Co myślicie na temat rozbijania związków przez oso

25.07.05, 18:55
Co myślicie na temat rozbijania związków przez osoby z zewnątrz?
    • krecilapka Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 25.07.05, 19:00
      Zwiazek byl do doopy, mocnego nie da sie rozbic.
      • wiedz-ma Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 25.07.05, 20:12
        zgadzam się, jak dwoje ludzi pozwala sobie na to, by osoby trzecie wmieszały
        się w ich sprawy i zniszczyły związek, to znaczy, że wcale tak bardzo im na
        sobie nie zależało
        a z drugiej strony, nic nie usprawiedliwia mieszania się i ingerencji w cudze
        związki, no może dla ratowania życia, ale takie ekstremalne sytuacje częste nie
      • goldenwomen Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 25.07.05, 21:30
        krecilapka napisał:

        > Zwiazek byl do doopy, mocnego nie da sie rozbic.


        BINGO! :) :) :) :)
        • b-beagle Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 25.07.05, 21:33
          A jak może go rozbić osoba z wewnątrz?
          • goldenwomen Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 25.07.05, 22:55
            b-beagle napisała:

            > A jak może go rozbić osoba z wewnątrz?


            TESCIOWA :)
      • caprissa Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 25.07.05, 22:51
        krecilapka napisał:

        > (..), mocnego nie da sie rozbic.
        tez tak mysle. Ale wiem co moga kobiety.
        Ludiozm sie wydaje, ze jakgdziesjest fajnie to potem im teztak bedzie. STad te
        romanse, bo ja tak nie mialam, bo mnie tak nie bylo dane. Ale trzeba pamietac
        otym, ze pani Ai pa B to inny klimat i nawet jak pani C bedzie na miesjcu pani
        A to nie bedzie to samo. Choc tak bardzo sie podobalo i kusilo.
    • atos1 Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 26.07.05, 11:09
      Hm.... co sądzę? To tylko kwestia czasu (zauroczenie w końcu kiedyś mija, a
      przyjaźń bliżej nieokreślone uczucia, które przestają być postrzegane jako
      wielka miłość i wspólne cele w związku to „kryzys” dla „uwiązanego” człowieka) -
      zostają koledzy...... Jeżeli są to dobrzy, z prawdziwego zdarzenia przyjaciele
      to ok. ..... Najgorszy wariant to :alkohol, koledzy, potrzeba akceptacji w
      gronie znajomych (np. z pracy, uczelni) dobra zabawa, przygodne
      towarzystwo „dobrze bawiących” się, „fajnych” dziweczyn/pań oraz poczucie tego,
      że nie można dłużej odmawiać ani kolegom ani przypadkowym „znajomościom” z
      towarzystwa. Kiedyś to zaowocuje zdradą albo „prawie zdradą”. Ani kolegów ani
      tzw. osób trzecich nie obchodzi co kochająca ale oszukiwana przez partnera
      osoba może potem przechodzić. Często po prostu prawda nie wychodzi na jaw, żyje
      się w poczuciu iluzji, że wszystko gra do następnego spotkania w
      gronie „dobrych kumpli”, którzy namawiają, odwołują się do męskiej
      solidarności, grają na męskim „ego” i ciężko jest się „wyłamać”..... ale
      zostawiają bez skrupułów z wyrzutami sumienia, rozwalonym związkiem (to
      akurat „towarzystwo” cieszy, bo wreszcie jest w pełni do ich dyspozycji i
      wyzbywa się jakichkolwiek oporów). Niestety, nie jesteśmy sami na świecie,
      którym rządzą nieformalne zasady, myślę że każdy związek jest do rozbicia, to
      tylko kwestia czasu, szukania akceptacji wśród ludzi, z którymi mamy do
      czynienia w sferze zawodowej, osobistej, którzy w określony
      sposób „odstresowują się”, narzucają określony styl bycia czy jak ktokolwiek to
      się ujmie, zawsze znajdzie pretekst do tego by szukać wrażeń, albo
      usprawiedliwienia dla „wyskoków”...... Czy stabilny związek, z kochającą ale
      przewidywalną osobą, która jest w stanie poświęcić siebie drugiej osobie, można
      jej ufać i polegać na niej może konkurować z towarzystwem, które ma głęboko
      gdzieś osobnika, którego zostawi przy pierwszych kłopotach ale lubiącym zabawę,
      kiedy jest z kim „wypić’ i poszaleć, podbudować swoje męskie ego i być wreszcie
      lubianym i akceptowanym...... Niestety to częsty scenariusz, w dzisiejszych
      czasach jak najbardziej akceptowany i będący ok. .....
      • darek.krochmal Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 26.07.05, 13:13
        Mądrze piszesz, ale dlaczego ograniczasz swoje wywody tylko do mężczyzn? Z
        autopsji wiem, że dokładnie to samo może dotyczyć kobiet ( tak się stało z moją
        żoną - "towarzystwo" niemal całkowicie pochłonęło kobietę - wszystko, co
        dotychczas było dla niej ważne przestało się liczyć...chodziło tylko o zabawę,
        alkohol, flirty i plotki )...I nagle z normalnej, wyjątkowo opanowanej i zdrowo
        myślącej kobiety stała się, jak to określasz, jedną z "dobrzy bawiących się
        pań". To, co było najbardziej upokarzające to fakt, iż do zabawiania mojej żony
        pchali się moi kumple ( nie mylić z przyjaciólmi ), zresztą wszyscy starsi od
        nas i żonaci.
        Jedynym rozwiązaniem to całkowite zerwanie kontaktów ze znajomymi, zmiana zasad
        funkcjonowania związku i bezwzględne przestrzeganie ich oraz nabranie
        dystansu...wtedy dopiero, po wielu miesiącach, analizując efekty jesteś w
        stanie określić, czy związek przetrwał kryzys. Jednocześnie zawsze musisz
        pamiętać, że polegać możesz tylko na sobie
        • legolas111 Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 26.07.05, 14:31
          Pewnie może dotyczyć również kobiet, ale chyba w mniejszym stopniu, bo póki
          co "jęczących" z żalu mężczyzna na forum zbyt wielu nie widzę (może to wynika z
          męskiej natury, że nie chcą się chwalić swoimi porażkami)..... Kobiety w sposób
          mentalny podchodzą do związków i może rzadziej ulegają potrzebie szukania
          wrażeń, prędzej krytyka partnera przez mamusię, siostrę, psiapsiółę rozwali
          związek..... Wystarczy poczytać komentarze na wszystkich forach - mężczyźni
          otwarci są bardziej na niezobowiązujące znajomości, wręcz chwalą tę formę
          znajomości i zachęcają głupiutkie kobiety do "wyzwalania się"..... Ale w
          kontaktach damsko męski widać wyraźnie relacje wolnorynkowe - popyt - podaż....
          Smutne.....
        • atos1 Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 28.07.05, 00:05
          Umiesz liczyć licz na siebie..... To prawda, chociaż każdy chciałby mieć 100%
          oparcia w drugiej osobie.... Pomarzyć można..... Co do kobiet zachowania takie
          zdarzają się rzadziej (zwykle bywają zaabsorbowane domem, rodziną, rzadko kiedy
          wychodzą same z domu bo praca i tak im zabiera dużo czasu – typowy model matki
          Polki w mojej firmie). Są również przedstawicielki „silnych, dynamicznych”
          kobiet, które i owszem chyba lubią pokazać „kto rządzi” na każdej
          płaszczyźnie..... Najbardziej niebezpieczne są tzw. „szkolenia integracyjne” –
          czasem słów brak...... Tylko kobietę łatwiej jest „wziąć za twarz” i kazać się
          jej opamiętać....Popyskuje trochę i co poszalała to jej....... Jak głupia to
          spakuje się i ucieknie do jakiegoś frajera, który ma zasadę, że jego kobieta
          jak zdradzi to ją wystawi za drzwi z torbami, a sam chętnie przyjmuje ów
          wystawiane przez innych za drzwi kobietki. Faceci nie tolerują zakazów, i tak
          zrobią swoje „po cichu”, czego nie można, to na pewno można i zrobią to.....
          Jeżeli chodzi o bardzo młode kobiety – cóż chyba nie jestem w stanie ogarnąć
          ich sposobu myślenia, bycia...... Przerażają mnie ich wizje budowania swojej
          przyszłości (albo chcą uwiesić się na facecie i wpędzić się pieluchy zanim same
          będą wstanie same zapewnić sobie i dziecku byt, albo od jednej dyskoteki do
          drugiej i szukanie wrażeń). Pewnie są też (mam nadzieję ) ambitne, rozsądne,
          samodzielne, myślące o wykształceniu i dobrej pracy, szanujące się dziewczyny,
          które wiedzą że na wszystko przychodzi pora – tylko mają kłopot – życie
          najbardziej je chłoszcze..... ale za to najbardziej im dopinguję i pozdrawiam –
          nie zmieniajcie się :)
      • moniam3 Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 27.07.05, 14:30
        Dzięki, Atos. Bolesne, ale prawdziwe, dużo mi wytłumaczyłeś. Ale czy można
        uważać za przyjaciela kogoś kto Ci się sprzeniewierza, sugeruje/narzuca swoje
        zdanie, krytykuje. W moim przypadku był to drugi wariant.
        • atos1 Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 27.07.05, 23:24
          Hm..... najgorsi są pseudo przyjaciele, z którymi „nie jedno razem”..... Wiele
          razy dane było mi widzieć takie przyjaźnie, gdzie padał komentarz „nie bądź
          głupi, zostaw tą D..pę, idziemy się bawić (w domyśle duuużo alkoholu, panienki,
          a jak nie one to „agentura”), przecież dzieci w domu nie chorują...... Mało
          tego, przyjaciele nie mięli większych oporów opowiadać przy dziewczynie swojego
          frenda jak to się bawili, a żeby nie wyjść na gorszych rzucali tekstami o
          kozackich wyskokach jej faceta.... Bawiło ich jej denerwowanie.... W końcu jak
          nie ta to pomogą przyjacielowi znaleźć następną.... Tak.... czasem
          męskie „przyjaźnie” są bezkompromisowe – teksty „bądź twardy a nie miętki”
          naprawdę mogą wiele (zwłaszcza gdy już lekko uśnieżony alkoholem). Wśród
          żonatych i „mocno zaawansowanych w stałych lecz nie sformalizowanych związkach”
          można usłyszeć również: zostań, pij, czemu masz mieć lepiej niż my, niech się
          tobie również w domu oberwie (i wielka euforia)...... Niestety ..... Znam wiele
          związków gdzie dziewczyna „awansowała” z pozycji lidera (początki wielkiej
          miłości) do pozycji po: przyjaciele/kumple, rower, sprzęt do nurkowania (i
          można z czasem dokładać inne z trudem zdobyte zabawki przez
          faceta)........Zdarza się , że przyjaciele podeślą jakąś laskę swojemu kumplowi
          bo jego dziewczyna „to zła kobieta była”, marudziła mu że w alkoholizm popada
          (maratony miewał całkiem niezłe z kumplami) i rozbijają związek, żeby
          przyjaciel miał więcej czasu dla nich i przypadkiem „się nie zaszył”......
          Szkoda chłopa by było ......
          • moniam3 Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 28.07.05, 09:27
            Tak, też słyszałam o podbojach swojego byłego faceta od jego brata, siostry. On
            sam ciągle wspominał swoje byłe, jako te dobre, acz nie pasujące do niego
            kobiety z problemami, jak to fajnie z nimi spędzał czas ( brak empatii, tzn co
            ja sobie mogę w takiej chwili pomyśleć), no i podsyłanie do niego jego byłej
            dziewczyny, która zjawiała się ni stąd ni z owąd u niego o 23, chcąc czegoś
            więcej niz tylko rozmowy, a ja tylko grzecznie siedziałam w domu. Aha, i
            jeszcze, zapomniałam dodać, wychodzenie na imprezy w pojedynkę. One były takie
            zabawne, a jego aktualna jest taka dobra....
    • rlena Re: Co myślicie na temat rozbijania związków prze 29.07.05, 00:15
      Kazdy, kto choc raz w zyciu byl w powaznym zwiazku, wie, ze budowanie go to
      ciezka praca,ale tez duza satysfakcja. Latwo "wskoczyc" komus z zewnatrz, kto
      nie ma problemow,za to mnostwo obietnic. Niestety, jestesmy "do uwiedzenia.
      Warto o tym pamietac. Dlatego osoby, ktore wchodza jako trzecie do
      zalegalizowanego zwiazku, postepuja nie fair. Jesli malzenstwo nie dziala to
      warto najpierw popracowc w obecnym zwiazku i ruszyc do przodu lub.. rozwiesc
      sie. Potem mozna szukac szczesci z kims innym.
      Niektore/ niektorych pociagaja tylko osoby juz zajete...
Pełna wersja