nie jestem pierwszy :(

05.08.05, 14:27
jestem z kobieta od kilku miesiecy. jest moja pierwsza dziewczyna w zyciu.
jest cudownie, wszystko sie z grubsza uklada. niestety co jakis czas przewija
mi sie w glowie mysl "czemu ma byc moja jedyna skoro ja jej nie jestem?".
miala przedemna kogos, prawdopodbnie nawet wiecej osob. byla z nimi w lozku.
wniosek: nie jestem wcale taki wyjatkowy... dla mnie jest jedyna. nie chce jej
zdradzic a chyba tylko to daloby mi swiety spokoj w tym temacie. co jakis czas
przewijaja mi sie te mysli w glowie, boje sie jej o tym powiedziec.
powinienem? jak tak to jak? jak mam sobie z tym poradzic? to chyba jakas meska
duma... przykre gdy tyle razy sie na tym swiecie slyszy teksty odnosnie
roznych rzeczy ze pierwsze jest najlepsze, wyjatkowe, jedyne w swoim rodzaju.
a wtedy na mysl odrazu przychodzi mi ta sprawa, ze widocznie wcale taki
wyjatkowy nie jestem. nie wiem nawet czy ona wspomina tamtych jeszcze czy nie
ale te mysli nie daja mi spokoju.... nawet nie wiem ktory jestem :/
    • mgr_bolechowa no to sie zapytaj ktory jestes w tym miesiacu 05.08.05, 14:32
      najpierw sie zacznie wahac ale jak ja podejdziesz i powiesz wiesz, tak naprawde
      to jestes moja 23-a, dobrze cie podszedlem, co? to zaraz powie o ty sq, a ty
      jestes moim 77-ym. Jako kobieta moge ci powiedziec ze mezczyzni wiecej o nas
      mysla niz my o nich i dla nas przespac sie z facetem to zadna sprawa czy opory
      moralne. Powodzenia!



      facecik22 napisał:

      > jestem z kobieta od kilku miesiecy. jest moja pierwsza dziewczyna w zyciu.
      > jest cudownie, wszystko sie z grubsza uklada. niestety co jakis czas przewija
      > mi sie w glowie mysl "czemu ma byc moja jedyna skoro ja jej nie jestem?".
      > miala przedemna kogos, prawdopodbnie nawet wiecej osob. byla z nimi w lozku.
      > wniosek: nie jestem wcale taki wyjatkowy... dla mnie jest jedyna. nie chce jej
      > zdradzic a chyba tylko to daloby mi swiety spokoj w tym temacie. co jakis czas
      > przewijaja mi sie te mysli w glowie, boje sie jej o tym powiedziec.
      > powinienem? jak tak to jak? jak mam sobie z tym poradzic? to chyba jakas meska
      > duma... przykre gdy tyle razy sie na tym swiecie slyszy teksty odnosnie
      > roznych rzeczy ze pierwsze jest najlepsze, wyjatkowe, jedyne w swoim rodzaju.
      > a wtedy na mysl odrazu przychodzi mi ta sprawa, ze widocznie wcale taki
      > wyjatkowy nie jestem. nie wiem nawet czy ona wspomina tamtych jeszcze czy nie
      > ale te mysli nie daja mi spokoju.... nawet nie wiem ktory jestem :/
      • facecik22 Re: no to sie zapytaj ktory jestes w tym miesiacu 05.08.05, 14:37
        >
        > to jestes moja 23-a, dobrze cie podszedlem, co?
        po takim tekscie by sie chyba nie odzywala :)
        nie oklamuje jej... niech sie czuje wyjatkowa. tylko mi zal, ze ja nie jestem
        ten jedyny. chcialem wiedziec czy niektore kobiety sa w podobnej sytuacji? czy
        dla nich wowczas ma znaczenie jeszcze kto byl przed aktualnym?

        > jestes moim 77-ym.
        bym chyba sie powiesil :)

        • little_ladybird Re: no to sie zapytaj ktory jestes w tym miesiacu 05.08.05, 14:43
          chyba coś ci się pokręciło. Nie jesteś ten pierwszy, a nie ten jedyny. Tym
          jedynym możesz być. Tym jedynym nazywamy tego, z kim chciałybyśmy spędzić
          resztę życia i nie pokusiłybyśmy się żeby go wystawić.
          A kobiety chyba łatwiej to przełykają niż faceci. Jak jest fajnie to niech tak
          zostanie.
    • little_ladybird Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 14:36
      mezczyzna chce byc pierwszym dla kobiety, kobieta chce byc ostatnią.
      i tu sie roznimy.
      • istna Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 14:46
        Ładnie powiedziane:)
      • pitzeg Re: nie jestem pierwszy :( 18.08.05, 09:20
        nie bardzo, jak się jest pierwszym to się można zmęczyć i spocić. eeeeee
        ja tam wolę, żeby ktoś to za mnie zrobił. Lepiej być lepszym od poprzednika niż
        pierwszym, a kobieta zacznie się zastanawiać czy aby tan pierwszy jest dobry??
        może są lepsi??
    • snegnat Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 14:44
      Odpuść sobie. Po co w ogóle o tym myślisz? Przecież niezależnie od tego ilu
      facetów miała przed Tobą, to jest już przeszłość. Teraz jest z Tobą. Z Tobą a
      nie z którymś z poprzednich. Czyli jednak to Ty jesteś lepszy:)

      A co do urażonej męskiej dumy… To jest chore!! Czy naprawdę musisz zaliczyć co
      najmniej tyle samo panienek co ona facetów?? Nie możesz być zazdrosny o jej
      przeszłość. Przecież Ty też mogłeś mieć wiele dziewczyn. To nie jej wina, że nie
      miałeś.

      Pozdrawiam

      PS. Ciesz się tym co masz i nie narzekaj.
      • facecik22 Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 14:52
        snegnat napisał:

        > Odpuść sobie. Po co w ogóle o tym myślisz?
        ha... no wlasnie. nie chce! ale odpalam tv a tam "moj pierwszy raz,
        najwazniejszy w zyciu ten pierwsyz raz". gadam z kims mowi, ze pierwsze dziecko
        jest jednak jedyne mimo ze sie wszystkie kocha tak samo. pozniej slysze ze mam
        sie bac czegos tam bo ona z doswiadczenia wie, ze blablaba
        no troche to niestety wciaz narzuca te mysli. sam by,m nie myslal tylko ze na
        kazdym kroku gdzies sie przewija ten temat ze pierwszy to jednak to...

        > Czyli jednak to Ty jesteś lepszy:)
        no to fakt :D

        > A co do urażonej męskiej dumy… To jest chore!! Czy naprawdę musisz zalicz
        > yć co
        > najmniej tyle samo panienek co ona facetów??
        ej no to nie o to chodzi!
        chodzi o to, ze moja pierwsza noc byla wyjatkowa z nia. pierwszy raz zobaczylem
        kobiece piersi i inne czesci. pierwszy stosunek. pierwszy raz mieszkam z nia.
        pierwsze wyjatkowe chwile. przezywam tyle niesamowitych rzeczy, odkrywam
        zupelnie nowy swiat. i niestety... to co dla mnie jest takie niesamowite byc
        moze dla niej jest czyms zwyklym, nie zwraca nawet na to uwagi...
        o to mi chodzi, a nie o to zeby zaliczyc tyle co ona. przykro mi ze to codla
        mnie jest ach och dla niej moze nie byc. nawet sie myli z data naszego 1 razu...

        > PS. Ciesz się tym co masz i nie narzekaj.
        nie zrozum mnie zle:)
        naprawde jest bosko i chcemy byc razem. tylko wlasnie mnie ten problem gryzie.
        nie wiem czy sam sie rozwiaze czy moze jednak zagadac ja o to? chocby zeby sie
        dowiedziec ile znacze... chociaz co ona moze mi pwoiedziec? "ze to byl blad, ze
        zaluje"... kiedys cos w ten desen uslyszalem, ze byla glupia i ze chcialaby tak
        jak ja... eh... :( poporstu siedzi to malo gowno gdzies tam w srodku:(

        • snegnat Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 15:05
          Spójrz na to z innej strony. Ona też przeżywa wszystko pierwszy raz. Pierwszy
          raz z Tobą:)

          Zresztą… Ty cały czas myślisz, że gdybyś był jej pierwszym to było by lepiej.
          Pomyśl, że gdybyś był jej pierwszym to kiedyś mogła by chcieć spróbować jak to
          jest z innym, a w tej sytuacji, już to wie:) To raczej ona powinna się martwić,
          że Ty zechcesz sprawdzić jak to jest z innymi dziewczynami:)
          • facecik22 Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 15:12
            > Zresztą… Ty cały czas myślisz, że gdybyś był jej pierwszym to było by lep
            > iej.
            moze i masz racje:)

            > Pomyśl, że gdybyś był jej pierwszym to kiedyś mogła by chcieć spróbować jak to
            > jest z innym, a w tej sytuacji, już to wie:) To raczej ona powinna się martwić,
            > że Ty zechcesz sprawdzić jak to jest z innymi dziewczynami:)

            i tak jest:D tzn nie ze chce sprawdzic tylko ona mi wciaz mowi ze sie tego boi
            ale z drugiej strony ona sobie moze myslec "skoro jestem jego jedyna i on chce
            zebym byla to mi tego nie zrobi". ja bym jednak mial opory zrobic to z inna... a
            ona? niby czemu by miala miec skoro juz robila... ;/

            • istna Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 15:21
              Tak, masz rację chłopie, kobieta, która już raz w życiu miała stosunek od tej
              chwili puszcza się ze wszystkim co się rusza.
              • snegnat Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 15:26
                W sumie masz rację. Zakonnice są bardzo wierne:D:D:D:D
            • snegnat Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 15:32
              > i tak jest:D tzn nie ze chce sprawdzic tylko ona mi wciaz mowi ze sie tego boi
              > ale z drugiej strony ona sobie moze myslec "skoro jestem jego jedyna i on chce
              > zebym byla to mi tego nie zrobi". ja bym jednak mial opory zrobic to z inna...
              > a
              > ona? niby czemu by miala miec skoro juz robila... ;/
              >

              Dziwna logika. A gdybyś był jej pierwszym to niby miała by mieć większe opory
              przed pójściem do łóżka z innym??

              Całkowicie źle myślisz. Jeżeli kobieta kocha, to nie zdradza.
              Czyli nie masz czym się martwić. Jeżeli ona naprawdę Cię kocha, to nie będzie
              miała ochoty na seks z innym.
        • koczkodanek25 Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 16:13
          facecik22 napisał:

          >chodzi o to, ze moja pierwsza noc byla wyjatkowa z nia.
          dla niej też na pewno była wyjątkowa, jeśli Cię kocha i jesteś dla niej kimś
          ważnym.

          > naprawde jest bosko i chcemy byc razem. tylko wlasnie mnie ten problem gryzie.
          > nie wiem czy sam sie rozwiaze czy moze jednak zagadac ja o to? chocby zeby sie
          > dowiedziec ile znacze... chociaz co ona moze mi pwoiedziec? "ze to byl blad,
          ze
          > zaluje"... kiedys cos w ten desen uslyszalem, ze byla glupia i ze chcialaby
          tak
          > jak ja... eh... :(
          I pewnie by Ci powiedziała prawdę,że żałuje. Bo to tak jest,jak się trafi na
          kogoś,kto staje się TYM Jedynym. Tylko nawet jakby na rzęsach stanęła, to
          przeszłości nie zmieni.
          Dlatego nie myśl o przeszłości - ciesz się teraźniejszością i tym co przed Wami.
          • seryjny.gwalciciel To jest pomysł na świetny biznes... 09.08.05, 18:09
            "Odtwarzanie błon dziewiczych"

            Możnaby na tym zarobić krocie.

            Tą ideę muszę szybko opatentować.
    • trzydziecha1 Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 14:48
      niedojrzały jestes dzieciak i tyle. Weź koło i puknij sie w czoło.
    • jack20 Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 15:31
      "..wszystko sie z grubsza uklada. niestety co jakis czas przewija
      mi sie w glowie mysl "czemu ma byc moja jedyna skoro ja jej nie jestem?".
      miala przedemna kogos.."
      Temat: co bylo wczesniej,jak z kim nie powinien miec miejsca (tabu).
      Z postu wynika, ze ty tylko wnioskujesz.
      Zyciem rzadzi przypadek. Co zrobisz z tego przypadku i czy zamieni sie w
      zwiazek trwaly zalezy tylko od Was.
      "Zazdrosci" tego typu sa nielogiczne, chorobliwe i niewskazane.
    • kirk12 Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 18:34
      Problemu , który poruszasz kobiety nigdy nie zrozumieją , a one głownie na tym
      forum będą ci odpowiadały.Odczucia jakie masz odzwierciedlają dokładnie
      odczucia każdego faceta, który był lub będzie w twojej sytuacji.Jezeli już na
      początku związku masz takie wątpliwości to będą one z czasem narastaly i
      dojdzie do tego , że każdego dnia zaczniesz wyobrażać sobie obce penisy,
      tryskające spermą w miejsce, tak dla Ciebie ukochane.
      Pomysl przespania się z kimś innym jako antidotum wcielało w życie z żałosnym
      skutkiem wielu facetów.Bo przede wszystkim , ta dodatkowa kobieta , będzie
      tylko lalką , służącą stonowaniu Twojego gniewu. Po fakcie sam poczujesz do
      siebie niesmak , nie ulży Ci to wcale , a jeszcze będziesz dodatkowo obwinial
      swoją dziewczynę , że to przez nią zdecydowałes się na tak upokarzający Ciebie
      krok.
      Natknąlem się na tysiące wypowiedzi mężczyzn z twoim problemem , sam przez to
      też przechodziłem. To nigdy nie minie .Często faceci, którym wydawało się , że
      sobie z tym poradzą po wielu latach małżeństwa uświadamiaja sobie , że tylko
      uciszali w sobie gniew , który w pewnym momencie wybucha ze zdwojoną siłą .
      Na innym portalu sugerowałem , młodym facetom przechodzącym gehennę podobną
      twojej ,przerwanie takiego związku wyniszczającego obydwie strony.Kilku z nich
      skorzystalo z tej rady mojej i wielu innych,dość szybko , i teraz nawet będąc
      samotnymi cieszą się , że spadł im taki garb z pleców .Sa tacy , którzy
      potrzebowali miesięcy , aby dojrzeć do takiej decyzji , i też uważają , że
      dobrze postapili.Sa tacy , którzy wkrótce po zakończeniu takiego chorego
      związku znależli tę swoją upagniona , która z nimi , a nie z kimś innym
      straciła dziewictwo.
      Na pewno otrzymasz rady , że to nieważne co było kiedyś , ważne , że ona jest
      z Tobą , a więc Ciebie wybrala .Dla faceta takie sformułowania są wyjątkowo
      wkurzające .
      Zycze Ci powodzenia , tym bardziej , że znam ten ból i wiem , że nie ma
      niego lakarstwa.
      • facecik22 Re: nie jestem pierwszy :( 08.08.05, 17:45
        kirk, swiete slowa prawisz!
        ale ja jej nie zostawie. nie ma drugiej takiej, poporstu nie ma! i chyba(chyba
        bo jednak narazie to znosze) wole byc z nia niz z jakakolwiek dziewica na tym
        swiecie. wiem, ze z jednej strony to naprawde glupie bo taki swiat. ja tez
        moglem to zrobic z inna ale... ale ja szukalem prawdziwego idealu, i
        wytrzymalem... chcialbym zeby to sie nie rozwijalo ale nawet jak ja o tym
        zapomne to ktos mi o tym przypomni... i masz swieta racje ze wokol nieraz widze
        obce penisy robiace z nia przerozne rzeczy... wierze jednak ze przezyje to i nie
        zniszczy to mojego zwiazku. kwestia tylko jeszcze czy lepiej zyc w tej niewiedzy
        niewiedzac ilu i jak czy jednak probowac sie dowiedziec? ciezkie jest zycie
        mezczyzny... :)
        dzieki wielkie za tego posta, potrafiles bardziej dobitnie pokazac co mi lezy na
        sumieniu a zareczam ze masz racje... ale... ale... nie znajde nikogo lepszego.
        no bo gdzie?:)
      • zygarek Re: nie jestem pierwszy :( 10.08.05, 15:41
        Ten problem maja, jak dla mnie tylko 20kilku letnie fececiki, ktorzy NIGDY
        wczesniej nie mieli blizszych kontaktow z kobietami, idealizowali je sobie w
        swoich prawiczych glowkach latami, a jak juz (wreszcie) jakas dorwali... To
        jest wlasnie, jak tu czytamy... Ja jestem obecnie z kobieta, ktora miala przede
        mna wiecej facetow, niz ja kobiet i co? Mam to w dupie! Co bylo, to bylo (co
        bedzie, to jest, a bedzie to co bedzie ;) )
        Problem: "ilu miala przede mna itp" Nie jest jedynym u takich facecikow..
    • dupek.jak.kazdy.facet Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 18:42
      E, z gówna problem robisz. Przecież to normalne że dorosła dziewczyna z kimś już
      miała kontakty sexualne jakieś. Co w tym złego że ona już kogoś miała - to może
      każda dziewczyna ma zachować dziewictwo, bo akurat ciebie pozna? Widocznie
      zazdrościsz jej, że była na tyle atrakcyjna, że już tylu chłopów miała, a ty nie
      posiadłeś tylu dziewczyn, a miałeś ambicje na wielkie podboje. Jeśli ci na niej
      zależy, to nie powinieneś za wszelką cenę szukać przeszkód w waszym związku. To
      naprawdę niepoważne.
    • rumcajs75 Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 20:14
      Oglądałeś taki film :W pogoni za Amy" ang "Chasing Amy"- nie. To sobie obejrzyj. tam znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie.
      pozdrawiam
    • kobieta306 Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 21:16
      grunt to żebyś był ostatni, przynajmniej przed śmiercią.
    • wiedz-ma Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 21:51
      jeśli to jest dla Ciebie problem (rozumiem, że jest, choć kompletnie nie
      rozumiem, dlaczego) to obawiam się, że powinieneś ją rzucić - lepiej teraz, niż
      miałbyś się z nią za 20 lat (mniej więcej) - jak Kirk12 - rozwodzić z tego
      właśnie powodu
      a następnie poszukać dziewicy (jeśli 22 to wiek, to masz pewne sznse ;), wtedy
      na pewno będziesz pierwszy, choć ona Twoją pierwszą nie będzie, ale rozumiem,
      że to już nie problem ;)
      to przykre, ale jesli myślisz o kobiecie, że ma taką wadę, że nie jesteś jej
      pierwszym, to wcale jej nie kochasz, więc lepiej nie zawracaj sobie ani jej
      głowy, szkoda waszego czasu
    • widokzmarsa Re: nie jestem pierwszy :( 05.08.05, 22:20
      skąd się takie kutafony biorą? Podaj ją do sądu że miała kogoś. A potem wsadź
      do lochu i niech płacze tam całymi dniami za tę zbrodnię którą popełniła.
      Człowieku a może jej było fajnie, bzykała się dla przyjemności a nie dla
      umartwiania. Następna laska, jeśli zostanie z tobą, będzie miała przesrane
      życie.
      • pepi_2 Re: nie jestem pierwszy :( 06.08.05, 00:20
        Ty marsjanin nie zabieraj głosu!
        Kirk ma całkowitą rację.
        Jestem żonaty od ...,no mam dorosłą córkę.
        Od początku wiedziałem ,że nie byłem jej pierwszym
        Mało tego ,wiedziałem ,że tamten był odemnie "większy"
        Kochałem ją,wzieliśmy ślub.
        Dręczyło to mnie niemiłosiernie.Spytałem o szczegóły.
        Zaczęła sie motać w "zeznaniach",póżniej zaprzeczała.
        Powiedziała po wielu latach,ze chciała mnie ukarać,
        za to ,że miałem wiele dziewczyn przed nią.
        Nie jest to oczywiście prawda.Na początku naszej
        znajomości spytała mnie czy spałem już z dziewczynami?
        A ja głupi ,skłamałem,że tak,bo było mi wstyd przyznać się
        ,że jestem prawiczkiem.Ona wtedy powiedziała ,że spała juz tez
        z chłopakiem,i dobiła mnie ,że miał wieksego ode mnie.
        Robal "żarł" mnie wiele lat.Wreszcie zrozumiała ,że to jest dla
        mnie wielki problem.Powiedziała,przysiegając ,że to nieprawda
        że ja jestem ten pierwszy i jedyny,a wtedy tak powiedziała ,bo nie
        "chciała być gorsza" odemnie w doswiadczeniach seksualnych.
        Przysięgała jeszce kilka razy,ale najcześciej wtedy gdy "miałem kryzys".
        Chciałem bardzo w to uwierzyć ,jednak dorobiłem sobie juz całą historię
        a poza tym fakty ją pogrążały-za bardzo jak na dziewicę "umiała"to robić.
        Powiedziałem jej ,że wierzę w to, że byłem pierwszym,choć to nieprawda.
        Nadal po tylu latach ją kocham ,jest matką mojego dziecka,jest nam dobrze
        Ale zadra jest cały czas i chyba juz tak zostanie.
        A żona chyba do końca tak naprawdę nie wie "o co mi chodzi".
        • widokzmarsa Re: nie jestem pierwszy :( 06.08.05, 10:11
          Wiń samego siebie że okłamałeś żonę. Ponieważ okłamałeś, nigdy nie dowiesz się
          jak by to było gdybyś nie okłamał.
          I to twój problem, że żyjesz z kobietą która używa tak niskich chwytów jak ten.
          Po pierwszym tekście, gdybym wiedział, że chce mnie tym upokorzyć, kopnąłbym
          taką laskę w d...
    • zamglona17 Re: nie jestem pierwszy :( 06.08.05, 09:43
      słuchaj: jeśli ją kochasz i ona cię kocha, a zostawisz ją tylko z tego powodu,
      że nie byłeś pierwszy, to później możesz baaaardzo tego żałować i tęsknić. Bo
      człowiek nie jest zabawką (używana znaczy gorsza) jesteś śmieszny, jak możesz
      tak myśleć! a zostaw ją w cholerę niech się kobietka nie męczy i daj jej
      poszukać PRAWDZIWEJ miłości, bo ty nią pewnie nie jesteś porównując swoją
      ukochaną do przechodzonych zabawek. A znajdziesz dziewice, ok ale może wam sie
      w cale nie układać a ta dziewica w końcu cie zostawi...... moja rada? olej to
      ze kogoś miała i bądz tym ostatnim! kochaj ją mocno, wtedy będziecie happy :P
    • leela Re: nie jestem pierwszy :( 06.08.05, 18:39
      Facecik, masz 22 lata i masz prawo mieć takie a nie inne myśli. Ale na tyle
      jesteś duży, zeby dorosnąć:) (innym też tego życzę)
      Bo szczerze uważam, ze:
      po 1wsze: być z kimś, to akceptować kogoś, ze wszystkim, z całym bagażem
      doświadczeń również
      po 2gie: życie zbyt krótkie jest by ogądać sie za siebie, kiedy życie PRZED nami
      po 3cie, ale tak już tak od serca: spotykając ludzi na swojej drodze, trzeba
      czerpać to co najlepsze. A ty dostajesz od Niej samej najlepsze chwile -
      ciepło, uczucie, i wspaniałe chwile w łóżku. Sam mówisz, że dla ciebie
      pierwsze - więc do cholery ciesz sie tym, wspominaj, gdy jej obok siebie nie
      masz, czekaj na to niecierpliwie! Ja bym tak robiła. I zresztą robię;) Bo
      zmarwtien i tak na swiecie jest dość.
      po 4te: zazdroszczę Ci:)
      pozdrawiam:
    • kirk12 Re: nie jestem pierwszy :( 06.08.05, 20:04
      Leela , ty jestes kobieta , a wczoraj napisałem , że kobiety nie zrozumieją
      tego co on czuje.
      Twoje sformułowanie , że mu zazdrościsz , dla niego brzmi jak szyderstwo.
      Każdy/facet/ który przeżyl cos takiego jak on będzie mu głęboko współczul.
      • leela Re: nie jestem pierwszy :( 06.08.05, 20:09
        ...ale to, ze Ty tak twierdzisz (że kobiety nie rozumieją) nie znaczy wcale ,
        że tak jest.
        I zawsze będe twierdzić, że wystarczy zmienić stosunek - do życia wogóle. Tzn
        do ludzi.
        • jagodnik Re: nie jestem pierwszy :( 07.08.05, 02:05
          Chłopie, martw się żebyś był jej ostatnim jeśli ją kochasz a nie zawracaj sobie
          głowy, że nie byłeś pierwszy.

          To co napisał pepi_2 to doskonały przykład jak można upokorzyć faceta jednym
          zdaniem.Wystarczy powiedzieć: "Wynoś się i nie wracaj bez większego penisa!"
          • squirrel22 Re: nie jestem pierwszy :( 07.08.05, 02:30
            Eh, niezależnie od tego co mądrego bym napisała, to wiem, że nie ukoi to
            męskiego ego, czy czego tam. Tak się czasami zastanawiam czy wy (mężczyźni) w
            ogóle jesteście zdolni do miłości, czy całe życie jest tylko spełnianiem
            waszych ambicji (nie złośliwie to piszę, coś w tym chyba jest)? Będę cię kochał
            jeśli... Nie no nie ma tak, albo sie kocha albo nie. Albo po prostu ma się
            bardzo rozwinięte poczucie własności..i tyle.anka
            • widokzmarsa Re: nie jestem pierwszy :( 07.08.05, 09:52
              mężczyźni są ale te palanty tutaj jeszcze nimi nie są i mają problemy ze swoimi
              emocjami i wyobrażeniami.
    • kirk12 Re: nie jestem pierwszy :( 07.08.05, 03:07
      Squirrel 22 , Leela. Jagodnik gdy wasi faceci dojrzeją do potraktowania was
      jako istoty godne wyższych celów niz tylko dawanie facetowi powierzchni do
      wytrysku ciekawszej niz jego ręka zrozumiecie o co im chodzi.
      • leela Re: nie jestem pierwszy :( 07.08.05, 11:09
        mój dojrzał, no i co? sorry, ale życie tak jest urządzone, że zdrowiej jest sie
        na wiele warunków godzić, niż z nimi walczyć. pozdrawiam
      • leela Re: nie jestem pierwszy :( 07.08.05, 11:11
        aha, i życze Ci wiecej radości w zyciu i optymizmu.
      • deikiki Re: nie jestem pierwszy :( 16.08.05, 12:50
        kirk12 napisał:

        > Squirrel 22 , Leela. Jagodnik gdy wasi faceci dojrzeją do potraktowania was
        > jako istoty godne wyższych celów niz tylko dawanie facetowi powierzchni do
        > wytrysku ciekawszej niz jego ręka zrozumiecie o co im chodzi.

        wiesz co kirk, obraz sie jak chcesz, ale tobie chyba sperma w dekiel trafia, ze
        wypowiadasz takie oswiecone slowa.
    • jantoni.jajcorz Re: nie jestem pierwszy :( 07.08.05, 08:51
      facecik22 napisał:
      >.... nie chce jej zdradzic a chyba tylko to daloby mi swiety spokoj w tym
      temacie....

      No to ją zdradź, najlepiej kilka razy - będziecie w stanie równowagi!
      Masz dość popularną obsesję wynikającą z braku dojrzałości/niewielkiego
      doświadczenia życiowego:( To będzie się nasilać, aż do rozpadu waszego związku
      [wytrwacie góra 2 lata]:((
      Jeśli ją zdradzisz (im więcej razy, tym lepiej) zmieni ci się pogląd na ten 1.
      raz. Być może [na pewno:))] szczęście znajdziesz z kolejną dziewczyną/kobietą.

      > ... nawet nie wiem ktory jestem :/
      Sprawdź licznik, lub go cofnij - będziesz 1-szy:)))
    • krecilapka Re: nie jestem pierwszy :( 07.08.05, 09:00
      Lojejku przeciez nic wielkiego sie nie stalo. Wyobraz to sobie: przytulala sie,
      mowila ze kocha, glaskala, calowala, lizala sie z jakims menem. Macala meskie
      przyrodznia, Wila sie w orgazmach ze szczescia pod samcami, jeczala i krzyczala
      z rozkoszy, wie czy lubi anala czy nie lubi, nie raz robila loda, zna smak
      spermy roznych partnerow. To wszytko - najwazniejsze ze teraz Ty calujesz jej
      usta :D.
      • goldenwomen Re: nie jestem pierwszy :( 07.08.05, 10:42
        krecilapka napisał:

        > Lojejku przeciez nic wielkiego sie nie stalo. Wyobraz to sobie: przytulala
        sie,
        >
        > mowila ze kocha, glaskala, calowala, lizala sie z jakims menem. Macala meskie
        > przyrodznia, Wila sie w orgazmach ze szczescia pod samcami, jeczala i
        krzyczala
        >
        > z rozkoszy, wie czy lubi anala czy nie lubi, nie raz robila loda, zna smak
        > spermy roznych partnerow. To wszytko - najwazniejsze ze teraz Ty calujesz jej
        > usta :D.


        czytam Twoje posty i tak sie czasem zastanawiam skąd w Tobie tyle złośliwosci?
        Wybacz szczerośc ale nie masz za grosz delikatnosci.Niby inteligentna z Ciebie
        osoba ale.........jakby Ci czegoś w życiu brakowało.
        To co napisales jest prawdą ale domniemywam że gosciu oczekuje wsparcia a nie
        dołowania.szuka akceptacji i wytlumaczenia czynów swojej dziewczyny ktora moim
        zdaniem jest najnormalniejsza osoba pod słoncem.Zmieniała partnerow bo kazdy
        nowo poznany okazywal sie nie tym ktorego szukała.Szuka ideału czy znajdzie?
        Zyjemy w XXI w a nie w średniowieczu i o tym nalezy pamiętac.
        • krecilapka Re: nie jestem pierwszy :( 08.08.05, 16:10
          A czy ja potepiam jego dziewczyne? Zdecydowana wiekszosc mezczyzn ceni te ktore rozkladaja nogi i nie kaza za to placic :D. Przeciez uswiadamiac trzeba nie ja - bo ona juz jest dobrze uswiadomiona, tylko autora watku bo on jakby mniej ;).
          W zyciu nalezy sie nauczyc byc odpornym wtedy nie boli, i nie trzeba szukac wsparcia. Zyjemy wszak w XXI wieku, i ludzkie cialo nie jest tabu, wiec nie ma co sie krepowac.
          A Tobie gula lata, bo masz pewnie na liczniku "nowopoznanych nie tych ktorych szukalas", i potrzebujesz rozliczenia + wsparcia.
          • goldenwomen Re: nie jestem pierwszy :( 18.08.05, 16:56
            krecilapka napisał:

            > A czy ja potepiam jego dziewczyne? Zdecydowana wiekszosc mezczyzn ceni te
            ktore
            > rozkladaja nogi i nie kaza za to placic :D. Przeciez uswiadamiac trzeba nie
            ja
            > - bo ona juz jest dobrze uswiadomiona, tylko autora watku bo on jakby
            mniej ;)
            > .
            > W zyciu nalezy sie nauczyc byc odpornym wtedy nie boli, i nie trzeba szukac
            wsp
            > arcia. Zyjemy wszak w XXI wieku, i ludzkie cialo nie jest tabu, wiec nie ma
            co
            > sie krepowac.
            > A Tobie gula lata, bo masz pewnie na liczniku "nowopoznanych nie tych ktorych
            s
            > zukalas", i potrzebujesz rozliczenia + wsparcia.

            mnie NIC nie lata ani nie dynda :P towarzystwo dobieram precyzyjnie :P a co to
            GULA? słownictwo masz ...........no wiesz jakie :(((((((
    • ar.marika Re: nie jestem pierwszy :( 08.08.05, 21:39
      No to ja Ci mogę powiedzieć jak było w moim wypadku, choć podobno psychika
      kobieca różni sie od waszej, ale zapewniem że kobiety też potrafią być
      cholernie zazdrosne. Mój men nie był moim pierwszym ale miał znacznie wiecej
      i "wcześniej" kobiety niż ja mężczyzn. Gdy sie dowiedziałam byłam wściekła, nie
      dawałam mu spokoju, obrażałam się, zmuszałam żeby opowiadał mi wszystko ze
      szczegółami, nie pomagało, a zostawić go nie potrafiłam. On też się wkurzał że
      wyciągam jakieś sprawy z przeszłości o których nie chciał już teraz myśleć.
      Cały czas nie dokońca wiedział czego od niego oczekuję. Trwało to z pół roku,
      no i najprościej w świecie w końcu mu powiedziałam że jestem zazdrosna o tamte,
      że bycie którąś z koleji jest poniżające, ze chciałabym być kimś wyjątkowym dla
      niego a nie jestem. Udowodnił mi wtedy że jednak jestem, że przeżywał ze mną
      wiele pierwszych razy, kochając sie w nietypowych pozycjach, w nietypowych
      miejscach... itd teraz zeczywiście czuję sie wyjątkowa mimo tych poprzednich(
      bo tak naprawde o to chodzi a nie o to ile było wcześniej), sama również w
      pewnej chwili obiecałam sobie że przestaje myśleć o tych byłych bo to niszczy
      nasz związek. No i minęło... teraz nawet mnie to rajcuje że podoba sie innym
      dziwczynom, a jest tylko mój. Zdałam sobie sprawe że wtedy gdy tracił cnotę był
      zupełnie innym człowiekiem i chyba nie chciałabym go wtedy znać, za bardzo by
      mnie irytował. Wiec dobrze że się stało jak się stało.
      A z mojego doświadczenia... nie myślę o tym co było kiedyś, dość szybko
      zapomina sie poprzednie razy, zwłaszcza gdy się jest szcześliwym z nową osobą,
      pierwsze razy nie koniecznie muszą być najlepsze, Ciesz się, bo pewnie minęło
      Cię wiele wpadek, braku doświadczenia itp. A Twoja dziewczyna bedąc dziewicą
      nie była by taka jaką jest teraz i nie wiesz czy czuł byś do niej to samo,
      dziwczyny gdy zaczynają spotykać sie z chłopakami, bardzo zmieniają sposób
      myślenia, inaczej patrzą na świat na siebie, tak przynajmniej było u mnie.
      Nie wiem czy coś wyciągniesz z tej mojej pisaniny, ale radze Ci nie zawracaj
      sobie tym głowy, wyobraźnia zazwyczaj kilkakrotnie przewyższa to co było w
      rzeczywistości. Ciesz się tym co masz bo gorsze problemy jeszcze was spotkają
      Powodzenia
      • squirrel22 Kirk 12 o co Ci chodzi?? 08.08.05, 23:40
        Jak w temacie. Skąd wiesz ze nikt mnie tak juz nie potraktowal? Owszem znałam
        chłopaków, ktorzy najchętniej potraktowaliby mnie jak przedmiot, ale
        doświadczyłam tez milosci "wyższej" o jakiej mówisz i doskonale to rozumiem.
        Ale zaraz, czy TY uważasz ze dziewczyna powinna uprawiac sex tylko ze swoim
        przyszłym mężem? Bo ciągle dostrzegam szyderstwa Twojego autorstwa odnośnie
        kobiet uprawiających sex w ogóle. Uwazasz ze ten "jedyny" ma etykietkę na czole
        i od razu wiadomo czy sie z nim bedzie na zawsze czy nie? To totalny obłęd
        powstrzymywać sie jakichkolwiek zbliżeń, nawet jesli wiadomo ze to nie potrwa,
        ze to tylko na chwile, z mysla ze jak odnajde tego jedynego to co on na to
        powie. Musze zachowac czystosc, zeby biedak nie wpadl przeze mnie w powazne
        problemy psychiczne.Paranoja. On musi zaakceptowac ze mialo sie partnerow
        wczesniej, inaczej z nim źle. A gdy facet robi to wczesniej tak
        niezobowiązująco, to nie ma wyrzutów sumienia, że komuś "narzeczoną spaskudził"
        i gdyby wszyscy byli tacy jak ten kolega co ma problem, to jego dawne znajome
        do konca zycia byly by juz same! Nie pomyslal o tym? To jest PARANOJA. Jagodnik
        to Twoja druha ksywa? Czy bierzesz go za kobiete? To facet :)
        • krecilapka Re: Kirk 12 o co Ci chodzi?? 08.08.05, 23:49
          > To totalny obłęd powstrzymywać sie jakichkolwiek zbliżeń, nawet jesli wiadomo
          ze to nie potrwa, ze to tylko na chwile

          A co na to Twoj duszpasterz?
        • squirrel22 Re: Kirk 12 o co Ci chodzi?? 08.08.05, 23:52
          I nie miałam na myśli puszczania się, tylko np jak sie mysli ze to jest to, i
          dziewczyna sie cieszy ze zachowala cnote wlasnie dla niego, a pozniej sie
          okazuje ze to nie bylo to i co teraz? nic tylko zamknac sie w klasztorze albo
          poswiecic zycie wolontariatowi bo i tak zaden facet mnie nie zechce bo nie
          jestem juz dziewica. nie jestem godna, oh! brednie i tyle. i nie wciskaj mi
          kitu ze Ty cały czas jestes w jednym związku (i to koniecznie pierwszym), bo
          chyba nie, cos mowiles ze tez kiedys byles w takiej sytuacji. i co teraz? udalo
          Ci sie upolowac jakas dziewice?? ;))
          • krecilapka Re: Kirk 12 o co Ci chodzi?? 09.08.05, 00:01
            A ksiadz uczyl ze kiedys ludzie naprawiali istniejace zwiazki, dbali o nie,
            pielegnowali. A teraz prosze co kobiety pisza. Ani slowa o wspolnej pracy.
            Tylko hop - trudnosci w zwiazku, to rozloze sie przed innym.
    • olejekjojoba [...] 08.08.05, 23:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • squirrel22 Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 00:20
        No właśnie, wybierasz sobie pojedcze frazesy z mojej wypowiedzi i dopasowujesz
        do swojej teorii, sfrustrowany jesteś czy co? Kobieta Cie zdradziła? W każdym
        razie przekręcasz sens mojej wypowiedzi. Postaram sie streścić, więc może choć
        tą wypowiedź przeczytasz w całości. Chodzi o to, że chłopak jest w szczęsliwym
        związku, ale nie daje mu żyć fakt że jego ukochana najprawdopobniej miała przed
        nim innych (bo on sie tylko domyśla). A ja uważam, że takie sytuacje czasami są
        nie do uniknięcia, chodzi mi o to, że jedna strona miala juz takie
        doświadczenia z poprzednich związków a druga jest jeszcze"zielona". No i wydaje
        mi się, że chłopak jest po prostu jeszcze niedojrzały, tak naprawde jej nie
        kocha bo wazniejsza jest dla niego jakas tam męska ambicja (żeby byc dla niej
        pierwszym). Przecież go nie zdradziła, to były doświadczenia z przeszłych
        związków.A Kirk 12 mi na to, że to mnie jeszcze nikt nie kochał, bo inaczej
        zachowywał by się wobec mnie tak samo.. Paranoja. Pozdro. anka
        • krecilapka Re: Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 00:28
          Facecik22 ma takie samo prawo byc niedojrzaly, jak niedorozwinieta emocjonalnie
          laska ktora pukala sie z kolejnymi gzymsami tylko po to by stwierdzic, ze zaden
          z nich to nie ten jedyny. Bo ludzka rzecza jest bladzic, i nikt nie jest
          doskonaly.
          • squirrel22 Re: Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 00:39
            Nie wierzę.. naprawde jestes tak ograniczony ze nie potrafisz zrozumiec o czym
            piszę?? W takim razie zapewne jesteś w związku z dziewczyną, dla obojgu jest to
            pierwszy raz i napewno zostaniecie juz ze soba na zawsze. Jeśli tak jest to
            jestem w stanie Ciebie zrozumieć. Pozdro. anka
            P.S. Może Cie to zdziwi, ale mam za sobą nieudaną wielką miłość i ciągle
            jestem "czysta".
            • krecilapka Re: Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 17:07
              No cos Ty? Ja jestem mezczyzna typu srodziemnomorskiego - taki juz mam urok :). Oczywiscie, ze mam swoje doswiadczenia na liczniku, wszak mezczyzna powienien wiedziec co i jak. Ale na stale to zwiazalem sie z dziewica. Przynajmniej zaden kolo przy browarze mi nie bedzie wstawial gadki jak ona hapie dzide. A wysluchiwalem takich opowiesci wsrod znajomych - zenada na maksa. Wolalbym hajtnac sie z Tajwanska prostytutka.
              • squirrel22 Re: Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 23:06
                I pewnie zamieszkalibyście oczywiście w Polsce. Bo na Tajwanie mógłbyś co nieco
                o niej usłyszeć. Ale uważaj, wczasy zagraniczne są teraz modne i wielu je na
                nie stać... :p
                • krecilapka Re: Kręciłapka nie kręć! 10.08.05, 15:15
                  Interesuje mnie tylko mieszkanie w Polsce. Prawdopodobienstwo, ze ktos by sie o tym dowiedzial jest prawie zadne. Nawet moglbym uznac, ze to dodaje pikanterii znajomosci ;).
        • squirrel22 Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 00:33
          I dodam jeszcze, że nasz forumowicz rozważa zdradę jako odwet na swojej
          dziewczynie za to, że miała seks w poprzednich związkach... Nic dodać nic ująć.
          I to ma być dojrzały człowiek??!! A, i proszę mnie nie oceniać powierzchownie,
          poczytaj sobie co napisalam na forum o sponsoringu, a dowiesz się ze pomyliles
          się co do mojej osoby. [Wiem, że o czymś zapomniałam i jak poczytam jeszcze
          stare posty to znowu mnie cos oswieci...]
          • krecilapka Re: Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 00:40
            > Wiem, że o czymś zapomniałam i jak poczytam jeszcze
            > stare posty to znowu mnie cos oswieci...]

            OK - to ja poczekam az Ciebie oswieci i czyms blysniesz.
          • facecik22 Re: Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 09:16
            squirrel22 napisała:

            > I dodam jeszcze, że nasz forumowicz rozważa zdradę jako odwet na swojej
            > dziewczynie za to, że miała seks w poprzednich związkach... Nic dodać nic ująć.

            mylisz sie. nie jako odwet a jako sposob na zapomnienie... w ten sposob ja tez
            nie przywiazywalbym takiej wagi do tego 1 razu...

            a wogole to potym co przeczytalem tu to teraz za kazdym razem jak ja caluje
            zastanawiam sie czy przypadkiem w to miejsce sie ktos nie spuszczal. dzieki za
            rady jeszcze bardziej mnie przybiliscie.... :/

            ale ja sobie z tym poradze. bo nie liczy sie dla mnie nic poza nia...
            • magka Re: Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 14:54
              Myślę, że każdy facet, który naprawdę kocha, jest w ten sam sposób zazdrosny o poprzedników, niezależnie od tego, czy spał z kimś wcześniej, czy nie. Żadna zdrada nie pomoże. Mnie tez żal jest mojego faceta, gdy czasem mnie zadręcza pytaniami, co, gdzie, kiedy i z kim kiedyś robiłam, chociaż przed nim byłam tylko z jednym i tamten do pięt nie dorównywał obecnemu.
              • kameleonnr1 Re: Kręciłapka nie kręć! 07.10.05, 11:21
                Słuchaj magka - jestem w podobnej sytuacji. Ja miałam jednego faceta przed moim
                mężem a dla męża jestem pierwszą (chociaz miał różne przygody z
                kobietami).Znamy się (jesteśmy razem) już naście lat - od 4 jesteśmy
                małżeństwem. I niestety niedawano problem powrócił na nowo. Przed ślubem nie
                było przeszkód ani jakichkolwiek pretensji broń Boże (wszystko sobie
                wyjasnilismy duzo wcześniej przed ślubem). Jednak po ślubie mój mąż zaczął
                spotykać się ze swoją przyjaciółką - ukrywając ten fakt przede mną. I temat
                powrócił na nowo (bo męża zaczęło gryźć sumienie, że był wobec mnie
                nieuczciwy ). Od 5 miesięcy wałkujemy cały czas temat faceta, z którym byłam
                12 lat temu . Zaczynam przypłacać to zdrowiem. Jestem wykończona psychicznie i
                nawet zwróciłam się do psychologa bo zaczynam nie dawać rady z tym jak mąż
                uprzykrza mi życie. Nie wiem co robić ....Może ktoś mi podpowie. Błagam, bo nie
                daje sobie z tym rady. Kocham mojego męża ponad wszystko (chociaż nie zawsze
                był wobec mnie w porządku)- jest fantastycznym, kochanym facetem.Oddałabym za
                nie go wszystko ,nawet życie. Tamtemu facetowi sprzed lat nie dorasta nawet do
                pięt - ale jak mam to mężowi udowodnić. Nie chcę aby przez taki problem
                rozpadło się nasze małżeństwo- a powoli zaczynamy wpadać w jakiś poważny
                kryzys. Nigdy męża nie zdradziłam - co ja mówię - nigdy nawet nie pomyślałam o
                zdradzie - bo z mężem w łóżku Zawsze było i nadal jest cudownie.Poradźcie co
                mam zrobić - jak mam udowodnić mężowi, że jest NAJWAŻNIEJSZYM mężczyzną w moim
                życiu i tylko on dla mnie się liczy.Liczę na waszą pomoc. Pozdrawiam serdecznie.
            • krecilapka Re: Kręciłapka nie kręć! 09.08.05, 17:18
              Ty badz facet XXI w i sobie z tym poradz. Wiadomo, ze kazdy chcialby miec dziewice o umiejetnosciach gwiazdy porno. Niestety kobiety nie sa doskonale. Ale coz, my tez nie jestesmy doskonalsi. Zastanawiasz sie w czasie calowania czy ktos sie jej nie zlewal? Z duza doza prawdopodobienstwa mozna stwierdzic, ze pewnie tak. No i co z tego?
              Ale wiesz co. Mi to wyglada, ze Tobie bedzie pingpong skakal, ze nie wiesz jak to jest wtykac w inne. Juz to nosisz w sobie. Juz teraz chcesz sprobowac. A to, ze Twoja dziewczyna juz miala inicjacje za soba, to tylko przykrywka do tego ze masz chec poszalec na innej. W Twojej glowie to juz sie stalo, teraz tylko czekac az sie zisci realnie. Bzyknales po prostu, okrzeples jako samiec i pukac Ci sie chce. Normalka, badz jednak na tyle silny by siedo tego przyznac, a nie robic sobie zaslone dymna z braku blony u Twej milosci. Powiedz tak szczerze - jakby Ci wrozka wywrozyla ze nigdy nie bedziesz wiedzial jak to jest z inna, to ucieszylbys sie z takiej wrozby czy zmartwil?
              • facecik22 Re: Kręciłapka nie kręć! 10.08.05, 08:50
                krecilapka napisał:

                > , my tez nie jestesmy doskonalsi. Zastanawiasz sie w czasie calowania czy ktos
                > sie jej nie zlewal? Z duza doza prawdopodobienstwa mozna stwierdzic, ze pewnie
                > tak. No i co z tego?

                szczerze mowiac do wczoraj sie nad tym niezastanawialem do czasu jak to
                przeczytalem. badz przeklety na wieki....
                • krecilapka Re: Kręciłapka nie kręć! 10.08.05, 15:10
                  Nastepny ktory mnie przeklina. Wolalbys zyc w zaklamaniu ;)?
                  Osobiscie uwazam, ze dla tej laski byloby o wiele lepiej gdybys uznal, iz nie mozesz zniesc tego braku blony.
    • koczkodanek25 Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 16:04
      Daj sobie spokój z tymi rozmyślaniami. U mnie jest ta sama sytuacja-tzn.ja dla
      niego pierwsza, on dla mnie nie. Ale i tak kocham go naj-naj-bardzej,świata
      poza nim nie widzę i żaden inny w tej chwili już nic dla mnie nie znaczy. A że
      kiedyś mi na kimś innym zależało-to cóż,czasu nie da się cofnąć. A ten mój
      obecny i tak jest w jakiś sposób jedyny, a na pewno wyjątkowy.
      A myśli o innych wybij sobie z głowy - ona Ci nie wybaczy. A to,że jest dla
      Ciebie pierwsza i jedyna - na pewno docenia.
      Pozdrawiam
    • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 18:06
      Tak bywa, gdy wiążesz się z kobietą bardziej doświadczoną od Ciebie.
      Męski szowinizm daje o sobie wtedy znać.
      Skoro Ty wytrzymałeś tak długo dlaczego Twoja kobieta nie?

      Kij jej w oko. Trzeba poużywać także z innymi. Zaczynasz tak myśleć.
      Rozsiewanie materiału genetycznego to naturalny samczy instynkt. Sytuację
      odwrotną traktujemy jako coś nienormalnego i żeby zapanowała równowaga
      w przyrodzie musimy sobie to jakoś zrekompensować, bo intuicyjnie odbieramy,
      że coś tu jest nie tak. Syndrom zdobywcy daje o sobie tu znać. Coś już
      zdobytego nie wydaje nam się już tak atrakcyjne. Kobiety mówią, że to nonsens,
      ale nie dla nas. To jest być może irracjonalne, ale każdy facet, który jest
      zdobywcą będzie odczuwał duży dyskomfort będąc z kobietą dla której nie był
      tym pierwszym.

      To tak jak w przyrodzie. Samiec przeważnie ma wiele partnerek, a samica jednego
      partnera. Zwierzęcych instynktów nie da się zagłuszyć.

      • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 18:22
        A udawałeś mądrego:)))
        • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 18:30
          E tam... Ja głupi jestem i wcale udawać głupiego nie muszę, bo samo mi jakoś wychodzi. :)

          Co do tego co napisałem.

          Są to tylko moje hipotezy. Być może gdybym się prawdziwie zakochał nie
          nachodziłyby mnie takie myśli. Może...

          Niemniej jednak potrafię sobie wyobrazić co facet czuje.
          • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 18:37
            Wiesz, ale to trochę jak "chce mi się kaka i kto mnie powstrzyma przed
            narobieniem na środku rynku, przecież to naturalne":)
            • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 18:45
              Nie bardzo zrozumiałem aluzję. :)

              Kobiety nie zrozumieją do końca pogmatwanej psychiki mężczyzn tak samo
              jak mężczyźni nie zrozumieja do końca kobiet.
              • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 19:12
                Znaczy to, że nie wszystko na co mamy ochotę jast w porządku tylko dlatego, że
                mamy na to ochotę. Pewne uczucia należy stłumić jeśli chce się żyć w
                cywilizowanym społeczeństwie.

                Pewnie, że się rozumiemy nawzajem, na tym polega cała zabawa:)
                • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 19:15
                  Faktycznie tak jest, że musimy tłamsić pewne uczucia.
                  Czasem jednak może nam się coś wymsknąć i klops. :)
                  • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 19:20
                    Na środku rynku:)))
                    • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 19:30
                      Jak na środku rynku to jeszcze dobrze. Gorzej, gdy w czyimś domu. :)
                      • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 19:39
                        Kwestia dyskusyjna:)
                        • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 19:43
                          Na rynku nie musiałabyś przynajmniej po sobie posprzątać. :)

                          P.S. Jaka jest geneza Twojego nicku?
                          • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 19:47
                            Ładnie brzmi jak podaję komuś adres mejlowy:)
                            • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 19:54
                              Ładnie brzmi. Tylko tyle?

                              Myślalem, że dokończysz i napiszesz mi, że to miała być istna bestia :)
                              • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 20:00
                                No cóż ja ci poradzę, że na @ utarło się małpa a nie bestia?
                                • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 20:02
                                  Wiesz istna... Jesteś naprawdę fajną kobietą. :)
                                  • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 20:07
                                    Wiesz, Seryjny...?











                                    Ameryki mi tu nie odkryłeś;)))
                                    • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 20:14
                                      No tak. Pewnie słyszysz to na każdym kroku. :)
                                      Musze się więc silić na bardziej wyrafinowane komplementy.

                                      Zakładam, że puste miejsce jakie zostawiłaś w swojej wypowiedzi
                                      to 11 linijek komplementow wypowiedzianych pod moim adresem.

                                      Nie wiem co mam powiedzieć. Aż głupio się czuję. :))

                                      Dziękuję. ;)
                                      • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 20:18
                                        Niepotrzebnie, to był tylko suspens;) No, może ze dwa małe komplemenciki:)
                                        A propos suspensu, nie znasz jakichś fajnych, naprawdę strasznych horrorów?
                                        Najlepiej jepońskich albo koreańskich. Właśnie kopię po internecie, ale nie
                                        bardzo wiem czego szukać... Oglądałam niedawno Phone i osiągnęłam najwyższy
                                        stopień przerażenia, ale chcę więcej...
                                        • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 20:29
                                          Niestety bardzo mało oglądam ostatnio telewizji i filmów także mam liche
                                          pojęcie. Chociaż oglądałem kiedyś japoński film "Dark Water" i polecam.
                                          • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:10
                                            Tego akurat nie udało mi się ściągnąć, ale poluję na niego...
                                            • sprawca.wielu.ciaz Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:28

                                              Tak dla wiadomości. Pracuję w policji w wydziale przestępstw gospodarczych.

                                              Jeżeli zajmuje się Pani rozpowszechnianiem nielegalnych kopii oprogramowania,
                                              filmów, muzyki proszę przynajmniej o tym otwarcie nie pisać.
                                              Wbrew pozorom anonimowość w internecie nie istnieje.

                                              • sprawca.wielu.ciaz Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:30
                                                To był oczywiście żart :p

                                                Lubisz horrory, wiec i pewnie dreszczyk emocji.
                                                Chciałem Ci odrobinkę dreszczyku zafundować. :)
                                                • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:32
                                                  I tak kasuję kopie, bo nie mam za wiele miejsca na dysku. A znasz jakiś godny
                                                  polecenia film przyspieszający perystatykę jelit?
                                                  • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:37
                                                    Aż musiałem poszukać w necie co to jest ta perystaltyka. :)

                                                    Jedyny film, który przychodzi mi na myśl to "Kuba Rozpruwacz",
                                                    ale pewnie już go wielokrotnie oglądałaś.

                                                  • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:40
                                                    Ale rozpruwacz był prawdziwy, a ja lubię filmy z duszkami-łakomczuszkami:) Jak
                                                    np. Ringu:)
                                                  • sprawca.wielu.ciaz Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:55
                                                    Filmy z duszkami...

                                                    Może "Casper"? :)
                                                  • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 22:08
                                                    Widziałes Ringu? No więc tamten duszek nie do końca przypominał Kacpra...
                                                    angel4life.sprayblogg.no/images/ringu2_165355609.jpg
                                                    :)
                                                  • sprawca.wielu.ciaz Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 22:13
                                                    Rzeczywiście nie do końca taki sam. :)
                                              • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:30
                                                Kasuję kopie po 24h:)
                                                • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:33
                                                  Czyli to prawie całkiem legalne :)
                                                  • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:35
                                                    Wszystko co przyjemne jest nielegalne, niemoralne, albo szkodzi na wątrobę:)
                                                  • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:40
                                                    Pozwolisz, że tutaj się z Tobą nie zgodzę. Jestem pewnien, że znalazłbym sporo
                                                    przyjemnych rzeczy, które nie mają żadnych negatywnych skutków ubocznych. :)
                                                  • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:41
                                                    Dawaj, niech się czegoś nauczę!
                                                  • sprawca.wielu.ciaz Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 21:54
                                                    Hmm...

                                                    Patrzenie w gwiazdy wspólnie z bliską nam osobą.
                                                    Wspólne spacery pustą plażą o blasku zachodzącego słońca.
                                                    Masaż. Tak klasyczny jak i erotyczny.
                                                    .
                                                    .
                                                    .
                                                    etc. :)
                                                  • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 22:02
                                                    sprawca.wielu.ciaz napisał:

                                                    > Hmm...
                                                    >
                                                    > Patrzenie w gwiazdy wspólnie z bliską nam osobą.

                                                    Od tego wzrok się ponoć psuje.

                                                    > Wspólne spacery pustą plażą o blasku zachodzącego słońca.

                                                    Można dostać przeziębienia pęcherza.

                                                    > Masaż. Tak klasyczny

                                                    Niewprawny masażysta może cię trwale uszkodzić!!!

                                                    jak i erotyczny.

                                                    Niemoralne (przed ślubem)!!!

                                                    Zakładam, że cały czas rozmawiam z jedną i tą sama osobą?
                                                  • pan.i.wladca Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 22:07
                                                    Jasne, że z jedną i tą samą. :)

                                                    Wszędzie widzisz zagrożenia, a trzeba inaczej do życia podchodzić.

                                                    Szklanka nie jest do połowy pusta, a do połowy pełna.
                                                  • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 22:09
                                                    Może twoja:)
                                                  • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 22:15
                                                    Wszystko jest kwestią obrania odpowiedniej perspektywy obserwacji. :)

                                                    Nawet Twoja szklanka może być pełna.
                                                  • istna Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 22:33
                                                    Przemawiasz jak guru!
                                                  • seksoholik Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 22:48
                                                    Mów mi sensei. :)
          • krecilapka Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 18:46
            Jakby tak bylo, to nawalibym Ciebie po pysku i zabral wyplate bo jestes slabszy. Zabralbym jedzenie i pogonil gdzie pieprz rosnie. No i obowiazkowo dymalbym wszystkie dupcie jak podejdzie. To wszystko jest zgodne z natura troglodyty :).
            • seryjny.gwalciciel Re: nie jestem pierwszy :( 09.08.05, 18:53
              Widać, że w Tobie jeszcze natura nie wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem.
              Zresztą tak jak u mnie i pewnie u facecika22 też. Z tym niesmakiem trzeba
              po prostu żyć. :)

              A swoją drogą to nie wiem kto komu by zabrał jedzenie i wypłatę. :))
    • facecik22 PLUSY I MINUSY NIEBYCIA PIERWSZYM 10.08.05, 08:51
      zaraz sie biore za zrobienie tabelki. jak mozecie pomozcie i wypiszcie bo moze o
      czyms zapomne. pozdro
      • seryjny.gwalciciel Re: PLUSY I MINUSY NIEBYCIA PIERWSZYM 10.08.05, 16:24
        PLUSY:

        + masz doświadczoną partnerkę
        + wie czego chce
        + skoro jest z tobą musisz być lepszy od poprzedników
        + mała szansa na to, że będzie chciała przerzuciać się na kogoś innego

        MINUSY:

        - nie jesteś jej pierwszym!!!
        Nie poznawałeś razem z nią świata intymności. Nie wprowadziłeś jej
        do niego. Nie czujesz tego, że przeżyliście coś wyjątkowego, co was
        połączyło, co napiętnowało was świadomością tego, że ty jesteś jej
        przeznaczony, a ona tobie. Nie przeżyliście razem inicjacji. Kiedy
        dotykasz jej ust, jej skóry wiesz, że dotykały jej także inne, obce
        tobie ręce. Kiedy się kochacie zastanawiasz się, czy wzdychała tak
        samo kochając się z poprzednimi facetami, czy było jej tak samo dobrze,
        czy też lepiej. Zastanawiasz jak by to było gdyby ona była dziewicą
        i zaczynalibyście się poznawać od podstaw. Czułbym wtedy znacznie
        większą bliskość, bo miałbyś świadomość, że to właśnie na ciebie
        czekała, że miała przeczucie, że to nie Henio i nie Marek, ale właśnie
        ty będziesz jej przeznaczony. Nawet zanim ciebie jeszcze poznała.

        Sam czekałeś tak długo i masz wrażenie, że to na nią czekałeś.
        Oczekiwałeś w związku z tym tego samego. Ale niestety życie nie jest
        sprawiedliwe. Kilku facetów przed tobą posuwało twoją kobietę,
        a ona się tak samo ekscytowała, tak samo się do nich uśmiechała.
        To tak jakby się zaprzedała. Jakby powiedziała: a co mi tam...
        ten facet podoba mi się, pragnę go, chcę z nim stracić cnotę.
        Nie poczekała na swój ideał...
        • facecik22 Re: PLUSY I MINUSY NIEBYCIA PIERWSZYM 11.08.05, 09:12
          wszystko fajnie ale czemu 4 plusy zmiesciles w parunastu slowach a jeden minus w
          parunastu zdaniach? ja wiem co mnie boli... chcialem te plusy ujrzec. minusy
          widze...

          ale spoko rozumiem ze zawsze zwiekszenie napiecia tragizmu jest tu ciekawsze od
          proby pomocy.
          • seryjny.gwalciciel Re: PLUSY I MINUSY NIEBYCIA PIERWSZYM 11.08.05, 11:19
            Przede wszystkim zastanów się co widzisz patrząc na swoją kobietę, gdy
            się do Ciebie uśmiecha.

            Czy waszą miłość, czy też jej przeszłość?

            Jeżeli miłość to napewno sobie poradzisz z jej przeszłością.
            Natomiast jeżeli przeszłość to lepiej daj jej spokój, bo ten
            związek nie wróży nic dobrego Tobie i Jej.
    • camel_3d jak na 22.... 10.08.05, 16:23
      to ty glupiutki jeszcze jestes...
      • krecilapka Re: jak na 22.... 10.08.05, 22:55
        A jaki ma zwiazek 22cm penis z inteligencja?
        • squirrel22 Re: jak na 22.... 10.08.05, 23:02
          Seryjny, płakać mi się chce jak czytam Twoje wypowiedzi. Czy Twoim zamiarem
          jest zniszczenie tego związku, kiedy akurat facecik22 ma przebłyski rozumu i
          gotów jest porzucić ten bzdurny pomysł???!!!
          • seryjny.gwalciciel Re: jak na 22.... 11.08.05, 00:01
            Co to za związek jeśli on jej nie kocha?
            Gdyby kochał to nie gadałby takich bzdur.
        • squirrel22 Re: jak na 22.... 10.08.05, 23:04
          krecilapka, taki jak duży biust z inteligencją :D
    • elisssa Re: nie jestem pierwszy :( 11.08.05, 09:34
      A co Cię to obchodzi który z kolei jestes? Widac najlepszy z tych wszystkich
      poprzednich skoro ona jest z Tobą. Wyglada na to że masz strasznie niska
      samoocene że martwisz sie o tak marne rzeczy. Jak chcesz to zdraadź ją żeby sie
      lepiej poczuć, ale wtedy będziesz jeszczze gorszy do niej. Idź najlepiej do
      psychologa niech popracuje z Tobą nad podniesieniem własnej wartosci, bo chyba
      tutaj jest pies pogrzebany. Ehhh....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja