytań), co robiłem z plamami po spermie na pościeli.
        Odpowiedziałem, że wstydziłem się Mamy, która zmieniała pościel, i jako
        nastolatek spuszczałem się w przezornie zostawioną wieczorem w tym celu w
        pobliżu łóżka skarpetkę.
        Kirku12, to brzmi strasznie, ale przez tę skarpetkę od półtora roku rozpada się
        moje małżeństwo. Jestem zrozpaczony, kocham moją żonę, widzę, jak cierpią moje
        dzieci (wyczuły, że coś poważnego się między nami zdarzyło).
        Dzisiaj siedzę całą noc przed komputerem udsając, że pracuję, i wciąz na nowo
        próbuję pojąć, co się stało.
        Dziękuję Ci, że załozyłeś ten wątek. Ty jesteś człowiekiem z zasadami, podobnie
        jak moja zona. Nie potrafiłem tego odkryc, zanim doszło do katastrofy. Teraz
        jest już chyba za późno, mogę tylko wyrzucać sobie, że tyle lat nie rozumiełem
        najbliższej mi istoty, nie znałem jej.
        Żona powiedziała, że się mną brzydzi. Że kochała odpowiedzialnego, uczciwego
        mężczyznę, za takiego mnie przez kilkanaście lat uważała. Ale nie potrafi kochać
        faceta, który robił kiedyś to, co ja. Zacutuję:
        nie potrafi kochać osoby ludzkiej, która spuszczała się w skarpetkę.
        Że czuje się gorsza od tej brudnej skarpety. To jej ubliża, sama czuje się przez
        to brudna.
        Przepraszam, piszę nieskładnie, ale jestem roztrzęsiony. Kocham moją żonę,
        powtarzam, i staram się ją zrozumieć. Wiem, że ta dla mnie bzdura (skarpetka)
        nią wstrząsnęła, nie do końca rozumiem dlaczego, ale przez idiotyczne
        szceniackie zabawy właśnie tracę najbliższego mi Człowieka. Próbowaliśmy
        rozmawiać, żona sama zgłosiła nas na terapię rodzinną, ale wszystko od półtora
        roku bez skutku: niby mieszkamy razem, ale już jaby osobno... Chociaż nie
        wyobrażam sobie życia bez niej!
        Sam już nie wiem, co robić. Taki głupi techniczny szczegół zdawał mi się
        nieistotny (wobec naszej czystości, miłości, 16 lat małżeństwa, wspólnych
        radości wychowania dzieci, poczucia, że jesteśmy rodziną) - ale Ona mówi, że nie
        potrafi się uwolnic od tej wizji mojej męskości, źródła naszego potomstwa, w
        brudnej, zapoconej (cytuję żonę) skarpecie.
        Nie wiem, czy mnie zrozumiesz, jestem w sytuacji wręcz przeciwnej do Twojej - to
        ja nieświadomie popełniłem kiedys błąd, zaniedbałem te szczegóły, które teraz
        ujawnione krzywdzą juz pięć osób: Żonę, mnie i troje naszych dzieci.
        Żałuję, że ożeniłem się z Taką Kobietą.
        Zrobiłem jej krzywdę, zawiodłem, teraz to widzę.
        Nie wiedziałem, że tak to odbierze., skąd miałem wiedzieć, wydawało mi się, że
        ta skarpetka zabrzmi jak niewinna anegdota.
        Tymczasem uraziłem Jej najgłębsze poczucie godności.
        Przeze mnie moja żona czuje się gorsza od brudnej szmaty.
        Nigdy nie wybacze sobie tego, co z głupoty i niefrasobliwości zrobiłem będąc
        nastolatkiem.
        Nie wiem, czy uda mi sie uratować nasze małżeństwo. Ufam, że tak, ale wobec
        wstrętu mojej Żony jestem juz po tylu póbach bezsilny. Chociaż szanuję ją za jej
        konskwencję.
        To trwa półtora roku piekła.
        Kończę, na dwoorze jest już jasno. Czy widzisz jakąś szansę dla swojej żony -
        czyli czy ja mogę widziec jakąś szansę dla siebie? Jestem gotów zrobic
        wszystko, żeby naprawić swój błąd, ale żona w to nie wierzy, mówi, że ciągle
        będę jej się już kojarzył z ta straszną sceną "tekstylnego onanizmu".
        W ogóle nie wiem, co dalej.
        RRalf
        PS. Apelowałes do kobiet o szacunek wobec siebie. Zrobię podobnie, z równie
        pewnie, choć inaczej doświadczonej strony: chłopaki, nie łamcie sobie życia niby
        bezpiecznymi i niewykrywalnymi "igraszkami" w młodości. To wszystko potem tkwi w
        nas, i prędzej czy później wyjdzie. Mi właśnie zniszczyło życie, złamało miłość
        najwspanialszej kobiety świata, położy się cieniem na psychice i przyszłości
        moich dzieci. Niby bzdura: w liceum spuściłem sie do skarpetki. Boże, gdybym
        mógł wtedy zobaczyc swoje zycie "do przodu", wszystkie konsekwencje...
        Przepraszam moja za to wszystko wtedy ukochana Kobiete, chocia wiem, że nie
        potrafi mi wybaczyć, bo to silniejsze od niej...
        Pozdrawiam wszystkich, którzy przeczytali tę spowiedź. Juz wtorek, pora spać :))))
        • wadera3 supre-znakomite... 31.05.05, 07:30
          z rana ubawiłam się setnie-apomniałeś przeprosić skarpety:DDDDDDDDDDDDDDDDD
          i ta dwójka pełnoletnich dzieci po 16 latach małżeństwa-widać,że Najwyższy dba o
          Was-pocztą je podesłał?......Z N A K O M I T E!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          ps.Kirku pomóż mu....i tej biednej skarpecie:)))))
          • rrralf Re: supre-znakomite... 31.05.05, 08:27
            Znakomite czy nie - ślub cywilny ze wszystkimi konsekwencjami moralnymi
            wzięliśmy, kiedy moja żona była na drugim roku studiów. Wtedy jeszcze
            mieszkaliśmy osobno, później naszego pierworodnego wychowywali głównie rodzice
            żony, rok młodsza córkę również. Ślub kościelny wzięliśmy, kiedy Ona skończyla
            studia i mogliśmy wreszcie zamieszkać razem. Napisałem już, że nie jesteśmy
            regularnie praktykującymi katolikami, w nauce Kościoła cenimy sobie raczej
            wezwanie do moralności i uczciwości, niż sztywny dogmat - tak nam wtedy wyszło i
            tak chcieli Nasi Rodzice, poza tym to nie jest dyskusja o tym, kto jest w
            administracyjnym porządku z Bogiem. Przez kilka lat zyliśmy w związku
            niesakramentalnym, ale potem Kościół nam pobłogosławił. Naprawde nie jestem
            fanatykiem i myślę, że nawetgdyby były wtedy jakieś przeszkody, i tak czułbym
            się z żoną i dziećmi rodziną, mimo braku sakramentu.
            Dowcipy z podsyłaniemdzieci pocztą są poniżej pasa, to my zaniedbaliśmy wówczas
            formalności, fakt, ale co dzieci są temu winne?
            Zresztą wyjasnilismy im juz, jak to było, i zrozumiały.
            Inna sprawa, to że widzę po latach, że stanowisko naszych Rodziców było nie do
            końca słuszne, odwlekali sakrament stosując presję finansową (teraz mi wstyd), a
            my ulegliśmy. Ale przez tych kilka lat byliśmy w porządku wobec siebie i
            przyszłego małżeństwa, jestem pewien.
            Więc nie wypominaj nam formalności i nie licz wieku dzieci, bo nie z tego bierze
            się rodzina.
            • hell Re: supre-znakomite... 31.05.05, 11:17
              Masz koszulke LIDERA tego topiku..., problem Kirka zepchnoles w cien. Co za
              topik!!! rewelacja!!!! A tak na marginesie jakie to wyuzdane praktyki
              proponowala ci zona po tylu latach malzenstwa?
              • wadera3 Re: supre-znakomite... 31.05.05, 19:51
                pewnie odkrycie pierzyny,a może nawet zapalenie światła...zgroza-na stos z
                nią/babą,nie zgrozą.../;)))))))normalnie-niewyróba......
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 20:29
      RRRalf spotkałem się kilkakrotnie z wątkami zalozonymi przez kobiety na temat
      ich zazdrosci o przeszłość mężczyzny ,jako konkurencyjnymi w stosunku do
      męskich,te wątki szybko padały,dy forumowiczki zorientowały sie,ze byly to
      swego rodzaju prowokacje ,zakładane przez przechodzone kobiety,które chciały
      sobie ulżyć po niemałych bluzgach jakie dostawały na forach
      męskich.Zapamiętałem wypowiedż jednej z kobiet,które poważnie potraktowały
      temat. "Nie jestem zazdrosna o przeszłośc mojego mężczyzny ponieważ mimo,że on
      dla mnie jest pierwszy, z tymi poprzednimi uprawiał tylko seks,a mnie kocha".
      I na ogół z tych wypowiedzi kobiet,na które sie natknąłem w różnych miejscach
      bardziej rusza je przeszła sfera uczuciowa mężczyzny niż seksualna.Mozesz więc
      żonie powiedziec parafrazując wypowiedż tej kobiety,że w skarpetę sie tylko
      spuszczałeś podobnie jak tamten facet w swe poprzednie kobiety, a ją
      kochasz.Możesz mieć jednak pewne trudności,jeżeli nieopatrznie za bardzo w
      swych wypowiedziach rozbudowałeś sferę Twych uczuć w stosunku do skarpetki i
      może o tę miłośc ona jest zazdrosna.Jeżeli tak było,to teraz pracuj,aby mogła
      ona zbagatelizować Twoje byle już uczucia do skarpetki.
      Les , najpierw piszesz ,ze nie rozwinęłaś sie umysłowo na tyle,aby ze mną
      rozmawiac,pózniej jednak pod wplywem biseksa czujesz iż Twój rozwój umyslowy
      uległ przyśpieszeniu .Ja też czuję postęp ,ale nie jest on tak szybki jak
      myślisz.
      W tym co pisze biseks ruszyła mni nie treść,ale fakty.Jeszcze niedawno,obiegły
      kraj informacje,że jeden z najbardziej znanych psychologów to pedofil,a tu
      pokazuje się nam kolejny zboczeniec.Wyobraż sobie less ,że idziesz na terapię
      wraz ze swoim chłopakiem do takiego biseksa.On w ramach terapii hipnotyzuje
      was,włącza kamerę i najpierw wsadza swoje przyrodzenie między pośladki Twojego
      chłopaka,a za chwilę swym ptaszkiem wykonuje ruchy posuwiste w Twoim
      prześlicznym łonie .Póżniej Was budzi robi psychoanalizę ,pokazuje Wam nagrany
      film,który następnie rozpowszechnia w internecie.Pomyśl on mial ci pomóc,
      Tymczasem jaką traumę przeżyjesz gdy zobaczysz na zbliżeniu,że psychoterapeuta
      bardziej się ślinił, gdy posuwał Twojego faceta,a o wiele mniej gdy Ciebie.Co
      sobie pomyślisz,że Twój facet ma ładniejszą d.?.Taki psycholog z pewnościa Cie
      nie wyleczy.
      Co do samozwańczego psychologa ma on racje,że jako psycholog nie powinien robić
      wycieczek osobisty, ale to nie jest jedyny dowód na to,że jest on pedałem
      hochsztaplerem.
      • triss_merigold6 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 22:36
        Kirk... żal mi się Ciebie zrobiło.;)
        Nie widzisz, że wątek ze skarpetą w roli głównej to podpucha?
        Ładnymn językiem napisane, sprawnie, bez błędów. Taki elaborat na forumie to
        chyba tylko biseks potrafi zapodać.
        Na marginesie - nie zgadzam się co do oceny postępowania biseksa. Dorosły jest
        i zainteresowany dorosłymi, nie dziećmi czy zwierzętami. Skłonność do obu płci
        zdarza się częściej niż myślisz, zwłaszcza u kobiet. Z pedofilią nic nie ma
        wspólnego.
        • wadera3 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 22:55
          wiesz Triss,trzeba chyba czuba zostawić,niech się już nie produkuje..... ;)
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 22:56
      Triss bardzo ubolewam,że nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi jako odpowiedż na
      podpuchę , ja niewiele o Tobie wiedząc cenię Cię za inteligencję i mam tez nic
      Ci nie ujmując swiadomośc ,że nie każdy rozumie mój czarny humor
      • triss_merigold6 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 23:03
        Fakt, jeśli Twoja wypowiedź była ironiczna to nie załapałam. O tej porze myslę
        gorzej.;)
      • mimoza67 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 09.06.05, 20:44
        myślę, że Ty swojej żony poprostu już nie kochasz, a nie chcąc wziąć
        odpowiedzialności za swoje uczucia chcesz obarczyć ją winą za rozpad
        małżeństwa. W tym wieku jednak człowiek moze już powinien umieć spojrzeć
        prawdzie w oczy. Dlaczego tak nienawidzisz kobiet? Tak wulgarnie określasz
        fizyczną miłość, a kobietę traktujesz jak pojemnik na spermę? Kilka osób
        przede mną już Ci mówiło, ale może należy to jeszcze raz powtórzyć - kulturalny
        człowiek nie wypytuje drugą stronę o jej przeszłość.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 23:21
      Triss ,ale dzieki za informację kto stoi za wątkiem Rrralfa, bo ja
      podejrzewałem "czubównę" Waderę ,która jak mi się wydawalo moze chcieć zarobić
      parę groszy ciagnąc ten wątek,aby przekierować potencjalnych klientów na swoje
      forum,tylko nie grała mi długość wypowiedzi ,bo ona musi bardzo szybko skakac
      po tematach .Co do Twoich danych o biseksach ,to aczkolwiek mężczyznom kobiety
      z dotatkiem skłonności lesbijskich mogą się podobać , to chyba jednak jako
      dodatkowy folklor,ale faceci biseksy raczej nie mogą liczyć na akceptację
      swojej płci pod zadnym pozorem
      • wadera3 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 31.05.05, 23:45
        hahahahaha-chciałbyś zajrzeć na moje forum? nic z tego-a kysz.....
      • triss_merigold6 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 01.06.05, 00:12
        Nie wiem kto stoi za Rrralfem, jedyna osoba, która mi pasuje do tego typu
        długich i ładnych językowo wypowiedzi to biseks.
        Domyślam się, że mężczyźni bi nie mogą liczyć na akceptację. Kiedyś w "Forum"
        był spory artykuł o ludziach ze skłonnościami bi i generalnie wychodziło na to,
        że zarówno dla heteryków jak i zdecydowanych homoseksualistów/lesbijek są
        podejrzani, trochę postrzegani jako dwulicowi zdrajcy preferencji.

        Nie wiem, czy wiesz ale w Indiach gdzie dziewictwo jest warunkiem sine qua non
        przyszłej żony wielu młodych mężczyzn przeżywa inicjację seksualną z
        rówieśnikami, tak "po przyjacielsku". Dostępnych seksualnie kobiet nie ma, bo
        albo panny albo zamężne, prostytucja w niewielkich społecznościach nie istnieje
        więc rozładowują napięcie z kolegami. Są hetero i podejrzewam, że zabiliby za
        posądzenie o "pedalstwo". Autentyk, info przywiezione przez koleżankę
        globtroterkę.
    • zona_kirka12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 01.06.05, 14:03
      Kochanie,

      Ja wszystko rozumiem. Wprawdzie serce peka mi z bolu, a z piersi wyrywa sie
      szloch, ale wiem, ze to wszystko moja wina i masz pelne prawo, czuc tak, jak
      czujesz. Wiem, ze lek przed tym, ze kiedys spotkamy na ulicy Jozka z remizy i on
      wtedy moglby powiedziec do kolegi, z ktorym przykladowo bedzie szedl: "ech
      stary, jak ja rznalem w 55 r. to az lozko sie zlamalo" i ze Ty moglbys w
      pierwszym odruchu dac mu w zeby, chcac bronic mojego honoru, ale potem
      przyszlaby refleksja, ze nie ma czego bronic, bo sama wiele lat temu sie tego
      honoru pozbawilam podejmujac suwerenna i swiadoma decyzje o wpuszczeniu Jozka do
      mojej swiatyni i stajac sie tym samym (k.....m sie - jak to byles uprzejmy
      okreslic) pojemnikiem na sperme, jest silniejszy niz milosc, przyjazn,
      przywiazanie, wspolne dzieci i wspolny kredyt do splacania. Dlatego dam Ci
      rozwod, nie bede probowala Cie zatrzymac, bo to byloby nieuczciwe.

      Mam tylko jedna prosbe - blagam Cie, nie mow nikomu, ze nie bylam dziewica, jak
      mnie brales. To mogloby zrujnowac mi zycie, kariere i opinie. Szczegolnie zalezy
      mi na tym, zeby moja mamusia sie o tym nie dowiedziala. Boze...co za wstyd...

      Caluje po raz ostatni
      Twoj wierny pojemnik na sperme

      P.S. Ech...i tylko kasy wydanej na rekonstrukcje blony zal....
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 01.06.05, 14:57
      Do-zony kirka ,byłaś już rrralfem ,poprzestań na tym,twoja "inteligencja" stoi
      na zbyt niskim poziomie,abyś mogla być kiedykolwiek moją żoną,a w 55,To gdzieś
      w świecie pewnie krążyły zaczątki twoich patologicznych genów.
      • biseks Re: KIRKU, CZY WIDZISZ ŻE... 01.06.05, 15:04
        ...robisz z siebie głupca? Nie dostrzegasz tej wszechobecnej w tym wątku i ironii, a przy okazji pogardy dla Twojej niedojrzałości i parafiańskości? Naprawdę tego nie widzisz, że stałeś się poprzez swój wyimaginowany problem obiektem kpin i nawet niewybrednych docinków? Kpią w żywe oczy wszyscy. A kpią, bo nie sposób nie kpić, skoro wziąłeś się za obronę i próbę dowiedzenia, że Twoje zapatrywania na ten "problem" są jedynymi i słusznymi.

        pozdrawiam
        biseks

        PS. Pochlebia mi, że Triss mnie właśnie wytypowała jako Rrafla, ale muszę niestety zdementować. Nie ja pokusiłem się o tę ciekawą ironię, choć przyznać muszę że była ona nadzwyczaj trafna. Składam gratulacje autorowi, który tak nieco łopatologicznie próbuje Ci Krisie wbić do Twojej szowinistycznej głowy, że produkujesz bezsensowne teorie. Amen. Więcej nie wyprodukuję, bo najzwyczajniej szkoda czasu. To tak jakby próbować wskazać dewotce zalety współczesnej antykoncepcji. Nie ten świat. A szkoda tylko, że poprzez swoją niedojrzałość zniszczyłeś rodzinę.
      • zona_kirka12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 01.06.05, 17:49
        > Do-zony kirka ,byłaś już rrralfem ,poprzestań na tym,twoja "inteligencja" stoi
        > na zbyt niskim poziomie,abyś mogla być kiedykolwiek moją żoną

        Skarbie, bylam przekonana, ze aby zostac twoja zona nie nie jest potrzebna
        inteligencja tylko nienaruszona blona dziewicza. Czy nie dlatego wlasnie mamy
        teraz problemy?
        • gaudio1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 01.06.05, 20:05
          widać dyskusja się rozwinęła - to może ja od siebie też coś dodam.

          Ludzie są różni i bardzo dobrze, jednak to sprawia, że często nie mogą się
          porozumieć ze sobą ze względu na m.in. odmienne systemy wartośći. Rzecz idzie o
          przechodzone laski (bez urazy), więc śmiem twierdzić, że w Polsce mającej
          tradycyjny system wartości faceci chcą brać sobie za partnerki dziewczyny
          najlepiej bez przeszłościin bed z innymi. Kto chce wiedzieć dlaczego niech
          zaglądnie do badań, które były przeprowadzane całkiem niedawno. Nie są one może
          tak popularne jak te robione przez firmy typu durex, ale są. Naczelny rzekomy
          psycholog powinien je znać - no chyba, że są one dostępne dla dr hab i w górę
          hehe.

          Odnośnie ataku na autora wątku - po prostu jest wk......, że osoba której
          zaufał go okłamała. I to jest normalna reakcja dla każdego człowieka. Nie
          dziwię się też dziewczynom, które jadą sobie równo tutaj - w koncu one wyznają
          zasade, że to nie mydło i się nie zużywa :P. Tylko, że ja i wielu innych nie
          chce takich kobiet na stałe. To nie moja sprawa, tyle tylko, że dla większości
          facetów w tym kraju jest to ważne przy wyborze kobiety na stałe czy ona
          wcześniej spała z kimś. To jest nie do pojęcia dla kobiet - zresztą ja też nie
          rozumiem jak kobieta może lecieć tylko na szmal... ale nieważne.

          Ja nikogo nie potępiam - każdy ma wolny wybór, ale za żonę lepsza wydaje się
          kobieta nie ruszona...... i to z wielu względów. Zresztą: lepszy nowe auto niż
          używane. Kobieta jeśli chce być traktowana przez faceta wyjątkowo musi być
          wyjątkowa - także i pod tym wzgledem.
          na razie wystarczy
          • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 02.06.05, 22:15
            gaudio1 napisał:


            > Ludzie są różni i bardzo dobrze, jednak to sprawia, że często nie mogą się
            > porozumieć ze sobą ze względu na m.in. odmienne systemy wartośći.
            Chodzi o to zeby nie narzucac swojego swiatopogladu a szanowac inne,
            zapomniales tego dopisac wiec robie to za ciebie.

            >Rzecz idzie o przechodzone laski (bez urazy),
            Bez urazy????? skoro obrazasz ludzi to po co to "bez urazy" zdecyduj sie
            wreszcie co chcesz zrobic:D

            >...To nie moja sprawa, tyle tylko, że dla większości
            > facetów w tym kraju jest to ważne przy wyborze kobiety na stałe czy ona
            > wcześniej spała z kimś.
            Wiekszosc facetow:D teraz zaczynam rozumiec dlaczego jest tyle kobiet-
            singielek, skoro maja taki wybor:DDDDD

            >> Ja nikogo nie potępiam..
            Oczywiscie ze nie, szanujesz wszystkich i jestes bardzo tolerancyjnym, otwartym
            i szczerym czlowiekiem:/
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 01.06.05, 20:03
      Moje poprzednie dementi odnosnie żony kirka było przedwczesne.Być może
      przeszkodziłem ujawnieniu się kilku kolejnych "blondynek" . Hell i Wadera
      nabraly sie na Rrralfa,a Les zapisała na terapię do biseksa/biedronka ma wejść
      w pierwszy wolny termin/.
      Biseks ,a propos wspołczesnej antykoncepcji to ciekawi mnie gdy uprawiasz seks
      z innym facetam ,macie podwójne zużycie prezerwatyw,ćzy też jeden stosuje
      kondomy,a drugi tabletki , a może założyłes sobie spiralę.
      Triss dzięki za poszerzenie moich horyzontów odnośnie Indii.

      • rrralf rrralf on-line 02.06.05, 07:23
        Ej, luz, rrralf to rrralf i tylko rrralf, w necie od niedawna (skuszony na
        neostradę), przysięgam: nie byłem żoną Kirka :DDDDDDDDDDDDDD
        Widze, że ciut przegiąłem z marną stylizacją (te One i Żony dużą literą – na
        usprawiedliwienie dodam, że czytałem wątek i odpisywałem po porannym powrocie z
        szampańskiej imprezy, na dużej bani i w przystepie bezsenności, dopiero dzisiaj
        przeczytałem własną produkcję – no nieźle się wczułem, co za objętość...), ale
        jazda nt. skarpety a osoby ludzkiej naprawdę mało różni się od jazdy Kirka.
        Chłopak powinien się leczyć, i piszę to całkiem poważnie, sprawa na moje oko
        podpada pod jakieś ostre natręctwo skrzyżowane z fetyszyzmem. Do tego zbudował
        już sobie całą piekielnie logiczną wewnętrznie konstrukcję, z żadnej strony nie
        idzie tego podważyć, bo w sumie tyko punkt wyjścia jest chory, konsekwencje
        natomiast całkiem składne i oczywiste.
        Kirk projektuje tę swoją chorą wyobraźnię i odrażający brak szacunku dla kobiet
        na cały świat, przewidując na przykład, że byli faceci żony będą pokrzykiwali na
        ulicy gdzie i jak ją rżnęli. Do głowy mu nie przychodzi, że facet, który
        wykrzykuje albo w ogóle kiedykolwiek mówi podobne rzeczy jest traktowany przez
        cywilizowanych ludzi jako mało wiarygodny, sfrustrowany cham. To tak, jakbym
        kulił się ze strachu, bo a nuż mój sąsiad-recydywista wrzaśnie za mną na ulicy:
        „rżnąłem cię, cw..u, w dupę aż piszczałeś!”, i oczywiście dziewczyna mnie
        wówczas rzuci, sąsiedzi zaczną spluwać na sam widok itp. Takie fobie można
        sobie, a jakże, hodować, tylko obciążanie nimi bliźnich i bliskich jest
        zwyczajnie odrażające.
        Z tonu ludzi z forum widzę, że większość zorientowała się, że ma do czynienia z
        kwitnącą od lat chorobą, a nie jakąś zabawą, prowokacją czy szczeniackim
        wyskokiem. To.ya martwi się losem chorej córki, inni też dziwnie, jak na to
        forum, zmiękli. Niepotrzebnie. Słuchajcie, temu człowiekowi nie można współczuć,
        to trochę tak, jak z alkoholikiem: on musi się poczuć wyłączony, musi zjechać na
        samo dno, żeby zrozumiał konieczność leczenia.
        Obawiam się, że Kirk12 jedynie upewni się na tym forum o słuszności swoich
        racji, przecież tak je logicznie przedstawia. Co gorsza, odciął swoją jazdę od
        tzw. światopoglądu religijnego, czyli nie pomoże mu nadal (czasem stety, czasem
        nie-) najpopularniejszy w Polsce psycholog: ksiądz w konfesjonale. Kirk jest
        nieprzemakalny. Mam tylko nadzieję, że jego rodzina też już to sobie
        uświadomiła, chociaż takie jazdy potrafią rozpieprzyć psychike najbliższym bodaj
        równie skutecznie, jak samemu choremu.
        Swoją drogą przyznaję, że jako facet miewam jakieś tam fantazje nt.
        niedoświadczonej kobiety, którą ja – ja!!!! – nauczę, otoczę opieką, wprowadzę i
        tak dalej. Taka sobie soft pornografia przed zaśnięciem. Tyle, że zdaję sobie
        sprawę, że nawet tak delikatnej pornografii nie mogę stosować w życiu do żywych
        ludzi, kobiet, bo zwykły szacunek dla człowieka na to nie pozwala. I wściekły
        jestem na tego psychopatę Kirka, bo pokazał mi aż za bardzo naocznie, jak
        obrzydliwe jest konsekwentne przeniesienie tych niewinnych mrzonek do realu.
        Refleksja ogólna: każdy wybiera sobie na partnera, przyjaciela i towarzysza
        życia kobietę, na jaką zasługuje: jeden taką, która czuje się
        seksualno-rodzinno-gospodarczym dodatkiem do przyszłego pana i władcy, inny
        wolną, świadomą i zakochaną (aaa, jakie to przyjemne!!!!!!) dziewczynę. Mnie
        piekielnie dowartościowuje to drugie!
        A was?
        Cheers,
        rrralf
        • rrralf Re: rrralf on-line 02.06.05, 07:27
          Jeszcze a propos paranoi: ujawnianie się "innych blondynek", jakieś tajemnicze
          fora, na których wszyscy prawdziwi polscy faceci wyznają Kirkowi, że sa z nim i
          czują tak samo... Jezus Maria, bo co tu jeszcze powiedzieć.
        • biedronka14 Re: rrralf on-line 02.06.05, 07:39
          zakochanie...najwspanialsza rzecz na swiecie!!!, a pieprza mi tutaj o blonie dziewiczej, dla zakochania moge ja tracic i setki razy.
          • rrralf Re: rrralf on-line 02.06.05, 07:48
            A wiesz, właśnie sobie pomyślałem, że w tym cała sprawa. Kirk chyba nigdy nie
            kochał swojej żony, on sie tylko żenił, płodził dzieci i dbał o opinię na
            własnej ulicy. To ja dziekuję za takie życie, wolę jeeeeechać!!! - to
            najfajniejsze, co nam Bozia dała, chyba naprawdę na swój obraz i podobieństwo
            :DDDDDDD
      • biedronka14 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 02.06.05, 07:24
        za jakis czas budzac sie bez zony, dzieci i wsparcia, spojzysz w lustro....i bedzie jedne wielkie nic. Nie zycze tej pustki. Jestes niereformowalny i samodestrukcyjny.

        Djagnozy Biedrona wydaje sobie i innym sama.
        • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 12:41
          Ja równiez wolałbym ozenić się z kobietą "nieruszaną". Ale cóz, jak sie nie ma
          co sie lubi to sie lubi co sie ma :)Znałem jej przedslubna przeszłość.
          Kirka swietnie rozumiem. Ale ja te swoją "latawicę" za bardzo kocham aby od
          niej odejść - niesforne toto ale jednoczesnie wspaniała kobitka :) a jak
          gotuje....
          Pozdrawiam zwolenników "czystości"
          A te które miały innych przed slubem informuję, ze nic w tym chwalebnego. I nie
          musicie koniecznie szukac dla siebie usprawiedliwienia. To i tak nic nie da.
          jak was facet zechce takimi jakimi jestescie i byłyście to wszystko bedzie ok.
          A jak nie... to niestety, bedzie to tylko i wyłacznie wasza wina. Nie jego - bo
          on ma prawo być z kobietą o jakiej marzy. I moze to zrobić. Wy niestety
          przeszłosci nie zmienicie.
          Przykre, ale prawdziwe.
          zatem .....cicho sza!
          • morlok.rap Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 12:44
            Dzięki Bogu nie wolno na forum używać słów uznanych powszechnie za obelżywe, bo
            po przeczytaniu twojego postu tylko takie mi się na usta cisną. A ty dziewica
            byłeś do dnia ślubu?
            Tragedia!!!
            • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 12:49
              W którym momencie nie mam racji? No? czekam.
              A jak masz ochote rzucić miesem to śmialo - myslisz ze ku.. jakis anioł ze
              mnie?
            • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 05.06.05, 13:07
              Nie, on dokonał obrzędu samooczyszczenia.
              Czyli wymoczył ptaka we wrzątku
          • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 13:16
            Sławek czy ty byłeś prawiczkiem przed ślubem ? Jeśli tak to w pewnym sensie
            rozumiem twój punkt widzenia, co nie znaczy że się z nim zgadzam.
            Dla mnie osobiście jest absolutnie bez znaczenia że mój mąż miał przede mna
            inne kobiety. Jeśli chodzi o inicjację seksualną to nie ma dla mnie znaczenia
            co lub kto był przede mną . Nigdy o to nie wypytuwałam, jesli chciał
            powiedzieć mówił. Jeśli nie chciałam słuchać nie słuchałam. To działa w obie
            strony.
            Wszystko zależy od tego jak ludzie podchodzą do tej sprawy.
            Nie wiem dlaczego dziewictwo niektórzy nazywają czystością ? Zawsze było to dla
            mnie sprowadzeniem relacji międzyludzkich do poziomu seksu.
            Czy to znaczy , że kochanie się z mężczyzną przed ślubem jest nieczystością ??
            A jeśli potem ci ludzie się pobierają to już są nieczyści ? Co to wogóle
            znaczy ?
            Może to chodzi o religię ??
            Czasem odnoszę wrażenie że ludzie nie maja problemów i dlatego wymyślają takie
            zastępcze , zeby mieć o czym myśleć lub w przypadku Kirka zadręczyć najblizszą
            osobę .
            • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:24
              Kazdy facet pytajniku wolałby sie ożenic z dziewicą (a ten ktory twierdzi
              inaczej - zwyczajnie łże albo gra pod publiczkę). Taka nasza samcza natura. Nic
              w tym dziwnego. Tyle, ze zakochujemy sie w kobiecie, a nie w jej błonie
              dziewiczej prawda? Ale pragnienia pozostają. A ze u niektórych przeradzaja sie
              w lekką paranoję, cóż począć....Mnie na poczatku też to troche gryzło. Potem
              przeszło.
              Aha, prawiczkiem nie byłem, tyle, że ona była moja pierwszą :)
              Pozdr.
              • morlok.rap Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:28
                > Kazdy facet pytajniku wolałby sie ożenic z dziewicą (a ten ktory twierdzi
                > inaczej - zwyczajnie łże albo gra pod publiczkę). Taka nasza samcza natura.
                No ładnie - albo nie jestem facetem albo gram pod publiczkę. Super diagnoza. To
                wybieram, że nie jestem facetem.
                > Tyle, ze zakochujemy sie w kobiecie, a nie w jej błonie
                > dziewiczej prawda? Ale pragnienia pozostają. A ze u niektórych przeradzaja
                sie
                > w lekką paranoję, cóż począć....Mnie na poczatku też to troche gryzło. Potem
                > przeszło.
                I dzięki Bogu! Tylko nie ma czym się chwalić.

                > Aha, prawiczkiem nie byłem, tyle, że ona była moja pierwszą :)
                Nie na moje to ułomne komórki mózgowe.
                • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:43
                  A wybieraj sobie co chcesz kolego. Mnie nie nabierzesz :).
                  Czy ja sie czymkolwiek chwalę? Zwyczajnie mówie jak bylo w moim przypadku.

                  Do wiadomosci dla twoich komórek - moja zona była moja pierwszą, tyle ze przed
                  slubem bylismy ze sobą 6 lat i robilismy ze soba wiele fajnych rzeczy.
                  Ja miałem 18 lat a ona 17 - i nie była dziewicą. Łapiesz?
                  • morlok.rap Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 15:14
                    A dlaczego twierdzisz, że nabieram - dla mnie naprawdę to bez znaczenia.
                    Jak już wcześniej pisłem:
                    "Panie Boże, nie chcę być pierwszy niech będę ostatni"
                    Pozdrawiam.
                    I ja wiem jak to jest kochać się z dziewicą i co z tego? :DDDDD
              • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:31
                slawek73 napisał:

                > Kazdy facet pytajniku wolałby sie ożenic z dziewicą (a ten ktory twierdzi
                > inaczej - zwyczajnie łże albo gra pod publiczkę). Taka nasza samcza natura.
                Skoro tak lubisz uogulniac to;
                kazda normalna dziweczyna uzna twoja wypowiedz za glupiutka i dziecinna:D
                • morlok.rap Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:34
                  A gdzież ty się włóczysz Azazelo? :)
                  • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:43
                    wlocze sie tu i tam, gdzie mnie chce a czasem zawedruje gdzie nie chca, ale
                    zawsze wracam na macierzyste forum:P

                    pozdrowienia:)))
                    (pozdrowienia wcale nie refleksyje, ale dzis mam dzien bez myslenia:)
                    • morlok.rap Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 15:11
                      To wracaj dziś bo nie ma z kim nawet pogadać a mnie filozoficznie dziś
                      natchnęło :DDD
                      • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 15:48
                        coz partnerka do filozoficznych dyskusji ze mnie zadna:/
                        ale ide dzis na "solaris" moze poszerzy mi horyzonty:P
                        • morlok.rap Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 15:57
                          które? to z Clooneyem?
                          • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 16:09
                            nieee solaris tarkowskiego
                            widzialam to z clooneyem, ale mam przeczucie ze orginal bedzie lepszy:P
                            • morlok.rap Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 16:17
                              oba sa inne - o czym innym trochę. ;P
                              • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 16:20
                                jak obejrze to porozmawiamy:)

                                milego weekendu:))
                • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:38
                  Alez azazelo, mnie jest absolutnie obojetne, jak jakakolwiek dziewczyna ocenia
                  moja wypowiedz. Mówie krótko - wolałbym ożenic sie z dziewicą. A ze się nie
                  ożeniłem z takową -trudno.
                  • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:45
                    dzis mowisz "trudno" a za 20 lat?????
                    popatrz tylko na autora watku, obys tylko nie skonczyl jak on:DDD
                    • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:48
                      Azazelo - za 20 lat to ja bede miał 54.
                      • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 14:58
                        i ?
                        • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 15:04
                          i chyba bede miał na głowie inne problemy niż ten :)
                          Zresztą , to nie jest żaden problem. Powtórzę jeszcze raz - jak się nie ma co
                          sie lubi to sie lubi co sie ma.
                          I nawet nie wiem jak to jest kochac sie z dziewicą :(
                          • azazela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 15:07
                            slawek73 napisał:

                            > i chyba bede miał na głowie inne problemy niż ten :)
                            > Zresztą , to nie jest żaden problem.
                            tak trzymaj:P
    • mruki Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 13:48
      jestem pod wrażeniem,oczy wyszły mi z orbitek, myslałam,że Twoja Żona zrobiła
      jakiś niezły numer,a tty sie takimi bzdetami zajmujesz. Nie wiedziałam, że
      istnieją jeszcze tacy faceci,a ja myślałam, że żyję w innym wieku, chyba się
      myliłam;-))....w życi nie chciałabym trafić na kogoś tak ograniczonego jak
      niektórzy panowie na tym forum, dobrze że są jescze normalnie myślący ludzie
    • szalona_mela Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 03.06.05, 16:21
      Kirk, rozumiem, że wg. Ciebie to ja już jestem straszna dziwka i nie nadaję się
      dla zadnego faceta, bo miałam do tej pory trzech partnerów( z ostatnim jestem
      nadal)? Uważasz, że nie będę dobrą partnerką, żoną, nie będę umiała prawdziwie
      kochać i nikt mnie nie pokocha?? Chciałam zauważyć, ze miłośc nie polega na
      tym, żeby spełniać oczekiwania. Poza tym, jak ta Twoja panna Cięoszukała?
      Hmmm?? Co powiedziala Ci, że została zgwałcona, że błona pękła jej w
      podstawówce na zajęciach wfu?? A może poprostu jakimś cudem ją reaktywowała??
      Wydajesz mi się śmieszny. Nie potrafisz zrozumieć tego, że przed Twoją"erą"
      Twoja kobieta byla na świecie, spotykała sięz innymi facetami, myślala moze że
      kocha jakiegoś i będzie z nim na zawsze, skończyło się, pomylka i tyle. A z
      Tobą zawsze była, wspierała Cię i byla dla Ciebie oparciem przez tyle lat, a Ty
      siępieklisz o jakąś błonke? Stary, chyba przesadzasz. Wiesz, ja też jestem
      trochę zazdrosna o kobiety, z ktorymi wcześniej był mój facet, ale wiem, że
      teraz to MY jesteśmy RAZEM i, że nie mam powodów robićmu piekła tylko dlatego,
      ze przez ileś tam lat, szukał swojej jedynej kobiety i kilka razy sie pomylil.
      Posiadanie "przeszłości" jest nieunikalne. Chyba, ze zarezerwowałeś ją sobie
      przy jej narodzinach, ale te czasy jużdawno sieksończyły:P Przeadzasz moim
      skromnym zdaniem. Zastanów się...czy warto niszczyć związek trwający tyle lat,
      milośc, którą podejrzewam, ją darzysz, tylko dlatego, zęmasz jakaś
      absurdalnąobsesję na punkcie tego, ze to nie Ty byłeś "zdobywcą".
Pełna wersja