Dodaj do ulubionych

I jestem bardzo brzydka...

01.07.05, 20:24
.i jakos musze sobie radzic.
Fakt faktem nigdy mi tego (czytaj "radzenia" sobie) nie ulatwialiscie.
Rozumiem, ze moge sie nie podobac, rozumiem, ze ktos ma prawo mnie nie
lubiec, ale..skad ta zawisc? Zawsze...Podstawowka, liceum, studia..Choc nie
bylam nachalna, staralam sie zawsze uprzejmie traktowac ludzi, ale zawsze
ktos z waszej przemilej rasy musial w bardziej subtelny sposob urazic
mnie/zmieszac z blotem. Z tym ze bede sama..nie pogodzilam sie i nie pogodze,
bo jak kazda kobieta pragne byc szczesliwa. Ale z tym, ze tacy byliscie dla
mnie... przez te wszystkie laty..choc nic wam nie zrobilam..nic..nigdy...Nie
potrafie tego zrozumiec. Nie potrafie.
Obserwuj wątek
      • bardzo_brzydka Re: I jestem bardzo brzydka... 01.07.05, 21:34
        I o tym...mowie. Dla Ciebie to jest smieszne, dla ciebie to kolejny dowcip.
        Pozniej pojdziesz spac, z dziewczyna, bez niej. Zapomnisz tak szybko jak
        powiedziales...Ale to nie jest zabawne..dla mnie. Bo to moje zycie, bo to nie
        moja wina, ale przez takich jak ty uwierzylam, ze bylam i jestem
        bezwartosciowa.
          • neder Re: I jestem bardzo brzydka... 01.07.05, 21:41
            a wiesz czemu ludzie traktują to jako żart (piszę, na wypadek gdyby to nie był
            żart)? bo nikt na poważnie o takich rzeczach nie pisze na forum. przeczytałaś
            chociaż kilka wątków tutaj wcześniej? ;/ Od p[olepszania humoru jest mnóstwo
            innych osób W REALU. bez sensu.
            • bardzo_brzydka Re: I jestem bardzo brzydka... 01.07.05, 21:44
              Moze masz racje..
              Moze wetknelam kij w mrowisko.
              Ale komu ja mam to w realu powiedziec?
              W realu pragne uchodzic za silna. Rozwijac sie, miec hobby, zainteresowania.
              Mialam nadzieje, ze tu..
              ale...widac, ze to tylko nadzieja..niestety.
                • neder Re: I jestem bardzo brzydka... 01.07.05, 21:49
                  miałam kiedyś takiego wykładowcę, kóry twierdził, ze nikt nie jest tak brzydki
                  żeby nie można go było "przerobić" na gwiazdę telewizyjną. hehe, więc kilka
                  stówek w dłoń i do specjalisty ;)


                  a tak na serio to z moich obserwacji wynika, że dziewczyny najczęściej nie są
                  wcale takie brzydkie, tylko po prostu cholernie niezadbane. Porada z kilkoma
                  stówkami kłania sie znowu ;p
                    • bardzo_brzydka Re: I jestem bardzo brzydka... 01.07.05, 21:57
                      Bardzo ciezko mi to slyszec...
                      Bo widzisz..ja jestem ta "niektora".
                      Wiadomo, ze ludzie wola byc "piekni i mlodzi" w dodatku (bardzo przydatne jest
                      tez bogactwo).Niestety z tym pierwszym wyjatkowo mi "sie nie udalo". Powoli
                      zdzieram iluzje, powoli zaczynam wierzyc, ze bez sensu tak to ciagnac.. Bo
                      widzisz, gdy zawsze swiat wokol mowi Ci, ze jestes beznadziejny tylko dlatego,
                      ze twoj wyglad swiatu nie odpowiada to powoli przestajesz wierzyc i w swiat i w
                      siebie.
                      • child_in_time Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 14:59
                        po pierwsze...moim skromnym zdaniem Twoim największym problemem jest brak wiary
                        w siebie
                        co możesz zrobić? zastanowić się nad tym, jakimi ludzmi sie otaczasz...czy to
                        nie są tacy 'przyjaciele' z wątpliwym poczuciem humoru na Twój temat. Wiem, że
                        zmiana kręgu znajomych jest trudnym wyzwaniem, ale uwierz, że można odmienić
                        swoje życie. To, co piszę, to nie głupie rady...sama przez to
                        przeszłam...uważałam się za straszną brzydulę i do tego jakiegoś
                        odszczepieńca...przez to wszystko zamknęłam się w sobie.....to było całkiem
                        niedawno - rok, dwa lata temu. Z tamtego czasu nie mam ani jednego znajomego,
                        większość wogóle udaje, że mnie nie zna. Ale pewnego dnia jakby się ocknęłam -
                        stwierdziłam, że jestem młoda i nie mogę żyć w ten sposób, nie chcę...zadbałam o
                        siebie, poprawiłam swoją urodę (wizyty u ortodonty, dermatologa..), poszperałam
                        po ciucholandach, znalazłam mnóstwo fajnych ciuchów, kupiłam nowe śliczne
                        okularki...wiele osób mówiło mi, że wyładniałam..przez to uwierzyłam w
                        siebie...zaczęłam podchodzić do ludzi (w tym roku rozpoczęłam studia), starałam
                        się pomagać, uśmiechać, pamiętać o urodzinach, czasem pójść gdzieś po
                        zajęciach...po prostu otworzyłam się na ludzi. Wiem, że piszesz tu po to, by się
                        wyżalić..i bardzo dobrze! Ale musisz coś z tym zrobić, wiem, że wygląd nie łatwo
                        zmienić, dlatego znajdz ludzi, którzy Cię zaakceptują..niech oni staną się Twoim
                        światem...wtedy reszta nie będzie istotna.
                        Powodzenia...wierzę, że Ci się uda..trzymam kciuki
                    • neder Re: I jestem bardzo brzydka... 01.07.05, 22:01
                      > zgadzam sie, chociaz z niektorymi juz naprawde nie mozna nic zrobic, nawet gdyb
                      > y
                      > poszlo w tysiace.



                      e tam. nie wiem czemu ale ostatnio zaroiło się w telewizji od jakichś durnych
                      programów w których babki przechodzą metamorfozę, w sensie fundują sobie kilka
                      operacji plastycznych, idą do stylisty itepe itede. trwa to chyba z kilka
                      tygodni i choć niektóre nie wyglądają nadal jak Miss Universum to zdecydowanie o
                      niebo lepiej niż ten miesiąc wcześniej. No ale na to trzeba mieć mnóstwo
                      desperacji i jeszcze więcej kompleksów.
              • jadeitka Re: I jestem bardzo brzydka... 01.07.05, 21:57

                Moze ogladałas dziś Rozmowy w Toku ???
                Było o osobach które straciły na zawsze swoją twarz i musiały zacząć życ z inną
                twarzą , z twarzą w bliznach. Cos utraciły i coś zyskały. A ty co zyskałaś ??
                NIeraz ludzie mają wysokie loty i przychodzi ktoś lub coś i sprowadza na ziemie.

                Pozdrawiam
                  • mjeanine Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 20:11
                    I pewnie myslalas, ze tym, ze bdziesz madra przekonasz do siebie facetow? Hm...
                    jak tez tak probowalam, ale malo ktory mezczyzna lubi madrzejsza od siebie
                    kobiete, a przynajmniej taka, ktora to okazuje.
                    Wiesz co, zaprzyjaznij sie ze soba. Spojrzyj na siebie zyczliwiej. Jesli
                    bedziesz lubila siebie, inni tez polubia Ciebie taka, za jaka sie uwazasz.
                    Wiem jak to jest. Jestem teoretycznie nieatrakcjyna: mam duze skrzywienie
                    kregoslupa, duzy nos. Ale przestalam sie nad tym koncentrowac, bo tego zmienic
                    nie moge i staram sie byc usmiechnieta, ladnie ubrana, zadbana. W kazdej
                    kobiecie mozna obudzic kobiecosc, ktora zwroci uwage i zainteresuje faceta.
                    Mam blysk w oku, poruszam sie z gracja, umiem byc zabawna i kokieteryjna. Nie
                    umialam tego od razu, ale teraz to sprawia, ze zycie nabralo kolorow. I zebys
                    wiedziala z jak przystojnymi facetami umawiam sie czasem na randki! Naogol
                    okazuja sie nudni;-) bo nigdy nie musieli nad soba pracowac, zeby zaonteresowac
                    kogos soba. Ale milo sie czasem z takim pokazac na miescie;-)i to kazdej
                    kobiecie dobrze robi.
                    Zapisz sie na kurs tanca, albo aerobik, kup sobie kwiaty, znajdz swoj ulubiony
                    zapach perfum (nawet jesli Cie na nie nie stac), itp.
                    Faceci lubia kobiety, ktore sa z siebie zadowolone i ktore mozna zadowolic. I
                    nic nie robi na facecie wiekszego wrazenia, jak to, ktore on wywarl na
                    kobiecie;-)
                    W kwestii stroju chetnie sluze pomoca!
              • arri435 Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 09:13
                no to rozwijajaj sie, miej hobby, dbaj o siebie i przestan sie przejmowac co mowia inni.
                ponadto urody nie zmienisz, staraj sie wiec byc zadbana.
                tak sie sklada ze jakis czas temu poznalem kobiete ktora jest tak brzydka ze poczatkowo nie moglm
                oderwac od niej wzroku myslac ' jezu ale brzydka, nie wierze'. osoba ta okazala sie byc jedna z
                najcudowniejszych osob ktore kiedykolwiek poznalem, ma w sobie cale mnostwo bardzo dobrej
                pozytywnej energii, jest super inteligentna i blsykotliwa i bardzo szybko przestalem widziec te jej
                'brzydote' a zauwazalem tylko to, ze to super fajna babka.
                przestan wiec marudzic, glowa do gory i staraj sie po prostu byc radosnym czlowiekiem, gwarantuje ci
                ze jest wielu ludzi dla ktorych uroda nie jest wazna i moze powinnas skupic sie na kontaktach z takimi
                osobami. tylko nie mow mi, ze takich nie znasz....
                pozdrawiam!
              • erpe Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 16:36
                Nie ma kobiet brzydkich są tylko nie zadbane.Jeżeli jesteś zadbana to nie możesz być brzydka. I uśmiechaj się często i szczerze. Kobiety uśmiechnięte są zawsze piekne. A w lecie uśmiechnięte kobiety wszystkie są piekne.
              • jasmine1444 Re: I jestem bardzo brzydka... 06.07.05, 20:13
                a ja wierze ze ten post to nie zart....nie wiem co tu napisac, bo wymadrzanie i
                tak nic nie da...ale wydaje mi sie ze nie mozesz pisac , ze nidgy nie bedziesz
                miec nikogo bliskiego i ze nie bedziesz szczesliwa, uznawac tego za
                pewnik..."co moze przyjsc tego nigdy nie wiesz"..rowniez jesli chodzi o sprawy
                pozytywne;) poza tym nie tylko ladne dziewczyny maja chlopakow i odwrotnie, nie
                wszystkie ladne ich maja... ja np. nie mam...choc nie uwazam siebie za brzydka
                (swoja droga rozniez nie za piekna:P), ale w moim przypadku o cos innego znowu
                chodzi...zyj swoim zyciem, miej nadzieje, ale nie szukaj na sile;p taka jest
                moja dewiza:D czasem jest mi z nia dobrze, czasem gorzej;)
                pozdrawiam:)
        • dommage Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 20:44
          Chyba mam ten sam problem co Ty. NIgdy się mężczyznom nie podobałam i mimo, ze
          byłam miła, miałam najlepsze stopnie i zawsze niosłam pomocną dłoń, zaden miły
          gest ze strony i mężczyzn i kobiet mnie nie spotkał. Myślałam, zę to sie zmieni
          gdy będę w najlepszym liceum w mieście, przecież ludzie inteligentni ponoc
          cenią umysł nad ciało?...A jednak to nieprawda.Moja koleżanka z klasy dla
          ZABAWY stworzyła ranking najbrzydszych dziewcząt w szkole. Dla niej to była
          zabawa, dla mnie koszmar. Jak tak mozna...? Skąd u ludzi taka zawiść, taka
          wrogość...? Nie mam pojęcia. A wiesz co jest najgorsze...? To że większośc
          wujków, ciotek, znajomych, gdy przychodzi z wizytą pyta się mnie co mam na
          twarzy. Ślepi jesteście!?!?!?!?!?!?!?!
          --
    • matahari123 Brak zrozumienia... 01.07.05, 22:43
      Nie rozumię większości osób, które tutaj się wypowiadają...Co z tego, że na tym
      forum większość poruszanych wątków dotyczy rzeczy błahych, czy wręcz
      głupich....Jeżeli dziewczyna ma ochotę podzielić się z innymi swoimi
      przeżyciami (zwłaszcza jeśli w rzeczywistości nie ma takiej możliwości) to
      powinniście to uszanować i podarować sobie wszytskie te "wspaniałe"
      komentarze.........Zgadzam się z wypowiedzia moniki265, która napisała, że
      ładny nigdy nie zrozumię brzydkiego.......Niestety świat jest tak
      skonstruowany, że na każdym kroku spotyka się egoistycznych i bezdusznych
      ludzi....przykro mi "bardzo_brzydka", ale nie zrozumiesz tego, podobnie jak nie
      rozumię tego ja ;/.......A odrobina współczucia jeszcze nikomu nie
      zaszkodziła....
      • neder Re: Brak zrozumienia... 01.07.05, 22:52
        matahari123 napisała:

        > > Nie rozumię większości osób, które tutaj się wypowiadają...(...)


        to było chyba też do mnie, prawda? a czego może się spodziewać ktoś kto pisze o
        takim problemie tutaj na forum? pocieszenia w stylu "nie martw się, liczy się
        wnętrze"? bla bla bla... moja jedyna rada to wziąć się za siebie i tyle. Bo
        jedyne czego ja nie rozumiem to takie właśnie użalanie się nad sobą (wiem wiem,
        ona tylko tak na tym forum ;/). jak mi się coś nie podoba to staram się to
        zmienić. Tyle.
          • bardzo_brzydka Re: Brak zrozumienia... 01.07.05, 23:00
            Mimo wszystko..ktos chyba pokochal mnie..nie wiem tego napewno..bo mam 33 lata
            i juz nie wiem czy to tak mi sie wydaje tylko..ale dzwoni, nawet pisze...
            spotkalam sie pare razy z nim. Mam doswiadczenie zerowe w zwiazkach wiec nie
            mam pojecia na co sie zapowiada... ale widzisz mialam piekne wnetrze i jednak
            ktos je zauwazyl. Chyba..
          • neder Re: Brak zrozumienia... 01.07.05, 23:03
            nie mówię, że ma iść na operację plastyczną i sobie zmienić wszystko od A do Z.
            Nie znam nikogo kto bylby tak brzydki, żeby się nie dalo z tym niczego zrobić.
            Nie wierzę że są w ogóle tacy ludzie. wierzę za to, że są zmęczeni, zaniedbani i
            bez wiary w siebie. Siedzą, dumają i wychodzą im takie kwiatki, że wszyscy
            zwracają uwagę tylko na ich wygląd. Nawet jeśli tak jest to jest mnóstwo
            sposobów, żeby troszkę oszukać naturę.
          • neder Re: Brak zrozumienia... 01.07.05, 23:05
            nie ale akurat wygląd jest jedną z prostszych rzeczy do zmienienia... Tym
            bardziej, że wierzę że to jak wyglądamy zależy od tego jak się czujemy. Trochę
            czasu mi to zajęlo ale tak jest.
              • neder Re: Brak zrozumienia... 01.07.05, 23:22
                > powiem ci że się mylisz, i jestem pewna że jesteś ładną dziewczyną, dlatego tak
                >
                > twierdzisz

                Zaraz wyjdzie że faktycznie nie mam prawa rozumieć. Tylko właśnie o to mi cały
                czas chodziło - nie zawsze tak było dopóki ktoś mi nie powiedział tego co teraz
                mniej lub bardziej dokładnie powtórzyłam na forum.


                Mam tylko nadzieję, że autorka tego wątku nie myśli o głupotach.

                pzdr.

        • matahari123 Re: Brak zrozumienia... 01.07.05, 23:03
          Ja nie twierdzę, że pocieszanie w stylu "oooo biedactwo nie przejmuj się kiedyś
          trafisz na wspaniałego mężczyznę, który doceni twoje wnętrze" jest dobre, ale
          może dziewczyna ma gorszy dzień i po prostu chce usłyszeć kilka miłych
          słów..........każdemu z nas to się zdarza, a wtedy szukamy przyjaznych osób.
          Jeżeli bardzo_brzydka nie może tego zrobić wśród bliskich to nie powinno was
          dziwić, że szuka współczucia wśród obych....A wy nie robicie nic żeby jej
          pomóc.....jedynie pogarszacie jej samopoczucie stwierdzeniami "weź się za
          siebie, najgorsze jest użalanie się, to niczego nie zmieni". Może i nie zmieni,
          ale jej raczej nie chodziło o "dobre rady"..........Tak więc
          bardzo_brzydka....niestety jedyne co możesz zrobić to nauczyć się nie zwracać
          uwagi na tych mężczyzn, którzy nie widzą nic poza czubkiem swojego
          nosa...Pozdrawiam i trzymaj się ciepło....
        • agnieszka822 Re: Brak zrozumienia... 02.07.05, 15:03
          Stwierdzasz, ze jestes brzydka...jednak kazdemu z nas trudno jest sobie
          wyobrazic o co dokladnie Ci chodzi:)nie piszesz zadnych szczegolow wiec trudno
          nam doradzic Ci co moglabys zrobic. Oczywiscie nie wszystko co natura dala
          mozna zmodyfikowac ale uwierz mi, ze zadbanie o cere(wizyta u dermatologa- w
          gre moze wchodzic zluszczanie kwasami), u fryzjera (pasemka + odpowiednio
          dobrana fryzura), odpowiedni makijaz, ktory zatuszuje wady a uwydatni to co
          masz ladne wiele moze zrobic.
          Pomysl co w Twoim wygladzie Cie cieszy, co moglabys uwydatnic a staraj sie
          ukrywac wady (odpowiedni ubior) Wazny jest sposob bycia, optymizm i chec
          zmian...Jeszcze jedno musisz uwierzyc we wlasne mozliwosci i byc pewna,ze jesli
          bedziesz robic cos w kierunku poprawienia wlasnego wygladu na pewno Ci sie
          uda!!!
      • joannamk Re: Brak zrozumienia... 03.07.05, 09:34
        Czasem szkodzi (współczucie, oczywiście).

        Człowiek staje się piękny nie wtedy, kiedy jest kochany, tylko wtedy, gdy kocha.

        I wbrew pozorom rozumiem, że można się bać swojego wyglądu. Tyle że jeszcze
        nigdy nikogo nie wyciągnięto "z ciemnego kąta". Bo można siedzieć "w ciemnym
        kącie" będąc miedzy ludźmi. Można blokować kontakty, wyjście innych do siebie,
        nawet miedzy nimi. Można się wydawać odporną i - samowystarczalną... Kimś, kto
        się nie denerwuje, nie przezywa lęku, zawsze da sobie radę. Kimś, dla kogo nie
        ma jak być - bo niczego nie potrzebuje. Itd.

        Jasne, łatwiej o teorię niż praktykę...


      • glosrozsadku1 Re: I jestem bardzo brzydka... 02.07.05, 09:18
        Wspolczuje ci. TO tragednia byc bardzo brzydka. Nie ma chyba gorszej rzeczy
        obecnie. Nic ci nie moge doradzic. Jesli jestes bardzo brzydka - moze tylko
        jakas operacje plastyczna. To w koncu byloby jakies wyjscie. No i jesli jestes
        gruba, to sie odchudz, brzydka ale chuda laska jest na pewno lepsza od
        brzydkiej grubej krowy.
        • emilka222 Re: I jestem bardzo brzydka... 02.07.05, 11:31
          Nie można tego czytać. Jeżeli kobieta mówi, że jest brzydka, oznacza to nic
          innego, jak to, że właśnie z jej wnętrzem jest coś nie tak. Ktoś tu mądrze
          stwierdził, że nie ma brzydkich kobiet. Z wyglądem teraz zrobisz wszystko,
          tylko idź do profesjonalisty. Zawsze znajdzie coś, co wyeksponuje w Twoim
          wyglądzie. Sama też na wygląd muszisz zapracować. Lalki barbie może z Ciebie
          nie zrobią, ale czy one mają takie "wzięcie"?. Może na krótki okres tak. Twarz
          musi być interesująca, ciekawa..wyrażać, to, co masz w sobie. U Ciebie jest
          pewnie tzw. "błędne koło": Brzydka, to i zachowanie podobne. Albo się
          przemykasz boczkiem, żeby czasem ktoś Cię nie zauważył. Popatrz w lustro,
          zaakceptuj siebie. Obiektywnie stwierdź co masz ładnego: włosy? Oczy?, Zęby? do
          roboty! Założę się, że jeżeli zaczniesz działać za parę miesięcy napiszesz
          inny, bardziej optymistyczny post.
        • aaniaa1 Re: I jestem bardzo brzydka... 07.07.05, 03:54
          > Wspolczuje ci. TO tragednia byc bardzo brzydka. Nie ma chyba gorszej rzeczy
          > obecnie.Nic ci nie moge doradzic. Jesli jestes bardzo brzydka - moze tylko
          > jakas operacje plastyczna. To w koncu byloby jakies wyjscie. No i jesli
          jestes
          > gruba, to sie odchudz, brzydka ale chuda laska jest na pewno lepsza od
          > brzydkiej grubej krowy.

          E tam... Oczywiscie, ze sa wieksze tragedie - ona moze zrobic sobie operacje
          plastyczna, tobie rozumu raczej nie wszczepia, wiec kto ma gorzej? :P

    • aagata4 nie jestem bardzo brzydka - tylko przecietna 03.07.05, 00:39
      witaj...

      jestem przecietna i nigdy nikt na mnie nie zwracal uwagi... zawsze w
      towarzystwie jak sie tworzyly pary to ja zostawalam bez pary i czasem jako
      jedyna ... dbam o siebie, lubie ludzi - nieznacznie widac moje kalectwo, ktore
      dzieki nowoczesniej technice nie przeszkadza mi bardzo w zyciu...

      brzydota to duze utrudnienie zycia .. sama zauwazylam ze jak przyszla dziewczyna
      do warsztatu mechanicznego, w szpilkach mini i umalowana a do tego jeszcze z
      wlosami ufarbowanymi na blad to zdarzalo sie ze kierownik sam zostal po przacy
      aby naprawic samochod tak jak sobie zyczyla, natomiast tej brzydszej kazal
      przyjs pojutrze po samochod - bo akurat dzisiaj i jutro nie bedzie wolnego
      stanowiska... mozna dac takich duzo przykladow .. ludzie na widok piekna inaczej
      reaguja i sa sklonni bardziej wierzyc pieknym, nawet jak sadza ze nie zwracaja
      uwagi na wyglad... o prace jest tez latwiej jak sei ladnie wyglada.... trzeba
      tylko sie dobrze przygotowac na rozmowe kwalifikaccyjna i ubrac sei stosownie do
      stanowiska i zgodnie z gustem osoby przyjmujacej do pracy....

      wizażystka, o ktorej piszecie to to jest dobra mysl ...

      ale wg mnie wazne jest tez wśrod jakich ludzi sie obracamy... jezeli dobierzemy
      sobei srodowisko gdzie panuje moda na kase , wysoki prestiż i oczywiście wyglad
      to zawszze bedziemy sie wsrod nich źle czuli...

      moze poszukać sobie towarzystwa, ktore po prostu lubi spedzac czas w taki sposob
      jak my... wspolne zainteresowania ...

      fakultety to jedno a drugie co robisz z tą wiedza ktora posiadasz?
      czy tylko ujawniasz ja na gzaminach czy potrafisz zainteresowac sluchaczy? ..
      jezeli lubisz opowiadac to szukaj takich co lubia sluchać, zamiast zmuszajac do
      sluchania tych co nie umieja i w zasadzie sa zainteresowani tym aby byc w
      centrum uwagi... jezeli lubisz sluchac jak opowiadają inni - szukaj towarzystwa
      gawedziarzy, jezeli lubisz jeździc rowerem to szukaj takich co tez to lubia itd..

      wiem z doswiadczenia ze w pewnym wieku trudno nawiazac jakies kontakty ..
      towarzystwa sie wykruszaja .. ludzie zaczynaja miec swoje zycie, problemy i nie
      maja czasu na takie zabawowe spedzanie czasu... ale trzeba zaczac szukac ... mi
      pomoglo wlasnie biuro matymonialne .. poszlam tam aby poznac nowych ludzi z kim
      moglabym spedzac wolny czas (w malżenstwo z biura matrymonialnego nie
      wierzyłam)a zycie ze mie zakpilo i spotkalam wspanialego czlowieka co jest moim
      mezem...

      co do urazania... trzeba sei z tym pogodzić, ze Ci co nas urazaja nawet sobie
      czesto nie zdaja sobie sprawy ze komus jest przykro ... Tobie to tez sie
      zdarzylo nie raz... np jak mowisz przy starszej osobie ze juz nie mozesz patrzec
      na stary chleb wolisz świeży (wiesz jak to dziala na kogos kto przezył prawdziwy
      głowd np w czasei wojny) dla takiej osoby ty jestes smiertelnym wrogiem...
      podalam jeden z przykaldow, kiedy Ty moglas urazic nie wiedzac o tym a tych
      przykladow moze byc cale mnostwo...


      wiesz z tej brzydoty plyną tez korzysci, np masz wąskie grono osob ktorzy cie
      lubia i są to prawdziwi przyjaciele... piekni tak naprawde to nigdy nie wiedza z
      kim maja do czynienia .. czy sa kochani za to kim sa, czy tylko beda kochani
      dotad dopóki beda piekni .

      mam nadzieje ze ci troche pomoglam

      pozdrawiam

      Agata
      • neder Re: nie jestem bardzo brzydka - tylko przecietna 03.07.05, 09:07
        > wiesz z tej brzydoty plyną tez korzysci, np masz wąskie grono osob ktorzy cie
        > lubia i są to prawdziwi przyjaciele... piekni tak naprawde to nigdy nie wiedza
        > z
        > kim maja do czynienia .. czy sa kochani za to kim sa, czy tylko beda kochani
        > dotad dopóki beda piekni .


        ale głupoty za przeproszeniem chrzanisz... uważasz że jak ktoś jest ładny to już
        nie ma swojego rozumu i nie potrafi poznać się na ludziach? odróżnić tych
        prawdziwych przyjaciół od fałszywych??? W każdym środowisku i w każdej grupie
        zdarzają się "interesowne przyjaźnie". Jakbym stosowała taką samą logikę jak Ty
        to powiedziałabym, że np. Ci brzydcy chcą się przyjaźnić z ładnymi po to by
        świecić odbitym blaskiem. Mądre to? Nie za bardzo.


        PS. sorry za stosowanie słów "ładni" "brzydcy" głupio brzmią ale jakoś tak się
        tu wpasowały ;)


        pzdr.
        • heureka7 Re: nie jestem bardzo brzydka - tylko przecietna 03.07.05, 09:15
          ja jestem podobna ladna (a oprocz tego inteligentna, oczytana, ale wystarczajaco
          bezpretensjonalna, by nie robic z siebie "8-mego cudu swiata" ;) ) i zawsze
          mialam klopoty z mezczyznami - gdy ja chcialam jedynie kolezenstwa, przyjazni -
          oni zawsze chcieli wiecej... a gdy odmawialam, proponujac pozostanie w relacjach
          kolezenskich, najczesciej obrazali sie i znikali z mego zycia. pewnie to
          rozsmieszy wielu uczestnikow tego forum, ale to bylo zawsze dosc bolesne, czulam
          sie napietnowana, mniej wartosciowa, w jakis sposob winna...
    • allegra2 Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 09:28
      Wiesz to nie o brak piekna w tobie chodzi ale o slepote wiekszosci.
      Czym jest piekno - wiekszosc z tych co wrzucili swoje wypowiedzi do tego
      watku - pewnie nie ma wlasnej jego definicji. Za piekne uwazaja to co im TV ,
      gazety i znajomi podadza za piekne.A co podaja za takie to wiemy. Zadnego
      wsilku w pojmowania swiata , jego tajemnic i wartosci- chwytaja jak ryby to co
      im komercja zawiesi na haczyku - bo glowy ponad wode wystawic nie maja
      potrzeby, nie potrafia lub nie maja sily.
      Chcialas pdzielic sie z kims twoim niezrozumieniem dlaczego cierpisz z tego
      powodu ze wygladasz troche inaczej niz pewnien (przejsciowy zreszta ) wror
      tego co ladne. Z nielicznymi wyjatkami ci co sie tu wypowiadaja nie maja
      empatii - cos tam wyrecytowali co IM sie wydaje na ten temat. A to przeciez TY
      cierpisz -, tobie jest źle , chcesz pomocy ,zrozumienia potwierdzenia ze nie
      powinnas byc odrzucana z powodu wygladu. Jak kogoś boli gardlo - to mu sie nie
      mówi - nie powinno cie gardlo bolec - cos zaniedbalas - itp i ttd - ale jak juz
      boli to sie podaje lekarstwo a nie stwierdzenia - a moze ci sie wydaje ze cie
      boli, nie ma powodow zeby cie bolalo itp . To moze tylko zdenerwować .
      Umacniaj poczucie swojej wartosci - to ktore moze wyplynac z tego co ty sama
      uwazasz ze jest w tobie wartosciowe , skupiaj sie na tym , przypominaj sobie o
      tym wciaz , rozwijaj to w sobie. Jezeli cos lubisz i na czyms sie znasz -
      sprobuj sie z tym z innymi dzielic, sprobuj ich tym zainteresowac , moze
      zauwaza ze czlowiek to cos wiecej niz wyglad ...... czlowiek to CZLOWIEK ...
      ale ile by tu mozna jesze o tym pisac! Do wizarzystki, kosmetyczki i innych
      upiekszaczek warto zajrzec - jak sie ma na to pieniadze - ale rob to tylko dla
      siebie jak sie zaczniesz przepoczwarzac dla innych - koniec z Toba. Pa

      • neder Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 09:34
        > Czym jest piekno - wiekszosc z tych co wrzucili swoje wypowiedzi do tego
        > watku - pewnie nie ma wlasnej jego definicji. Za piekne uwazaja to co im TV ,
        > gazety i znajomi podadza za piekne.A co podaja za takie to wiemy. Zadnego
        > wsilku w pojmowania swiata , jego tajemnic i wartosci- chwytaja jak ryby to co
        > im komercja zawiesi na haczyku - bo glowy ponad wode wystawic nie maja
        > potrzeby, nie potrafia lub nie maja sily.


        a Ty się zasanów od kiedy to jesteś jasnowidzem i tak świetnie wszystko wiesz.
        Papkę zamiast mózgu dostrzegaj u tych, których znasz a nie u tych o których
        istnieniu nawet nie miałaś do tej pory pojęcia. To chyba bnardziej fair, nieprawdaż?



        >Z nielicznymi wyjatkami ci co sie tu wypowiadaja nie maja
        > empatii - cos tam wyrecytowali co IM sie wydaje na ten temat.

        Przy swojej inteligenci powinnaś zdawać sobie sprawę z tego, że co człowiek to
        inne zdanie. I dlatego świat jest taki piękny. Gdybyśmy wszyscy myśleli tak samo
        to nie byłoby zbyt ciekawie. Jak coś nie jest zgodne z Twoim punktem widzenia to
        już jest tylko czyimś "wyobrażeniem" i fałszywą wiedzą??? No to zazdroszczę.
        Serio...

        Jedyna pradziwa i pełna empatii odpowiedź to Twoja. O bogini!
    • deep_deep_red Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 09:55
      hmmm... wlasciwie to wiem o co Ci chodzi:) Ja mam tzw. oryginalna urode, nigdy
      sie sobie przez to nie podobalam, bo wiedzialam ze nie jestem "ladna".Tez
      odczulam to wiele razy i tak samo jak ty nie rozumiem jak mozna byc tak
      bezinteresownie wrednym. Staralam sie nie zwracac uwagi na jakies glupie hasla
      w moja strone...mam wrazenie ze ludzie traktuja "brzydkie" osoby jako, no nie
      wiem - glupsze, jako kozly ofiarne. A po drugie ludzie staraja sie "podbudowac"
      krytykujac innych- nie przejmuj sie tym - to po prostu niespelnieni debile,
      ktorzy nie czuja sie dobrze z samymi soba.
      Ja w koncu polubilam moja oryginalnosc (tzw. wschodni typ urody), a nawet ja
      podkreslam
    • meia1 Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 09:57
      jestem ładną kobietą i co z tego. "nikomu nie żal pięknych kobiet..." gdy coś
      nam nie wychodzi wszyscy twierdzą że i tak nam się uda bo jesteśmy ładne. Jeżeli
      nam się powodzi, to wszyscy myślą, źe dlatego, że jesteśmy ładne, a nie np.
      dlatego, że na to zapracowałyśmy. często sprowadza się nas i nasze osiągnięcia
      do urody, a porażki innych w konkurencji z nami sprowadza sięn do taniego
      sukcesu łeadnej idiotki
    • gregor100 byle nie głupia!!!! 03.07.05, 10:43
      Znam setki ludzi a pewnie może tysiące w kazdym razie tyle że nie poznaję już
      pewnych twarzy uśmiechających się do mnie więc na zapas usmieham sie do każdego
      wiele razy widziałem kobiety tak piekne i tak zniewalające swoim widokiem że
      mógł bym za jedna chwilę oddać wszystko ...dochwili gdy piękna kobieta usta
      otworzyła a wtedy chaos i bełkot Ale nie to jest ważne ,trzeba robić swoje dla
      samego siebie tyle ile mpożna we własnym zakresie ale za boga nie można popadać
      w piekło swoich powątpiewań ,strachu przed wyszydzeniem przed śmiechem głupim
      żartem czy aluzja ,być sobą ,polubić siebie samego a wtedy poznasz dobrych
      miłych i madrych ludzi którzy zostana Twoimi przyjaciółmi a wtedy przy nich
      uzyskasz wielką moc i pewność a Twoje wady zdeprecjopnuja sie do zera .Polubić
      samego siebie ,czuć się ze sobą dobrze zaakceptować się -jak można wymagać od
      innych akceptacji gdy sami siebie nie akceptujemy?!To wszystko jest do
      zrobienia ,trzba nie tylko chcieć ale i dużo pracy ale to wszystko jest możliwe
      i nigdy nie jest zapóźno
      Ktos piekny ,napawający się swoją urodą jest narcyzem i to nie jest objaw
      psychicznie zdrowy ale i ktoś myślący o swoim wygladzie tyle ze mniej
      atrakcyjnym sam sie pogrąża i sam poddaje się psychicznej destrukcji a
      fundowanie samej sobie stresów to chyba nie jest mądre
      Pozdrowionka i wyrazy szacunku za odwage i pamiętaj nie to jest ważne tylko to
      co w głowie i ognista duszyczka!W mordeczkę wię o piszę bo się znam i nie
      słuchaj żadnych medrków wspólczujących pierduł to nie o to chodzi najważniejsza
      jesteś Ty i tak ma być
    • fuzzystone Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 11:12
      Ja popieram gregora100. Nie mozesz zrobic ze swojego wygladu centrum
      wszechswiata bo staniesz sie narcyzem a z takimi osobami mozna ku..cy dostac.
      Nie mozesz tez z drugoej strony dolowac sie i myslaec na zasadzie - jestem
      brzydka to nic mi sie nie udaje a gdybym byla ladna to wszystko pojdzie jak po
      masle. Bzdura. Jesli wyglad jes tdla ciebie az tak wazny to wez sie za siebie -
      nie wiem jak wygladasz, ja w swoim zyciu widzialam tylko raz naprawde brzydka
      dziewczyne. Przyjrzyj sie czasami tw. laskom - te panny wcale czesto nie sa
      takie ladne - sa tylko cholernie zadbane (czyt. wypindrzone) i nikt wtedy nie
      zwraca uwagi na za dlugi nos, prostackie rysy twarzy albo iksowate nozki (grunt
      ze brazowe, w spicokach i w mini). Moze zaiwestuj troche w siebie - idz do
      dobrego fryzjera, zrob radykalna zmiane - zmien dlugosc i kolor - moze okazac ie
      ze np. w blondzie bedziesz wygladac szalowo. Walnij sobie maciure i pedicure,
      kup jakies modne ciuchy, moze szpilki, ladna torebke. To sie da zrobic. Ale nie
      pzreginaj tez w druga strone - ciuchy i cialo nie sa jedynym wykladnikiem
      wartosci czlowieka. Moim zdaniem nawet bardzo ladna osoba ale bez charakteru i
      ciagle jojczaca po krotkim czasie staje sie nie do zniesienia.
    • pepperann Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 11:25
      jak to nie ma większej tragedii dziś niż być bardzo brzydką?

      póki jesteś nie wiem jak brzydka, a nie jeździsz na wózku, nie jesteś
      upośledzona fizycznie - nie rób z tego tragedii. owszem , zgadzam się. jest to
      problem. ale możesz albo to olać i dalej inwestować w wiedzę, umiejętności, albo
      starać się poprawić to, co masz. A najlepiej jedno i drugie.

      Jeśli warunki wyjściowe są kiepskie, nie będziesz nigdy ładna, ale na pewno z
      każdej osoby da się zrobić osobę wyglądającą całkiem ok. Ostatnio spotkałam
      koleżankę, która na studiach była gruba, miała zeza i potworny trądzik. BYła
      naprawdę paskudna. Dalej jest za gruba, oko jej ucieka, po trądziku blizny, ale
      wyglądałą naprawdę atrakcyjnie. ładna fryzrua, ciekawe okulary, ładne ciuchy.
      Poza tym uśmiech na twarzy i jakiś emanujący blask (zakochała się, facet też nie
      jest przystojniakiem, ale co z tego).

      Trudno masz krzywe oczy - ale za to widzisz. Masz grube, krótkie nogi -ale
      możesz chodzić. Nie wiesz nawet ile osób Ci tego zazdrości
      • kanye2 Re: I jestem bardzo brzydka... 08.07.05, 10:47
        Boze, jestescie OKROPNI! Jak mozecie tak gadac? Sami czujecie sie tacy idealni?
        Nigdy nie szukaliscie u kogos pocieszenia? Nie umiecie wspolzyc w
        spoleczenstwie.

        Droga bardzo_brzydka. Powiem Ci, ze teraz nie ma czegos takiego jak bycie
        skazanym na brzydote. Powiem Ci cos o mnie, jeszcze niedawno 15-16 lat (wiesz,
        taki wiek gdzie wszystkie dziewczyny juz maja pierwszego chlopaka itd), ja 71
        kg, 170 cm, nieciekawe rysy twarzy i pryszcze. Paskud! Na poczatku dostrzeglam
        w sobie cos ladnego. OPomyslalam, ze moje rysy, gdybym zrzucila kilka kilo,
        poprawilyby sie. I tak sie zaczelo. Teraz schudlam 10 kg, odwiedzam solarium,
        krece wlosy i ubieram sie sexownie. Na ulicy nie ma faceta, ktory nie
        obejrzalby sie gdy ide w spodniczce! Zycze powodzenia, i nie lam sie! Teraz z
        kazdego mozna zrobic pieknosc, polecam odwiedzic deansplanet.com i
        obejrzec gwiazdy filmowe zmakijazem i bez. Buziaki!
    • majagazeta Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 12:02
      kochana!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      ja tez cale zycie myslalam ze jestem TAK brzydka ze ho ho...
      bo tą brzydotę nosilam w srodku, nie pozwalalam sobie uwierzyc ze jest
      inaczej, ze zasluguje na to by ktos mnie lubil, mimo moich zewn i wewn wad.
      i nadal sie tego ucze.
      To prawda, co ktos napisal ze piekno jest wewnatrz!!
      i to wspaniale, i naturalne!!! bo jestes piekna!!- ze ktos chcial sie z Toba
      spotkac! i bedzie jeszcze chcial nie jeden!!
      wiesz,sa kobiety podobno "piekne"ale nie majace zadnych pasji, zadnych gustow,
      zadnych slow do powiedzenia - i szczerze mowiac
      nie chcialabym spotykac sie z facetem, ktory chcialby takie wlasnie "piekne"
      kobiety spotykac! bo szkoda czasu! na pustoglowego idiote!

      wiem, rozumiem ze Ci ciezko! i trzymaj sie mocno!
      Dobrze ktos pisze: idz do kosmetyczki, do znajomej -
      ja tez kiedys bylam niezadbanym malym kaczatkiem, zanim nauczylam sie jakos
      siebie prezentowac :-) i pamietaj
      :"beauty lies in the eyes of the beholder"
      Piekno jest w oczach patrzacego!
      Dla jednych "piekne" moze byc "brzydkie", a dla innych "brzydkie" moze byc
      bardzo piekne ##
      • freq444 Re: I jestem bardzo brzydka... 07.07.05, 15:39
        Nie wiem naprawdę kto wymyśla tematy i problemy.Temat forum "Jestem brzydka i
        jak z tym żyć?"?????To jest przerażające. Ludzie mają tysiące innych problemów,
        typu - dziura ozonowa, choroby, bezrobocie, bieda....itd., a niektórzy
        rozpaczają, że są brzydcy...Może jestem osobą o zbyt małym rozumku i jeszcze
        mało wiem o świecie, bo w końcu 21 lat to nie za wiele, ale ludziee!!!co to za
        problem, jak nie ma problemu?Taki problem to nie problem.Każdy jest piekny na
        swój sposób.Poza tym ilu ludzi na świecie, tyle gustów...Każda potwora znajdzie
        swego amatora...Zamiast siedzieć, rozpaczać i pisać jakieś artykuły, w celu
        szukania pocieszenia, lepiej spojrzeć w lustro, zadbać o siebie, iść do
        kosmetyczki i wyść do ludzi...Ludzie, trochę wiary w siebie...Poza tym, nie ma
        ludzi brzydkich...są tylko niezadbani:)
    • blackstar_pl Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 12:56
      Wiesz co, ja nie wierzę że jesteś aż taka bardzo brzydka..jesteś młoda, młodość
      to jest największy atut urody..Po prostu zainwestuj w siebie, wizażystka,
      ciuchy - makijaż i odpowiedni ubiór duuuużo mogą zmienić, uwierz mi. Wszystko
      opiera się na wydobyciu atutów i ukryciu niedostatków.. Ja też nie zaliczam się
      do top-modelek, ale znam swoje wady i zalety wyglądu. Dzięki temu czuję się
      ładna..Bo wszystko tkwi wewnątrz - jeżeli będziesz pewna siebie, swojej
      atrakcyjności, zyskasz to COŚ, ten sex appeal, który z obiektywnie
      nieciekwawych kobiet czyni piękności...To jest baza! I uwierz mi, że często
      spotykam dziewczyny, na których teoretycznie nikt by nie zwrócił uwagi, z
      takimi facetami że ho ho!

      a może zechcesz ujawnić trochę szczegółów? W grupie raźniej - zawsze możemy się
      zastanowić, czego potrzebujesz by wydobyć Twoje naturalne piękno! :) trzymaj
      się cieplutko!
    • fuzzystone Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 13:29
      Wiesz, moze jes tez tak ze tylko ty w swoich wlasnych oczach jetses brzydka -
      moze w domu czesto zwracano ci jakies glupie uwagi zwiazane z twoim wygladem,
      moze nie pozwalano ci ladniej sie ubierac... Widzialam sporo osob i takich
      narpawde bardzo brzydkich widzialam tylko kilka. Przewaznie jest to kwestia
      zaniedbania lub po prostu braku odwagi zeby sie fajniej ubrac.
      • ina361 Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 14:06
        Zgadzam się! Czasem świat zewnętrzny i to co tkwi w naszej głowie to dwie
        planety. Bardzo dużo zależy od ludzi którzy nas otaczają i ich wpływu.
        A propos urody. Kiedyś widziałam wywiad z Candice Bergen (amerykańską aktorką
        uchodzącą za bardzo atrakcyjną) która powiedziała, że czasem uroda to
        przekleństwo. Ludzie od dziecka powtarzają jaka jesteś piękna, zaczynasz w to
        wierzyć. Wszystko idzie jak po maśle. A potem orientujesz się że masz 40 lat,
        kurze łapki i zero osobowości. Nie mówię że uroda jest bez znaczenia, bo to
        nieprawda ale inteligencja i osobowość potrafią czynić cuda.
        A to że ludzie w naszym kraju potrafią być okrutni to się w stu procentach
        zgadzam. Tylko że to świadczy o ich buractwie a nie o Tobie. Trzymaj się. I
        powodzenia z ukochanym:)
    • mat56 I coz tego? 03.07.05, 13:33
      A ja nie mam miuliona dolarow,ktory bym chcial miec, mam tylko 180 cm wzrostu i
      prawdopodobnie nigdy nie wyjde na Mount Everest. Mowilas ze ci dokuczano w
      szkole? Nie jestes jedyna na swiecie, zreszta pewno juz zauwazylas ze po
      opuszczeniu szkoly niekt ci wiecej nie dokucza. Wniosek? Taki jest teng glupi,
      szkolny wiek. Potrzeby czlowieka sa relatywne, jeden potrzebuje malucha drugii
      Ferrari, jedna chce byc ladniejsza a inna juz ladna chce miec wieksze cycki i
      ma przez to potworne problemy z sammoocena. Jesczez inny(a)ma pieniadze i jest
      piekna ale zwyczajnei ma depresje i jest neiszczesliwa.
      Wez sie w garsc kobieto, to nie koniec swiata!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka