O co chodzi w gejowskich paradach?

11.07.02, 17:14
Czytajac jeden z postow na forum Onet.pl moja uwage przykulo takie stwierdzenie:
"Krzewicie tę Waszą chorobliwą ideologię przy całkowitym braku oporu ze strony
mediów, ba, tworzycie klimat swoistej "mody" na "udane związki homoseksualne".
<Jerzy>
Czy nie jest to" obnoszenie się ze swoja odmiennością czy też zachęcanie do
bycia gejem'" jak pyta sie inny internauta czy moze jest to po prostu forma
pokazywania światu, że geje to zwykli ludzie. Inna sprawa to to,ze te parady
faktycznie sa dosc prowokujace i powiedzialbym...specyficzne:)Moga stwarzac
wrazenie szokujacych i prowokujacych...
    • Gość: Paul Re: O co chodzi w gejowskich paradach? IP: *.sprinthome.com 11.07.02, 18:45
      Ok...ten kto napisal ta czesc ktora zacytowales musi byc naprawde glupim
      czlowiekiem. Po pierwsze parada gejowska, czy bycie gejem nie
      jest "moda"...bardzo mnie to rozsmieszylo...jestem gejem bo jest to w
      modzie.hahah, po pierwsze gejem sie rodzi, do drugie parady organizowane sa przez
      ludzi ktorzy sa gejami io odbywaja sie przynajmniej w Chicago na dzielnicy
      gejowskiej. Jest to nasze swieto, bawimy sie, urzadzamy pikniki czy spotykamy sie
      ze znajomymi. Na parade przychodzi kto chce a my nikomu tego nie narzucamy i nie
      paradujemy w innych dzielnicach propagujac bycie gejem. Bardzo duzo ludzi
      prostych przychodzi na takie parady i bawia sie razem z gejami. Bierze w nich
      udzial duzo firm, ktore sie prazentuja w paradzie i ktore wspomagaja rozne
      organizacje gejowskie.
      Mysle ze taka parada to jest w pewnym sensie rodzaj swieta geji, dlaczego i my
      nie mozemy miec parady - bycie gejem to nie to co bycie heterykiem, wciaz wiele
      ludzi patrzy na nas jak na dziwakow, zboczencow a tak w rzeczywistosci nie jest.
      Oczywiscie zdarzaja sie jakies seksualne dewiacjie zarowno u heterykow jak i
      homoseksualistow ale nie mozemy tutaj oceniac danej seksualnosci po jednostakach,
      lub ogolnej opinii. Parada napewno jest jakims rodzajem swietowania i cieszenia
      sie z tego kim jestesmy, tutaj mowi sie Parada Dumy "Pride Parade" - mysle ze
      chcemy swiatowac to kim jestesmy i nie wstydzimy sie a wrecz jestesmy dumni z
      tego ze znalezlizmy sie w tych 5% ludzi na ziemi ktorzy sa homoseksualni. To jest
      moja interpretacja tego czym jest parada. Ktos ma inne poglady???
      • Gość: ra:) Re: O co chodzi w gejowskich paradach? IP: *.dip.t-dialin.net 11.07.02, 20:08

        > modzie.hahah, po pierwsze gejem sie rodzi,

        wlasnie tego nie ustalono....

        W Niemczech parady wygladaja nieco inaczej. Tzn tu pochod przechodzi przez glowne
        dzielnice miasta. Sama dzielnica gejowska w Berlinie jest mala i nie pomiescilaby
        pol miliona ludzi, dlatego tez poachod przechodzi przez Podsdamer Platz, az do
        tzw "Wielkiej gwiazdy". To tam gdzie odbywa sie Love Parade (w ten weekend):))

        Natomiats w Kolonii w pochodzie, w tym roku, wzielo udzial ponad milion osob, nie
        tylko homo, ale i hetero. No i pochod tez przeszedl przez glowne ulica miasta.

        Tu to wlasnie tak wyglada.

        ra:)

        A o co chodzi w paradach...o to, zeby pokazaca ilu nas jest.
        • Gość: Paul Re: O co chodzi w gejowskich paradach? IP: *.sprinthome.com 11.07.02, 21:17
          to ciekawe, niewiedzialem, w chicago bylo 350,000 ludzi ale bylo naprawde super
          no i teczowo
    • Gość: Kati Re: O co chodzi w gejowskich paradach? IP: 2.4.STABLE* 12.07.02, 00:48
      Nie wiem jak jest na zachodzie czy w stanach, ale imo w Polsce parady sa bardzo
      potrzebne glownie po to, zeby w ogole zauwazono homoseksualistow. Zeby w mediach
      chociaz przez jeden dzien cos-cokolwiek na ten temat bylo. Zeby nasze homofobowe
      spoleczenstwo troszke sie "oswoilo" z homoseksualizmem i zeby zaczeto zauwazac
      homo jako istotnie funkcjonujaca w spoleczenstwie grupe mniejszosciowa, ktorej
      naleza sie rowniez konkretne prawa. A ze jest kolorowo i wesolo to tym lepiej.
      Kolory akcentuja "innosc", ale jednoczesnie krzycza i sa symbolem i duma (tak jak
      wlasnie Gay Pride) osoby ubranej w jaskrawe kolory, peruki, etc... No i
      podkreslaja takze inny charakter tej parady: charakter swieta, zabawy, radosci.
      Tylko jedno mnie (jako feministke:) denerwuje: dlaczego to jest Gay Parade, a co
      z lesbijkami?:) Osobiscie wole slowo queer bo odnosi sie do obu plci, i do
      biseksualistow i do transseksualistow, a wszedzie tylko slowa gay pride, gay-
      kluby, gay-miasta, hmmm... troche dyskryminujecie kobiety... hę? No, ale i tak
      wam wybaczam :)) I czekam na wiecej parad "queerowych" w Polsce!
      i pozdrawiam ;))
      Kati
      • Gość: ra:) Re: O co chodzi w gejowskich paradach? IP: *.dip.t-dialin.net 12.07.02, 08:26
        w Polsce to sie nazywalo Parada Rownosci, wiec dotyczyla wszystkich "innych":))

        ra:)
      • Gość: Gucwa Re: O co chodzi w gejowskich paradach? IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 12.07.02, 11:20
        wyjdź na ulicę goła, albo pomalowana w różowe paski, na sutkach łańcuch , w dłoni
        ogóras i paraduj... wystarczy mi parad Samoobrony, nie potrzeba mi gejów czy
        lesb...
        sorry ale dość blokowania dróg!!!!
      • Gość: Aton &# 8220;Desensitize, jam and convert.&# 8221; IP: 195.94.207.* 12.07.02, 11:31
        Gość portalu: Kati napisał(a):
        > Zeby nasze homofobowe
        > spoleczenstwo troszke sie "oswoilo" z homoseksualizmem
        i zeby zaczeto zauwazac
        > homo jako istotnie funkcjonujaca w spoleczenstwie grupe
        mniejszosciowa, ktorej
        > naleza sie rowniez konkretne prawa.

        Przypomnialo mi to artykul pt. "Selling homosexuality" w
        webzinie Boundless:
        www.boundless.org/2001/regulars/kaufman/a0000605.html
        Ogólnie teza autora była taka: homoseksualizm jest w
        Ameryce (ale te obserwacje mozna zastosowac rownie dobrze
        do Polski) SPRZEDAWANY, to znaczy odbywa się jego aktywny
        marketing na zasadzie “Desensitize, jam and convert.”

        Desensitize - czyli znieczulić publiczność na fakt, że
        homoseksualizm jest zboczneniem i że nie można go uznać
        za coś normalnego, bo po prostu nim nie jest. (Nie ma tu
        znaczenia czy to jest genetycne, czy wynika z zaburzonych
        więzi z ojcem czy czego tam jeszcze - pląsawica
        Huntingtona też jest wrodzona i genetyczna, a nikt nie
        twierdzi, że nie jest chorobą.)
        W znieczulaniu publiki chodzi o to, by homoseksualizm
        został uznany za ot, jeszcze jeden, mniej czy bardziej
        dziwny styl życia, jak grzybiarstwo, spadolotniarstwo czy
        zbieranie znaczków. W tym celu świadomie wycisza się
        takie organizacje jak NAMBLA - organizacja otwarcie
        pedofilska i o legalizację pedofilii walcząca. Wyciszanie
        odbywa się na zasadzie: "Chłopaki, my was nie potępiamy,
        ale inni - owszem, więc na razie bądźcie nieco cisze.
        Później przyjdzie czas i dla was".

        Jam - czyli zaszczekać, zniszczyć i zadeptać głosy
        protestu. Po co taki homofob ma żyć? Po co ma ludziom
        niewygodne sprawy przypominać? Dalejże, huzia, zniszczyć
        drania! W polskich realiach - wystarczy przypomnieć sobie
        nagonkę na p. Kaperę, wiceministra od zdrowia, któremu
        się wypsnęło, że homoseksualizm jest chorobą.

        Convert - czyli przeciągnąć na swoją stronę. Nawet
        niekoniecznie chodzi tu o przeciąganie ludzi o niepewnej
        tożsamości płciowej, takich, którzy się wahają (choć to
        oczywiście też). Podstawą jest to, o czym już w tym wątku
        była mowa - stworzenie wrażenia, że homoseksualizm jest
        czymś spoko, czymś fajnym. No i o to, żeby cieszył się
        powszechną sympatią, a w ramach defilad "homoseksualnej
        dumy" brali udział też normalni. Co - jak czytam - już tu
        i ówdzie ma miejsce.

        I po co to wszystko? Żeby sobie i innym wmawiać, że tak
        ma być? Że homoseksualista taki już jest i się nie
        zmieni? Przecież to prowadzi do tego, że osoba cierpiąca
        nie może nawet jasno stwierdzić, dlaczego cierpi, bo
        wmawia się jej, że co jak co, ale nie z powodu
        homoseksualizmu. Wstrząsająco szczere wyznanie byłego
        aktywisty homoseksualnego znalazłem ostatnio w
        "Tygodnioku Powszechnym":
        www.tygodnik.com.pl/numer/276426/fons.html
        Jeszcze tylko krótki cytat z tego tekstu: "Po latach
        udziału w tym „związku zawodowym poszkodowanych”, nie
        waham się nazwać go żałosną afirmacją złudzeń, takich jak
        przekonanie, że istnieje miłość homoseksualna, czyli
        radosna alternatywa dla tradycyjnego życia rodzinnego."
        • diquial Re: &# 8220;Desensitize, jam and convert.&# 12.07.02, 11:47
          Gość portalu: Aton napisał(a):
          > Ogólnie teza autora była taka: homoseksualizm jest w
          > Ameryce (ale te obserwacje mozna zastosowac rownie dobrze
          > do Polski) SPRZEDAWANY, to znaczy odbywa się jego aktywny
          > marketing na zasadzie “Desensitize, jam and convert.”
          [...]

          Zabawne... :-))) Z feministkami kiedyś też tak było, prawda?

          > I po co to wszystko? Żeby sobie i innym wmawiać, że tak
          > ma być? Że homoseksualista taki już jest i się nie
          > zmieni?

          Cóż, takie są fakty... W przeszłości (a i nadal) próbowało się róznych rzeczy, by
          zmienić homo na hetero - i jakoś to się nie udawało. Jeden ze sposobów (terapia
          behawioralna, tak to się nazywało) - pokazywać homoseksualnemu mężczyźnie
          erotyczne zdjęcia facetów jednocześnie wywołując u niego wymioty... Super, prawda?

          > Przecież to prowadzi do tego, że osoba cierpiąca
          > nie może nawet jasno stwierdzić, dlaczego cierpi, bo
          > wmawia się jej, że co jak co, ale nie z powodu
          > homoseksualizmu.

          Jesli już - pośrednio tak. Ale bezpośrednia przyczyna, to brak samoakceptacji
          spowodawny również obserwowanym wczesniej brakiem akceptacji otoczenia.

          > Wstrząsająco szczere wyznanie byłego
          > aktywisty homoseksualnego znalazłem ostatnio w
          > "Tygodnioku Powszechnym":
          [...]

          A tak, czytałem to. Zaiste, wstrząsające. Szczególnie ze względu na wodę, jaką im
          z mózgu tam robią... Takich stowarzyszeń "byłych gejów" jest masa, szczególnie w
          USA. Co ciekawe, są też tam stowarzyszenia "byłych byłych gejów". Bo to, co było
          w Tygodniku Powszechnym to tylko połowa prawdy. Ba - powiedziałbym: pierwsza
          część.

          "Żałosna afirmacja złudzeń, takich jak przekonanie, że istnieje miłość
          homoseksualna, czyli radosna alternatywa dla tradycyjnego życia rodzinnego" -
          ktoś, kto powiedział coś takiego musiał naprawdę wiele w życiu przejść. Nie
          zazdroszczę. Taki ktoś potrzebuje pomocy, lecz biada mu, jeśli wpadnie w ręce
          szarlatanów typu aktywistów działających na rzecz "byłych gejów"...
          • Gość: Aton Re: &# 8220;Desensitize, jam and convert.& IP: 195.94.207.* 12.07.02, 14:53
            diquial napisał:
            > > “Desensitize, jam and convert.”
            > Zabawne... :-))) Z feministkami kiedyś też tak było,
            prawda?

            Tak było chyba ze wszystkimi szaleństwami ideologicznymi
            XX wieku, z aborcją i desegregacją rasową na czele.

            > Cóż, takie są fakty... W przeszłości (a i nadal)
            > próbowało się róznych rzeczy,
            > by zmienić homo na hetero - i jakoś to się nie udawało.
            > Jeden ze sposobów (terapia
            > behawioralna, tak to się nazywało) - pokazywać
            > homoseksualnemu mężczyźnie
            > erotyczne zdjęcia facetów jednocześnie wywołując u niego
            > wymioty... Super, prawda?

            Choć mało estetyczne, brzmi na oko niegłupio. W taki
            sposób Japończycy i Amerykanie warunkowali żołnierzy.
            Podczas wojny secesyjnej ktoś zauważył, że żołnierze nie
            zabijają, bo to ich po prostu nie bawi. Główka zaczęła
            pracować i podczas wojny w Wietnamie zabijali już
            praktycznie wszyscy.

            Piszesz "jakoś się nie udawało" - i zaraz potem sam sobie
            przeczysz, bo w Ameryce (wszystko w tej Ameryce!) od
            groma i ciut byłych homoseksualistów.

            > Jesli już - pośrednio tak. Ale bezpośrednia przyczyna,
            to brak samoakceptacji
            > spowodawny również obserwowanym wczesniej brakiem
            akceptacji otoczenia.

            No staaary, nie możesz się dziwić, że ktoś ma problemy z
            samoakceptacją jak mu każesz akceptować perwersję.
            • diquial Re: &# 8220;Desensitize, jam and convert. 12.07.02, 15:44
              Gość portalu: Aton napisał(a):
              > Tak było chyba ze wszystkimi szaleństwami ideologicznymi
              > XX wieku, z aborcją i desegregacją rasową na czele.

              "Szaleństwa ideologiczne"... A to dobre...

              [...]
              > Choć mało estetyczne, brzmi na oko niegłupio. W taki
              > sposób Japończycy i Amerykanie warunkowali żołnierzy.
              > Podczas wojny secesyjnej ktoś zauważył, że żołnierze nie
              > zabijają, bo to ich po prostu nie bawi. Główka zaczęła
              > pracować i podczas wojny w Wietnamie zabijali już
              > praktycznie wszyscy.

              Porównanie koszmarne, ale dobra. I co, czy tak przestawionym żołnierzom na dobre
              to wyszło? Chyba nie bardzo, prawda? Więc zdaje się metoda nie zdała egzaminu -
              skutek był raczej chwilowy, a dość destrukcyjny dla jednostki: osiągnięto cel -
              żołnierze zabijali, bo zabijać mieli - ale ilu z nich po powrocie z wojny okazało
              się być psychicznymi wrakami niezdatnymi do życia w społeczeństwie? W przypadku
              homoseksualnych ludzi na siłę przestawianych na heteroseksualizm często jest
              podobnie. Ktoś się może i temu podda, ale co potem? Po paru latach? A nie dajcie
              niebiosa - założy jeszcze rodzinę: żona, dziecko... Co z nimi?

              > Piszesz "jakoś się nie udawało" - i zaraz potem sam sobie
              > przeczysz, bo w Ameryce (wszystko w tej Ameryce!) od
              > groma i ciut byłych homoseksualistów.

              Czytasz mnie wybiórczo. "Byłych hososeksualistów", tak. Ale i "byłych byłych
              homoseksualistów" też. Wyjasniam: były były - czyli taki, co uznał, że nie jest
              już gejem, że się "wyleczył" - ale potem okazało się, że nic z tego... Gejem się
              jest i już. Tak samo, jak i heteroseksualistą się jest i już. Można co najwyżej
              zaniechać realizowania swojej seksualności, nie da się jej jednak zmienić. No bo -
              takie małe ćwiczenie wyobraźni - wyobraź sobie, że Ty musisz stać się z
              heteroseksualisty gejem - bo tak chce ogół, bo homoseksualistów w społeczeństwie
              jest większość i nie tolerują tej grupki zboczeńców, heteryków. Widzisz jakieś
              szanse takiej zmiany?

              [...]
              > No staaary, nie możesz się dziwić, że ktoś ma problemy z
              > samoakceptacją jak mu każesz akceptować perwersję.

              Perwersję? Słonko, nauka ma na ten temat inne zdanie. Mówię tu o poważnej części
              nauki oczywiście. I naturalnie trochę czasu minie, zanim do wszystkich to dotrze
              (Ziemia też nie od razu stała się kulą, dla niektórych długo jeszcze pozostawała
              płaska). Jesli homoseksualizm uważasz za perwersję, to przede wszystkim jest to
              Twój problem. A ja nie zamierzam wdawać się w kolejną bezsensowną dyskusję, w
              której moje argumenty będą pomijane lub dobierane według specjalnego klucza (co
              już się zaczęło). Już to przerabiałem z innymi i szkoda mojego czasu i nerwów.
              Poza tym ten wątek jest na temat parad i już się zrobił OT. Jak dla mnie - EOT,
              przynajmniej jeśli chodzi o tę "gałązkę".
              • Gość: Aton Desensitize, jam and convert IP: 195.94.207.* 15.07.02, 17:17
                diquial napisał:

                > > Piszesz "jakoś się nie udawało" - i zaraz potem sam sobie
                > > przeczysz, bo w Ameryce (wszystko w tej Ameryce!) od
                > > groma i ciut byłych homoseksualistów.
                > Czytasz mnie wybiórczo. "Byłych hososeksualistów", tak.
                Ale i "byłych byłych
                > homoseksualistów" też.

                OK, tyz prowda. Tylko, że możesz sobie zadać pytanie, czy
                "byłybh" jest więcej niż "byłych byłych". Mam niejasne
                wrażenie, że ci "byli byli" mogą być ofiarami tego typu
                terapii behawioralnej, jaką byłeś łaskaw opisać. Jestem
                przekonany, że istnieją lepsze terapie. Behawioryzm to
                zdaje się lata 40., a mamy bodaj czy nie XXI wiek, ale
                niech mnie ktoś poprawi.

                > Gejem się jest i już.

                To dogmat, w który nie wierzę.

                > takie małe ćwiczenie wyobraźni - wyobraź sobie, że Ty
                musisz stać się z
                > heteroseksualisty gejem - bo tak chce ogół, bo
                > homoseksualistów w społeczeństwie
                > jest większość i nie tolerują tej grupki zboczeńców,
                heteryków. Widzisz jakieś
                > szanse takiej zmiany?

                He he, czytałeś może "Wieczną wojnę" Haldemana? W pewnym
                momencie Mandella dowiaduje się, że jest jedynym
                heteroseksualnym w kompanii. A - i jeszcze kompanijna
                lekarka tak ma, ale to wyłazi dopiero jak sobie popije.
                Oczywiście, Mandella jako człowiek przyzwoity, nie
                korzysta, zresztą on i tak kocha tylko Marygay.

                > > No staaary, nie możesz się dziwić, że ktoś ma problemy z
                > > samoakceptacją jak mu każesz akceptować perwersję.
                >
                > Perwersję? Słonko, nauka ma na ten temat inne zdanie.
                > Mówię tu o poważnej części
                > nauki oczywiście. I naturalnie trochę czasu minie, zanim
                > do wszystkich to dotrze

                Niestety, tu stetoskop nie wystarczy, żeby mnie
                przekonać. Gdzie ja to ostatnio czytałem... "Nie
                spotkałem jeszcze żadnego homoseksualisty, który miał
                uporządkowane stosunki z ojcem."
                Niestety, z tego Ci nie ustąpię. Jak to ujął ksiądz
                proboszcz, homoseksualizm jest "nieuporządkowaniem w
                sferze płciowej". I ja z tym zdaniem x. proboszcza
                sympatyzuję.

                > A ja nie zamierzam wdawać się w kolejną bezsensowną
                dyskusję, w
                > której moje argumenty będą pomijane lub dobierane
                według specjalnego klucza (co
                > już się zaczęło).

                Sorry, to nie było zamierzone.

                > Już to przerabiałem z innymi i szkoda mojego czasu i
                nerwów.

                A, to się da powiedzieć z grubsza o każdej dyskusji na
                forum. Pozdrawiam.
        • Gość: ramzes:) Re: &# 8220;Desensitize, jam and convert.&# 8221; IP: *.dip.t-dialin.net 12.07.02, 14:11
          jak NAMBLA - organizacja otwarcie
          > pedofilska i o legalizację pedofilii walcząca. Wyciszanie


          czy ty aby nie pomyliles pedofilii i homoseksualizmu??

          ramzes:)
          • Gość: Aton Re: &# 8220;Desensitize, jam and convert.& IP: 195.94.207.* 12.07.02, 14:47
            To nie ja. To oni. North American Man-Boy Love Association.
            www.nambla1.de/
            • Gość: ramzes:) Re: &# 8220;Desensitize, jam and convert. IP: *.dip.t-dialin.net 12.07.02, 21:22
              Gość portalu: Aton napisał(a):

              > To nie ja. To oni. North American Man-Boy Love Association.
              > <a href="http://www.nambla1.de/"target="_blank">www.nambla1.de/</a>

              a uwazasz, ze kiedy doroslemu facetow podoba sie 18 letnia dziewczyna to jest
              pedofilia? No i niewatpliwie nie jest pedofilia, kiedy 40 latkowi podoba sie 17
              letni chlopak...

              ramzes:)
              • Gość: Aton Desensitize, jam and convert IP: 195.94.207.* 15.07.02, 17:19
                Gość portalu: ramzes:) napisał(a):

                > > North American Man-Boy Love Association.
                > a uwazasz, ze kiedy doroslemu facetow podoba sie 18
                letnia dziewczyna to jest
                > pedofilia? No i niewatpliwie nie jest pedofilia, kiedy
                40 latkowi podoba sie 17 letni chlopak...

                Osienastolatka jest dorosłą kobietą. Moja prababcia w tym
                wieku była już mężatką.
                A co do NAMBLA - chyba niezbyt dokładnie przeglądałeś ch
                stronę, skoro nie zauważyłeś, że jest tam mowa także o
                12-13 latkach.
                • Gość: ra:) Re: Desensitize, jam and convert IP: *.dip.t-dialin.net 15.07.02, 17:43

                  > A co do NAMBLA - chyba niezbyt dokładnie przeglądałeś ch
                  > stronę, skoro nie zauważyłeś, że jest tam mowa także o
                  > 12-13 latkach.

                  ok,juz przejzalem dokladniej... masz racje. To juz jak na moj gust
                  przestepstwo..

                  ra:)
      • diquial Re: O co chodzi w gejowskich paradach? 12.07.02, 11:33
        Słowo "gej" w języku polskim odnosi się tylko do homoseksualnych mężczyzn, ale w
        angielskim "gay" oznacza zarówno homoseksualne kobiety, jak i mężczyzn. Jakiś
        językoznawca na pewno mógłby na ten temat więcej poopowiadać.
    • diquial Re: O co chodzi w gejowskich paradach? 12.07.02, 12:06
      Geneza gejowskich (gejowsko-lesbijskich - żeby było bardziej po polsku ;-) )
      parad jest nieco inna, obecnie trochę się o tym zapomina. Na ten temat napisano
      już masę tekstów.

      "Wydarzenia, które przeszły do historii jako początek wyzwolenia gejów, zaczęły
      się tuz przed północą w piątek 27 czerwca 1969 roku, kiedy policja z szóstego
      okręgu na Manhattanie dokonała rutynowego nalotu na "Stonewall Inn", gejowski bar
      znajdujący się przy Christopher Street w samym sercu nowojorskiej dzielnicy
      Greenwich Village. Naloty takie stanowiły zwykłą procedurę lat sześćdziesiątych.
      Gejowskie bary, często nie mające licencji na sprzedaż alkoholu zamykano, ich
      bywalców traktowano brutalnie, niekiedy aresztowano, a nazwiska beztrosko
      drukowano w gazetach rujnując niejedno życie i karierę. [...]
      Większość bywalców Stonewall Inn" byli to robotnicy, emigranci pochodzący z
      krajów trzeciego świata, zniewieściali mężczyźni i męskie lesbijki - niemal
      wszyscy pozostali anonimowi dla historii.... [...]
      Uzbrojona w nakaz rewizji policja (lokal nie miał pozwolenia na sprzedaż
      alkoholu) wkroczyła do baru, zaczęła przepytywać bywalców i kolejno ich
      wypuszczała. Ale zamiast uciec w noc, prawie dwieście osób, w tym puertorykańscy
      transwestyci, ulicznicy i kilka męskich lesbijek, zatrzymało się jeszcze na
      zewnątrz. Kiedy policjanci wyprowadzali kelnera, ochroniarza i trzech
      transwestytów do wozu policyjnego, tłum zareagował drwiącymi okrzykami. Ostatnia
      z bywalczyń, męska lesbijka, stawiła opór funkcjonariuszom, którzy próbowali
      wciągnąć ją do wozu patrolowego. Nagle doszło do wybuchu gniewu. W policjantów
      zaczęto rzucać kamieniami, butelkami, monetami i odpadami. Kiedy ci wycofali się
      do baru, tłum wyrwał licznik parkingowy z chodnika i posłużył się nim jako
      taranem, aby wybić drzwi. Pojawiły się płomienie. Posiłkom policyjnym udało się
      uwolnić oblężonych kolegów, chociaż czterech z nich zostało rannych. Zamieszki
      trwały do późna w nocy, wielki tłum wielokrotnie atakował policję, następnie
      rozpierzchał się w bocznych alejkach i uliczkach, by następnie gromadzić się
      ponownie.
      Rankiem cała ulica była usiana napisami na ścianach. POPIERAJ WŁADZĘ GEJÓW -
      takie hasło widniało na zabitym deskami oknie Stonewall Inn. Wieczorem ponownie
      doszło do zamieszek, pożary wybuchały w całej okolicy, a ponad dwa tysiące gejów
      i lesbijek walczyło z czterystoma uzbrojonymi w pałki policjantami ze specjalnych
      jednostek porządkowych. Były to, jak pisze historyk John D'Emilio, "pierwsze
      gejowskie zamieszki w historii". A biuletyn gejowski Mattachine Society opisywał
      to zadziornie "Upuszczona Spinka Słyszana Na Całym Świecie"." [...]
      [Krzysiek Szymborski, całość: www.gej.net/bq_historia2.phtml]

      W rok po tych wydarzeniach ulicami miasta przeszła pierwsza w historii gejowska
      parada - pod hasłami politycznymi: żądaniami tolerancji i równouprawnienia. To
      jest cel parad - pokazać, że jestesmy i jest nas dużo, że dopominamy się o
      należne nam prawa.
      Parady - mimo że niehtóre mają lokalne nazwy - organizowane sa pod wspólną nazwą
      CSD: Christopher Street Day: dla upamiętnienia wydarzeń z baru Stonewall Inn przy
      Christopher Street.
      W tej chwili w wielu krajach Zachodniej Europy i w USA parady mają coraz bardziej
      komercyjny charakter - polityczne hasła tracą powoli na aktualności, bo
      równouprawnienie powoli następuje. U nas - w Polsce - jest jednak inaczej.
      Dlatego - wpomniana już tutaj przez kogoś - Parada Równości jest "bardziej
      upolityczniona" niż na przykład berlińskie CSD. W Berlinie w tym roku było 500
      tysięcy ludzi - po wielu latach organizowania tam parad. Zaczynało się tak, jak w
      Warszawie. Na poprzedniej Paradzie Równości było kilkadziesiąt osób, w tym roku -
      około 2 tysiące. W przyszłym będzie nas jeszcze więcej. :-)
      • geograf Re: O co chodzi w gejowskich paradach? 12.07.02, 23:47
        czy możesz mi wtyłumaczyć kto to jest, albo inaczej- jak wygląda męska lesbijka??

        Czy chodzi tu o "zmężniałą" kobietę, czy o co??
        Bo nigdy nie spotkałem się z tym pojęciem :)

        dziękuję z góry za wytłumaczenie:)
        • Gość: ramzes:) Re: O co chodzi w gejowskich paradach? IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.02, 00:16
          pewnie chodzilo o taka kobitke, co jak sie na nia patrzy to nalezy sie zastanowic
          dwa razy zanim jej sie na odcisk nadepnie... a prosto z mostu mowiac, to takie
          przeciwienstwo zniewiescialego mezczyzny....np takiego Jaroslawa Kaczynskiego :)

          ramzes:)


          geograf
          • karl_der_berliner niebezpieczne jest zycie Schwula 14.07.02, 17:37
            Chodzcie sobie na parady, bardzo dobrze, :))).
            Syn sasiadki postawnowil zrobic "coming out" na tegorocznej CSD. Ubral sie
            podobno w jakas spodniczke i inne takie. Nie dotarl na parade, bo kilku
            chlopakow z naszej frakcji sie nim zajelo. Biedny;)


            • Gość: ra:) Re: niebezpieczne jest zycie Schwula IP: *.dip.t-dialin.net 15.07.02, 15:25
              karl_der_berliner napisał:

              > Chodzcie sobie na parady, bardzo dobrze, :))).
              > Syn sasiadki postawnowil zrobic "coming out" na tegorocznej CSD. Ubral sie
              > podobno w jakas spodniczke i inne takie. Nie dotarl na parade, bo kilku
              > chlopakow z naszej frakcji sie nim zajelo. Biedny;)
              >
              >

              a to widze, ze karolina ni etalko ma kompleksy becia polakiem, co skutkuje
              takze usilnym autogermanizowaniem sie, ale jeszcze nalezy do jakiejs
              przestepczej grupy...no no..a to jednak prawda, ze polacy, ktorzy sobie kiepsko
              radza i podswiadomie czuja sie gorszymi, staraja sie zarobic na "szacunek"
              agresja..no no..karolina..a myslelem, ze ty w policji...NN?

              ra:)
Pełna wersja