czy to jest normalne?

19.08.05, 23:08
mam pytanie.calkiem niedawno,tzn tydzien temu rozstalem sie z kobieta,z ktora bylem ponad 2 lata.nie wdajac sie w szczegoly przyznac musze ze to rozstanie bylo niestety w wiekszosci moja "zasluga".i mimo ze wiem,ze sie rozstalismy,ze tak w sumie bedzie chyba dla nas lepiej, mimo ze odbylo sie to w wzglednym spokoju, wszytsko zostalo wyjasnione,i normalnie od tamtej pory pare razy gadalismy,jedna rzecz mnie jakos smuci i denerwuje...otoz juz od dluzszego czasu tzn moze 2-3 m-cy moja byla zaznajamiala sie za posrednictwem glownie gg z pewnym facecikiem.mieszkajacym na jej osiedlu,dotad jednak blizej jej nieznanemu.i dopoki bylismy razem, ta znajomosc,mimo ze facecik chcial gdzies tam ja zapraszac itd,byla znajomoscia tylko i wylacznie za posrednictwem gg.a odkad tylko nie jestesmy razem,tzn od tego nieszczesnego tygodnia,ona skwapliwie zaczela korzystac z jego zaproszen,wychodzic z nim na piwo czy do klubu( gdzie i teraz jest:(( )....mimo ze mowi mi kiedy jej pytam czy ma jakies wobec niego plany(bo koles oile wiem jest mocno zainteresowany), ze wychodzi bo nie chce zostac sama ze soba,myslec o tym wszytskim,i rozpaczac,i ze jak dotad nic wobec niego nie czuje poza jakas tam kolezenska sympatia,to mnie jakos to wszytsko boli,mam jakis zal,czuje tez mimo wszytsko zazdrosc....i stad moje pytanie...moze to jest normlane a ze mna jest cos nie tak?bo ona uwaza ze to nic zlego i ze bedac ze mna tez moze z kolegami wyjsc na piwo co srednio jakos do mnie przmawia...w kazdym razie dziwnie (zle) sie z tym wszytskim czuje....dziekuje za kazda opinie i pozdrawiam
    • krecilapka Faceci sa zazdrosni o tych z wiekszymi penisami! 19.08.05, 23:12
    • tingel-tangel Re: czy to jest normalne? 19.08.05, 23:13
      "Facecik" - ale chyba nie chodzi o facecika22? Czyżby chciał się odegrać na
      swojej dziewczynie za to, że nie był pierwszy?
      • pear11 Re: czy to jest normalne? 19.08.05, 23:15
        nie,nie chodzi o facecika 22 kimkolwiek on jest
        • poszukiwaczka4 Re: czy to jest normalne? 20.08.05, 03:41
          kiedys słyszałam porównanie mężczyzny do łowiącego złotą rybkę. Złapał ją i
          trzyma nad wodą... ściskając w dłoni. Po to, żeby inny facet mu jej nie
          wyrwał...a czy to normalne? Mężczyźni mają potrzebę rywalizacji, silnie
          rozwinięty instynkt posiadania... więc może to nie zazdrość ...o kobietę a
          jedynie urażona ambicja? A swoją drogą "najbardziej ceni się to co utracone"
          Pozdrawiam refleksyjnie
          • smok_sielski Re: czy to jest normalne? 20.08.05, 08:06
            Ja znam porównanie kobiety do małpy - nie puści jednej gałęzi, dopóki nie złapie
            następnej

            smok
    • tony82 Nie jesteście razem, więc o co chodzi? 20.08.05, 15:52
      Jej sprawa z kim się spotyka, twoją własnością nie jest.
    • pear11 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 01:29
      pear11 napisał:

      > mam pytanie.calkiem niedawno,tzn tydzien temu rozstalem sie z kobieta,z ktora b
      > ylem ponad 2 lata.nie wdajac sie w szczegoly przyznac musze ze to rozstanie byl
      > o niestety w wiekszosci moja "zasluga".i mimo ze wiem,ze sie rozstalismy,ze ta
      > k w sumie bedzie chyba dla nas lepiej, mimo ze odbylo sie to w wzglednym spoko
      > ju, wszytsko zostalo wyjasnione,i normalnie od tamtej pory pare razy gadalismy,
      > jedna rzecz mnie jakos smuci i denerwuje...otoz juz od dluzszego czasu tzn moze
      > 2-3 m-cy moja byla zaznajamiala sie za posrednictwem glownie gg z pewnym facec
      > ikiem.mieszkajacym na jej osiedlu,dotad jednak blizej jej nieznanemu.i dopoki b
      > ylismy razem, ta znajomosc,mimo ze facecik chcial gdzies tam ja zapraszac itd,b
      > yla znajomoscia tylko i wylacznie za posrednictwem gg.a odkad tylko nie jestesm
      > y razem,tzn od tego nieszczesnego tygodnia,ona skwapliwie zaczela korzystac z j
      > ego zaproszen,wychodzic z nim na piwo czy do klubu( gdzie i teraz jest:(( )..
      > ..mimo ze mowi mi kiedy jej pytam czy ma jakies wobec niego plany(bo koles oile
      > wiem jest mocno zainteresowany), ze wychodzi bo nie chce zostac sama ze soba,m
      > yslec o tym wszytskim,i rozpaczac,i ze jak dotad nic wobec niego nie czuje poza
      > jakas tam kolezenska sympatia,to mnie jakos to wszytsko boli,mam jakis zal,czu
      > je tez mimo wszytsko zazdrosc....i stad moje pytanie...moze to jest normlane a
      > ze mna jest cos nie tak?bo ona uwaza ze to nic zlego i ze bedac ze mna tez moze
      > z kolegami wyjsc na piwo co srednio jakos do mnie przmawia...w kazdym razie dz
      > iwnie (zle) sie z tym wszytskim czuje....dziekuje za kazda opinie i pozdrawiam


      mala aktualizacja...napisalem ze ogolnie ten koles jest jej obojetny...dzisiaj sie dowiedzialem, ze moze cos z tego jednak bedzie(od niej) i ze moze on nie jest jej jednak taki obojetny...a przed chwila:(((((dowiedzialem sie rozniwz od niej ze on ja pociaga,i ze juz byly miedzy nimi jakies delikatne pocalunki...a poltora tygodnia temu kiedy podejmowalismy decyzje o rozstaniu powiedziala mi ze mnie kocha...teraz uwaza ze ja mam jakis problem bo moze i tak powiedziala ale ona nie moze kochac mnie (ze wzgledu na moje wady) i takimi sposobami m.in. probuje sie wyzbyc tego uczucia..choc dzis nazwala jej juz tylko przywiazaniem...poweiedzcie mi prosze..czy ja jestem jakis nienormalny??nigdy takie cos mi sie nie przytrafilo i nigdy nie czulem sie tak zle jak teraz:((((((((((i nie piszcie ze nei jestesmy razem to o co chodzi...bo dla mnie przezyc ta noc bedzie cudem:(((((((((((((((((((tym bardziej ze brakuowalo mi jej coraz bardziej i dzis zdalem sobie sprawe ze nadla cos do niej czuje..i zanim sie dowiedzialem tego wszytskiego powiedzialem jej to.......:((((((((((((((((((((naprawde zyc mi sie nie chce.......
    • nerrrra Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 04:08
      Normalne-wstretne z Was psy ogrodnika;)
    • sms10 hmmm.... 26.08.05, 08:27
      Odp na Twoje pytanie: tak, to moze byc normlane.

      Twoja rozpacz jest im wieksza, tym bardziej ona sie zbliza do niego fizycznie, choc psychicznie pewnie tez...To boli, ale z tego co piszesz Ty i tak juz ja straciles...a to co Cie rusza najbardziej to inny facet...ergo...zazdrosc, zraniona meska duma etc. Toba kieruje...chyba jednak nie milosc...

      Co do tego, ze mowila, ze kocha - granica miedzy miloscia a nienawiscia jest bardzo delikatna...
      • pear11 Re: hmmm.... 26.08.05, 09:35
        no dobrze,ale tydzien???????ja tego nie moge pojac....do mnie dopiero zaczelo na powaznie dochodzic ze to koniec,a jej wystarczyl tydzien??choc teraz zaczynam juz miec watpliwosci co bylo miedzy nimi ostatnie miesiace jak jeszcze byla ze mna...poza tym,potrafie zrozumiec ze to zadzrosc i z nia zwaizane emocje...ale to i tak nie zmienia faktu ze to boli tak mocno.......kolejny dzien do przezycia przede mna...
        • neder Re: hmmm.... 26.08.05, 09:38
          sorry ale napisałeś że to Ty z nią zerwałeś, więc o co Ci w ogóle chodzi? Daj
          jej żyć. Może to jej sposób na radzenie sobie z tym, że już nie jesteście razem.
          Musisz sie z tym pogodzić, bo przecież jej chyba nie zabronisz spotykać się z
          tym gościem? A z Ciebie faktycznie jest pies ogrodnika.
          • pear11 Re: hmmm.... 26.08.05, 09:42
            napisalem ze sie rozstalem z nia co moglo zostac zinterpretowane ze ja zerwalem.otoz nie.ja nie oponowalem fakt,ale inicjatywa wyszla z jej strony.to bardziej bylo takie rozstanie ze za obopolna zgoda ze wskazaniem na nia...to ja juz tego swiata nie rozumiem..:(((
    • triss_merigold6 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 09:45
      Dobra, rozumiem. Miałbyś satysfakcję gdyby panna następnych parę lat była
      samotna, łkała za utraconym szczęściem i w przypływach Twojego dobrego humoru
      pozwalała os czasu do czasu się bzyknąć niezobowiązująco.
      Tymczasem panna myśli i myśląc doszła do wniosku, że:
      - młoda jest
      - tego kwiatu (mężczyzn) jest pół światu
      - czemu ma siedzieć w domu i wzdychać skoro może wyjść i dobrze się bawić

      Twoja reakcja w sumie nie jest jakaś nietypowa czy dziwaczna tyle, że nie
      wypada się przyznawać.;)
      • pear11 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 09:50
        nie nie mialbym.nie o to mi w ogole chodzi....zdaje sobie sprawe ze zarowno ona i ja sobie kogos tam znajdziemy...to chyba rzeczywisice jednak ze mna cos nie tak:((((a pisze o tym dlatego,ze byc w takim momencie sam jest nie do zniesienia..a w tej chwili ie mam przy sobie nikgog z kim moglbym porozmawiac..mam swiadomoc ze to slaba namiastka przyjaciela ale coz....
        • triss_merigold6 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 09:54
          Naprawdę masz dość typowe myśli. Minie. Korzystaj z resztek lata.
          • pear11 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 09:59
            ale czy to zle ze sa typowe?...dziekuje w kazdym razie za pozytywne zyczenia(minie;))...a najgorsze jest to ze coraz bardziej mi jej brakuje...i jaki glupi bylem...bo to ja pierwszy powidzialem ze nei jestem pewien swoich uczuc juz...a teraz wydaje mi sie jakbym tylko ich byl pewien.....to lato chyba sie juz dla mnie skonczylo....
            • triss_merigold6 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 10:06
              Kurczę, a trzeba zaraz oceniać? Nie, same uczucia nie są złe tylko zależy co z
              nimi zrobisz. Możesz przeczekać, próbować podtrzymywać kontakty a możesz też
              nagle zacząć robić sceny "ty dziwko jak mogłaś" i sprawić, że panna zapomni o
              wszystkich miłych chwilach jakie Was łączyły.
              • pear11 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 10:18
                lekkie sceny juz zrobilem...ale staralem sie nie byc strasznie chamski itd...i biorac pod uwage jaki mam do tego dar niestety to sie udalo nawet...bardziej jej mowilem o moim smutku...o tym ze nie rozumiem jak mogla mi tydzien temu powiedziec kocham..na dzien dzisiejszy nie chce mi sie z nia zadnyuch kontaktow utrzymywac...ciekawe jak to bedzie w pazdzierniku bo razem studiujemy no ale..................dlaczego to tak boli.....
                • triss_merigold6 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 10:22
                  Jeśli spróbujesz wzbudzić poczucie winy to nie zyskasz nic. Dziewczyna tylko
                  się odsunie.
                  W październiku będziesz miał dużo zajęć i mniej czasu na myślenie.
                  Boli, bo myslałeś, że jesteś wyjątkowy a okazało się, że można na Twoim miejscu
                  postawić kogoś innego i też będzie ok.
                  Zresztą motywacji nie znasz. Dziewczyna może umawiać się z kimś kto akurat jest
                  pod ręką, żeby nie czuć się gorsza, porzucona, samotna (sposób na
                  dowartościowanie i poprawienie samopoczucia), żeby nie było głupio przed
                  koleżankami.
                  • pear11 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 10:28
                    wniosek jest jeden.mialem naprawde wspaniala dziewczyne ktora oddala mi wszytsko co miala.przez dwa lata ponad.a ja nie widzialem nic poza wlasna dupa.i naprawde nie docenialem tego a czasami bylem dla niej taki niedobry...no i teraz mam,chcialoby si epowiedziec na co zasluzylem...wiec jesli szukac winy,takiej naprawde u podstaw,to z pewnoscia lezy ona po mojej stronie...najgorsze jest to,ze ten egoizm ktory nas zniszczyl,moj egoizm,nawet teraz we mnie jest,bo gdyby nagle sie okazalo(hipotetycznie) ze mamy jednak jeszcze sprobowac,to wiem ze bardzo trudno przyszloby mi pogodzenie sie z tym,wybaczenie...i znow bym ja meczyl...
                    • ewcia_36 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 10:36
                      Ale co Ty jej masz wybaczyc!!!!!!!!!!!Przeciez nie jestescie razem a ona zeby
                      nie myslec o tobie po prostu uciekla do innego.Jesli ci na niej bardzo zalezy to
                      porozmawiajcie ze soba szczerze i powiedz jej o swojch uczuciach byc moze
                      jeszcze nic straconego.Pozdrawiam
                      • pear11 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 10:42
                        no dobrze,moze wybaczyc to nei jest najszczesliwsze slowo..pogodzic..trudno mi pogodzic sie juz z tym ze ktos inny mogl ja pociagnac nie wspomniawszy juz o tych pocalunkach.wiem ze zaraz powiecie ze to typowe samcze podejscie itd,ale tak po prostu czuje..chocbym nie wiem co madrego i logicznego mowil na ten temat czy sluchal..o ile bylbym szczesliwszym czlowiekiem gdybym mogl ot tak zmieniac uczucia swoje..a moze wcale nei szczesliwszym...poza tym ja czuje sie oszukanym przez to ze dotad myslalem ze jesli sie mowi ze sie kogos kocha to pewne zachowania sa wykluczane...i nie chodzi mi o to zeby zaden facet jej juz nie dotknal czy cos,tylko tydzien po tym jak ona mowi mi cos takiego??oczekujac mimo wszytsko odpowiedzi na moje watpiwosci dotyczace uczuc w obec niej??i kiedy ja juz jej wczorja powiedzialem ze jest jednak cos we mnie to dostalem odpowiedz....rowniez pozdrawiam
                        • vigue Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 11:24
                          Dziwny jestes pear11. Rozeszliscie sie a tobie teraz zal d.up.e sciska. Zajmij
                          sie jakimis pozytecznymi sprawami zamiast lasce zatruwac zycie. Jak czytam ze
                          juz zrobiles jej "lekkie" sceny to mi sie robi niedobrze. Trzeba bylo sie
                          starac kiedy byl na to czas a nie teraz rozdrapywac rany.

                          Dziewczyna dawno to juz zrozumiala a do ciebie chyba cos nie dociera. Juz nie
                          jestescie razem, to koniec, game over, the end..... Daj jej normalnie zyc.

                          Konkludujac:
                          To co robisz niejest normalne.
                          • pear11 Re: czy to jest normalne? 26.08.05, 11:27
                            tak jakby to bylo takie wszytsko jasne od poczatku i proste......w kazdym razie dzieki i za ta opinie...
                            • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 00:38
                              to znow ja....teraz to juz w ogole pewnie niektorzy z Was pomysla ze ze mna naprawde jest cos nie tak..ale do rzeczy...sytuacja dalej sie rozwija w taki sposob, ze nie moge bez niej zyc...zaluje ze bylem na tyle glupi zeby sobie z tego nie zdac sprawy bez tych watpliwosci...ona nie chce juz slyszec o koljenej szansie...twierdzi teraz nagle ze juz mnie nie kocha(przez 2 ttgodnie sie jej odmienilo?),ze nie mam jej macic w glowie i w ogole mam sie odczepic...ale przez te wydarzenia moja milosc do niej dojrzala i stalem sie jej bardziej swiadomy niz kiedykolwiek...znow zaczynam widzec najwazniejsze rzeczy, jej dobro, i to chcialbym jej dac bedac przy niej..odnosze wrazenie ze ona specjalnie trzyma sie tego facecika aby sie nie zlamac..albowiem nic powaznego do niego nadal nie poczula...naprawde kocham ja bardzo,jestem swiadom popelnionych bledow,moich,i nie obchodzi mnie to juz tak bardzo ze on sie na chwile(mam nadzieje) pojawil...chce tylko z nia byc...zgodzila sie ze mna spotkac...powiedzcie mi,mam jakakowliek szanse?jak to zrobic by mi uwerzyla,zaufala moim slowom,ze zorzummialem swoje bledy i mam pelna dojrzala swiadomosc moich uczuc do niej...tak bardzo ja kocham..
                              • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 00:55
                                Jeśli powiedziała ci że cię nie kocha to nie wiem czy możesz coś zrobić
                                • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 01:00
                                  znam ja na tyle ze wiem ze w pewnysh sytuacjach jest w stanie powiedziec wszytsko zebym tylko odpuscil..juz mi nawet powiedziala ze z nim spala i sama pozniej przyznala ze to po to bym sie zniechecil...naprawde czasem bylem dla niej na tyle niedobry ze do tego doszlo:((bylismy ze soba 2 i pol roku,a dwa tygodnie temu jeszcze twierdzila ze kocha...czy to tak latwo mija??chyba ze to po prostu moja interpretacja,ktora pozwala mi miec nadzieje...
                                  • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 01:07
                                    Z dziewczynami różnie to bywa, nie wiem co mam ci doradzić bo jej nie znam, ja
                                    np.czasem mówie nie ale myśle tak po to tylko żeby facet troche bardziej się
                                    starał, będzie bodrze, nie łam się
                                    • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 01:19
                                      dziekuje Ci...chyba nie tylko Ty tak masz;)bede walczyl...chce zrobic wszystko co moge by ja odzyskac...jesli sie nie uda,bedzie bardzo bolec...ale o wiele bardziej zaboli swaidomosc ze nie zrobilem wszytskiego...wiem ze w takich chwilach to normalne pewnie ze sie mysli ze nikogo drugiego takiego nie ma na swiecie..ale ja w to wierze..ona jest moim Cudem ktorego nie umialem docenic:((
                                      • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 01:29
                                        Ja nie wiem jak to się dzieje że faceci doceniają swoje kobiety dopiero jak je
                                        tracą, ale życze ci powodzenia, daj znać jak coś cię wyjaśni
                                        • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 01:34
                                          fakt,moc sie cofnac w czasie z dzisiejsza swiadomoscia...i nie narobic tych bledow i docenic zawczasu..no w srode sie wyjasni raczej bo sie spotykamy,dotad komunikowalismy sie tylko za posrednictwem gg od czasu zerwania a to tez moze byc zupelnie inaczej(mam nadzieje ze lepiej dla zwiazku,czy szansy..)kiedy porozmawiamy na zywo...jeszcze raz dziekuje...
                                          • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 01:45
                                            Proszę bardzo, tylko nie naciskaj za bardzo bo ją sam zniechęcisz, sam przecież
                                            pisałeś że nie byłeś dla niej za dobry, a ona napewno nie uwierzy od razu w
                                            twoją przemiane
                                            • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 01:58
                                              tak wiem o tym...tyle ze problemjesttego typu,ze tamten koles jest coraz blizej jej...:(ona sama mi mowila ze to sie rozwija i ona tego nie przyspiesza ale tez nie powstrzymuje...boje sie ze nie mam za duzo czasu...
                                              • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 02:14
                                                Na pewne sprawy nie mamy wpływu albo już nie mamy, może ona ci o tym mówi żeby
                                                celowo wzbudzić w tobie zazdrość bo widzi ze nagle zacząłeś bardziej się o nią
                                                starać i zabiegać i taka reakcja jej się podoba po tym jaki dla niej byłeś więc
                                                musisz być teraz cierpliwy
                                                • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 02:24
                                                  chcialbym aby tak bylo:((ale niestety..to bardziej jest tak,ze ona widzi w tym mozliwosc ode mnie uwolnic.to brzmi okrutnie,ale taka jest prawda.to ze on jest, pozwala konsekwentnie odmawiac mi szansy..po prostu ma dla siebie alternatywe,inaczej juz dawno by do mnie wrocila..poza tym on ja pociaga jak mi powiedziala i pierwsze jakies delikatne pocalunki,dotykanie juz maja za soba...o ile nie wiecej..moge czekac na nia i rok,byc cierpliwym,ale nie wiem czy bede w stanie jesli ona przekroczy z nim pewna granice..to co juz sie dzieje mniebardzo boli,ale wiem ze bylbym w stanie to zaakceptowac i oddzielic od tego..nie wiem czy dlabym rade cos wiecej...
                                                  • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 02:28
                                                    Nie pozostaje ci nic innego jak czekać do środy, nie myśl tyle o tym bo
                                                    oszalejesz
                                                  • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 02:31
                                                    no wlasnie...moge jedynie sie glowic jak w 3 godziny(tyle czasu wyznaczyla na spotkanie)przekonac ja ze cos sie w tej zakutej pale ruszylo...
                                                  • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 02:36
                                                    dasz sobie rade, tylko jak już pisałam wcześniej nie naciskaj, niech ona to
                                                    sobie wszystko przemyśli i poukłada, bo jak coś odwalisz to wiesz gdzie ona
                                                    pobiegnie
                                                  • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 02:39
                                                    zobaczymy...miejmy nadzieje ze sie uda..powiem jej po prostu co czuje,co mysle...dlaczego...albo woz albo przewoz...tak fajnie byloby miec ja teraz tutaj przy sobie,i zasnac tulac jej glowke...nie martwic sie tym wszystkim...to nie,zachcialo mi sie watpliwosci..ech szkoda gadac jaki czlowiek(facet??)potrafi by czasem glupi..
                                                  • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 02:46
                                                    oj potrafi, potrafi
                                                    ja to już zmykam spać, a ty nie zamartwiaj się tak bo i tak nic ci to nie da
                                                    dobranoc
                                                  • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 02:51
                                                    ja tez juz ide...dziekuje,bardzo pomogly mi Twoje slowa..boje sie tego spotkania a wlasciwie jego przebiegu i efektu...ale jesli nie sprobuje bede zalowal do konca zycia moze...jakbym mial jeszcze jakis pytania i watpliwosci a Ty mialabys chwile czasu i checi,to byloby mi milo gdybys podzielila sie swymi uwagami:)dobranoc
                                                  • teofilka Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 14:34
                                                    Oj, jak czytam Twoje wypowiedzi, to aż mi się ręce pocą ze zdenerwowania.
                                                    Bynajmniej nie dlatego, ze piszesz jakies bzdury czy coś w tym rodzaju, ale
                                                    dlatego, ze przeżyłam dokładnie taką samą sytuację, ale mój punkt widzenia może
                                                    raczej pzypominać sytuację Twojej BYŁEJ dziewczyny.

                                                    otóż, byłam z pewnym facetem pewien czas (nieważne jaki, dość długo), ale był
                                                    dokładnie taki, kal Ty opisujesz siebie - widział tylko własną dupę. uważał, ze
                                                    skoro już jestem jego to nic nie musi: chodzić ze mną na kawę, do kina czy
                                                    gdziekolwiek, nie wspominając o tym, że nigdy za mnie nie zapłacił. Nie
                                                    chciałabym, aby to zabrzmiało, jakbym była chciwa, ale pewne gesty się
                                                    liczą...wiadomo. a ona raz mnie zaprosił do kina w ramach niespodzianki, a potem
                                                    przed wyjściem poprosił mnie o pieniądze na bilet, żeby sobie kasjerka nie
                                                    pomyślała, że sama za siebie płacę...

                                                    to tytułem wprowadzenia w sytuację. szerzej, gdybyś chciał, najwyżej mejlem. TO
                                                    THE POINT:
                                                    rozstaliśmy się oczywiście, starałam się żeby było delikatnie i kulturalnie,
                                                    ale definitywnie.
                                                    A potem zaczął do mnie pisać na gg, zaczynając w miłych słowach, "zostańm,y
                                                    przyjaciółmi etc", poczym przechodząc do opie..nia mnie i robienia mi dzikich
                                                    awantur, po których czułam się całkowicie upokorzona.
                                                    postanowiłam z nim ni rozmawiać i nigdy się z nim nie widywać. w ciągu 2 tygodni
                                                    od rozstania, kiedy jeszcze myślałam, ze coś do niego czuję, znienawidziłam go
                                                    bardziej niż kogokolwiek na świecie.
                                                    od rozstania minął rok, a on nadal mnie nęka, pisze mejle z prośbą o spotkanie
                                                    "porozmawiajmy, zachowujmy się jak dorośli" - to pisze najbardziej niedojrzały
                                                    i egoistyczny człowiek, jakiego znam.
                                                    jestem szczęśliwa z kimś innym, juz od pewnego czasu, ale ciągle W KOSZMARACH
                                                    powraca tamten facet.
                                                    Dlatego chciałabym CIę przestrzec i udzielić kilku rad...
                                                    1. jeśli naprawdę Ci na niej zalezy i coś do niej czujesz, daj jej spokój. Wiem,
                                                    że to brzmi strasznie "ostatecznie", ale niestety to jedyna droga do tego, zeby
                                                    Cię nie znienawidziła.

                                                    2. nikt nie zmienia się ot tak w ciągu tygodnia czy dwóch ze świni w księcia. To
                                                    tylko urażona duma. Wszystko złudzenia... i zazdrość.

                                                    3. Opamiętaj się, cierp, ale we własnym zakresie. nie wciągaj jej w to
                                                    cierpienie, bo staniesz się jej koszmarem.

                                                    4. dziwię się w ogóle, ze zgodziła się na spotkanie, znaczy to chyba, że nie
                                                    zalazłeś jej za skórę tak, jak tamten facet mnie, ale nie obiecywałabym sobie
                                                    NICZEGO po tym spotkaniu. Może ona po rpstu chce ostatecznie rozliczyć się z
                                                    przeszłością... Bo tym prawdopodobnie dla niej teraz jesteś: przeszłością.

                                                    5. ne rozmawiajcie na gg. to największe źródło nieporozumień, jakie zna świat.


                                                    pozdrawiam Cię serdecznie i naprawdę mam nadzieję, że nie będziesz długo
                                                    cierpiał, znajdziesz inna dziewczynę, przy której będziesz mógł skorzystać z
                                                    nauki, jaką Ci przyniósł poprzedni błąd i będziesz szczęśliwy. I Twoja była
                                                    dziewczyna też będzie szczęśliwa mogą ułożyć sobie życie z kimś innym.
                              • vigue Re: czy to jest normalne? 31.08.05, 22:54
                                pear11 napisał:

                                > ie...twierdzi teraz nagle ze juz mnie nie kocha(przez 2 ttgodnie sie jej
                                odmienilo?),[...]
                                > ale przez te w
                                > ydarzenia moja milosc do niej dojrzala i stalem sie jej bardziej swiadomy niz
                                kiedykolwiek

                                to co.. ona nie mogla sie odkochac, a ty mogles nagle zrozumiec wszystko i stac
                                sie bardziej swiadomy?? w 2 tygodnie?? :) nie zartuj.

                                nie masz szansy. nic nie zrozumiales. to koniec ale nadal to do Ciebie nie
                                dociera...podobno 40% facetow nie rozumie kiedy jest koniec zwiazku.
                                nie masz szans, zgodzila sie na spotkanie bo ja zameczasz. daje Ci do
                                zrozumienia zebys ja zostawil w spokoju, nawet klamie w tym celu jak sam
                                napisales. wiec wyciagnij wnioski.

                                mysle ze Twoj problem wynika z tego ze ona sobie kogos znalazla :) meczy Cie
                                to :) teraz Ci sie wlaczyl rywalizator heheh tak bywa.. ale to na nic. daj
                                sobie spokoj.
                              • tereskab Re: czy to jest normalne? 03.09.05, 21:06
                                dzieciaki ,ale Wj jesteście niedojrzali. Jak czytam te posty ,to mam wrażenie
                                jakbym czytała miłosne hoistoryjki pisane przez
                                gimnazjalistki...sorry....dorośniesz ,przejdzie ci
    • heureka7 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 14:11
      odkrywam coraz czesciej, ze wiekszosc facetow tak wlasnie reaguje po rozstaniu z
      kobieta. takze w sytuacji, gdy to oni sami zadecydowali o zakonczeniu zwiazku!
      (nadal) traktuja "odrzucona ex" jak swoja wlasnosc, sa zdolowani i zazrosni (bo
      milego mebelka, mimo ze od jakiegos czasu zaczal zawadzac oraz kluc w oczy,
      jakos dziwnie zabraklo - i zlosc bierze, ze ktos inny z niego korzysta...)
      • vigue Re: czy to jest normalne? 31.08.05, 22:56
        heureka7 napisała:

        > odkrywam coraz czesciej, ze wiekszosc facetow tak wlasnie reaguje po
        rozstaniu
        > z
        > kobieta. takze w sytuacji, gdy to oni sami zadecydowali o zakonczeniu zwiazku!
        > (nadal) traktuja "odrzucona ex" jak swoja wlasnosc, sa zdolowani i zazrosni

        zgadzam sie w 100% :)
    • lilarose Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 15:49
      Czy uważasz, że twoja była dziewczyna powinna sie pogrążyć w wiecznej żałobie z
      powodu waszego rozstania? A jesli tak to ile twoim zdaniem powinna trwac taka
      żałoba? Rok, dwa, całe życie? Coś mi się zdaje, że to nie jest kwestia uczuć,
      lecz urażonej ambicji...Jesli naprawde ja cenisz, lubisz, zalezy ci na niej
      jako na czlowieku, daj jej sobie ułożyc życie na nowo! Nie ułatwiasz jej tego
      wcale robiąc wymówki, brużdżąc, ingerując w jej nowy związek. Takie zabiegi nie
      prowadzą do niczego pozytywnego. Nawet jesli się złamie i rozstanie z tym
      gościem, to przeciez i tak do siebie nie wrócicie, bo ty nie bedziesz mógł jej
      tego zapomnieć...błędne koło! Nie bądź toksycznym eks, okaż takt i wycofaj sie
      z jej życia. W przeciwnym razie mozecie się znienawidzieć.
      • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 15:57
        dlaczego uwazasz ze nie wrocimy do siebie?ze ja tego nie bede mogl zapomniec?ona jeszcze z nim nie jest i wcale nie chce.on jest dla niej kims kto pojawil sie w momencie kiedy jej bylo bardzo przykro naprawde bardzo z powodu moich watpliwosci..kiedy ona nie chciala siedziec w domu i o tym rozmyslac..najwieksza milosc polega na wybaczaniu,i ja naprawde sie boje,wiem ze moze juz sie nie da nic zrobic.nie mam zamiaru naciskac jej i meczyc.ale wiem ze jesli dane by mi bylo miec kolejna szanse,to stanalbym na glowie i zupelnie wymazal wlasne ja zeby tylko ona byla ze mna szczesliwa..
        • teofilka Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 16:48
          miłość nie polega na wybaczaniu, tylko na wzajemnym szacunku. Czyli takim
          rozwiązywaniu spraw, żeby nie było czego wybaczać.
          Widać, ze jestes coraz bardziej zacięty. Ten drugi to nie mężczyzna, tylko
          "facecik", a ona go nie może kochać ani nawet lubić, bo przecież kocha tylko
          Ciebie - wspaniałego, jedynego w swoim rodzaju...niereformowalnego egoistę.
          Chyba jesteś tak samo beznadziejnym przypadkiem, jak mój eks... Boże!
          zastanawiam się, czy nie jesteście jednym i tym samym facetem. Mam deja vu...
          • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 17:11
            na szacunku,zgodze sie z tym.ale uwazam rowniez ze na wybaczaniu.czasem wlasnie najbardziej rania sie ci,ktorzy sa dla siebie najblizsi.mimo,ze brzmi to smutno, czy wrecz paradoksalnie..bardzo chcialbym aby ona mnie kochala..chcialbym miec te pewnosc..o to co ona czuje wzgledem niego i kim on jak na razie dla niej jest wiem niejako od niej samej..nie wymyslam tego by czuc sie lepiej samemu czy dawac sobie nadzieje..milosc poleg takze na tym by dostrzec swoje bledy,swoje wady i starac sie je zmienic wlasnie dla tej ejdynej osoby...czasem niestety musis sie stac cos naprawde smutnego by pewne rzeczy mozna sobie bylo uswiadomic..i fakt jestem wlasnie wstretnym egoista,to spowodowalo ze jestem w tymmiejscu w ktorymjestem...kazdy egoista w ostatecznym rozrachunku zawsze najabrdziej krzywdzi siebie..ale mam nadzieje ze nie niereformowalnym,i ze bez wzgledu na to czy uda mi sie ja odzyskac czy nie,wyciagne z tego choc taki pozytyw..i chyba nie jestem ta sama osoba co Twoj eks..przypuszczam ze takich glupkow duzo chodzi po swiecie...zycze szczescia
            • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 20:16
              dziewczyny mają dużo racji
              • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 20:58
                no to co,mam odpuscic?:(((dac juz sobie i jej spokoj i zaczac zapominac?
                • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 21:32
                  Nie chce cię zniechęcać, jutro może się wszyskto wyjaśni
                  • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 21:45
                    szczerze mowiac coraz czarniej to widze...no trudno..tak wyjasni sie z pewnoscia..tak bym chcial o tym wszytskim opowiedziec...tyle rzeczy z tym zwiazanych...ech,czlowiek jak przychodzi co do czego to mimo ze ma wokol pelno ludzi to i tak czuje sie sam..
                    • anetta101 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 21:56
                      tak to już jest, dobrze jest się komuś wygadać ale niestety cierpieć musisz sam
                      i wiesz co, myśle że każdy powiniem przeżyć coś takiego, bo pózniej bardziej
                      doceniamy ludzi których mamy obok siebie
                      • pear11 Re: czy to jest normalne? 30.08.05, 22:36
                        najdziwniejsze jest to ze mam takie przyplywy....raz mi sie wydaje ze no tak smutno co prawda ale cokolwiek sie nie wydarzy jutro,bede wiedzial juz na pewno na czym stoje (rozmowy powazne na gg-nigdy wiecej),i poradze sobie predzej lub pozniej z tym co mi bedzie dane..a czasami znowu nadejdzie fala takiego smutku,ze nawet oddychac sie nie chce...nie mowiac juz o widokach na przyszlosc..przez tydzien schudlem niemal 5kg...super dieta nie ma co...
            • teofilka Re: czy to jest normalne? 31.08.05, 12:23
              No cóż, widzę, że w przeciwieństwie do niektórych, Ty jesteś przynajmniej
              świadom swojego egoizmu. To chyba dobrze rokuje na przyszłość. Wątpię, że gdyby
              Twoj abyła dziewczyna naprawde Cię kochała to by odeszła i prowadzała się z
              innym, ale kto wie... Może chciała Ci pokazać, że nie masz jej bezwarunkowo i na
              zawsze. I udało się jej.A Ty możesz to wykorzystać teraz, próbująć ją odzyskać,
              albo w przyszłości, nie raniąc innej.

              powodzenia i trzymam kciuki. na prawdę.
    • diabel-tasmanski rogacz 30.08.05, 22:30
      • anetta101 Re: rogacz 30.08.05, 23:03
        tak nie można, cokolwiek się nie wydarzy trzeba zyć dalej
        moje motto; Jeśli masz problem który da się rozwiązać to nie masz się czym
        przejmować, a jeśli masz problem którego nie da się rozwiązać to tym bardziej
        nie masz cię czym przejmować
        • pear11 Re: rogacz 30.08.05, 23:23
          wiadomo.ja sam umiem sobie znalezc milion logicznych wytlumaczen ktore normalnie na chlodno sa niezaprzeczalne...i sam bym pewnie mowil je komus kto mialby taka sytuacje..tyle ze w pewnym momenice gdy uslyszy sie jakas piosenke,zeboaczy jakies miejsce cos sobie przypomni,to wsyztsko bierze w leb...i sa tylko uczucia rozum sie wylacza...zastanawiam sie czy zawsze tak bedzie ze pewne piosenki czy nawet wykonawcy,pewne slowa,to jak na nia mowilembedzie juz zawsze jakby tabu...smutno mi jak mysle ze nie nazwe kogos w jakis sposob..tak jak na nia mowilem..
          • anetta101 Re: rogacz 30.08.05, 23:25
            nie rozpaczaj na zapas:)))
            • pear11 Re: rogacz 30.08.05, 23:30
              to fakt:)tworze nie wiadomo co a rzeczywistosc moze przyniesc rozwiazanie jakiego wcale nawet sobie nie wyobrazam.tak czy owak kiedys bedzie dobrze.kwestia tylko kiedy..bez wzgledu na to co sie jutro wydarzy,najwazniejsze jest wyniesc z tego nauke ktora nie pozwoli juz popelnic tego bledu...
              • anetta101 Re: rogacz 30.08.05, 23:32
                dokładnie tak jak piszesz:)))
                • pear11 Re: rogacz 30.08.05, 23:36
                  teraz jeszcze istotne by slowa zamienily sie w czyny...walka z egoizmem(bo generalnie on jest sprawca calego zla)nie jest latwa...ale tym razem musi sie udac..by nastepnej osobie ktora bedzie przy mnie(albo moze nie nastepnej tylko tej samej..) dac jak najwiecej siebie...i docenic to co ona daje..nie tylko brac i jeszcze tego nie doceniac..
                  • anetta101 Re: rogacz 30.08.05, 23:38
                    jak to człowiek uczy się na błędach
                    • pear11 Re: rogacz 30.08.05, 23:39
                      szkoda,ze taki madry nie jest zanim je popelni..albo nawet jest ale popelnia je i tak tak dlugo az naprawde stanie sie cos smutnego..
                      • anetta101 Re: rogacz 30.08.05, 23:46
                        takie jest życie, nie zawsze jest kolorowo, musisz nauczyć się też radzić sobie
                        z takimi problemami
                        • pear11 Re: rogacz 30.08.05, 23:51
                          no wiadomo.co mnie nie zniszczy uczyni mnie mocniejszym;)...tylko zeby mnie nei zniszczylo..naprawde ciekawy koniec wakacji nie ma co...
                          • anetta101 Re: rogacz 30.08.05, 23:59
                            wez się w garść, koniec użalania się nad sobą, jeszcze nic się nie wyjaśniło a
                            ty już dramatyzujesz, może się okazać że nie potrzebnie
                            • pear11 Re: rogacz 31.08.05, 00:09
                              no zobaczymy jutro.i tak w sumie jak tak patrze na to to czuje sie lepiej niz 2-3 dni temu.mimo ze jestem niejako zawieszony w prozni..jutro sie wszytsko okaze..ale jakos naprawde mi teraz lepiej..zapewne takze dzieki tym forumowym konwersacjom z Toba:)
                              • anetta101 Re: rogacz 31.08.05, 00:20
                                no, głowa do góry, zabierz ją jutro w jakieś spokojne miejsce gdzie bedziecie
                                mogli sobie pogadać, nie rób jej wyrzutów ani uwag, niech dziewczyna nie czuje
                                presji z twojej strony, napewno nie uwierzy że zmieniłeś sie w ciągu paru dni
                                więc tym bardziej będzie ci trudno jej to udowodnić, nic na siłe, ona musi sama
                                się o tym przekonać i napewno nie nastąpi to po jednym spotkaniu więc jeszcze
                                dużo wysiłku przed tobą
                                • pear11 Re: rogacz 31.08.05, 00:28
                                  to fakt zupelnienie nie wiem czego mam oczekiwac.poza tym ze ona na pewno sie okresli czy w ogole cokolwiek sobie jeszcze wyobraza czy nie.przez gg definitywnie zaprzeczala.ale chce po prostu z nia normalnie pogadac.no i jest tez kwestia ze to moze wymagac czasu ode mnie i spotkan(jesli bedzie chciala sie spotykac),tyle ze nie wiadomo na ile oni sie zbliza w tym czasie do siebie...zdaje sie ze o tym juz pisalem..bo po przekorczeniu pewnej granicy nie wiem czy bedzie sens wchodzic miedzy nich.raz,choc z zalem, ale przyznaje ze moze z nim bedzie szczesliwsza(niz mna-egoista jak dotad),a dwa,choc to moze jakas dziwna meska duma czy co,trudno by mi bylo akceptowac jesli oni by sie posuneli w kontaktach fizycznych dalej...mimo ze wiem ze nie ma ona teraz wobec mnie zadnych zobowiazan,zadnej lojalnosci to naprawde ciezko by to bylo..a nie chcialbym byc z nia i robic jej o to wyrzutow lub dusic to w sobie bo to przedzej czy pozniej mogloby zaczac psuc wszytsko znowu..
                                  • anetta101 Re: rogacz 31.08.05, 00:33
                                    nie rozumiem co definitywnie zaprzeczała???
                                    • pear11 Re: rogacz 31.08.05, 00:34
                                      no ze nie wierzy w ta poprawe i ze mogloby teraz nam sie udac...
                                      • anetta101 Re: rogacz 31.08.05, 00:44
                                        wcale jej się nie dziwie, bo ja do końca też nie wierze w takie przemiany,sam
                                        pisałeś ze nie wiesz jak zareagujesz jeśli między nimi do czegoś doszło, jeśli
                                        masz jej to wypominać to nie ma to sensu
                                        • pear11 Re: rogacz 31.08.05, 00:49
                                          wiem na ile doszlo jak dotad.i juz mi sie to bardzo nie podoba(a komu by sie spodobalo)ale wiem ze dalbym z tym rade...w koncu mam dawac nie ciagle brac...i zgadzam sie jesli mam znow jej zycie zatruwac bo z czyms sie nie moge pogodzic to nie ma sensu.dlatego mowielm ze nie wiem czy sie odwaze jesli przekrocza jakas granice..zreszta...jutro juz bede bogatszy o wiedze...teraz juz ide spac...cokowliek sie wydarzy,pewnie cos tu napisze...wiec jakby co bedziesz mnie podtrzymywac na duchu;)dobrej nocy
                                          • anetta101 Re: rogacz 31.08.05, 00:51
                                            pisz koniecznie jak ci poszło, dobranoc
                                          • teofilka Re: rogacz 31.08.05, 12:32
                                            w sumie to zaczynasz całkiem mądrze gadać;)Ale ja bym radziła nie interesowac
                                            się za bardzo, do czego już doszło, a do czego nie, na jakim etapie jest ich
                                            związek itd. to jest chore. Jakby jakiś mój były dociekał, czy kocham się ze
                                            swoim chłopakiem lub czy dotykał mnie tu i tam, to bym mu powiedziała: nie Twój
                                            zasrany interes, spier...

                                            Bo to rzeczywiście nie jest już Twój interes. Teraz możesz tylko wyrażać skruchę
                                            i liczyc na jej przychylność.

                                            I jak mówiłam wcześniej, zlituj się i nie bądź nachalny, jeśli odmówi. Lepiej
                                            niech ma miłe wspomnienia myśląc o Tobie, niz żeby Cię nienawidziła.

                                            pozdrawiam
                                            • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 00:16
                                              no i moze madrze...ale duzo za pozno...to byloby na tyle:((((((((((((((odchodze w niebyt..
                                              • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 00:19
                                                co się stało??????????????????????
                                                • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 00:25
                                                  spedzilismy naprawde urocza chwile,3 godziny..caly ten czas byl dla mnie uswiadamianiem dlaczego wlasnie ja tak bardzo kocham...kazdy jej gest...oraz uswiadamianiem ze nic juz z tego.. a na pewno nie teraz..
                                                  • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 00:28
                                                    podała jakieś powody????
                                                  • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 00:35
                                                    rozmawialsimy o tym wszytskim i powiedziala mi ze nie jset z nim ze wcale nie jest pewna czy chce ze on sie rozpedza co ja wkurzylo wiec w koncu mu poweidzala ze moze sie zdarzyc ze wroci kiedys do mnie i zeby wtedy on nie mowil jaka to jest zla..i przyznala mi racje ze on daje jej sile ktora powstrzymuje ja przed daniem mi szansy.mowila takze o tym,ze wcale nie czuje sie teraz dobrze i sama nie wie czego chce..wie czego nie chce-byc ze mna.generalnie wymienila kilka powodow.po pierwsze boi sie ze zmiany we mnie zaszly tylko na chwile i nie chce czekac kiedy nadejdzie dzien ze znow bede niedobry..nie chce sie tego bac..po drugie nie chce skrzywdzic tego goscia..nie wie jak mialaby mu teraz powiedziec to ze chce jednak sprobowac byc ze mna(dziwne w kontekscie tego powyzej no ale...)a co najwazniejsze twardo twierdzi ze mnie juz nie kocha...
                                                  • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 00:46
                                                    przykro mi,że tak wyszło, nie chce cie tu pocieszać na siłe bo wiem co
                                                    przeżywasz,w takich sytuacjach stajemy się bezsilni
                                                  • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 00:51
                                                    wiele rzeczy w tych jej wypowiedziach jest dla mnie niepwenych jakby ona sama sie do tego przkonywala..ale trduno..nie bede juz sie doszukiwal czy przekonywal..jesli zmieni zdanie to pewnie mi powie..na razie mi nie w glowie ktokolwiek inny....nie jest mijakos bardzo zle teraz,pewnie to nadejdzie...w tej sytuacji mam mozliwosc wyjazdu na rok z kraju..chyba skorzystam...
                                                  • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 00:57
                                                    najważniejsze żebyś się czymś zajął, napewno nie będzie ci łatwo nie myśleć o
                                                    tym wszystkim ale MUSISZ się wziąć w garść
                                                  • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 01:02
                                                    boje sie tylko zeby to sie nie zamienilo w beznadziejne oczekiwanie na cud..bo tojest chyba zle ze tli sie nadal we mnie nadzieja..to zatrzymuje czlowieka w miejscu..wiadomo ze sie czysm zajac...jutro rano np wstaje o 6ej zatem pora sie polozyc.dziekuje za slowa otuchy i dobranoc
                                                  • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 01:04
                                                    dobranoc, jakby co to pisz
                                                  • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 19:16
                                                    wiec jest jakby co-cholernie mi znow smutno...i pisanie chyba tego nie zmieni:(kurde jak strasznie mi jej brakuje...slucham jakichs melancholijnych piosenek...i juz naprawde mam wszytsko gdzies...jak teraz mysle jaki czasem bylem malostkowy,przejmowalem sie bzdurami..teraz chce tylko by ona przy mnie byla...przytulila...
                                                  • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 21:02
                                                    oj, teraz to za pózno na refleksje, co się stało to się nie odstanie i przestań
                                                    słuchć tych piosenek, idz gdzieś z kumplami, może oni poprawią ci humor
                                                  • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 21:49
                                                    i myslisz ze jak wiem ze za późno,na wszystko,nie tylko na refleksje,to mniej boli?jakoś dziś nie mam okazji wyjść..zresztą...takich z którymi chciałbym nie ma tutaj (tam gdzie teraz jestem)..i jakoś nawet nieszczególnie mam ochotę wychodzić....pozostaje mi jedynie to forum;) i Twoje komentarze...głupie jest to,że naprawde nie wiem na co sie decydowac,tzn czy walczyć(oczywiście nic na siłę ani nachalnie,delikatnie i tak jak najlepiej umiem) bo jeszcze sie łudzę i widzę momentami jakąś nadzieję,czy odpuścić zupełnie i koncentrować się na tym by jak najszybciej się z tym pogodzić...jak już mówiłem takie zawieszenie jest najgorsze,bo czekając na coś co nigdy może nie nastąpić,mogę stracić coś co jeszcze przede mną......a tęsknie coraz mocniej...i to nie jakby to już był koniec tylko jakby ona gdzieś daleko wyjechała..
                                                  • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 22:06
                                                    ja nie wiem co masz zrobić w takiej sytuacji, czekać, walczyć czy się poddać,
                                                    czas pokaże,nie będziesz cierpiał przecież całe życie, nawet jeśli nie
                                                    będziecie razem kiedyś przestanie cię to tak boleć, na razie daj jej spokój,
                                                    pomyśl że może ona właśnie tego potrzebuje a ty nasiskając tylko ją do siebie
                                                    jeszcze bardziej zrazisz
                                                  • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 22:20
                                                    w tej chwili wlasnie tak mysle o tym...dam jej spokoj,zobaczymy jak to sie potoczy...to smieszne ale wlasnie teraz mam mysli takie,ze wlasnie bede cierpial,bo nikt nie bedzie taki jak ona..
                                                  • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 22:32
                                                    no niestety, nie ma dwóch takich samych osób na świecie,prędzej czy pózniej
                                                    będziesz musiał się z tym pogodzić, co się stało to się nie odstanie a zyć
                                                    trzeba dalej bez względu na wszystko
                                                  • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 22:38
                                                    wydaje mi sie ze pozniej..zreszta nigdy nic nie wiadomo...w moim najblizszym otoczeniu jest przyklad,w ktorym ludzie byli ze soba,rozstali sie,po 3 latach przypadkowo sie spotkali na ulicy,weszli na kawe...a dzis sa malzenstwem i maja cudowna coreczke....choc oczywiscie nie mozna zyc zakladajac ze i mnie musi cos takiego spotkac i czekac na to..moze ,choc brzmi to nie prawdopodobnie na razie dla mnie,spotkam kogos z kim bede szczesliwszy...mam nadzieje ze to nie jest obrzydliwe ze tak mysle:(
                                                  • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 22:49
                                                    jeszcze całe życie przed tobą, nie wiesz co cię spokta za tydzień, miesiąc,
                                                    rok,nie ty jeden rozstałeś się z dziewczyną, już taki nasz los, czasen jesteśmy
                                                    szczęśliwi a czasem cierpimy,musi tak być
                                                  • pear11 Re: rogacz 01.09.05, 22:58
                                                    no i tylko takie myslenie teoretycznie powinno mi zaprzatc glowe..ale jednak tesknie i pewnie tesknic bede...ide ju zspac tylko to mi pozostalo
                                                    papa
                                                  • anetta101 Re: rogacz 01.09.05, 23:05
                                                    papa
    • stabiloboss4 to jest normalne 02.09.05, 09:39
      Drogi kolego, jak czytam twoje wpisy to aż robi mi się smutno! Niedawno sam
      znajdowałem się w podobnej sytuacji: zerwałem z dziewczyną a potem strasznie
      tego żałowałem. Z „zatrucia” jeszcze do końca się nie otrząsnąłem (pomału,
      pomału.. :)) ale z tej historii wyciągnąłem m.in. taki wniosek: nie ma sensu
      starać się o utraconą na zawsze kobietę, bo ona i tak tego nie doceni, a jeśli
      tak, to będzie już za późno.. Aha i może jeszcze troszkę bardziej dołujący:
      dbaj zawczasu o to, co przynosi tobie szczęście..
      No ale zostawmy już te rozterki, w takiej sytuacji potrzebne jest przecież
      wsparcie, a więc głowa do góry, jak mówią co nie zabije, to wzmocni hehe Poza
      tym, tego kwiata jest pół świata, a nawet więcej (tam gdzie mieszkam stosunek
      45%m do 55%k. ) pozdrawiam
      • pear11 Re: to jest normalne 02.09.05, 23:06
        dziekuje za slowa otuchy..co do wnioskow,to ten o tym by dbac zawczasu juz wyciagnalem..chicalbym tylko wiedziec co masz konkretnie na mysli mowiac ze jak doceni to bedzie za pozno.czy opierasz to na wlasnym doswiadczeniu?bylbym wdzieczny gdybys napisal wiecej cos o tym...z gory dzieki.
        • baell Re: to jest normalne 03.09.05, 10:01
          Pear, pozdrawiam Cie serdecznie. Trzymaj sie. W przypadku stabiloboss moglo byc
          za pozno, w innym - niekoniecznie. Mysle, ze sam podejmiesz decyzje, na dany
          moment w Twojej ocenie wlasciwa, bo nikt nie zna lepiej Twojej sytuacji i
          uczuc. Czasem zycie tak boli, ze ciezko wytrzymac... Wiem, ze TY sobie
          poradzisz. Powodzenia.
          • pear11 Re: to jest normalne 03.09.05, 10:24
            naprawde bardzo Ci dziekuje...wszystkie tes slowa choc troszke zawsze podnosza mnie na duchu..z drugiej strony nie chce zeby to bylo teraz ludzenie sie i uganianie za czyms co jest nie do dogonienia..zeby nie bylo "pogonia za Amy"(jesli wiesz o czym mowie)...dzis sie obudzilem i znow mi smutno:(((i z kazdym dniem coraz bardziej mi jej brakuje..to sie zamienia w normalny fizyczny bol...
            • baell Re: to jest normalne 03.09.05, 11:18
              Znam ten fizyczny bol... Jesli uwazasz, ze warto i jest sens, to "zawalcz"
              jeszcze, pokazujac, ze zrozumiales i sie zmieniles - oczywiscie wymaga to
              czasu, by mogla sie o tym przekonac. Jesli nie, to odpusc sobie. Najgorsze
              chyba jest trwanie w zawieszeniu. A przede wszystkim po prostu zyj, rob cos.
              Wiem tez, ze latwiej jest mowic, czy wiedziec. Nikt Ci nie da gwarancji, ze
              Twoje starania ja przekonaja, Ty bedziesz tylko wiedzial, ze zrobiles wszystko,
              by jej nie stracic (czy odzyskac) i wtedy nie traktujesz tego jako strate
              czasu. Natomiast jesli uwazasz, ze mialaby to byc strata czasu, to nie ma
              sensu. W ten sposob kazdy nowy zwiazek, ktory zakonczy sie niepowodzeniem,
              nalezaloby uznac za strate czasu, czy w ogole nasze zycie w momencie, gdy nie
              osiagamy tego, do czego dazylismy. Ale staramy sie, czesc rzeczy wychodzi, a
              niektore nie i tak jest.
              • pear11 Re: to jest normalne 03.09.05, 13:27
                mysle dokladnie tak samo.zgadzam sie ze najgorsze jest zawieszenie,niepwenosc...ono nie pozwala dokonac zadnego kroku naprzod...a stanie w miejscu to najgorsze co moze byc..i na pewno nie uznalbym tego za strate czasu,majac swiadomosc ze zrobilem co moge..tyle ze tu dochodza takze problemy natury czysto "technicznej"ze sie tak wyraze,to znaczy jak ja przekonac ze ta zmiana to nie tylko slowa czy intencje skoro nie spedzamy juz czasu ze soba...no i dochodzi jeszcze element tego "trzeciego"...w poprzednich postach pisalem juz ze to ze ona sie opiera, wynika tez po czesci ze ma alternatywe w postaci wlasnie jego...
                poza tym mam pytanie,tylko prosze nie odbierz tego zle.czy moglibysmy przeniesc nasza dyskusje na tor nieco bardziej prywatny?chodzi mi o droge mailowa,adresy z "gazety"..z gory dziekuje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja