pear11
19.08.05, 23:08
mam pytanie.calkiem niedawno,tzn tydzien temu rozstalem sie z kobieta,z ktora bylem ponad 2 lata.nie wdajac sie w szczegoly przyznac musze ze to rozstanie bylo niestety w wiekszosci moja "zasluga".i mimo ze wiem,ze sie rozstalismy,ze tak w sumie bedzie chyba dla nas lepiej, mimo ze odbylo sie to w wzglednym spokoju, wszytsko zostalo wyjasnione,i normalnie od tamtej pory pare razy gadalismy,jedna rzecz mnie jakos smuci i denerwuje...otoz juz od dluzszego czasu tzn moze 2-3 m-cy moja byla zaznajamiala sie za posrednictwem glownie gg z pewnym facecikiem.mieszkajacym na jej osiedlu,dotad jednak blizej jej nieznanemu.i dopoki bylismy razem, ta znajomosc,mimo ze facecik chcial gdzies tam ja zapraszac itd,byla znajomoscia tylko i wylacznie za posrednictwem gg.a odkad tylko nie jestesmy razem,tzn od tego nieszczesnego tygodnia,ona skwapliwie zaczela korzystac z jego zaproszen,wychodzic z nim na piwo czy do klubu( gdzie i teraz jest:(( )....mimo ze mowi mi kiedy jej pytam czy ma jakies wobec niego plany(bo koles oile wiem jest mocno zainteresowany), ze wychodzi bo nie chce zostac sama ze soba,myslec o tym wszytskim,i rozpaczac,i ze jak dotad nic wobec niego nie czuje poza jakas tam kolezenska sympatia,to mnie jakos to wszytsko boli,mam jakis zal,czuje tez mimo wszytsko zazdrosc....i stad moje pytanie...moze to jest normlane a ze mna jest cos nie tak?bo ona uwaza ze to nic zlego i ze bedac ze mna tez moze z kolegami wyjsc na piwo co srednio jakos do mnie przmawia...w kazdym razie dziwnie (zle) sie z tym wszytskim czuje....dziekuje za kazda opinie i pozdrawiam