samiecc
05.08.05, 11:00
w moim związku doszło do momento który narastał od kilku miesięcy gdzie
zaczynają lecieć iskry z powodu tego że ani ja ani moja dziewczyna nie chcemy
odpuścić.ona nie widzi swoich błedów i myślenia o sobie wmawia mi coś czego
nie robie i zarzuca ze jej nie słucham .ja mówie że jest inaczej.zaczyna z
jej strony dochodzi retoryka w stylu że następnym razem kwiaty ci nie
pomogą....na co ja jej mówie że tak sie do mnie odzywać nie będzie bo ją
szanuję i nie jestem jej wrogiem a takie teksty się właaśnie komuś takiemu
sypie.scenariusz ostatnich kilku miesięcy jest taki że ona się o coś czepia
jest spięcie potem się nie odzywamy do siebie do 1 tygodnia...w zależności od
ostrości spięcia jedno lub drugie wyciąga ręke.jeśli ona wali teksty w stylu
żenie widzi nas razem to po kilku godzinach dzwoni i przeprasza....jeśli jest
spięcie że ona jedzie we mnie jakimiś tekstami że coś zrobiłem żle co nie
jest prawdą nie odzywamy się do jednego tygodnia .potem w zależności od
ostrości spięcia jest super przez 1 miesiąc.ona jak widzi że jej teksty po
mnie spływają to mieknie zaczyna być ok.ale jak zyska znówm pewność siebie to
zaczyna brykać.......do następnego spięcia.moja metoda na tą "zabawę" jest
taka że ja walczę argumetnami i w takim stylu że jak ona przegina to mówie
że nie życzę sobie tego typu tekstów i mu pa.co jest śmieszne ona deklaruje
mi miłość i w ogóle inne wartości.....ja ją też kocham ale zaczyna mnie to
męczyć.dużo mnnie z nią łaczy a mam 25 lat jakoś nie chce mi się bawić w nowe
poznawanie lasek.....a ta obecna jest w moim typie bardzo urody.....i czasami
charakteru.dodam że oboje jesteśmy uparci i jesteśmy idywidualistami .tak w
praktyce moglibyśmy ze sobą dawno zerwać zresztą już sie rozstawaliśmy z 4-5
razy a wyglądało to tak że i tak gadaliśmy ze sobą przez komórki ,gg i ani
ona nai ja nie mogliścmy bez siebie wytrzymać gdy czuliśmy że siebie tracimy
i wtedy dochodziło do zbliżeń.jak poczuliśmy że jest już ok po jakimś czasie
znów zaczynało się piekiełko.czy to wszystko ma jakąś szanse na
przyszłość,czy to jest miłość,czy lepeij z czegoś takiego się ulotnić