background3
23.08.05, 17:06
Znamy się półtora roku, dobrze rozumiemy.Dodam, ze ja jestem zajeta, on wolny
(i teraz i dzis).Od poczatku jasno okresliłam granice, wydawalo mi sie to
słuszne i uczciwe wobec nas dwojga. Mieszkamy i pracujemy ponad 500 km od
siebie, ale ja mam sprawy zawodowe w miescie, w kt on mieszka. Na poczatku
rzadko sie widywalismy, od ponad pół roku kontakty sie zaciesniaja.Sa
sytuacje, gdy mam wrazenie, ze to nie przyjazn tylko. Bo czy rozmawia sie z
kims codziennie, pisze i wysyła smsy non stop oraz planuje kolejne (np. 5 pod
rzad) weekendy swojej przyjaciółce w swoim towarzystwie.. Od kiedy powiedzial
mi, ze mnie pragnie, istotnie zaczelam o tym myslec.Ale mam watpliwoswci.
Słysze ostatnio o jakiejs pani, on sie mnie pyta o jakies rzeczy z nia
zwiazane,i nawet mnie to irytowac zaczyna. Poza tym,nie chce sie w to mieszac.
A zachowanie jego wzgledem mnie nie tylko sie nie zmienilo, ale wrecz
ewoluuje.. Ma potrzebe dotykania mnie, kładzenia rak na mojej rece, głaskania,
tulenia, zwracania sie pieszczotliwie, a jesli mam cos do zalatwienia, do
wyreczania mnie, zdejmowania mi z głowy spraw. Facet, z kt jeszcze jestem,
jeszcze nie ma zwiazku z ta sprawa,mam wrazenie, ze sie dusze i zbieram sily
na odejscie. Dodam, ze poza tymi gestami nic miedzy nami nie bylo. Rozmowa nie
dala nic - migal sie.Stad takie pytanie..