Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeństwo ?

    • prawdziwy_facet1 [...] 04.06.05, 19:30
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • prawdziwy_facet1 jeszcze raz to samo, ale łagodniej 05.06.05, 11:56
        Chcę jednak by moja odpowiedź pozostała. Jeśli kogoś uraziła to bardzo
        przepraszam.
        Więc teraz w dużo łagodniejszej wersji.

        Nie uważam kirk12, za „prawdziwego mężczyznę” jak śmie siebie nazywać, gdyż
        moim zdaniem PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA postąpiłby w inny sposób. By zmazać tą plamę
        na honorze musi pozbawić własnoręcznie żonę życia. On tego nie zrobił, więc
        moim zdaniem jest mężczyzną pozbawionym honoru. Może oczywiście odzyskać honor
        postępując w jedyny właściwy wyżej wymieniony sposób.

        Oczywiście, celem mojej odpowiedzi nie było namawianie do mordu na biednej
        żonie Kirka.
        Była to tylko próba uświadomienie mu, że nie ma prawa do pisania, że ktoś nie
        jest prawdziwym mężczyzną czy kobietą, bo myśli i postępuje niezgodnie z jego
        poglądami.
        Pisząc to zwyczajnie OBRAŻA Te osoby (mnie zresztą też).

        Tak na marginesie gdyby taki post pojawił się na forum w innym dalekim kraju
        Kirk otrzymałby właśnie taką odpowiedź.

        Załączam pozdrowienia dla szanownej Żony Kirka
        Prawdziwy_facet1
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 04.06.05, 21:12
      Zamierzalem odciąć się od tego wątku bo poszedl on w idiotycznym kierunku ,
      jednak chyba nie powiedziałem ostatniego słowa. W pewnym sensie do pozostanie
      tutaj skłonili mnie prowokatorzy :biseks,rrralf,zona-kirka,a teraz prawdziwy
      facet ,możliwe -ze cztery w jednym .Żadna z tych osób nie zasługuje na
      polemikę,ale nawet jak to jest jeden przygłup to nie można mu odmówić nazwy
      człowiek.Natomiast bez względu na niezgodność lub zgodność poglądów można
      dyskutować z Triss,Wiedzmą oraz z Gaudio ,ostatnio Sławek ,wcześniej chyba
      River kazdą z tych osób uważam za Człowieka przez duże C/Jeżeli kogoś
      opuściłem ,postaram się wkrótce nadrobić/
      • monika_i Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 05.06.05, 02:03
        jedno mnie ciekawi... czy uważasz że wdowy mają jakieś szanse u facetów? ktoś
        przecież z nimi sypiał...
      • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 05.06.05, 11:15
        Ja niestety nie jestem prowokatorem. Ja tak naprawdę myślę.

        Piszesz, że zrozumieć Cię mogą tylko „prawdziwi mężczyźni”, czyli faceci
        myślący podobnie jak Ty, a inni to tylko namiastki mężczyzn.
        Ja Ci na to odpowiadam: Zrozumieć to mogą tylko „PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI”, którzy
        oczywiście myślą dokładnie tak samo jak ja i postąpili by dokładnie jak ja.
        Zrozumiał bym, że czujesz się zawiedziony i oszukany w bardzo ważnej dla Ciebie
        sprawie. Nie mogę zrozumieć jednak dlaczego uzurpujesz sobie prawo do
        obrażania innych, którzy myślą inaczej niż Ty. Postępując w ten sposób, dajesz
        mi prawo powiedzenia o Tobie: Nie jesteś prawdziwym mężczyzną, bo prawdziwy
        mężczyzna rozwiązał by tą sprawę w inny sposób.
        Nie podoba Ci się to ???
        Trudno.
        Nie możesz tego zrozumieć bo nie jesteś prawdziwym facetem.

        I niestety, zaczynam sądzić, że szkoda czasu na dyskusje z tobą. Myślę że
        założyłeś ten wątek tyko po to by usłyszeć słowa poparcia: „TAK, masz rację.
        Prawdziwy mężczyzna taką żonę by ... tu wstawić twoje poglądy...”. A tu
        niestety odzywają się osoby mające inne poglądy niż Ty, więc ich zaczynasz ich
        obrażać.

        Więc pragnę Ci uświadomić:
        SĄ OSOBY KTÓRE MYŚLĄ ZUPEŁNIE INACZEJ, NIŻ TY.
        NIE SĄ TO FEMINISTKI I FACECI NIEUDACZNICY.
        TO SĄ PRAWDZIWE KOBIETY I MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY MYŚLĄ INACZEJ NIŻ TY.
        NIE MASZ PRAWA ICH OBRAŻAĆ.
        OBRAŻAJĄC ICH, DAJESZ IM PRAWO DO OBRAŻANIA CIEBIE I WRĘCZ NAŚMIEWANIA SIĘ Z
        TWOJEGO DLA CIEBIE WAŻNEGO PROBLEMU.

        Serdecznie pozdrawiam
        prawdziwy_facet1
      • zona_kirka12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 05.06.05, 16:12
        > jednak chyba nie powiedziałem ostatniego słowa. W pewnym sensie do pozostanie
        > tutaj skłonili mnie prowokatorzy :biseks,rrralf,zona-kirka,a teraz prawdziwy
        > facet ,możliwe -ze cztery w jednym .Żadna z tych osób nie zasługuje na
        > polemikę,ale nawet jak to jest jeden przygłup to nie można mu odmówić nazwy
        > człowiek

        Najwiekszym prowokatorem w tym watku jestes ty sam. Najpierw obrazasz
        wszystkich, ktorzy mysla inaczej niz ty, o kobietach, ktore wspolzyly przed
        slubem piszesz, ze sie ku...ly i ze nie maja honoru, mezczyzn, ktorym nie
        przeszkadza, ze nie sa pierwsi, nazywasz nieudacznikami i sugerujesz, ze sa
        gorsi, nie byli w stanie znalezc sobie dziewic i dlatego musza sie zadowalac
        "uzywanym towarem", biseksowi probujesz wmawiac pedofilskie sklonnosci i robisz
        obrzydliwe wycieczki do jego orientacji seksualnej, a pozniej dziwisz sie, ze w
        watku pojawili sie prowokatorzy...ROTFL

        Najbardziej zatrwazajace w tym calym misternie zbudowanym przez ciebie
        swiatopogladzie jest to, ze on jest nie do ruszenia. Nie da sie dyskutowac z
        kims, kto z gory zaklada, ze wszyscy, ktorzy mysla inaczej, sa gorsi, glupsi,
        nie maja honoru i musza zadowalac sie czyms gorszym. Nie chcesz zrozumiec, ze
        dla niektorych(i jest ich calkiem sporo) mezczyzn blona dziewicza jest sprawa
        bez znaczenia, ze u potencjalnej partnerki zwracaja uwage na inne rzeczy, od
        razu zakladasz, ze mowia tak tylko dlatego, ze "nie stac" ich na dziewice i sa
        zmuszeni robic dobra mine do zlej gry. Nie da sie dyskutowac z kims, komu wydaje
        sie, ze lepiej zna motywacje i poglady swoich oponentow niz oni sami.

        A co do meritum, skoro dziewictwo jest dla ciebie takie wazne, to dlaczego nie
        poszukales sobie dziewicy? Piszesz, ze zona cie oklamala. Nie wiem, czy dobrze
        zrozumialam: oklamala cie, ze zostala zgwalcona?
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 05.06.05, 15:56
      Cztery w jednym,albo jak kto woli odwrotnie dokonuje mocno odbiegającej od
      rzeczywistości interpretacji moich słow.
      Poparcia dla tego co napisałem nie oczekuję bo poruszam się tylko w obrębie
      faktów .Większość z kobiet,które od samego początku poczuły się obrażone samym
      tematem wątku,na dobrą sprawę o początkach swego życie seksualnego może
      powiedzieć ,...że byłam młoda i głupia,wszystkie koleżanki miały to za
      soba,kochałam go , on tak chciał itd.,.., a teraz po fakcie próbują dorobić do
      tego dodatkowe uzasadnienia typu, że dlaczego facetom wolno, a nam nie.I z
      tymi kobietami nie chciałem się wdawać w polemiki, a dla uproszczenia
      sprawy "ścinałem je",a że czasami używałem brutalnych słów to po to ,aby miały
      świadomość ,ze jesteśmy takie same jak faceci znaczy też ,że będziemy
      traktowane tak jak faceci ,którzy sobie wzajemnie nie szczędza brutalności we
      wzajemnych relacjach.
      Tak gdzi jestem pewny swojego zdania poklask jest mi niepotrzebny.
      Jest pewna grupa ludzi,którym temat lub zdanie oponenta jest nie w smak,ale
      brakuje im merytorycznych argumentów do podważania jego stanowiska.Ci ludzie
      gdy dysponują trochę większą inteligencją niz przeciętni śmiertelnicy stosują
      wtedy szyderstwo, a śmiech jak wiadomo jest grożną bronia i często skuteczną
      oraz łatwo trafia do głupoli,ktorzy w zasadzie sami nie wiedzą o co chodzi,ale
      słyszą,że ten żartowniś mówi to co chcę słyszeć.
      To dlatego cztery w jednym w opcji biseksa,znalazł tyle popleczniczek,wśrod
      tych mniej rozgarniętych forumowiczek.
      • zona_kirka12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 05.06.05, 17:51
        > faktów .Większość z kobiet,które od samego początku poczuły się obrażone samym
        > tematem wątku,na dobrą sprawę o początkach swego życie seksualnego może
        > powiedzieć ,...że byłam młoda i głupia,wszystkie koleżanki miały to za
        > soba,kochałam go , on tak chciał itd.,.., a teraz po fakcie próbują dorobić do
        > tego dodatkowe uzasadnienia typu, że dlaczego facetom wolno, a nam nie

        E tam wiekszosc... Ja nie bylam bardzo mloda, za glupia tez sie nie uwazam,
        kochalam go, on kochal mnie, on chcial, ja chcialam nie mniej niz on, w lozku
        bylo super, swietnie sie bawilismy, mam fajne wspomnienia, po paru latach
        przestalam go kochac, ale ani przez chwile nie zalowalam, ze stracilam z nim
        dziewictwo. A jesli to ma w przyszlosci uchronic mnie przed zwiazkiem z osoba
        twojego pokroju, to tym bardziej sie ciesze, bo wolalabym uniknac blizszych
        kontaktow z psycholami, ktorzy nie szanuja kobiet.
        • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 08:21
          Problem żono tkwi gdzie indziej - nie jestes dziewicą i moze sie tak zdarzyć ze
          zakochasz się w facecie, który chce byc z kobieta dla której jest pierwszym
          facetem. I co wtedy? Nazwiesz go oszołomem psycholem czy jak tam - bo nie
          spełnisz jego oczekiwań?
          • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 09:47
            Czyli, jeśli po świecie chodzi kilku facecetów dla których jest to ważne,
            wszystkie kobiety powinny pozostawać w dziewidztwie ???
            Napewno znajdzie się też pare kobiet, które by chciały by ona była też tą
            pierwszą dla niego. Co zrobisz jak się zakochasz w takiej kobiecie ?? Jak ją
            nazwiesz, bo nie spełniłeś jej oczekiwań ???
            Dlaczego o nich nie pomyślałeś i nie trwałeś w cnocie tylko się szlajałeś ;-).
            • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 10:18
              A czy ja powiedziałem ze wszystkie? To ich wybór,moj zresztą też. A chodzi o
              ewentualne konsekwencje takiego a nie innego wyboru. I to wszystko.
              Kirka to w..ło, mnie swego czasu irytowało, tobie to zwisa.
              I tym sie róznimy. Tyle ze ty juz sie usadowiłeś na piedestale i z góry
              autorytatywnie stwierdzasz, że jesteś "prawdziwy facet".... Osobiście - watpię
              (-;.
              Bez urazy.
              • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 12:45
                Ja się nie usadowiłem na żadnym piedestale.
                Mój nick to czysta prwokacja.
                Nie załapałeś???
                Trudno.

                Dlaczego wątpisz w moją "prawdziwą męskość"??? Bo nie zgadzam się z Twoim zdaniem???

                Poprzednio co napisałeś ???
                >Kazdy facet pytajniku wolałby sie ożenic z dziewicą
                >(a ten ktory twierdzi inaczej - zwyczajnie łże albo gra pod publiczkę).
                >Taka nasza samcza natura. Nic w tym dziwnego.

                Czyli stwierdzasz, że mając inne zdanie kłamię albo gram pod publiczkę. Czyli
                zwyczajnie mnie obrażasz.

                Teraz piszesz:
                >Kirka to w..ło, mnie swego czasu irytowało, tobie to zwisa.
                > I tym sie róznimy.

                Mi o nic innego nie chodzi ale o tą właśnie różnicę zdań.
                Czyli uznanie mojego odmiennego zdania, oraz tego iż moje odmienne zdanie nie
                upoważnia Cię w żadnym wypadku wątpić w moją „prawdziwą męskość”, oraz obrażania
                mnie.

                Co do „samczej natury”. Wyobraź sobie, że istnieją społeczności, w których
                największym powodzeniem u „prawdziwych mężczyzn” cieszą się nie dziewice, lecz
                panny z dzieckiem. Posiadanie dziecka jest tam traktowane jako gwarancja
                płodności kobiety. Co powiesz o nich??? Są gorsi, zakłamani, grają pod publiczkę
                ???. Stracili samczą naturę ???


                • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 12:54
                  Byc moze się mylę, ale zaczynam nabierac coraz wiekszej pewności ze pod
                  nickiem "prawdziwy facet" kryje sie stuprocentowa kobieta :)

                  Czy mozesz mi podac wiecej informacji na temat owych społeczności gdzie owe
                  panny z dzieckiem ciesza sie takim wzięciem?
                  • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 14:12
                    > Byc moze się mylę, ale zaczynam nabierac coraz wiekszej pewności ze pod
                    > nickiem "prawdziwy facet" kryje sie stuprocentowa kobieta :)
                    :-OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
                    Jestem pod wrażeniem Twojej przenikliwości
                    Muszę to pokazać mojej żonie :-)))))))))))))))

                    > Czy mozesz mi podac wiecej informacji na temat owych społeczności gdzie owe
                    > panny z dzieckiem ciesza sie takim wzięciem?

                    Przeczytaj uważnie książkę pana Arkadego Fiedlera pt. „Gorąca wieś
                    Ambinanitelo”. Czytałem to jako nastolatek. Bardzo mi zapadł w pamięci opis,
                    gdy po paromiesięcznym pobycie w wiosce pana Fiedlera, przyszedł do niego wódz
                    wioski i wyjaśnił, że mężczyzna musi mieć „żonę”. Jako kandydatkę przyprowadził
                    swoją córkę. Fiedler tłumaczył mu, że on za parę miesięcy wyjedzie i nie będzie
                    mógł jej zabrać ze sobą. Wtedy wódz uświadomił go „w tych sprawach”. Wyjaśnił,
                    że jego córka będzie miała dużo większe szanse na stałego „męża”, gdy będzie
                    miała dziecko, oraz że „śluby” tymczasowe to u nich normalka. No i rad nie rad
                    facet musiał się „ożenić”, zwłaszcza, że odmowa mogła się zdaje się spotkać z
                    przykrymi konsekwencjami (nadzianiem na włócznie czy inną dzidę).
                    Tak to wyglądało w dużym skrócie (w książce jest to bardziej obszernie i
                    ciekawiej opisane).

                    prawdziwy_facet1
          • zona_kirka12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 16:22
            > Problem żono tkwi gdzie indziej - nie jestes dziewicą i moze sie tak zdarzyć ze
            >
            > zakochasz się w facecie, który chce byc z kobieta dla której jest pierwszym
            > facetem. I co wtedy? Nazwiesz go oszołomem psycholem czy jak tam - bo nie
            > spełnisz jego oczekiwań?

            Nie, ale uznam, ze za bardzo roznimy sie swiatopogladowo, zeby ze soba byc. Aha,
            o tego rodzaju oczekiwaniach wolalabym dowiedziec sie na poczatku znajomosci, a
            nie po kilku(nastu) latach.
            • kwargiel Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 17:40
              Ach Kirku, perfidny z Ciebie człowiek. Mówisz, że nawet "na łożu śmierci"
              myślałeś, że lżej by było umrzeć ze świadomością, że żona była dziewicą.
              Zrobiłbyś wszystko, by w bliźnim wzbudzić poczucie winy, prawda? Wszystkie
              chwyty są dozowolone. Jakoś nie mogę odpędzić od siebie myśli, że cały ten
              wątek to właśnie taka perfidna prowokacja. No bo żeby mieć poczucie krzywdy
              równe Twojemu, to nie jest zwyczajna rzecz. W pierwszej chwili łatwo się było
              nabrać. Świetny aczkolwiekkontrowersyjny dowcip, ten wątek. Gratuluje pomysłu,
              naprawdę wzburzyłeś wodę w szklance :)))
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 05.06.05, 16:32
      4w1 w wersji żony, podobnie jak w opcji prawdziwego znieksztalca moje
      słowa ,pisalem wcześniej wyraznie ,ze nie należę do zwolenników wstrzymywania
      się z seksem do ślubu.
      • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 10:47
        Nie chodzi mi o Twoje poglądy na temat seksu przed ślubem, czy też dziewidztwa żony.
        Piszesz, że każdy prawdziwy mężczyzna chce być tym pierwszym dla kobiety z
        którą, zwiąże się na resztę życia. Według Ciebie faceci, dla których nie jest to
        ważne nie są prawdziwymi mężczyznami, tylko zakompleksionymi brzydalami. Pisząc
        to obrażasz osoby, które nie podzielają twojego zdania. Przyznaję, że to bardzo
        mnie zdenerwowało.
        Ja uznaję Twoje prawo do własnego zdania mimo, że się z nim nie zgadzam. Moją
        poprzednią odpowiedzią chciałem Ci uświadomić, że zawsze znajdzie się ktoś kto
        powie: Prawdziwy mężczyzna to myśli to i to i robi tak i tak, bo jeśli nie to
        jest tylko jakimś cienkim bolkiem.
        Ty jak zareagowałeś ??? Napisałeś że nie odmawiasz mi nazwy człowiek, ale inni
        którzy mają poglądy zbliżone do twoich to człowiek przez duże „C”.
        Czyli co ??? Dokonałeś podziału na ludzi i podudzi (przesadzam tu trochę ;-) ) ???
        Człowieku przez duże „C” ja mam tylko inne zdanie !!! i z tego powodu nie jestem
        w żaden sposób ani gorszy czy też lepszy od Ciebie.
        Uznaję że Ty możesz mieć inne poglądy.
        Rozumiem, że czujesz się zawiedziony i oszukany. Mało tego uważam, że naprawdę
        zostałeś oszukany. Z tego co piszesz wynika że sprawę postawiłeś jasno.Uznaję
        Twoje prawo do jasnej i szczerej odpowiedzi, na podstawie, której mógłbyś podjąć
        decyzję.
        Rozumiem, że mogło to doprowadzić do rozpadu związku.

        Nie uznaję tylko do traktowania gorzej (czyli pisania, że nie są prawdziwymi
        mężczyznami czy ty człowiekiem przez małe „c”) tych którzy nie podzielają Twoich
        poglądów. Oni też mają do nich prawo i nie są ani gorsi czy lepsi. Są tylko
        trochę inni.

        Tak wracając do właściwej sprawy. Piszesz, że:

        >Od siedmiu lat nasze życie zamieniało się powoli w piekło i teraz
        >praktycznie nie potrafimy z sobą rozmawiać

        Jeśli to jest prawdą to dlaczego się nie rozwiedziesz ???

        Pozdrawiam (szczerze)
        prawdziwy_facet1
        • ladys18 Tylko kilka słów 06.06.05, 15:49
          Kirk jestes po prostu smieszny. A ja zawsze myslałam, że człowiek to cos wiecej
          niz ciało. Zal mi tak powierzchownych ludzi. Co z tego, że ktoś miał przedtem
          partnera seksualnego. Miłośc ma to do siebie, że wymaga bliskości i intymności,
          a seks to nic innego jak jej dopełnienie. Czasemw zyciu zdarza się tak, że cos
          sie kończy. i czy to oznacza, że nie mozna miec kolejnej szansy? czowiek to nie
          przedmiot! Zrozum to! Jestes taki stary,a taki niedorozwinięty. Zaden z ciebie
          prawdziwy mężczyzna. Zal mi twojej kobiety. Mogła na poczatku ci powiedziec.
          przynajmniej wiedziała by, że szkoda 20 cennych lat na takiego samca. Mam
          nadzieje, że znajdzie godnego faceta, którego nie bedzie musiala okłamywac, i
          który ja zaakceptuje taka jaka jest . bo milosc to akceptacja. ty chyba nie
          znasz obu tych pojec.

          Ps. daruj sobie równiez komentarze, że jestem feministka, bo nie jestem, i tez
          teksty typu, że dałam komus tam i teraz sie dowartosciowuje, bo mój mezczyzna
          był dla mnie pierwszym(ja dla niego też). wiem jednak, że gdyby tak nie było,
          nie umniejszyłoby to mojej wartosci w jego oczach. Bo pokochał mnie za to jaka
          jestem, a nie za moje ciało, i nie za moich byłych partnerów. na szczescie w
          moim otoczeniu, nie ma facetów prezentujacych soba tak zanizony i zwierzecy
          poziom.
          • kirk12 Re: Tylko kilka słów 06.06.05, 20:41
            Ladies jak dorośniesz, może więcej będziesz rozumiała na razie jednak masz
            prawo do dziewczęcej naiwności . Co do tego co umniejszyloby Twoja wartość dla
            partnera,można sie przekonac tylko w praktyce .Słowa,że gdybyć byŁA W ŁÓŻKU Z
            INNYMI I TAK BY cię kochał nic nie kosztują,dla Ciebie to miły komplement ,a
            faktycznie nie można tego zweryfikować.I tylko traktuj je jako komplement,bo
            gdyby były prawdą ,to mogłabyś czuć zagrożenie,gdyż faceci tak myślący
            przeważnie chcą mieć zabezpieczony odwrót i wtedy fakt,że pozbawili dziewczynę
            dziewictwa jest niepotrzebnym balastem na ich sumieniu.Oczywiście dotyczy do
            młodzianów ,a nie sparzonych na dziewicy/bo dziewica,to też zadna nadistota i
            może dać popalić w życiu bardziej niż przyczajona dawna "agentka" z agencji/
            chyba już doświadczonych życiowo ludzi takich jak Zdzichu .Ten jednak za bardzo
            upraszcza sprawę,bo to,że jemu nie wyszło z dziewicą nie jest tożsame z tym,że
            innym nie wyjdzie. On po prostu w tamtym związku mial pecha , wybierając
            niewłaściwą kobietę.
            • ladys18 Re: Tylko kilka słów 06.06.05, 21:21
              dawno juz przestalam być naiwna, bo kilku facetów poznalam. Takich,którzy
              traktowali mnie jak ciało, nie jak osobe z uczuciami i pasjami. I owszem jestem
              młoda, i moze niewiele wiem jeszcze o zyciu. Ale znam swojego partnera i wierze
              w jego szczerosc. Ale powiem , ze nie wiem jakby to było gdybym nie była jego
              pierwsza... moze nie byloby tak cudownie? Ale wiem ze gdybym ja powiedziała mu
              to co ty swojej zonie, on zły bylby za kłamstwo, a nie za to, ze byłam z kims
              innym.
              • kirk12 Re: Tylko kilka słów 06.06.05, 21:23
                Sluchaj wię starszych i ucz się życia.
                • ladys18 Re: Tylko kilka słów 06.06.05, 21:33
                  nie przesadzaj. Starszych - ale madrzejszych, owszem. Ciebie za takiego nie
                  uwazam.
    • maureen2 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 13:22
      po siedmiu latach piekła czas sie rozstac,bo nie macie juz nic,co by was łączy
      ło i nie bedzie.
      • panamka Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 14:24
        jesli jej nie kochasz i nic do niej nie czujesz to rozstancie sie ale pomysl
        mowiles ze wspierala cie w trudnych chwilach moze teraz jest trudna chwila dla
        niej nie usprawiedliwam klamsta ale wiem ze czasem czlowiek jest tak w srodku
        pogmatwany zaplatany ze sam siebie nie potrafi zrozumiec i powiedziec wprost
        wielu rzeczy to byl strach przed utrata ciebie ona sie bala bo wiedziala ze ja
        odrzucisz i moze juz na samym poczatku popelniliscie blad oboje ale teraz
        wszystko w waszych rekach moze keidys nie bylo szczerej rozmowy i nie czula od
        ciebie tego czegos cos sie nazywa zrozumienie choc w 1% taka chwila milczenia
        kiedy dryga osoba moiw cos z glebi duszy milczy a krzyczy i nitk jej nie slyszy
        nawet osoba ktora ja "kocha"dlatego zawsze najwazniesza jest rozmowaaaaaaa zeby
        poznac dyga osobe i zyc z nia trzeba kazdego dnia zyc z nia a nie tylko zyc
        obok usmiechac sie i moiwc ze jest kolorowo zycie nie jest bajeczka a ludzie
        nie sa lalkami kazdy ma czarne mysli zle chwile ciezkie i bolesne my powinnismy
        kierowac sie uczuciem i rozsadkiem jak cos sie dzieje zlego reagowac bo pozniej
        tak sie czlowiek zamota ze nie ma juz sil i checi walczyc bo mysli ze przegra a
        przegra tylko wtedy keidys serce mowi JUZ NIE wiec odpowiedz sobie na pytanie
        czy kochasz ja i ile dla ciebie znaczy czy jest ci bliska nawet jesli jej nie
        znasz bo zyles tylko oboko to moze teraz jest ta chwila by zaczac sie poznawac
        na nowo a kazda stara milosc gdy sie odrodzi jest silniejsza glebsza i trwalsza
        a o to warto walczyc powiedzenia
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 13:48
      4w1,wprowadzasz jakieś dziwaczne pojęcia prawdziwych facetów ,czy też
      nieprawdziwych nie imputuj mi ich bo facet to jest facet jeden taki,drugi
      inny,wcale nie ośmieszasz innych jak Ci się wydaje tylko siebie.W pewnych
      sprawach faceci/większość/są zgodni i na żonę ta większość wybrałaby
      kobietę,która z nimi,a nie z kimś innym straciła dziewictwo.Mimo takiego
      podejścia częśc facetów ,decyduje się na związek z kobietą,dla której ktoś inny
      byl pierwszy mimo,że stać byłoby ich ,na to aby być pierwszym dla swojej
      żony.Decydują o tym oczywiste sprawy między innymi takie,że dziewictwo
      aczkolwiek ważne nie jest jedynym kryterium i czasami inne zalety mogą
      skutecznie zrekompensować jego brak.Ja faktycznie jestem wk....ny,bo nie dano
      mi możliwości pewnego wyboru obojętnie jaki by on nie był, bo wcale z cała
      pewnościa nie wiem co by było gdyby.4w1 starasz się zapewno celowo wypaczać
      moje słowa,i na to sobie nie mogę pozwolić. Z moich doświadczeń wynika,że mogą
      być goście ,którzy bez zmrużenia oka akceptują przeszłość swojej żony,i właśnie
      takich uważam za zakompleksionych ,których nie stać na lepszy wybór, lub atut
      seksu z kobietą przesłania im ten niedostatek ,który z czasem może zacząć być
      dotkliwy.Natomiast dla większości jest ważna przeszłość żony i matki wspólnych
      dzieci ,i to powtórze jeszcze raz ,że przełknięcie jej może być bardzo
      trudne,ale nie jest niemożliwe.Ci,zas którzy twierdzą na wejściu,że ta
      przeszłość nie ma żadnego znaczenia,to właśnie goście,którzy chcą "zaliczać"
      kobiety i nie chcą aby one miały jakieś opory/bo oni jeszcze nie myślą o
      stałych związkach tylko o d./lub poprzebierane na forach za mężczyzn
      kobiety,którym podejśćie mężczyzn do przeszłości żony nie bardzo jest na
      rękach,lub właśnie te kobiety,które chciałyby poważnego związku,ale boją się
      odrzucenia z powodu swojego wcześniej bardzo beztroskiego podejścia do seksu.
      Spotkałem na forach facetów,którym po latach obudził się żal za dziewictwem
      żony utraconym nie z nimi i ponieważ znam psychikę męska więc rozumiem ich,ale
      w tym wypadku uważam,że powinni zagryżć zęby ,bo obudzili się trochę za póżno.
      Natomiast młodym,którzy od samego początku czują duży dyskomfort z powodu
      przeszłości partnerek zawsze będę powtarzał,aby wycofywali sie z takich
      związków ,póki jeszcze mogą ,bo póżniej skrzywdzą i siebie i swoje wtedy już
      może żony.
      • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 13:54
        Słusznie prawisz kirk.

        I masz zupelną rację.
        Ciekawe jaką ripostę wyduma ta siksa.... ups...przepraszam chciałem napisac
        prawdziwy facet ;)
      • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 07.06.05, 15:36
        Myślę, że nasze część naszych nieporozumień bierze się z faktu brania mnie za
        4w1. Nigdy nie pisałem na to forum pod innym pseudonimem. Niestety nie znam
        sposobu by ci to udowodnić. Jeśli znasz taki sposób, to nie ma sprawy.

        Drugim powodem może być sposób formułowania naszych poglądów w sposób
        nieprecyzyjny dla drugiej osoby. Czasem po prostu inaczej rozumiemy słowa, lub
        użyli innych słów i się teraz wzajemnie „czepiamy”. W normalnej rozmowie
        uściślali byśmy ich rozumienie i poglądy na bieżąco.
        Po trzecie. Czasami pisałeś dość ostro. Dlatego ja też ostro wszedłem w dyskusje.

        Nie miałem też zamiaru nikogo ośmieszać, tym bardziej Ciebie. Gdybym uważał Cię
        za śmiesznego nie dyskutował bym z Tobą.

        Spróbuję teraz spokojnie dokonać takiego „uściślenia”.

        Rozumiem, że używałeś pojęcia „prawdziwy mężczyzna” jako swoistego rodzaju
        przenośnia, a ja źle to zrozumiałem. Czyli według ciebie: „prawdziwy mężczyzna”
        to facet, który myśli o kobiecie jako partnerce na resztę życia, osobie której
        może w 100% zaufać. Chce być lojalnym wobec niej i tego samego od niej oczekuje
        ( i tak dalej w tym stylu, żeby za dużo się nie rozpisywać). Czyli człowiek
        traktujący związek dwojga ludzi bardzo odpowiedzialnie i poważnie. „Nieprawdziwy
        mężczyzna” to facet, który traktuje kobietę np.: jako, źródło tzw. uciech
        cielesnych. i wiąże się z kobietą tylko i wyłącznie po to by mieć do nej "łatwy
        dostęp. Dla takich facetów, żadne cech (w tym przeszłość) kobiety nie są ważne
        lub mało ważne.

        Myślę, że „załapałem” o co Ci chodziło i nie będę się więcej tego „czepiał”.
        Mało tego taka lub podobna definicja „prawdziwego faceta” bardzo mi odpowiada.

        Piszesz ze:
        > W pewnych sprawach faceci/większość/są zgodni i na żonę ta większość wybrałaby
        > kobietę,która z nimi,a nie z kimś innym straciła dziewictwo.

        Co do tej większości to bym się z Tobą nie zgodził, ale moja niezgoda nie ma
        żadnego znaczenia. Nie ważne czy są w większości czy mniejszości. Ważne, że są.
        Ich ilość nie jest tu istotna.
        Zgadzam się, że ta sprawa jest dla nich bardzo ważna i mają do tego prawo i nic
        nikomu do tego.

        >Mimo takiego podejścia częśc facetów ,decyduje się na związek z kobietą, dla
        >której ktoś inny byl pierwszy mimo, że stać byłoby ich, na to aby być pierwszym
        >dla swojej żony. Decydują o tym oczywiste sprawy między innymi takie,
        >że dziewictwo aczkolwiek ważne nie jest jedynym kryterium i czasami
        >inne zalety mogą skutecznie zrekompensować jego brak.

        Tu będę się „czepiał” określenia „stać byłoby ich”. Mam nadzieję, że myslisz
        tutaj, że mógłby być z kobietą bliższą jego ideałowi i nie miałęś tu zamiaru
        wartościować kobiet ze względu na posiadanie lub nie dziewictwa. Choć dla ciebie
        osobiście stanowi to swoistego rodzaju wartość.

        >Ja faktycznie jestem wk....ny,bo nie dano mi możliwości pewnego wyboru
        >obojętnie jaki by on nie był,

        Ok. Przecież z tym się zgodziłem nie tylko w ostatnim poście.
        Na wszelki wypadek powtarzam. Masz rację w 100% jeśli przedstawiłeś Jej sprawę
        jasno tak by nie było żadnych wątpliwości, to nie dziwię się twojemu
        wk..rwieniu. Sam bym był wk..rwion w takiej sytułacji.


        > starasz się zapewno celowo wypaczać moje słowa,i na to sobie nie mogę pozwolić.

        Nie, nie staram się wypaczać twoich słów, chcę podyskutować, wymienić się
        poglądami. Choć tochę Cię zrozumieć. Dlatego miedzy innymi piszę ten post.
        Że czepiam się słów, które używasz, a czego mam się czepiać. Jak byś malował
        obrazki to czepiał bym się obrazków ;-)

        >Z moich doświadczeń wynika,że mogą być goście ,którzy bez zmrużenia oka
        >akceptują przeszłość swojej żony,i właśnie takich uważam za zakompleksionych,
        >których nie stać na lepszy wybór,

        To zależy dlaczego tą przeszłość akceptują. Na pewno masz rację, że są faceci,
        którym jest mniej lub więcej wszystko jedno z jaką kobietą są byleby była zawsze
        chętna i gotowa i to nie tylko w sprawach seksu. Może mu zależeć np. by gotowała
        obiady i sprzątała dom (lub coś podobnego), a reszta go nie obchodzi.
        Pamiętaj też, że są ludzie, którzy z zasady nie przejmują się przeszłością
        partnera. Akceptują ją bez względu jaka była. Lub mają niższy "próg wymagań" co
        do przeszłości partnera. Nie poznając powodów dla których ludzie są ze sobą, nie
        możemy o nich powiedzieć nic złego. Niestety poznanie jest bardzo trudne, nawet
        dla nich samych.

        >.Ci,zas którzy twierdzą na wejściu,że ta przeszłość nie ma żadnego
        znaczenia,to właśnie >goście, którzy chcą "zaliczać" kobiety i nie chcą aby one
        miały jakieś opory/bo oni jeszcze >nie myślą o stałych związkach tylko o d./

        Tu się nie zgadzam, patrz punkt wyżej.

        >lub poprzebierane na forach za mężczyzn kobiety, którym podejśćie mężczyzn do
        >przeszłości żony nie bardzo jest na rękach, lub właśnie te kobiety,które
        >chciałyby poważnego związku, ale boją się odrzucenia z powodu swojego
        >wcześniej bardzo beztroskiego podejścia do seksu.

        I co myślisz, że co latają po forach i usiłują przekonać jak największą ilość
        facetów, że nic się nie stało. Chcą się „zabezpieczyć” na wypadek gdy spotkają
        kogoś, dla którego to jest ważne.
        Nie bardzo tu widzę sens takiego działania. Są inne o wiele skuteczniejsze metody.
        Zresztą przyjmując twój tok myślenia (tylko nie mów ze wypaczam ;-) )można by
        powiedzieć, że większość facetów woli kobiety np.: z dużym biustem (to tylko
        przykład) i co ??? Pojawią się na forach kobiety, przebrane za facetów, które
        będą przekonywały do swoich małych piersi ???

        Pozdrawiam
        Prawdziwy_facet1
        • szarak1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 07.06.05, 17:07
          Drodzy moi !
          Kirk ma prawo do swych poglądów ,jakie by one nie były . Pod jednym jednak
          warunkiem : nie krzywdzą one innych . Póki co skrzywdziły one jego nic nie
          winne dzieci. Żona cóż ,oszukała Kirka ,niech cierpi . ALe dzieci niczemu nie
          są winne , a muszą obserwować rozpad rodziny z powodu braku dziewictwa żony.
          Smutne to i niezrozumiałe . Kirk ,pogódź się się z żoną póki czas .
          Uwierz ,znam kilka kobiet ,które były dziewicami wychodząc za mąż a potem
          przyprawiły rogi swoim mężom . I znam babki które się solidnie wyszalały ,a
          których wiernośc jest bez skazy . No i nie sprowadzaj swojej żony , do roli
          pojemnika na sperme , bo jak czytam takie porównania to normalnie przestaję
          wierzyć ,że człowiek zlazł z drzewa.
          nie pozdrawiam Sz1
    • maureen2 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 13:57
      no coz,kto pierwszy,ten lepszy,a kazdy pózniejszy może być gorszy.Trzeba polo-
      wać na dziewice,sukces gwarantowany,amatorzy kwasnych jabłek zawsze mówia,że
      były slodkie,bo pierwsze.
      • zdzichu-nr1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 15:12
        Cały czas obserwuję ten wątek i z przerażeniem czytam -na szczęście nieliczne-
        głosy popierające Kirka12. Akurat mam prawo wypowiadać się na ten temat, bo z
        byłą dziewicą (rozdziewiczoną przeze mnie) spędziłem wielki kawał mojego życia
        (a nastolatkiem nie jestem). Była to kobieta wybitnie atrakcyjna fizycznie,
        której zazdrościło mi męskie otoczenie. Cóż z tego, gdy jej charakter w
        połączeniu z moim tworzył toksyczną mieszankę nie do wytrzymania? Ponadto, brak
        doświadczeń w związkach z innymi facetami odgrywał wg mnie b. negatywną rolę,
        zachęcając ją do postaw nieżyciowych, lenistwa, braku samodzielności i
        nadmiernych oczekiwań względem faceta.

        Moja kolejna partnerka była mocno "naruszona", otwarcie twierdziła, że uwielbia
        seks i nie wiem z iloma partnerami go wcześniej uprawiała. Potrafiła jednak
        cieszyć się życiem, wprowadziła w mój świat radość i optymizm. Po tej
        poprzedniej to było jak istne niebo. Uważam, że prawdziwemu facetowi sto razy
        więcej szczęścia da świadoma swej seksualności partnerka niż cnotka-niewydymka
        z zahamowaniami. Oczywiście, nie ma żadnych sztywnych reguł; nie popieram
        jawnego qrestwa, a z mniszki też może się zrobić ognista kochanka. Podejście ,
        jakie reprezentuje Kirk12, jest jednak tak straszliwie głupim i schematycznym
        fundamentalizmem, że aż się nóż w kieszeni otwiera. Pozdrawiam wszystkich
        normalnych facetów.
        • triss_merigold6 Fani dziewic - pouczająca historia z życia 06.06.05, 21:29
          Lata temu znałam pewnego faceta - miłośnika dziewic.

          Mężczyzna ów mając 24, 25, 26 i więcej lat poznawał regularnie bardzo młode
          dziewczyny - osiemnastki, dwudziestki. W klubach studenckich zazwyczaj.
          Wybierał takie "porządne" na pierwszy rzut oka. Miłe, niegłupie, z zasadami,
          czekające na rycerza pierwszego w życiu. Jeśli panna była dziewicą -
          kontynuował znajomość. Powoli: zero ciągnięcia do łóżka, spacery, delikatnie,
          kwiaty dla mamy panny, odprowadzanie do domu. Potem rozmowy o wspólnej
          przyszłości, że on nigdy jeszcze tak bardzo się nie zakochał, że ona i tylko
          ona, traktuje ją poważnie, kocha nad życie i wezmą ślub jak tylko ona studia
          skończy.
          Czekał spokojnie aż dziewczyna nakręcona, zakochana i rozbudzona powie "tak" i
          dziewictwo odda. Potrafił czekać ładnych parę miesięcy cały czas pierwszy
          mówiąć o wspólnej przyszłości. Następnie cnoty pozbawiał i panna po kilku
          razach dostawała nagłego kopa. Nudził się i zmieniał obiekt.
          Panny zostawały na lodzie szlochając "co zrobiłam nie tak? dlaczego?".
          Nic. Dziewczyna była bez winy. On po prostu lubił dymać dziewice.
          Taki zawodowy uwodziciel. Na stanie miał tych dziewic więcej niż niejeden w
          życiu widział gołych dup.

          Kirk, czy wykorzystaną - w pełni świadomie piszę "wykorzystaną" - w ten sposób
          dziewczynę też byś potępił? Mężczyzna obiecywał jej wspólną przyszłość i nic
          nie wskazywało na to, że po odebraniu cnoty ją zostawi.
          • kirk12 Re: Fani dziewic - pouczająca historia z życia 06.06.05, 22:55
            Triss, ani takiej "wykorzystanej", ani ,też takiej ,którą ktos podszedl w mniej
            wyrafinowany sposób nie mam najmniejszego zamiaru potepiac.Bo to jest ich
            życie, i one płacą lub zapłacą jakąś cenę za swoje błędy lub
            naiwność.Faceta ,również nie potępiam za to co robił,ale jeżeli świadomie je
            łudził obietnicami wspólnej przyszłości,to jest dla mnie zwykłym oszustem.
            Mimo wszystko chyba kiedyś w przeszłości nie chcialem, aby moja partnerka
            okazala się ,co by nie mówić naiwną ofiarą takiego "uwodziciela".A to,że
            musial ,używać tak podlych i wytrawnych sztuczek ,to też słaba pociecha , bo
            uwierz mi Triss,ale faceci na ogół kiepsko się czują w roli drugich lub
            kolejnych.Testosteron wzbudza u nich agresję,która sprawia,że lepiej się czują
            na mecie jako pierwsi niż ostatni/jedyny wyjątek to pierwszy i ostatni/
            • triss_merigold6 Re: Fani dziewic - pouczająca historia z życia 06.06.05, 23:23
              Rozumiem jakoś tam.
              Facet z mojej opowieści lubił ten sport. Dla niego to był sport - uwieść
              porządną dziewczynę, nie dyskotekową dajkę. Z dajkami używał w międzyczasie -
              czekając aż dziewica dojrzeje.
              Która by nie uwierzyła w teksty człowieka wyglądającego na zakochanego i
              myślącego o przyszłości?
              Był wiecej niż oszustem. To żywy socjopata. Człowiek, który nie ma uczuć,
              potrafi naśladować uczucia ale sam ich nie posiada (sprawdź w encyklopedii jak
              nie wierzysz w takie przypadki).
              Postaw się na miejscu dziewczyny: poznaje chłopaka (przystojny, wygadany,
              wykształcony, czarujący dla rodziców, uprzejmy) który deklaruje poważne uczucie
              i zobowiązania. Nie napiera na seks, działa powoli. Zna psychikę kobiet - w
              końcu jest doświadczony. I ta zakochana dziewczyna - wierząc, że będą razem
              zawsze - oddaje się. A potem kop.
              Jesteś w stanie wyobrazić sobie co ona czuje? Oszukana, zbrukana, oddała się
              wierząc w przyszłość a facet się zabawił. Licznik mu się przekręcił po prostu.
              Kolejny mężczyzna szanujący dziewictwo nie będzie słuchał tłumaczeń tylko
              potraktuje ją jak dziwkę. Niesprawiedliwe IMO.
              Na marginesie - typ miłośnik dziewic był w naszym towarzystwie parę lat. W
              końcu obrzydzeni na maksa jego postępowaniem zerwaliśmy wszystkie kontakty.

              Rozumiesz? Mnie i moich znajomych, bzykającch się rekreacyjnie do woli
              obrzydziło jego postępowanie. Nieuczciwe, egoistyczne, chamskie wobec niczmu
              nie winnych młodych kobiet.

              Widzisz Kirk, ja rozumiem to że czujesz się oszukany. I fakt oszukania
              potępiam. Gdybyś znał prawdę miałbys wybór - zaakceptować lub nie.
              Dlatego sama - mając wielu partnerów - nigdy nie oszukiwałam. Albo mężczyzna
              bierze z dobrodziejstwem inwentarza (tj. sporym przebiegiem) albo rezygnuje ze
              znajomości. Nie ma o co się obrażać.
    • maureen2 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 15:33
      dziekuję za pozdrowienia i pozdrawiam rowniez wszystkich prawdziwych męzczyzn.
    • maureen2 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 20:49
      niestety,wywody kirka 12 nie kwalifikują się do polemiki,może jednak warto
      porozmawiać z psychiatra lub psychologiem.
      • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 21:21
        Kilka bystrzaczek nabrało sie juz na jednego psychologa z tego
        forum .Psycholog jednak zrezygnowal z porad, ale jeżeli masz takie problemy i
        konieczna Ci jest pomoc Maureen, porozmawiaj z 4w1 on ma wejście i może łatwo
        dać Ci namiary do rozpoczecia właściwej terapii.
    • maureen2 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 06.06.05, 21:48
      pewnych zaburzeń nie terapeutyzuje się ,tylko sie leczy,niestety.Dorosły
      człowiek radzi sobie sam,a nie szuka naiwnych panienek.
      • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 07.06.05, 09:26
        prawdziwy_facecie1- przyklad dawany przez garstkę dzikusów z buszu jakos mnie
        nie przekonał.
        • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 07.06.05, 18:47
          Dlaczego dzikusów???
          Bo nie używają do rozpalenia ognia zapalniczki, bo nie mają telefonów
          komórkowych, bo nie mają samochodów i telewizorów???
          Tak pod tym względem są „dzikusami”.
          Lecz rozwój techniki jest tylko jednym z czynników rozwoju cywilizacyjnego. Na
          ten rozwój składa się też rozwój społeczny, który nie idzie w parze z rozwojem
          społecznym (zgadzam się że jeden ma wpływ na drugi).
          Badając społeczności "dzikusów" można między stwierdzić, jakie zachowania są
          wynikiem instynktów (w tym samczego), a jakie wykształciły się pod wpływem
          samnego społeczeństwa.
          Na pewno wiesz, że pewne zachowania uważane przez nasze społeczeństwo za
          szczyt złego „wychowania”, w innych są powszechnie akceptowane, a wręcz uważane
          za bardzo kulturalne.
          Wyjaśnię Ci to na bardzo prostym przykładzie, jakim jest siorbanie zupy.
          Zachowanie to jest u nas powszechnie uważane za nieodpowiednie. Natomiast w
          Japoni, jest powszechnie akceptowane i uważane za bardzo kulturalne. Gdybyś
          zaproszony na obiad nie siorbał zupy, został byś uznany za chama.
          Japończyków niestety nie możesz uznać za „dzikusów”, gdyż mogę Cię zapewnić, iż
          Japonia pod względem rozwoju techniki wyprzeda kraje Europy. O czym miałem się
          okazję przekonać osobiście.

          Tak, więc na Twoją chęć posiadania żony dziewicy nie jest niestety
          wynikiem „samczego instynktu”, lecz społeczeństwa (rodziny, znajomych, religii
          itd.), w jakim się wychowałeś. Pamiętaj, żę ja nie mówię, że jest to złe
          zachowanie. Twierdzę, że nie jest ono wynikiem samczego instynktu czy natury, i
          że nie każdy "normalny" facet marzy o dziewicy.
          Zapewniam Cię, że gdybyś wychował się wśród tych „dzikusów”, wolałbyś nie
          dziewice, lecz panny z dzieckiem.
          Tak to już jest, chcesz czy nie. Jeśli mi nie wierzysz to idź do biblioteki
          przejrzeć parę książek o rozwoju społecznym ludzi. Dowiesz się wtedy, co
          naprawdę ma wpływ na nasze zachowania.
          • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 09:52
            A nie przyszło ci do głowy, ze w tej społeczności instynkt samczy uległ jakiejs
            dziwnemu wypaczeniu? - To tylko garstka ludzi nieprawdaż?
            Kazdy samiec dązy do tego, aby to jego geny przetrwały, a nie geny innych
            samców. Nie mam czasu ani achotu puisac tu elaboratu na ten temat.
            Siorbanie zupy - to raczej zwyczaj niz instynkt, wiec kiepski to przykład.

            A teraz pytanie do mężczyzn (bardzo proste) - odpowiedzcie szczerze:

            CZY WOLELIBYŚCIE BYĆ PIERWSZYM MĘŻCZYZNĄ SWEJ KOBIETY?

            Odpowiedzcie krótko tak czy nie?
            Bez zadnych komentarzy ok?
            • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 11:57
              Nie wypaczeniu. Lecz zachowanie instynktowne zostało zmienine pod wpływem
              społeczeństwa
              Zachowanie to może komuś odpowiadać lub nie. Lecz na pewno nie jest to wypaczenie.
              Po prostu zdaję sobie sprawę, iż na moje wybory ma wpływ nie tylko samczy
              instynkt, lecz środowisko (czasem większy lub mniejszy), w którym żyję.

              >Siorbanie zupy - to raczej zwyczaj niz instynkt, wiec kiepski to przykład.

              Ja wcale nie twierdziłem, że to instynkt. To jest jakieś tam zachowanie wobec
              innych jednostek (możesz to nazwać zwyczajem). Tak samo wybór: wolę lub nie
              dziewicę. Jest jakimś tam zachowaniem. Na to zachowanie ma wpływ nie tylko nasz
              instynkt, ale również środowisko w jakim żyjemy. Ty żyjesz w środowisku które
              ceni dziewice, a środowisko „dzikusów” ma odmienny pogląd na tą sprawę. I tyle.
              Zgadzam się z tobą, że instynkty maja wpływ na nasze wybory, ale nie jest to tak
              silny wpływ jak sądzisz.

              > Kazdy samiec dązy do tego, aby to jego geny przetrwały, a nie geny innych
              > samców.

              Z problemem genów radzono sobie w bardzo prosty sposób. Po prostu zabijano
              potomstwo innego samca, by mieć z samicą swoje. Szokujące ??? Lecz tak ludzie
              postępowali w czasach pierwotnych. I tu zgadzam się, że było to zachowanie, na
              które bardzo duży wpływ miał instynkt, a społeczeństwo nie miało nic przeciwko
              (no może matka trochę protestowała).Brak sprzeciwu ze strony społeczeństwa to
              też wpływ, po prostu pozwalano na to. Dopiero pod wpływem różnych czynników
              takie postępowanie uznano za niewłaściwe i wpływ społeczeństwa „zagłuszył”
              instynkt. Czyli środowisko wpłynęło na zachowanie samców. Czyli co został
              „wypaczony”??? Nie, on tkwi dalej w nas, czasem nawet się odzywa, lecz
              środowisko ma na nas tak duży wpływ, że nie zachowujemy się inaczej.

              > CZY WOLELIBYŚCIE BYĆ PIERWSZYM MĘŻCZYZNĄ SWEJ KOBIETY?

              To ile facetów woli takie czy takie kobiety, nie ma znaczenia. Usiłuję Ci
              wytłumaczyć iż na nasz wybór to ma wpływ nie tylko samczy instynkt, ale nasze
              też środowisko. Nie możesz tez powiedzieć, że jeśli przeważyła opcja A to jest
              ona właściwsza od B. Nie możesz powiedzieć że normalny facet wybiera opcję A.
              Nie możemy oceniać, który wybór jest lepszy czy gorszy. Człowiek wybierający
              opcję A nie pierwszego nie jest gorszy czy lepszy od człowieka wybierającego
              opcję B. Dlaczego ?? Bo nie wiesz co spowodowało ten wybór. Mógł to być
              instynkt, społeczeństwo, doświadczenia życiowe, itd. Żaden z wyborów nie jest
              dobry lub zły, każdy z nas sam powinien to ocenić co dla niego jest ważne i
              lepsze zgonie z własnymi przekonaniami. Czasem taki wybór jest bardzo trudny.
              Więc nie można pisać wybierajcie panowie na żony dziewice bo możecie potem tego
              żałować. Jeżeli ten wybór będzie dokonany w zgodzie z samym sobą to będzie to
              dobry wybór.
              Jeszcze dalej co do statystyk. Na pytanie: Wolisz kobiety szczupłe czy „przy
              kości”, większość facetów odpowiada, że wolą szczupłe. Lecz gdy przeprowadzić
              badanie w trochę inny sposób (tak by dać szansę naszemu instynktowi) wychodzi,
              że wolą te „przy kości”. Czyli która odpowiedź jest właściwa ??? Po prostu za
              pierwszym razem faceci odpowiadali zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa, w
              którym króluje obraz idealnej kobiety jako szczupłej. Za drugim razem dochodził
              do głosu instynkt, który podpowiadał kobieta „przy kości” jest zdrowsza,
              silniejsza, bardziej płodna (ukłon w stronę genów ;-) ).
              Który z wyborów jest lepszy, czy właściwszy ??? Może należałoby wołać: Panowie
              bierzcie za żony te „grubsze” to jest zgodne z samczym instynktem. Nie. Każdy
              samiec musi dokonać wyboru i ewentualnie ponosić konsekwencje gdy wybór okaże
              się niewłaściwy.


              Pozdrawiam
              Prawdziwy_facet1
              • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 13:09
                Ok. Piszesz logicznie i trudno ci nie odmówić racji w wielu kwestiach - ale...
                zwyczaj, instynkt srodowisko blablabla, nie o to tu chyba chodzi - poprosiłem j
                o proste tak lub nie na postawione pytanie. I przypomnę drugie - czy dla swej
                zony byleś tym pierwszym?
        • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 07.06.05, 19:07
          Przepraszam, za wysłanie trzy razy tego samego postu. Tak mi niechcąco wyszło.

          Sławek, znawco kobiet. Jak tam z moją płcią? Nadal sądzisz, że jestem sikną???
          Pisz, pisz, bo w sobotę organizuję grila i chcę czymś zabawić znajomych.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 07.06.05, 21:07
      4w1,wejde w słowo aczkolwiek nie bardzo mam czas . Znajomych na grillu ,możesz
      zabawiać w różny sposób .Napisałeś,ze przeczytałeś książkę Fiedlera ,a także
      co nieco o Japonii.Spróbuj zaszczepić im kult dla panny z dzieckiem,
      opowiedz ,ze najszczęśliwszym ojcem jest facet wychowujący dzieci
      innego ,poszerz ich horyzonty o sposób właściwej konsumpcji zupy.Żonie /bo
      wcześniej pisałeś,że masz takową,chyba pamiętasz/pozwól opowiedzieć o jej
      wcześniejszych partnerach łóżkowych.Nie martw się zobaczysz,że rozkręcicie
      najbardziej drętwą imprezę.Miej zatem polot prawdziwego mężczyzny ,za którego
      się uważasz ,dasz sobie radę,nie musisz prosić Sławka ,ani nikogo innego o
      wsparcie.
      • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 12:28
        Wydaje mi się, że Sławek swój rozum ma i potrafi mi odpowiedzieć. Co zresztą
        czyni. Czyż byś sądził, że nie jest w stanie, lub nie radzi sobie z dyskusją ze
        mną. (Sławku, ja na twoim miejscu trochę bym się na Kirka obraził).

        Co do imprezy. To nie wiem czy zauważyłeś, ale to była ironia. Nie załapałeś
        trudno. Bo Sławek chyba załapał.

        >Spróbuj zaszczepić im kult dla panny z dzieckiem, opowiedz ,ze najszczęśliwszym
        >ojcem jest facet wychowujący dzieci

        Czy pisałem że można to zrobić ???

        Napisałem tylko iż na nasze zachowania ma wpływ też społeczeństwo ma również
        społeczeństwo, a nie jak twierdzi Sławek instynkt.

        >poszerz ich horyzonty o sposób właściwej konsumpcji zupy

        Ja nie pisałem który sposób jest właściwy. Pisałem że my uważamy siorbanie za
        niewłaściwe, a oni nie i tyle. Nie oceniałem tego zachowania Japończyków. Nie
        zrobiłem tego iż jako zdaję sobie sprawę iż moja ocena jest obciążona wpływem
        środowiska w jakim się wychowałem.

        Ty mówisz: wybierajcie dziewice. Słuchajcie starszego doświadczonego, bo może
        się zdarzyć, że się rozczarujecie. Dokonujcie jedynego słusznego wyboru (dziewic
        oczywiście). Czyli takie zachowanie (wybór też jest zachowaniem) uznajesz za
        właściwe. Logicznie rozumując zachowanie przeciwne Twoim zdaniem nie jest właściwe.
        Może pozwól innym facetom samodzielnie dokonywać życiowych decyzji. Bo to życie
        składa się właśnie z decyzji i ponoszenia ich konsekwencji. Są przecież
        „prawdziwymi mężczyznami” i potrafią dokonać właściwych wyborów (dziewic lub nie
        dziewic). Jeśli po latach okazuje się, że dokonali złego wyboru to znaczy, że
        nie byli dojrzałymi osobnikami by móc dokonać wyboru. Czyli może byli (w chwili
        wyboru) trochę miej „prawdziwi”. To doświadczenie pozwoliło im stać się
        „prawdziwszymi”. Teraz pozostaje tylko problem wybrnięcia z tej sytuacji, czyli
        znowu muszą dokonać „męskiego” wyboru.



        >Żonie /bo wcześniej pisałeś,że masz takową,chyba pamiętasz/pozwól opowiedzieć
        >o jej wcześniejszych partnerach łóżkowych.Nie martw się zobaczysz,że rozkręcicie
        >najbardziej drętwą imprezę.

        O, a Ty na imprezach chwaliłeś się że masz żonę dziewicę. Wydaję mi się że
        przeszłość partnerów to ich wspólny problem, a nie współbiesiadników.
    • maureen2 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 03:59
      no coż, niektórzy faceci tez chcieliby być mężczyznami, a ta tęsknota ich tak
      zniewala,że szukają dziewic,a jak już zrobią z niej kobietę,to natychmiast szu-
      kają następnej dziewicy.
      • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 10:44
        W porzadku prawdziwy_facecie, załózmu ze jednak żadna z ciebie kobieta ;)
        COdpowiedz, czy byłeś pierwszym mezczyzną swojej żony? Być moze o juz o tym
        pisałes ale jakos tego nie zauważyłem....
        • prawdziwy_facet1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 13:11
          To nie ma znaczenia.
          Gdy napisze, że niebyła to napiszesz, że po prostu swoimi poglądami tłumię mój
          „samczy instynkt”.

          Zrozum, że ja protestuję przeciw ocenianiu typu: wybór „A” jest lepszy niż wybór
          „B”, tak jest i koniec. Prawdziwy mężczyzna, Polak, (chrześcijanin, muzułmanin,
          harcerz, czy tam co kto chce), zawsze wybierze wariant „A”. Wybierajcie „A” bo
          jeśli nie, to nie będziecie prawdziwymi „czymś tam”.
          Ja tylko "walczę" o unanie prawa do wyboru „B”. I wcale nie twierdzę, że jest on
          lepszy (ani gorszy) od „A”.
          Zresztą ty zdaje się, że wybrałeś wariant „B” (chodzi mi o twoją partnerkę). I
          co, pod wpływem Kirka, ją zostawisz??? Chyba nie. Piszesz, że rekompensuje Ci to
          innymi zaletami. Co będzie, gdy zalety się skończą (tak bywa niestety) i
          zaczniesz dostrzegać wady (przed czym zresztą przestrzega Kirk). Zaciśniesz
          zęby??? Psując, resztę życia sobie i jej.

          Więc jeśli ktoś pisze, że dla niego dziewictwo, żony nie ma znaczenia. To nie
          jest żadne granie pod publiczkę. Jeśli oczywiście robi to szczerze. Wpływ na to
          nie ma tylko instynkt, ale środowisko w jakim żył, oraz jego życiowe doświadczenia.
          Ktoś kilka postów napiął, że był z dziewicą i mu nie wyszło. Bo była jakaś tam
          i wymienił parę wad. Wady były zpowodowane jej dziewictwem. Woli teraz
          dziewczyny „miej cnotliwe” bo są pozbawione tych wad.
          Z nim się też nie zgadzam, bo przecież to że ta kobieta miała jakieś wady wcale
          (i pewnie na pewno) nie było zpowodowane jej dziewictwem. Ona mogła taka być i
          ilość jej partnerów może nie wpłynąc na zanik jej wad. Choc można wykazać jakiś
          związek miedzy ilością partnerów, a ilością doświadczeń życiowych. Ten związek
          też niczego nie dowodzi bo co, takie panienki z domów rozpusty to są
          "doświadczone" życiowo ;-).
          Facet nie chce teraz mieć za partnerkę kobiety dziewicy, bo się do nich
          zraził. W ten sposób środowisko (ta dziewica nim była) w którym on żyje wpłynęło
          na jego dzisiejszy wybór.
          \
          Pozdrawiam
          Prawdziwy_facet1
          P.S.
          Pamiętaj mój Nick to tylko prowokacja, by podrażnić trochę Kirka, ale przyznaje
          coraz bardziej mi się on (Nick oczywiście) podoba ;-)
          • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 13:23
            Ale powiedz - tak czy nie? I była dziewicą czy nie była? Dlaczego unikasz
            odpowiedzi? Nie rozumiem... Ja sie zadeklarowałem jasno. A nie lubie dyskotować
            o jakims problemie z kimś kto tak naprawde nie miał z nim do czynienia.
            Bo w tej dyskusji to MA znaczenie - zreszta doskonale o tym wiesz.
            To tak samo jak roznmowa o zdradzie, jej skutkach dla jednej i drugiej strony z
            osoba która nigdy ani zdradziła ani nie była zdradzoną ( a mnóstwo takich
            teoretyków na forum)
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 23:15
      4w1,znów dzisiaj nie mam czasu,ale sprobuję się odnieść do niektórych Twoich
      wypocin.
      Przede wszystkim nie widze twej wypowiedzi,która była skierowana do Slawka,w
      której nie było nic wulgarnego,ale odnioslem się do niej tym razem patrząc z
      boku,i widząc,że on nie reaguje/możliwe,że mial co innego do roboty niż
      zaglądać na forum/
      Poraziły mnie intelektualne niedostatki,osoby która ze mną różnymi sposobami
      wdaje się w polemiki.Mam nadzieję,że nie jesteś adminem i wyucofujesz swoje
      wypowiedzi,gdy nie stoją na właściwym poziomie.
      Na to,że na organizację przez Ciebie
      grilla nazywaną przez Ciebie kolejną prowokacją,naprawdę trudno jest wpaść ,
      bo każdy ma znajomych /przeważnie takich na jakich zasługuje/ więc doradziłem
      Ci ,hipotetycznie zakładając,ze tez jesteś w stanie zorganizowac grilla.
      Co jakis czas określasz swoja poprzednią wypowiedż,że była prowokacją.Z tym ,że
      robisz to wtedy ,gdy wcześniej zostałeś ośmieszony , za ten twój
      pseudointelekt, po prostu nie trafiłeś na podatny grunt.Jeżeli chcesz
      jednak,aby ktoś załapąl się na te Twoje, być może śmoieszne dla ciebie
      wywody ,albo popracuj nad swoim IQ,albo znajdż towarzystwo na niższym od Siebie
      poziomie.
      Obraziłeś się na moją wcześniejszą wypowiedż ,odnosnie ludzi przez małe c.
      za takich uważam tych,którzy są ludżmi,ale nie mają swojej tozsamości i
      powielają poglądy innych ,bardzo im wygodne,ale sami się wstydzą powiedzieć,że
      to nie jest ich,lecz innych punkt widzenia, który akuratnie odpowiada
      sytuacji,w jakiej są.
      Probujesz sugerować Sławkowi,że jest pod moim wpływem i tym samym,w jakis
      sposob skonfliktowac nas,bo faceci mają pewne chromosomy,które prowokują ich do
      agresywnych zachowań męskich , i że każdy chce być przywódcą stada/pewnie
      gdzieś o tym czytałeś/
      Troche jednak błądzisz bo on się określił w stosunku do swojej żony , że ją
      kocha mimo.I, że mimo ,że nie jest tą jego księżniczką z bajki,którą mogłaby
      byc ,lecz nie poczekała, to jest jego księżniczka.Oraz , to że nie znajdzie we
      mnie sprzymierzeńca gdyby teraz chcial sie wycofać z tego związku,bo wybór zony
      byl jego świadomy.
      Nazywam cie 4w1,bo nawet jak nie jesteś tożsamy z trzema innymi osobami z tego
      forum,to pokrętną drogą chcesz podważąc wartości ,ktore w tym kraju/nie dżungli
      amazonki/są istotne dla facetow
      Używajac swego nicka, prawdziwy facet wcale mnie nie drażnisz bo nawet,jezeli
      na tym forum użyłem takiego sformułowania /w co wątpię odnośnie do siebie/ to
      miałem na mysli pewne cechy płciowe różniące mężczyznę od kobiety/ewentualnie
      obojnaka/
      Prowokatorzy mnie nie drażnią .Ubolewam tylko,że są ludzie tak zaszczuci,aby
      nie mieć śmiałości ujawniać swej tozsamości.Bo myślę,że tym kim jesteś stałeś
      nie ze swego wyboru,ale z braku odwagi

    • maureen2 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 08.06.05, 23:45
      do doktora,natychmiast !!
      • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 09.06.05, 00:36
        maureen, mozesz mieć kłopoty, w Polsce przywracanie błony dziewiczej , nie
        jest takie proste
        • maureen2 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 09.06.05, 05:57
          to prośzę zabrać żonę za granicę i tam ję lekarze naprawią i będzie znowu
          jak nowa i nieużywana.
          • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 09.06.05, 10:35
            maureen - co ty z tym lekarzem? W rejestracji ZOZ pracujesz czy jak?
            Jak sie z tezą kirka nie zgadzasz - przedstaw jakies kontrargumenty, tudzież
            znajdz sobi inny topik, a nie wyskakuj z głupia frant z idiotycznym komentarzem.
            Bo Stańczyk z ciebie marny.
    • maureen2 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 09.06.05, 10:47
      jest to jak najbardziej rzeczowe rozwiązanie problemu braku dziewictwa u
      żony,stwierdzonego przez męza po kilku latach małzeństwa.Prawdopodobnie noc
      poslubna przebiegła w stanie upojena alkoholowego i trwałó ono przez kilka lat,
      dopiero po otrzeżwieniu i odzyskaniu pamięci doszło do przypomnienia,że żona
      nie była dziewicą.Mozna probować jeszcze leczyc męża w poradni uzależnień ale
      chyba on tego nie chce i dlatego tak desperacko i żałośnie się broni.Zawsze
      może powiedzieć,że to z winy żony,bo nie była dziewicą.Jedynym sposobem jest
      więc zoperowanie żony za granicą.Przywroci to radość w rodzinie po 7 latach
      piekła.,warto wydać pieniądze na tak szlachetny cel.
      • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 09.06.05, 11:02
        Maurren, królowo dowcipu - popracuj jeszcze nad puentą. I będzie git.
      • magdallena4 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 09.06.05, 11:21
        jakie to smutne i okropne, żona nie była dziewicą...powiem Ci jedno "kirk",
        szkoda człoweieku, że nie masz innych powazniejszych problemów, ludzie
        umierają, dzieci nie maja co jeść, a Ty poruszasz niebo i ziemię, poniewaz po
        tylu latach małżeństwa uświadomiłes sobie, że Twoja żona nie jest
        dziewicą...!!!!Zastanów się nad tym co piszesz i nad samym sobą przede
        wszystkim!!!Nad całym życiem, co ono oznacza nad słowem miłość nad swoimi
        uczuciami...!!!I radzę Ci, żebyś zaczął sie leczyć...
        • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 09.06.05, 11:53
          A moze lepiej bedzie jak sie skonsultuje z farmaceutą? :P
    • woman4 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 09.06.05, 22:32
      Help!
      masz problem chlopie niesamowity:-)
      to, ze Cie oklamala to jest big problem, na ten temat mozecie porozmawiac, a
      decyzja juz nalezy do Ciebie ale........ pierwszy, drugi, trzeci facet...
      sorry, ale kazdy facet chce "potrenowac" przed stabilizacja i kazdy facet
      twierdzi, ze chcialby poslubic dziewice. Te wasze zachcianki troche sie
      wykluczaja, nie uwazasz? Jak chcecie miec tylko dziwice za zony, to wy chyba
      tez musicie pozostac prawiczkami do slubu. Ten Twoj drugi problemik jest
      ABSURDALNY!
      • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 00:03
        woman4,.Twoje rozumowanie byloby bardzo słuszne,gdyby nie fakt,że zapominasz o
        różnicach między potrzebami dwoch płci,które przewaznie zawieraja między soba
        małżenstwo.Jezeli mężczyzna chce stworzyć z kobietą pełną rodzinę to myśli też
        o dzieciach.I mimo,ze nie on ten dzieci bedzie nosił w sobie przez 9 miesicy,to
        oczekuje,że jego żona poniesie ten trud .I mimo jej ,długiego dyskomfortu
        fizycznego oraz czesto bardzo dla niej uciążliwego finału w postaci porodu,sam
        w tym czasie przeżywając radość z narodin potomka,przezywa tak dużą radość ,że
        amortyzuje ona u niego ,cierpiena najbliższej mu osoby,a za cały jej trud może
        odwdzięczyć się jedynie pogłębieniem do niej uczuć,nasileniem troski i
        opiekuńczości.zastanów się jak on ma się czuć gdy ten niepowtarzalny należy jej
        od niego szacunek ,jest tylko kwestią przypadku,że ten wcześniejszy gość byl na
        tyle sprytny,żeby nie zapłodnić jego aktualnej ukochanej i w najgorszym dla
        niego wypadku nie płacic jej alimentów , za to ze jemu po prostu chcialo się
        ruchac.Ten mąż będzie się czul tylko jako ofiara , bo ten poprzednik zaspokajał
        w jego aktualnej żonie swoje co tu dużo mówiąc fizjologiczne potrzeby, bez
        żadnych konsekwencji.A ten mąż ,owszem pewnie nawet będzie wkrótce ojcem
        dziecka,ale i mężem kobiety,do której prawdopodobnie nawet by się nie zbliżyl
        gdyby miała dziecko z kimś innym.To znaczy może by się zbliżył myśląc o
        dorażnym ciupcianiu,majac nadzieję,ze w razie wpadki to ona była tak bardzo
        zdeterminowana wtedy,żeby dawać d. i potem martwić się co dalej.
        Niestety,ale faceci tak myślą, i dlatego małżeństwo chcą zawierać z osobą
        wyjątkową dla nich,a więc absolutnie niedostępną dla innych "samców"
        Tych barier w podejściu do seksu między płciami sam mimo mojego niemalego
        doświadczena życiowego nie jestem w stanie wyjaśnić płci odmiennej,natomiast
        moja płeć ,oprócz tych,którzy na razie chcą tylko kobiety d.uwaza, że jest to
        taki pewnnik jak dyskusja o tym,ze ziema jest kula,a przeciwnicy tej tezy to
        tacy,którzy z wiadomych sobie przyczyn twierdzą ,że ziemia jest kwadratem
        • zdzichu-nr1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 02:05
          kirk12 napisał:

          > jak on ma się czuć gdy ten niepowtarzalny należy jej od niego szacunek ,jest
          > tylko kwestią przypadku,że ten wcześniejszy gość byl na tyle sprytny,żeby nie
          > zapłodnić jego aktualnej ukochanej i w najgorszym dla niego wypadku nie
          > płacic jej alimentów , za to ze jemu po prostu chcialo się ruchac.Ten mąż
          > będzie się czul tylko jako ofiara , bo ten poprzednik zaspokajał w jego
          > aktualnej żonie swoje co tu dużo mówiąc fizjologiczne potrzeby, bez żadnych
          > konsekwencji.A ten mąż ,owszem pewnie nawet będzie wkrótce ojcem dziecka,ale
          > i mężem kobiety,do której prawdopodobnie nawet by się nie zbliżyl gdyby miała
          > dziecko z kimś innym.To znaczy może by się zbliżył myśląc o dorażnym
          > ciupcianiu,majac nadzieję,ze w razie wpadki to ona była tak bardzo
          > zdeterminowana wtedy,żeby dawać d. i potem martwić się co dalej.
          > Niestety,ale faceci tak myślą, i dlatego małżeństwo chcą zawierać z osobą
          > wyjątkową dla nich,a więc absolutnie niedostępną dla innych "samców"

          Tekst jest mocarny. Nie liczy się podobne spojrzenie na świat, usposobienie,
          talenty itp. itd., liczy się tylko to, czy ktoś w niej zamoczył , czy nie. Po
          prostu kobieta to produkt a la szczotka do zębów - używana choćby jeden raz
          przez kogoś innego nadaje się na śmietnik. Wybacz, ale traktujesz istote ludzką
          przedmiotowo, a nie podmiotowo. Poza tym.... ona nie miała prawa kochać tego
          wcześniejszego faceta??? piszesz, że jak ktos ją miał wcześniej, no to dlatego,
          że chciał sobie chłopina poru.. bez zobowiązań... a partnerka służyła jako
          bezwolny worek na spermę, tak?! Przeginasz na maxa, ale mam cos dla ciebie.
          www.elenasmodels.com Ściągnij sobie 18-stkę dziewicę z byłego Sowieckiego
          Sojuza i wychowuj na wierną sługę pana i władcy. O ile masz odpowiednią ilość
          forsy, ten plan cię uszczęśliwi.
          • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 08:47
            "Nie liczy się podobne spojrzenie na świat, usposobienie,
            > talenty itp. itd., liczy się tylko to, czy ktoś w niej zamoczył , czy nie."

            Dokładnie tak zdzichu - własnie o tym jest ten topik. Łapiesz?
        • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 08:26
          Kirk nie pojmuję twojej pewności w wyrażaniu mysli wszystkich mężczyzn na całym
          świecie. Żadnemu myślącemy i szanującemu innych ludzi człowiekowi nie
          starczyłoby odwagi i pewności siebie żeby w ten sposób się wyrażać:
          >" Niestety,ale faceci tak myślą, i dlatego małżeństwo chcą zawierać z osobą
          > wyjątkową dla nich,a więc absolutnie niedostępną dla innych "samców"
          > Tych barier w podejściu do seksu między płciami sam mimo mojego niemalego
          > doświadczena życiowego nie jestem w stanie wyjaśnić płci odmiennej,natomiast
          > moja płeć ,oprócz tych,którzy na razie chcą tylko kobiety d.uwaza, że jest to
          > taki pewnnik jak dyskusja o tym,ze ziema jest kula,a przeciwnicy tej tezy to
          > tacy,którzy z wiadomych sobie przyczyn twierdzą ,że ziemia jest kwadratem"
          Znam wielu ludzi, między innymi mężczyzn ale po raz pierwszy spotykam się z
          takim fanatyzmem w naszej kulurze. Twoje poglądy są najzupełniej normalne wśród
          części muzułmanów. Traktujesz kobiety jak przedmioty, a nie jak ludzi.
          Najgorsze jest jednak to , ze absolutnie nie dopuszczasz do siebie nawet cienia
          wątpliwości, nie porafisz pojąć , że ludzie bywają różni , mają różne
          spojrzenie na świat, różne doświadczenia życiowe, różne rzeczy są dla nich
          ważne i niekoniecznie jest to dziewictwo współmałżonka. Bez tego dziewictwa też
          potrafią stworzyć szczęśliwe rodziny i nawet do głowy im nie przyjedzie że fakt
          nie bycia pierwszym w łóżku mógłby zepsuć cokolwiek.
          Spróbuj poszerzyć swoje horyzonty myślowe, więcej tolerancji i spokoju ducha.
          pzdr
          • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 08:52
            No ta ja ci powiem że również jestem absolutnie pewien iż kazdy facet ma
            identyczne poglady na te sprawy jak kirk. Tyle, że dla niektórych taka kwestia
            urasta do rangi problemu. Inni zas jakoś to przełykają i czasami tylko
            stwierdzą ze im to przeszkadza..Jeszcze inni zaś, twierdzą ze im jest wszystko
            jedno, nie to sie liczy itd. itp. Tyle tylko, ze jest to zwykle pozerstwo i
            zagrywka pod publiczkę - ze niby tacy cool....

            • piekna_nieznajoma Kirk-Biedny, zakompleksiony facet... 10.06.05, 09:55
              Mysle ze chec poslubienia dziewicy jest scisle, by nie rzec, nieodwolalnie
              zwiazana ze stopniem zakomleksienia mezczyzny.
              Im poczucie wlasnej wartosci nizsze tym strach przed porownaniami wiekszy (a
              doswiadczone i rozbudzone kobiety maja zwykle wieksza swiadomosc swoich
              potrzeb. Nie dziwie sie ze wzbudza to strach "ze nie podolam")
              Chyba mialam szczescie do facetow na poziomie bo jakos nie mam kolegow ani
              znajomych myslacych w taki sposob. Moj ukochany po przeczytaniu tego wątku
              skwitowal go " koles ma chyba straszne kompleksy i stad ta agresja".

              Mysle,ze prawdziwego mezczyzne poznaje sie po klasie i odwadze z jaka pokonuje
              swoje leki i ograniczenia.
              Byloby milo gdyby ludzie spotykali od razu swoja wielka milosc i kochali sie
              do smierci. Wiekszosc osob powyzej 16. roku zycia wie jednak,ze mozna kochac
              wiecej niz jedna osobe w zyciu- a seks jest wazna czescia milosci.
              I tyle.
              A tak w ogole to czytam ten watek z duzym niesmakiem bo w gruncie wypowiedzi
              Kirka i jemu podobnych( wspaniale,ze stanowia mniejszosc!) sa bardzo prymitywne.

              Pozdrawiam serdecznie wszystkich prawdziwych mezczyzn - a na szczescie jest ich
              jeszcze paru:-)))
              • slawek73 Re: Kirk-Biedny, zakompleksiony facet... 10.06.05, 10:17
                A co mają kompleksy do wymagań? Mysl samodzielnie dziewczyno, a nie powtarzaj
                to co powiedział twój "ukochany" - jak mniemam nie był on twoim pierwszym
                facetem, wiec jak ma to biedak skwitowac? Wie, ze gdy powie iż sie zgadza z
                kirkiem to mu zrobisz piekło na ziemi .... :D:D. I doskonale go rozumiem :)
                • piekna_nieznajoma Re: Kirk-Biedny, zakompleksiony facet... 10.06.05, 10:28
                  Latwo jest zaimponopwac komus kto nie ma zadnego porownania. Dziewica nie
                  porownania. Wiec nawet jest facet jest beznadziejny w lozku i nie wie jak
                  uzywac fiutka (a do tego ma np.malego) to i tak dziewczyna sobie pomysli ze tak
                  pewnie ma byc...

                  Piekla na ziemi nie zwyklam robic nikomu, mój Ukochany ( nie wiem czemu
                  wstawiles w cudzyslow BTW- czyzyby bylo lepiej gdybym go nazywala "moj samiec"
                  czy co?;-) jest po prostu normalny.
                  Moze zyje z dziwnym swiatku (naukowcy glownie i srodowisko uniwersyteckie) ale
                  dla ludzi z ktorymi sie spotykam i dla moich przyjaciol tego rodzaju dylematy
                  sa po prostu smieszne i zalosne.

                  Pozdrawiam serdecznie ale jednak EOT.
                  • slawek73 Re: Kirk-Biedny, zakompleksiony facet... 10.06.05, 10:49
                    A co ty z tą beznadziejnościa w łózku i małymi fiutami? trauma jakas czy co?
                    A to, że twój facet jest normalny jest dla mnie oczywiste. Ze wzgledów
                    taktycznych nigdy nie przeyzna ci sie wprost ze wolałby byc jednak twoim
                    PIERWSZYM facetem :)
                    Równiez pozdrawiam.
                    • triss_merigold6 Jednego nie bierzecie pod uwagę 10.06.05, 11:05
                      Jednego nie bierzecie pod uwagę ani Ty ani Kirk.
                      Nie przyjmujecie do wiadomości faktu, że są kobiety lubiące seks. Lubią,
                      potrzebują, kręci je ta miła rozrywka i IMO - mają prawo do udanego życia
                      erotycznego.
                      Łatwo czekać na jedynego gdy potrzeby małe.
                      Pomijając wszystko inne, seks jest fajny a udane życie erotyczne sprawia, że
                      świat wygląda dużo przyjemniej.
                      Liczba partnerów nie ma większego znaczenia dla późniejszej wierności, ma
                      znaczenie jeśli chodzi o ocenę łóżkową kandydata na stałego partnera.
                      • slawek73 Re: Jednego nie bierzecie pod uwagę 10.06.05, 11:27
                        Jak to nie przyjmuję do wiadomości? Przeciez to jest oczywiste - któz nie lubi
                        seksu?
                        Dlatego powtórze jeszcze raz:
                        1.Wolałbym ozenic sie z kobietą, dla której byłbym pierwszym facetem
                        2.Męęczyzn którzy by równiez tego niechcieli - nie ma. Kropka.

                        Zważ, ze absolutnie nie oceniam kobiet, które "lubia seks". To tylko i
                        wyłącznie ich sprawa. I ich błona ;)
                        Tylko niech potem nie marudzą, że ktoś ich odtracil bo nie były dziewicami...
                        • triss_merigold6 Re: Jednego nie bierzecie pod uwagę 10.06.05, 11:36
                          Jest wbrew pozorom wiele kobiet, które bez seksu mogą się obejść. Jest to jest
                          a jeśli brak to tragedii nie ma. I one mogą sobie spokojnie czekać ponieważ ani
                          ciekawości ani skłonności nie przejawiają.

                          Zasłyszane w męskim gronie: "Wiem, że są mężczyźni którzy lubią dziewice. I za
                          to im jestem wdzięczny."
                          Fantazje fantazjami a życie życiem. Gdyby ktoś mnie odtrącił bo nie byłam
                          dziewicą obśmiałabym się jak norka. Nie ten to inny się znajdzie.
            • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 11:30
              Sławku , a skąd taka pewność u ciebie ? Czy jest ona podparta jakimiś
              badaniami ?
              Przeczytałam wszystkie wypowiedzi na forum dotyczące tego tematu i choć rzadko
              sie tutaj udzielam to muszę przyznać że ten temat jest niezwykle przykry i
              przygnębiający.
              Człowiek uczy się całe życie i potraktuję tą lekturę jak kolejne doświadczenie
              życiowe. Szkoda tylko że takie przykre.
              Ja rozumiem że dziewictwo współmałżonka może być ważne dla niektórych ludzi i
              szanuje to. Jednak Kirk nie szanuje poglądów innych ludzi. Nie dopuszcza do
              siebie myśli że ktoś ( mężczyzna) może myśleć inaczej, a każdą wypowiedź inną
              od jego wyobrażeń deprecjonuje.
              Nie idź za jego przykładem. Nikt nie ma prawa z takim niezachwianym
              przekonaniem twierdzić , pozwól że zacytuje twoją wypowiedź: "No ta ja ci
              powiem że również jestem absolutnie pewien iż kazdy facet ma
              > identyczne poglady na te sprawy jak kirk. " Otóż dla mnie jest oczywiste że
              nie każdy facet myśli tak jak ty.
              Rozumiem że to szokujące ale zamykanie się we własnym światopoglądzie i nie
              dopuszczanie do siebie myśli o innych pogladach i przekoaniach nie jest dobrym
              pomysłem na życie.
              pzdr
              • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 11:44
                Napisałem, że JA jestem absolutnie pewien. Powtórzę po raz którys tam - kazdy
                facet mysli w ten sposób. Tylko inaczej reaguje na pewne fakty. jeden się
                wku...wia jak kirk, inny przechodzi nad tym po jakims czasie do porzadku
                dziennego (ja), a jeszcze inny stara sie o tym nie mysleć. ALE KAZDY Z NICH
                WOLAŁBY BYC PIERWSZY. Własnie o to mi cały czas chodzi.

                A teraz czekam na wpisy meżczyzn, którzy nie chcieliby byc pierwszymi facetami
                swoich partnerek. Tylko bez wodolejstwa. wystarczy krótkie sformułowanie typu"
                " Tak. Nie chciałbym byc tym pierwszym" - ciekawe ilu sie wpisze (nie liczac
                żartownisiów) ;)

                P.S. Prawo do niezachwianych przekonań ma każdy.
                • zenonbabalina Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 11:48
                  slawek73 napisał:

                  > Napisałem, że JA jestem absolutnie pewien. Powtórzę po raz którys tam - kazdy
                  > facet mysli w ten sposób. Tylko inaczej reaguje na pewne fakty. jeden się
                  > wku...wia jak kirk, inny przechodzi nad tym po jakims czasie do porzadku
                  > dziennego (ja), a jeszcze inny stara sie o tym nie mysleć. ALE KAZDY Z NICH
                  > WOLAŁBY BYC PIERWSZY. Własnie o to mi cały czas chodzi.
                  >
                  > A teraz czekam na wpisy meżczyzn, którzy nie chcieliby byc pierwszymi
                  facetami
                  > swoich partnerek. Tylko bez wodolejstwa. wystarczy krótkie sformułowanie typu"
                  > " Tak. Nie chciałbym byc tym pierwszym" - ciekawe ilu sie wpisze (nie liczac
                  > żartownisiów) ;)
                  >
                  > P.S. Prawo do niezachwianych przekonań ma każdy.

                  TAK, nie chciałbym byc pierwszym!
                  Choc właściwie "Nie chcę byc pierwszym". Bo już raz byłem.
                  Moja żona miała kilku patnerów przezd mną a ja kilka kobiet. Nasz sex jest
                  super bo dogadujemy sie bez słow.

                  wszystko na temat.
                  • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 11:57
                    " Bo już raz byłem.
                    > Moja żona miała kilku patnerów przezd mną a ja kilka kobiet."

                    Jak miała kilku partnerów przed tobą, a ty byłeś jej pierwszym? Wybacz, ale nie
                    bradzo rozumiem....

                    • zenonbabalina Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 12:11
                      slawek73 napisał:

                      > " Bo już raz byłem.
                      > > Moja żona miała kilku patnerów przezd mną a ja kilka kobiet."
                      >
                      > Jak miała kilku partnerów przed tobą, a ty byłeś jej pierwszym? Wybacz, ale
                      nie
                      >
                      > bradzo rozumiem....
                      Kiedys na studiach mialem dziewczyne-dziewice.

                      Niejasno napisalem.
                      • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 12:17
                        Ok. No to odezwał sie jeden. Zobaczymy ilu jeszcze :)
                        • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 12:22
                          Sławek ja znalazłam kilka takich samych odpowiedzi od mężczyzn na tym forum.
                          Przeczytaj dokładnie :-)
                • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 12:14
                  Słąwek ja cię doskonale rozumiem ale ty mnie chyba nie :-) Skąd taka
                  pewność : "ALE KAZDY Z NICH
                  > WOLAŁBY BYC PIERWSZY." Własnie o to mi cały czas chodzi.
                  Nie mogę poprosić męża żeby się wpisał bo wyjechał na długo. Mogę jedynie
                  przekazać jego odpowiedź: "Mam to gdzieś czy moja żona straciła dziewictwo ze
                  mną czy z kimś innym. To jakieś muzułmańskie przesądy". Przepraszam że tak
                  dobitnie ale takiego mam męża :-).
                  Nie wiem czy uwierzysz że to jego słowa ,ale tak jest.
                  • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 12:20
                    alez oczywiście ze uwierzę, iż tak powiedział - nie miał innego wyjscia ;-)
                    • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 12:26
                      Wiedziałam że tak powiesz :-). Szkoda ,że nie dopuszczasz do siebie myśli że są
                      inni ludzie niż ty sam.
                      Wydajesz się być miłym i inteligentnym facetem.
                      • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 13:11
                        Bo ja jestem mily i inteligentny (-;
                        A mysl, ze są jeszcze jacyś inni ludzie poza mną jak najbardziej dopuszczam.
                        Głupio by bylo pisac samemu z sobą (-;
                        • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 14:01
                          Ha, ha Jesteś zbyt inteligentny żeby nie zrozumieć o co mi chodziło :-)
                • jsolt Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 13.06.05, 15:16
                  rozumiem, że wiesz dokładnie co myśli KAŻDY facet na świecie??
                  to super, przy tobie mesjasz wysiada, powiedz więc - dużo czasu ci zajęło
                  dotarcie do KAŻDEGO faceta i potwierdzenie, że wolałby dziewicę?



                  slawek73 napisał:

                  > Napisałem, że JA jestem absolutnie pewien. Powtórzę po raz którys tam - kazdy
                  > facet mysli w ten sposób. Tylko inaczej reaguje na pewne fakty. jeden się
                  > wku...wia jak kirk, inny przechodzi nad tym po jakims czasie do porzadku
                  > dziennego (ja), a jeszcze inny stara sie o tym nie mysleć. ALE KAZDY Z NICH
                  > WOLAŁBY BYC PIERWSZY. Własnie o to mi cały czas chodzi.
                  >
                  > A teraz czekam na wpisy meżczyzn, którzy nie chcieliby byc pierwszymi
                  facetami
                  > swoich partnerek. Tylko bez wodolejstwa. wystarczy krótkie sformułowanie typu"
                  > " Tak. Nie chciałbym byc tym pierwszym" - ciekawe ilu sie wpisze (nie liczac
                  > żartownisiów) ;)
                  >
                  > P.S. Prawo do niezachwianych przekonań ma każdy.
    • kuba_halford nie ma tygodnia 10.06.05, 11:09
      zebym jej nie dal po twarzy za to. Puszczalska nie byla dziewica gdy mnie
      poznala i jej tego nei wybacze.
      • triss_merigold6 Re: nie ma tygodnia 10.06.05, 11:26
        Widziały gały co brały.
        Jako 80-letni staruszek będziesz walił chochlą po głowie jak sobie przypomnisz,
        że cnoty nie miała.:)
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 14:03
      gdy rozpoczynalem wątek bylem przekonany,ze piszę na forum mężczyzna i ,że
      nazwa jest adekwatna.Jak się okazało ,męzczyżni sa tutaj w zdecydowanej
      mniejszości , a nawet wsrod tych nielicznych trafiają się tacy,których
      nicki ,oraz sposób wypowiedzi sugerują, że to kobiety .Są też "mężczyzni" jak
      Zdzichu , który na jednym forum zionie nienawiścia do dziewic,z uwagi na swoje
      rzekome zle doświadczenia z nimi.Na innym zaś założonym przez kobietę,cieszącą
      się że postanowili wraz z narzeczonym czekac z seksem do ślubu,szydzi z niej i
      pisze,że w jego otoczeniu ani on ani nikt inny nie miał doświadczeń z
      dziewicami .
      Slawek ,zadając pytanie skierowane do mężczyzn i oczekując od nich odpowiedzi
      musisz wybrać ,forum gdzie Ci mężczyżni będą w większości na G.W., to nie jest
      taka prosta sprawa, być może jakieś forum sportowe?
      To,że Pytajnik i Piękna ciesza sie, że moje i zaledwie paru innych facetów są
      na tym forum w mniejszości wynika z prostego faktu to forum powinno nazywać sie
      kobieta 2 lub kobieta bojąca sie odrzucenia/nie będę dalej wymyślał,ale nie
      sądzę żeby intencją zalożyciela był taki jaki jest profil uczestników/
      Pisalem ,ze na innym portalu toczą się od paru miesięcy dyskusje na chyba 5
      wątkach o podobnej tematyce jak ten,który ja tutaj założylem przestałem się tam
      udzielac i trochę z braku czasu i z faktu,że wypowiedzi identyczne jak kobiet z
      tego forum początkowo dość liczne ,teraz coraz rzadsze konczą się prakycznie
      kopaniem leżącej.
      Tym,którzy kpią z kobiet szanujacych się , a problem,który poruszyłem traktują
      jako wydumany powiem,mimo ,ze to było przed laty , że moi liczni koledzy
      podkreślali w róznych sytuacjach jaką radość dały im wtedy ich żony lub
      przyszłe żony ,że własnie z nimi,a nie z kimś innym mialy ten pierwszy raz/ ja
      niestety milczałem w przy takich rozmowach ,mimo że z uwagi na okoliczności o
      których pisalem we wcześniejszych wypowiedziach czułem się też takim
      szczęściarzem/Z tego co wiem we wszystkich przypadkach,o których wspomniałem
      przeszłość żon działa do dziś w tych związkach bardzo cementująco.
      Tym,którzy mi radzą abym znalazl sobie dziś dziewicę powiem,że dla mnie ta
      sprawa była aktualna kiedyś gdy wchodziłem z planami i marzeniami w dorosłe
      życie.Dziś mogę tylko konsumować owoce /niektóre gorzkie/tamtego siebie.
      Mam znajomych,którzy tworzą związki z parterkami młodszymi o dwadzieścia lat ,
      nie oceniam ,ich bo to ich życie.Siebie nie widze w takiej sytuacji ,bo wydaje
      mi się ,że młodość jest bardzo mocnym atutem i więcej bym bral niz mógl dać w
      takim związku.
      • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 14:31
        Kirk ja się nie cieszę z tego że na tym forum jesteś w mniejszości, to chyba
        nadinterpretacja :-). Poprostu stwierdzam fakt.
        Myślę że mężczyźni wogóle rzadziej wypowiadają się na forum, bez względu na
        temat. Nie wnikam co nimi powoduje.
        Założyłeś wątek na forum publicznym , myślę więc że mogłeś spodziewać się
        różnych wypowiedzi. Akurat tutaj nie spotkałeś się ze zrozumieniem. Tak bywa.
        Poza tym po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi wydaje mi się że forumowicze nie
        oburzają się na ciebie z powodu twojego podejścia do dziewictwa wogóle tylko do
        tego że nie dopuszczasz do siebie myśli, że są ludzie którzy mają inne zdanie
        na ten sam temat oraz że traktujesz kobiety instrumentalnie i przedmiotowo.
        Może się mylę ale także takie wrażenie odniosłam. Być może wynika to z tego, że
        słowo pisane nie oddaje wszystkich emocji. Przynajmniej taką mam nadzieję.
        Poprostu nie wyobrażam sobie sytuacji w której po 20 latach udanego małżeństwa
        dowiaduję się o jakimś wstydliwym wybryku z przeszłości mojego męża i nagle
        przestaje się dla mnie wszystko liczyć. Zadręczam jego i siebie i nie potrafię
        wybaczyć, zapomnieć i żyć dalej ? To jest okrucieństwo.
        Może ja jestem zbyt wielkoduszna :-)
        pzdr
        pzdr
      • zdzichu-nr1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 14:43
        kirk12 po co ta demagogia? przeczytaj uważnie tamten wątek (jeden z wielu
        podobnych, gdzie nawiedzona dziewica chce publicznie "dać świadectwo" jaka to
        jest wspaniała nie przyjmując do wiadomości niczego oraz nawet nie usiłując
        merytorycznie dyskutować na forum)

        mój wieloletni związek z dziewicą (w chwili jej poznania) był faktem i nigdzie
        się go nie zapierałem. Poza tymi negatywami które wcześniej wymieniłem, dodam,
        że jej temperament seksualny był kilka razy mniejszy od mojego i wbrew
        twierdzeniu Pani w tamtym wątku, żadne dotarcie się nie nastąpiło. Po prostu
        ona lubiła 2 razy w tygodniu, a ja codziennie. Płaszczyzny zbliżenia nie było.
        Również jakość tego współżycia ("po bożemu" po wieczornej kąpieli w
        wykrochmalonym łóżku i absolutnie tylko jeden raz) nie była moim marzeniem. Ale
        ty, Sławek i Wam podobni wiecie lepiej, musi być dziewica i już, wszystko się
        dotrze, a będzie super, bo najważniejsze jest, że była nietykana. Jesteście
        troglodyci po prostu, brak mi słów...
        • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 14:59
          Ty mi tu zdzisiu nie troglodytuj dobra? Najpierw sprawdz znaczenie tego słowa...
          I czytaj brachu uwazniej - ja nie powiadziałem że MUSI byc dziewica, tylko
          lepiej by było gdyby to była dziewica. Widzisz róznicę?
          • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 15:07
            To, ze brak ci słów, widac zdzichu jak na dłoni :P
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 15:39
      Pytajnik ,Nie wiem gdzie znalazłaś moje słowa ,o tym,ze ludzie mogą mieć
      odmienne poglądy od moich?Jezeli powiem,że większość facetów wolałaby ,aby ich
      żona była ładna, a nie brzydka i znajdzie się ktoś kto powie,że woli brzydkie
      to się zgadzam z jego wyborem,ale dalej będę uważal ,że on należy do

      nielicznych , nie odmawiając mu prawa do zdania odmiennego od mojego.
      Nie wiem skąd też Twoje wnioski o instrumentalnym i przedmiotowym traktowaniu
      przeze mnie kobiet.Wiele z nich tak jak mówisz zostalo potraktowane przez
      mężczyzn ,ale muszą żyć dalej i do tego,aby przezwyciężyć niesmak ,że daly się
      tak potraktować i móc żyć dalej , i z godnością patrzeć na siebie w
      lustro ,będzie to robiła różnymi drogami np.bagatelizując fakty,które miały
      miejsce lub zmieniając podejście do życia / możliwości jest wiele /. Z moich
      wypowiedzi wynikało,że nie należę do zwolenników wiązania się na cale zycie z
      kobietami, które daly się potraktować przedmiotowo ,lub że nie zadaly sobie
      trudu, aby faceci traktowali je podmiotowo,a nie przedmiotowo.
      To ,że przestałem patrzeć się z uśmiechem na moje zdjęcia ślubne ,stało się nie
      po 20, ale po kilkunastu latach małżeństwa , a wątpliwości pojawiły się nieco
      wcześniej/ a nie mogłem ich wyjaśnić ,dlaczego już pisałem/.Nie mówimy tu też o
      wybryku,ale o jednym z fundamentów , który się rozpadł.
      O tym , czy jesteś wielkoduszna nie wiem .Wiem natomiast,że i jako kobieta i
      jako drugi człowiek możesz mieć odmienne ze mną zdanie w wielu sprawach,ale też
      i zbliżone w wielu.
      Zdzichu z pewnością wiesz,że najlepsza obroną jest atak i będąc demagogiem
      zarzucasz to innym.Piszesz,że brakuje ci słów, nie musisz bo to widać,tym
      bardziej więc nie posługuj się wyrazami typu troglodyta , bo mnie się nie chce
      sięgać po słownik wyrazów obcych tym bardziej,że jężyk polski posiada wiele
      odpowiedników.Jezeli z naszych słow wyciągnąłeś wnioski ,ze musi być dziewica i
      jest ok to znaczy,że demagogiem jesteś też bardzo mizernym lub masz trudności z
      przyswajaniem sobie słowa pisanego.
      • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 10.06.05, 15:44
        W chwili gdy pisałem nie widziałem jeszcze wpisu Sławka, więc odnośnie zdzicha
        niepotrzebnie się zdublowałem z nim.
        • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 13.06.05, 12:59
          Nie ma sprawy kirk - buraków trzeba trzymac krótko :)
          pozdrawiam.
          • zdzichu-nr1 [...] 13.06.05, 13:19
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • slawek73 [...] 13.06.05, 13:56
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • mimoza67 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 13.06.05, 14:58
                Chyba szkoda inteligencji niektórych tu ludzi, by starać się przekonywać,
                argumentować czy coś racjonalnie tłumaczyć - na taki beton jak Kirk12 czy
                slawek73 nie ma rady. Oni chcą obrażać! Ich poglądy są przygnębiające - próbują
                manipulować wyołując poczucie winy.

                Ludzie ignorujcie takich osobników - ich to cieszy, że inni się irytują.
                • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 13.06.05, 15:13
                  A ty mimozo masz jakiekolwiek argumenty? Chetnie je poczytam....
                  Czy tylko na durnowate apele o ignor cie stać?
                  Wysil sie trochę.....
                  • mimoza67 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 13.06.05, 22:16
                    Padało tu wiele argumentów mądrych ludzi, którzych podziwiam za chęć dyskusji,
                    ale nie chcę się powtarzać - na beton argumenty nie działają.

                    Pozdrawiam wszystkich tych, którzy nie myslą tak prymitywnie jak Wy.
                    • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 08:52
                      Mimozo - jak nie potrafisz nic wydumac to sie po prostu nie odzywaj.
                      Wiesz, wole już myslec "prymitywnie" nie tak jak ty nie mysleć w ogóle.

                      Pozdrawiam cie mimozo :)
      • kinkygirl Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 13.06.05, 22:19
        > Nie wiem skąd też Twoje wnioski o instrumentalnym i przedmiotowym traktowaniu
        > przeze mnie kobiet.Wiele z nich tak jak mówisz zostalo potraktowane przez
        > mężczyzn ,ale muszą żyć dalej i do tego,aby przezwyciężyć niesmak ,że daly się
        > tak potraktować i móc żyć dalej , i z godnością patrzeć na siebie w
        > lustro ,będzie to robiła różnymi drogami np.bagatelizując fakty,które miały
        > miejsce lub zmieniając podejście do życia / możliwości jest wiele /. Z moich
        > wypowiedzi wynikało,że nie należę do zwolenników wiązania się na cale zycie z
        > kobietami, które daly się potraktować przedmiotowo ,lub że nie zadaly sobie
        > trudu, aby faceci traktowali je podmiotowo,a nie przedmiotowo.


        no właśnie. dokłądnie tego nie jesteś w stanie pojąć.
        że o tym, kim jest kobieta, nie stanowi jej relacja do jakiegokolwiek mężczyzny.
        że o jej "wartości" nie stanowi kto i jak ją "potraktował".
        nie przychodzi ci do głowy, że to ona mogła kogoś potraktować, bo jest partnerem
        w związku, osobą, a nie "workiem na spermę".

        a co do tematu wątku. nie, przeszłość kobiety nie może zniszczyć małżeństwa.
        zafiksowany na wizji cudzej spermy w jego najświętszym worku mąż - owszem.
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 01:40
      Tylko,ze faceci,aby nie fiksować preferują na żony ,nie takie,które spaly z
      innymi.
      A co do tego,kto jak kogo kiedyś potraktowal to jest ,też pewna
      różnica.Tylko,że to kobiety chodzą wskutek ,swoich wyborów z brzuchami,a dla
      faceta słaba to pociecha,ze tej akuratnie udalo sie nie zajść w ciąży.Bo
      miłośników chowania cudzego przychówku jest malo,wiec praktycznie zwiazek gdy
      ktoś mial poprzednika jest tylko dzielem przypadku , bo z antykoncepcją przy
      pierwszych razach raczej jest bardzo cienko,/przynajmniej tej stosowanej przez
      kobiety, a więc facet zdążyl wyjąć lub dobrze założyl kondoma lub młoda
      dziewczyna swietnie znała swoje regularne okresy/
      Ale , głowny problem to taki,że facet uważajacy kobietę jako swojego partnera
      na cale życie ,slabo znosi świadomość ,że obce prącie mogło w nią wchodzić
      kiedy chciało , a młodych dziewcząt świadomych swej seksualności nie ma tak
      wiele , więc funkcjonuja jako pogotowie seksualne , dla "wyglodzonych" samców.
      Z czasem owszem nabierają one doświadczenia, i staja sie wyzwolonymi
      kobietami,którym nawet czasami udaje się zapędzić do ołtarza
      jakiegos "szczęściarza" . Coraz więcej jednak z nich zapelnia tego typu fora i
      tęsknie wygląda faceta , który chcialby się poważniej zdeklarować, a tu 30-ka
      na karku,a jeleni brak.
      • szarak1 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 06:37
        Kirk ,nie użalaj się nad sobą ,tylko sprawnie przeprowadź rozwód. A potem
        żadnych związków z kobietami .Przeciez mogą mieć cerowaną "cnotę" ;) A wiesz ,
        niedziewica i ten brudny członek w niej ...fuj ,a potem ta okropna
        sperma ..blee..
      • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 07:17
        Kirk traktujesz kobiety instrumentalnie i przedmiotowo. Nic więcej nie trzeba
        dodawać. Twoje wypowiedzi na forum mówią same za siebie, pozwól że
        zacytuję :"Ale , głowny problem to taki,że facet uważajacy kobietę jako swojego
        partnera na cale życie ,slabo znosi świadomość ,że obce prącie mogło w nią
        wchodzić > kiedy chciało , a młodych dziewcząt świadomych swej seksualności nie
        ma tak > wiele , więc funkcjonuja jako pogotowie seksualne , dla "wyglodzonych"
        samców".
        Czy ty czasami czytasz lub chociaż zastanawisz się nad swoimi wypowiedziami ? Z
        taką pogardą i brakiem szacunku w stosunku do innych ludzi nie spotkałam się i
        mam nadzieję że nigdy się nie spotkam.
        Rozumiem że nie przekonują cię ludzie, którzy mają inne zdanie na temat
        dziewictwa ale obrażanie wszystkich kobiet na forum jet niedopuszczalne.
        Chociaż mój mąż był moim pierwszym mężczyzną i według twoich kryteriów powinnam
        zasługiwać na szacunek ,czuję się przez ciebie zbrukana i obrażona.

        Tyle na ten temat.
        • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 12:27
          pytajniku - kirk nie pisze o WSZYSTKICH kobietach, wiec nie wiem dlaczego
          poczulas sie urażona.... Solidarnośc jajników czy co?
          • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 12:43
            Sławek to bez znaczenia o których czy jakich kobietach Kirk pisze. Pisze o
            ludziach, obraża, poniża i degraduje ich do poziomu rzeczy.
            Dlatego tak mnie to obraża.
            Nie chciałabym jako człowiek , nie tylko kobieta, żeby ktokolwiek miał prawo
            mnie w ten sposób klasyfikować. Nie będę odwracała sytuacji i wymyślała jak on
            by się czuł gdybym ja pisała w ten sposób o mężczyznach ( jakichkolwiek) bo to
            poniżej mojej godności.
            I bardzo cię proszę daruj mi teksty o solidarności jajników bo to nie świadczy
            o tobie zbyt dobrze. Solidaryzuję się z ludźmi, którzy są przez niego obrażani.
            Bez względu na ich płeć.

            pzdr
            • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 13:24
              Bez względu na płeć powiadasz...Jestem jednak jakoś dziwnie pewien, ze gdyby
              kirk pisał o mężczyznach, na topiku nie byłoby ani ciebie, ani kilku innych
              oburzonych kobiet.
              • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 13:48
                Sławku dla mnie każdy człowiek zasługuje na szacunek, podkreślam człowiek. Płeć
                jest na drugim miejscu. Można być mądrym lub głupim człowiekiem, dobrym lub
                złym człowiekiem, tolerancyjnym lub nietolerancyjnym człowiekiem, wyrozumiałym
                lub mniej wyrozumiałym człowiekiem......
                Najpierw jestem człowiekiem , a dopiero potem kobietą, matką ,żoną.....
                Wartościowanie ludzi na podstawie ich przedmałżeńskich doświadczeń jest
                nieporozumieniem, a wartościowanie na podstawie płci - nawet nie potrafię tego
                nazwać.
                pzdr
                • slawek73 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 13:51
                  Owszem, tyle ze to co piszesz, to jeno idealistyczne załozenia. A życie jest
                  zwyczajnie brutalne i trzeba w sobie troche cynizmu zachować... inaczej dupa za
                  przeproszeniem mokra
                  • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 14:17
                    Widać jestem wyrozumiałą idealistką :-).
                    Dajmy sobie już spokój z tą dyskusją. Powiem ci tylko że miałam dużo szczęścia
                    w życiu, poznając mądrych, dobrych i wyrozumiałych mężczyzn i że żaden z nich
                    nawet odrobinę nie przypominał Kirka.
                    Mam też cichą nadzieję , że moja córka nigdy nie trafi na kogoś takiego jak
                    Kirk, a jeśli takie nieszczęście jej się przytrafi będzie umiała podjąć szybko
                    decyzję o zerwaniu wszelkich kontaktów.
                    Byłoby mi ciężko znieść , że ktoś źle ją traktuje.

                    pzdr
    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 18:36
      Szaraczku moja preferencja żony dziewicy miała miejsce w latach osemdziesiatych.
      W tej chwili cnota kobiet nie ma dla mnie osobiście zadnego znaczenia i
      najwyżej moge się cieszyć ,że jest duza podaż łatwo dostępnych i atrakcyjnych
      kobiet, z których z żadną się nie ożenię bo to jest niemożliwe,a certyfikatu w
      USC tez nie widzę powodu zawierac nawet gdy dojdzie do zamknięcia mojego
      poprzedniego rozdzialu.
      Pytajnik - kobiety,które publicznie się przyznają,że mąż był ich pierwszym i
      ostatnim coraz częściej pojawiaja się na forach więc nie należysz do
      wyjątków.Zupelnie mnie nie rozumiesz ,do waszego związku na pewno wniosłaś
      wiele wartosci w tym i tą.Masz racje ,że żadna kobieta nie chce być
      klasyfikowaną,ale tak jak każdy czlowiek nieustannie jest oceniany .
      Nie wiem czy wiesz,ale każdego lata ,gdy idziesz spacerem mozesz uslyszec za
      sobą slowa ,ale d./te co tak slysża raczej sie nie gniewaja i chyba współczują
      tym, za którymi rozlega się rubaszny śmiech ,ale pasztet/
      Choc byś nie chciala to mężczyzni zawsze będą wartosciowali kobiety z drobnymi
      wyjątkami będącymi ponad wszelka klasyfikacją /są to matka,żona lub ukochana
      dziewczyna/Dla tych osob nie ma kryteriów bo są ponad nimi.
      W pozostalych przypadkach, oprócz jeszce kryterium zawodowego,gdy kobieta
      występuje jako kontrahent lub przełożony zawsze będzie oceniana przez swoją d.
      Nie chcę powtarazać do znudzenia, ale język męski i odbiór rzeczywistosci jest
      inny niż u kobiet.Dlatego nie wchodzę na forum, porzucona kobieta co mam zrobić
      itd? , bo nie wiem co jej poradzić,ale piszę na forum mężczyzna,gdzie wyrażajac
      poglądy/co byście nie powiedzialy miłe panie,jednak większośći mężczyzn/ nie
      będę sie czul jak petent tylko jak wspólgospodarz,który może powiedziec nawet
      brutalną,ale jednak prawdę.
      Ta prawda jest czasami bolesna.Ale z faktami należy się pogodzić, a nie na nie
      obrażac.
      Przeciez nikt mi nie zaprzeczy,że kobiety w wieku18-20..parę lat ,dla swych
      partnerów są przeważnie mięsem do rżnięcia,oprócz tym,którym w tym wieku
      trafiła się prawdziwa miłość,która pozostanie na zawsze.I przeważnie,te ktore
      przeszly ten etap, z czasem doświadczone i bardzo otwarte dostosowują,swoje
      aktualne poglądy do sytuacji,ale to one stały się ofiarami presji
      wcześniej "brawa" ,pożniej pism kobiecych sponsorowanych przez producentów
      bardzo"zdrowych" pigułek , czy też prezerwatyw , które serwujac im swoją
      papkę , skłoniły je do rozpoczęcia wcześniej swojego życia seksualnego niz
      faktycznie czuly swoja potrzebę,a młody facet ,który nie gwarantowal tej
      dziewczynie nawet minimum bezpieczenstwa ,po latach z duma liczy swoje
      zaliczenia,których by nie mial gdyby nie głupota dziewczyny.Wtedy on musiał ,bo
      inaczej znów byłby onanizm,a ona mogła , ale on chcial.Ten rozum ówczesny tej
      dziewczyny,stawia niestety ja w trudnej sytuacji z następnym facetem,który
      mógłby być tym jedynym,ale ona wtedy była za głupia,żeby wiedziec iż niszczy
      swoje i nie tylko,życie.
      • kinkygirl Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 14.06.05, 23:10
        >Ten rozum ówczesny tej
        >dziewczyny,stawia niestety ja w trudnej sytuacji z następnym facetem,który
        >mógłby być tym jedynym,ale ona wtedy była za głupia,żeby wiedziec iż niszczy
        >swoje i nie tylko,życie.

        jaaaasne. a gdyby nie to, wasze małżeństwo byłoby idyllą. wszystko jej wina.
        nawet jeżeli może ty jestes trochę zafiksowany na jej braku dziewictwa, to
        przecież to JEJ WINA, że nią nie była.
        życie z tobą byłoby takim samym piekłem, nawet gdyby była przed ślubem dziewicą.
        bo w taklim przypadku, założę się, znalazłbyś sobie jakiś inny powód do
        obwiniania jej za rozpad waszego związku i to że nie jest idealnie (a przecież
        nie przez ciebie). a gdyby ona już nie miała siły o tym słuchac rozpisywałbyś
        się na forach internetowych. "moja żona dotykała innego, połykała jego spermę,
        dała sie oglądac nago..." repertuar mógłbyś mieć naprawdę szeroki.
        • azazel-bart Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 15.06.05, 09:44
          witam wszystkich ;]

          ...jesuuu powiem tak, szukajac tematow mialem nadziej znalesc np. cos o
          zdradzie, czy jestesmy w stanie zaakceptowac ja czy nie.
          Nie czuytalem wszystkich smiesznych postow "smiesznych" bo jest to dla mnie no
          po prostu przezabawne, ze mozecie miec takie problemy!!
          Tematu np zdrada nie porusze tutaj, ale moje poglady na ten temat sa, jeszcze
          bardziej liberealne od waszych nawet tych najbardziej feministycznych,
          zapisanych tutaj :> a i z tym problemem mozna sobie poradzic, jak sie nie ma w
          glowie sieczki, ma sie nad soba kontrole, umie sie docierac i analizowac to co
          siedzi w glowie. czlowiek w sobie bardzo ciekawe mechanizmy samochamujace,
          wrecz "samoleczace" ;]
          wracajac do tematu:
          1. Jesli juz dwoje ludzi, umialo sie znalesc w tym popieprzonym swiecie i sa w
          stanie sobie cos slubowac i sa w tych postanowieniach konsekwentni, a co
          najwazniejsze szczesliwi, jednoczesnie nie nudza sie soba, maja wspaniala
          rodzine sliczne dzieciaczki, czyli po prostu naleza do tak niesamowitej
          mniejszosci prawie niespotykanej na tym swiecie, to sama chec zepsucia tego
          jakimis beznadziejnymi fanaberiami nie miesci mi sie w glowie!!!!
          no baaaaa, napisal bym tu nawet, ze szanujac 2go czlowieka, mial bym ochote
          spuscic mu porzadne lanie, pokazac mu sytuacje ekstramalne, zagrozic jemu
          malzenstwu, nawet jego zyciu i dajac mu pozadnego pstryczka w nos (oczywisci z
          przemysleniem tego wszystkiech i bez maniakalnych zapedow) pokazac mu jakim
          naprawde jest szczesliwym czlowiekiem!!!!!
          Nie jestem pewny czy mnie zrozumiecie, byc moze nie, ale postaram sie nawet to
          wytlumaczyc. (znalazlem ten pomysl w jakims filmie, nie jestem jego
          bezposrednim autorem, a poza tym moze was troszke zaszokuje) ...wiec wybral bym
          terapie szokowa poniewaz:
          'sytuacje ekstramalne zblizaja ludzi
          'jesli cos jest wiekrze, to mniejsze nie jest juz poroblemem
          'jesli cos jest zagrozone i czujemy z tym emocjonalna wiez, to bedziemy sie
          starali to ochronic, wiec bedzie to dla nas lekarstwem
          'mozliwosc straty czegos, powoduje zdanie sobie sprawy z tego, jak bardzo nam
          na tym zalezy, a jesli nie wywola takich uczuc, to znaczy ze nie warto...

          2. moim zdaniem za dobrze sie komus ukladalo i trzeba bylo to zmienic :>
          taki typ nowopowstalego utracjusza. za malo problemow, zbyt idealnie byc nie
          moze, bo zaczyna sie wariowac!!

          3. odchodzac od sredniowiecznych pogladow autora poczatkowego postu, chcial bym
          nawet, zeby moja partnerka cos w zyciu przezyla, bo dzieki temu nabiera sie
          charakteru, a ja nie znosze ludzi bez wyrazu, to sie tyczy rowniez sopraw
          lozkowych.
          Jesli sie niczego nie przezylo, to pozniej wychodza wlasnie tekie smieszne na
          pozor rzeczy i zostaja wyolbrzymione do granic mozliwosci.

          Klebia mi sie mysli w glowie i jest tyle rzeczy i tyle teorii i sposobow
          uleczenia nawet tej sytuacji, ze nie wiem co mam pisac, mogl bym zglebiac temat
          caly dzien, a i tak nie napisal bym wszystkiego co chcial bym wam przekazac,
          wiec zreasumuje po prostu i wyciagne wnioski, bo beda one mniej pokrecona niz
          moje czastkowe przemyslenia!!

          Wiele przezylem i wiele widzialem i im wiecej tego jest tym widze wiecej i
          cieszy mnie to.
          Jesli chodzi o malzenstwo to jestem troszke zdania ze partnerka idealna ma cos
          w sobie z gospodyni w domu, z damy na przyjeciach i z kurtyzany w lozku.
          Ludzie ktorzy nic nie przezyli i chca sie wiazac, poprostu nie wiedza na co
          sie pisza a ich umiejetnosc zycia z drugim czlowiekiem jest na poziomie
          conajmniej podstawowym co oznacza niewystarczajacym i dla mnie sa jak
          nieoszlifowane kamienie nienadajace sie do do przyozdobienia klejnotu jakim
          jest rodzina.
          Chlopie masz, albo miales cos cudownego o czym marza wszyscy i starasz, alebo
          juz udalo ci sie to zniszczyc. Niestety wszystko zatacza kregi i wroci to do
          ciebie rowniez, ze chcesz z powrotem do sytuacji kiedy miales wlasnie tylko
          taki problem. zaczynamy od prostoty, przechodzac przez najprzerozniejsze
          zagmatwanie i skomplikowanie, zeby docenic na koncu prostote.
          wszystko na tym swiecie ma znamie cykliczne, od por roku, przez mode, nawet
          epoki np literackie cyklicznie przechodza w przeciwlegle skrajnosci.
          -myslicie ze chodzi tu o czystosc, przeciez wszystko jest szare
          -myslicie ze chodzi tu o niewinnosc, przeciez swiat to kurestwo
          -jezeli w ogole myslicie, to dojdziecie do tego, ze macie za malo czasu, zeby
          psuc go sobie
          cieszcie sie zyciem i dajcie sie cieszyc drugiemu czlowiekowi, bo czy jestescie
          biedni, czy bogaci, glupi czy inteligentni, chcecie w zyciu tego samego, byc
          szczesliwym, to jest celem!!
          A ty chlopie, od "problemow niesamowitych" jesli nie znajdziesz wyjscia z
          sytuacji, znajdziesz sobie jakas licealistke z błonką, taka moja rada!!
          ale nie zapomnij jej powiedziec jakie miales przezycia w Twoim poprzednij
          wcieleniu i opowiedz jej wszystko ze szczegolami, tak zeby byla swiadoma
          dokladnie na co sie pisze i jesli bedzie w miare miala juz poukladane w glowce,
          to chial bym zobaczyc jej reakcje, ty chory pojebie!!!!!!!!
      • pytajnik11 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 15.06.05, 08:57
        Kirk , żal mi ciebie.
        • kinkygirl Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 15.06.05, 12:14
          mi bardziej jego rodziny.
          ale rodzina widać już sie nauczyła bronić, bo musiał się ze swoją aktywnością
          przenieść na forum
    • sobie_czytam do kirka12 15.06.05, 12:20
      Przeczytałam kilka twoich wypowiedzi, w których znalazłam, m.in:

      ,,(...)powiedzenie tak przed ołtarzem będzie miał wiele darmowego
      dup...nia.”

      ,,Bo przecież
      dziewczyna,którą ktos wcześnie posuwał jset tylko w swojej aktualnej
      sytuacji,że ten wcześniejszy wyjąl z niej swojego członka w odpowiednim
      momencie lub umiał odpowiednio posługiwac się prezerwatywą.To i ewentualnie
      trochę szczęścia spowodowało,że nie zaciążyła ona z poprzednikiem”


      Skoro masz taki stosunek do kobiet, ZASŁUGUJESZ na żonę oszustkę
      Nie dziw się, że mężczyźni tacy jak ty nie trafiają na wartościowe,
      inteligentne i szanujące się dziewczyny, a później kobiety.
      Żeby bylo jasne: ,,kobieta szanująca się" w moim rozumowaniu, to osoba,która
      nie sypia ze wszystkimi i nigdy nie okłamuje partnerów zwlaszcza jeśli chodzi o
      jej życie seksualne

      I piszę to, bo jestem jeszcze dziewicą, ale wcale nie czuje się lepsza/gorsza
      od NIE-dziewic i nie wyobrażam sobie, że mogłabym kiedykolwiek okłamać
      mężycznę, z którym teraz jestem, ale na taką dziewczynę jak ja trzeba sobie
      zasłużyć

      PS
      Życzę udanego pożycia małżeńskiego

      :-))))))))))))))))))))))))))))))))))



    • kirk12 Re: Czy przeszlość kobiety może zniszczyć małżeńs 15.06.05, 21:17
      do Sobie czytam
      wyjęlaś dwie wypowiedzi z kontekstu.Pierwsza dla przypomnienia dotyczyła
      tych,dla których nie jest istotna przeszłość łożkowa ich żon , druga jest tylko
      stwirdzeniem faktów i nie ma nic wspólnego z moim stosunkiem do kobiet.
      Twoje podsumowanie jest więc wynikiem fatalnie przyjętych założeń .
      To,że jesteś z kimś i jesteś jeszcze nadal dziewicą,nie daje Ci jak slusznie
      mówisz ,praw do wywyższania lub nie ,nad innymi dziewczynami.Nie mam zamiaru
      wnikać w twoje życie intymne,ale Twoja obecność na tym forum traktuję jako
      uzasadnienie,że wątek zalożony przeze mnie z nudów i chęć odcięcia się od forów
      gdzie indziej,które toczą się swoim własnym życiem /nie ja je zakładałem, ale
      zaglądając tam już coraz rzadziej , widze , ze inni młodziej ,dosadniej i
      pewnie lepiej uzasadniają to co jest istotne dla zwiazku dwojga ludzi z punktu
      widzenia faceta/
      Kinkygirl
      wczoraj o 23.10, odnosiłaś się do moich wypowiedzi/tzn.chyba tak myślałaś/.
      Nie poruszyłaś żadnej kwestii,o których wcześniej pisałem ,lecz mówisz, ze i
      tak znalazłbym dziurę w calym/.W życiu spotykam się z ludżmi,którzy chcą
      powiedzieć nie zgadzam się z panem ,ale próbują używac róznych argumentów , aby
      powiedzieć , że są na nie /po prostu nie mają odwagi powiedzieć prawdy w oczy i
      czując lęk używają różnych pseudo argumentów, aby przypadkiem nie ulec/.Bardzo
      nie lubię spotykac się z ludzmi,którzy nie umieją powiedziec nie bo nie , na
      szczęście to jest % społeczności oscylujący około 10 i , przynależność do tej
      grupy ,której bardzo nie lubię , a o która mnie posadzasz jest z twojej strony
      niesprawiedliwiona/ nie mam wystarczających przesłanek ,aby wysnuwać z Twojej
      obecności na forum wniosków,że należysz do tej grupy ludzi/
      Azazel
      Swiat nie jest popieprzny tylko mali ludzie sobie go takim czynią , w
      odróżnieniu od ciebie uważam, że swiat przynajmniej lokalny można uczynić
      pieknym, ale należy o to się postarać.
      Obrażasz mnie i chcesz mi zrobić lanie.Ale to jest tylko ujadanie psa, z którym
      niewiele mogę zrobić bo ani go, nie obraże, ani tez ,nie zrobię lania .
      Pozostaje mi wziąć tylko poprawkę, że jesteś jeszcze bardzo niedoświadczonym
      dziusem, i za posrednictwem twojego szczekania odnieść się do paru spraw.
      Sytuacje eksremalne , bardzo zbliżają ludzi, ale tylko na okres ich
      zażegnywania.Gdy trudności zostają pokonane, a dotyczą osob ,które wcześniej
      nie wyjasniły swoich animozji,wtedy te zaszlości nie zażegnane w odpowiednim
      czasie wracają ze zdwojoną siłą.Napisałem na tym forum o sytuacji
      ekstremalnej,którą doświadczylismy razem z żoną , za pośrednictem choroby,która
      mnie kiedyś dotknęła,ale napisałem też , że utrata nadzieji i marzeń,które
      wcześniej miałem związane z jej osobą,a których mnie pozbawiła /chyba dwa lata
      wcześniej przed ujawnieniem choroby/,byla gorsza od perspektywy zejścia z tego
      świata,która mi bardzo poważnie groziła/
      Mnie się dalej układa i jak sądzę ,może układać obopólnie za niewielkim
      zachodem,ale utrata marzen, które byly kiedys bardzo realne, a które okazaly
      sie zakłamaniem,mimo,że ze swojej strony ,dalej nie wiele zmieniłbym w swoim
      wcześniejszym postępowaniu /aby dojśc do prawdy,która zmieniła moje
      wcześniejsze wyobrażenia w zakłamana farsę / aby to życie przez wielu z boku
      oglądane jak romantyczny film,o którego scenariuszu mogą tylko
      pomarzyć , było takim jakim naprawdę bylo.
      Wypowiedzi na tym forum, zabierają mi niepotrzebnie czas , ale sam wątek
      otworzyłem, więc szanujac tych,którzy zadali sobie trud , aby wejśc na topik,
      postaram się odnieśc do niektórych .




Pełna wersja