siwa-sowa
09.08.05, 21:59
Jak zwykle pytanie od kobiety do mężczyzn.
Mam kolegę, z którym łączą mnie sympatyczne kumpelskie, może nawet
przyjacielskie stosunki. Nie chcemy być dla siebie nikim więcej - oboje mamy
udane związki, ale mimo to dość mocno między nami iskrzy. Zachowujemy więc
duży dystans wobec siebie, unikając bliskości i wszelkiego dotyku. Jak dotąd
się udaje. I tu pytanie - czy mam rację sądząc, że z biegiem czasu napięcie z
jego strony będzie malało? Że kiedy stanę się "starą koleżanką" temperatura
opadnie? Czy taki sztuczny dystans to dobre rozwiązanie, a może lepiej
zachowywać się normalnie, oswajając się ze sobą? Czy porozmawiać o tym?
Myślę, że macie doświadczenia w tej mierze...