Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest?

02.09.05, 22:54
Mam 4 letniego syna no i niemeza a niestety miedzy panami mocno nie iskrzy :( w zwiazku z tym, ze
baaaaaardzo bym chciala ta sytuacje rozwiazac poki co bez radykalnych posuniec typu rozstanie
(szczesliwie sie nie tluka) prosze o wszelkie rady, sugestie badz tylko wspominki z bycia ojczymem,
pasierbem, mama ktora zafundowala swojemu dziecku ojczyma. Zeby bylo latwiej przenieslismy sie
do Francji bo niemaz francuz (ani slowa po polsku), dziecko jak najbardziej nasze rodzime polskie (
zaczyna mowic po francusku), ja z dzieckiem po polsku( maly jest, zeby mowy ojczystej nie
zapomnial), z ukochanym w jego jezyku, ewentualnie rozmowa mieszana ja jako tlumacz, no
czasami tez sami kilka zdan po francusku.....ale niestety bariera nie jest tylko jezyk.....Wdzieczna za
kazda wskazowke czekam z niecierpliwoscia.
    • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 02.09.05, 23:03
      mysle, ze to i inna mentalnosc i proba bycia ojcem dla nie swojego dziecka.Trudne i ciezko radzic.Przybliz nieco sytuacje.
      • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 02.09.05, 23:23
        hmmm...coz zdaje sie, ze on zwyczajnie nie akceptuje mojego dziecka, co niestety trudno bylo ocenic
        jak sie spotykalismy w Polsce nie mieszkajac razem, wszystko mu przeszkadza w moim synu, kazda
        psote odbiera jak robienie na zlosc w najlepszym wypadku go nie zauwaza( to wylalam gozkie zale). No
        i w koncu to nie mojemu malemu nie iskrzy tylko niestety temu duzemu:( Bo maly szuka z nim
        kontaktu, probuje zagadac, przytulic sie czy powspinac na kolana ale tu niestety musze przyznac, ze
        zamrazalnik ma wiele cieplejszych uczuc niz moj niemaz:( No i ugrzezlam bo dziecko ma ograniczony
        kontakt z wlasnym ojciem przez duza odleglosc, zeby dostac to wszystko od wlasnego taty a ja tez nie
        moge zwyczajnie spakowac walizek i wrocic do Polski natychmiast, oczywiscie wiele o tej sytuacji
        rozmawiamy z tym duzym ale to jak grochem o sciane qrcze. I jest jeszcze jego syn, dla ktorego
        niechce byc "zla macocha" i traktuje go jak wlasnego, oczywiscie on dla swojego jest bardzo dobrym i
        wyrozumialym ojcem, chlopiec ma 12 lat i spedza u nas 3/4 tygodnie, wakacje, swieta, itd....czyli ja go
        nie odstraszam....to tak w skrocie
        • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 02.09.05, 23:42
          Fatalnie to wyglada.Nie strasze, bynajmniej.Troche szkoda, ze nie zwrocilas na to uwagi wczesniej.Musisz wiele z nim ( starszym) rozmawiac,ale ogromnie duzo milosci okazywac synkowi.Jezeli masz dobre uklady z jego ojcem, to mozliwie czesto organizuj ich wzajemne kontakty.A z obecnym mezem moze sprobuj organizowac wspolne wyjscia, tak, aby byl malemu potrzebny.Moze cos w stylu nauki jazdy na rowerze, rolkach, itp? Moze sprobuje synkowi cos wytlumaczyc? Czegos nauczyc? Moze wspolne zabawy, zajecia z jego synem beda przelamaniem lodow?
          • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 00:13
            Dziekuje bardzo tonya4:) No wlasnie niestety wiem, ze nie za dobrze to wyglada:( Z tata malego ok tylko
            to jest 2000km wiec moga sie spotkac 2-3 razy w roku. Ale napewno sprobuje zorganizowac wiecej
            wspolnych wyjsc:) A synka kocham ponad wszystko i szczegolnie teraz mu to okazuje. W kazdym razie
            jezeli sytuacja sie nie zmieni bede musiala dokonac wyboru i oczywiscie nie bedzie to na korzysc tego
            duzego;) Pozdrawiam serdecznie:)
            • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 00:27
              Twój post jest odpowiedzą na pytania kobiet dlaczego faceci nie chca sie wiazać
              z kobietami z dziećmi. Napisałaś kto dla ciebie jest najważniejszy, myśle że
              podobnie ma więklszosc kobiet, a faceci zdją sobie z tego sprawe
              • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 00:31
                Jak sobie zdawal to po co sie wiazal? i jeszcze jedno po co mnie ciagnal na koniec swiata, przeciez
                powinien tez zdawac sobie sprawe, ze nie ukryje dzieciaka w piwnicy, zeby mu nie przeszkadzal, skoro
                sam ma syna to powinien tez wiedziec, ze 4 latki raczej przeszkadzaja;)
                • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 00:38
                  Ciekawe kogo bardziej szukałaś. Niemężna czy ojczyma dla sowjego synka ?
                  Odpowiedź na to pytanie wydaje mi sie oczywista.
                  • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 00:46
                    I jedno i drugie jak masz dziecko i mieszkasz z wybrankiem to oczekujesz czegos wiecej niz tego, ze
                    bedzie tylko np....kochankiem? a swoja droga jezeli masz doswiadczenie w tej materii to chetnie
                    dowiedzialabym sie co mysli facet wiazac sie z babka z dzieckiem (zapewniam, ze nie ukrywalam w szafie
                    i nie wyjelam "kroliczka" z kapelusza przy rozpakowywaniu walizek:p
                    • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 01:01
                      nie mam doświadczeń w tym temacie, ale kiedyś był tu na forum wątek dotyczący
                      związków z kobietami z dziećmi. Jakaś kobieta żaliła sie że faceci odnoszą sie
                      to takich kobiet z rezerwą.
                      Oczywiście kobiety pisaly podobnie jak ty że szukaja i "ojca dla dziecka i
                      faceta dla siebie". Jednak dopiero twoja wypowiedz wyjaśnie jaka jest
                      rzeczywista hierarchia wartości. To jest naturalne że tak jest - każdy osobnik
                      dba o swoje geny.
                      Podobnie naturalna jest instynktowna niechęć facetów do zwiazków z kobietami z
                      dziećmi. Nikt nie ma ochoty inwestować w nie swoje geny.
                      Tak nas ukształtowała ewolucja i bardzo trudno przełamać te instynkty

                      • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 01:12
                        Ja nie mam klopotu z nawiazaniem zwiazku, bo ja juz w tym zwiazku jestem:) Mam klopot z tym jak
                        przelamac ta niechec do "nie swoich genow". A swoja droga ciekawe, ze babki chyba nie maja az takiego
                        klopotu jezeli chodzi o dzieciatych facetow :) Ale w takim razie po co taki facet laduje sie w taki zwiazek i
                        jak w moim wypadku, z calym tym nabojem sciaga sobie na glowe i babke i dziecko(wiadomo osobno sie
                        nie da;)?
                        • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 14:16
                          > Ja nie mam klopotu z nawiazaniem zwiazku, bo ja juz w tym zwiazku jestem:)
                          Jak długo jeszcze w nim bedziesz? :)
                          > A swoja droga ciekawe, ze babki chyba nie maja az takiego
                          > klopotu jezeli chodzi o dzieciatych facetow :)

                          Myśle że to ma związek z instynktem macierzyńskim i potrzebą opiekowania sie
                          dziećmi. wiele razy widziałem jak kobiety zachwycały sie nie swoim bobasem - to
                          chyba nie było udawanie - one miały taka potrzebe. Gdy były dwie bezdzietne
                          kobietki i jeden dzieciak którym mogły by sie poopiekować przez jakisczas to
                          kobiety zaczynały rywalizować o zajmowanie sie dzieciakiem.
                          Nigdy nie widzialem by facet w ten sam sposób zachwycal sie swoim dzieckiem



                          • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 17:49
                            Coz mysle, ze niezbyt dlugo;) jezeli tak bedzie dalej;) I nie moge rowniez powiedziec, ze zachwycam sie
                            cudzymi bobasami a juz na bank nie rywalizowalabym z obca babka o opieke nad obcym dzieckiem:)
                            Ale wychodze z zalozenia, ze kiedy decyduje sie na zwiazek z kims kto ma dziecko to jest naturalne, ze
                            nie moge tego dziecka krzywdzic, nie akceptowac czy zle traktowac. Jezeli mamy dzieci to one sa
                            "wrosniete" w nasze zycie i nie da sie tego faktu pominac wiec jezeli akceptuje faceta z dzieckiem a
                            wiem o tym zanim podejme decyzje czy sie wiazac czy nie to zwyczajnie nie ma dla mnie innej opcji jak
                            pelna akceptacje. Nie mozesz sie rozmyslic w trakcie. " kocham Cie ale wlasciwie to kocham cie
                            mocniej, lepiej, pelniej bez dziecka bo ono zaczelo mi przeszkadzac" Nie mozesz z kims byc i nagle
                            dojsc do wniosku, ze jego jedna noga Ci nie pasuje (takie dziwne porownanie przyszlo mi na mysl)
                            przeciez jej sobie nie utnie dla Ciebie albo akceptujesz go z obiema albo wcale;) ufffff:)
    • goldenwomen Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 12:10
      on musi byc bardziej ojcem dla Twojego dziecka niz Twoim kochankiem, mężem,
      przyjacielem etc. itp. inaczej sie nie da! wiem co piszę!
      • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 12:29
        no wlasnie:( ale on niestety ma straszliwe opory......teraz jak juz tu jestesmy:(
        • goldenwomen Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 13:09
          Jesli Twój mężczyzna nie zmieni swojego stosunku do synka to rozwaz mozliwośc
          rozstania z nim. Dla mnie dziecko było i JEST najwazniejsze i nic i nikt tego
          nie zmieni.To moje zdanie i nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
        • goldenwomen Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 13:09
          mara73 napisała:

          > no wlasnie:( ale on niestety ma straszliwe opory......teraz jak juz tu
          jestesmy
          > :(

          acha! życze powodzenia :)))))))))))))
          • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 13:23
            Dzieki Goldenwomen, wlasnie rozwazam taka mozliwosc:( ale poki co usiluje, zrozumiec i moze jakos mu
            pomoc? Qrcze szkoda, ze faceci sie nie wypowiadaja jak to dla nich jest i jak sobie radza kiedy maja
            babke, ktora wprowadza im do domu "obce geny", przeciez bylo nie bylo na ich wlasne zyczenie, nikt sie
            nie pakuje do domu faceta z dzieckiem jezeli on nie wyraza takiej checi.....
            • goldenwomen Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 13:34
              mara73 napisała:

              > Dzieki Goldenwomen, wlasnie rozwazam taka mozliwosc:( ale poki co usiluje,
              zroz
              > umiec i moze jakos mu
              > pomoc? Qrcze szkoda, ze faceci sie nie wypowiadaja jak to dla nich jest i jak
              s
              > obie radza kiedy maja
              > babke, ktora wprowadza im do domu "obce geny", przeciez bylo nie bylo na ich
              wl
              > asne zyczenie, nikt sie
              > nie pakuje do domu faceta z dzieckiem jezeli on nie wyraza takiej checi.....


              no własnie! szkoda! "widziały gały co brały" tak mozna ogólnie rzec o bycie
              ojczymem.Duzo , baaaaaardzo duzo zalezec bedzie od niego- Twoje i WASZE
              szczęscie :D
              • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 14:01
                dokladnie:)
                • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 14:33
                  Witam:) wczoraj nie chcialam pisac tak twardo, zreszta byc moze to sie jednak dobrze ulozy, ale fakt, tak to juz jest, ze jezeli mamy dzieci, to przede wszystkim myslimy o nich.Nie mozemy tworzyc kolejnego zwiazku, w ktorym nasze dziecko nie ma oparcia w tym "nowym" tatusiu.Przynajmniej kobiety tak patrza z racji takich a nie innych uczuc.To trudne.Rozumiem punkt widzenia faceta, to nie moj syn i potrzeba naprawde duzo samozaparcia z jego strony, aby pokochac "obce " dziecko.Nam , kobietom faktycznie latwiej to idzie, ale to chyba tak juz wynika i z biologi i ze sposobu wychowywania.Mysle, ze ja tez na Twoim miejscu, jezeli sytuacja sie nie zmieni, to myslalabym o rozstaniu.Tasmanski nie mam racji.My nie patrzymy na faceta jako glownie ojca, ale jestesmy matkami i MUSIMY brac pod uwage dobro dziecka.Dziecka, ktore juz i tak wiele przeszlo( rozbicie rodziny).Dojrzaly i odpowiedzialny facet powinien to zrozumiec, albo przyznac- niestety, nie dam rady. Nie mozna krzywdzic wlasnym egoizmem , zwlaszcza dzieci, ktore nie sa w takich przypadkach niczemu winne.
                  • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 14:51
                    Tasmanski nie mam racji.
                    ?????????????????
                    >My nie patrzymy na faceta jako glownie ojca, ale jestesmy matkami i MUSIMY brac
                    >pod uwage dobro dziecka.Dziecka, ktore juz i tak wiele przeszlo( rozbicie
                    >rodziny ).
                    No i bierzecie pod uwage dobro dziecka. Kto jest najważniejszy wyjasniła juz
                    autorka watku.


                    >Dojrzaly i odpowiedzialny facet powinien to zrozumiec, albo przyznac -niestety,
                    >nie dam rady. Nie mozna krzywdzic wlasnym egoizmem , zwlaszcza dzieci, ktore
                    >nie sa w takich przypadkach niczemu winne.

                    ale przeciaż matka też krzywdzi dziecko własnym egoizmem.
                    Dziwna ta kultura w której to facet ma zrezygnowac ze swoich instynktów po to by
                    kobieta mogła realizowac swoje instynkty.
                    Ja nie oceniam ani nie potępiam żadnej ze stron. Staram sie tylko zrozumieć
                    racje każdej strony.


                    • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 14:57
                      Nie wierze, ze nie rozumiesz.Dla mnie w tym przypadku Mara postapila nierozsadnie .Musiala widziec od poczatku, ze facet nie przepada(delikatnie mowiac) za jej synkiem.Naiwnie myslala, ze sie ulozy. Nie ma tak-kto najwazniejszy.Tego nie mozna tak porownywac. Naprawde rywalizowalbys o miejsce w sercu kobiety z czterolatkiem?? Facet zyje instynktami? No nie rob mi tego:)
                      • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:10
                        widzisz a moim zdaniam sprawa wcale nie musi byc aż tak oczywista.
                        mara pisze że przeprowadzili sie do francji. Zmienili otoczenie - ale czy to
                        dobry pomysł był. Tam facet jest dodatkowo pod presją własnego środowiska.
                        Nie wiadomo jak sytuacja wygladała w polsce. Ludzie maja wyjątkową zdolność
                        przytstosowywania sie do nowych warunków. W nowym środowisku ludzie tworzą nową
                        kulture , nowe obyczje , normy społeczne itd.
                        > Facet żyje instynkatami?
                        a czy w omawianym przypadku kobieta nie żyje instynktem macieżyńskim? Jako
                        kobieta akceptujesz instynkt kobiety i odmawiasz prawa do instynktu facetowi.
                        to nie jest w porzadku.

                        • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:19
                          To nie byl dobry pomysl.Ale nie rozumiem argumentu-"facet zyje pod presja wlasnego srodowiska".Bo jego wybrana ma dziecko? I co? czy ono zniknie, bo on nie bedzie malego akceptowal? Nowa kultura kaze mu byc maksymalnie zimnym i obcym dla jej dziecka? a dla wlasnego nie? A przepraszam, ktory mamy wiek? i chyba Francja, to jednak dosc nowoczesny kraj, nie jakas Zambia??Bez obrazy dla Zambijczykow...:)A Mara nie patrzy tylko jak matka.Po prostu chciala ulozyc sobie zycie z nowym facetem.Przeciez nie utopi syna. Naprawde Was-facetow nie stac na minimum cieplych uczuc dla malego dziecka kochanej badz co badz kobiety?
                          • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:23
                            .....
                            >? Nowa kultura kaze mu byc maksymalnie zimnym i obcym dla
                            > jej dziecka? a dla wlasnego nie?
                            akutat kultura francji nie jest dla niego nowa.
                            • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:30
                              a to wiem, Ty napisales-"w nowym srodowisku ludzie tworza nowa kulture"....
                              jezeli zle zrozumialam, to wyjasnij , prosze
                              • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:33
                                wydaje mi sie że dla Francuza środowisko francji jej obyczje itd. to nie jest
                                nowe środowisko.
                                • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:38
                                  mnie rowniez.Wroc wiec do tego watku i kilka postow wczesniej.Moze mam klopoty z czytaniem ze zrozumieniem, ale w takim razie wyjasnij mi, co miales tam na mysli.:)
                                  • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:41
                                    masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem i tyle :)
                                    • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:45
                                      ok.Przeczytalam jeszcze raz.Czyli uwazasz, ze w Polsce nie byl do konca soba? To tym bardziej nie swiadczy o nim dobrze.I fakt, ze Mary rozwaza ich rozstanie nie ma nic wspolnego z tym, ze syn jest najwazniejszy.Facet dal plame i tyle.Czy sadzisz, ze byl uczciwy?
                                      • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:57
                                        dlaczego w polsce facet tez mógł być sobą. żył w innych warunkach to sie do nich
                                        dostosowywał - przynajmniej było mu łatwiej.
                                        Nie wiem czy facet dal plame czy samo tak wyszło. moze to nie jest niczyja wina

                                        >.......I fakt, ze Mary rozwaza ich rozstanie
                                        > nie ma nic wspolnego z tym, ze syn jest najwazniejszy.
                                        można tez to wyjaśnić tak. mary sukała ojczyma dla synka a nie faceta dla sebie.
                                        Facetowi wydawało sie że jest inaczej - gdy sie zorientowal o co chodzi to ....
                                        • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 16:10
                                          Absolutnie sie nie moge z tym zgodzic.Dorosly facet nie robi problemu z faktu, ze kobieta ma juz dziecko.Przeciez wiedzial o tym od poczatku.I nie ma znaczenia , gdzie mieszkaja.U siebie-we Francji nagle zaczal sie tego wstydzic?Dla mnie to nie jest facet z jajami.
                                          Mary nie szukala ojca dla synka.Mysle, ze gdyby tak bylo, to pozostalaby w poprzednim zwiazku(bylo nie bylo to wlasnie ojciec tego malego, prawda?).Ona chciala tez byc szczesliwa, ale nie moze tego robic kosztem syna.Wydawalo jej sie, ze dobrze wybrala. Jak widac nie.
                                          Ale to juz tylko bicie piany przez nas.Milo mi sie klikalo, choc nie przekonales mnie.:) Pozdrawiam i milego dnia
                      • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:15
                        > Naprawde rywalizowalbys o miejsce w sercu kobiety z czterolatkiem??
                        nie nie ryalizował bym. Podobnie jak wiekszosc facetów wiem dobrze ze nie mam
                        żadnych szans w takiej rywalizaci
                        • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:21
                          A ja myslalam, ze uznalbys to za zupelnie niemeskie. Bo co to dla Ciebie za partner ? A skoro patrzysz jednak na to jak na walke o " lepsze miejsce" u boku kobiety, to mozna to sprytniej zalatwic.
                          • diabel-tasmanski Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:31
                            chyba mnie nie zrozumiłaś. Pisząc :

                            nie nie ryalizował bym. Podobnie jak wiekszosc facetów wiem dobrze ze nie mam
                            żadnych szans w takiej rywalizaci

                            mam na myśli to ze nie startował bym do kobiety z dzeckiem.
                            • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 15:36
                              Chociaz szkoda, to moge to zrozumiec.TO na pewno uczciwsze postawienie sprawy juz na wstepie.:)
                            • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 18:04
                              Bardzo uczciwie i tak powinno byc:) ! Ale on zastartowal, kosza nie dostal i wszystko skonczyloby sie
                              happy end-em gdyby nie taki "klops". Wiec po co startowal? Ale powaznie to jestem bardzo ciekawa co
                              czuje facet , ktory jednak wiaze sie z babka z przychowkiem. Przeciez tacy tez isnieja;)
                    • squirrel22 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 18:16
                      diabel-tasmanski napisał:
                      Dziwna ta kultura w której to facet ma zrezygnowac ze swoich instynktów po to b
                      > y
                      > kobieta mogła realizowac swoje instynkty.


                      No nie, ten tekst mnie powalił.. Tak się składa, że kobiecy instykt macieżyński
                      opiera się na dbaniu o dobro i szczęście drugiego, młodego człowieka, który bez
                      jej opieki nie przetrwał by, a Ty stawiasz takie pobudki na równi z męskimi
                      instynktami?? Zapewne masz tu na myśli, że mamusia zamiast zabawiać się z Tobą,
                      przewija bobasa. Proszę, nie pisz, że mam rację, bo mnie załamiesz totalnie..

                      • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 18:37
                        mysle, ze 90% facetow zawsze chce byc na pierwszym miejscu. Stad tyle problemow w malzenstwach po urodzeniu sie dziecka.Ten wydawaloby sie starszy czesto zachowuje sie jak ten mniejszy.Obrusza sie, obraza, bo ona juz nie ma dla mnie czasu.Bo zajmuje sie dzieckiem_ich wspolnym, zreszta ;P Zamiast pomoc, dac jej wytchnac, po mesku zorganizowac czasem jakas niespodzianke, zastepstwo w postaci babci.Mnostwo pomyslow.Ale nie-wola sie obrazac i isc na piwko, jak dzieci.
                        A coz dopiero, gdy w gre wchodzi dziecko, ktore nie jest jego...
                        • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 21:34
                          Dziekuje za wszystko:) szkoda, ze niestety nie spotkalam zadnego ojczyma, ktory bylby chetny podzielic
                          sie "wrazeniami".
                          • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 21:39
                            moze popytaj na innym forum? widac na "mezczyznie" ich nie ma .Sprobuj na Kobiecie, towarzyskim, pozdrawiam.
                            • mara73 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 21:43
                              Dziekuje jeszcze raz tonya znalazlam genialne forum "macochy" mysle, ze tam babki moga miec podobne
                              problemy lub jest wieksze prawdopodobienstwo, ze ktoras zafundowala swojemu dziecku ojczyma:) mam
                              nadzieje:) niestety forum ojczymow chyba nieistnieje:( Z pozdrowieniami mara:)
                              • tonya4 Re: Blaski i cienie bycia ojczymem, jak to jest? 03.09.05, 21:46
                                trzymaj sie, bedzie dobrze.Kochaj syna i nie pozwol, aby ktos go skrzywdzil w imie wlasnych, nie zawsze slusznych zasad.Badz madra; pa!
Pełna wersja