silic
06.06.05, 01:05
Chodzi mi oczywiście o sytuację kiedy kobieta ( zazwyczaj jakaś bliska - żona,
dziewczyna, ale niekoniecznie ) z politowaniem, wyrzutem czy co jej tam chodzi
po głowie , określa mężczyznę jako "dziecko" lub "duże dziecko" ew. "duży
chłopiec". Najbliższy przykład w temacie "facet mi zwariował?". To określenie
pojawia się zazwyczaj kiedy robimy coś czego kobiety nie rozumieją, nie
podzielają naszego zdania w danym temacie ( to moje spostrzeżenia ). Niby jest
to wypowiadane półżartem, ale nie odnoszę takiego wrażenia. Dla mnie jest to
mocno dyskredytujace, nie dlatego zostaję nazwany "dzieckiem", tylko dlatego
że słyszę w tym zwrocie: " nie rób tego,jak można tak się zachowywać, to ci
nie przystoi, jesteś smieszny, to co robisz jest śmieszne,poważni ludzie tak
nie robią itd." To raczej taki zwrot - wytrych; można pod niego podciągnac
wszystko, co tylko ona (one) uznają za nieprzystajace ( niby czemu ?)
mężczyźnie. Nie jestem anty-kobiecy, po prostu ja nie zauważyłem podobnego
zwrotu w ustach facetów. Kumpel kupił sobie fajny sportowy latawiec, sporo
radości z montażu i puszczania - został "dużym dzieckiem" ( pewnie gdyby
zamiast latawca kupił samochód do zabawy nie było by głupich dogadywań).
Grałem ostatnio z przyjacielem w mało znaną (a bardzo wciągajacą) grę
planszową - oczywiście z miejsca dostaliśmy w plecy " jak dzieci". Taki
przykładów było sporo w moim i znajomych życiu. Też się z tym spotykacie ? Czy
może tylko ja jestem taki pechowy ? Ty istotna uwaga: nie mam zamiaru przestać
być kiedykolwiek dzieckim - rozumiem przez to robienie rzeczy które sprawiają
mi radość i przyjemność, bez wzgledu na to czy są to sprawy drobne czy
większe, bez względu na to czy ktoś podziela moje odczucia. Jak przestaje się
być dzieckiem w środku, zostaje już tylko położenie się do trumny - takie jest
moje zdanie.